Pomysł dobry, tylko muszę jakoś to podgrzac lub zmieszac z ciepla
woda, bo balabym sie plukac zimna. Latwo wtedy o przeziebienie
zatok. Nie moge nawet wody wziac w termosie, bo zawsze mi wylewaja,
chociaz probowalam kilka razy.
My tez zawsze ladujemy chorzy, bo te samoloty przez Atlantyk sa
zimne i maja tylu pasazerow, ze nie ma zmiluj - zawsze czlowiek cos
zlapie. Ja do tej pory przplukiwalam w samolocie po prostu sprayem
z woda morska, ale wiem, ze to nie to samo. Obawiam sie, ze plukanie
gardla u nas nie przejdzie, bo nawet ja nie potrafie tego robic.
W kazdym razie mam nadzieje, ze jakos przetrwamy w zdrowiu do czasu
wylotu w polowie grudnia, bo 'świńska' zaczyna nas otaczać