Dodaj do ulubionych

Niejadek - Peritol - moje doświadczenia .

20.01.04, 18:01
Witam serdecznie mamy niejadków . Niedawno pojawiło sie kilka wątków na
temat Peritolu . Wiele mam pisało o jego niekorzystnym wpływie na dziecko .
Ja mimo wielu obaw zdecydowałam się go podać mojej prawie 20 miesięcznej
córci . Przeważył fakt że Asia przez prawie dwa tygodnie odmawiała
jedzenia , do tego zachorowała i straciła na wadze ok. o,5 kg .
Peritol podaję jej od 21 dni . Wilczego apetytu nie ma ale je w miarę
chętnie , próbuje nawet nowych potraw , smakują jej słodycze i przetwory
mleczne , których do tej pory nie tykała .
Dzisiaj ją zważyłam i okazało sie że przybrała ok. o, 5 kg . Czyli
sukces !
Dodam że Asia nie jest senna ani otępiała , ma zmieszona dawkę / do 1/2
łyżeczki dwa razy dziennie / ze względu na zbytnią nerwowość i niepokój po
całej łyżeczce . Lek odstawiamy za 9 dni , no i zobaczymy co będzie ...
Kupiłam już Fantomalt i będę jej go podawać po odstawieniu Peritolu . Może
to również jej pomoze ...
Serdecznie pozdrawiam wszystkie mamy . Lizbetka
--
Agata , mama Asi /02.06.2002 /
Obserwuj wątek
    • mama_maxia Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 20.01.04, 18:24
      Witam,
      My już 5-ty dzień na Peritolu, i też myślalam o tym, żeby napisać. Max je
      trochę kaszki Sinlac -(dodaję mu tam zupki, w sumie słoiczek na 2 dni) i
      Fantomalt. Czuję, że jest wyraźnie ciężejszy i zaokragliła mu się nawet buźka.

      Rzeczywiście wilczego apetytu nie ma, ale... nie woła ciągle tsyy...tsssy... i
      ma dłuższe przerwy między posiłkami. Za to sam prosi o kawałek jabłuszka,
      ciasteczko, albo parówkę - tego zjada niewiele, ale lubi takie podbieranie!
      Jest taki jak był: żywiołowy i rozbrykany, śpi też dokładnie tyle samo. Jeśli
      nie Maxiolkowi to mnie to na pewno pomogło...to ciągłe wołanie o cycusia było
      bardzo uciążliwe.
      Trzymam kciuki za Asię!
      • mama_maxia Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 23.01.04, 10:24
        Cześć!
        Angeliko, Twój Damianek to taki 'typ' jak Maxio - z bledziutką buziulką i
        jasnymi oczkami...a może niejadków łączy więcej nież niejedzenie wink) Żartuję
        oczywiście! Ale faktycznie u dzieci leczączych się w poradni gastro zauważam
        te same cechy wyglądu, a najbardziej nie lubie jak Maxiolek ma sine po
        oczkami. No może jak przytyje...ale kiedy?
        Max ma prawie 16 miesięcy i waży prawie 10 kg (5 miesięcy temu ważył 10,5 kg!).
        Agato, a ile ważyła Twoja Asia jak była taka jak Max?
        Pozdrawiam, Wiola

        Aha, miałam koniecznie napisać: Może po Peritolu Max nie je strasznie dużo,
        ale próbuje bardzo dużo nowych i ciągle coś przegryza -fajnie.
        • lizbetka Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 23.01.04, 12:31
          Cześć - to znowu ja ! Faktycznie moja Asia też jest bladziutka , ma jasne ,
          duże oczy i co chwila sińce pod nimi .
          Wiolu w tej chwili Asia ma 20 miesięcy , wynik ostatniego ważenia 8300 czyli
          przybrała na wadze 800g ! Ale trzeba brać pod uwagę to że straciła o,5 w czasie
          ostatniej choroby . Mimo wszystko cieszę się ogromnie że przybrała choć
          tyle . Gdy miała 16 miesięcy to ważła podobnie , ok. 8 kg , bo jej waga w
          ostanich miesiącach praktycznie stała w miejscu .
          Niestety wczoraj Aśka cały dzień odmawiała jedzenia , mam nadzieję że przyczyną
          była jakś niedyspozycja " brzuszkowa " , bo jeżeli zaczyna się to co zwykle to
          się załamię .
          Gdy skończy się nam Peritol rozpoczynam nową serię badań - zacznę od tych
          podstawowych , a potem zobaczymy ...
          Angeliko odezwij się na forum - może znasz jakieś " cudowne ' sposoby na
          swojego niejadka i pomożesz innym uimęczonym mamom . Chętnie również wymieię z
          Toba doświadczenia na priva .
          Pozdrawiam .
          A tutaj możecie zobaczyć Asię :

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10281698
          • mama_maxia Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 23.01.04, 14:48
            No, Asia może jest niejadkiem, ale za to jakim ładnym...

            Zamiast Peritolu może Wasz lekarz przepisze Ketitofen - to też lek
            przeciwhistaminowy i wzmagający łaknienie (potwierdzał to nasz
            gastroenterolog). Max dostał dwie dawki - potem okazało się, że ma lamblię i
            przerwaliśmy. Zjadł też całe opakowanie Losec'u, który ponoć ulecza przewód
            pokarmowy nie tylko ze stanów zapalnych, ale i wrzodów.

            Aha, pewna doświadczona mama poleciła mi też podawanie dziecku soku z kiszonej
            kapusty, albo nawet troszkę samej kiszonej kapustki, to podobno uzdrawia floę
            bakteryjną jelit. Jeśli macie dostęp do takiej kapusty bez octu (ze sklepu
            odpada) to spróbujcie - na mnie podczas ciąży działało fanomenalnie (a
            wymiotowałm kilkanaście razy dziennie...) - nie wiem czemu o tym zapomniałam.
          • angelika27 Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 29.01.04, 21:04
            No witam.
            Rzeczywiście, mój Damian to blondynek z niebieskimi dużymi oczami.
            A sińce pod oczami też niekiedy się pojawiają.
            On do niedawna miał śliczną marchewkową cerę, która ostatnio się zmieniła.
            Wczoraj byłam z nim u lekarza i okazało się (o zgrozo!!!) że waży 11,5 kg.
            Pozdrawiam i piszcie kobietki na priv,
            Angelika
              • lizbetka Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 31.01.04, 19:42
                Witam ! Kochane , odstawiłyśmy Peritol ponad tydzień temu , z tego względu że
                mała miała jakąs infekcję przewodu pokarmowego , biegunkę i do tego mimo
                podawania Peritolu znowu całkowicie odmówiła jedzenia .
                Moja pani doktor stwierdziła przy biegunkach brak apetytu to rzecz normalna i
                powiedziała by nie zmuszać małej do jedzenia.
                Od dwóch dni Asia znowu je ! Bez Peritolu smile . Mam wrażenie że odrabia to co
                straciła w czesie biegunki i niejedzenia , bo je więcej niż zwykle i
                chętniej . Do jedzenia dosypuję jej Fantomalt , tj . raczej do picia bo Asia
                je mało takich stałych pokarmów .
                W poniedziałek robimy komplet badań podstawowych i z wynikami
                najprawdopodobniej pojedziemy do gastrologa .
                Edytko , gratuluję tych 420 g. Jak na trzy tygodnie to rewelacja !
                Angeliko a dlaczego Damian schudł ?
                Pozdrawiam mamy niejadków.
                --
                A tutaj możecie zobaczyć Asię :

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10281698
                  • lizbetka Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 01.02.04, 18:28
                    Cześć ! Fantomalt to wysokoenergetyczna odżywka firmy Nutricia . Musisz mieć
                    na nia receptę od lekarza . To taki biały lekko słodkawy proszek w puszce o
                    pojemności ok. 400g / cena ok 35 zł /. Niby nie zmienia smaku potraw ale jak
                    dosypiesz to do np. rosołu to robi sie lekko słodkawy smile , bardzo oryginalny
                    smak , pierwszy raz jadłam taki rosół wink . Można dosypywać go też do napojów .
                    Jak dzwoniłam na infolinię Nutricii to pani poinformowała mnie że mają jeszce
                    w ofercie Protifar / uzupełnia niedobory białka , na receptę / i
                    Nutrisan /bez recepty /- komplementarną odżywkę z zawartością białka , witamin
                    i węglowodanów .
                    Może wypróbujesz na swoim synku którąś z nich ?
                    Angeliko , dziewczyny , jakie witaminki podajecie swoim niejadkom ?
                    Pozdrawiam . Lizbetka

                    --
                    A tutaj możecie zobaczyć Asię :

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10281698
                • aniamamamif Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 02.02.04, 14:47
                  Mój młodszy synek (12 msc.) tez straszny niejadek, ale odrobinę lepiej jedzący
                  niż straszy, o którym głównie piszę w kontekście braku apetytu też przeszedł
                  ostatnio dość poważną niedyspozycję układu pokarmowego.
                  Wymioty i ostra biegunka przez 4 dni. Wymiotował nawet po 2 łyżeczkach wody.
                  A po powocie do zdrowia to go nie poznaję. Jak u Twojej Asi.
                  Wręcz rzuca się na jedzenie. Przez pierwsze dwa dni jadł kaszkę na Nutramigenie
                  z butelki smoczkiem. NIGDY nie pił mleka czy kaszki przez smoczek, jakby nie
                  potrafił, a tu proszę bardzo, po ruku się nauczył smile.
                  Mam nadzieję, że ta tendencja się utrzyma, bo w końcu wiem, jak to jest mieć
                  dziecko, które dość chętnie je smile)).
                  Pozdrawiam,
                  Ania
                  • edytaiola Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 02.02.04, 15:40
                    Witam mamy niejadków

                    Dietetyczka z CZD zaleciła mi dodawanie olivy z pestek winogron do jedzenia
                    - Ola po maśle ma zatwardzenia -
                    po to żeby zwiększyć kaloryczność potraw.
                    Co do Fantomaltu nie zauważyłam u Oli poprawy apetytu ani chęci jedzenia,
                    najbardziej martwi mnie to, że ona nie chce jeść zupek,
                    przy małourozmaiconym jadłospisie boje się że wpadnie w anemie
                    a to tak brak żelaza powoduje prak apetytu
                    brak apetytu powoduje brak żelaza
                    błędne koło.
                    Dotychczas podawałam Oli Vibowit ale od czasu jak nie chce pić to i rego nie
                    dostaje
                    poza tym standardowo Cbion multi 5 kropel i Vigantol 1 kropla,
                    Lekarka zaleciła jeszcze Bioaron C ale to jest strasznie obrzydliwe
                    Mała waży teraz 6.900g a 17 kończy rok to strasznie mało.
                    Pociesz mnie to że jest bardzo (czasem za bardzo) energiczna i wesoła.
                    Tylko nie chodzi i nawet nie prubuje i to mnie martwi.
                    Pozdrowienie i aby do lata
                    --
                    Edyta i Ola (17.02.03)

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10299039
                      • lizbetka Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 02.02.04, 20:14
                        Cześć dziewczyny !
                        Aniu , moja Asia po tej biegunce nie dość że zaczęła jeść , to pije mleko !
                        Rzecz dla mnie niesłychana bo do tej pory tego produktu w żadnej formie nie
                        tykała . Wręcz się brzydziła . Co prawda samego mleka nie pije ale pije
                        mieszankę której sład być może opatentuję smile : 100 ml jogurtu , 100ml Kubusia
                        i 100 ml wody - wlewam w butelkę i Asia wypija dwie dziennie !
                        Edytko moja Asia na roczek ważyła 7400 , a chodzić zaczęła gdy miała rok i 3
                        tygodnie . Wcześniej sama nie za bardzo chciała chodzić , wolała jeżdzić na
                        pupie smile.
                        Ja podaję Aśce kinder Biovital ze względu na kiepskie wyniki ostatniej
                        morfologii .
                        Wiecie co , ja wszystkim mamom , które piszą że przejmują się tym , że dzieci
                        nie jedzą , piszę : " nie martwcie się " , ale sama przejmuję się i to
                        bardzo . Gdyby chociaż waga mojego dziecka była w normie to pozwalałabym jej
                        nie jeśc na wet tydzień wink, a tak biegam za nią i namawiam do jedzenia .
                        Może przyjdzie dla nas taki czas gdy nasz niejadek przyjdzie i powie : "
                        jestem głodny " . Tego życzę Wam wszystkim i sobie oczywiśćie też smile .
                        Pozdrawiam cieplutko . Lizbetka
                        --
                        A tutaj możecie zobaczyć Asię :

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10281698
                        • mama_maxia Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 02.02.04, 21:20
                          Witam!!! Serdecznie wszystkie emamy eniejadków!!!

                          Wróciliśmy wczoraj z Maxiem z Gdańska - miał się tam uczyć jedzenia od
                          kuzynów...no i troszkę się uczył! Pochwalić się możemy tym, że przez dwa
                          tygodnie Peritolu przytył 750 g - super, ale...tyle ważył jak miał 11 miesięcy
                          (potem zaprzestał jeść).
                          Też ma obecnie problemy z 'amamam' bo ma 'sapkę' alergiczną. Muszę Was
                          przestrzec: z rozpędu, że synuś zjada coraz więcej (paróweczki cielęce tylko
                          samodzielnie!) podałum mu kaszkę na mleku z czekoladą HIPP'a, no i było 7
                          kupek, wysypka na pupce, no i 'sapka' (myślałam, że to zapalenie zatok -
                          strasznie się dusił i chrapał).
                          Powoli kończymy pierwszą butelkę Peritolu (podaję już tylko raz dziennie), no
                          i czeka nas scyntygrafia w CZD (18 lutego) - wtedy okaże się, czy
                          to 'jadłowstręt psychiczny' (tak dziś wyczytałam w jego karcie w CZD!!!) czy
                          jakieś problemy z przewodem pokarmowym.
                          Trzymamy kciuki za wszystkie niejadki - chociaż pewnie tylko ja...mój syn się
                          z nimi solidaryzuje wink))
                          Wiola i Max
                            • mama_maxia Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 03.02.04, 22:32
                              Cześć Lizbetka!
                              No to super, że Asia tyle przytyla (przecież cieszy nas każde 100 gram!!!).
                              Ale to niestety tak jest z tymi łobuzami, że jedzą, potem nie jedzą...i tak w
                              kółko.
                              Scyntygrafia to badanie ze wskaźnikiem nieradioaktywnym - podaje się go przez
                              wenflon lub doustnie (tego dowiadujemy się na miejscu) i tak mi się wydaje, że
                              przy użyciu czegoś w rodzaju tomografa - bo jest to chyba najbardziej
                              szczegółowe badanie (no oprócz gastroskopii, ale to niestety w narkozie).
                              Pokazuje dokładnie nie tylko budowę anatomiczną przewodu pokarmowego, ale i
                              błony śluzowe, czyli ewentualne blizny, zniekształcenia, ślady po stanach
                              zapalnych i wrzodach...wszystko co w rezultacie mogłoby powodować niejedzenie
                              przez delikwenta.
                              Maxio trafił teraz do ponoć bardzo znanej pani docent specializującej się w
                              leczeniu refluksu i powikłań. To ona właśnie przepisała nam Peritol i
                              Fantomalt. Na PH-metrię nie nalegała bo to to może wykazać tylko ile razy się
                              małemu 'conęło', a czy ma stan zapalny to już nie - więc uznaliśmy, że nie ma
                              sensu się męczyć przez całą dobę.
                              Kończymy właśnie flaszeczkę Peritolku i może od piątku dostaniemy Clemastin,
                              bo Max ma 'sapkę' - próbuję wszystkiego i nie mogę przetkać mu noska - no w
                              szczególności, że nie ma wcale katarku. Czy jego nie może ominąć żadne dziwne
                              schorzenie??? Żeby to miał normalny katar, czy przeziębienie, a on same
                              wynalazki.

                              Pozdrawiam, Wiola
                        • ewurek Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 03.02.04, 12:55
                          Witaj Lizbetko,
                          hura Asia pije mleko!b. się cieszę z tego powodu.A moja Dominika po dwóch
                          zapalenich gardła i zapaleniu oskrzeli jakoś nie moze dojśc do siebie.
                          Zupełnie odrzuciła mleko, pozostały więc nieśmiertelne paróweczki i kisielek.
                          Schudła przy tym 0,6 kg (obecna waga 9,5 kg a za miesiąc kończy 2 latka!).
                          Wyczytałam w Waszych postach o tych specyfikach z Nutricii i chyba pojdę po
                          któryś do lekarza.Chcę zrobić tez małej wyniki moczu i kupki, ale jak złapiemy
                          jedno, to nie mozemy drugiego.Też podaję kinder biovital i citropepsin i
                          niestety nic.
                          Pozdrawiam
                          Ewa
                          • lizbetka Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 03.02.04, 19:57
                            Cześc Ewa ! U nas styczeń też jest starsznie chorowity , . Asia miała
                            zapalenie gardła , biegunkę , wyrzynały jej się trójki , a dzisiaj po spaniu
                            zaczęła płakać przy siusianiu smile .Jutro robimy analizę moczu , morfologię i
                            badanie kału .
                            Mam dość tych chorób bo każda infekcja prowadzi do całowitego braku apetytu u
                            Asi a co za tym idzie spadku wagi .
                            Kisiel to moja mała pije z butelki ale tylko przez sen bo na trzeźwo nie
                            ruszy . I podaje go wtedy gdy sytuacja jest krytyczna , tj . gdy Aska nie je
                            nic kompletnie . Mam wrażenie ze chociaż ten kisielek w nocy doda jej sił smile.
                            Ale wiesz Ewuniu , u mojej Asi po każdej poważniejszej infekcji wraca apetyt /
                            przynajmniej na tydzień / i wtedy sama dopomina sie o jedzenie . Mam nadzieję
                            ze tak będzie u Was. A , i wypróbuj te odżywki , moze będzie lepiej .
                            Dziewczyny chciałam zapytać jak to jest u Was z finansowym utrzymaniem
                            niejadka . Przecież wydawałoby się że dziecko , które nie je , jest "
                            tańsze " w utrzymaniu niż jego jedzący rówieśnicy .
                            Natomiast u nas jest , tak że soczki , odżywki , witaminy itp . dla Asi
                            pochłaniaja lwią część pensji męża / ja nie pracuję / . I tak mój niejadek "
                            przejada " prawie całą kasę smile. A do tego choroby , lekarz , apteka i debet
                            na koncie jest sad .
                            Mam nadzieję że u Was jest weselej . Pozdrawiam . Lizbetka

                            --
                            A tutaj możecie zobaczyć Asię :

                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10281698
    • anieszka11 Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 03.02.04, 21:54
      Dzień dobry
      Jstem mamą 21 miesięcznego Roberta ,który niestety również zalicza się do grona
      strasznych niejadków.Zaglądam tu od niedawna ,ale teraz dopiero postanowiłam
      odpisać na Twój post,bo również przechodzę kurację peritolem.
      Moje dziecko zawsze jadło mało ,ale od pewnego czasu stało sie tak ,że prawie
      nic nie chciał jeść ,prócz kilku rzeczy,oczywiście bardzo mało
      pożywnych.Lekarze zawsze mówili:pani przesadza ,taka jego uroda,za dużo pani od
      niego wymaga,jest przeciez taki ruchliwy ,to pewnie tak szybko spala.Mnie jakoś
      to nie bardzo przekonywało az wkońcu moja prywatna pani doktor przepisała
      małemu peritol.Po kilku dniach zazywania stałsię cud,dziecko samo prosiło o
      kanapkę.Skutki uboczne obserwuje takie:troszkę zwiększona senność i jest jakby
      bardziej nerwowy,ale tylko gdy jest śpiący,a może to bunt dwulatka,no nie
      wiem .Wiem tyle,ja wolę jak moje dziecko je normalnie,nikt tego nie zrozumie
      dopóki sam przez to nie przeszedł.Mówię ,ze może to być bunt
      dwulatka ,dlatego,ze po odstawieniu lekarstwa było podobnie,moje nerwy z powodu
      jego niejedzenia bardzo odbijały się na nim i jeszcze bardziej nie chciał
      jeść ,po prostu błędne koło.
      Teraz przyjmuje drugą butelkę po 2 miesięcznej przerwie,w między czasie
      zrobiliśmy morfologię,oczywiście po moich bojach z lekarką(bo wg niej taka jego
      uroda)i wyszło nie najlepiej tzn.nie anemia,ale coś podobnego.W każdy razie
      Robert dostaje teraz żelazo i peritol,je normalnie ,nie jakoś nadzyczajnie ale
      normalnie i to mnie cieszy.
      Uspokoiłam się troszkę,on też.A lekarce (tej z przychodni) troszkę głupio było
      że zlekcewazyła całkowity brak apetytu.
      Długo rozmawiałam z drugą peditrą,tą która przepisała peritol na początku,o
      działaniu tego specyfiku.Stwierdziła ona ,że niekorzystny wpływ ma w przypadku
      nieuzasadnionego przjmowania,a w naszym jest jak najbardziej na miejscu.
      Mam nadzieję ,że nasze dzieci kiedyś z tego wyrosną,a na razie coż ,trzeba się
      trzymać i wspierać nawzajem :mamy niejadków.
      Dodam na koniec że mój synek ważyteraz ok.11 kg ,myślę ze niecałe przy wzroście
      87 cm,wiec jest to mało,a do tego jest alergikiem.
      Zyczę zdrówka Twojej córeczce ,bo faktycznie infekcje to jest to co najgorsze
      dla apetytu naszych dzieci
      Pozdrawiam
      Agnieszka i Robercik(7.V.2002_
      • edytaiola Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 04.02.04, 10:55
        Cześć Kochane mamy niejadków

        Odkąd Lizabetka założyła ten wątek czuje się jakoś lepiej
        Tzn. nie ciesze się z niejedzenia Waszych dzieci ale to takie wsparcie
        psychiczne, że nie nie tylko ja zmagam się z tym problemea, który w końcu
        minie - MUSI MINĄĆ

        Agnieszka a ile żelaza miał Robert, mojej Oli wyszło 11,8 - dolna norma to 12
        więc stwierdził pediatra i gastrolog z CZD że nie ma tragedii.
        Właśnie pogadałm sobie z koleżanką z pracy, mówiła mi że robiła się chora i
        mokra kiedy przyszło do karmienia jej córki, jej niejedzenie trwało 3 lata
        potem nagle minęło- więc i my musimy uzbroić się w cierpliwość.
        To też w ramach pocieszenia.

        Wiola ja maże o wyjeździe, jakimś małym urlopie, i może zmiana klimatu posłuży
        małej w odzyskaniu apetytu.

        Odstawiłam Fantomalt - zobaczymy, Bioaron C też muszę przestac podawać bo Ola
        ma odruch wymiotny jak to jej podam. Multisanostol podajecie tak?

        Czy po skończeniu roku idzie się z dzieckiem na bilans?

        Kończe szefowa dzwoni bllllle (a ja na nią mam odruch wymiotny)

        Aby do lata !!!!
        pozdrawiamy

        --
        Edyta i Ola (17.02.03)

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10299039
        • anieszka11 Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 04.02.04, 14:34
          Czesc
          Ja również odczuwam w pewnym sensie ulgę,że nie tylko ja mam taki problem z
          dzieckiem i ze jest ktoś ,z kim mogę o tym pogadać,szczególnie ze w koło same
          dzieci,które nie oprą się zadnemu jedzeniu.
          Niestety nie wiem ile Robert miał zelaza,bo po pierwsze zostawiłam wyniki w
          przychodni ,a po drugie on miał (nie wiem czy dobrze zapamiętałam)amizorawość
          tzn. na chłopski rozum,za mało ścisłe czerwone krwinki,chyba.
          Pozdrawiam mamy niejadkowych dzeci i miejmy nadzieję ze to szybko minie.

          Agnieszka i Robert(7.V.2002)
    • fionna Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 04.02.04, 15:09
      Ja juz nie mam sily - mlody od 3 tygodni ciagle wymiotuje. Przynajmniej 2 razy
      dziennie. A ph-metrie mamy miec dopiero 18 marca. Wkurza mnie to wszystko, a
      najbardziej to, ze skupia sie wszystko na mlodym. To na nim wyladowuje moja
      zlosc, a on tu jest najmniej winny.
      Lekarz powiedzial, ze trzeba zrobic powtorna ph-metrie, zeby wykluczyc refluks
      i wtedy szukac innych przyczyn. I mamy czekac i meczyc sie 1.5 miesiaca
      Rano bylo tak sobie - dostal Losec, po nim dalej byl "bekajacy", wiec mu nie
      dawalam jesc, poczekalam do 10, dalam kaszke - wygladalo to tak: 4 lyzeczki i
      przewrwa na 5 minut i dalej. Potem sie przespal, zjadl danonka (bez zadnych
      odginan itp.), potem zjadl bielucha - tez bylo ok. Teraz dalam mu kiwi i
      wszystkow zwymiotowal. Jestem juz na skarju wytrzymalosci nerwowej.
      Ostatnio mam ochote przestawac mu dawac jesc - niech sie odwodni itd - to w
      koncu trafimy do szpitala.
      • mama_maxia Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 04.02.04, 17:55
        Oj, mamy się z naszymi maluchami...
        Odkąd okazało się, że mój Max wcale nie jest za mały, żeby pójść do Centrum
        Zabaw dla dzieci - bawił się tam doskonale, a ja smacznie spał potem!!! -
        wyciągam go na dwór ile mogę: wszędzie, na zakupy (nawet bluzki ze mną
        mierzy!), po bułki. Potem jest naprawdę głodny i zjada zupkę nie czekając na
        Peritol. Fajnie, chociaż ja już padam z nóg... Taką mam teraz na niego metodę -
        nie ma kłótni - zgłodnieje to sam się doprasza (no i cycusia już nie chce, bo
        się nim nie najada) - w domu to by do wieczora głodował, ale emocje wyjść
        robią swoje.
        Spróbujcie raz na jakiś czas tak ze swoimi niejadkami. To troszkę pomaga w
        walce o każdy gram...
        • lizbetka Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 04.02.04, 20:48
          Cześc Mamusie ! Zaglądam codziennie z niecierpliwościa do Naszego wątku ,
          dosłownie wpadam tu jak na kawę smile .U siebie , w gronie znajomych i rodziny
          nie mam prawie żadnego wsparcia , a ono przy prawdziwym niejadku jest
          niezwykle ważne .Moje znajome mają dzieci - niejadki , ale te biedne na wpól
          zagłodzone dzieci z wagą stoją na 50 centylu albo i wyżej / oczywiście te
          mamusie nie maja pojęcia co to jest siatka centylowa / , zjadają obiad z
          dwóch dań i poprostu nie mają ochoty na trzeci jogurt wink.

          Agnieszko , na pocieszenie dodam że moja Asia ma 20 miesięcy , a waży 8300 /
          wzrost 78 cm / .

          Edytko a spróbuj podać małej Kinder Biovital z żelazem - ten preparat mozna
          podać w piciu , co do innych witamin nie jestem pewna . Moja Asia jak widzi
          strzykawkę z jakimkolwiek lekarstwem odrazu ma odruch wymiotny . Najgorsze
          sensacje były zawsze po Peritolu - kończyło się zwykle tak że wlewałam go do
          soczku bo nie miałam siły sprzatać po wybrykach żołądka Asi sad .
          Bilans jest dopiero na 2 latka.

          Fionno bardzo Ci współczuję .Niejadek , który wymiotuje to opcja najgorsza z
          mozliwych . I najgorszy ten lęk , czy gdy włożysz łyżke do buzi to przełknie i
          poleci czy wyleci sad . Ja miałam podobnie gdy Asia miała zapalenie gardła .
          Dwa tygodnie niejedzenia plus wymioty w połowie każdego jedzenia , które udało
          jej sie wcisnąć . Płakałm z bezsilności . A Asia razem ze mną sad

          Mamo Maxia , moja Asia cały czas mi towarzyszy , na zakupach , u znajomych ale
          na poprawę apetytu to u niej nie wpływa , niestety .

          Czasami się zastanawim jak to jest , że jak niektórym dzieciom poda sie
          tabliczkę czekolady to one pożrą ją na miejscu , a moja córcia ugryzie raz
          i oddaj psu albo wyrzuca do kosza sad . Nie chce słodyczy , czipsów , no i
          normalnego jedzenia oczywiście . A ja tak lubie jeśc i zupełnie jej nie
          rozumiem ...

          Pa pa ( napiszcie kochane coś jeszcze )
          --
          A tutaj możecie zobaczyć Asię :

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10281698
          • anieszka11 Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 04.02.04, 22:03
            Tak,tak,znam to .Zawsze tak tłumaczyłam mojej pani doktor z przychodni,ze ja
            owszem mogę zrozumieć ,że można nie lubić pewnych rzeczy,ale przecież nie
            wszystkiego,właśnie nawet czekolada lądowała w koszu.Jedynie lubiane były
            paluszki,ale ileż można żyć na paluszkach.
            A co do mam innych dzieci ,to u nas jest tak samo,mojej kolezanki synek też
            ponoć "niejadek",a jak przyszedł do nas to za jednym zamachem zjadł 3 kawałki
            ciasta.Ale ja rozumiem ,że jest to pojęcie względne,dla jednych niejadekto
            ten ,który nie chce jeśćnp.obiadu,a dla nas taki co po prostu nie je nic.
            Dlatego po części rozumiem podejście lekarzy :pani przesadza.
            Trzymajmy się węc razem i pocieszajmy ,bo nikt tak jak my nie zna naprawę tego
            problemu.

            Agnieszka i Robert(7.V.2002)
          • titi2 Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 05.02.04, 12:15
            Cześć.Przypadkowo odkryłam to forum i od razu pragnę podzielić się
            swoimi "wrażeniami" z niejadkiem.Moja córeczka w styczniu skończyła 3
            latka.Niechęć do jedzenia ma od stycznia ubiegłego roku.Początkowo na poprawe
            apetytu wystarczała Mikstura pepsini, sok z ogórków kiszonych i oczywiście
            ogórki kiszone.W styczniu tego roku moja Dominisia całkowicie odmówiła
            przyjmowamia posiłków - zawsze tłumacząc - nie jestem głodna.Doszło do tego,
            że ztezygnowała nawet ze swoich ulubionych soków.0d tygonia jest na
            peritolu.Nastąpiła duża poprawa apetytu.Zaczęła próbować dania na które nigdy
            nie miała ochoty spojrzeć ( np. wątróbka).Dodam,że nie ma jakiegoś
            rewelacyjnego apetytu-zjada małe porcje.Napisz jak długo podawałaś perito i czy
            miał on jakieś skutki uboczne.Pozdrawiam.
    • edytast Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 04.02.04, 22:09
      Witam wszystkie mamy niejadków!
      Jestem mamą Ali (18.05.2002) obecna waga 9.800. Ostatnio lekarka powiedziała mi
      (jeśli dobrze zapamiętałam), że jej waga jest na 3 centylu. Ala jest drobniutką
      blondynką o karnacji prawie białej z sińcami pod oczkami. Ponadto jest bardzo
      chorowita (niedawno przeszła nawet zapalenie płuc).
      Prześledziłam cały wątek i zaniepokoiłam się. Z tego co piszecie, Wasze pociechy
      potrafią nie jeść prawie nic, ale czy zdarza się, że chociaż czasami mają
      apetyt. Bo moja Ala potrafi nieraz zjeść np. talerz zupy (2 łyżki) i do tego
      porcję mięsa, wypija dziennie ok. 0,5 litra kaszki Nestle, lubi większość owoców
      i warzyw. Ogólnie na pewno nie je dużo, ale je. Mimo to ma zawsze słabe wyniki,
      już nieraz miała podawane żelazo (Hemofer). Nigdy nie podawałam jej nic na
      apetyt, bo nie widziałam takiej potrzeby. Ale z tego co widzę moja Ala ma
      właściwie wszystkie cechy takie jak Wasze niejadki (oprócz tego, że ona je). Aha
      Ala mało pije, Lizbetka chyba pisała że jej Asia wypija nawet 1,5 litra
      dziennie, to właśnie bardzo dobrze, lekarka powiedziała mi, że tyle dziecko
      powinno wypijać. Moja wypija niecały litr dziennie, może 0,5. Chyba powinnam jej
      zrobić jakieś badania, jak myślicie, co to może oznaczać?
      P.S.
      Jakbyście chciały mnie wyrzucić z tego wątku, bo moje dziecko je, to na
      usprawiedliwienie napiszę, że moja starsza córka obecnie skończone 5 lat ma wagę
      16,5 kg; jest niejadkiem od urodzenia i nic nie zapowiada się na lepsze sad((
      Wasze problemy nie są więc mi obce.
      Pozdrawiam. Edyta.
    • fionna Re: do mamymaxia (i nie tylko) 05.02.04, 08:12
      Witajcie
      Mamomaxia (co za zbieg okoliczności, że mamy tak samo na imięwink - czy ta pani
      docent jest z IMiD i czy trafiłaś do niej państwowo czy prywatnie. Ja już sama
      nie wiem co robic, czy zmienić lekarza. Uważam, że mój mnie olał. Sama nie wiem
      już co o nim myśleć.
      Wszyscy chwalą się tu swymi kilogramami - Bruno waży około 8 kg (ma 11
      miesięcy). Od zawsze bylismy poniżej 3 centyla (raz udało się wskoczyć na 3
      centyl), za to wg wzrostu jest dużo lepiej - powyżej 50. Wszystko, co zje idzie
      mu w długość.
      Ja już raz przeżyłam chwile euforii - właściwie cały listopad i grudzień -
      kiedy zaczeliśmy kurację Losecem. Żadnych pawi, młody chętnie jadł. A teraz -
      jeszcze jedna łyżeczka - i bach - wraca wszystko co zjadł i jeszcze poprzedni
      posiłek.
      Pozdrawiam
      • spejsik2 Re: do mamymaxia (i nie tylko) 05.02.04, 09:20
        witajcie! mam na imie danusia i jestem mama 14 miesiecznego patryka - niejadka!!
        pisalamw watku ze ma male przyrosty wagi itp.
        ciesze sie ze mozna sie tuj wyzalic i ze mnie zrozumiecie no i mozna przede wszystkim dowiedziec sie waznych informacji!
        moj patryk wazy obecnie 9230 g i mierzy ok 75 cm...... waga to 9 centyl a wzrost ok 13
        ale bylismy na 50 centylu, ( waga uridzeniowa 3600)
        Poza tym patryk ma AZS wiec jego dieta nie jest za bogata
        osoatnio bylismy u dr i waga spadla o 100...g.... ale maly zrobil przed wazemiem wielgachna kupe...... cierpi tez na zaparcia!
        dr wystraszyla nas ze jes cos nie tak.... zaraz dala skkierowanie do szpitala.... itd.... ale do szpitala sie nie wybieram!!!
        zroboilsymy USG- jest wszystko ok
        morfologia - jest ok tylko malo zelaza jest.....
        mocz OK
        posiew dzis odbieram!
        badamy tez kal obecnie....
        co mozna jeszcze zrobic?
        patryk w ciagu dnia cos tam je.... ma osoatnio lepsze i gorsze dni....

        Patruyk malo pije..... niestety... chociaz ostatnio jest lepiej,... caly czas na cycu jest i wypije dodoatkowo ok 100 ml
        co mozna dawac do jedzenia bardziej tresciowego?
        chyba wybiore sie do dr po te odzywki o ktrorych piszecie
        pozdrawiam bardzo goraco
        a tutaj jest moj patryczek
        <http://foto.onet.pl/albumy/album.html?id=14831&q=spejsik&k=2>
        • mama_maxia Re: Od mamy Maxia - do mam niejadków ;-) 05.02.04, 10:04
          Witam!
          No rzeczywiście - niejedzące dzieciaczki bardziej łączą niż ławka w liceum!!!
          Chyba niedługo będziemy musiały zgłosić prośbę o nowe podforum 'Niejadki'.

          A Maxio dziś jak zwykle pluł zupkokaszką ( to taki mój sposób na tuczenie -
          dodaję mu do kaszki zupkę), no ale chyba bardzo nie wygłodniał, bo cycusiem
          też coś gardzi!
          Lizbetka świetnie to ujęłaś: my tu naprawdę zaglądamy jak na kawę (w
          szczególności, że ciągle karmię piersią i prawdziwej kawy nie piłam ze dwa
          lata).
          Aha, Fionna: od od porodu zaczęło się 'opłacanie' lekarzy, ale korzystamy w
          większości przypadków z państwowej służby zdrowia - ze względu na możliwości
          badań, a w CZD jest pod tym względem super. W IMID nie za bardzo (ciągle
          problemy ze sprzętem), no tam po kilku miesiącach u gastroenterologa okazało
          się, ża Max nie ma niedoczynności nadnerczy - na co leczył nas tam
          gastroenterolog!!! W CZD badania wyszły na szczęście negatywnie. W CZD nie
          biorą łapówek (no opócz jednej najwspanialszej pani doktor endokrynolog, która
          tak bardzo opiekuje się maluchami, że dzwoni do nas do domu i pyta jak się
          czuje Max, a dodam, że pomogła nam nawet w przypadku lamblii! - au niej pod
          gabinetem tłumy z całej Polski!), z których żyje IMID i zlecają te badania
          jakie są konieczne, bez próśb: 'niech państwo zrobią to badanie prywatnie w
          CZD, a potem wrócą z wynikiem' <- tak nam wciąż mówiono w IMID.
          No niestety Max chyba nie jest wyjątkiem z wielością swych schorzeń - i trzeba
          dużo samozaparcia, żeby średnio dwa razy w tygodniu jeździć do lekarzy, robić
          badania, pamiętać o skierowaniach, kopiach wypisów...
          Dla jednych mam jedyne zmartwienie po po porodzie to szczupla figura, a dla
          nas...choroby dzieci.

          Naprawdę mocno Was ściskam!
          Wiola
        • edytaiola Re: nasze niejadki 05.02.04, 10:34
          Właściwie u Oli
          bez zmian
          czasem zje więcej czasem mniej ale z tego co czytam to waży najmniej 29
          stycznia 6.900 i 69 cm
          najbardziej martwi mnie to że nie jje zypek
          boje się że wróci ta cholerna anemia
          miała ja po urodzeniu i dlatego 7 dniu dłużej leżałyśmy w szpitalu.
          Ale chyba przysmakowały jej gołąbki teściowej sporo prezpieprzone smile
          Zjadła z 5 kawałeczków mięska jak na nią to istny rekord
          chyba zacznę się bawić w klopsiki
          Tylko jeszcze dziś muszę przetestować te gołąbki bo u niej to czasem taki
          jednorazowy zryw.
          Fionna bardzo Ci współczuje, użalałam się nad sobą ale nie wiem jak
          przetrzymała bym w Twojej sytuacji,
          Ola nie jje ale nie ma też wymiotów (chyba że po zupce)
          właściwie nie ulewało jej się nigdy.
          To badanie na 18-tego to w CZD tak? Może spróbój w IMiD i chyba powinnaś
          zmienić pediatre.
          Kochane mamy: głowa do góry, łyżki w dłoń i do boju smile)))
          Pozdrawiamy
          --
          Edyta i Ola (17.02.03)

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10299039
          • edytaiola Re: nasze niejadki 05.02.04, 10:42
            Fionna: przeczytałam co pisała mama_maxa iodwołuje co napisałam o IMiD, ale
            podtrzymuje to o zmianie pediatry.

            Wiola (mama_maxa) ja też prubowałam pzremycić warzywka w kaszce smakowej ale
            nie dała się na to nabrać 3 łyżeczki przełkneła z wielkim bólem a czwarta
            wylądowała na bluzce
            dałam sobie spokuj, bo jeszcze całkiem zniechęce ją nawet do kaszki.
            --
            Edyta i Ola (17.02.03)

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10299039
            • mama_maxia Re: nasze niejadki 05.02.04, 11:01
              Cześć Edytko,
              Ja domyślam się, że Oleńka miała już mnóstwo badań, ale Ona jest naprawdę
              kruszynką. Do 11 misiąca Max też był ciągle za niski (nie wspominając o
              niedowadze, ale to miał od urodzenia) i dlatego poszliśmy do endokrynologa. Po
              wszelkich badaniach okazało się, że nie ma typowych zaburzeń dla nierosnących
              dzieci i nagle wyrósł! Teraz ma 75 centyl wzrostu (80 cm) i 25 0 wagowo
              (10,500g) no i dlatego ma wciąż niedowagę. Ja po tych ciągłych szpitalach
              widziałam tyle chorych dzieciaczków, rozmawiałam z mamami i wiem, że czasem są
              zaburzenia, a czasem nie. Myślę jednak, że warto zrobić możliwie dużo badań
              póki dziecko jest małe - leczenie jest bardziej efektywne i jak dorosły
              człowiek już nawet nie pamięta o chorobie.
              Pozdrowionka.
              Aha, rzeczywiście to nasze szczęście, że Max lubi tylko jedną jedyną kaszkę
              Sinlac (chociaż jak zjadał ją sotte to właśnie chudł).
              • lizbetka Re: nasze niejadki 05.02.04, 19:45
                Cześć dziewczyny ! Witam nowe mamusie niejadków . To juz prawie cała grupa
                wsparcia powstała smile.

                Dzisiaj byłyśmy po odbiór wyników . Morfologia lepsza / smile / , mocz
                ok. / smile / , natomiast kał zaniepokoił panią doktor i poleciła powtórzyć
                badanie w innym laboratorium . W kupce pojawiły sie włokna mięsna i tłuszcz ,
                niestety . No i mamy skierowanie do gastrologa . Myśle ze czas najwyższy .
                Waga bez zmian . A Asia znów dzisiaj odmawia jedzenia sad.

                Titi2 ja peritol podawałam niecały miesiąc , efektów ubocznych opisywanych w
                ulotce nie zauważyłam , natomiast po zalecanej dawce 10 ml w dwóch dawkach
                podzielonych , była bardzo nerwowa i niespokojna . PO zmniejszeniu dawki
                objawy ustąpiły . No i jadła bardzo ładnie .

                Edyto / mam Ali / , myśle ze gdy dziecko je a nie przybiera na wadze to trzeba
                porobic badania . Moze to jakś choroba przemiany materii ? A pić powinna
                stanowczo więcej , tak mi się wydaje / ok . 120 ml na kg masy ciała
                dziennie / .

                Wiecie ja też uważam ze im więcej badań tym większa pewność co jest / a może
                nie jest / naszemu dziecku . Jak dowiem sie ze taka jest Asi uroda moze
                wreszcie przestane sie martwić i wpychać jej każdą łyżeczkę .
                U nas problemy z waga zaczęły sie nie od urodzenia a od 5 miesiąca życia
                Małej . Powoli przestwała przybierć na wadze i coraz bardziej nie lubiła
                jeść . I tak sie męczymy już 15 miesięcy . Moja pani doktor dziś powiedziała
                ze w czasie swej 5 letniej praktyki / to młoda osoba / nie spotkała jeszcze
                takiego dziecka . Wcale mnie to nie pocieszyło sad .
                A jak jedzą wasze maluchy ? Asia musi mieć spokój , nie moze być żadnego
                zamieszania i rozgardiaszu bo mała od razu pluje . Często ja ją karmię bo gdy
                je samodzielnie to zazwyczaj kończy się na rozrzuceniu jedzenia a żadna
                łyżeczka nie trafia do buzi sad .
                Całusy dla Was wszystkich . Lizbetka




                --
                A tutaj możecie zobaczyć Asię :

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10281698
                • anieszka11 Re: nasze niejadki 05.02.04, 22:56
                  Jejku,nie mogę się nadziwić ile wspólnego mają nasze niejadki.
                  Robert tez jak je musi mieć spokój,ewentualnie przy telewizorze,oczywiście
                  przerózne zabawy i to nie zabawkami,o nie,to muszą być rzeczy fajne tzn.różne
                  przybory tatusia,moje kosmetyki,różne sprzęty domowe,ale codziennie coś
                  nowego,już pomału kończą mi się pomysły.
                  Nigdy nie ma ochoty na jedzenie podczas wizyt u znajomych,czy tez jak ktoś do
                  nas przychodzi,chyba ze są to dzieci które czasem skłonią go do spróbowania
                  czegoś,ale bardzo rzadko.
                  Robert miał taki okres,że chciał jeść sam i nawet mu to wychodziło,ale niestety
                  szybko się skończył.
                  Nie wiem jak wasze dzieci ,ale dieta mojego synka jest bardzo uboga.Właściwie
                  gdybym mu nie przemycała różnych rzeczy jadłby co dzień to samo.Rosól
                  ipomidorowa wchodzą w rachubę jako zupka,reszta to beee.Czasami troszkę
                  ziemniaczków z kotletem i koniec.Z owoców królują banany,resztę je w postaci
                  deserków gerbera ,które w miarę lubi.Lubi tez danonki,ale ma aergię i muszę mu
                  ograniczac.Robert jest na nutramigenie więc jedzenie kaszek(szczególnie
                  wieczorem gdy jest spiący)to katorga.
                  Najbardziej mnie denerwuje ze nie przyjmuje żadnych nowości,wszystko jest
                  beee,nawet ciastek oblanych czekoladą.A już najgorszym obrzydzeniem są dla
                  niego np.mandarynki ,kiwi,czy ogórki pod każdą postacią.
                  Muszę powiedzieć ,że pomimo że ma juz 22 miesiące i umie normalnie jeśc,mielę
                  mu czasami zupki bo w ten sposób mogę mu przemycić trochę innych rzeczy
                  np.żółtko ,brokuły i inne.
                  Mogłabym pisac o tym i pisać to temat rzeka,przepraszam,że się
                  rozpisałam ,ciekawe jak to wygłąda u Was.Pozdrawiamy wszystkich.

                  Agnieszka i Robert(7.V.2002)
    • fionna Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 05.02.04, 21:11
      Witajcie,
      CZD to my znamy bardzo dobrze - spedzilismy tam 3 tygodnie w lipcu i potem
      jeszcze we wrzesniu i pazdzierniku. Ja nie narzekam ani na lekarzy ani na
      pielegniarki ani na warunki lokalowe (dla rodziców).
      Dzisiaj bylismy na kontroli w CZD ( w zwiazku z cytomegalia). Ta cytomegalia to
      zabawna sprawa - kiedy mlody mial 3 miesiace i malo przybieral na wadze
      trafilismy na Dzialdowska. Tam szukali przyczyn niejedzenia i niczego nie
      znalezli. za to znalezli przeciwciala cytomegalii i wyslali nas do CZD. Na
      szczescie cytomegalia jest bezobjawowa i na pewno nie jest przyczyna
      niejedzenia (co sugerowali lekarze z Dzialdowskiej). Jedna z lekarek (pominmy
      jej nazwisko milczeniem sugerowala, że moje dziecko moze miec uszkodzony
      osrodek laknienia w mozgu !!!!
      Edyto - ile czekalas na wolny termin w CZD? Chyba sie tam zapisze - w
      poniedzialek mam dzwonic po wyniki, wiec przy okazji sie zapisze.
      Z moim dzieckiem jest coraz gorzej - zachowuje sie jak pare miesiecy temu,
      kiedy niczego nie chcial brac do ust i musial byc karmiony "na sile" (zalecenie
      lekarzy)
      Pozdrawiam
      • mama_maxia Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 05.02.04, 23:29
        Dopiero zasnął...nie dość, że nie lubi jeść to jeszcze mi łobuzuje po nocach!
        A ja właśnie karmię Maxa 'na siłę' - nigdy nie chce pierwszej łyżeczki: siedzi
        w krzesełku, a ja przytrzymuję ramieniem małe rączki, ręką żuchwę i wpycham
        dosłownie pierszą łyżeczkę - jak jest głodny to jeszcze kilka zje, a jak nie
        to tylko mnie opluwa - najśmieszniejsze jest to, że po każdą łyżeczkę otwiera
        szeroko buźkę i tak w kółko, aż mi się znudzi, ale już mam
        cierpliwość...śpiewam mu głośno ulubione piosenki i nie poddaję się. Wiem, że
        to nie jest przyczyną niejdzenia naszych maluszków, ale lepiej jest kiedy
        czują, że minimum jedzenia muszą zjeść i już - jak nie teraz to za jakiś czas.
        Gorzej mają mamy, które pracują - mają też inne zmartwienia i nie moga skupić
        się tylko na karmieniu.
        Powodzenia!
        • edytaiola Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 06.02.04, 11:00
          Witam

          Fiona je czekałam na wizyte 1 miesiąc
          teraz komtrola za 3

          U nas z jedzeniem bywa różnie
          czasem mam wrażenie że Ola nudzi się okropnie przy jedzeniu
          po prostu nie ma czasu jeść - tyle przecież ciekawych rzeczy do okoła a ona
          musi siedzieć i jeść.
          U nas dobrze się sprawdza "małpowanie" tzn. kiedy dziadek się wygłupia a Ola
          wtedy nie myśli o jedzeniu, automatycznie otwiera buzie. Czasem zje 0,5
          kubeczka (tego dla dzieci) kaszy czasem mniej ale ogólnie jje ubogo.
          Zaczyna znów pić, do łask wróciła herbatka Hippa jabłoko-melisa.
          Mięsko mielone chyba przypasowało więc to jakaś pociecha.

          Zastanawiam się czy ta jej bladość to po mnie czy z racji jej niejedzenia
          Fionna mam nadzieje, że wreszcie się spotkamy na Warszawskim spotkaniu, bo do
          tej pory jekoś się mijałyśmy.

          Pazdrowionka
          --
          Edyta i Ola (17.02.03)

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10299039
          • rossen Re: puk puk 06.02.04, 12:34
            Puk pik
            Mozna?
            Z wielkim zainteresowaniem czytam wasze posty i mam nadzieje ze mnie
            przyjmiecie do swojego grona.
            Jestem mama Bogusi ktora skonczyla 19 miesiecy. Ma 76 cm i wazy 8160gr( w
            poniedzialek idziemy ja wazyc i mierzyc).
            Nasza "walka" o jedzenie trwa juz 15 miesiecy.
            Mielismy badania w szpitalu (na szczescie wszystko jest ok) a lekarze tylko
            mowia zeby sie nie przejmowac bo mala to kiedys nadrobi. Ha
            Jakis czas temu mala przyjmowala fantomalt i wtedy szlo nie zle ale teraz juz
            sie buntuje. (fantomalt jest u nas bez recepty- mieszkamy w Holandii)
            Innych srodkow tu nie znaja (a moze i znaja ale nie daja ale wychodza z
            zalozenia ze wszystko ma byc naturalnie. W ciazy tak samo ale to juz inna
            historia.
            Na szczescie moja mala lubi pic mleczko (nadal podaje jej mleko modyfikowane-
            ma wiecej witamin i kalorii) wiec chociaz tyle dobrze.
            A ostatnio to je tylko rodzynki! Nic tylko am i amm. No wiec zyje sobie na
            rodzynkach.
            A tak wogole to tez jest blondyneczka z bardzo jasna karnacja.
            No i jest bardzo bardzo ruchliwa. Nie usiedzi ani jednej minutki od momentu
            gdy zaczela chodzic (miala 10 miesiecy) to ciagle gdzies biega.

            Pozdrowienia
            Magda i Bogusia (02-07-02)
            • fionna Re: puk puk 06.02.04, 12:43
              Witamy - coraz wiecej nas. tak dochodze do wniosku, ze te niejadki sa do siebie
              podobne. To sie chyba w antropologii jakos nazywa taki typ sylwetki - wysoki,
              szczuply, blady. Chociaz moj maly jest tez blondynem (na razie), ale oczy ma
              nieokreslone (brązowo-zielone).
              Czytam ostatnio o zagrozeniu otyloscia u dzieci - wiec przynajmniej nasyzm
              dzieciom to nie grozi. Ale wiecej nerwow nas kosztuje (przynajmniej teraz).
              Ja jak mialam pare lat to tez wg mojej mamy bylam za chuda i nie chcialam jesc
              (nie wierze w to sama). Niestey podawano mi citropepsin (pamietam ten smak -
              sama go ukradkiem podpijalam) i brak apetytu i chudosc zniknely bez sladu sad(
              Wiec ja wole mojemu dziecku nie dawac na razie zadnych preparatow
              wspomagajacych apetyt czy dotuczajacych.
              Pozdrawiam
              • anieszka11 Re: puk puk 06.02.04, 13:28
                Tak ,coś musie w tym być.Mój Robercik też jest blondynkiem o bardzo jasnej
                karnacji zniebieskimi oczami.Ale ja tez taka byłam ,a niejadkiem nie,chociaz
                mój mąż też wysoki blondyn ponoć dał swojej mamie niezle popalić jako
                niejadek.Po kims to w końcu sie chyba dziedziczy.

                Agnieszka i Robert(7.V.2002)
          • fionna Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 06.02.04, 12:36
            Ja też karmię młodego na siłe. Bruno z Maksiem sa bardzo podobni. Kiedy mlody
            jadl glownie mleko, to karmilam go strzykawka (lyzeczka bym sie chyba
            wykonczyla. Wygladalo to tak: mlody plakal, ale otwieral buzie. Rodzina miala
            ubaw. W szpitalu tez mnie podziwiali za technike - wstrzyknac porcje jedzenia
            miedze jednym krzykiem a drugim, zeby sie mlody nie zakrztusil. Teraz roznie
            bywa- czasami ma dobry humor, otwiera buzie jest ok., czasami na poczatku
            troche krzyczy, potem jakby sie rozkreca. Czasami niestety od poczatku krzyczy,
            krecie glowa nie nie nie, wtedy nawet jak cos w niego wcisne, to i tak zaraz
            bedzie pawik.
            A ja mlodego budze kolo polnocy na jedzenia. Wczoraj byl w calkiem dobrym
            humorze, zjadl 180ml mleka+kaszka, wiec calkiem niezle. Rano tez zjadl kaszke
            bez problemow, teraz jest po deserku (juz chcial zwymiotowac, bo byly w nim
            kawalki brzoskin chyba, ale sie udalo go powstrzymac.
            Zauwazylam, ze Bruniasty nie moze miec zbyt dlugich przerw miedzy jedzeniem -
            pare razy usnal kolo19-20 i nie mialam sumienia go budzic kolo polnocy na
            jedzenie. I rano wcale nie byl bardziej glodny, wrecz przeciwnie, byl taki jak
            ja to nazywam "bekajacy", nie chcial jesc, wyginal sie itd. Im dluzsza przerwa
            tym wiecej mu sie tych sokow nagromadzilo i go podraznialo.
            U nas przy jedzeniu sprawdza sie telewizor (bloki reklamowe przede wszystkim),
            ostatnio na topie jest butelka 5-l z resztka wody. Mlody bawi sie w strongmana,
            podnosi ja, oglada jak przelewa sie woda. Jak jest taus to go zabawia.
            Pozdrawiam
            • edytaiola Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 06.02.04, 15:46
              Proponuje założyć na ZOBACZCIE wątek niejadki
              Był by to przegląd małych blądyneczek i blądynków z bladymi policzkamu i dużymi
              oczami

              Fionna ciesze się że Bruniasty bez sensacji zjadła swoją porcje jedzonka
              Co do częstego jedzenia to my mamy właśnie z niego zrezygnować bo dietetyczka
              twierdzi (czy ja się nie powtarzam), że podtykając cały czas Oli coś do
              jedzenia sprawiamy że ona nie czuje głodu.

              My mamy recepte na Fantomalt ale po skończeniu puszki zrobiłam przerwe
              zobaczymy ile przytyje bez tego specyfiku. jeśli mało to powtórka z rozrywki.

              Na tą bladość dawałam Oli skok z marchewki jak miała około 6 m-cy piła go nawet
              chętnie teraz się na niego obraziła i chyba poczekamy na letnie słońce.

              Pozdrowionka i witam nową mame
              --
              Edyta i Ola (17.02.03)

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10299039
              • fionna Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 06.02.04, 16:04
                Podobno przy refluksie (choc nie wiem czy mlody go ma) powinno sie dawac malo a
                czesto. Oczywiscie nie ciagle cos podtykac pod nos, bo wtedy dziecko w ogole
                nie czuje glodu. Problem w tym, że moje dziecko nie czuje glodu nawet poi
                kilkunastu godzinach. Na razie staram sie mu dawac cos co 3-4 godziny - np.
                danonka, pol sloiczka deserku. Z drugiej stronu jak mlody ma faze na jedzenie
                to staram sie to max wykorzystac i dac mu wiecej.
                Bruno tez byl blady, mial malo zelaza, zjadl 2 opkaowania ferrum, mam nadzieje,
                że ma dobre wyniki. W poniedzialek sie dowiem. Marchewka dobrze wplywa na cere,
                tylko ze musielismy ja odstawic, bo byl za zolty.
                Edyto- mam nadzieje, ze sie w koncu zobaczymy na spotkaniu warszawskim. Na
                razie glowna organizatorka - Agata byczy sie na Mazurach.
                Zaraz bede probowac z zupka.
                Pozdrawiam
                • mama_maxia Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 06.02.04, 18:26
                  Chyba ja siadam do komutera, jak już wszystkie dziewczyny je zamykają wink

                  Tak to jest, że w całej masie obowiązków nie mamy czasu dla siebie. Ale to
                  nic - ja walczę z chrapaniem Maxia: teraz to ma napweno chore zatoki bo
                  zaraził i nie i męża. Tylko nasza pediatra się dziwi, że nie stracił 'apetytu'
                  (ale On w ogóle nie wie co to apetyt - po prostu czasem robi to co każę...a
                  jedzenie to taka mało przyjemna zabawa...).

                  A właśnie - dziewczyny widzę, że się znacie - spotykacie się w Wawie co jakiś
                  czas?
                  • fionna Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 06.02.04, 20:18
                    Zajrzyj na podforum "z życia rówieśników" - na najdłuższy watek luty 2003 - to
                    my. Mniej wiecej co miesiac spotykamy sie. Co prawda Edyty i Oli jeszcze nie
                    spotkalam - ciagle sie rozmijamy. Mam nadzieje, ze to sie w koncu zmieni.
                    Wiekszosc lutowych dzieciakow to olbrzymy z kategorii ᡂkg, my tam jestesmy
                    najmniejsi.
                    Zastanawiam sie czy moje dziecko musi jesc zupki? Bo po nich najczesciej ida
                    pawiki (wczoraj i dzisiaj). Za to Danonki wchodza bez problemu - jak widzi
                    opakowanie to sie cieszy. Dalam mu dwa, niech cos zje. Chociaz watpie, zeby to
                    bylo bardzo zdrowe.
                    Bruno tez skrzypi (ma tzw. stridorka), wiec jak jest cicho to sprawdzam czy
                    oddycha.
                  • lizbetka Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 06.02.04, 20:44
                    Cześć ! Chyba mamy najdłuższy wątek na zdrowiu !
                    Czekałam Magdo czy się odezwiesz . Zawsze śledziłam Twoje wątki dotyczące wagi
                    Bogusi . Nasze córki to prawie rówieśnice - Asia urodziła się 02. 06.02 smile.

                    Moja Asia również ma okresy na różne produkty . Przeżyłyśmy już czas frytek ,
                    ogórków kiszonych , pomidorów , bananów i parówek , oraz okresy tylko
                    picia / zresztą obojętnie jakiego / . Po okresie " ogórkowym " , który trwał
                    prawie dwa tygodnie znacznie pogorszyła jej się morfologia sad , więc teraz
                    chowam przed nią ten specjał. A w ogóle to lista potraw , które Asia lubia
                    jest strasznie uboga . Nie ma rzeczy , którą by jadła z wilczym apetytem i za
                    która by się " trzęsła " . Karmię ją stosunkowo rzadko , tj . trzy razy
                    dziennie , bo częściej sie nie da . Po prostu Aśka nie chce spojrzeć na
                    jedzenie i koniec . Pluje , wygina się , a gdy ją naprawdę zmusze to wymiotuje
                    i koniec .
                    Deserków , zup ze słoika nie chce nawet tknąc .

                    Ale mimo ze nie je to rozwija się dobrze / żeby nie przechwalić / . Nie jest
                    powolna ani apatyczna . Ciąglle jest w ruchu , biega tańczy , śpiewa . Siada
                    tylko po to by poglądać książeczki , co robi z prawdziwym zacięciem . Nawet
                    próbuje głośno mi czytać smile . Lubi też urządzać prawdziwe posiedzenia na
                    nocniku - gdy chce jej się siku lub kupkę to Asia przysuwa sobie karton z
                    ksiązkami i celebruje każdą chwilę spędzoną na nocniku smile.

                    Dziewczyny napiszcie mi prosze czy na pierwszej wizycie u gastrologa pobierano
                    krew dziecku z paluszka czy z żyły ? Jak wygląda pobranie krwi z żyły u
                    dziecka ?
                    Czy bardzo płacze ?
                    Ogromnie sie boje tej pierwszej wizyty . Ale to dopiero za miesiąc . Takie sa
                    długie kolejki niestety .

                    I jeszcze coś - ciekawostka. Moja Asia nosi rajstopki które nosiła jak miała
                    pól roku . I nie jest to niestety powód do radości dla mnie .lizbetk,a.
                    pa

                    --
                    A tutaj możecie zobaczyć Asię :

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10281698
                    • fionna Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 06.02.04, 21:19
                      Co do pobierania krwi - mamy spore doświadczenie (pobyty w szpitalu itd),
                      pobieranie krwi z główki, wkłuwanie wenflownu itp. Nam zawsze pobierali z żyły
                      (ostatnio na nadgarstku), sporo tej krwi utoczyli, bo do 3 probówek
                      (morfologia, chemia, przeciwciała), jedna pielęgniarka kłuła, druga razem ze
                      mną trzymała młodego. Z małymi dziećmi jest łatwiej, do ostatniej chwili nie
                      wiedzą co się będzie działo, później też szybciej się uspokajają. Chociaż Bruno
                      już wie co się święci jak go kładę na kozetce.
                      Jak powiedziały pielęgniarki - lepiej jak dziecko krzyczy, bo wtedy szybciej
                      leci krew. I lepiej, żeby dziecko było nawodnione (bo może się okazać, że nie
                      ma czego utoczyć i potem trzeba kłuć jeszcze raz).
                      To tyle naszych traumatycznych przeżyć.
                      Pozdrawiamy
    • ewurek Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 06.02.04, 21:49
      I znowu ja. Z tym podforum-niejadki- to wcale nie jest zły pomysł.Agatko-
      autorko, to niesamowitedo jakich rozmiarów urósł ten wątek.Same zobaczcie, jak
      wazne jest podzielenie się z kimś, kto rozumie. Nawet moja przyjaciólka czasem
      robi duże oczy i uważa, że przesadzam- Dominika nie je kopytek???
      Najpierw do Lizbetki o pobieraniu krwi.To prawda, co napisała moja
      poprzedniczka, ze dziecko musi być mocno "opite"- tak powiedziała mi jedna z
      pielęgniarek.Dominisi pobierali krew z żyły sad I jeszcze jedno, gdyby była u
      Was taka potrzeba, to nie zostawiaj Asi samej w pokoju zabiegowym z
      pielęgniarkami. Zostań z Nią- to Twoje prawo.
      Dzisiaj odebrałysmy wyniki.Morfologia ok (hemoglobina 12,3), mocz trochę mnie
      wystraszył- barwa wodojasna(!), pH zasadowe. Poszłam z nimi do lekarki- a ona
      wzięła mnie za histeryczkę, która na siłę szuka chorób u dziecka.Wynik moczu
      wg niej jest również ok. Zważyła i zmierzyła mojego chuderlaczka 9,7 kg i 81
      cm wysokości.Przepisała poł torby leków homeopatycznych, mimo iż jest pediatrą
      i chirurgiem dziecięcym, para sie jeszcze homo.Sama nie wiem co o tym myśleć,
      czy wogóle wykupować receptę, bo z tego typu lekami miałam już w przypadku
      Dominiki do czynienia (nie dzialały). Następna wizyta za miesiąc.
      Dominika nigdy nie miała okresów fascynacji jednym pokarmem, ale już za parę
      dni będzie dwutygodniówka z parówkami (na śniadaie, obiad i kolację).Jak długo
      tak można? Ja ledwie na nie patrzę.Przed chwilą na kolacje dla urozmaicenia
      zjadła dwie kiełbaski morlinki (tłuste, fe), ale małej smakowały.
      Zyczę spokojnej nocy, pa.
      • lizbetka Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 07.02.04, 13:54
        Ewo , moja mała lubi kopytka , kluski ziemniaczane i placki z ziemniaków smile.
        Oczywiście w małych ilościach sad .

        Co do leków homeopatycznych , to ja miałam z nimi do czynienia we wczesnym
        okresie niemowlęcym Asi - niestety mimo przestrzegania wszystkich zaleceń
        dotycząścych podawania , systematcznego i długotrwałego podawania wyników nie
        było żadnych , niestety . Po prostu na moja Asie homeopatia nie działa . Byc
        moze tak jest tez z Twoją Dominisią . Szkoda kasy , jeśli wcześniej nie
        pomagały . Ja juz sobie z tym dałam spokój .

        Nie dodałam wcześniej ze teraz przechodze z Asią okres " keczupowy " smile .
        Najchętniej jadłaby go prosto ze słoika .

        Dzieki dziewczyny za odpowiedzi na moje pytanie o pobieranie krwi . Ewo ja
        nigdy Asi samej bym nie zostawiła . Mała jest zresztą moją druga połowką , z
        nikim oprócz mnie w domu nie zostanie , nawet z babciami / z jedna mieszka , u
        drugiej codziennie jest / . Ta sytuacja trwa od chwili gdy Asia skończyła 3
        miesiące sad . Gdy zostawiłam ją ostatnio na godzinę u mojej mamy mała nie
        piła , nie sikała tylko stała ubrana pod drzwiami i powtarzała : mama , mama .
        Od tej chwili już w ogóle nie mogę nigdzie iść sama , nawet do łazienki .sad.

        Nie dość że niejadek to w dodatku nerwus sad . Czy Wasze niejadki są
        bardziej samodzielne i odważne .?

        Pozdrawiam serdecznie

        --
        A tutaj możecie zobaczyć Asię :

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10281698
        • mama_maxia Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 08.02.04, 19:24
          Cześć,

          Wiesz Lizbetko, to nie jest dobrze, że córunia jest tak od Ciebie uzależniona -
          my też tak mieliśmy i niestety 'jak jednen mąż' lekarze uznali, że to
          powoduje wzrastanie u dziecka zaburzeń emocjonalnych. No chyba do zerówki już
          z nią nie pójdziesz...(żartuję oczywiście - nie chce Was urazić).
          Ja spędziłam z synkiem dosłownie połowę jego krótkiego życia z szpitalach -
          więc nasłuchałam się wiele i od lekarzy i od innych mam, nie mówiąc o tym co
          po prostu widziałam. To bardzo trudne, bo przecież wszystkie nad życie kochamy
          swoje maluchy..., ale nie możemy być ich całym światem, bo przecież musimy je
          przygotować do samodzielnego życia (tak, to zaczyna się teraz). No chyba nie
          ma gorszego męża i ojca niż ten chorobliwie uzależniony od matki - ja nie
          chcę, żeby mój Max taki był...chociaż tak szczerze mówiąc nie znam recepty jak
          to zrobić. Staram się być 'niedaleko', ale On odnajduje już własne
          zainteresowania, zabawy z dziećmi - cieszę się jak jedynie co jakiś czas zerka
          na mnie z uśmiechem, a czasem pochłonięty zabawą z innymi maluchami (choć nie
          tylko!) wcale mnie nie zauważa.
          Od czasu, jak zwróciłam większą uwagę na 'oswajanie' Go z otoczeniem - jest
          spokojnieszy i ,np. jak wracam od dentysty wcale nie płacze tylko z radości
          się poprzytula i nawet coś razem zjemy.
          Aha, myślę sobie, że nasze niejadki to po prostu mają specyficzne wyczucie
          smaku (może jak pisałyście zmienne co jakiś czas) i ostrożnie dobierają
          potrawy, a jak im nic nie smakuje to nie jedzą i już!
          Pozdrowionka!
          • rossen Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 09.02.04, 12:14
            Witam

            Bylysmy z Bogusia w CB (przychodnia zdrowego dziecka) i mala ma 77 cm i 8300gr
            (tak jak twoja malutka Lizbetka)
            Tak wiec w ostatnich 8 tygodniach przybrala ok 150 gr. Ale ... za to urosla
            ladnie.
            Juz nie lubi rodzynek! buu
            Chlebka tez nie lubi.
            Tak wiec od kilku dni zywi sie mleczkiem i Kubusiami. Tez dobrze.
            Lizbetka moja mala nie ma problemu zeby odemnie odejsc lub zostac ciocia Ale
            musi mnie widziec albo musi byc to ktos kogo dobrze zna. Na razie. Podobno to
            sie zmienia.
            Za kilka miesiecy idzie na dwa ranki do przedszkola (cos w tym rodzaju. Od 9
            do 12 zabawa z innymi dziecmi) i mam nadzieje, ze dobrze pojdzie.
            No ale jak pomysle ze za dwa latka bedzie chodzila na cale dnie(8.30-15) do
            szkoly to robi mi sie miekko.W Holandii maluchy zaczynaja szkole gdy koncza 4
            latka. Buu
            Czy wasze maluchy spia jeszcze w dzien? Bogusia niestety postanowila ze koniec
            ze spaniem gdy skonczyla 15 miesiecy. No ale nadal idzie do lozeczka na
            godzinke. Abym ja mogla cos zrobic.

            pozdrowienia
            magda i bogusia (02-07-02)
            • lizbetka Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 09.02.04, 12:49
              Cześć . Magdo , wwzrostem Twoja Bogusia dogania moją Asię smile .
              Asia śpi wciąż w dzień , ale krótko , godzinę , póółtorej . Jakby nie spała to
              byłaby nie do wytrzymania .
              Od września zamierzam oddać Asię do przedszkola mimo że będzie miała tylko 2
              lata i 3 miesiące , ale mam nadzieje , że ją to trochę usamodzielni i
              uniezależni ode mnie . No i może w towarzystwie innych dzieci zacznie
              jeść smile .pozdrawiam
              --
              A tutaj możecie zobaczyć Asię :

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10281698
              • rossen Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 09.02.04, 13:20
                lizbetka napisała:

                >
                > No i może w towarzystwie innych dzieci zacznie
                >

                Hm
                ja tez mialam taka nadzieje. Od ponad roku opiekuje sie chlopczykiem
                (przychodzi do nas 3 razy w tygodniu na caly dzien) ktory jest 2 miesiace
                mlodzszy.
                dzieciaki jedza razem tzn. o tej samej porze. I jak Jos widzi co Bogusia
                wyprawia z kaszka lub chlebkiem to robi to samo. Wiec i jego talerz laduje na
                podlodze. A jego rodzice sie dziwia czemu on tak malo je. (swoja droga to on
                moze jesc mniej bo ma jakies 86 cm a waga dawno przekroczyla 12kg)
                No ale moze jak w przedszkolu bedzie duzo dzieciakow to wtedy bedzie jadla.
                Jest nadzieja.
                Pozdrowienia Magda i Bogusia (jak sama o sobie mowi BO)
                • lizbetka Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 09.02.04, 19:13
                  Wiesz Magdo , w tej chwili , gdy przychodzą do mnie znajome z dziećmi to widok
                  maluchów obżerających się bez pamęci czipsami , czy czekoladą w ogóle na Aśkę
                  nie działa sad . Ewentualnie rozwija im czekoladki z papierków smile .
                  Ostatnio przestaje u nas działać karmienie w wannie i ze smutkiem stwierdzam
                  że zaczynam tracić inwencję twórczą . Po prostu brak mi sił i wyobraźni w
                  wymyślaniu gdziei przy czym Asię nakarmić . A gdy sobie "odpuszczam " , a są
                  takie dni , to mała chodzi cały dzień bez żadnego zjedzonego posiłku i nie
                  upomni sie o jedzenie sad - choć mam jeszcze czasami nadzieję że tak zrobi.
                  Magdo a może Ty znasz jakieś fajne miejsce w domu do karmienia swojego
                  niejadka , jaki masz sposób na Bogusię ?
                  Pa
                  --
                  A tutaj możecie zobaczyć Asię :

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10281698
                  • fionna Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 09.02.04, 21:55
                    Witajcie,
                    Muszę stwierdzić, że mój niejadek ma sie całkiem nieźle - ostatnio ma całkiem
                    niezły apetyt, tylko dokuczają mu te wymioty (przynajmniej jeden dziennie). Np.
                    dzisiaj zjadł 200ml mleka z kaszką, 2 danonki, prawie cały duży słoik jabłek z
                    bananem, i o dziwo - z 200ml rosołku (sama gotowalam). Nie muszę go nawet
                    zabawiać, a na widok danonków to się niestety cieszy. A jak nie chce jeść,
                    kręci głową, odgina się to mu odpuszczam, bo nawet jak coś w niego wcisnę, to i
                    tak zwymiotuje.
                    A kiedy Wasze dzieci zaczęły jeść większe kawałki (w ogóle jakieś kawałki) bo
                    Bruner niestety tylko papki. Nie potrafi gryźć (chyba że mamusie) i nie mam
                    pojęcia jak go do tego zachęcić. Wszelkie większe i mniejsze kawałki powodują
                    dławienie się, krztuszenie i nawet wymioty. Więc boję sie ryzykować.
                    Pozdrawiam
                    • anieszka11 Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 09.02.04, 23:57
                      Witam wszystkich
                      U nas jest tak,że niestety przy większości posiłkach Robercik musi być
                      intensywnie zabawiany.Mnie tez juz kończą się powoli pomysły.Ostatnio trzymam
                      go na rękach,w drugiej ręce łyżeczka,a Robert w tym czasie otwiera np.jakąś
                      szafkę i łyżeczka ląduje w buzi.Jest to bardzo męczące ale przynajmniej
                      skuteczne.
                      Mały nauczył się gryzć gdzieś około roku,dawałam mu do rączki kawałek chleba
                      albo paluszki i gryzł.Teraz niezle sobie radzi z dużymi kawałkami(oczywiście
                      gdy ma apetyt,przy peritolu)nawet w zupce,ale tą bardzo często nadal mielę ,bo
                      w ten sposób łatwiej jest mu wcisnąć więcej.Przy normalnym jedzeniu gdy juz nie
                      chce to wypluwa i koniec,więc mielę czasem i pewnie jeszcze długo będę to robić.
                      Pozdrawiamy i zyczymy cierpliwości dla mam.

                      Agnieszka i Robercik(7.V.2002)
                      • lnga Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 10.02.04, 00:44
                        Śledze Wasze posty od samego początku powstania wątku.Zaglądam tu co dzień.
                        Moja córeczka ma 9 miesięcy i może nie jest totalnym niejadkiem, ale na to się
                        zanosi.Obecnie waży 7 600.Ostatnio się wystraszyłam bo bardzo mało przybrała
                        na wadze,więc teraz biegam co 2 tygodnie i sprawdzam wagę.
                        Mój lekarz jakoś za bardzo się nie przejmuje.
                        Robiłam morfologię i badanie ogólne moczu,wszystko w porządku.
                        Moja starsza córcia 5 lat to też niejadek,17 kg ale w wieku Łucji ważyła
                        lepiej ,8 400 a w 10 miesiącu 9 200 a ja jeszcze narzekałam.
                        Łucja raczej już nie dogoni siostry.
                        Biegam z łyżeczką i Wasze sposoby nie są mi obce.
                        Wprowadziłam bardziej posiłki stałe,serki,parówki,chleb,zwykły obiad tz.mój a
                        nie ze słoiczków.Zauważyłam że bardziej je zjada,oczywiście w małych porcjach.
                        Lubi nowości,tylko nie wiem na jak długo.
                        Zaczyna ładnie jeść większe kawałki,bo jeszcz tydzień temu dławiła się.
                        Rozśmieszyła mnie ostatnio koleżanka,narzekała na 2 m. córkę,wręcz panikowała
                        przez telefon,że mała nie chce jeść.Odwiedziła mnie i jak zobaczyłam tego
                        niejadka to się przestraszyłam.fałda na fałdzie,nogi grubiutkie i waga
                        oko.5kg.
                        Pozdrawiam.
                        Inka.




                        Pozdrawiam.
                        Inka.
                        • rossen Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 10.02.04, 11:12
                          Hej

                          Bogusia wlasnie spi!!!!!!!!!!!!(nie robila tego od listopada no chyba ze w
                          piatki ale wtedy jest zmeczona po basenie)
                          Ojej. My karmimy Bogusie tylko w jej krzeselku, przy stole (rodzyneczki je
                          chodzac) w ciszy bez radia telewizora i zabawiania. Kiedys probowalismy z
                          zabawianiem, ksiazeczkami, wyglupianiem ale rezultat byl taki ze mala tylko
                          sie smiala albo "gadala" i nic nie jadla. (No ok teraz tez nie wiele je)
                          Policzylam co wczoraj zjadla : 3 platki kukurydziane + 150ml mleczka+ 100ml
                          mleczka + malego danonka (50gr)+2 lyzeczki brokolow z ryzem + kawaleczek miesa
                          od taty (jakies0,5 cmx0,5 cm)i kilka rodzynek (jednak lubi).
                          Ostatni posilek zjadla ok 18:15 - obiadek taki tu zwyczaj - i poszla spac. I
                          tyle.
                          Ostatnio to nic tylko sama sama sama. Bo (tak siebie nazywa) sama, albo
                          dzidzius sama. Brr czasami trace cierpliwosc.
                          Mala nie je papek i bardzo ladnie przezuwa (jak juz cos do tego pyszczka
                          wlozy). Kiedy pojawily sie zabki to zaczelismy jej podawac cos do zucia.
                          Nie wiem jak w Polsce ale tutaj dietetysci pardzo sie przejmuja jak maluchy
                          nie potrafia zuc i prowadzone sa specjalne terapie, nauka zucia. Ale to tak ok
                          2 2,5 latek.
                          Tak wogole to przepraszam za brak polskich znakow ale moja klawiatura ich nie
                          posiada.

                          Pozdrowienia Magda i Bogusia (02-07-02)
                          • lizbetka Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 10.02.04, 12:35
                            Witajcie !
                            Ja również spisuję co jada Asia i wczoraj zanotowałam : pół plasterka żółtego
                            sera , ok. 50 ml. zupy ogórkowej , 1 serdelka , łyżeczka keczupu , 2 łyżeczki
                            kuskusu z ogórkiem , 1 mały kawałek chrupkiego chleba , 6 x 300 ml picia , 1x
                            mieszanki " czyli jogurt + sok Kubuś + woda . Nie za wiele , prawda ?
                            Asia ładnie gryzie , niczym się nie dławi , zresztą uczyłam ją gryzienia od
                            chwili gdy skończyła pół roku .Dostawała paluszki , banana , chrupki i
                            biszkopty , a potem miała okres , który trwa do dziś i polega na kategorycznym
                            odmawianiu papek . I problem z głowy .
                            Najbardziej mnie martwi to że Asia nie chce przegryzać między posiłkami . Nie
                            interesują ją czipsy , czekolada , ciastka , owoce . Nic , dosłownie nic .
                            A najgorzej jest w porze śniadania , bo ona ma najsłabszy wtedy apetyt i
                            zdecydowanie odmawia czekokolwiek .
                            Magdo , moja Asia też jest na etapie " zosi samosi ", cały czas słyszę : "
                            siama ". No i siama wszystko robi smile .
                            Ostani posiłek Aśka zjada ok 21 , i idzie spać .
                            Pozdrawiam Was serdecznie . Lizbetka
                            --
                            A tutaj możecie zobaczyć Asię :

                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10281698
                            • fionna Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 10.02.04, 13:11
                              Może to i lepiej, że nie lubi tych "zapychaczy". Jak bedzie większa, to wyjdzie
                              jej to na korzyść. Niestety Bruniasty nie chce gryźć. Boję się czy to nie jest
                              jakiś niedorozwój przełyku. Człowiek ma internet i głupieje od nadmiaru
                              informacji. Znalazłam już u młodego parę różnych chorób (np. ma objawy
                              charakterystyczne dla :podśluzówkowego rozszczepu podniebienia).
                              No to będziemy musieli chodzić na rehabilitację paszczy smile)
                              Próbowałam dawać mu różne bardziej stałe rzeczy, ale najczęściej kończyło się
                              pawiem. Teraz barzdiej zależy mi na tym, żebu coś zostało w żołądku. Moja mama
                              starszy mnie, że jak nie będzie trenował zębów, to mu urosną za duże (???) i
                              trzeba będzie to jakoś operować - przecież to nie królik i zęby mu się nie
                              ścierają.
                              Pozdrawiam
                              • aniamamamif Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 10.02.04, 13:52
                                Mój Michał (2,5 roku) do 2 lat nie gryzł nic. Jadł WYŁĄCZNIE kaszki i
                                zmiksowane zupki.
                                Bałam się dawać mu jakiekolwiek kawałki, bo jak się odrobinę zakrztusił to
                                wymiotował tym, co z takim trudem włożyliśmy mu do buzi.
                                Pewien przełom nastąpił po skończeniu 2 roku.
                                Teraz też słabo żuje, ale potrafi zjeść kanapkę z masłem i wędliną, jabłko,
                                parówki, zupy już niezmiksowane (warzywa, ziemniaki lub makaron itp.),
                                naleśniki czy placki ziemniaczane.
                                Ale większość posiłków to jednak papki - twarożki, płatki owsiane, deserki
                                sojowe - bo po prostu łatwiej mu je włożyć do buzi przy zabawie i szybciej je
                                połyka. Kanapkę potrafi jeść przez 40 min.
                                Logopeda twierdzi, że mały zdecydoowanie za mało gryzie i żuje (słaba
                                gimnastyka buzi i języka) oraz, że samodzielnie nie jedząc nie ćwiczy
                                koordynacji oko-buzia i mogą z tego wyniknąć w przyszłości problemy z
                                rysowaniem, pisaniem itp. zdolnościami maualnymi.
                                Logopeda namawia mnie b.gorąco, aby nauczyć małego jeść samodzielnie, ale ja
                                wiem, że w ten sposób to on nic nie zje.
                                No cóż, kiedyś chyba i tak będziemy musieli przejść na samodzielne jedzenie,
                                tylko kiedy.....
                                No i z ta rehabilitacją paszczy, fonna, to nie żart. Mamy zalecone masaże
                                języka i buzi, ale mały nie daje ćwiczyć, bo gryzie nas po palcach smile)).
                                A z młodszym masowaliśmy mu język i buzię jak był malutki i zdecydowanie lepiej
                                radzi sobie i ze ssaniem piersi i z gryzieniem i żuciem.
                                Także warto próbować smile.
                                Pozdrawiam,
                                Ania
                  • angelika27 Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 12.02.04, 20:10
                    Witam
                    Spróbuje podsunąć ci trochę sposobów na karmienie.
                    Ja je stosuje i jakoś uda mi się coś wepchnąć w małego.
                    Podstawiam mu krzesełko pod zlew, puszczam wode, daje troche płynu do naczyń na
                    gąbke i mały kąpie swoje autka.
                    ma takie zajęcie że nie myśli o tym co robi i pochłania pięknie zupke smile
                    albo siedzi na parapecie i obserwuje autobusy i inne pojazdy...
                    Pozdrawiam
                    Angelika
    • mama_maxia Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 10.02.04, 14:40
      Witam, Dziś byłam z Maxiem na kontroli (już ostatniej na szczęście) u pani dr
      neurolog - powiedziała, że przyczyna niejedzenia może być hormonalna, i
      powinnam na to wskazać jak będę z Nim w CZD.
      Kiedyś co prawda miał podejrzenie niedoczynności kory nadnerczy (to przez te
      strasznie silne wymioty), ale to już kilkakrotnie wykluczono.
      Czy Wam ktoś sugerował, że to może być problem tej naury?Czy robiłyście
      badania hormonalne swoim maluszkom? Ja nawet nie wiem, które hormony trzeba by
      oznaczyć.
      • fionna Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 10.02.04, 16:10
        Nam jeszcze nie sugerowano podłoża hormonalnego - ale wszystko przed nami. Za
        to mamy wizyte w poradni metabolicznej, bo wg jednej pani dr młody ma za duże
        ciemiączko (wg innych jest w normie).
        Ja też masuje od czasu do czasu język i tzw.paszcze (to miało wg rehabilitantki
        poprawić mu apetyt), ale jakoś nie zauważam poprawy.
        Pozdrawiamy
        • rossen Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 11.02.04, 11:59
          Witam

          W zeszlym roku w lutym bylysmy z Bogusia 2 tygodnie w szpitalu (jak to tobrze,
          ze moglam byc przy niej 24h na dobe) i wtedy zrobiono jej dosc duzo badan,
          krwi i test potowy i jeszcze duzo innych roznych rzeczy. Na szczescie wszystko
          bylo ok.
          Co do badan hormonalnych to tu lekarze mowia ze nie mozna ich zrobic przed 3
          rokiem zycia bo sa malo wiarygodne.
          Natomisat polska pediatra kazala nam zrobic badania na hormon wzrostu jesli
          rocznie bedzie mala rosnac mniej niz 4 cm.
          No ostatnio mala dosc dobrze rosnie. I ma juz 77 cm.

          Bogusia znow spi!!!!!!!!
          Drugi dzien z rzedu. Po prawie 4 miesieczenj przerwie!!!!!

          Pozdrowienia Magda i Bogusia (02-07-02)
          --
          a tu mozna zobaczyc moja corcie
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10677331
          • lizbetka Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 11.02.04, 12:22
            Cześć Magdo i inne mamy niejadków ! Dziewczyny w związku z coraz bliższą
            wizytą Asi u gastrologa , mam liczne obawy jak ta wizyta będzie wyglądała . O
            pobranie krwi już pytałam , choć wcale się po Waszych odpowiedziach nie
            uspokoiłam sad, ale interesuje mnie czy może mnie pielęgniarka na czas
            pobrania krwi wyprosić z gabinetu . I czy mam prawo odmówić i zostać przy
            małej . I jeszcze jedno : czy Wasze dzieci były na wizytach cewnikowane w celu
            pobrania moczu , lub w jakiś sposób pobierano im kał ? Ja już mam komplet
            podstawowych wyników , ale mam obawy że może będą chcieli wykonać te badania na
            nowo - a moja mała nie zrobi kupki na zawołanie sad .
            Wybaczcie że ciągle tak Was wypytuję ale chcę jechać przygotowana na wszystko .
            Dzięki za odpowiedzi , czekam z niecierpliwością . Lizbetka
            I jeszce jedno , Asia to taki nerwus , że po pobraniu krwi dostaje wysokiej
            temperatury a u lekarza wymiotuje sad , dlatego tak się przed tą wizytą
            denerwuję. Pa

            --
            A tutaj możecie zobaczyć Asię :

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10281698
            • lizbetka Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 11.02.04, 12:34
              T jeszcze raz ja - Magdo obejrzała m przed chwilą zdjęcia Twojej córeczki -
              słodka dziewczynka , i mam wrażenie że U Was jest podobnie jak u mnie - na
              pierwszy rzut oka maluch nie sprawia wrażenia że waży tak mało jak waży .
              DOpiero gdy moja Asia stanie przy " normalnym " rówieśniku widać potęzną
              różnicę . A rozebrana sprawia wrażenie małego , kruchego kurczaczka smile .
              Moja Asia również urodziła się z czarną , bujną czupryną , no a teraz jest
              coraz jaśniejsza - jak Twoja Bogusia smile
              Pozdrawiam serdecznie

              --
              A tutaj możecie zobaczyć Asię :

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10281698
              • fionna Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 11.02.04, 12:44
                Witaj,
                My mamy z młodym też barzdo bogate doświadczenie szpitalne ( w sumie z 2
                miesiace). Też mieliśmy chlorki w pocie (mukowiscydoza)i inne badania - oprocz
                refluksu nic nie wyszło. A Bruno jest dość długi (wczoraj wyszło nam koło 77cm -
                jeszcze przed roczkiem - powyżej 50 centyla). Za to waży niecałe 8 kilo -
                wygląda jak fasolka szparagowa.
                Pobieranie moczu - jeśli ma to być badanie ogólne to podklejają woreczek
                (chociaż nie wiem jak to jest u młodszych dzieci). Gorzej z pobieraniem moczu
                na posiew - trezba czyhać z płytką na siknięcie. Cewnika nam nie zakładano.
                Jeśli chodzi o kał - pobierają takim patyczkiem ( z tym, że my bylismy na
                oddziale i mielismy dużo czasu).
            • aniamamamif Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 11.02.04, 13:47
              Wydaje mi się, że nie praktykuje się cewnikowania, aby pobrać mocz do badań.
              Ja po prostu na wizycie dostawałam skierowanie, a próbkę moczu czy kału (jeśli
              była taka potrzeba) dowoziłam do labolatorium później lub nawet następnego dnia
              Ale, ponieważ pamiętam, ż mieszkacie dość daleko od poradni, radziłabym Ci
              wziąć ze sobą na wizytę:
              1. mocz na posiew (specjalne, do kupienia w aptece, pojemniczki z płytką do
              nasiusiania na nią, ważne, zeby wszytsko było jałowe)
              2. mocz na badanie ogólne (pojemniczki też można kupić w aptece)
              3. kupkę w pojemniczku (też są specjalne z łopatką w aptekach) na wypadek
              badania ogólnego kału
              4. kupkę na posiew pobierała pielgniarka na miejscu patyczkiem z pupy małego,
              trwało to sekundę i na pewno nie bolało, bo mały nawet się nie skrzywił.
              Próbki pobierz dzień wcześniej i schowaj w lodówce.
              Jeśli nie będą potrzebne to je najwyżej wyrzucisz po wizycie smile.
              Pozdrawiam,
              Ania
              • mama_maxia Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 11.02.04, 14:16
                Cześć!

                Wcale Ci się Lizbetko nie dziwię, że pytasz szczegółowo o badania - my
                mieliśmy już ich mnóstwo, no i ciągle robimy jakieś nowe (w przyszłym tygodnku
                scyntygrafia), a można być zaskoczonym. Poza tym na niektóre badania (my
                mieliśmy, np. test z Syntacthenem) trzeba wyrazić zgodę na piśmie - lepiej
                wcześniej się zastanowić nad czymś takim.
                Mnie martwi i to bardzo czekająca niedługo Maxia DZM (dobowa zbiórka moczu) -
                nie dość, że nie daje sobie dokładnie podkleić woreczka, to te worki to chyba
                tylko trzymają 5 min! Ściągałam nawet woreczki z niemiec - te też nie lepsze,
                a przecież w szpitalach to popularne badanie.
                Pozdrawiam.
                      • mama_maxia Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 12.02.04, 14:30
                        A u nas tragicznie...wczoraj w południe Max zwymiotował i od tamtej pory
                        odmawia jedzenia czegokolwiek! Ja już nie mogę...a było już całkiem nieźle po
                        Peritolu. Piersi mam już jak etiopska kobieta - nie dam rady nimi wyżywić 16-to
                        miesięcznego dziecka.
                        Już zostało mi wołać w niebo 'POMOCY!!!'
                        • fionna Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 12.02.04, 15:53
                          Kurcze, mam nadzieję, że juz się poprawiło. My z Bruniastym trzymamy kciuki za
                          Maxia. W tym wszystkim (dla mnie) najgorsze są wymioty. Zniosłabym sam brak
                          apetytu, plucie jedzeniem itd. Ale kiedy cieszysz się, że dziecko coś zjadło i
                          nagle trach... po wszystkim. Wtedy najczęściej puszczają mi nerwy.
                          Kiedyś Bruno wymiotował, bo mu się zaraz po jedzeniu strasznie odbijało
                          (krzyczał, nałykał się powietrza). Teraz zje, wszystko jest dobrze, 2 godziny
                          po jedzeniu zaczyna się dziki wrzask, odginanie się, bekanie. I wymiotuje takim
                          mocno już sfermentowanym serkiem. Na szczęście nie jest tego dużo. Albo budzi
                          się rano i chce wymiotować, a nawet nie ma czym, troszkę śliny co najwyżej.
                          Ja się chyba nerwicy nabawię - jeszcze jedna łyżeczka, wszytko jest fajnie,
                          Bruno otwiera buzie i nagle pawik. Boję sie do niego podchodzic z jedzeniem.
                          Pozdrawiam
            • ewurek Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 12.02.04, 17:38
              Lizbetko,
              rozumiem, że macie tylko skierowanie do poradni gastroenterologicznej, a nie do
              szpitala, tak? W takim razie wydaje mi się, ze jak będziesz miała ze sobą
              świeze wyniki, to nie będą tam żadnych robić. Pierwsza wizyta (tak było u nas)
              to będzie tylko wywiad.Gdyby ewentualnie potrzebne były jakieś badania, to mogą
              Was zostawić w szpitalu na kilka dni.Nam lekarka zapisała peritol, zważyli małą
              i kazali przyjechać za 6 tyg. ze świeżymi wynikami (w tym celu napisała info do
              naszego pediatry).Ponieważ nie było poprawy jako takiej, sama poprosiłam
              naszego lekarza o skierowanie do kliniki.
              Nigdy Dominiki mi nie cewnikowali, przyklejali Jej woreczki (nawet na
              posiew!),a kupka na posiew pochodziła z pieluszki.Jedyne co mnie tam przerazało
              to codzienne kroplówki (przekłuwanie wenflonu co kilka dni) no i pobieranie
              krwi.Ale nauczona juz wcześniejszym doswiadczeniem, nie wychodziłam z gabinetu
              (nawet tam za bardzo nie wyganiały). Natomiast pisałam już kiedyś na forum, ze
              kiedy Dominika miała 3 m-ce pękła jej błona bębenkowa i niestety musiłysmy
              leżeć w szpitalu. Tam obowiązywała zasada, ze wypraszano mamę. Kiedy nie
              chciałam wyjśc pielęgniarka huknęła do mnie-"a co będzie mi pani na ręce
              patrzyła"!No i wyszłam.Zamknęły drzwi i zaczął się wrzask mojej dzidzi, a ja
              pod drzwiami też płakałam, ale z bezsilności.Później rozmawiałam z mamą
              dziecka, która jak sie okazało była pielęgniarką. I to właśnie Ona powiedziała
              mi, żebym nigdy nie godziła się na opuszczanie zabiegówki, gdy coś robią mojej
              córci.Powiedziała, ze widziała "poszukiwanie" zyły u swojego 6-cio tygodniowego
              synka w nadgarstku. Na drugi dzień wyszła na własne rządanie.
              A może kupisz Asi zabawkowego lekarza? Dominika bada swoje lalki, maskotki,
              nas, później my Ją. Przed wizytą zawsze tłumaczę małej, ze pan dr będzie Ją
              badał tak, jak Ona swoją lalę, żeby ładnie pokazała gardełko i naprawdę nie ma
              problemów. Ostatnio dwóch różnych lekarzy powiedziało, ze jest wyjątkowo
              zdyscyplinowaną pacjentką.
              A kiedy jedziecie do gastrologa?
              A u nas bez zmian fatalny apetyt, a właściwie brak, nawet nie chce jeśc
              parówek. Dzisiaj pierwszy posiłek zjadła ok. 15.00 (3 łyżeczki ziemniaczków),
              zabawiała Ją moja mama robiąc bańki mydlane.
              Ale sie rozpisałam,pa.
              • lizbetka Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 12.02.04, 20:45
                Witam !
                U nas również bez zmian . Apetytu nie ma , Asia zjada minimalne ilości
                jedzenia .
                Ewo dzięki za obszerną wypowiedź / uwielbiam długie posty smile / .Trochę mnie
                uspokoiłaś , mam świeże wyniki , zresztą za radą Ani zabiorę świeży mocz i kał
                ze sobą do poradni . Asia zresztą załatwia sie na nocnik więc z pobraniem
                moczu nie ma problemu .
                Ja kupiłam Asi 2 zestawy małego lekarza , badamy siebie nawzajem , lalki ,
                misie , tatusia a mała i tak wrzeszcy u lekarza . Teraz po lekturze Kamyczka u
                doktora , jakby mniej .
                Do gastrologa jedziemy 8 marca - to czekanie na wizytę strasznie mnie męczy i
                stresuje , chciałabym mieć to za sobą .
                Jest mi lżej gdy przeczytałam że nie tylko moje dziecko zjada dziennie niewiele
                więcej niż dwie łyżeczki ziemniaków - a i to potrafi wypluć smile .
                Dziewczyny , powiedzcie mi proszę dlaczego problem taki jak nasz nie jest
                poruszany w prasie . Nie spotkałam się m w żadnym piśmie dla mam z radami dla
                takich osób jak my .
                Jeżeli piszą o niejadku to w stylu : nie namawiać , nie zmuszać , przeczekać ,
                kolorowe posiłki itp , itd
                A ja chciałabym by wreszcie jakiś specjalista wypowiedział się na ten temat : "
                dzieci , które jeść nie lubią " .
                Pozdrawiam Lizbetka
                --
                A tutaj możecie zobaczyć Asię :

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10281698
                • fionna Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 12.02.04, 21:21
                  Hej,
                  Mnie też najbardziej wkurza bezsilność - mamy czekać na badanie do 18 marca. I
                  być może okaże się, że to nie refluks. I kolejne badania - zastanawiam się czy
                  też będziemy musieli się zapisać. Nie można tego zrobic prywatnie, bo robią to
                  tylko w szpitalu, paranoja. Mam czekać i patrzeć jak dziecko się męczy. Bo
                  młody nawet ma apetyt, co z tego jak za jakiś czas coś niedobrego dzieje się w
                  brzuszku.
                  Ostatnio widzę i słyszę w różnych mediach o problemie otyłosci u dzieci. Zero o
                  niejedzeniu (no chyba że u kilkunastoletnich pannic o anoreksji). I śmieszy
                  mnie mówienie - nie można zmuszać do jedzenia, dziecko wie ile ma jeść itd. Ja
                  wyszłam ze szpitala z 5 miesięcznym dzieckiem, które od miesiąca odmawiało
                  jedzenia z zaleceniem - ma zjeść tyle i tyle i ich nie obchodzi jak to trafi do
                  jego brzuszka. Gdyby nie karmienie na siłę przez prawie 3 miesiące, to zapewne
                  po paru dniach wylądowalibysmy w szpitalu z powodu odwodnienia.
                  Pamiętam, że młodsz siostra mojego kolegi też miała takie coś - nie chciała
                  jeść, a jak coś zjadła to zwymiotowała, jadła też tylko papki. Jeździli z nią
                  do różnych specjalistów, niczego nie mogli znaleźć. Teraz myślę, że to był
                  refluks, ale 20 lat temu nikt o tym nie słyszał. Na szczęście dziewczynka
                  wyrosła na normalną, zdrową nastolatkę. Wszystko dzięki jej mamie, która
                  cierpliwie gotowała, przecierała, sprzątała rzygowiny. To mnie trochę pociesza.
                  Tylko wymaga strasznej cierpliwości.
                  Pozdrawiam
                  • rossen Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 12.02.04, 23:21
                    Witam

                    Podpisuje sie pod tym ze w prasie rzadko (albo wcale) pojawiaja sie wzmianki o
                    niejadkach. Tu u nas to ostatnio tylko o nastolatkach z nadwaga albo o 2-3
                    latkach z nadwaga. A jak jest cos o nie jedzeniu to glownie o okresowym
                    zmniejszeniu apetytu u malych dzieci i zawsze porada jest ta sama "nie zmuszc
                    do jedzenia", "dziecko samo sie nie zaglodzi" (no ja tam nie wiem jak Bogusia
                    byla chora i nie chcala jesc - rok temu- to dostala sonde do noska i tak ja
                    karmili. A czy to jest rozwiazanie problemu????????) itp.
                    Z tego co tu widze to nie jest nas wcale tak malo. Tyle ze otyle dzieciaki
                    wiecej widac. Bo jak napisala Lizbetka po naszych dzieciakach nie widac, ze sa
                    male i chudziutkie bo sa proporcjonalne. Ale gdy stana przy rowiesniku to
                    dopiero widac! Zwlaszcza tutaj gdzie dzieci sa duzo wieksze od polskich
                    rowiesnikow (4 kg waga urodzeniowa to norma) a gdy idziemy na basen to Bogusia
                    stoi tam w majteczkach i jest taka chudziutka (wszystkie zebra mozna jej
                    policzyc).
                    Dzis musialam zostawic Bogusie 2 razy z opiekunka w poludnie i wieczorem = mala
                    zjadla tylko sniadanko i wypila Kubusia. Teraz spi (podobno plakala 2 godziny a
                    serce mi sie kraje) chyba jej dam jeszcze mleka przez sen. Jak sie uda bo
                    ostatnio to juz nie chce.
                    A czy wy probujecie karmic swoje maluchy w nocy? Nam sie tak raz w tygodniu
                    zdarza. Nie wiem czy to pedagogiczne ale czasami sie udaje.

                    Pozdrowinia Magda i Bogusia


                    --
                    a tu mozna zobaczyc moja corcie
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10677331
                    • mama_maxia Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 13.02.04, 10:31
                      Cześć dziewczyny!

                      Wczoraj już nie mogłam znieść niejedzenia mojego synka i podałam mu resztkę
                      Peritolu - i pomogło...je choć nie jak kiedyś, ale jakąś połowe porcji zjada!
                      Dzięki za trzymane za nas kciuki!

                      Aha, Lizbetko jeśli jedziesz do poradni gastro to nie obawiaj się szpitala -
                      nie zatrzymają Was bo nawet ostre przypadki są odsyłane gdzie indziej - mają
                      ponadnormatywne obłożenie.
                      Jeśli chodzi o nocne karmienie, to Max je chyba ponad 10 razy, ale tylko
                      cycusia...

                      Muszę się jeszcze Wam pożalić...Wczoraj na TVN-nie był program UWAGA i tam
                      wystąpił ordynator położnictwa z Wołomina, ten sam który (za pieniądze)
                      uratował życie nie tylko moje, ale mojego synka - naprawdę było bardzo źle...
                      Do takiego stanu doprowadziło mnie dwóch dyżurujących konowałów (podejrzewam,
                      że tych samych co zawinili usunięcie macicy dziewczynie z wczorajszego
                      reportażu). W warunkach gdzie rodzi się dziecko używanie słowa 'rzeźnia' jest
                      okrutne..., ale chyba niestety są takie miejsca.

                      Pozdrawiam.
                      • edytaiola Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 13.02.04, 14:20
                        Witam

                        Nie oglądałam Uwag ale teściowa mi przekazała.
                        To co mi powiedziałą to koszmar.

                        Moja mała jje tylko to co jej podpasuje nie daje sobie nic wcisnąć więcej
                        od razu jest płacz i machanie rączkami.
                        Wycwaniła się teraz i najpierw prubuje (ledwo otwierając usta) a potem jest
                        ocena - i albo odpycha łyżke albo grzecznie otwiera buzie.
                        Teściowa pasie ją teraz kiełbasą którą chętnie nawet jje.

                        Co prawda mnie nigdy ale moją koleżankę wyrzycili z zabiegowego kiedy kłuli jej
                        małą (szpital na Litewskiej)a ponieważ Sylwia wygląda jak 15 lletnia matka,
                        potraktowały ją jak dziecko z dzieckiem. Po tym jak z za drzwi dobiegły słowa
                        w stylu k....wa, ch....ra i straszny płacz małej wpadał do pokoju a tak pani
                        dokror leżała na małej a pielęgniarka usiłowała znaleźć żyłe.
                        Zabrała małą, zrobiła straszną awanture, była nawet na skardze gdzies wyżej.
                        Mnie nigdy nie wyganiali z pobierania krwii, nawet powiedzieli, że to lepiej bo
                        dziecko mimo bólu czuje się bezpieczniej przy którymś z rodziców.

                        Moja mała na basenie wygląda jak dziecko młodsze od pozostałych o kilka m-cy.
                        Niby buźka niczego sobie , policzki a i owszem ale jak ją rozbierzemy to taka
                        się robi malutka i chudziutka smile

                        Ola jest jeszcze karmiona w nocy. Zjada około 190 ml na 2 porcje.
                        Cieszy mnie to strasznie, bo to zawsze dodatkowa porcja, a miała okres
                        niejedzenia nocnego.

                        Jak na razie odstawiliśmy Fantomalt, dodaje tylko raz dziennie oliwe z pestek
                        winogron.

                        Obie Wiolety bardzo współczuje - trzymajcie się, wiem że trudno zapanować nad
                        nerwami (sama czasem sobie powtarzam), że przecież kto inny o nie zadba są
                        nasze, na nas skazane, ufne, kochające, malutkie.
                        Buziaki

                        --
                        Edyta i Ola (17.02.03)

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10299039
                        • fionna Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 13.02.04, 14:46
                          Ja staram się nie oglądać Uwagi, kiedyś obejrzałam reportaż o małej Julce
                          zakatowanej przez tatusia i parę tygodni miałam doła strasznego. A o szpitalu w
                          Wołominie słyszałam dobre opinie wśród matek w CZD (matki mają dla siebie
                          łóżko, gdy są z dzieckiem w szpitalu), o ginekologii słyszałam tylko o porodach
                          w wodzie.
                          Ja zawsze byłam przy pobieraniu krwi, ale to nie były najgorsze badania u
                          młodego, najgorzsa była punkcja - to czekanie pod gabinetem, potem czy się
                          obudzi po znieczuleniu, czy będzie się ruszał i wszystkie inneg badania w
                          znieczuleeniu ogólnym. Czasami rozumiem pielęgniarki, kiedy matka dostaje
                          histerii i to udziela się dziecku, wtedy rzeczywiście jest horror.
                          Bruna właściwie całkiem nieźle je (gdyby nie wymiotowanie), jak ma "ciąg" do
                          jedzenia to je wszystko - serki, jogurty, kaszkę, nawet zupkę. Staram się mu
                          dawać różne rzeczy, co prawda niewielkie ilości, ale jak mówi moja mama, zawsze
                          coś w brzuszku zostanie. Niestety - nadal papki królują. Ale i tak jakoś nie
                          dławi się już tak bardzo tymi zupkami z większymi kawałkami. Ale o daniu mu
                          kabanosa to mogę sobie pomarzyć.
                          Edyto - ile tego oleju można dać dziennie? I czy ten z pestek jest
                          lepszy/zdrowszy od tego z oliwek. Ja jak gotuję zupki młodemu to daję mniej
                          wiecej łyżeczkę oliwy z oliwek, ale właśnie się skończyła to może też bym
                          młodego trochę podtuczyła naturalnie tym eloejem? I czy dajesz go do
                          wszystkiego? Czyt tylko do zupek.
                          Pozdrawiam
                          • mama_maxia Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 13.02.04, 18:29
                            Dzięki, że 'jesteście z nami' - łączą nas nie tylko troski, ale i radości!

                            Szczęście w nieszczęściu, że nasze maluszki wyglądają normalnie - są śliczne i
                            kochane, a że dokuczają...
                            Chciałam wcisnąć Maxowi troszkę buraczków, żeby miał troszkę witaminek, a on
                            nie lubi i nie chce, no trudno. Ale zwróciłam uwagę na to co mówiła Edytka o
                            oleju - dyniowym? Ja używam tylko oliwy z oliwek, ale jeśli ten dyniowy jest
                            bardziej kaloryczny to z pewnością spróbuję.
                            Ściskamy mocno!
                            P.s. W sobote wybieram się Maxem do jakiegoś centrum zabaw w Wawie - może
                            polecicie Wasze ulubione miejsce (musi byc wielki basen piłeczkowy - Maxio
                            uwielbia!).
                            • lizbetka Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 13.02.04, 19:51
                              Cześc dziewczyny !
                              Wiecie u mnie jest tak że moja teściowa od urodzenia Asi non stop porównuje ją
                              ze swoim pierwszym wnukiem - 9 miesięcy starszym chłopcem . Pomijając to że
                              Asia jest w porównaniu z nim mało inteligentna , mniej sprawna ruchowo to w
                              dodatku cały czas moja rozkoszna teściowa udowadnia mi że Aśka jest w
                              porównaniu z Leszkiem po prostu ... gruba smile . Drobny szczegół że 2, 5 letni
                              chłopiec waży ponad 12 kilo , a Asia niewiele ponad 8 umyka jej uwadze .
                              Cały czas trwa rywalizacja : czyje dziecko jest szczuplejsze ....Wiecie dla
                              mnie to jest niepojęte żeby chcieć mieć dziecko szcuplejsze od mojego .
                              Pomijając fakt że chłopczyk jest starszy i logiczne jest że będzie ważył
                              więcej , to takie jakieś licytowanie się , które dziecko więcej zjadło .,..
                              Ostatnio teściowa stwierdziła że jej wnuk robi kupę co 4 dni , bo codziennie
                              nie może bo przecież nie ma z czego - nic nie je przecież ..- a moja gruba
                              Asia robi codziennie / kłamię że mała nie ma apetytu / . Gdy pytam szwagierkę
                              jak się miewa młody to słyszę westchnienie i :" nic nie je " - a młody ma
                              naprawdę dobry apetyt , potrafi zjeść 3 jogurty na poczekaniu smile .
                              Czasami po prostu brak mi słow ...

                              Dziewczyny , co oznacza obecność w kale włokien miesa i tłuszczów - może wy
                              się orientujecie .

                              Asia tego co zdrowe , czyli mięsa , nabiału , warzyw , owoców nie je prawie w
                              ogóle , wszędzie sypię Fantomalt , kaszę kukurydzianą i masło .

                              Trzymajcie się , pozdrawiam Lizbetka
                              --
                              A tutaj możecie zobaczyć Asię :

                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10281698
                              • fionna Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 13.02.04, 23:01
                                Hej,
                                Fajną masz teściową, ja na moją przynajmniej w tym względzie nie narzekam, jest
                                cały czas zachwycona młodym, nie komentuje jego rozmiarów. Gorzej z moją własna
                                mamą - na począatku uważała, że to moja wina bo a) za mało przytyłam w ciąży -
                                powinnam ze 30, to dziecko urodziłoby się zdrowe, b) nie chciałam dać młodemu
                                smoczka i dlatego nie chciał potem pić z butelki c)jak karmiłam piesią, to
                                piłam dużo wody i z tego powodu miałam zły pokarm. A tak w ogole to głodzę
                                młodego, nie daję mu słodyczy, nie chciałam kupić biszkopcików.
                                Co do tych włókien w kale - to wydaję mi się, że to świadczy o tym, że nie są
                                dobrze (do końca) strawione i nie mogły być wchłonięte. A stolce tłuszczowe
                                mogą występować przy mukowiscydozie chyba.
                                My jeszcze jesteśmy za młodzi na Kids Play'e, ale ostatni nasz spotkanie
                                odbywało się na Sadybie i tam też jest takie centrum zabaw.
                                A tak na koniec mała dygresja - ja uważam, że szczupłe dzieci są ładniejsze,
                                jakoś nigdy nie podobały mi się te grubiutkie, pofałdowane niemowlaczki. Mój
                                młody jest proporcjonalnie zbudowany, nie jest kościsty, tylko zamiast fałdek
                                tłuszczu ma mięśnie tzw żylasty typ
                                POzdrawiamy
                                • mama_maxia Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 14.02.04, 09:16
                                  Cześć, pewnie jeszcze śpicie...ja wykorzystuję chwilkę, że Max śpi i nie
                                  atakuje komputera!
                                  Zgadzam się w pełni - szczuplejsze maluszki są najpiękniejsze, a to
                                  porównywanie to straszna bzdura! Ale niestety strasznie popularna. Ja ostatnio
                                  w przychodni spotkałam dzieciaczka 6 mies. i 2 tygodnie - ważył 13 kg!!!
                                  Rodzice jego byli przrażeni i też chcieli robić mu badania bo jest tylko na
                                  piersi , a tyje okropnie.
                                  Miłego dnia i choć jednego zjedzonego posiłku przez niejadki!
                                  • lizbetka Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 14.02.04, 13:16
                                    Witam ! A jak u Was było z wagą w czasie ciąży ? Ja przytyłam tylko 10 kilo a
                                    mała i tak urodziła się duża 3500 - aż nie chciałam wierzyć gdy to usłyszałam .
                                    Badanie USG w 31 tygodniu ciązy wykażało że mała waży 1200 g , lekarz mówiła że
                                    będzie malęnka . Brzuszka nie miałam do 7 miesiąca ,a i potem był malutki ,
                                    więc gdzie się ten "kolos " zmieścił to nie wiem smile .
                                    Największy przybór masy Asia miała przez pierwsze 6 tygodni - 900g , później
                                    było coraz mniej , a od piątego miesiąca zazwyczaj poniżej normy .
                                    Napiszcie dziewczyny jak to było u Was w ciąży , i z początkowymi przyrostami
                                    wagi u dzieci .
                                    Czy wszystkie karmiłyście piersią ?
                                    Ja karmiłam wyłacznie piersią do 4 miesiąca , potem ze względu na to że Aśka
                                    miała problemy z kupami zaczełam podawać soczki i zupy . Podsumowując karmiłam
                                    ją do roczku , choć od 10 miesiąca prawie na siłe , bo Młoda odmawiała cyca . W
                                    związku z tym że w końcu zaczęła gryżć , zdecydowałam się ją odstawić , a
                                    raczej to ona sama się odstawiła smile . Bardziej tego karmienia żałowałam ja niż
                                    ona.
                                    pozdrawiam , pa

                                    --
                                    A tutaj możecie zobaczyć Asię :

                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10281698
                                    • mama_maxia Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 14.02.04, 21:02
                                      Cześć!

                                      Ciąża...kiedy to było! Wiem, że Was przerażę, ale przytyłam prawie 30 kg! 3/4 w
                                      ciągu ostatniego miesiąca - miałam straszne zatrucie ciążowe (już w pierwszej
                                      dobie po porodzie 'schudłam' 16,5 kg). Teraz ważę mniej niż przed ciążą. Max
                                      urodził się kruszynką 2800 g i 53 cm (a miałam mnieć 5 kg dziecko!), no ale o
                                      wołomińskich położnikach to już słyszałyście to nie będę tłumaczyć jak do tego
                                      doszło...

                                      Do 6 miesiąca karmiłam go tylko piersią - on jadł bez przerwy - nawet nocą spał
                                      pod pachą przyssany, a jak chciałam do łazienki to darł się w niebogłosy, że
                                      sokadełko odłączone! Już nawet mamy bliźniaków mnie 'podziwiały'...niestety. To
                                      tylko tak fajnie wygląda z zewnątrz, a same wiecie jak jest ciężko karmić i to
                                      dodatku wymiotującego alergika.
                                      Wiola
                                      • edytaiola Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 16.02.04, 14:18
                                        Witam kochane mamy

                                        I ja przyłączam się do tego że szczupłe dzieci są śliczne
                                        Poza tym z tłuszczem jest tak że raz nagromadzony jedynie może zaniknąć ale
                                        nie znika i przez całe życie ludzie mają problemy z wagą
                                        (tak jak ja) moja babcia strasznie mnie utuczyła - a że jeśc lubiłam to co mi
                                        tam. Teraz trwa nieustająca walka z k-gramami, którą niestety one wygrywają. W
                                        ciąży przytyłam 20 kg. I to w ostatnim trymestrze. Wogóle wtedy wyglądałam jak
                                        wieloryb smile
                                        Teraz zostało mi 10 - nie wiem jak ale muszę tego dziadostwa się pozbyć.

                                        Moja Ola urodziła się z wagą 2.920 i 52 cm. Z cycka zrezygnowała po około 2 m-
                                        cach. nie było rady weszła butla.

                                        Fionna i mama_maxa - olej z pestek winogron (wg ifo. dietetyczki z CZD) jest o
                                        tyle dobry że nie czuć do w jedzonku bo olive z olivek tak i Ola jej nie
                                        chciała. Jest bardzo dobra na naczynia krwionośne i serce. (moja mama zwalczyła
                                        nim cholesterol). Poza tym właśnie testuje czy mała ma zatwardzenia z braku
                                        olivki czy też z jej dodawania do jedzinka. Najczęściej jest to raz dziennie
                                        około 1 łyżeczki do kaszki lub mleka.

                                        Idę z małą do pediatry po skierowanie do neurologa. Mała nie podejmuje żadnej
                                        pruby stania. Siedzi dobrze ale stać nie chce, nie chce nawet złapać się
                                        poręczy łużeczka. Do tej pory w ośrodku mówili że Ola nie ma na to siły ale z
                                        tego co wyczytałam to dzieci z jej wagą już chodz albo przynajmniej prubują coś
                                        wym kierunku, a moja lala nie. Będę przynajmniej wiedziałą na czym "stoimy".
                                        Czy jest OK i to kwestia czasu czy też ćwiczenia czas zacząć.

                                        Co do teściowych to i ja mam problemy, nieustannie mnie krytykuje - przy
                                        naszych znajomych- generalnie twierdzi że jestem kulinarnym dnem. Co do
                                        porównywania wnuków nie przegina a męża siostra 18 dni przedemną urodziła
                                        córeczke, która waży ponad 11-12 kg, i urządza histerie na widok jedzenia,
                                        zjadła by chyba wszystko.

                                        Fionna teraz kiedy wróciła fringilla to pewno zorganizuje jakieś spotkanko i
                                        może wreszcie poznam i Ciebie i Bruniastego.

                                        No troche się rozpisałam.
                                        Pozdrowienia
                                        --
                                        Edyta i Ola (17.02.03)

                                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10299039
                                        • fionna Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 16.02.04, 14:52
                                          Witajcie,
                                          Ja w ciąży przytyłam niewiele - około 10 kilo, młody urodził się mały 2900/54
                                          (był długi i chudy, miał chude nóżki, na których wisiało za dużo skóry). Od
                                          początku nie był fanatykiem jedzenia - dość szybko załapał o co chodzi, ale
                                          często płakał, wykrzywiał się (dziś myślę, że to były pierwsze objawy
                                          refluksu). Tylko przez 1 tydzien przybrał przyzwoicie - 180g, potem było coraz
                                          gorzej - 40g, 100g. itd. Gdy skończył 3 tygodnie zaczęliśmy go dokarmiać
                                          (bebilonem pepti). Na początku przybierał po 200g. tygodniowo, ale potem
                                          odwidział mu się bebilon pepti i od tego czasu trwa nasz walka.
                                          Już zakupiłam oliwę z pestek winogron, daję młodemu do zupki (o dziwo w weekend
                                          zjadł całkiem nieźle), i było tylko po jednym (niewielkim pawiku - właściwie
                                          ulanie).
                                          Dzisiaj byliśmy w CZD na kontroli u neurologa tym razem. Musimy ciągle ćwiczyć,
                                          bo młody ma za słabe łapki, plecy też trzeba wzmocnić. Wiele stracilismy przez
                                          ten miesiąć, kiedy młody ciągle wymiotował. Teraz jest zresztą wyraźnie
                                          słabszy, taki Ja uważam (i tak uważają rehabilitanci), że dziecko samo
                                          powinno "podjąć decyzję" o staniu czy siadaniu. Oczywiście, czasami trzeba
                                          pomóc mu ćwiczeniami, ale nic na siłe. Myślę, że okaże się, że Twoja Ola tak
                                          ma. Stanie, kiedy będzie na to gotowa, a nie bo "wszystkie dzieci w jej wieku
                                          już stoją/chodzą".
                                          Pozdrawiam
                                          • ewurek Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 16.02.04, 22:57
                                            Hej mamusie niejadków,
                                            w czasie ciąży trochę mi przybyło (aż 24kg, ale miałam zatrzymaną wodę, do
                                            dzisiaj nie mogę oglądać się na zdjęciach z tamtego okresu). Dominika ur. sie z
                                            wagą 3100g i 51 cm dług.I właściwie przez pierwsze 10 tyg.dziecko ładnie jadło
                                            pierś (tylko 3 tyg., miałam ropień i niestety musiał interweniować
                                            chirurg),później butlę. A dalej to są całe szopki i tak właściwie do dzisiaj.
                                            Byłam po południu z małą u lekarza w ośrodku, ponieważ od początku stycznia
                                            schudła 0,7 kg(będzie to nadrabiać cały rok).Nie je nic przez cały dzień, na
                                            śniadanie 3/4paróweczki i wieczorem 2 łyżeczki płatków ryzowych podczas kąpieli
                                            w wannie.Na kolację,żeby Ją zassać podałam kisielek z żółtkiem przepiorczym i
                                            tak zasnął mój mały skowronek.
                                            Nie mam juz sił. Nasz doktor mówi, że albo mogą to być wrzody żołądka-
                                            przepisał Lanzul S i dał skierowanie do poradni gastroenterologicznej (Wrocław)-
                                            tam małej zrobią ew.gastroskopię,albo jest klasycznym przykładem
                                            anorektyczki.Ale leki na tą chorobę to same psychotropy.Mówił też coś o
                                            refluksie utajonym (przeczytałam Wasze posty na ten temat)i stwierdzam, że
                                            Dominika trochę ulewała jak była malutka, ale nic poza tym. Strasznie się
                                            zamartwiam tym moim brzdącem. Dobrze, że mogłam się Wam wyzalić.
                                            Pozdrawim Ewa
                                            • mama_maxia Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 16.02.04, 23:21
                                              Heja,

                                              Edytko, Oleńka to już przecież ma roczek - ja wiem, że dzieci same dojrzewają
                                              do stania, czy chodzenia...ale. Mój Maxio też był rehabilitowany, bo przez
                                              rozwórkę na bioderkach i kilka miesięcy w szpitalu troszkę był do tyłu, kilka
                                              wizyt, troszkę ćwiczeń w domku no i wstawał jak miał 9 miesięcy, a chodził jak
                                              skończył 12 miesięcy. Nie można czekać tak długo - może kruszynce trzeba pomóc?

                                              Jutro kupuję nową oliwkę (no nie dyniową wink tylko winogronową).
                                              Aha, dziś koleżanka (jej Kacperek jest 2 miesiące starszy o Maxiolka) polecała
                                              mi jakiś preparat witaminowy dla dzieci. Sama nie wiem, bo już witaminy D3 nie
                                              bierzemy, C Max wypluwa - a Wy coś podajecie maluszkom? Ja słyszałam, że
                                              Sanostol wzmaga apetyt, ale to chyba dla starszych dzieci.

                                              Pozdrowionka
                                          • edytaiola Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 17.02.04, 08:37
                                            Fionna mam taka nadzieje, ale strasznie mnie to męczy i muszę mieć pewność że
                                            jest OK. Nie wiem czy pisałam ale 3 pediatrów powiedział że z napięciem jest OK
                                            za to jeden (trafiliśmy do niego bo nie było akurat naszego) wypisał nam
                                            skierowanie do neurologa i dopisał PILNE na czerwono. Ja to PILNE widze cały
                                            czas i teraz jestem zła że posłuchałam się męża i mojego pediatry, poszła bym
                                            dawno i teraz miała bym spokuj.
                                            Moja Ola też przez płakała zaraz po urodzeniu, nie wiem czy to dlategogo, że
                                            miała kolki (na to zwalaliśmy) a może dlatego że nie potrafiła się najeść
                                            zawsze jadła bardzo mało, ale za to strasznie często.

                                            P.S rok temu rano nic nie zapowiadało jeszcze że urodze moje Kochanie,
                                            cholrenie dziś sentymentalna jestem.
                                            --
                                            Edyta i Ola (17.02.03)

                                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10299039
                                              • rossen Re: Sto lat, sto lat!!! 17.02.04, 10:47
                                                Sto lat sto lat!!!!!!!!!

                                                Najserdeczniejsze gratulacje dla rodzicow i wielki calus dla solenizantki.

                                                Jak Bo konczyla roczek to tez mialam "depresje" i rozne takie. Przeczytalam
                                                sobie wtedy zapiski z calego roku, poplakalam i napisalam dlugi list do Bogusi
                                                (zeby miala pozniej co czytac) i przeszlo.
                                                Co do wagi w ciazy to ja przytylam 32 kg (tak wygladalam jak slon). Do 30 tc.
                                                przytylam jakies 10 kg (ale bylam szczesliwa ze nie tak duzo i ze nie ma
                                                rozstepow) a w 30 tc okazalo sie ze jest malo wod plodowych i maluch jest
                                                jakies 3 tygodnie za maly (ciekawe czy to juz wtedy sie zaczelo) no i
                                                wyladowalysmy w szpitalu gdzie moglam isc tylko do toalety a poza tym lezenie.
                                                Po dwoch tygodniach moglam isc do domku i tam znow lezenie. No ale
                                                najwazniejsze ze ok 38 tc mala nadrobila (a ja przy niej buuu) i urodzila sie z
                                                waga 3190 i 47 cm. Byla mala i gruba. A teraz to jest dluga i chuda.
                                                Od tygodnia ma wysypke lekarz stwierdzil ze to uczulenie na kubusie albo
                                                rodzynki. No fajnie rzeczy ktore ona jeszcze lubi ja uczulaja. Buu
                                                W piatek lecimy do Polski i zostajemy jakies 10 dni. Beda mieli dziadkowie
                                                radoche. A moja mama moze mi przestanie marudzic ze mam dziecko karmic. Tak
                                                jakbym ja specjalnie glodzila!!!!!!!!???
                                                Tak wogole to nie moge za wami nadarzyc. Co wlacze kopma to juz tyle wiadomosci.

                                                Pozdrowienia Magda i Bogusia (02-07-02)

                                                --
                                                a tu mozna zobaczyc moja corcie
                                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10677331
                                                • lizbetka Re: Sto lat, sto lat!!! 17.02.04, 12:58
                                                  Cześć dziewczyny ! Ja jeszcze dodam że gdy Asia była mała to ssała pierś co 3 ,
                                                  4 godziny a noc przesypiała od urodzenia . Już wtedy nie przepadała za
                                                  jedzeniem smile .

                                                  Edytko nie martw się tak bardzo . Na pewno Ola już niedłu7go zacznie chodzić .
                                                  Moja A sia gdy była maleńka to z kolei zbyt długo miała odruchy noworodkowe -
                                                  np . prawie do trzeciego miesiąca rozrzucała rączki gdy się czegoś zlękła ,
                                                  długo miała zaciśnięte piąstki , dosyć długo też drżała jej bródka . Nie każde
                                                  dziecko jest podręcznikowe . I nie każde robi wszystko zgodnie z zaleceniami -
                                                  masz przykład z jedzeniem naszych dzieci .

                                                  Ewuniu ja już też nie mogę . Asi ostatnio apetyt " zaniknął " . Śniadania nie
                                                  je , obiadu dwie łyżeczki poparte " straszeniem - bo przyjdzie zbój " , dopiero
                                                  kolacji zjada trochę więcej - bo w wannie , jak u ciebie . Kolacja jest
                                                  niezmienna : banan z kaszą kukurydzianą na wodzie i Fantomaltem , albo Bakuś z
                                                  biszkoptem i F. - nic innego nie tknie . Wczoraj zrobiłam budyń - spróbowała -
                                                  i wypluła , dosłownie aż nią wstrząsnęło z obrzydzenia .

                                                  Ja jak moja Asia kończyła roczek cieszyłam się że już jest większa i coraz
                                                  bardziej samodzielna .Okres niemowlęcy Asi w spominam jako koszmar - non stop
                                                  u mnie na rękach i nietolerowanie nikogo poza mamą . Z ledwością znosiła
                                                  tatusia a poza tym nikogo więcej .

                                                  Aśka gdy teraz nie je to wypija niesamowite ilości picia . Wczoraj to było
                                                  prawie dwa litry ! Nie nadążam z wynoszeniem nocnika smile . Moja pani doktor mówi
                                                  że mam się z tego tylko cieszyć , bo gdybym musiała jeszcze jej wmuszać
                                                  picie ....

                                                  Z witamin najlepiej działaja na AŚkę KInder Biowital - najważniejsze jest w
                                                  nim to że można go podać w piciu , bo podania jakiegoś leku w strzykawce lub
                                                  na łyżeczce kończy się histerią lub wymiotami sad
                                                  Pozdrawiam serdecznie
                                                  --
                                                  A tutaj możecie zobaczyć Asię :

                                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10281698
                                                  • fionna Re: Sto lat, sto lat!!! 17.02.04, 15:23
                                                    Jeszcze raz uściski dla Olusi - niech. Napisz jak poszlo jedzenie tortu. Bo ja
                                                    dla Bruniastego będę musiała zrobić w wersji soft (tzn. zmiksowany).
                                                    Ja na razie nie narzekam na młodego - wczoraj obyło się bez pawiowania, za to
                                                    zjadł dużą michę zupki, bakusia, kiwi, jogurt, mleczko, soczek. Trochę się
                                                    uzbierało. Dziś też obudził się w dobrym humorze, zjadł mleczko (probujemy nową
                                                    humane 3), potem bakusia i całą drogę do CZD mu się odbijało, na szczęście nie
                                                    zwymiotował w samochodzie.
                                                    Ja mam takie luzackie podejście do osiągnięć młodego może dlatego, że on ciągle
                                                    jest pod opieką różnych lekarzy, neurologa też zresztą. Więc gdyby coś było nie
                                                    tak, to by zauważyli. Ma nieznacznie obniżone napięcie i wiem, że parę rzeczy
                                                    robi później (siadanie, chodzenie), chociaż niektóre zrobił wcześniej. Teraz
                                                    ćwiczymy raczkowanie, bo to dobrze działa na mózg. Przy okazji umówimy się do
                                                    logopedy, żeby sprawdziła co jest z paszczą młodego, dlaczego je tylko paki.
                                                    Może zlecą jakieś masaże.
                                                    Jeśli chodzi o podawanie lekarstw - to mój młody jest strasznym lekomanem.
                                                    Uwielbia cebion multi, ferrum, zymafluor. Nawet dobrze znosił hemofer, którym
                                                    wiekszość dzieci pluła. On byłby najszczęśliwszy, gdyby dostawał jedzenie dla
                                                    kosmonautów (tabletka na śniadanie, 5 kropli na obiad itd.)
                                                    Pozdrawiam
                                                  • edytaiola Re: Sto lat, sto lat!!! 18.02.04, 10:49
                                                    Fionna podajesz olivke tak?
                                                    Bruno ma po niej zaparcia czy nie
                                                    A może teraz mały nie wymiotuje tyle bo ta oliva pomogła co?
                                                    Fajnie by było
                                                    Chociaż to chyba nie to
                                                    Dziękujemy za wszystkie życzenia

                                                    Mój niejadek nie znosi papek, wczoraj jadła mięsko ugotowane w małych
                                                    kawałeczkach
                                                    ma dwa ząbki ale tak zawzięcie mieli że połyka już rozdrobnine jedzonko,
                                                    zmiksowanym, papkowatym jedzeniem się dławi, i jeszcze warzywa nie przechodzą
                                                    ale jak już załapała jedzenie mięsa to przyjdzie i czas na warzywka.
                                                    Teściowa chodzi i się cieszy że Ola mięsożerna tak jak ona a nie serki i
                                                    jogurty jak mama.
                                                    Buziaki
                                                    --
                                                    Edyta i Ola (17.02.03)

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10299039
    • mama_maxia Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 18.02.04, 19:51
      Witam!

      Dziś pół dnia spędziłam w CZD (mam już dość...) - byliśmy na scyntygrafii.
      Oczywiście Max nie poddał się badaniu - więc było 'po łebkach' i takie też są
      wyniki: niby nie ma refluksu, ale może ma. Za to jest dużu (83 cm!) i troszkę
      przybrał na wadze - wię na trzy miesiące zostawili nas samym sobie - co dalej
      wszyscy stawiają jednak na psychologa (ze względu na rozpoznany 'jadłowstręt
      psychiczny').
      Pozdrawiam.
      • fionna Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 19.02.04, 08:07
        Hej,
        A my cały tydzień jeździmy do CZD. Może się gdzieś widziałyśmy w tych
        korytarzach? Jeszcze w przyszłym tygodniu do poradni metabolicznej.
        Powiedziałam naszej pani doktor, że młody nie chce łykać większych kawałków. Ma
        nas umówić do logopedy jeszcze. Chyba się przeprowadzę do Międzylesia. A młody
        całą drogę krzyczy (coś mu się odbija).
        Edyto - daję już młodemu oliwę (od soboty), chyba nie ma po niej zaparć. On ma
        problemy z kupką tylko jak za mało pije, bo pić też ovzywiście nie chce.
        Całkiem nieźle je - ostatni posiłek zjada koło 19-20 i potem budzi się koło 6.
        Ostatnio go nie budzę na jedzenie koło północy, bo jest wtedy wsciekły i
        zazwyczaj kończy się to pawiem. Wczoraj zjadł zupke (ja to nazywam zupką, a
        właściwie jest to drugie danie, ładuję tam wszystko co się da - mięsko, kaszka
        gryczana, ziemniaczek, jajko, warzywka no i jeszcze oliwa). Robię taką dość
        gęstą papkę i nawet jakoś to idzie.
        Pozdrawiam
        • mama_maxia Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 19.02.04, 10:11
          Ano właśnie...może niedługo emamy będą się umawiać na spotkanie z maluchami w
          CZD zamiast w parku czy kawiarni wink
          Kolejne wizyty umówiłam dopiero na maj - teraz atakujemy IMID i przychodnię
          rejonową.
          A nasz Maxio od wczoraj odmawia jedzenia...znowu: nie chce jeśc zupełnie nic -
          pije tylko troszkę herbatki, a w nocy cycusia. Ja nie wiem, może zamiast
          dziecka to ja powinnam pójśc do psychologa?
          • edytaiola Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 24.02.04, 09:04
            Witam

            U nas bez zmian
            mała jje jak jadła czyli malutko i bez urozmaiceń
            Ale pociesza mnie fakt że kilka osób zauważyło że mała urosła
            więc chyba trochę przytyła.
            3.3 idziemy do neurologa żeby ją sobie kobieta obejżała
            i niech mi powie czycoś nie tak czy żeczywiście
            jako niejadek nie ma siły na chodzenie.
            Muszę zapisać się na wizyte w CZD - na kontrole, ciekawa jestem
            czy mijełayśmy się kiedyś na korytarzusmile
            Fionna jak Bruno, z tego co czytam to wnoskuje że idzie ku leprzemu
            BUZIAKI dla małych niejadków
            --
            Edyta i Ola (17.02.03)

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10299039
              • mama_maxia Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 24.02.04, 10:50
                Cześć!

                No niebardzo...Wczoraj już doprowadził mnie do furii - zupełnie nic nie zjadł
                do południa to mu odmówiłam cycusia. Po prawie 6 godzinach głodówki zjadł 6
                łyżeczek zupkokaszki no i wypił swoją herbatkę czerwoną (bo też mu zabrałam ze
                złości). Ja wiem, że tak nie można, ale już nie mogłam inaczej - jak ukarać
                takie małe dziecko?
                W dodatku ma straszną wysypkę i nie wiem od czego - drapie się 'do krwi'. Dziś
                rano dałam mu łyżeczkę Ketitofenu, no i zjadł potem dwie paróweczki - ja już
                jestem prawie pewna, że jak ma jakiekolwiek objawy alergiczne, to przestaje
                jeść bo się boi.
                No cóż, 5 maja idziemy do psychologa w CZD i zobaczymy. Aha, ostatnio
                gastroenterolog z CZD kazał nam znowu podawać Debridat (Max robi do 9 kupek
                dziennie), żeby mu uregulować jelitka, ale nie podałam mu, bo każda łyżeczka
                lekarstwa to dodatkowy impuls do niejedzenia, a nie jesteśmy w dobrej formie,
                żeby to przechodzić...

                Trzymam kciuki za Oleńkę! I czekam na info 'jaka już jest duża'!!!
                • fionna Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 24.02.04, 12:19
                  CZeść,
                  U nas było dobrze - wczoraj bez pawików i apetyt całkiem niezły. Dzisiaj rano
                  też dobrze - zjadł 150 ml mleka, niestety potem dałam mu bakusia i go
                  zwymiotował. Za każdym razem jak jest już lepiej, a potem znowu gorzej to mam
                  starszne nerwy. Wiem, że on nie robi tego specjalnie, ale ja mam ochotę go
                  zamordować - skoro można bez pawików, to czemu znowu się zaczęło?
                  Oprócz tego ciągle na nóżkach i rączkach są paskudne liszaje - teraz tak jakby
                  wysychały. Dzisiaj ide po pęk skierowań, to poproszę o jakiś specyfik (może
                  maść cholesterolowa? W piątek jedziemy do poradni metabolicznej CZD
                  (zastanawiam się, jakie jeszcze choroby można wykryć), potem mamy już umówioną
                  wizytę u logopedy i foniatry - zobaczymy co powiedzą na paszczę młodego.
                  Pozdrawiamy
                  • aniamamamif Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 24.02.04, 13:19
                    Hej fionna,
                    Pamiętam, że kiedyś odpowidałam na Twoje posty o niejadku i wtedy wykluczyłaś
                    alergię pokarmową.
                    A może te liszaje mają jednak coś wspólnego z alergią? + wymioty? Co na to
                    lekarze?
                    Sorry, że tak drąże ten temat, ale objawy u mojego Miśka były bardzo podobne
                    (tzn. sucha skóra + wymioty + bardzo słabe przybieranie na wadze) i na trop
                    alergii pokarmowej (niepotwierdzony zresztą do końca do dziś) wpadliśmy
                    dopiero, jak mały miał 10 msc.
                    Ja z Michałem też przerabiałam poradnię metaboliczna CZD (tam oglądali małego
                    pod kątem krzywicy, wchłaniania wapnia, ustalili dawkowanie D3).
                    Byłam też u foniatry w CZD i chadzamy regularnie do logopedy.
                    Mam trochę przemyśleń na temat logopedy w CZD, więc jeśli byłabyś
                    zainteresowana to zapraszam na priva.
                    Pozdrawiam,
                    Ania
                        • aniamamamif Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 25.02.04, 11:47
                          Foniatra bada budowę buzi (znaczy jamy ustnej), strun głosowych itp.
                          Logopeda u tak małego dziecka też powinien ocenić, czy mięśnie buzi, języka
                          itp. są wystarczająco "giętkie", że by dziecko nie miało problemów z mówieniem
                          np. I ewntualnie zalecić jakieś ćwiczenia, masaże itp.
                          A jeśli dziecko je niechętnie to i mało ćwiczy gryzienie i żucie, więc może
                          (potencjalnie oczywiście) mieć z tym jakiś problemik.
                          Nas tam skierowali bo:
                          a) mały słabo gryzł i żuł, krztusił się większymi kawałkami
                          b) z mówieniem (mowa czynna) u nas też słabiutko mimo oceny pozostałych
                          aspektów rozwoju na prawidłowe tj. mowy biernej (zrozumienia), wykonywania
                          poleceń, rozwoju ruchowego, ogólnie kontaktowości dziecka.
                          c) mały w niemowlęctwie też był wiotki, rehabilitowaliśmy go parę miesięcy
                          d) pamiętam, że w niemowlęctwie bardzo się ślinił, co też wskazywałoby na
                          wiotkość mięsni buzi.
                          Więc jest hipoteza, że mały ma jakąś tam nadwrażliwość jamy ustnej, co właśnie
                          utrudnia mu gryzienie, połykanie kawałków itp. i można nad tym pracować właśnie
                          masażami itp.
                          Dziewczyny, tylko bez paniki - to NIE DOTYCZY każdego niejadka, więc nie
                          doszukujcie się podobnych symptomów u swoich pociech smile)).
                          Pozdrawiam,
                          Ania
                      • lizbetka Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 24.02.04, 19:56
                        Cześć ! Fionna moja Asia też ma suchą skórę - maść cholesterolowa bardzo jej
                        pomogła , zresztą mi też smile .
                        U nas bez zmian , no może troszkę lepiej , w każdym razie Asia je coś od czasu
                        do czasu . Martwię się tylko tym że Aśka robi bardzo obfite kupy - co dwa dni
                        jedna ale jest jej pełen nocnik . Przy jej niejedzeniu - skąd tak obfite
                        stolce ? A może wiecie jak wyglądają tłuszczowe stolce ?
                        Sorry za tak nieapetyczny temat ale jeśli nie Was się spytam to kogo ?
                        Wizytę u gastrologa mamy za 10 dni i liczę że coś pójdzie wreszcie do przodu bo
                        ja wysiadam smile
                        Całusy dla wszystkich niejadków . Lizbetka
                        --
                        A tutaj możecie zobaczyć Asię :

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10281698
                        • fionna Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 24.02.04, 20:08
                          Niestety, nie wiem jak wyglądają tłuszczowe stolce, tylko mogę je sobie
                          wybrazić, że są właśnie takie "tłuste" w wyglądzie, ale może się mylę??? Mnie
                          nic nie obrzydzi - wymioty i kupki to moja "specjalność".
                          idziemy do logopedy, bo młody łaskawie zjada tylko papki, krztusi się większymi
                          kawałkami, może to być jakiś problem z jego paszczą. Zresztą, on ma nieco
                          obniżone napięcie mięsniowe, więc jak powiedziała rehabilitantka, może też mieć
                          wiotkie podniebienie(???), wolę teraz odwiedzić rehabiltantkę, żeby potem młody
                          nie miał problemów z mówieniem. A może i apetyt przy okazji się poprawi. A
                          dlaczego do foniatry - nie mam pojęcia - jak byliśmy na kontroli w CZD i
                          powiedziałam o problemach młodego z jedzeniem, to pani doktor kazała
                          pielęgniarce umówić nas do logopedy i foniatry.
                          Pozdrawiam
                          • edytaiola Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 25.02.04, 09:22
                            Powiem szczerze że bardzo Wam współczuje
                            ja użalałam się nad niejedzeniem Oli, ale jje mało bo mało,
                            nie ulewa jej się nie wymiotuje, nie ma kłopotów ze skórą.
                            Nie wiem jak bym wyrobiła - podziwiam Was.
                            Trzeba mieć nerwy na wodzy.

                            Może jak już będzie ciepło umówimy się w jakimś parku i
                            Nasze niejadki się poznają?
                            --
                            Edyta i Ola (17.02.03)

                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10299039
                            • mama_maxia Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 25.02.04, 12:51
                              No właśnie nerwy czasem puszczają... ja już wczoraj dałam Maxiowi parę klapsów -
                              już 4-ty raz prawie zwalił telewizor! Wiem, że musimy po prostu zmienić
                              szafkę, ale on robi sobie z tego świetną zabawę, tak samo bawi go bicie mamy po
                              buzi - nie wiem skąd mu się to wzięło, ale nie moge nijak mu wytłumaczyć, że
                              tak nie robimy...
                              Nie dość, że nie je to niedobry okrutnie...a ja czasem bym chciała odpocząć
                              chociaż parę dni - nawet w psychiatryku wink
                              • fionna Re: Niejadek - Peritol - moje doświadczenia . 25.02.04, 22:31
                                U Bruniastego ulubiona zabawa to a) kopanie telewizora b) ciągnięcie za kabel
                                od tegoż. Z barku mebli tv stoi na takim kartonie wypchanym papierami i młody
                                uwielbia go okopywać.
                                Ja też mam ochotę uciec gdzieś daleko, może jakiś turnusik....
                                Zastanawiam się czy nasze dzieci nie będą miały jakiegoś urazu - matka to ta
                                zła, która wciskała we mnie jedzenie... Już sobie kiedyś postanowiłam, że jak
                                Bruno będzie w miarę samodzielny tzn. sam sięgnie po jedzenie (ha ha ha!!!), to
                                koniec z karmieniem na siłę.
                                Pozdrawiamy