Słuchajcie, czy Waszym zdaniem jest możliwe, żeby infekcja drożdżakowa
przeniosła się spomiędzy palców u rąk na czoło?
Przedwczoraj Michałowi wyskoczyły właśnie na czole trzy "cosie" - dwa
przypominają zwykłe krostki a jeden wygląda trochę jak pęcherzyki, ale jest
suchutki i raczej twardy (na pewno nie ma w nim żadnego płynu surowiczego).
"Cosie" raczej nie swędzą - ani rau nie zaobserwowałam, żeby Michał próbował je
drapać.
Planowałam posmarować je Pimafucortem, który z umiarkowanym - co prawda - ale
jednak powodzeniem, stosujemy na łapki. Wyszłam z założenia, że skoro w maści
jest i steryd, i antybiotyk przeciwbakteryjny, i antybiotyk przeciwgrzybiczy -
to któreś z nich zadziała.
Niestety, niepotrzebnie zadzwoniłam do dermatologa, żeby upewnić się co do
słuszności mojego "planu". Dermatolog powiedział, że przeskoczenie drożdżaków
na czoło jest raczej mało prawdopodobne (skóra sucha, dobrze wentylowana). I że
lepiej Pimafucortu nie stosować.
Nie mam już zdrowia kolejny raz jechać z synkiem do dermatologa tylko po to,
żeby te trzy krostki pokazać.
Może przychodzi Wam do głowy jakiś bezpieczny preparat o działaniu odkażajacym,
którym można by było te "cosie" potraktować?
--
Anka, mama Michałka (22.03.2002.)
Michał zimowy - i nie tylko

))
foto.onet.pl/albumy/album.html?id=14334&k=10&q=Michałek&nxt=36