No to ja tez dziekuje....
bo pomoglas mnie osobiscie. Po swinskiej grypie w maju, dostalam
zapalenia pluc, jak sie wylizalam, to jedynie co nie przeszlo to
uporczywy kaszel, nieustajaca potrzeba chrzakania i odkaslywania i
poczucie, ze mam kulke ze sluzu w gardle caly czas. I tak trwalo
przez 5 miesiecy.
Moja lekarz, ktora zreszta bardzo cenie, sugerowala "post nasal
drip" i zalecila krople z morskiej wody, ale niewiele to dalo. Teraz
widze, ze trzeba wiecej tego wlac, zeby osuszyc blony sluzowe.
Jak zaczelam plukac 2 razy dziennie to od razu odczulam poprawe,
nadal mam kaszel, ale w porownaniu z tym co bylo do pikus. Moge z
tym zyc ;0)
Nasza pediatra sugerowal plukanie synowi na wiosne jak ten mial
infekcje ucha 3 razy na przestrzeni 2 miesiecy, ale on nigdy nie
kooperowal i nadal sie zapiera, nie nalegam, bo nie musi, na razie
zdrowy jak kon.
A kolezanka pielegniarka dyplomowana z wlasna praktyka, tez rutynowo
zaleca plukanie dzieciom powyzej 5 lat. Mowila, ze mlodsze wlasnie,
dlatego, ze nie bardzo kooperuja moga doprowadzic do przepchania
wydzieliny z nosa i zatok do uszu.