Dodaj do ulubionych

Somatyzacja stresu

03.04.10, 22:44
Poleciałam w trzydniową delegację, dziecko zostało z tatusiem. Ona nie lubi
latać i ja nie lubię latać, bała się o mnie, poza tym z tatusiem się
umiarkowanie dogadują. Efekt: ostry atak astmy (z pogotowiem włącznie) i moje
błyskawiczne pokonywanie 1200 km, nie bacząc na koszta.

Na zajęciach tanecznych pani ustawia dziecko w parze z grubaskiem, któremu nie
wychodzi i cała grupa się z niego śmieje. Efekt: rotawirusowe odwodnienie w
nocy przed następnymi zajęciami.

Dzieć dostał rolę w przedstawieniu noworocznym (obcy język, nowe przedszkole).
Efekt: 39,5 w przeddzień przedstawienia, dzień po przedstawieniu zdrowa.

To się dzieje zbyt często, żeby to były przypadki (zwłaszcza jeśli o delegacje
chodzi - a moja praca wymaga wyjazdów krótkich, acz dalekich). Jest na to
jakiś sposób?
--
On nie jest winny, on jest inny

Blog o życiu z pięciolatkąw Moskwie
Edytor zaawansowany
  • 03.04.10, 22:54
    Mnie pomaga nazywanie emocji po imieniu.
    Chyba trzeba z dzieckiem duzo o emocjach rozmawiac i tak, zeby miała
    niezachwianą pewnosc, ze wszystkie akceptujesz.
    --
    "Na wiosnę to sie ludzie dzikie robią."

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.