przełamanie niemowlaka Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • witam,
    moze wydac sie to Wam nieprawdopodobne, ale niestety prawdziwe. Termin -
    przełamanie dziecka - uslyszalam kilka lat temu i nie moglam uwierzyc.
    Myslalam jak mozna przelamac niemowlaka...dopoki nie doswiadczyl tego moj
    synek. Od razu musze dodac, ze dziecko nie upadlo, nie wygielo sie, a mimo
    wszystko mial przesuniety krag na odcinku piersiowym.
    Moze od poczatku. Maly po chrzcinach (mial wtedy 2,5 mca) stal sie bardzo
    nerwowy i matrudny. Zaczelam sie zastanawiac dlaczego...moze kolka (mial ja
    prze 2 m-ce), moze brak kupki, moze za malo snu, ale cos mi nie dawalo
    spokoju. Plakal, a wlasciwie krzyczal falowo. Robil sie czerwony, machal
    raczkami i byl jakby nieobecny. Przy kolce pomagalo mu ssanie piersi, a przy
    przelamaniu plakal przy niej jeszcze bardziej. Poszlam do lekarza i dostalam
    lek na zatkany nos. Wieczorem pojechalismy do tesciow. Tesciowa uslyszawszy
    krzyk malego stwierdzila, ze jest przelamany - rozebrala go i zaczela
    przemierzac symetrie cialka. Na odcinku piersiowym pieluszka, ktora mierzyla
    malego nie dochodzila kilka cm. Po nastawieniu kregoslupa, maly przespal cala
    noc. Minely 2 tyg i jest radosny, usmiecha sie, placze tylko jak jest glodny.
    Podobno bol zwiazany z przelamanie przechodzi po 2 tyg, a pozniej dziecko ma
    roznego rodzaju problemy z kregoslupem, w skrajnym przypadku nawet garba.
    Jesli Wasze dzidzie placza, a sa najedzone i nie boli ich brzuch, sprawdzcie
    symetrie ciala. U mnie jest teraz o niebo lepiej
    • czyli jak rozumiem, kręgosłup nastawiła mu Twoja Teściowa???
    • mowe mi odjeło - pocieszjące to że dziecko juz nie płacze, ale przełamanie,
      nastawianie kręgów niemowlaka... ludzie. Moim zdaniem to dzieciątku masaż w
      wykonaniu babci mógł przynieśc ulgę, ale proszę szukajcie racjonalnych
      wyjaśnień takich sytuacji bo jeszcze ktoś uwierzy i bedzie testował na własnym
      dziecku
      --
      Dorotka ur.28.10.2004r
      src="b1.lilypie.com/AkVfp2"
      alt="Lilypie Baby Ticker" border="0" /></a>
        • Tego sie spodziewalam, ze potraktujecie to o czym napisalam za kompletna
          bzdure. MOja tesciowa ma 30-letnie doswiadczenie, przekazywane z pokolenia na
          pokolenie, w nastawianiu stawow i pomogla juz wielu dzieciom i doroslym.
          Oczywiscie, ze to forma masazu, podobnie jak u kregaza, ktory sprawdza stan
          kregoslupa. Wg mojej tesciowej moj maz i jego siostra rowniez byli "przelamani"
          (wiem, ze to okreslenie brzmi drastycznie, ale nie znam innego - fachowego) i
          nie maja problemow z kregoslupem. U mnie w rodzinie nikt o tym nie slyszal i ja
          i moja siostra mamy powazne zwyrodnienia kregoslupa. Lekarze okreslaja je miane
          zmian powstalych w dziecinstwie. Niestety na nas jest juz za pozno. Oczywiscie
          nie namawiam Was do samodzielnego przemierzania czy nastawiania kregoslupow
          Waszych pociech. Ja konsultowalam sie z pediata w tej sprawie, powiedzil, ze
          nie mowi sie o tym oficjalnie, ale przy kazdej wizycie mierzyl symetrie ciala
          synka, podobnie jak tesciowa.
          A jeszcze jedno, ze nie wszystkie metody naszych babc sa zle. Moj synek jest
          alergikiem na odparzona pupe stosowalam sudokrem, linomag, tormetiol, zwykla
          zasypke i nadal mial czerwona pupe - po zwyklej mace ziemniaczanej pupa jest
          gladka i bez zaczerwien.
          • magda.c napisała:

            > Tego sie spodziewalam, ze potraktujecie to o czym napisalam za kompletna
            > bzdure. MOja tesciowa ma 30-letnie doswiadczenie, przekazywane z pokolenia na
            > pokolenie,


            Najgorsze, co sie moze zdarzyc. Wiedza przekazywana z pokolenia na pokolenie.
            To gdzie sa korzenie wiedzy kregarskiej Twojej tesciowej? U prapraprapra..... ?
            Ja chodze na nastawianie kregow do czlowieka, ktory jest chirurgiem szpitalnym
            i nauczycielem akademickim. Do Twojej tesciowej bym nie poszla.





            Wg mojej tesciowej moj maz i jego siostra rowniez byli "przelamani"
            >
            > (wiem, ze to okreslenie brzmi drastycznie, ale nie znam innego - fachowego)



            Twoja tesciowa tez nie zna? Taki fachowiec? Prawdopodobnie chodzi o
            przesuniecie kregow. Masz ty blade pojecie, co by oznaczalo zlamanie kregoslupa
            na odcinku piersiowym? Albo smierc, albo porazenie od szyi w dol.

            >--
            • poprawka, zlamanie na odcinku piersiowym nie powoduje smierci, jedynie ciezkie
              inwalidztwo.
              --
            • Moja tesciowa, chociaz nie ma dyplomu lekarza i nie zna fachowego okreslenia na
              tego typu dolegliwosc pomogla mojemu synkowi, w przeciwienstwie do 4 pediatrow
              z dyplomem, ktory przepisywali srodki na kolke, czopki uspakajacace, a doktor
              prowadzaca - syrop na kaszel...A jeszcze jedno ad niektorych lekarzy z
              dypolmem. Jak skrecilam reke ortopeda zalecil gips - do tej pory mam z nia
              problemy. Jak w liceum skrecilam noge, pojechalam do kobiety, ktora nastawia
              stawy - nie odczuwam zadnego dyskomfortu.
              Jesli jestes taka douczona, to wiesz, ze wszelkie zmiany w kregoslupie -
              przesuniecie kregow, dysku, trzeba "nastawic" najlepiej do 2 tyg. Krag
              nastawiony np po kilku niestety czesto powraca w miejsce, gdzie nie powinno go
              byc. To opinia lekarza, ktory jest ortopeda, neurologiem i kregazem przy okazji.
              • Jesli jestes taka douczona, to wiesz, ze wszelkie zmiany w kregoslupie -
                przesuniecie kregow, dysku, trzeba "nastawic" najlepiej do 2 tyg. Krag
                nastawiony np po kilku MIESIĄCACH niestety czesto powraca w miejsce, gdzie nie
                powinno go byc. To opinia lekarza, ktory jest ortopeda, neurologiem i kregazem
                przy okazji
              • magda.c napisała:

                >magda.c napisała:

                > Moja tesciowa, chociaz nie ma dyplomu lekarza i nie zna fachowego okreslenia
                na
                >
                > tego typu dolegliwosc pomogla mojemu synkowi,

                Wychwalaj niebiosa ze nic mu sie nie stalo.


                w przeciwienstwie do 4 pediatrow
                > z dyplomem, ktory przepisywali srodki na kolke, czopki uspakajacace, a doktor
                > prowadzaca - syrop na kaszel..



                Lekarze koltuni tez bywaja, zgadza sie.


                .Jak w liceum skrecilam noge, pojechalam do kobiety, ktora nastawia
                > stawy - nie odczuwam zadnego dyskomfortu.


                Jak widze kolezanka preferuje wszelkich domoroslych nastawiaczy. Czy ta pani
                nastawiaczka nie byla czasem Rosjanka?



                >
                > Jesli jestes taka douczona, to wiesz, ze wszelkie zmiany w kregoslupie -
                > przesuniecie kregow, dysku, trzeba "nastawic" najlepiej do 2 tyg.


                Dysk, kochana, jak sie posypie, to jedynie operacja ratuje.



                Krag
                > nastawiony np po kilku niestety czesto powraca w miejsce, gdzie nie powinno
                go
                > byc. To opinia lekarza, ktory jest kregazem


                Kregaz to chyba niewiele wie o kregach. KregaRZ ewntualnie.





                --
              • Ja również z tym się spotkałam ale na szczęście to nie moje maleństwo miało ten
                problem.Z tym że u nas to się określa jako schynięcie o tych samych objawach co
                pisałaś.Mojej znajomej się schynęło dziecko jeżdziła z nim na masaże do
                starszej kobiety.Mój mąż jako niemowlak również był schynięty pomogła mu jego
                mama.A ona nauczyła się masować dzieci od swojej mamy.Z pokolenia na pokolenie
                uczyły się tego.
          • taaa... co działa na jedno dziecko nie musi na drugie. wczoraj matka mi
            opowiadała, że największe odparzenie pupy w całej karierze miałam przy posypaniu
            pupy mąką ziemniaczaną...
            A ja owszem na swojej córce też mąkę stosuje, ale w postaci krochmalu do
            kąpieli, ale to co innego smile))
    • a jak sie bada symetrię ciała pieluchą?
    • O Boże... ciesz sie, ze dziecku krzywda sie nie stała przez to 'nastawianie'
      A na drugi raz pomysl - chrzest, przyjecie po nim, kupa ludzi, hałasu - toz to
      dorosłego wytraca z równowagi, a co dopiero kilkunastotygodniowe dziecko! To
      normalne, ze placze i marudzi.

      --
      To jest losowo wybrana sygnaturka.
      • a może teściowa jest ortopedą?
      • droga Miko,
        dzien po chrzcie tak wlasnie myslalam.Jest marudny, bo mial duzo wrazen.Po 3
        dniach zaczelam sie niepokoic, bo plakal craz bardziej, a wrecz krzyczal jak
        sie go bralo na rece. Na masaz kregoslupa zdecydowalam sie po 7 dniach krzyku
        mojego dziecka. A zapewniam Wam, ze wiem jak potrafi plakac dzidzia, poniewaz
        maly mial kolke. Ten placz byl jeszcze bardziej glosny. Nie pomagaly zadne leki
        na kolke, ktore wczesniej stosowalam z powodzeniem. Dlatego moja decyzja o
        sprawdzeniu symertii byla przemyslana. Ponadto spawdzanie symetrii ciala nie
        boli dzidzie, to wylacznie spawdzenie czy nozki sa rownej dlugosci oraz czy
        odleglosci w odcinku piersiowym sa rowne. Moja tesciowa sprawdzala te
        odlegloscie pielucha, ale moze to byc wstazka, centymetr, wszystko co pozwoli
        zachowac jedna miare-odleglosc
    • Mowiac o chrzcie, chcialam uzupelnic, iz problem z synkiem rozpoczal sie, gdy
      zaczely go brac na rece rozne osoby. Kazdy chcial miec zdjecie z malym i
      przechodzil z rak do rak. Wydawalo mi sie, ze 2,5 m-c chlopczyk nie musi juz
      byc zawiniety w rozek, czy usztywniony w inny sposob i ze dorosli ludzie
      porafia trzymac male dziecko. Teraz zaluje, ze nie przelozylam tej uroczystosci
      o pol roku.
      Napisalam ten post, by ostrzec mamy malych dzieci i pokazac, ze
      problem "przelamania" (inaczej przesuniecia sie kregu) u niemowlakow to nie
      bajki opawiadane przez babcie.
      • Dobrze ze Twojemu dziecku nic sie nie stalo, po porade moglas sie udac do
        neurologa, ortopedy, rehabilitanta, musze Ci powiedziec masz wilekie szczescie
        tzn Twoje dziecko ma wielkie szczescie, jakies pol roku temu wlasnie
        rehabilitowalam niemowle po "przelamaniu" i tak jak twoim przypadku tesciowa
        dziewczynce nastawiala i wiesz co... malutka do konca zycia spedzi na wozku
        inwalidzkim. Po to sa lekarze specjalisci maja doswiadczenie aby pomagac.
        I poco sie uczyc 5 lat i robic specjalizacje ehhh szkoda slow
        Pozdrowienia
        Ola i Nikolka
        • magdo.c. ja też słyszałam o czymś takim tylko u mnie mówią na
          to "usunięty".wiem, że okropne słowo,ale nie ja je wymysliłam. Wczoraj moja
          Zuzia strasznie płakała - okazało się, że jest to kolka. Moja mama sprawdzała
          czy wszystko jest ok. Prawą rączką dotyka się lewej nóżki i odwrotnie. Jak
          dziecko przy tym płacze to znaczy, że coś jest nie tak! Mój wujek
          był "usunięty" i jakaś babeczka Go nastawiła. Pozdrawiam
        • sloneczkoale napisała:

          > Dobrze ze Twojemu dziecku nic sie nie stalo, po porade moglas sie udac do
          > neurologa, ortopedy, rehabilitanta, musze Ci powiedziec masz wilekie
          szczescie
          > tzn Twoje dziecko ma wielkie szczescie, jakies pol roku temu wlasnie
          > rehabilitowalam niemowle po "przelamaniu" i tak jak twoim przypadku tesciowa
          > dziewczynce nastawiala i wiesz co... malutka do konca zycia spedzi na wozku
          > inwalidzkim.



          Czy watek Magdy.c nie powinien zostac usuniety? O ile wiem, z forum usuwane sa
          watki ktorych tresc moze byc szkodliwa. Wyobrazmy sobie, iz ta i owa mama,
          zachecona opowiescia,, uda sie ze swym dzieckiem do kregarza-amatora. Ze
          skutkiem taki , jaki opisalas.
          --
          • Vibe-b zgadzam sie z Toba ale i tez mam nadzieje ze to co napisalam pozwoli
            rodzicom dwa razy pomyslec i ze to cos poskutkuje.
            W moim zawodzie rehabilitanta krazy powiedzenie ze "Kregaz sie myli tylko raz
            tak jak saper"
            Jest naprawde wielu dobrych ortopedow, neurologow idzcie do nich, nie bede
            prawic moralow.
            KAZDY RODZIC MA SWOJ ROZUM pozwolmy NASZYM dzieciom rosnac w zdrowiu nie
            kaleczmy ich od pierwszych miesiecy ICH zycia.
            Pozdrowienia
            Ola i Nikolka (10 miesiecy i 1 dzien)
            • sloneczkoale napisała:

              > Vibe-b zgadzam sie z Toba ale i tez mam nadzieje ze to co napisalam pozwoli
              > rodzicom dwa razy pomyslec i ze to cos poskutkuje.
              > W moim zawodzie rehabilitanta krazy powiedzenie ze "Kregaz sie myli tylko raz
              > tak jak saper"

              Wiesz, mnie naprawde zdumiewaja takie przypadki jak ten. Akurat z kregarzem
              (pfe, nie lubie tego okreslenia, to zalatuje znachorstwem) mam wiele do
              czynienia- chodze regularnie. Facet z odpowiednim wyksztalceniem medycznym i
              ogromnym doswiadczeniem w zawodzie lekarza chirurga. Ale zawsze, zawsze,
              zabierajac sie za kregoslup jest bardzo skoncentrowany, cholernie uwazny. Jak
              sam oswiadczyl, w niektorych przypadkach nie ruszylby kregoslupa bez zdjecia
              RTG. A tu masz, tesciowa z "tradycja w rekach, przekazywana z pokolenia na
              pokolenie" nastawia kregoslup noworodka....brrrr

              > --
              • Jesli znasz lekarza, ktory jest w stanie pomoc takiemu malemu dziecku, to
                prosze o kontakt. Ja ze swoim kregoslupem chodze do znanego w Warszawie dr
                Niesluchowskiego, ale on niestety nie zajmuje sie malymi dziecmi. Jesli znasz
                lekarza, ktory pomogl twojemu dziecku, w podobnej sprawie to bede wdzieczna za
                tel do niego. Ja niestety nie znam, a na wizyte u ortopedy czekalam 8 tygodni.
                Jest jeszcze jeden problem, zeby dostac sie do specjalisty musze miec
                skierowanie od doktor prowadzacej, a ona stwierdzila katar...Oczywiscie jak
                dziecko tak placze wydalabym wszystkie pieniadze, by mu pomoc, ale nie znam w
                Warszawie i okolicach lekarza, ktory mogl mu wtedy pomoc. Czekam zatem na adres
                lub kontakt do tekiego specjality. Z gory dziekuje.
                • magda.c napisała:

                  > Jesli znasz lekarza, ktory jest w stanie pomoc takiemu malemu dziecku, to
                  > prosze o kontakt.


                  Przykro mi, nie pomoge, nie mieszkam w Polsce. Ale na Twoim miejscu po prostu
                  przegladnelbym skrupulatnie PF i obdzwonilabym wszystkich rehabilitantow
                  prowadzacych prywatne praktyki, zadajac mu pytanie o rehabilitacje dziecka.
                  --
    • ja tez slyszalam o czyms takim-babcia mojego meza stosowala takie metody (wiem
      od mojej tesciowej), a czy to dziala...nie wiem, ja w kazdym razie nie
      pozwolilam jej na sprawdzanie u mojego synka czy dotyka lewa raczka do prawej
      nozki itp. Nie mam jakos zaufania do tych metod babcinych...Ale to tez nie powod
      zeby tak dziewczyne potepiac za to co napisala. Metody babcine czasem skutkuja,
      czasem nie, fakt ze takie istnieja. A skoro u Magdy.C. zadzialalo to moze cos w
      tym jest wink
      --
      www.mikolaj.bobasy.pl
      • Dzieki Gonja,
        za to co napisalas. To, ze ktos o tym nie slyszal, nie oznacza, ze tego nie
        ma...Nie naleze tez do osob, ktore wierza w ludowe sposoby leczenia. Co
        wiecej , np wysypke synka konsultowalam z 6 lekarzami w tym z jednym
        dermatologiem, ktory przepisal masc na sterydach. A dziecko nadal ma cala twarz
        raczki i nozki w krostkach.
        Tak ja jak pisalam, przemierzanie tez konsultowalam z pediatra. Kazdy ma prawo
        pomagac swojemu dziecku najlepiej jak umie. I skoro moja tesciowa zna sie na
        tym (przez 30 lat nie zrobila nikomu krzywdy), to tym bardziej mialam do niej
        wieksze zaufanie niz do anonimowego lekarza. Bo przeciez dyplom i wiedza z
        ksiazek nie czyni z lekarza od razu specjalisty, do tego potrzebne jest tez
        doswiadczenie.
        Nie namawiam Was do przemierzania swoich dzieki. Mojemu synkowi to pomoglo i
        tyle, a forum jest po to, by dzielic sie swoimi doswiadczeniami.
        Ja sie ciesze, ze mam to juz za soba i mam nadzieje, ze nie bede musiala
        nastawiac mu kregoslupa ponownie
        • A ja wierze w to, wiem, ze jest cos takiego, dziecko placze strasznie,
          jakby z bolu. Nikt o tym nie mowi glosno, a juz na pewno nie lekarze.

          • Sorki, ale ja w to nie wierzę. U nas nazywa się to "uchynięcie". Babcia i mama
            straszą mnie tym od urodzenia Pawełka. Dla świętego spokoju spytałam się o to
            zaprzyjaźnionej lekarki-pediatry i ortopedy. Nic takiego nie ma. Jak była mała,
            to wszyscy jeździli z dziećmi do takiej lekarki-kręglarki. Zawsze, każde
            dziecko było uchynięte- zawsze, w każdym przypadku chodziło o ten sam krąg.
            Kobitka na głupocie dorobiła się niezłej kasy.
            Co do mierzenia to uważam, że faktycznie powinno się.
            Ale nigdy bym nie pozwoliła, aby ktoś bez odpowiedniego przygotowania (a takim
            nie jest dla mnie rodzinna tradycja) ingerował w zdrowie mojego dziecka. Ale
            każdy wychowuje dziecko po swojemu.
            Jestem tylko ciekawa, dlaczego skoro Twoja lekarka przyznała Ci rację z tą
            możliwością "przełamiania" to nie poszłaś do niej od razu, a tylko do jakiegoś
            lekarza, który dał krople do nosa?
            --
            Magda mama Pawełka (03.01.2005), który ma już
            • MIKITO,
              to wlasnie lekarka - pediatra prowadzaca mojego synka dala nam krople od
              kataru, dlatego pojechalam ponad 100 km do innego pediatry (prywatnie)
              i "przemierzyl" synka. Stwierdzil, ze moze byc "przelamany", ale on nie
              podejmie sie masazu...
              Nastawianie, to masaz pleckow przy pomocy oliwki. Na wysokosci odcinka
              piersiowego uslyszalam delikatne chrupniecie, przesuniecie kregu. Przemierzanie
              natomiast nic dziecka nie boli. Ostatnio tesciowa sprawdzala malego i smial sie
              przy tym w glos. Dziecko placz, gdy kregoslup jest "usuniety".

              Jeszcze raz zwracam sie z prosba o kontakt do dobrego lekarza z POLSKI,
              najlepiej z Warszawy, ktory w razie czego bedzie w stanie pomoc mojemu dziecku
          • rosanna napisała:

            > A ja wierze w to, wiem, ze jest cos takiego, dziecko placze strasznie,
            > jakby z bolu. Nikt o tym nie mowi glosno, a juz na pewno nie lekarze.


            Czemu? Jakies tabu?
            Powialo mocami tajemnymi.
            --
        • ja też w to wierzę moja ciocia umie też przemierzyć niestety mieszka za daleko
          aby zrobić to mojej córecze mogłabyś dokładnie napisać mi jak to się robi to
          bym zrobiła
    • Taaaa... a ja przeciągałam moją córkę przez spódnicę i też pomogło na krzyki w
      nocy.
      A raz jak Młoda płakała w wózku podeszła do mnie Cyganka, spojrzała na małą i
      powiedziała, że mam "złe oko" i trzeba urok odczynić, zakopując coś tam gdzieś
      tam.
      I pełne dobrych chęci ciocie mi doradzały, iż "dziecko należy co dzień
      naciągać, aby zapobiec przełamaniu".
      Jak dla mnie, śmieszne.
      Nigdy bym nie pozwoliła kombinować przy kręgosłupie mojego dziecka osobie
      niewykwalifikowanej, nieważne czy teściowej czy innej stryjence, chociażby jej
      rodzina od czasów jaskiniowych z pokolenia na pokolenie zajmowała się
      kręgarstwem, czy jak tam zwał.
      Bo w 1 na 100 przypadków marudny maluszek faktycznie może mieć problem z
      kręgosłupem i wtedy takie "masaże" czy "nastawiania" mogą być bardzo
      niebezpieczne.
      A nie zastanawiałaś się, czy np. na chrzcinach nikt go nie zauroczył
      przypadkiem i dlatego tak płacze? wink))))))))))) Wtedy się liże oczy trzy razy
      na krzyż.
      Pozdrawiam, zwłaszcza Szanowną Teściową
      Marta + Ich Dwoje
      --
      Do poczytania, podumania, pośmiania
      • mój synek tak miał był przestawiony.robiłam mu specjalne masaże smarując go
        oliwka i pomogło.często sie to zdarza przecież to takie kruche istotki
        --
        Adrianek
        Adrianek ma już
        • 1. Spytałam wczoraj mojego męża, który jest rehabilitantem ( dyplomowanym,
          poprzeróżnych szkoleniach ), dodam że od lat pracuje w zawodzie. Otóż
          powiedział, że jest to możliwe,aby doszło do przesunięcia kręgu i jest
          specjalna metoda masażu, która to niweluje......Powiedział też, że to nie na
          studiach nauczył się pomagać ludziom ale pracując z nimi. I nie sa to żadne
          czary, "ręce, które leczą" itp. tylko znane od lat i udoskonalane metody
          leczenia.
          2. Uważam, ze takie wątki jaknajbardzie powinny sie na forum zjadować, są one
          bowiem bardzo potrzebne. każdy rodzic decyduje sam o metodach leczenia swych
          dzieci, ale poczytać zawsze można.
          3. Nie rozumiem, dlaczego w niektórych wypowiedzich ( na dodatek osób, które
          korzystają z usług kręgarzy) tyle zaczepności, po co??????
          • Bravo- usuńcie watek!Zostawcie te, w których Mamy doradzają syropy, leki bez
            recepty (bo niby są mniej szkodliwe???).Co za bzdura!Ja wiem, ze dzis:"mędrca
            szkiełko i oko" jest zdecydowanie bardziej popularne, ale to nie znaczy że
            mniej szkodliwe.To jak doradzanie na forum szczepienia niemowlaków podczas gdy
            istnieją naukowe udowodnione reakcje poszczepienne w posatci autyzmu. Każdy
            sobie jakoś radzi. Dziewczyna być może ma nie "wąskie horyzonty" a właśnie
            nieco szersze niż osoby które ( tu po niebiosa wychwalane)przez 5 lat czytały
            ksiązki medyczne.Pomogło?pomogło.I to się liczy.A na swoim przykładzie
            stwierdzam że dominujaca wiekszośc ortopedów to głąby.
            • babsee napisała:

              > .Pomogło?pomogło.I to się liczy.



              Ja mysle,ze decydujace znaczenie dla powodzenia terapii mial fakt mierzenia
              pieluszka.

              smile))

              --
              • Miałam kilka miesi.ęcy, mama zostawiła mnie w wózku pod opieka kuzynek, które
                tak mnie czule zabawiały, że z tego wóżka wypadłam. Nie było sladów zadrapań,
                guzów itp (nie było też USG), a ja wyłam przez cała noc. Nie dałam się dotknąć,
                przewinąć, nic- tylko jeden ryk. Wtedy mama mojej mamy zamówiła kobietę, która
                na wsiach odbierała porody i to ona właśnie zmiezryła mnie pieluszką. Ponoć nie
                dała się dociągnąć na całe 10 cm. Ta akuszerka jednym sprawnym ruchem ręki
                nastawiła mnie i po chwili wszystko było ok. Ta historia przypomniała mi się,
                gdy mój synek wył w niebogłosy, nic nie pomagało. Moja mama pojechała na tę
                samą wieś. Akuszerka już dawno nie żyła ale była jej córka, która pokazała
                mojej mamie jak sprawdzać za pomocą pieluchy, czy wszystko jest w porządku. U
                mojego synka nie było żadnych odchyłek, a beczał tak i wił się z przyczyny,
                ktorej do tej pory nie znam.
                • A ja słyszałam o "przełamaniu" dziecka dwadzieścia parę lat wstecz,rzecz działa
                  się na wsi,też mierzono symetrię pieluchą i niestety nie pamiętam co później
                  robiono z tym dzieckiem,w każdym razie i nazwa i cała ta otoczka zapachniała mi
                  odczynianiem uroków.Już jako kilkuletnia dziewczynka byłam pod wrażeniem tych
                  wątpliwych paramedycznych metod.Ten chłopiec poddawany zabiegowi ma się dobrze-
                  na szczęście.
    • Przepraszam, z ciekawości chciałam zapytać, jak w terminologii medycznej nazywa
      się owo "przełamanie" czy "schynięcie"?
      --
      Do poczytania, podumania, pośmiania
      • Nie sadze. Uwazam, ze konwencjonalna medycyna w ogole odrzuca cos takiego
        jak "przelamanie" czy "przesuniecie" stad roznego rodzaju terminologia zwiazana
        z rejonem Polski. Na mazowszu to "przelamanie", ktore w rzeczywistosci oznacza
        przesuniecie sie kregu, a nie zlamanie kregoslupa
        • Madziu, nie czytałam wszystkich postów bo nie mam czasu, ale wiedz jedno: ja Ci
          wierze i wierze w przełamanie. Moi rodzice i dziadkowie i wiekszosc rodziny
          pochodzi ze wsi gdzie jest to - mozna powiedziec - "praktykowane", albo
          inaczej: "czesto sie o tym mowi". Dziadkowie mi mowili ze byly takie "babcie"
          (guślary smile)) ktore dzieciaki przemierzały, prostowały i wszystko dochodzilo
          do normy. Teraz niestety nie maja nikogo takiego znajomego a chetnie bym
          przemierzyla moja corke poniewaz wydaje mi sie podejrzana.
          Oczywiscie chodzimy z corka na rehabilitacje bo ma asymetrie ale moze te
          asymetrie ma wlasnie z powodu przelamania.....?
          Ja sama z pomoca mojej babci mierzylysmy ja pieluszka i o ile obwod glowy
          odpowidal obwodowi w klatce piersiowej to juz dlugosc od lokcia do lokcia
          przylozona do obwodu klatki piersiowej sie nie zgadzala.... Ciekawa jestem czy
          twoja tesciowa moglaby przemierzyc moja corke....? Jesli byloby to mozliwe
          odpisz na maila.
          Pewnie jak ktos to przeczyta to mi sie dostanie i nastapi lawina potepien, ale
          nikt mnie nie przekona ze nie istnieje cos takiego jak przelamanie.
    • Przeczytałam i jestem w szoku. Co to jest? Jeżeli na tym forum piszą takie
      osoby to może to być wręcz niebezpieczne! Jak tak mozna eksperymentować z
      dzieckiem??? Sorry, ale to ciemnogród jakiś uncertain/
      • Dziś czytałam już o gęsim smalcu, borsuczym smalcu, teraz przełamywanie...
        Jest coraz lepiej. W ramach folkloru dopiszę, że u mojej babci na wsi jest
        kobieta która oczyszcza oczy językiem - wylizuje jak coś wpadnie do oka, albo
        oko łzawi... Kosztuje to więcej niż wizyta u lokalnego okulisty smile. Naprawdę
        podziwiam ludzi, którzy stosują takie metody u dzieci, nie wiem czy to aż taka
        odwaga czy skrajna głupota.
        P.S. Nie bujajcie dzieci bo im się mózg rozrzedza (mądrość ludowa mojej
        sąsiadki)
    • Różne sa wierzenia, najlepsze mi babcia opowiadała że jak dziecko nie chciało
      samo siadać to "podobnież" najlepiej było wykapać w wodzie po śledziach smilesmile.
      Dodam że były to opowieści z przed ponad 50 lat temu. Mysle że jak by w tym
      wykapać to nie tylko by siedział a od razu biegał smilesmilesmile
      --
      lilypie.com/days/050831/0/0/1/+10/.png
    • Data: 14.11.05, 23:29

      mam wrażenie, że ten post o przełamaniu to jakieś jaja. Tak samo jak kiedyś
      ktoś napisał o dziewczynce i nerce w Disneylandzie.


      • Proponuję poczytać trochę na temat terapii manualnej i osteopatii, które np. w
        Niemczech robią zawrotną karierę i to głównie wśród lekarzy. Obie te techniki
        stosowane są również u niemowląt (szczególnie krzyczących bez powodu) z bardzo
        dobrymi wynikami. Na wizyty u specjalistów stosujących te metody u niemowląt
        czeka się miesiącami. Co do dyplomów akademickich - zawsze miałam duży dystans.
        Z drugiej strony pełny szacunek dla osób z długoletnim (wielopokoleniowym)
        doświadczeniem. Pozazdrościć takiej teściowej.
        Pozdrawiam
    • Mój maluszek też był "przełamany" i nastawiała go kobieta z wieloletnim
      doświadczeniem. Nie ma to nic wspólnego z kręgosłupem, chodzi o przesunięcie
      jakiś kosteczek czy czegoś. Jeśli się to dobrze robi to nie mozna uszkodzić
      dziecka, to zwykła symetria ciała. Jak pytałam moją panią pediatrę to niby nie
      wie o co chodzi, ale wiekszość lekarzy wie nieoficjalnie. Wiedzą o co chodzi,
      ale nie potrafią naprawiać lub nastawiają nieoficjalnie.
      www.bizz.pl- form rodzice- temat czy ktoś wie co to?
      • annasarbak napisała:

        > Nie ma to nic wspólnego z kręgosłupem, chodzi o przesunięcie
        > jakiś kosteczek czy czegoś.
        To znaczy o co chodzi konkretnie?
        Jak tak czytam ten wątek to mam wrażenie, że chodzi o przesunięcie mózgu - u
        mam, babć itp.
    • Magda, ja też Ci wierzę. Wiem, że mój brat, kiedy jeszcze był małym
      niemowlakiem, takim jeszcze leżącym, też został dwa razy usunięty - tego słowa
      używa się w mojej rodzinie. I również pomogła kobieta. Nie znam szczegółów,
      miałam wtedy 7 lat.
    • Ja bez konsultacji z ortopedą i specjalistą od rehabilitacji i bez zdjęcia rtg
      nie pozwoliłabym na coś takiego co zrobiła Twoja teściowa. Sama mam poważne
      problemy z kręgosłupem i wiem od niejednego lekarza specjalisty, że bez dobrego
      zdjęcia rtg i konsultacji lekarskiej każdy zabieg może przynieśc więcej szkody
      niż pożytku. Czy to zo zrobiła Twoja teściowa nie odbije się czkawką Twojemu
      dziecku pokaże czas, bo to, że przestał płakać to nie wszystko. A z pokolenia
      na pokolenie można przekazywać sobie i wykorzystywać wiedzę kulinarną a nie na
      temat masażu kręgosłupa. Ortopedów czy wyspecjalizowanych rehabilitantów w
      Warszawie jest na pewno wielu. Napisz proszę do ile tak z ręką na sercu
      dzwoniłaś po wizycie u lekarza i diagnozie, że to przełamanie, pytałas tu na
      forum o namiary na kogoś?
      --
      Lidek mama Maćka /ur.08.06.2001/
      Aniołek VIII 1996
      Aniołek XI 1997
      • Niewazne czy wierze czy nie. ale jak czytam :

        "ja też w to wierzę moja ciocia umie też przemierzyć niestety mieszka za daleko
        aby zrobić to mojej córecze mogłabyś dokładnie napisać mi jak to się robi to
        bym zrobiła"

        To mi sie slabo robi sad((( Matka nastawiajaca kregoslup swojemu dziecku ????!!!!


        --
        "ziarno chaosu, sen o rewolucji"
        aNIA I kACPEREK
      • Pytalam o namiary na kogos w Warszawie. Z reszta rowniez wsrod osob, ktore
        najbardziej krzyczaly o mojej "glupocie"! W odpowiedzi dostalam tylko info, ze
        jest jeden lekarz za granica. Moj maly ma juz 6 m-cy i jest radosnym i
        ruchliwym urwisem. Poza tym nikt nie zrobi 2,5 miesiecznemu dziecku
        przeswietlenia, bo na informacje, ze dziecko krzyczy, bo moze sie przesunal,
        lekarze odpowiadali, ze dzieci tak maja. Zdecydowalam sie na masaz dziecka nie
        dlatego, by mu zaszkodzic, bo kocham go najbardziej na swiecie, ale dlatego, ze
        chcialam mu pomoc. I pomoglam, to sie dla mnie liczy! Jeszcze raz poprosze na
        tym forum o namiary do sprawdzonego lekarza w Warszawie lub okolicach, ktory
        podjalby sie masazu "nastawiania" tak na przyszlosc. Znajac zycie nie dostane
        nawet 1 nazwiska, ani telefonu.
      • lidek0 napisała:
        Ortopedów czy wyspecjalizowanych rehabilitantów w
        > Warszawie jest na pewno wielu. Napisz proszę do ile tak z ręką na sercu
        > dzwoniłaś po wizycie u lekarza i diagnozie, że to przełamanie, pytałas tu na
        > forum o namiary na kogoś?

        Pytalam o namiary do "specjalisty" z Warszawy lub okolic, z reszta rowniez
        wsrod osob, ktore najbardziej krzyczaly o mojej "glupocie"! W odpowiedzi
        dostalam tylko info, ze jest jeden lekarz za granica. Moj maly ma juz 6 m-cy i
        jest radosnym i ruchliwym urwisem. Poza tym nikt nie zrobi 2,5 miesiecznemu
        dziecku przeswietlenia, poniewaz na informacje, ze dziecko krzyczy, bo moze sie
        przesunal, lekarze odpowiadali, ze dzieci tak maja - krzycza. Zdecydowalam sie
        na masaz dziecka nie dlatego, by mu zaszkodzic, bo kocham go najbardziej na
        swiecie, ale dlatego, ze chcialam mu pomoc. I pomoglam, to sie dla mnie liczy!
        Jeszcze raz poprosze na tym forum o namiary do sprawdzonego lekarza w Warszawie
        lub okolicach, ktory podjalby sie masazu "nastawiania" - tak na przyszlosc.
        Znajac zycie nie dostane nawet 1 nazwiska, ani telefonu.

        Paniom, ktore sarkastycznie odnosily sie do mojego wyksztalcenia i pochodzenia
        chcialam wyjasnic, iz pochodze z malego miasteczka, ale od kilkunastu lat
        mieszkam w Warszawie (nie wstydze sie swojego pochodzenia!), a jesli chodzi o
        wyksztalcenie to wiekszosc z Was moze tylko pomarzyc o tak solidnym, jakie ja
        mam. Ukonczylam najlepsza polska uczelnie, na ktorej pracuje jako wykladowca.
        Poza tym wszelkie epitety typu "matka kretynka" etc sa dla mnie ponizej poziomu
        podobnie jak wysmiewanie sie z ludzi mieszkajacych na wsi. Glupota nie mieszka
        na wsi czy w miescie, ale w ludzkich umyslach.
    • A ja wierzę magdzie.c.U nas też mówi się ze dziecko jest przełamane.Moja kuzynka
      miała taki problem ze swoją 2-miesięczną córeczką,źle podniosła ją z materacyka
      przy przewijaniu.Saśiadka pomogła jej"nastawić"dziecko.Zresztą moja 18-letnia
      siostrzenica chętnie korzysta z pomocy tej kobiety,ma stawy podatne
      na"przestawianie"a chirurg z naszego szpitala z dziką namiętnością pakuje ją w
      gips na kilka tygodni a wystarczy nastawić i na następny dzień jest wszystko ok.
      Acha!Kartoflanka jest równierz dobrym i sprawdzonym u mnie w domu sposobem na
      odparzenia.
      --
      "Panowie!Panowie!Kolega nam się rozładował!!!"
    • A ja bylam z moim najmlodszym synkiem w miasteczku w ktorym mieszkam u pani
      ktora robi masaze juz kilkadziesiat lat. Moj synek - jeszcze noworodek, mial
      krecz szyi. Pediatra mojego synka dala mi skierowanie na rehabilitacje ale
      uprzedzila mnie ze rehabilitant bedzie dopiero za dwa tygodnie [sezon urlopowy]
      i.... dodala od siebie, ze PRYWATNIE [rodzina mojej przyjaciolki] moze mi
      polecic owa starsza pania - prywatnie, gdyz powiedziala ze jako lekarz nie wolno
      jej kierowac pacjentow do osob bez uprawnien. Posluchalam jej rady i jeszcze
      tego samego dnia tam poszlam. Pani [lat okolo 90] delikatnie wymasowala mojego
      synka - dodam ze obchodzila sie z nim jak z jajkiem - cos tam delikatnie
      probowala dotknac jego kolankiem do lokcia [po przekatnej], powiedziala ze nic
      na sile i kazala przyjsc ponownie. Przy okazji wymasowala malemu stopki - i nie
      wiem skad to wiedziala, ale powiedziala ze ten masaz pomoze na jego kolki ktore
      juz go dopadly [faktycznie maly kolki dostal bardzo wczesnie "nieprzepisowo"]. U
      tej pani bylam trzy razy w ciagu jednego tygodnia, po wizytach u niej - kontrola
      u pediatry i okazalo sie ze juz jest wszystko w porzadku [maly wczesniej
      wykrzywial sie w "palak" w jedna strone i plakal przy ukladaniu go w innej
      pozycji]. Dodam, ze podczas wizyt u tej pani maly ani razu nie zaplakal, a po
      owych masazach bardzo dlugo spal i kolki staly sie kilkuminutowe [a nie
      godzinowe, jak wczesniej] i chyba rowniez mniej bolesne - synek juz tak nie
      krzyczal, tylko poplakiwal. Jesli kiedys bede miala taka potrzebe, to znowu
      pojde do tej pani - ja uwierzylam, a czy Wy wierzycie? - nie dbam o to.
      • Co do masażu stópek - akupresura się to nazywa wink pobudzanie receptorów na
        stopach wink to można wykonywać we własnym zakresie i pomaga w wielu
        dolegliwościach, jest to zabieg nieinwazyjny oraz całkowicie bezpieczny.
        --
        ...poprzenoszę sobie jakieś watki
        Nas Troje
        Klub Matek Wyrodnych
      • Tu nie chodzi o delikatny masaz ale o przestawianie chrzastek !!! sorki - cos
        naciskasz - cos tam chrzesci - cos sie przestawiasad(( nikt dokladnie nie wie co sad((

        Dla mnie najbardziej przerazajace jest to ze matki chca same na wlasnych
        dzieciach to wykonywac !!!!!!
        --
        "ziarno chaosu, sen o rewolucji"
        aNIA I kACPEREK
        • nie zycze tego twojemu dziecku ale jakby plakalo non stop a lekarze rozkladali
          by rece to czym predzej pisalabys posty na forum pt."SZUAKM KOGOS OD PZRELAMANIA"

          wierz mi - to co sie tu pisze to nie sa zarty....
          • bemark76 napisała:

            > nie zycze tego twojemu dziecku ale jakby plakalo non stop a lekarze rozkladali
            > by rece to czym predzej pisalabys posty na forum pt."SZUKAM KOGOS OD
            PRZEŁAMANIA">

            No nie, kochana, nie mierz wszystkich swoją miarą... tu są również rozsądne,
            trzeźwo myślące osoby.

            > wierz mi - to co sie tu pisze to nie sa zarty....

            Oczywiście. W żadnym wypadku nie są to żarty. Nie sądzę, aby do żartów można
            było zaliczyć eksperymentowanie z kręgosłupem niemowlęcia przez matkę-kretynkę.
            Mnie to osobiście nie śmieszy, lecz przeraża.

            --
            ...poprzenoszę sobie jakieś watki
            Nas Troje
            Klub Matek Wyrodnych
      • Myślę, że jednak jest różnica między delikatnym masażem a nastawieniem
        kręgosłupa (po mierzeniu pieluszką symetrii ciała - pewnie to pieluszka z
        podziałką była wink)
        • jakw napisała:

          > Myślę, że jednak jest różnica między delikatnym masażem a nastawieniem
          > kręgosłupa (po mierzeniu pieluszką symetrii ciała - pewnie to pieluszka z
          > podziałką była wink)

          A ja myślę, że to był Pampers: "o, tu sięga zaledwie do uszka koali na obrazku,
          a tu do łapki, uuuu, brak symetrii, trza do mądrej baby jechać..." wink))
          --
          ...poprzenoszę sobie jakieś watki
          Nas Troje
          Klub Matek Wyrodnych
          • Czekam na lincz, ale muszę to napisać.
            Od razu widać kto jest ze wsi, a kto z miasta......
            --
            Przepis jest po to, żeby lokator wiedział kto tu jest gospodarzem - Stanisław
            Anioł.
            • clio1979 napisała:

              > Czekam na lincz, ale muszę to napisać.
              > Od razu widać kto jest ze wsi, a kto z miasta......

              Zawsze uważałam, że "wieś" to pewna mentalność, a nie pochodzenie smile)))))))))
              co widać zresztą w powyższym wątku i nie tylko.

              --
              ...poprzenoszę sobie jakieś watki
              Nas Troje
              Klub Matek Wyrodnych
              • Nie wiem czy ktoś wchodził na forum rodzice na bizz.pl, ale tam Katesmile pisze o
                tym, że jej dziecko "mierzono" w Łodzi w ICZMP (Instytut Centrum Zdowia Matki
                Polki), przy zwykłej kontroli.
                Naprawde nie ma w tym nic złego, jeśli ktoś potrafi to robić. "Nastawiać"
                samemu nie radzę, ale sprawdzić może każda matka sama czy wszystko jest ok.
                Najlepiej po kąpieli kiedy dziecko jest rozgrzane i rozluznione, położyć na
                czymś twardym np. stół i lekko, kiedy dziecko się nie napina sprawdzić na
                przemian lewy łokieć do prawego kolanka i na odwrót. Jeśli dziecku nic nie jest
                to da się dociągnąć łokieć do kolanka i dziecko nie płacze. To zwykła
                gimnastyka.
                Kobieta która tego nie przeżyła może sobie wyzywać mnie od wariatek, ale matki
                których dzieci były przełamane, wiedzą, że jest to płacz nie do utulenia.
                Dziecko płacze jakby miało kolki, ale koli nie trwają 24h/dobę. Maleństwo pręży
                się, nie chce jeść. Żaden lekarz nie potrafi pomóc, w tym momencie szuka się
                pomocy wszędzie.
                Dodam, że nie mieszkam na wsi.
                A co do masażu stóp, to niestety ale też można uszkodzić kręgosłup. Mojaj mama
                chodziła do masażysty, z wykształceniem, wieloletnią praktyką itp., i zbyt
                mocnym uciskiem na stopę zrobił jej krzywdę.
            • Dodam jeszcze , że wbrew pozorom znam parę wspaniałych osób, pochodzących ze
              wsi...Ale jak czytam takie opisy to mi się przypominają zajęcia ze studiów -
              FOLKLORYSTYKA ( rytuały, tradycje, "magia dnia codziennego" )- ciekawe to było
              bardzo i jak widać jeszcze nie wszystko w tym zakresie zostało powiedziane.

              --
              Przepis jest po to, żeby lokator wiedział kto tu jest gospodarzem - Stanisław
              Anioł.
            • clio1979 napisała:

              > Czekam na lincz, ale muszę to napisać.
              > Od razu widać kto jest ze wsi, a kto z miasta......
              Tak, masz racje, pochodze ze wsi z inteligenckiej rodziny. Co prawda
              gospodarstwa nigdy nie mielismy, gdyz nie o taka wies tu chodzi. Moj ojciec 32
              lata przepracowal na stanowisku kierowniczym, matka jest ekonomista. Ojciec ma
              wyksztalcenie wyzsze cukrownicze, matka srednie. U nas w domu do wszelkich
              rewelacji typu "zauroczenie" itp. podchodzilo sie bardzo naukowo - nie istnieje.
              Nie zmienia to jednak faktu, iz istnieja pewne zjawiska niewytlumaczalne
              naukowo. No, ale odbieglam od tematu. Pania robiaca masaze
              polecila mi pediatra mojego synka - pochodzaca z miasta [w dodatku z dyplomem].
              Moja ciotka - mieszkajaca w Bydgoszczy od urodzenia [od pokolen w zasadzie],
              dawala mi wskazowki juz od poczatku ciazy: nie wolno mi patrzec w ogien, nie
              wolno mi sie oparzyc, wystraszyc - to wszystko mialo podobno zostawic trwale
              slady na skorze mojego dziecka. Po urodzeniu dowiedzialam sie od niej [zreszta w
              obecnosci mojej Mamy], ze nie wolno mi wychodzic z dzieckiem na spacer przed
              chrzcinami, na spacerach [oczywiscie po chrzcinach] mam sie zegnac w myslach gdy
              do dziecka chce podejsc osoba z "zlym okiem"{???}. Te, i nie tylko te rewelacje
              uslyszalam z ust mojej ciotki - mieszczucha od urodzenia - nauczycielki fizyki w
              bydgoskiej samochodowce. Po jej wyjezdzie, razem z moja Mama wybuchnelysmy
              gromkim smiechem.
          • zakldadam ze skoro tesciowa pieluszka ta sytuacje stwierdzila, to lekarz przy
            pomocy rtg tez by pewnie dal rade...
            Jak juz macie takie watpliwosci co do kregoslupow waszych dzieci, to moze
            chociaz zanim oddacie dzieci w rece "doswiadczenia z pokolenia na pokolenia",
            skonsultujecie to z kims, kto przynajmniej powinien wiedziec o tym czyli ortopedą...
            konsultacja nie zaszkodzi a moze okazac sie ze pomoze ...
            i o ile same chodzicie do kregarzy i nastawiacie sobie nadgarstki i kostki, to
            jest juz wasze ryzyko i wasza odpowiedziialnosc i skutki tez wy ponosic
            bedziecie, ale konsekwencje nastawiania kregoslupow waszym dzieciom ponosic beda
            one same, a to nie fair
            nie chce pisac czy istnieje takie cos o czym tu piszecie czy nie, bo szczerze
            mowiac pojecia nei mam, ale jedno jest pewne jesli to jest jakies oprzesuniecie
            kregow to na rtg tez wyjdzie a skoro wyjdzie to pewnie wspolczesna medycyna wie
            co z tym zrobic, ale nei dowiecie sie tego poki nie udacie sie do lekarza
            zamiast kregarza
            ania
            --
      • napisałam na priv, odpisz jeśli możesz
    • Przełamać można dziecko podczas podnoszenia z materacyka.Wystarczy że źle to
      zrobisz i dziecko odegnie się do tyłu.
      --
      "Panowie!Panowie!Kolega nam się rozładował!!!"
    • no fajnie się to rozkręciło i nie ważna jest moja opinia na ten temat.
      mam za to propozycję- co myślicie o...
      kąpaniu w czarcim żebrze,
      czerwonych wstążeczkach,
      nieobcinaniu włosków do 1-go roku,
      nieprzekrakiwaniu przez dzieci (nieprzechodzeniu nad dzieckiem)
      innych ciekawych.
      • ja polecam jak się dziecko przestraszy a szczególnie niemowlę - przeciąganie go
        pod spódnicą (między nogami czyli) albo kadzeniem dymem z wianków z niedzieli
        palmowej (tak robiły jeszcze ciotki mojego męża na wszi), no i nie można
        pokazywać malucha do lustra aż do chrzcin!
    • W czarcim żebrze to sama się kąpię,i czuję się dobrze tylko że skórę wysusza i
      trzeba pamiętać o balsamie lub oliwce po takiej kąpieli,a poza tym sparzone jak
      herbata pomaga na zgagę,tak nie męczy paskuda.Ale te nie obcinanie włosków,czy
      czerwone wstążki to lekka przesada.
      --
      "Panowie!Panowie!Kolega nam się rozładował!!!"
    • tia............
      czrnogród w narodzie nie ginie....
      moja teściowa też mi naopowiadała, jak to położna przy pierwszej kąpieli w domu
      przełamała mojego męża.........
      mało tego, zaproponowała (na poważnie!!!) że zaniesie mojego Synka do takiej
      baby co pieluchą mierzy, żeby sprawdzić czy nie jest przełamany....
      nie powtórzę tu tego co usłyszała z moich ust.... wink))))))))))
      • moze sie myle, ale te najwieksze przeciwniczki ludowych sposobow leczenia
        podejrzewam o mlody wiek i male doswiadczenie zyciowe; ta wiara we wspolczesna
        medycyne, lekarzy i przypisywane przez nich leki..zebyscie kiedys tego nie
        musialy zalowac; im dluzej zyje tym czesciej nabieram pokory i bardziej wierze
        w to co mowia mi starsi ode mnie, sama wielokrotnie przekonalam sie jak lekarze
        bywaja niedouczeni a jesli czegos nie wiedza to mowia ze to zle lub
        nieskuteczne zeby tylko obronic swoja indolencje; i przyklad: pewnego dnia moj
        syn (mial wtedy 9lat) zaczal skarzyc sie ze go wszystko boli, ale tak malo
        precyzyjnie -pomyslalam - grypa, podsluchal bacie, ktore sie stale na cos
        uskarzaja; na drugi dzien nie chcial isc do szkoly, ok zgodzilam sie zostal w
        domu, telefon do pracy nie moge sie ruszac,placze no to ja do domu, nie
        pozwala sie dotknac dzwonie na pogotowie pytaja, kaza przywiezc dziecko,
        jedziemy, tam znow pytaja czy to jedynak (znaczy przewrazliwiona
        mamuska),mierza cisnienie, wzywaja ortopede dzieciecego ten cos tam bada,
        poleca pielegniarce podanie przeciwbolowego zastrzyku, a mnie mowi na korytarzu
        ze chlopak symuluje, ok, jedziemy do domu; po godzinie syn znow zaczyna plakac,
        maz sie wkurza mowi: przeciez lekarz niczego nie stwierdzil, ale ja sie upieram
        i jedziemy jeszcze raz do szpitala, patrza na mnie jak na wariatke, zadam
        lekarza, strasze ze syn jest obywatelem innego kraju i musza itd, przychodzi
        ordynator oddzialu ortopedii dzieciecej (mial wtedy na szczescie dyzur) bada i
        kaze wiezc syna natychmiast na intensywna terapie... diagnoza - ostre zapalenie
        stawu krzyzowo-biodrowego; syn spedza w szpitalu misiac.. prawie przez rok
        bierze leki poczym choroba sie 'nawraca'; znow szpital, inni lekarze inne
        szpitale bo nie wierze znajomej babci i ordynatorowi; a oni mowia, ze jest to
        czesta choroba chlopcow w tym wieku i wraca, ale tylko raz... teraz syn ma 14
        lat i jest ok, tego lekarza ordynatora mam za boga, a znajoma bacia juz nie
        moze mi nic doradzic.. i tego najbardziej zaluje bo teraz bym jej juz zawsze
        sluchala..
        a wiec drogie mamy lekarze bywaja rozni, a ja mialam szczescie tego dnia ze
        trafilam wkoncu na tego dobrago
        • Posłuchac babci a pozwolić jej na przestawianie kręgosłupa to dwie różne
          rzeczy, ale chyba róznicy nie widzisz. Co innego stosować domowe sposoby na
          katar czy grypę, nawet te babcine a co innego brac się za kręgosłup maluszka.
          Owszem sama czesto słucham rad starszych pokoleń i wiele z nich na pewno
          pomaga, ale od mleka z miodem do chrupiących chrząstek w kręgosłupie droga
          daleka. Sama spotkałam wielu konowałów wśród lekarzy i wiem też, że samowolne
          praktyki medyczne moga przynieśc więcej szkody niż pożytku. Tu nie chodzi o to
          czy stosować babcine metody leczenia tylko o to kiedy i do jakiego stopnia
          mozna się posunąć. W tym przypadku babcia posunęła się za dalego za oczywiście
          przyzwoleniem rodziców. Nic dodać nic ująć.
          --
          Lidek mama Maćka /ur.08.06.2001/
          Aniołek VIII 1996
          Aniołek XI 1997
          • dokładnie, posłuchać można, niektóre rady przyjąć a owszem, ale mimo wszystko
            nie pozwolilabym na grzebanie w kręgoslupie. Zreszta nawet moja mama czy
            tesciowa obie zabobonne (zwlaszcza tesciowa), caly czas mi trabiły o
            przelamaniu, ale nigdy by mnie z maluchem nie wyslaly do "babki" ani same nie
            probowaly.
            Fakt, że sporą wiedze mają ludzie "starej daty". Mialam sąsiadke, położna czy
            pielegniarka z dyplomem na emeryturze juz była (nie zyje ladnych pare lat). Moj
            brat mial okolo pol roku moze mniej. Zaczal strasznie plakac w nocy, nic nie
            pomagalo, wzywanie pogotowia nic tez nie dalo, dali znieczulenie i pojechali.
            mama zaczela latac po lekarzach, stolec zaczal sie zatrzymywac, a jak szedl to
            z krwia. Stwierdzili ze na kiszce odbytniczej zostala blona i musi byc
            operacja, ktora prawdopodobni przyniesie poprawe na jakis czas. Wtedy przyszla
            ta pielegniarka i powiedziala ze wie jak pomoc bratu, ale to nie jest juz
            stosowane i za to moze jej grozic nawet wiezienie. Nie bylo ryzyka zadnego
            uszkodzenia - mama sie zdecydowala. Do dzis brat nie mial zadnej operacji ani
            zabiego, a lekarza widzial ostatni raz na bilansie jak wychodzil ze sredniej.
            Zreszta lekarz tylko wtedy go ogladal.
            Sama niewiem czy ja bym zaryzykowala - mimo ze osoba z b. duzym doswiadczeniem
            i dyplomem
            --
            Dominik buduje DOM

            img152.imageshack.us/img152/2231/wielkibudowniczy4ni.jpg
przejdź do: 1-100 101-105
(101-105)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.