• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach dzieci

  • 13.02.04, 12:02
    Idac za "potrzeba" (he, he) zakladam nowy watek, ktory ma swe poczatki w
    mylacym nieco "Jaka metoda: Bobath czy Vojta?". Zapraszam wszystkich rodzicow,
    ktorzy pracują jakąkolwiek metodą ze swoimi dziecmi do spotkan tutaj. Nie
    znalazlysmy innego miejsca w necie, a temat staje sie coraz bardziej
    powszechny. A moze to zludzenie? Moze po prostu przestal byc tabu? Nie wazne
    czy dziecko jest z obnizonym czy ze wzmozonym napieciem, czy tez np. jest
    masowane z powodu kreczu szyi. Jesli chcecie porozmawiac, podzielic sie
    troskami, niepokojami, smutkami sad, albo potrzebujecie porady rodzicow,
    ktorzy tez to przerabiają - piszcie.
    NIE jest to miejsce do licytowania sie, ktora metoda jest lepsza, a ktora
    "ludzka" wink Kazdy rodzic chce dla swojego dziecka jak najlepiej, a czasami
    jest bardzo ciezko...
    Bedzie nam milo jesli zechca tu zajrzec "ze wsparciem" dziewczyny, ktore same
    sa rehabilitantkami, a wiem, ze sa takie smile Osmag, zawsze cenilam Cie za
    wywazone porady, konkretne, łatwe do przyswojenia informacje. To od Ciebie
    (nie wprost) dowiedziałam sie, na czym polega wzmozone napiecei miesniowe wink
    Moze czasem zajrzysz?
    Jak na poczatek to i tak duzo. Jeszcze raz zapraszam

    adaZ, przy duchowym wsparciu Ani - mamy Mikolaja

    ps.jestem mamą 7 -miesiecznej Amelki, rehab.od 3 mż. z powodu wzmozonego
    napiecia miesniowego wink
    Edytor zaawansowany
    • 13.02.04, 13:35
      Patrząc na wątek "Jaka metoda: Bobath czy Vojta?" bardzo dużo mam rehabilituje
      swoje maluszki. Jak lekarz skierował nas do poradni na początku pomyślałam, że
      nie pójdę, a później, jak się zdecydowałam sądziłam, że rehabilitacja się
      wkrótce skończy. Dostaliśmy skierowanie z powodu wcześniactwa maleństwa. Na
      początku była to met. Vojty. Córcia strasznie płakała, więc ja w domu jej nie
      chciałam już męczyć i ćwiczyłam do momentu jej pierwszego płaczu. Podchodziłam
      do tej met. z dystansem. Mała rozwijała się bardzo słabo. W końcu postanowiłam
      nie zwracać uwagi na jej płacz i 2 razy dziennie ćwiczyłyśmy. Postępy były, ale
      słabe. Następnie lekarka zaleciła oprócz met. Vojty met. NDT. Dopiero rozpoczął
      się płacz. Rehabilitantka się tym nie przejmowała i robiła swoje nie zwracając
      na nią uwagi, a malutka płakała 30 minut podczas ćwiczeń i później całą drogę
      do domu i dopiero w domu się uspokajała. Byłam tam 2 razy i poszukałam
      prywatnego gabinetu. I tak ciągamy się z malutką już bardzo długo. Postępy są,
      ale jest ona rehabilitowana od grudnia 2002 r. czyli ponad rok. W tej chwili
      jeszcze nie siedzi, ale ma ochotę na wstawanie. Właśnie w środę znowu idziemy
      do lekarza i znowu 10 "seansów". Met. NDT troszkę mi nie pasuję, bo boję się,
      że zrobię malutkiej jakąś krzywdę. Jestem teraz w wielkim dołku, może odezwie
      się jakaś mama, której dziecko też jest rehabilitowane tyle czasu z bardzo
      małymi efektami. Już się czasami zastanawiam czy ona w ogóle kiedykolwiek
      usiądzie. Prawdopodobnie wcześniaki dorównują do rówieśników nawet do 3 lat, a
      to jeszcze tyle czasu. W tej chwili malutka ma 16 miesięcy. Oj kończę już, bo
      jeszcze trochę to ja będę potrzebowała rehabilitacji, tylko że duchowej.
      Pozdrawiam
      mama Paulinki
      • 13.02.04, 22:54
      • 14.02.04, 00:22
        Witam wszystkie mamusie!Ada ja ze swoją rehabilitantką będę się widziała
        dopiero w poniedziałek,troszke ją popytam i się odezwę do Ciebie.My chodzimy do
        neurologo bo to on nas prowadzi w rehabilitacji,badając małego sprawdza czy
        jest jakaś poprawa,czy dalej ćwiczymy.Poza tym nasza pani doktór mówiła nam że
        takie dzieci jak nasze często wymagają opieki także logopedy,psychologa,czy
        np.okulisty.tak naprawdę to dowiedziałam się od niej bardzo wielu rzeczy z
        których nie zdawałam sobie sprawy np:że dzieci z zaburzeniami neurologicznymi
        częściej bywają dysprakcyjne{chuba to tak się wymawia}czylinie potrafią wiązać
        sznurówek_zle wykonują czynności precyzyjne.Jeszcze parę słów do mamy
        Paulinki.Cwicząc z dzieckiem musisz być przekonana że robisz to dla jego
        dobra,dziecko będzie to czuło.Musisz być wytrwała,czasami na efekty trzeba
        czekać bardzo długo.My ćwiczymy już parę miesięcy i krzyk jest przy tym
        niesamowity.Już nawet sąsiedzi na nas patrzą tak jak byśmy katowali swoje
        dziecko.W trakcie ćwiczeń trzeba być w kontakcie słownym z dzieckim,mówić mu
        jak dobrze ćwiczy przez to czuje się bezpieczniej.Dzieckodlatego krzyczy bo jak
        każdy z nas nie lubi być zmuszane do pokonywania wielkich trudności.Córcia
        wyczuje że skoro płacze Ty przerywasz ćwiczenia to jest to dobry sposób na
        ominięcie wysiłku.Pamiętaj że ćwicząc nie zrobisz jej krzywdy tylko
        pomożesz.Musisz odnależć w sobie siłę która pomoże Ci przezwyciężyć wszelkie
        trudności.Mam nadzieję że dzięki nam uwierzysz że wszystko będzie dobrze.Ania
        mama MikoLaja.
      • 13.04.04, 23:09
        Z ktorego tygodnia jest twoja coreczka? Moja corka jest z 25 tyg. ciązy i mam
        wrazenie, że juz nadrobila wszelkie braki (ma 2 lata). Chodzic zaczela pozno,
        bo dopiero ok. 19-20 miesiaca, ale raczkować zaczela w 10 miesiacu.
        Moze powinnas pomyslec o zmianie rehabilitantki?
        Kasia
        • 21.05.04, 16:53
          Cześć,

          Już kiedyś pisałam na temat mojego synka i otrzymałam od Ciebie odpowiedź.
          Czytam tak listy różnych mam na temat rehabilitacji i sama nie wiem co mam
          robić. Mój syn ma obecie 4 m-cę i 10 dni. W wieku 2,5 miesiąca zaobserwowałam,
          iż trzyma główkę tylko w jedną stronę (tzw. kręt szyjny) powiedziałam o tym
          pediatrze, który zalecił kontakt z rehabilitanetem. Mój rehabilitant zelecił
          ćwiczenia. Mały strasznie się przy nich męczył. Ale nie o to chodzi. Poza tym
          zlecił również wizytę u neurologa. Byłam u dwóch. Jeden zalecił dodatkowo
          masaże na tzw. kręt szyi, co też uczyniłam. Raz w tygodniu chodzę do szpitala
          do pani która masuje synka i trochę z nim ćwiczy. Pani stwierdziła, że synek
          jest fajnym facetem i nie widzi potrzeby specjalnych ćwiczeń i poleciła mi
          innego neurologa. Podczas wizyty u kolejnego neurologa pani stwierdziła, iż
          syn nie podnosi główki jak jest ciągnięty za raczki. Na brzuszku główke
          podnosi. Poleciła mi pana rehabilitanata pracującego w Instytucie matki i
          dziecka na Kasprzaka. Byłam u tego pana dwa razy w odstępach miesięcznych.
          Ostatnio w zeszły piątek. Pan drugi juz raz potwierdził, iż synowi nic nie jest
          jedynie lekka asymetria (nazwał ją fizjologiczną) i że nie ma potrzeby ćwiczeń.
          Muszę dodać, iż syn zaczął podnosić już głowkę (trochę jeszcze mu leci do tyłu
          ale już nie tak bardzo), od miesiąca wkłada rączki obie do buzi chwyta zabawki
          i tez do buzi, ładnie gaworzy, śmieje sie do każdego, jest bardzo kontaktowy.
          Rehabilitant nie widzi potrzeby dalszych wizyt ale dla mojego spokoju moge
          przyjść za miesiąc tj. w połowie czerwca.
          Reasumując dwóch lekarzy pracujących w szpitalu stwierdza, że wszystko jest
          ok., a jeden daje ćwiczenia (ten na moje pytanie o jego stan stwierdził
          tylko,że synowi nic nie jest, ale jak nie będzie ćwiczył to może być dzieckiem
          które potrafi przewrócić się o własne nogi). Sama nie wiem co mam robić, czy
          dalej szukać rehabilitantów czy zaufać tym dwóm. Na masaże i tak będę chodzić
          nadal raz w tygodniu (jest to w miejscu gdzie mieszkam). Mieszkam pod W-wą i
          każdy wyjazd do niej do duża wyprawa dla dziecka. Co mam robić. Jeśli dobrze
          wyczytałam Ty jesteś rehabilitanetm. Proszę dorać mi. Może ty byś mogła
          zobaczyć moje dziecko. Nie chciałabym czegoś przegapić z jednej strony a z
          drugiej strony jeździć z nim niepotrzebnie po różnych gabinetach (i tak ze
          względu na inne rzeczy dość często jest u lekarzy).
          Z góry dziękuję za odpowiedź. W niedzielę jadę do rodziców i nie będę miała
          dostępu do komputera. Więc jesli nie uda mi się teraz to odczytam Twoją
          odpowiedź za tydzień.

          Ewa mama Łukaszka.

          Ps. Syn urodził się 3 tygodnie przed terminem.
    • 13.02.04, 14:32
      hej, cieszę się bardzo z tego wątku, mój synek ma 9 m-cy i miał obniżone
      napięcie mięśniowe, jest rehabilitowany odkąd skończył pół roczku metodą NDT
      Bobath, na szczęście postępy są i to nawet bardzo ładne, od niedawna ruszył
      całą parą , w krótkim czasie zaczął siadać i próbuje raczkować, staje również
      na kolankach, ćwiczymy 2 razy w tygodniu w ośrodku i 2 razy dziennie w domu,
      ostatnio dostałam skierowanie do neurologa, ale na szczęście lekarz był z
      małego bardzo zadowolony
      cieszę się bardzo, że będziemy tu mogły się dzielić naszymi troskami i
      radościami, ja zawsze mam doły jak wchodzę na mój wątek rówieśników, bo już
      chcę się pochwalić, a tu nagle okazuje się , że rówieśnicy Sebastiana już staja
      i zaczynają chodzić
      myslę, że tu nie będzie żadnych porównań, najważniejsze, że dzieciaki robią
      postępy, a kiedyś przegonią swoich rówieśników, mocno w to wierzę


      pozdrawiam Was serdecznie
      Daga




































    • 13.02.04, 16:59
      ma_juli napisała:

      > Idac za "potrzeba" (he, he) zakladam nowy watek, ktory ma swe poczatki w
      > mylacym nieco "Jaka metoda: Bobath czy Vojta?". Zapraszam wszystkich rodzicow,
      > ktorzy pracują jakąkolwiek metodą ze swoimi dziecmi do spotkan tutaj. Nie
      > znalazlysmy innego miejsca w necie, a temat staje sie coraz bardziej
      > powszechny.

      Nie jest prawdą , że nie ma miejsca w necie, gdzie można porozmawiać o
      rehabilitacji. Są fora dla rodziców dzieci niepełnosprawnych, gdzie można
      uzyskać i rzetelne informacje i wsparcie duchowe. Sama jestem mamą
      dwuipółletniego niepełnosprawnego chłopca i jeśli komuś potrzebna byłaby jakaś
      rada lub po prostu zrozumienie, to zapraszam na forum Dar Życia.
      darzycia.nowoczesny.pl/forum
    • 13.02.04, 17:08
      witam sedecznie smile
      moja córeczka Maja ma 8 miesięcy, od 4 miesiąca ćwiczymy metodą Vojty z powodu
      wzmożonego napięcia karku i rączek oraz asymertii
      przy ostatniej kontroli pani doktor stwierdziła że asymetrii już nie widać,
      napięcie też jest ok ale Majeczka nadal rozwija się powolutku
      kilka moich koleżanek ma dzieciątka w tym samym wieku i zasypują mnie
      rewelacjami na temat osiągnięć swoich maluszków...
      moja dziecinka jest cudowna!!!
      kochamy się bardzosmile
      mam nadzieję wszystko będzie dobrze...u nas i u was również
      drogie "rehabilitujące" emamusie
      pozdrawiam
      judytha
    • 13.02.04, 17:17
      Chętnie się odezwę jak będę mogła w cymś pomóc.Myślę, że to dobry pomysł na tym
      forum aby przestać się licytować a zacząć racjonalnie wymieniać swoje
      doświadczenia.

      Odpowiadając na list mamy, która od roku rehabilituje dziecko. Niestety nie
      stosowała Pani dotychczas żadnej metody a tylko uspakajała swoje sumienie.
      Jeżeli nie robi się tych ćwiczeń tak jak zaleca terapeuta to trudno oczekiwać
      zadawalających rezultatów. Trzeba wźiąć się do konkretnej pracy bo narazie to
      tylko niedzwiedzia przysługa dla własnego dziecka. Trzeba od niego wymagać i to
      konsekwentnie. Jeżeli płacze to tylko dla tego, że te ćwiczenia są trudne, ale
      to nie jest powód aby ich nie wykonywać. Dziecku nie dzieje się krzywda ,nikt
      się nad nim nie znęca a tylko chce pomóc. Jako rehabilitantka powiem, że mi
      osobiście taka postawa rodzica podcina skrzydła. Proszę pomyśleć, że to dla
      jego dobra i potem będzie wdzięczne mamie( podczas szczepienia też dzieci
      płaczą i nie jest to przyjemne , ale konieczne dla jego zdrowia)
      • 21.08.04, 16:56
        Witam!
        Jestem na tym forum pierwszy raz. Chciałam się wypowiedzieć na temat Vojty.
        Stosuje tą metodę u mojej córeczki, która urodziła się ze znaczna asymetrią
        ułożeniową szyi. Ćwiczymy od kiedy mała skończyła miesiąc - obecnie ma prawie
        trzy miesiące i jeżeli ktoś nie wie że coś było nie tak to nie jest w stanie
        nic zuważyć. Na początku było mi trudno, bo córeczka bardzo płakała. teraz jest
        lepiej, gdyż ze względu na bardzo dużą poprawę uciskamy bardzo lekko. dziecko
        jest zadowolone, usmiecha się, gaworzy. Na początku było trudno również z tego
        powodu, że ćwiczyłyśmy 4 razy dziennie same (rehabilitanta odwiedzałyśmy raz w
        miesiącu w celu sprawdzenia efektów). teraz ćwiczymy 3 razy i mamy nadzieję, że
        po kontroli 6 września zakończymy naszą ciężką pracę. Uważam że to dobra
        metoda, to prawda że dzieci płaczą, ale to bardziej z powodu przytrzymywania
        ich w miejscu, czego bardzo nie lubią a nie jakiego strasznego bólu. To fakt że
        ja twoje dziecko płacze to serce pęka z bólu, ale przeciez to dla jej dobra. w
        każdym razie efekty sa fantastyczne.
      • 18.05.05, 00:12
        Jesteś rehabilitantką więc proszę Cię o pomoc. Ćwiczę z moją 4 miesięczną córeczką od miesiąca. Głównie matodą NDT z jednym elementem Vojty. Ostatanio zauważyłam, ze napięcie, które było w jednej z rączek jakby się zwiększyło, przy czym teraz silniej obejmuje bark a dłoń jakby się poprawiła. Kasia zaczęła też przewracać się na jedną stronę leżąc na plecach. Wygina się w odwróconą literę C czego wcześniej nie robiła. Odwraca się też na jedne bok ale bardziej główką niż nóżkami. Te objawy świadczą chyba o zwiększeniu się napięcia? Czy ja żle lub za mało ćwiczę (3 x po ok. 20 minut)?
    • 14.02.04, 08:39
      Jak juz wczesniej pisałam Dawid jest rehabilitowany od 5 tygodnia zycia zarowno
      metoda Vojty jak i Bobath. Stwierdzono u niego asymetrie i wzmozone napiecie.
      Od samego poczatku darł sie jak tylko pani zblizala do niego recesmile Potrafil
      tak dla zasady robic to np. cale pol godziny. Byly dni kiedy nawet nie plakal,
      ale nigdy nie traktowal tych cwiczen jako przyjemnych (wiele mam pisalo, ze
      dzieci lubie metode Bobath). W ani jednym momencie mimo wielkiego placzu Dawida
      nie pomyslalam zeby przestac go rehabilitowac, bo szkoda dziecka. Szkoda
      dziecka bedzie dopiero wtedy kiedy naprawde bedzie mial problemy (wady postawy,
      dyleksja i wiele innych), kiedy trzeba bedzie wlozyc duuuuuuuuzo ciezkiej
      pracy, ktorej mozna bylo uniknac. Dawid ma teraz 2,5 miesiaca, kilka dni temu
      mial maly egzamin z efektow rehabilitacji (metoda 7 prób) i zdal go bardzo
      dobrze jak powiedziala Pani Rehabilitantka. Powiedziala, ze troszke jeszcze
      glowka ucieka do tylu, ale jest to minimalne i ze mozna na tym etapie juz
      zakonczyc cwiczenia. Jednak po rozmowie postanowilysmy jeszcze poswiecic na
      rehabilitacje 2 tygodnie, bo nikomu to nie zaszkodzi a moze zdzialac wiele
      dobrego. W trakcie cwiczen zauwazylysmy, ze Dawid duzo bardziej nie lubi metody
      Vojty ze stymulacja konkretnych punktow na jego ciele jest przez niego bardzo
      odbierana. Dlatego wiec zamienilysmy kolejnosc cwiczen i Vojta cwiczony byl na
      koncu....

      Pozdrawiam Olivia i Dawid 03.12.2003

      A to Rozbójniksmile
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10382544
    • 14.02.04, 13:01
      Witam wszystkie mamusie! Fajnie, ze jest nas coraz wiecej smile na forum.
      Najpierw do Vasu: nigdzie nie pisalam, ze NIE MA takiego miejsca w necie,
      napisalam, ze NIE ZNALAZLYSMY, a to prawda. Szukalam na samym poczatku
      rozpoczynania rehabilitacji, bo bardzo potrzeboawlam pogadac z kims, kto tez
      cwiczy i NIE ZNALAZLAM. Bardzo dziekuje Ci za podanie tego linka. Mimo wszystko
      mysle, ze to jednak nie to samo, ale dobrze wiedziec, ze jest gdzie zajrzec,

      Do Ani: bardzo Ci bede wdzieczna za zagadniecie o tego neurologa, chociaz
      przymierzam sie do tego zeby pojsc - jednak. Od jutra przez tydzien mnie nie
      bedzie w domu, wiec takze tu na forum. Ale najpozniej w niedziele za tydzien
      bede juz z powrotem smile

      do pauli: moge sie tylko podpisac pod tym co napisaly juz dziewczyny przede mna:
      trzeba znalezc sile w sobie zeby cwiczyc z dzieckiem, robisz to i dla corki i
      dla niej. Przeciez jej samodzielnosc - to Twoja wieksza swoboda, moze pomysl w
      ten sposob? Twoja corcia i tak nie lubi tych cwiczen i przy nich placze,
      niezaleznie od tego czy robisz je 2 czy 4 razy dziennie, a przynajmniej
      zwiekszajac czestotliwosc - odnosisz jakis skutek. Wiem z wlasnego
      doswiadczenia, ze wprowadzajac staly rytual dnia - oczywiscie razem z
      cwiczeniami - Amelka przyzwyczaila sie. Nie oznacza to, ze nie placze, ale
      mysle, ze mniej sie boi. Sytuacja stala sie dla niej przewidywalna, mysle, ze to
      wazne. Trzymam kciuki za mobilizacje, a ze bedzie ciezko? Wiem, dlatego tu
      jestesmy smile

      do Osmag: bardzo Ci dziekuje, ze bedziesz do nas zagladac. Ja sama mam tyle
      pytan, ze chyba bym Cie zasypala, ale na razie sie wstrzymam wink

      Pozdrawiam wszystkie mamusie i...lece do cwiczen, bo Amelka wstala wink Pa.

      ada


    • 14.02.04, 16:10
      U mojego 7-tygodniowego synka wykryto po porodzie złamanie lewego obojczyka.
      Lewą rączką słabiej poruszał , ale już jest prawie dobrze. Natomiast zauważyłam
      niedawno że skręca główkę bez problemu w prawą stronę, natomiast jak ma
      przekręcić w lewą to owszem, przekręci, ale na krótko i zaraz odkręca w prawo.
      No i przeczytałam o odginaniu główki w czasie snu do tyłu - mój syn również to
      robi. Powiedziałam o główce pediatrze ale stwierdził że nic tu nie trzeba robić
      narazie. Czy mam się niepokoić? Jak myślicie? Marta
      • 14.02.04, 19:16
        Witam
        wszystkich!
        Do mamy Amelki:Nie wiem czy zaglądałaś na poprzednie forum tzn.Vojta czy
        Bobath,napisałam tam wczoraj parę słów do Ciebie.Trochę szkoda że nie będzie
        Cię,już przydzwyczaiłam się do naszych
        codziennych "spotkań".
        Do Marty:Myślę że najbardziej fachowej odpowiedzi udzieli Ci osmag.Ja raczej
        jestem już przewrażliwiona na tym punkcie i może nie potrzebnie wysłałabym Cię
        do neurologa.Z tego co wiem to do 6 tyg.dziecko może tak się zachowywać później
        wszelkie nieprawidłowości powinny zaniknąć.U nas było podobnie,pediatra nie
        miała zastrzeżeń a jednak mały jest ćwiczony.Pozdrawiam Ania.
        • 15.02.04, 16:52
          Aniu, ja wyjezdam tylko na tydzien, potem bede smile Siedze juz prawie na
          walizkach, ale jeszcze zerkam na forum smile Bede mysla o Tobie i wszystkich
          dziewczynach cwiczacych - jakos teraz latwiej wink Amelka rusza od 2 dni lew
          nozka podczas Vojty, a ja juz sie tak niepokoilam, ze ta nozka nic nie drga wink
          Jak wroce opisze Ci swoje cwiczenia i to z czym najwiekszy problem. Dbaj o wątek
          - jest potrzebny. Do zobaczenia!

          ada

          ps. Do zabrania mam tyle rzeczy, ze powinna podjechac pod dom ciezarowka, a nie
          bardzo mam skad taka wziac wink
    • 14.02.04, 22:17
      U takich maluszków obojczyk zrasta się sam. Po ok. 10 dniach nie ma śladu.
      Chętniej obraca główkę w prawą stronę i dlatego lewa rączka jest mniej aktywna.
      Zawsze lepiej rozwija sie ta w którą dziecko patrzy. A niemowlę powinno być
      oburęczne. Myślę , że mała stymulacja nie zaszkodziła by. Im wcześniej się
      zaczyna tym krócej to trwa.
      • 15.02.04, 10:24
        Witam serdecznie, bardzo cieszę się ze postał taki wątek, jestem mamą 7
        miesięcznego Mateuszka, który ma obniżone napięcie mięśniowe tzn przewraca się
        na brzuszek ale z powrotem na plecki już nie, samodzielnie nie siedzi i nie
        przejawia chęci do samodzielnego siedzenia , trzeba go podciągnąć za rączki bo
        sam nnie ma ochoty, nóżkami podpiera się rzadko, pediatra twierdzi że u nas
        wynika to ze słabego apetytu i marnego przybierania na wadze(waży teraz 6740),
        dotaliśmy skierowanie na rehabilitację ale trzeba czekać ponad miesiąc, więc
        umówiliśmy się prywatnie , niestety rehabilitantka odłożyła wizytę przynajmniej
        na tydzień z powodu grypy(mamy zadzwonić za tydzień), przed wizytą martwiłam
        się jak to będzie w trakcie ćwiczeń czy będzie płakał itp. a teraz cały czas
        myślę czy nie jest za późno na rehabilitację, czy przyniesie takie efekty jak
        trzeba, nie chcemy iść z takim maluszkiem do pierwszego lepszego rehabilitanta,
        a wiemy że ta z którą byliśmy umówieni rehabilituje mnóstwo maluszków, więc
        musimy czekać i to czekanie teaz jest najgorsze.
        Czy to że zaczęliśmy kłaść Mateusza na brzuszku dopiero jak miał 1,5 miesiąca
        może być powodem hipotonii? wcześniej niestety byliśmy w szpitalu z powodu
        przedłużające się żółtaczki, gronkowca w pępku i zapalenia dróg moczowych, a
        potem płakał strasznie jak leżał na brzuszku a kładliśmy go nawet po 4 razy.
        Oprócz rehabiltacji czeka nas wizyta jeszcze u gastoenterologa( i znowu trzeba
        czekać). Trudno w takie sytuacji nie marwić się. Chciałam podziękować mamie
        Mikoad za wsparcie na forum Niemowle. Pozdrawiam, Kasia
        • 15.02.04, 10:39
          Sebastian zaczął rehabilitację w wieku 6 m-cy, też się nie obracał nie chciał
          leżeć na brzuchu, głowa mu się chwiała i robił samolot, nie chciał się w ogóle
          podpierać, teraz po 2 m-cach ćwiczeń metodą bobatha siada sam, zaczyna
          raczkować, nie ma problemu z leżeniem na brzuchu, bo zaraz kombinuje jak usiąść
          lub staje na raczki, przewraca się tylko z pleców na brzuch i raczej się już
          chyba nie nauczy przewracać na brzuch, bo nie ma czasu jak tyle ciekawych
          rzeczy można robić, samoloty dalej jeszcze mu się podobają, ale już jest silny
          i teraz to już bardziej zabawa niż konieczność, rehabilitantka jest bardzo
          zadowolona, mówi że dogonił już rówieśników i bardzo szybko rozwija się dalej.
          Dodam jeszcze, że również jest malutki, w wieku 7 m-cy ważył 6800g, a teraz ma
          9 m-cy mam nadzieję, że będzie miał powyżej 8000g, za tydzień idziemy się
          zważyć, Sebastian jest również niejadkiem i nic na to nie poradzę. Życzę
          wytrwałości w ćwiczeniach i wiary, że rehabilitacja poskutkuje i Twój synek
          szybko nadgoni zaległości.

          pozdrawiam
          Daga
    • 15.02.04, 18:07
      Witam, dziękuję za ten wątek i przyłączam się do Was. Jestem mamą 5,5
      miesięcznej Oli. Moją córeczkę rehabilitujemy od prawie trzech miesięcy z
      powodu wzmożonego napięcia mięśniowego i asymetrii. Mogliśmy wcześniej, ale po
      pierwszym miesiącu trafiliśmy na pseudoneurologa, który stwierdził - ma czas,
      samo przejdzie. Kiedy Ola miała 2,5 miesiąca inny neurolog natychmiast
      skierował nas na rehabilitację. Niestety znowu pech - nie ta rehabilitanka. W
      ten sposób zmarnowaliśmy ponad 3 miesiące. Mała mogła być rehabilitowana już od
      pierwszego miesiąca życa. Na szczęście od miesiąca mamy wspaniałą
      rehabilitantkę, już są pierwsze efekty. Ćwiczymy z Małą 4 razy dziennie metodą
      Vojty, poza tym 4 razy masaż Schantala i co drugi dzień hydromasaż (zastępuje
      jeden zwykły masaż). Nasz dzień kręci się wokół ćwiczeń i masażu. Jest nam
      bardzo cięzko, ALE WARTO!!!
      Pozdrawiam i życzę wytwałości wszystkim rodzicom (i sobie też)
    • 15.02.04, 20:46
      Witam serdecznie,

      Na wstępie pragnę serdecznie podziękować za słowa otuchy wyrażone w wątku "Jaka
      metoda ...", moje podziękowania kieruję szczególnie do założycielek tego wątku,
      mam Amelki i Mikołaja. Wasze wsparcie oraz pociecha ze strony rehabilitanta
      pozwoliły mi się opanować i spojrzeć na sytuację spokojniej.
      Jak pisałam w "starym" wątku jestem mamą 2,5 miesięznego Jacka. Ostatnio
      zaniepokoiło mnie kilka rzeczy w jego rozwoju i pprosiłam o konsultację
      pediatrę, która stwierdziła asymetrię i poleciła skontaktować z rehabilitantem.
      Oprócz tego jutro o 16.00 idziemy do neurologa dziecięcego ( dziekuję Aniu, ale
      nie jestem z Warszawy, ale z Wielkopolski, więc z adresu Twojego lekarza nie
      skorzystam).
      Rehabilitant uspokoił mnie już przez telefon ( byłam lekko roztrzęsiona, ale
      kto by nie był, prawda ?)i z powodu długiej kolejki w Ośrodku Wczesnej
      Interwencji umówiliśmy się na wizytę u nas w domu. Pan był u nas wczoraj po
      południu - ujął nas swoim sympatycznym pdejściem do dziecka. Zbadał Jacusia,
      zrobił dokładny "wywiad" i stwierdził, że mały ma nieznaczną asymetrię oraz
      wzmożone napięcie w obrębie kończyn górnych. Umówiliśmy sie na spotkania 2 x w
      tygodniu. Malutki będzie rehabilitowany metodą NDT Bobath. Wczoraj nauczyłam
      się też noszenia "na fasolkę" i trochę rozbierania i ubierania małego (
      jednorazowe obejrzenie, to za mało ). Rehabilitant był zdziwiony, że jestem tak
      przygotowana teoretycznie ( a to wszystko informacje z Waszego wątku !). Jacek
      nie płakał, Pan do niego cały czas mówił, natomiast po spotkaniu -
      mały "oprotestował" usypianie w pozycji "na fasolkę", ale dziś już się
      przyzwyczaił. Na następne spotkanie rehabilitant obiecał przynieść książkę (
      czy raczej broszurę ) dla rodziców oraz lalkę treningową. Zapomniałam się Go
      spytać, więc może Wy mi podpowiecie - czy to rehabilitant wyznacza ilość
      powtórzeń ćwiczeń do samodzielnego wykonyania z dzieckiem, czy też ćwiczyć
      należy na zasadzie im więcej, tym lepiej ? Będę wdzięczna za wskazówkę.
      Jutro odezwę się po wizycie u Pani dr neurolog ( mam nadzieję, że potwierdzi
      opinię o nieznacznej asymetrii i wzmożonym napięciu tylko w obrębie kończyn
      górnych ).
      Na razie rodzina w gotowości bojowej do ćwiczeń.

      Pozdrawiam i do "zobaczenia" na forum :
      Helena - mama Jacka
      • 16.02.04, 09:08
        Dzień dobry mamusie!Bardzo się ciesze że coraż to więcej mam zagląda tutaj i że
        jest zainteresowanie tym tematem.Teraz zwracam się do mamy
        Mateusza:Kasiu,pamiętaj że ukł.nerwowy człowieka co roku jest bardzo plastyczny
        i dlatego ćwicząc można uaktywnić zapasowe komórki nerwowe i nadrobić
        zaległości.Hipotonii nie spowodowało to że nie kładliście synka na brzuszku.To
        zaburzenie w napięciu mięśniowym jest wynikiem niedojrzałości ukł.nerwowego.Moj
        synek pare miesięcy temu też nie lubił leżeć na brzuchu a teraz kiedy ćwiczymy
        pare miesięcy wręcz uwielbia.Poprostu miał na tyle słabe mięśnie że nie
        potrafiłpodeprzeć się na przedramionach i łokciach ,głowa szybko mu
        opadała ,ciężko było mu w ten sposób oddychać szybko się denerwował i zaczynał
        płakać.Nie martw się ,ćwicząc można uzyskać poprawę.Wspomniałaś że czek was
        wizyta u gastroenterologa,czy przypadkiem nie jest spowodowana zbyt dużym
        ulewaniem przez dziecko?Napisz coś na ten temat.Teraz parę słów do Heleny: my
        ćwiczymy Vojtą dlatego nie umiem odpowiedzieć ile razy i z jaką częstotliwością
        trzeba ćwiczyć.Ciszę się że trafiłaś na dobrego rehabilitanta jest to badzo
        ważne ponieważ to z nim będziesz teraz często się spotykać.Dla dziecka to też
        ma znaczenie z kim ćwiczy.Na razie muszę kończyć ,wzywają obowiązki.Pozdrawiam
        wszystkie mamy,życzę wytrwałości w ćwiczeniach i do zobaczenia.Ania
        • 16.02.04, 09:14
          Muszę poprawić błąd.Napisałam że ukł. nerwowy co roku jest
          plastyczny,oczywiście nie co roku tylko DO roku.Przepraszam.
      • 17.02.04, 00:22
        Helenko,prosze podaj mi telefon do tej poradni/jesli jest w Poznaniu lub
        okolicach/,napisałam na adres gazetowy justyna_lepka@poczta.onrt.pl
        • 17.02.04, 13:56
          Przepraszam za opóźnienie. Adres wysłałam Ci na priv.
    • 16.02.04, 08:41
      Witam ponownie
      Przepraszam, za poprzedni list w tragicznym tonie, to po prostu był zły dzień.
      Faktycznie można wywnioskować z niego, że nie rehabilituję malutkiej. W
      rzeczywistości tak nie jest. Prawie przez cały dzień staramy się podawać jej
      wzorce to do siadania, to do podpierania się, bo w chwili obecnej tu leży
      problem. Jak już pisałam któregoś razu malutka wstała na nogi z wałka podczas
      ćwiczeń. Dzięki Vojcie pozbyliśmy się przepukliny pępkowej. W tej chwili cała
      rehabilitacja skupiona jest na górnej części ciała. Pisząc, że boję sie, żeby
      nie skrzywdzić malutkiej, to fakt, bo ona wije się jak przysłowiowy piskorz.
      Rehabilitantka, która przychodzi do niej dwa razy w tygodniu jest z niej bardzo
      zadowolona. I Paulinka z nią ćwiczy inaczej, wie na co może sobie u niej
      pozwolić i ćwiczy "rzetelniej", a u mnie... no cóż to chyba taki malutki
      chytrusek z tej mojej córeczki. Po przeczytaniu wszystkich postów poczułam się
      jak wyrodna matka. Ale mam nadzieję, że tak nie jest. Pozdrawiam jeszcze raz
      wszystkie mamy
    • 16.02.04, 14:26
      A czy któraś z was stosuje metodę czaszkowo-krzyżową?
    • 16.02.04, 15:59
      Witam Wszystkie Mamy!
      Mam trzymiesięczną córcię Julkę, którą rehabilituję metodą Vojty od 6 tygodnia
      życia z powodu asymetrii i obniżonego napięcia mięśniowego. I pytanko?
      Czy dzieci ćwiczone metodą Vojty śpią więcej i są spokojniejsze? Moja Julia śpi
      bardfzo dużo. W nocy 12 godzin, a w dzień 3 razy po dwie godziny. Maksymalny
      okres czywania to 2, 3 godziny. Czy inne dzieci, które są rehabilitowane też
      tak mają?
      • 16.02.04, 16:37
        Cześć! Mój synek też jest ćwiczony Vojtą z tego samego powodu.Jest troszeczkę
        starszy,skończył 5 m-cy.Odkąd ćwiczymy też lepiej sypia.Może nie tak dużo jak
        Twoje dziecko ale może to wynika z wieku.W nocy śpi 9 godz. z przerwą na
        cycusia i w dzień po każdych ćwiczeniach od godz. do 2.Ania
        • 16.02.04, 20:12
          Witam wszystkie mamy! Bardzo się cieszę, że powstał ten wątek i z wielką
          przyjemnością dołączam się do Was! Moja obecnie 8 miesięczna córeczka miała
          obniżone napięcie mięśniowe i asymetrie. ćwiczymy od 3 miesiąca metodą NDT i
          efekty są bardzo dobre. Co prawda mała nie siedzi jeszcze samodzielnie, ale
          szykuje się do raczkowania i chyba niedługo również usiądzie. Córeczka
          ciągnięta za rączki podniosła główkę dopiero w 6 miesiącu i był to przełom,
          ponieważ od tego czasu efekty rosną w szybszym tempie. Jest już coraz
          silniejsza, co mnie bardzo cieszy!!!! Do ćwiczeń się przyzwyczaiła i chyba
          nawet je lubi. Z rehabilitantką ćwiczymy obecnie 4 razy w tygodniu. Fajnie, że
          ten wątek powstał, będę tu często zaglądać, dziękuję! Mama Wiki
          • 16.02.04, 21:59
            Cieszę się że znowu nowa mama napisała do nas.Mój synek też ma obniżone
            napięcie mięśniowe i też ćwiczymy od 3 m-ca-tylko że Vojtą.U nas też przełomem
            było jak podtrzymywany za rączki uniósł sztywno główkę-od tego momentu z
            tygodnia na tydzień są widoczne
            postępy.
            Do mamy Pauli:nikt nie mówi że jesteś wyrodną matką,na pewno nie chciałyśmy aby
            to tak zabrzmiało.Tylko niestety konsekwencja i wytrwałość w rehabilitacji może
            przynieść efekty,czego Ci oczywiście życzę.Ania mama MikoLaja.
      • 29.02.04, 22:05
        Hej, moj synek byl rehab. Vojta przez 6 tyg.W nocy potrafil spac po 12 godzin
        bez przerwy,a gdy zaprzestalismy rehab.zaczal sie budzic wielokrotnie.Spal w
        dzien tez sporo i przestal w ogole plakac i domagac sie piersi!!!Pozdrawiam
        --
        Anula,mama Michała 22.11.2002
    • 17.02.04, 09:33
      Witam i mam pytanko: Czy to prawda, że dzieci z obniżonym napięciem mięśniowym
      są mniej aktywne, spokojniejsze, mniej się poruszają? No i czy są tak sprawne
      umysłowo jak ich rówieśnicy?
    • 17.02.04, 10:36
      Witam!
      To będzie smutny post, bo mam straszny dół. Zacznę od początku
      Moja Julia urodziła się 3 miesiące temu z nieco obniżonym napięciem mięśniowym.
      Po miesiącu odwiedziłyśmy neurologa i okazało się, że ma dodatkowo asymetrię.
      Od tego czasu ćwiczymy metodą Vojty na okoliczność asymetrii, napięcie
      mięśniowe narazie tylko obserwujemy (napięcie chyba rzeczywiście jest tylko
      nieco obniżone, bo tę nieprawidłowość dostrzegło tylko dwóch lekarzy na
      czterech).
      Jest lepiej, a ja mimo to martwię się. Julia nie podnosi główki przy
      podciąganiu za rączki. A w ogóle to bardzo dużo śpi (w nocy 12 godzin, w dzień
      jakieś 4, 5 godzin). Czuwa 2 godziny (góra) i już jest senna. Na pocieszenie
      dla siebie mogę dodać, że jest w tych godzinach czuwania dość aktywna, wierzga
      nózkami, rozgląda się dookoła dużymi oczami, wykazuje zainteresowanie
      otoczeniem, gaworzy. No ale bardzo szybko robi się senna. Poza tym bardzo mało
      płacze, nawet nie domaga się jedzenia płaczem, czasem tylko robi się marudna.
      Rano przykładowo budzi się po 6 godzinach uśmiechnięta i zadowolona i nie
      sygnalizuje głodu. Nie domaga się noszenia na rękach, w ogóle pasuje jej każde
      miejsce. Jednym słowem wydaje mi się że jest za spokojna i to najbardziej mnie
      martwi. Przeczytałam w jedym z wątków na forum Zdrowie, że dzieci z obniżonym
      napięciem mięśniowym są właśnie mało aktywne, spokojne. Ponadto czasem nie
      dorównują rozwojowi umysłowemu rówieśników. Przeczytalam i popadłam w
      niesamowity lęk. Stale obserwuję Małą, badam czy czyni jakieś postępy. Boże, ja
      tego nie wytrzymam! Tak bardzo boję się o jej rozwój fizyczny i umysłowy.
      Najbardziej o umysłowy. Jeżeli chodzi o rozwój fizyczny, jestem bardziej
      spokojna, w końcu to napięcie jest tylko trochę obniżone). Przecież ten problem
      nie wyjaśni sie za dzień, za dwa. Mała będzie się rozwijać jeszcze bardzo
      długo, wiele lat! Do tego czasu chyba zwariuję, jeżeli tak nadal będzie.
      Przepraszam, że trochę chaotycznie, ale musiałam się wygadać. Błagam, pomóżcie,
      bo jestem na skraju załamania nerwowego.

      Ala z Julią
      • 17.02.04, 14:59
        Witam,

        Zanim napiszę o wizycie u neurologa, kilka słów do Ali. Doskonale Cię rozumiem -
        ja na przemian mam okresy niezłomnej wiary, że wszystko będzie OK, to tylko
        kwestia ćwiczeń, i chwile gdy bliska jestem załamania ( wtedy cały czas proszę
        męża i mamę - "powiedzcie, że będzie dobrze").Też cały czas boję się o rozwój
        intelektualny synka, ale przecież zareagowałyśmy wcześnie, a mózg dziecka jest
        b. elastyczny, więc musimy wierzyć, że będzie dobrze!
        Napisałaś, że Twoja Julia dużo śpi i jest spokojna mając osłabione napięcie
        mięśniowe, więc może kolejną prawidłowością jest, że z kolei dzieci mające
        wzmożone napięcie mięśniowe mało śpią i są raczej niespkojne ? Taki jest mój
        Jacek - w nocy śpi co prawda ok. 12h z 3 / 4 przerwami na cycusia, ale za to
        spanie w dzień i w ogóle usypianie go to istny horror ! Noszenie na rękach lub
        kołysanie w wózku / foteliku to norma, a i tak robi sobie tylko drzemki po 30 -
        45 minut ( wyjątkiem jest spacer podczas którego śpi jak zabity pod warunkiem,
        że wózek jedzie ). Gdy jest wypoczęty, to jest pogodny i b. kontaktowy ( dużo
        gada po swojemu i się uśmiecha ), ładnie bawi się grzchotkami i "paca" w
        karuzele, ale wyciszenie go gdy jest znużony to trudne zadanie. Czy inne
        maluchy ze wzmożonym napięciem też się tak zachowują ? Czy to prawda, że
        ćwiczenia też "wyciszają" dzieci ?
        Co do wizyty u dr neurolog, to jestem średnio zadowolona - Pani dr była miła
        dla małego, ale raczej mało rozmowna ( o wszystko musiałam pytać ), ale dała
        nam skierowanie na USG przez ciemiączko, potwierdziła opinię rehabilitanta i
        pediatry, kazała ćwiczyć i przyjść za miesiąc.

        Przykro mi, ale muszę kończyć, bo Jacek się budzi.
        Pozdrawiam wszystkie mamy i ich pociechy serdecznie :
        Helena
      • 17.02.04, 15:02
        Oj widzę że naprawdę nie jesteś w najlepszej kondycji psychicznej.Nie martw się
        dzieci z obniżonym napięciem mięśniowym nie rozwijają się gorzej umysłowo od
        swoich zdrowych rówieśników.Poza ty czasami na efekty rehabilitacji trzeba
        czasami poczekać dłużej.Mój synek jest rehabilitowany Vojtą od ok.4m-ca życia
        i na pierwsze efekty musiałam poczekać ponad miesiąc.Bardzo dobze że
        zaczeliście ćwiczyć tak wcześnie.W przypadku takich zaburzeń ważne jest aby
        rehabilitacje rozpocząć jak najwcześniej.Mój synek po tych ćwiczeniach też
        lepiej sypia.Kiedyś pytałam się swojej pani neurolog i ona potwierdziła że
        dziecko może spać znacznie dłużej.Proszę nie denerwuj się aż tak bardzo.Poza
        tym piszesz że dziecko w czasie czuwania jest aktywna,nawiązuje kontakt z
        otoczeniem.To bardzo dobrze .Gorzej gdy byłoby odwrotnie,wtedy mogłabyś się
        niepokoić.Także głowa do góry ,wszystko będzie dobrze. P.S.mój synek uniósł
        główkę sztywno dopiero gdy skończył 4 m-
        ce.Ania
        • 17.02.04, 15:08
          O to wszystko wypytałam się naszej cudownej pani neurolog.Może to Alu Cię
          trochę uspokoi.Ania
      • 29.02.04, 22:15
        Alu,juz odpislam na temat spania,spokoju i niedomagania sie cycusia w trakcie
        rehab. Vojta przez mojego synka,mam pewnosc ze te zachowania byly podyktowane
        rehab. gdyz nastepnego dnia po zaprzestaniu cwiczen maly zaczal byc nieznosny
        (oczywiscie czasem),duzo ssac(i w koncu przybierac znow na wadze)i niestety
        budzic sie co chwile w nocy...Pozdrawiam i trzymam za Was kciuki!!!
        --
        Anula,mama Michała 22.11.2002
    • 17.02.04, 15:13
      Dziękuję Wam bardzo, Dziewczyny. Miałam dzisiaj fatalny dzień, chyba najgorszy
      od narodzin mojej córeczki. Wyłam jak głupia, chyba słyszało mnie całe
      miasto wink.Tak jak napisała Helena, u mnie również dnie radości, wiary, że
      wszystko będzie ok, przeplatają się z dniami zwątpienia. Dzisiaj zwątpienie
      sięgnęło apogeum.
      Pozdrawiam
      Ala
    • 17.02.04, 16:08
      Dziewczyny,a ja czytam te posty i denarwuje sie o moja niunie.Lekarze
      pediatrzy zapewniaja ze wszytko ok. ale ja chciałabym skonsultowac sie z dobrym
      specjalista-neurologiem dzieciecym,rehabilitantem/jesli mozliwe to panstwowo
      lub tez prywatnie/.Dlatego prosze mamy z Poznania,ewentualnie Bydgoszcz lub
      Piła. o jakies namiary. prosze pisac: justyna_lepka@poczta.onet.pl
    • 17.02.04, 20:47
      mam problem...
      moja Majeczka od tygodnia potwornie wścieia się podczas ćwiczeń (Vojta)
      do tei pory marudziła ale ostatecznie potrafiła się przy ćwiczeniu nawet nieźle
      bawić - ćwiczymy już ponad 4 miesiące...teraz wrzeszczy, pręży się tak, że nie
      sposób jej nawet ułożyć w odpowiedniej pozycji
      wogóle stała się "kapryśna"
      ćwiczymy mimo tego a ja mam poczucie że robie jej coś złego...bo tak strasznie
      płacze
      czy któraś z was miała podobne doświadczenie??
      moja rehabilitantka nie powiedziała na ten temat nic co by mi pomogło
      proszę o radę...

      judyta
      • 18.02.04, 09:31
        Jak juz wczesniej pisalam Dawid jest rehabilitowany zarowno metoda Vojty jak i
        Bobath. Niestety obie te metody zazwyczaj traktuje jak tortury i drze sie
        niemilosiernie przez caly czas rehabilitacji. Czasem bylo tak, ze zmieniane
        byly cwiczenia vojty zeby pani mogla go jakos przytrzymac, czasem nawet kladac
        sie na nim biustem. Metoda Vojty szczegolnie dziala na uklad centralny Dawida,
        szczegolnie bylo to widac przy niektorych cwiczeniach kiedy Dawid przyciskany
        chcial wylezc z wlasnej skory. Ale nalezalo sie tylko z tego cieszyc. Tu tez
        odpowiem na pytanie jednej z mam czy dzieci po cwiczeniach powinny byc senne.
        POWINNY!!!! Oznacza to, ze rehabilitacja miala sens bo pobudzala organizm do
        pracy, co w efekcie prowadzilo do wysilky fizycznego i zmecznia. Kiedy
        zaczynalysmy kolejna rehabilitacje Pani zawsze pytala czy maly spal po
        cwiczeniach. Czasem bylo tak, ze spal 3-4 godzin nie ruszajac sie nawet przez
        chwile. Nie traktuj tego Judytho jakby malej dziala sie krzywda. Nie moze jej
        to bolec bo nie sa to tego typu cwiczenia. Placz jest na pewno informacja, ze
        cos sie dziecku nie podoba. Moze miala wtedy zly dzien, a moze bolalo ja cos
        zupelnie innego (np. brzuszek)? Jesli chodzi o Dawida to jego placz slysze
        tylko w momnetach kiedy jest w rekach rehabilitantki lub lekarzasmile Na codzien
        inaczej sygnalizuje swoje niezadowolenie. Stad tez wiem, ze jego placz podczas
        rehabilitacji jest wynikiem "obcych rak" niz jakiegokolwiek bolu. Mimo tego, ze
        na poczatku serce sie krajalo teraz przyjmuje to z zimna krwia jak cos wrecz
        koniecznego. Glowa do gory!!!

        Pozdrawiam Olivia
        --
        A to zdjęcia Rozbójnika i jego rodzinkismile

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10382544
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10382544&a=10757322
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10382544&a=10767867
    • 18.02.04, 12:11
      Witajcie
      Włśnie dzisiaj byłam u lekarza z malutką i po prostu mam dosyć. Fakt, że nie
      byłam u naszej lekarki prowadzącej (nagły urlop) przyjęła nas w zastępstwie
      inna. Chyba rehabilitantka powinna być jednocześnie też lekarzem. Ona zna
      najlepiej dziecko. Pani doktor powiedziała jedynie, że moje dziecko nie rozwija
      się tak jak powinno (o tym sama wiem), bo powinna już siedzieć, ładnie podnosić
      głowę na brzuszku itd... I co mi z takiej wizyty. Malutka bardzo przeżywa
      wizytę u lekarzy. A mi ręce opadły. Nasza prowadząca przy ostatniej wizycie
      poleciła ćwiczenia na górną partię ciała, a ta dzisiejsza całą serie Vojty do
      obrotu, pełzania i kogo słuchać?? Moje dziecko jakby na złość w gabinecie
      lekarskim nie robi nic, absolutnie. Na brzuchu leży i nawet głowy nie
      podniesie, mimo że w domu podnosi. Powinno się chyba odwoływać wizyty jeżeli
      nie ma lekarza prowadzącego, a nie dawać zastępstwo. Muszę już uciekać
      Pozdrawiam
      Elżbieta
      • 18.03.04, 08:58
        Nie martw się!!!!!Lekarzy trzeba traktować z dystansem, doczytać na temat
        problrmów córci i metody rehabilitacji, pertraktować z lekarzami itp. Najlepiej
        też zabierać kogoś ze sobą (u nas najlepiej sprawdza się mój tata), bo zawsze
        łatwiej. Do metody Vojty trzeba malucha przymusić, najlepiej często, nawet po
        każdym etapie przerywając ćwiczenia krótką zabawą, całowaniem, przytulaniem. U
        mnie się sprawdza. I wykonujcie naprawdę ytle serii, ile każą, choć wymaga to
        ogromnego samozaparcia. Musi być dobrze, więc uszy do góry.
    • 18.02.04, 22:45
      Hej. Cieszę się, że znalazłam ten wątek. Dziś byłam z moja małą u neurologa i
      stwierdzono asymetrię ułożeniową i zalecono rehabilitację oraz USG
      ciemiączkowe. Niestety moja mała tak potwornie się rozpłakała, że mogłam dłużej
      porozmawiać spokojnie z lekarzem. Znacie jakieś, godne polecenia miejsca
      rehabilitacji w Warszawie? Próbowałam zapisać małą na Niekłańską, ale terminy
      tam są odległe- prawie półtora m-ca. W naszej przychodni można prywatnie, ale
      to nieco drogo- za 20 min 70 zł.
      • 19.02.04, 16:39
        Cześć dziewczyny! Chciałabym podzielić się z Wami moją wielką radością.Otóż mój
        synek zaczą obracać się na brzuszek i z brzuszka na plecki.Potrafi tak obracać
        się cały dzień.I to jest dowód na to że ćwiczenia przynoszą efekty!.Chciałam
        się spytać Ali jak samopoczucie.Widziałam że zaglądałaś na
        forum "Niemowlę".Myślę że post pol114 podni€sł Cię na duchu.Zgadzam się z Nią w
        100%.Zdązyłam już trochę poczytać na temat metody Vojty i mogę potwierdzić iż
        dzieci ćwiczone tą metodą lepiej się rozwijają i fizycznie i o co Ci w
        szczególności chodziło intelektualnie.Zobaczysz, wszystko będzie dobrze.Teraz
        parę słów do Eli.Maszracje co do lekarzy.Ja staram się zawsze chodzić do tego
        samego,on już zna moje dziecko,wie na jakim jest etapie rozwoju.A jak pójdę do
        innego to zaraz coś wymyśla nowego i ja zaraz niepotrzebnie się
        denerwuje.Jeszcze zwrócę się do Judyty.U nas też jest tak że podczas ćwiczeń
        mały bardzo krzyczy,może jednego dnia mniej a drugiego więcej ale wrzask jest
        przeokrutny.Dla niego nawet nie ma różnicy kto z nim ćwiczy czy ja czy
        rehabilitantka.Wydaje mi się że jest to związane z niechęcią do ćwiczeń.Po
        ćwiczeniach od razu przestaje i powraca mu dobry humor. Yosemina muszę Ci
        powiedzieźć że nieźle karzą płcić sobie w tej przychodni.Ja tyle płacę
        rehabilitantce która przychodzi do domu i ćwiczy małego prawie godzin ę.Muszę
        już kończyć,pozdrawiam wszystkie mamy ćwiczące!Ania
        • 07.07.05, 18:14
          Mam przykrą wiadomosć mój 19 letni sy n mial wypadek .Ma zlamany
          kregoslup.Prawdopodobnie nie bedzie chodzil.Ja jednak wierze ze zdarzy sie
          cud.Znajde wspanialego rehabilitanata,czarodzieja ktory wyleczy mojego
          syna.Prosze o namiary na TAKIEGO CZLOWIEKA!Byc moze juz ktos przezyl taki
          wypadek i nadal chodzi dzieki wlasnie rehabilitacji i innym metoda..nie
          koniecznie medycznym.Sprobuje wszystkiego byle zeby moje dziecko moglo w
          przyszlosci normalnie funkcjonowac prosze o odp. na adres natalusk@wp.pl
          Dziekuje i pozdrawiam Jola
      • 08.03.04, 09:20
        Polecam fundację Krasnal, Pancera 10
        trzeba miec skierowanie
        opłaty 50 pierwszy raz a potem 20 co miesiąc
    • 19.02.04, 16:21
      Witam! Jestem mamą 11 miesięcznego Mateusza. Mateusz ma wzmożone napięcie i
      asymetrię. Jest rehabilitowany Bobathami od 5 mies. życia. Dlaczego tak pozno
      zaczęliśmy? Pediatra nie za bardzo zwracal uwagę kiedy sygnalizowałam ze coś
      jest z nim "nie tak". Nie odwracał główki w jedną stronę i nie cierpał leżec na
      brzuszku. Mam starszą córkę, ale dopiero w ośrodku rehabil. dowiedziałam się ze
      noworodki trzeba odpowiednio podnosić, nosić, przewijać. I dotyczy to
      wszystkich dzieci, również tych zdrowych. Wstyd się przyznać, bo myslę ze sama
      wyrządzałam dziecku nieswiadomnie krzywdę nieodpowiednio go
      pielęgnując.Dlaczego tak mało w tym kraju mówi się na ten temat? Czy nie
      zetknęłyście się z takim obrazkiem kiedy młoda mama w przychodni trzyma swoje
      niemowlę podtrzymując mu jedynie główkę a dziecko ma kręgosłup w S i nózki mu
      wiszą? A moze teraz bardziej na to zwracam uwagę? Czasem mam ochotę podejśc i
      powiedzieć :kobieto, ułóż inaczej to dziecko. Ale nie mam odwagi, uznano by
      mnie chyba za wariatkę.
      Pierwsza diagnoza brzmiała: to moze byc mózgowe porazenie dzieciece.
      Potwierdziły to badania: wylew II stopnia do lewej komory. Nigdy się nie dowiem
      czy to przez zółtaczkę którą Matt długo przechodził, czy to było jakieś
      wewnątrzmaciczne zakażenie, a moze kwestia porodu. Nota bene operacyjnego.
      Dopiero po przeczytaniu kilku ksiązek z tej dziedziny dowiedziałm się ze kazdy
      poród operacyjny jest wskazaniem do zrobienia dziecku USG mózgu juz w szpitalu.
      Mateusz dostał 10 pkt. Neurolog stwierdził ze pewnie dlatego by nie trzeba było
      się nim za bardzo zajmować (gdyby był punktowany na 8 czy 7 musiałby być pod
      stałą obserwacją). Smutne to. A to Polska właśnie.
      Zastanwaiam się nad tymi cierpieniami dzieci przy ćwiczeniach. Wydaje mi się ze
      te dzieci generalnie nie lubią dotyku. Mateusz nie lubiał, jak się go przytula,
      przebiera. Bolało mnie to niemożliwie jako matkę. Ale wiedziłąm ze taki juz
      jest i gorąco wierzyłam w to ze z tego wyjdzie. Początki naprawdę były trudne.
      Żle spał, jadł, ciągle był spięty i poddenerwowany. Pamiętam jak nie mogłam się
      doczekać jakichś efektów tych ćwiczeń. A trzeba było czekac długo. Dzisiaj Mat
      zasuwa na czworakach, wstaje przy sprzętach, siedzi i sam siada. Mówi mama,
      daj, gol, dadyndasmile (jeszcze miesiąc temu neurolog podejrzewał ze mały moze nie
      słyszec i miec kłopty z mową..)Myśle ze jeszcze pare tygodni i zacznie chodzić.
      Jest z tyłu za rówieśnikami. NIe potrafi skoordynować pracy rąk, żle sypia, ma
      problemy z przewracaniem się z boku na bok kiedy śpi, jest "uciązliwy" jak ja
      to nazywam. Ale jest moim oczkiem w głowie, moim kochanym synusiem (och biedna
      ta moja przyszła synowa..)Ot i cała nasza historia. Dziewczyny, zacisnąć zęby i
      pięści i nie poddawac się. Często pewnie słyszycie, ze co mogą dać takie
      ćwiczenia. Takie "dobre" rady kolezanek i ciotek. Tez tak miałam. NIe
      poddawajcie się i wierzcie ze z czasem dzieci osiągną kolejne etapy rozwoju
      przy pomocy rehabilitacji. Jedne wczesniej, inne pożniej. I jak powiedziała
      kiedys moja mama: Nawet gdyby się okazało że masz dziecko niepełnosprawne,
      pamiętaj, dziecko chce cie widzieć uśmiechniętą, pogodną i szczęsliwą. Chce
      widziec, ze cieszysz sie, ze je masz.
      • 19.02.04, 22:10
        Hej. Udało mi się znaleźć inne miejsce na rehabilitację. Już jesteśmy po
        pierwszych zajęciach. Mała wcale tak dużo nie płakała. Najpierw rehabilitantka
        pokazywała mi jak powinnam moją córcię podnosić,układać i trzymać. Przyznam
        szczerze, że nie wiem kiedy ja się tego wszystkiego nauczę, jak na razie nieco
        plączą się mi ręce. Gdy próbowałam ćwiczyć z małą po powrocie nie szło to tak
        gładko i sprawnie sadMam nadzieję, że nie zrobię małej krzywdy.Wiem, że na
        efekty będzie trzeba poczekać i popracować, ale mała zasnęła dziś z główką
        lekko skierowaną w drugą stronę niż zwykle smileMoże to taki mały kroczek na
        zachętę. Pozdrawiam. Justyna
    • 20.02.04, 09:49
      witam, jestem mamom 8-miesięcznego Kubusia i rehabilitujemy się od 5 miesięcy,
      miałam już wcześniej napisać, ale nie wiedziałam jak zacząć, bo ostatnio
      mam "gorsze" dni. Mój mąż też bardzo to wszystko przeżywa, chociaż cały czas
      mnie pociesza że wszystko będzie ok, opowiada mi że bardzo często mu się śni,
      że nasz Kubuś, sam już chodził, albo biegał. Wcześniej na forum niemowlę
      rozpoczęłam wątek o hipotonii, ale tutaj czuję bratnią duszę, nie muszę niczego
      udawać, mogę się "wypłakać", wyżalić . Mam do was kilka pytań: czy wasze dzieci
      są szczepione, bo Kubuś został odroczony przez neurologa, czy wasze dzieci
      biorą witaminy b1 i b6. Prawie cały dzień jestem w pracy, więc cały ciężar
      ćwiczeń spada na męża, ale zastanawiam się czy nie ćwiczymy za mało, chodzimy 3
      razy w tygodniu do pani rehabilitantki, oprócz tego mały jest ćwiczony w domu
      kilka razy dziennie po kilkanaście minut, więcej się nie da, bo albo śpi, albo
      jest akurat po jedzonku, ile wy ćwiczycie? Kubuś na brzuszku może leżeć
      godzinami z podniesioną główką nie ma z tym problemu, próbuje się nóżkami
      odkopywać, ale nie za bardzo wie jeszcze jak ma przesunąć rączki do przodu.
      MArtwi mnie natomiast to, że nie potrawie jeszcze ponieść główki podciągany za
      rączki, nie potrafi sam jeszcze siedzieć, ale podtrzymywany całkiem niźle sobie
      radzi z utrzymywaniem główki, za to ma bardzo mocne nogi i chciałby cały czas
      na nich stać, ale nasza rehabilitantka powiedziała, że nie można go jeszcze
      stawiać. Głównym jego problem tkwi w klatce piersiowej, ale dlaczego potrafi
      podnieść główkę jak leży na brzuszku? Może któraś może mi to wytłumaczyć?
      Pozdrawiam wszystkie mamuśki i ich dzieciaczki.
    • 20.02.04, 14:18
      Od jak dawna rehabilitujesz dziecko?
      Oczywiście nie stawiajcie dziecka bo na pewno nie jest gotowy do tego kręgosłup.
      Powinien też przejść etap raczkowania, a jak go postawicie to nie będzie chciał.
      powodów słabej kontroli głowy jest wiele. Mogą to być niespojone mięśnie
      brzucha, brak koordynacji między obręczą barkową a biodrową, zbyt wysoko
      ustawione łopatki. Nie widząc dziecka trudno powiedzieć. Trzeba ćwiczyć i to
      intensywnie.

      wracając do wątku spania po ćwiczeniach Vojtą to jest to normalne tylko po
      wizycie rehabilitanta. Dziecko dostaje wtedy większą dawkę ćwiczeń ( dłuższe
      ćwiczenia bo trzeba nauczyć rodzica aby dobrze je wykonywał). Po ćwiczeniach
      domowych nie powinien iść spać ( świadczy to o słabej wydolności albo zbyt
      intensywnych ćwiczeniach). Dziecko należy położyć aby mogło w praktyce
      wykożystać bodzce po ćwiczeniach( musi zobaczyć po co ćwiczył).
      Pozdrawiam
      • 20.02.04, 22:13
        witaj
        bardzo Cię proszę o radę
        moja mała (8,5 miesiąca) jest rehabilitowana z powodu wzmożonego napięcia,
        asymetrii i parcjalnych opóźnień rozwoju...już o tym pisałam
        problem polega na tym, że równocześnie jesteśmy pod opieką ortopedy - Maja
        miała dysplazje stawów biodrowych i niestety nosiła majtki ortopedyczne az
        przez 3 miesiące - to jeszcze pogorszyło sprawę ale biodra teoretycznie
        wyleczyło
        teraz pod względem ortopedycznym ze stawami biodrowymi wszystko jes ok -
        wielokrotnie powtarzaliśmy badanie usg i robiliśmy też prześwietlenie dla 100%
        pewności
        mimo tego ortopeda nadal zaleca zakąłdanie poduszki z powodu gorszego
        odwodzenia prawej nóżki - jego zdaniem tylko w ten sposób można rozciągnąc
        przykurczony mięsień...
        za to rehabilitantka twierdzi, że unieruchamianie dziecka może tylko zaszkodzić
        ja tej oktopnej poduchy juz od dłuższego czasu nie zakładam - przyznam że
        dopiero po jej zdjęciu mała zaczęła się normalniej rozwijać
        niepokoi mnie jednak to że ćwiczenia Vojty które mamy teraz dobrane (2
        ćwiczenia na boku stymulujące do obrotów , pełzania i raczkowania) wydają się
        niewiele pomagać na to słabsze odwodzenie...
        dodatkowo ortopeda stwierdził ostatnio że Maja ma wykoślawione stópki i dziwił
        się że rehabilitanci tego nie zauważyli i nic z tym nie robią
        wariuję już i coraz bardziej niecierpię lekarzy!
        pani doktor rehabilitantka oceniałą małą w ubiegłym tygodniu i nie stwierdziła
        już ani kłopotów z napięciem ani asymetrii...mała rozwija się troszkę za wolno
        i nad tym pracujemy (u ortopedy byłam później stąd te rewelacje mogę
        skonsultować dopiero na wizycie za miesiąc)
        ale co zrobić z tymi nóżkami???
        czy ktoś tu rzeczywiście coś przeoczył??
        i kogo ja mam słuchać??
        bardzo proszę
        napisz w wolnej chwili co o tym myślisz
        już jestem niewymownie wdzięczna
        pozdrawiam
        judyta
      • 27.07.04, 23:46
        MAM PYTANIE PO CO NOWORODKOWI ZARAZ PO UODZENIU ROBI SIE USG MÓZGU I JESZCE
        JEDNO MAM DZIECKO KTÓRE SKOŃCZYŁO 9 MIESIECY I SAMODZIELNIE NIE SIADA NIE
        RACZKUJE I NAWET NIE PEŁZA NEUROLG STWIERDZIL OBNIZONE NAPIECIE MIEŚNIOWE
        ZACZEŁAM Z DZIECKIEM CHODZIC NA REHABILITACJE I MAŁA JEST CWICZONA METODA
        BOBATH CZY JEST JAKA KOLWIEK SZANSA ZE BEDAC REHABILITOWANA TAK POZNO ZACZNIE
        SIADAC RACZKOWAC KIEDYS MOZE CHODZIC POMÓZCIE BO NIE WIEM CO O TYM WSZYSTKIM
        MYSLEC
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.