Dodaj do ulubionych

kolonie a astmatyczne dziecko

29.07.04, 23:17
nie wiem, gdzie moge uzyskac odpowiedz na nurtujace mnie pytaje, wiec
sprobuje jeszcze tu wink

zastanawiam sie czy balibyscie sie wyslac swoje dziecko, ktore jest chore na
astme SAMO na jakis oboz czy kolonie.
moja corka jest juz w wieku, kiedy powinna zaczac jezdzic na tego typu
wyjazdy no ale ma astme. zastanawiam sie czy powinnam ja puscic w przyszlym
roku czy nie. co wy o tym myslicie?

Edytor zaawansowany
  • isma 30.07.04, 08:27
    Hej, tu dziecko, ktore w wieku szkolnym bylo astmatyczne wink))

    Wiec tak: jezdzilam na kolonie, od 12 roku zycia. Zawsze w to samo miejsce, z
    ta sama kadra - wiec po pierwszym razie bylam juz "znanym przypadkiem".
    Zaopatrzona w leki i we wlasna dokumnetacje choroby, bo to, co pisza w kartach
    kolonijnych, na ogol jest smiechu warte i przez nikogo nie czytane.

    Uczciwie musze powiedziec, ze zdarzaly mi sie dusznosci - kolonie byly na koncu
    swiata, w przepieknym miejscu, ale w internacie szkol rolniczych - i wszystkie
    te zboza, ktore pylily dookola, a o ktorych istnieniu jako stuprocentowo
    miastowe dziecko nie mialam pojecia, dawaly mi sie dobrze we znaki. Mimo moich
    protestow (no, bo co trzynastolatka moze wiedziec) te objawy były diagnozowane
    przez lekarza z pobliskiego miasteczka jako zapalenie oskrzeli i leczone
    antybiotykiem... Leczenie trwalo do najblizszego weekendu, kiedy przyjezdzali
    moi rodzice, i na ich odpowiedzialnosc antybiotyk byl odstawiany, a zwiekszana
    dawka sterydu we wziewie.
    No, ale to bylo 20 lat temu, kiedy te wiejskie konowaly pewnie o alergii
    slyszaly pierwszy i ostatni raz na dawno ukonczonych studiach.

    Natomiast nie do przecenienia jest poczucie pewnosci i samodzielnosci, jakie
    dzieki wakacjom bez rodzicow, z rowiesnikami, dziecko zyskuje, slowo daje!!!
    Goraco polecam, naprawde!
    --
    Is.
    foto.onet.pl/albumy/album.html?id=18623&grupa=7&kat=0&a=isma2
    foto.onet.pl/albumy/album.html?id=11392&grupa=7&kat=0&a=isma
  • judytak 30.07.04, 10:16
    tak, puścić

    trzeba dziecko nauczyć, kiedy i jak ma korzeystać z leków, na co uważać itp. -
    ale przecież i tak dziecko musi to wszystko wiedzieć, w końcu w szkole też jest
    bez rodziców

    trzeba dobrze wybrać miejsce (żeby nie stwarzało większe ryzyko wystąpienia
    duszności, a nawet, żeby zmniejszyło, i zeby nie było "na końcu świata", gdzie
    w razie czego trudno o wezwanie lekarza)

    trzeba dobrze wybrać organizatora (który się nie boi takiego dziecka), i
    dokładnie informować konkretną osobę na miejscu (wychowawcę, pielęgniarkę), co
    dziecku jest, kiedy, co trzeba robić, jakiego leku ile podać, kiedy wezwać
    lekarza itp.

    i nie martwić się zanadto :o)

    pozdrawiam
    Judyta
  • aetas 30.07.04, 11:06
    Mój syn ma astmę i pojechał (za dwa koniec jego turnusu i wraca!), daliśmy leki
    + dokładną instrukcję podawania. Leki są u wychowawczyni, która w określonych
    porach je dziecku podaje, lepiej, żeby samo dziecko nie aplikowało sobie leków
    (zresztą różnie bywa, ktoś mógłby chcieć się "poczęstować" i nieszczęście
    gotowe). Syn radzi sobie świetnie, ani razu nie miał duszności...
    Pozdrawiam
    --
    gosia
    "Miłość bliźniego byłaby o wiele łatwiejsza, gdyby ów bliźni nie był tak
    blisko..."
  • aetas 30.07.04, 11:08
    Aha, syn ma 7 i pół roku, jest po przedszkolnej zerówce.
    --
    gosia
    "Miłość bliźniego byłaby o wiele łatwiejsza, gdyby ów bliźni nie był tak
    blisko..."

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka