Dodaj do ulubionych

Robaki u kota a dziecko - prosze o pomoc.

15.02.06, 12:09
U tesciow jest kot,ktory jak sie okazalo ma robaki.Jeszcze nie wiadomo
jakie.Moja coreczka bawila sie z nim ,glaskala. Czy mogla sie zarazic? Czy
powinnam jej zrobic badanie na pasozyty i czy wyjdzie tak od razu? Czy podaje
sie lekarstwa na pasozyt na wszelki wypadek ,zapobiegawczo? Czy kocie pasozyty
moga byz bardzo niebezpieczne dla 2 letniego dziecka?
Edytor zaawansowany
  • 15.02.06, 14:53
    Kocie i psie pasożyty są niebezpieczne dla dziecka. Najczęściej mówi się o
    zakażeniu człowieka glistą psią lub kocią (toksokarą). Powoduje ona chorobę
    zwaną toksokarozą. Do zarażenia toksokarą można doprowadzić nie tylko
    bezpośrednio poprzez zabawę z nieodrobaczonym zwierzęciem, ale także przez
    zabawę w piasku, grzebanie w ziemi w parku czy zjedzenie niedomytych warzyw.
    Diagnozuje się ją poprzez badanie krwi. Nie ma możliwości wykrycia toksokarozy
    przez badanie kału. Odrobaczanie także nie przyniesie efektu bo pasożyt nie
    znajduje się w przewodzie pokarmowym człowieka.
    Kot powinien być regularnie odrobaczany a po każdym kontakcie z nim i jego
    rzeczami dziecko powinno dokładnie umyć ręce.
  • 15.02.06, 15:09
    No, nie bez przesady.
    Jeśli kot jest regularnie odrobaczany, to nie musi się myć rąk po kazdym
    kontakcie - to absolutna przesada! Nie mówiac już o tym, że należałoby zmywać
    parę razy dziennie wrzątkiem podłogi, prać minimum raz dziennie środkiem
    odkażającym dywany i kanapy - bo kot na nich siada.
    Trzeba pamiętac o odrobaczaniu i tyle. A jesli zobaczyliście pasożyty w kale
    kota, to można dać kał dziecka na posiew, jeśli się niepokoicie. Chociaż to
    samo należałoby robic po kazdorazowym kontakcie dziecka z piaskownicą, ziemią
    na podwórku i upadkiem na rączki (które oczywiscie wędrują do buzi).
    Toksokaroza istnieje, ale częsta nie jest. Wypadki samochodowe sa częstsze, a
    chyba z jazdy samochodem czy autobusem nie rezygnujecie.
    --
    Mops rośnie
    img443.imageshack.us/my.php?image=dsc02878tq.jpg
  • 15.02.06, 18:35
    Verdana, ale co Ty piszesz? Posiew kału nie ma nic wspólnego z diagnowaniem
    toksokarozy u dzieci. Po pierwsze dlatego, że z posiewu to można co najwyżej
    bakterie albo grzyby hodować. A po drugie dlatego a czym już pisałam wyżej -
    toksokara u człowieka nie bytuje w przewodzie pokarmowym więc w kale jej nie
    ma. Robi się badanie krwi na przeciwciała. Istnieje też odmiana oczna tej
    choroby, którą można wykluczyć u okulisty.
    Ja nie chciałam sugerować, że jednorazowy kontakt dziecka z psem czy kotem bez
    umycia rąk doprowadzi do toksokarozy, bo faktycznie nie jest to takie częste
    schorzenie. Ale nawet regularne odrobaczanie zwierzęcia nie daje gwarancji, że
    nie ma glist - bo jaja tychże są wszędzie i zwierzę może się zarobaczyć już w
    dwa tygodnie po odrobaczeniu. A przecież odrobacza się najczęściej raz na
    kwartał a czasem i rzadziej.
  • 16.02.06, 09:12
    Powiem wam, ze sama jestem przerazona, bo mam kota, ktorego przynioslam z
    zewnatrz i od razu nie odrobaczylam, tylko po miesiacu i niestety kot wydalil z
    kalem mnostwo glist , z opisu wynika, ze byly to glisty toksokarozy. Moje dzieci
    bawily sie z nim i nie zawsze umyly rece. Nie wiem, czy robic badania, wogole po
    jakim czasie widac chorobe oczna lub trzewna?
  • 16.02.06, 10:20
    Spoko.
    Możesz zapytac lekarza, ale naprawdę - toksokaroza jest rzadka, a zwierzeta w
    domu ma 70% Polaków. Wynikało by z tego, że co najmniej polowa dzieci powinna
    juz zejść na toksokarozę. A jakoś żyją.
    --
    Mops rośnie
    img443.imageshack.us/my.php?image=dsc02878tq.jpg
  • 16.02.06, 10:27
    Nie zgodzę się niestety. Badania powinnaś dzieciom zrobić. Żaden problem. Ja
    akurat mam psy więc też istniało ryzyko. Zrobiłam badanie i mam spokój. Badanie
    jednorazowe i miarodajne. A problem istnieje tylko choroba jest mało
    wykrywalna. Tokokarozy ocznej nie wykluczałam bo to już bardziej skomplikowane
    i męczące dla dziecka.
  • 16.02.06, 11:39
    Musze zrobic badanie, bo nasz kot mial i wydalil gliste toksokarozy. Zastanawiam
    sie jednak, czy badanie to z krwi, skoro jest immunologiczne na przeciwciala to
    jesli bedzie ujemne to nie znaczy, ze postac oczna moze byc, bo z tego co wiem
    jezeli wyjdzie ujemne tzn, ze nie bylo zakazenia.
  • 16.02.06, 12:56
    Na ile się orientuję badanie z krwi nie wyklucza postaci ocznej. Była tu na
    forum jedna osoba która przeszła toksokarozę oczną i o ile mnie pamięć nie myli
    u niej właśnie badania z krwi jej nie potwierdziły.
  • 17.02.06, 09:12
    Zrobilam wczoraj dzieciom badanie w kierunku toksokarozy - czeka sie 3 tygodnie
    na wynik i zrobilam rozmaz krwi o 10 wynik z rozmazu, jestem przerazona, bo
    wczoraj rozmawialam z panie z Instutytutu Parazytologii PAMN i dotarlo do mnie,
    jak ciezka jest to choroba i jak bardzo zawinilam nie odrobaczajac kota od razu.
    Jeszcze godz. do 10 a ja jestem sparalizowana.sad
  • 17.02.06, 09:54
    Poniżej wklejam link w temacie z forum Alergie.
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=578&w=36721685
    Spokojnie, choroba jest ciężka ale szczęśliwie niezbyt często występuje. Choć w
    Sanepidzie wiszą plakaty informacyjne na temat toksokarozy więc chyba jednak
    problem zaczyna być widoczny.
  • 17.02.06, 10:22
    Mam wyniki, eozofile w normie! czekamy na wynik z Krakowa.
  • 17.02.06, 11:11
    Powiedzcie o jakie skierowania na badania mam poprosic lekarza?I czy te badania
    zrobia mi w przychodni czy trzeba jechac do sanepidu? Rozumiem,ze powinnam
    zrobic badanie kalu na pasozyty(i wtedy wyjda ewentualnie glisty),i badanie krwi
    na toksokaroze? Ale chodzi mi o to czy na skierowaniu trzeba nazwac dokladnie
    chorobe Np.toksokaroza,toksoplazmoza itd.? Czy wystarzy zrobic jakies ogolne
    badanie na rozne chorobska i wyjdzie to co akurat jest. Mam nadzieje,ze nic nie
    wyjdzie bo dziecko jest calkowicie zdrowe.
  • 17.02.06, 11:15
    To nie ma nic do rzeczy, moje tez zdrowe, teraz, a choroba wychodzi na jaw po
    kilku miesiacach, rku, a nawet latach, jak zniszczy tkanki serca, pluc
  • 22.02.06, 19:14
    Dziewczyny tak się wystraszyłam, że jutro idę na badania. W Krakowie koszt od
    70-100 zł w zależności w jakim labolatorium robione. Moja córka miała stycznośc
    z kotem, króry miał robaki i jak przeczytałam o toksokarozie to mnie zmroziło i
    nie mogę się pozbierać. Jutro badania a wyniki za około 2 tygodnie.
    Pozdrawiam
  • 23.02.06, 09:12
    My chyba jednak jestesmy przewrazliwione. Przeciez tysiace osob wogole nie
    wiedza o tej chorobie, a mnostwo dzieci ma i mialo kontakt z kotami i nic.
    Naprawde malo dzieci jest chore na toksokoroze. Nawet jak wynik jest na plus to
    tez nie swiadczy o chorobie.
  • 17.02.06, 10:43
    Karmasz, czy ty juz cos wiesz , co mial ten kot?
  • 17.02.06, 11:19
    Jeszcze nie wiem dokladnie. Tesciowie pojechali do weterynarza i kot zostal
    znowu odrobaczony(bo mimo wczesniejszego odrobaczenia i tak mial robaki
    tzn.zwymiotowal cos jak glisty)Ale nie mial chyba robionych zadnych badan.Nie
    wiem nic dokladnie.Tesciowa pytala sie weterynarza i on ponoc uspakajal ,ze nie
    ma co sie martwic i ,ze od razu nie trzeba sie od kota zarazic.Powiedzil,ze dla
    naszego spokoju mozemy zrobic dziecku badanie na pasozyty i tyle.Szczerze
    powiedziawszy nie denerwowalam sie do puki nie przeczytalam tego wszystkiego o
    tych strasznych chorobach zwierzecych.
  • 17.02.06, 11:39
    Wolalabym o tym nie przeczytac.Cale,zycie przezylam w nieswiadomosci.Z drugiej
    strony nie powinno sie z dzieckiem wychodzic na "ulice"
    Przedszkole,piaskownica,place zabaw,las,park,dzialka rekraacyjna,ogrudek przed
    domem,klatka schodowa,inni ludzie itd,itp.Przeciez dziecko na spacerku dotyka
    roznych rzeczy,przewraca sie itp.Potem wlozy sobie reke do buzi i gotowe.
    Wiadomo,ze trzeba myc rece,sobie i dziecku ale nie jestesmy w stanie zyc w
    sterylnych warunkach. Teraz jestem zla na tego kota ale moje dziecko moglo cos
    zlapac juz dawno temu na spacerku...
  • 17.02.06, 11:43
    Napisz mi prosze dokladnie,jakie badania zrobilas swoim dzieciom?
  • 17.02.06, 11:46
    Trzeba pobrac krew i zrobic badanie immunologiczne w kier. toksokarozy, myla w
    laborat. z toksoplazmoza. Zaplacilam wczoraj 190 zł za te badania: synka i
    coreczki. Zrobilam tez morfologie z rozmazem, zeby sprawdzic, czy granulocyty
    kwasochlonne nie sa podwyzszone i odebralam wynik - na szczescie nie sa, co
    nietety nie swiadczy, ze ich nie ma, a jedynie, ze nie toczy sie teraz stan zapalny
  • 17.02.06, 12:09
    Nigdy nie mialam zwierzat w domu a moja mama dbala o higiene nawet troszke
    przesadnie.Nigdy nie pozwalal mi dotykac zwierzat bo mowila,ze przenosza
    straszne choroby,pasozyty.Teraz jak to wszystko czytam umieram ze strachu.Ale co
    maja powiedziec dzieci ktore sa wychowywane w domu gdzie sa psy ,koty i inne
    zwierzeta.Moj maz od zawsze mial w domu koty ,ktore nie byly tylko domowymi ale
    mogly biegac i spac poza domem kiedy chcialy.Moje kolezanki od zawsze mialy psy
    ktore lizaly je po buzi.Czy to oznacza,ze ci wszyscy ludzie mogli sie zarazic
    Toksokaroza??? Nigdy wczesniej nie slyszalam,zeby ludzie ,ktorzy chowaja sie ze
    zwierzetami ciagle przeprowadzali na sobie specjalistyczne badania. Tak sie
    tylko pocieszam,zeby nie popasc w ciezka depresje.
  • 17.02.06, 12:24
    Ja tez sie tym pocieszam, mam w domu kota i psa, ale czuje sie teraz jakbym
    miala bombe w domu. Mam nadzieje, ze przesadzam, ale czuje sie niewyraznie.
  • 17.02.06, 12:38
    Tak czytam o tych chorobach (toksokaroza).Ale dokladnie nie doczytalam jak sie
    mozna ja zarazic.Czy naprawde jak sie dotknie dywanu,poglogi,krzesla,czy lawki w
    parku na ktorej siedzial chory kot,a potem nie umyje sie rak to juz mozna sie
    rarazic? A co jesli wczesniej siedzialm tam gdzie siedzial chory kot,dotknelam
    tego miejsca nieswiadomi i zaraz czaczelam jesc bulke.Przywitalam sie z kolega
    ktory nie umyl rak a w domu ma chorego kota.Takich przykladow mozna podac
    tysiace.Rozumiem,ze chora osoba moze zarazic inna.Wiec taka choroba powinna
    urosnac do rangi epidemi.?
  • 17.02.06, 12:40
    No wlasnie, dlaczego tak sie nie dzieje? czesciowo radzi sobie organizm
    zabijajac larwy w watrobie.
  • 17.02.06, 12:41
    chora osoba nie zaraza, zaraza sie bezposrednio jajami np. z dywanu, z piaskownicy.
  • 17.02.06, 18:49
    Ludzie ale nie wysyłajcie od razu wszystkich kotów i psów na księżyc...
    Ja mam cztery psy w domu i toksokarozy nie mamy.
    Trzeba zachować zdrowy rozsądek i higienę: po pierwsze odrobaczać swoje
    zwierzęta, po drugie myć dziecku ręce i starać się nie dopuszczać do lizania po
    twarzy dziecka.
  • 17.02.06, 21:44
    To wszystko jest dla mnie oczywiste.Ale kot mimo odrobaczania mial jednak
    robale.Niestety jesli zostawim dziecko u tesciow(mam ich wspanialych) nie jestem
    w stanie kontrolowac czy po kazdym zetknieciu sie z kotem i miejscem gdzie
    brzebywal, dziecko ma myte raczki.Wczesniej nie robilam zadnej paniki ale jesli
    wiem,ze kot zwymiotowal jakies glisty a w tym dniu bylo tam moje dziecko,to
    troszke sie denerwuje.
  • 17.02.06, 22:34
    Kot mógł mieć robaki bo przeleczyć trzeba dwa razy jeśli już są stwierdzone.
    Drugie leczenie po 14 dniach od pierwszego. Jeśli kot jest wychodzący to
    pasożyty może łapać co chwilę. Można też (oprócz regularnego odrobaczania)
    podawać kotu proszki przeciwrobacze na codzień do karmy.
    Badania dziecku warto zrobić, ale zamartwiać się na zapas nie warto.
  • 20.02.06, 13:17
    Dołaczam do grona zainteresowanych toksokaroza. Opisze Wam moj przypadek. Moj
    kot (polujacy) miał tasiemca. Lecze i na okraglo zaraza sie wtornie. Zaczełam
    sie tym wkurzac i w koncu postanoiwołam wiedziec z czym walcze. zaniosłam do
    weterynarza koci kał na badanie : jaki to tasiemiec. Pan doktor niechetnie
    przyjał bo uwaza ze to strata pieniedzy. Tasiemiec to tasiemiec. Ale w koncu
    popatrzył na mnie jak na blondynke i wział. Okazało sie, ze po tasiemcu ani
    sladu a wyszły liczne jaja toksokara cati. Zdziwiona szukam inf. na ten temat w
    internecie i tak jak siedziałam to umarłam ze strachu. Mam 5 latka w domu,
    ktory bawi sie z kotem, wyciera po dywanie i calej podłodze, rece ma non stop w
    buzi. Do tego jeszcze pies. Najpierw weterynarz. Zupełnie nowy system leczenia.
    Naczytałam sie tyle na temat tej choroby: na wszystkich forach, na zwierzecych
    tez, ze u weterynarza to ja mowiłam i proponowałam wszystkie mozliwe metody
    leczenia. Na nastepnej wizycie weterynarz miał dwie ksiazki bo sie mnie bał.
    No i zabrałam sie za mojego Jaska. Najpierw pediatra i skierowanie na wszystkie
    podstawowe badania, lacznie z rozmazem na ezynofile (???). Potem okulista i
    badanie dna oka (po prostu wpuszcza sie krople na rozszerzenie zrenicy i oglada
    sie oczy w specjalnym kom). Tylko krople lekko szczypia ale chwile. Badanie
    jest calkowicie bezbolesne. Najlepiej z rozszerzonymi zrenicami zejsc do
    laboratorium na pobranie krwi, bo dziecko nic nie widzi z bliska i da sie
    przezyc. W moim przypadku zupełnie niechcacy (pierwsze w zyciu) pobranie krwi
    przebieglo fenomenalnie. Krew w laboratorium zostawiłam do badania a krew na
    toksokaroze dostałam w osobnej probowce do reki. Panstwowo czeka sie strasznie
    dlugo i procedura wydania skierowania na badanie w kierunku toksokarozy jest
    jakies abstrakcyjne. Pojechałm do przychodni przyszpitalnejna (zakazny)ul.
    Wolska (Warszawa) i w pokoju nr. 7 (chyba) zostawiłam krew podajac wiek i
    nazwisko synka. Zaplaciłam 30 PLN i wyszłam. Wynik za 8 dni. Badanie mozna
    zrobic na miejscu. Nie bylo kolejek. Nikt o nic nie pytała. wiec polecam w
    Warszawie taka droge. Moj wynik wyszedł dodatni. Ale wazne jest jak wysoko
    przekroczony jest wskaznik ponad norme. U mojego Jaska jest niewielkie. Co moze
    oznaczac, ze miał tylko kontakt z choroba. Jutro tzn. 21 mamy wizyte u pediatry
    własnie w tej przychodni (bo tylko szpital zakazny moze leczyc dzieci z
    toksokaroza, normalne przychodnie tego nie robia> Pediatra prowadzacy daje
    skierownie na podstawie wynikow badan. Jutro wszystkiego sie dowiem. Co mam
    robic, czy powtarzac badanie, i w ogole, w ogole. Moja siostra jest okulistka
    dziecieca. U niej na oddziale leza male dzieci z toksokaroza oczna i sa
    hospitalizowane. Bierze sie odpoiwedni lek tylko działajacy w tym kierunku -
    według okreslonego schematu. Jak przebiega leczenie w przypadku innej odmiany -
    bede wiedziec jutro. Wiec dopisze dalsza czesc.
    Wizyta panstwowa - pierwszy wolny termin za ok. miesiac. Zapisłam sie. Ale
    prywanie dwa razy w tygodniu bez zapisow. Wizyta 40 PLN. Wiec pedze prywatnie
    bo nie bede ryzykowała czekania . Warto sie zapisac tak i tak, bo badania
    bezpłatnie tylko z wizyty panstwowej.

    Moja rada co do zwierzat albo ustrzezenia sie od toksokarozy:
    bez specjalnego wskazania raz na dwa trzy miesiace oddac kał zwierzecia do
    analizy (20 PLN) i wszystko wiedziec na na temat stanu zdrowia. Odrobaczanie
    nawet regularne nic nie daje. Zbadac kał i koniec. Tam sie nic nie ukryje.
    Wtedy mozna spac spokojnie.
    Czy badac dziecku krew specjalnie. Nie wiem. Mozna przy okazji pobierania
    krwi zawsze zawiezc dla ciekawosci. Ale mysle, zeby nie popasc w przesade.
    czesciej dziecko beda miały owsiki z przedszkola.


    Pozdrawiam i napisze pojutrze
    Agnieszka
  • 20.02.06, 13:40
    Ja w Lublinie zaplacilam 80 zł, bagatela, i czekam na wynik 3 tygodnie, bo idzie
    do Krakowa. Co do tego, ze piszez ze odrobaczanie nic nie da,a da badanie kalu,
    to nie bardzo rozumiem: po co mam badac kal, jaki i tak regularnie odrobaczam
    mojego kota i psa i to lekiem na toksokaroze?
  • 20.02.06, 15:06
    Maladorotko,
    chciałam napisac, ze w normalnej sytuacji wszyscy odrobaczaja zwierzeta według
    ksiazeczki. W zaleznosci od weterynarza, niektorzy raz na kwartała inni
    czesciej, inaczej zwierzeta podworkowe inaczej te blokowe. I ja tak robiłam.
    Byłam regularnie z psem i z kotem u weterynarza zawsze wczesniej niz był termin.

    Sytuacja zmieniła sie kiedy przez moja dociekliwosc w sprawie tasiemca wyszła
    toksokara cati. teraz po prostu mieszkam u weterynarza.
    Chodzi o to, ze oprocz standardowego odrobaczania, warto od czasu do czasu (dla
    ciekawosci) oddac kał zwierzatka do analizy. bo pozniej okazuje sie, ze
    odrobaczamy na jedne gady a drugie sobie zyja. Ja tak miałam.
    Straszna dysproporcja cenowa. Ja zapłaciłam za badanie 30 a Ty 80. To koszmar.
    Pozdrawiam
  • 20.02.06, 17:57
    Pod tym badaniem kału zwierzaka to ja się nie podpiszę. Bo cykl rozmnażania
    pasożytów jest rózny i nie ma żadnej gwarancji że: jaja akurat są wydalane ani
    że laborant przebada próbkę dokładnie. Trzeba byłoby z kupkami psiaka latać co
    chwilę żeby mieć jaką taką pewność.
    A napisz mi jeszcze na jakiej podstawie stwierdzono u Twojego psa wcześniej
    tasiemca?
    I na ile się orientuję leki na tasiemca psiego są dokladnie takie same jak na
    glistę psią. Więc czym wcześniej leczyłaś robaka a czym teraz?
  • 21.02.06, 10:25
    Wlasnie o to chodzi, ja mysle, ze to bezsensu z tymi badaniami, trzeba
    odrobaczac i tyle, a leki sa i na gliste i na tasiemca. I jeszcze jedna wazna
    rzecz - to tylko szczeniaki i kocie ta do 6-8 mies. zycia maja zdolnosc
    zarazania, gdyz pozniej nie maja glist w postaci jelitowej, tylko larwy.
  • 21.02.06, 22:10
    Po tym co przeczytalam stwierdzam,ze trzymanie w domu kota lub psa to jakby miec
    w domu bombe.Chocby moje dziecko zaplakiwalo sie ,ze chce zwierzatko to juz wiem
    ,ze nigdy w zyciu zadnego kotka ani pieska w moim domu nie bedzie!!! Niestety
    kota maja tesciowie i jakakolwiek rozmowa na temat pasozytow jest przez nich
    zbywana i zaraz mowia,ze wszedzie sie mozna zarazic ... itd.Bylam dzis u
    okulisty.Pani dr,bardzo sie zdziwila,toksokaroza u kota.Powiedziala,ze
    toksokaroze maja psy a koty maja toksoplazmoze.Bez komentarza. Niunia nie dala
    sobie zajrzec dobrze w oczy.Nie miala nawet zakroplonej atropiny.Badania tak
    jakby nie bylo. Jutro ide do pediatry poprosze o wszystkie skierowania. Mysle,ze
    pani dr.bardzo sie zdziwi i pomysli,ze to moje fanaberie.Az sie boje.Ja sie
    dowiedzialam,ze na toksokaroze nie ma dofinansowania z NFZ i trzeba za badanie
    zaplacic 75zl. Prosze o blizsze informacje do ktorej godziny mozna pojechac na
    pobranie krwi na Wolska?
  • 21.02.06, 22:16
    Anieze 1 napisz co ci powiedzieli na Wolskiej na temat tej
    choroby,leczenia,przebiegu.Czy twoje dziecko mialo jakis obiawy? Czy jesli nawet
    chorego kota sie nie dotyka a dziecko przebywa w miejscach gdzie bywa kot i
    bierze rece do buzi to ma szanse zlapac jakies swinstwo?
  • 21.02.06, 22:39
    Karmasz, to biedne to Twoje dziecko będzie. Nawet nie wiesz ile zyskuje dziecko
    przy psie w sferach uczuć, psychiki. Ja od kilku dni mam w domu piątego psa i
    nigdy nie zrezygnowałabym ze zwierząt. Tylko trzeba je mieć mądrze. Jeśli ktoś
    bierze do siebie kota i nie dba o jego odrobaczanie to szkodzi i sobie, i
    bliskim, i temu zwierzakowi.
  • 22.02.06, 10:12
    Moi tesciowie maja kota.Chodza z nim do weterynarza.Odrobaczaja ,szczepia. Dbaja
    o niego.I pewnie go kochaja.Niestety mimo wszystko kot mial robaki.Z reszta nie
    bede sie z toba spierac na temat posiadania zwierzynca w domu.Sa ludzie ktorzy
    to uwielbiaja tak jak ty.I masz do tego prawo.I sa ludzie ktorzy rozwijaja sie
    emocjonalnie bez towarzystwa psa.Tak jak ja.Nie pociagne dalej tego watku.
    Interesuje mnie jedno. Co ci powiedzieli w przychodni na temat toksokarozy u
    twojego dziecka? Co to znaczy,ze wyszedl wynik dodatni? Napisz cos wiecej na ten
    temat.Bardzo prosze.
  • 22.02.06, 10:16
    Karmasz, nie denerwuj sie, na pewno wszystko jest ok, moje dzieci obcuja z kotem
    na codzien i mnostwo jest takich dzieci, a nie choruja. Ja tez zrobilam badanie,
    ale mam duza nadzieje, ze jest ok. A pocieszajace jest to, ze kotki choruja na
    to tylko do 6 miesiacaa, a potem juz nie zarazaja.
  • 22.02.06, 10:39
    pozwólcie, że coś dodam od siebie. Nie zgadzam się, że ludzie sami są sobie
    winni bo nie odrobaczają. Ależ odrobaczają nawet 3 krotnie i co okazało się, że
    kot dalej miał robaki. Oczywiście trzeba wyłącznie liczyć tylko na siebie
    ponieważ WET nic ale to NIC nie wiedzą na temat toksokarozy!!! Z lekarzami nie
    jest lepiej bu, bu....
    Udałam się do prof od tych choróbsk ze szpitala zakaźnego przy wsponianej ul
    Wolskiej w W-wie.
    I powiedział, że trzeba cyklicznie (np 2 razy do roku) robić rozmaz ręczny krwi
    z uwzględnieniem granulocytów kwaso i zasadochłonnych oraz można zrobić badanie
    przeciwciał tokokara, ALE nie jest to badanie wysoce miarodaje. Może wyjść
    dodatnie a nie ma choroby i wtedy jest pasztet.

    Co do kolejnych histerii typu, że nie będę miała kota albo psa (tego typu
    mamusiek jest ci u nas dostatek, sama również chwilowo uległam tej paranoi a
    mam kota i psa i maleńkie dzieci)pan prof powiedział stanowcze nie!!! ponad 90%
    przypadków w szpitalu to wyczyny dzieci w piaskownicach, parkach i plażach!!!
    (tak powiedział) No więc jeśli ktoś chce wybudować sobie twierdzę, bo mając na
    względzie totalny syf dookała to jedyne wyjście aby ustrzec się choróbsk.

    Obecna moja opinia (po wizycie) robić badania krwi!!!! można przeciwciała, no i
    czasami okulista!!!! Co do odmiany ocznej powiedział, że jest to toksokaroza
    bardzo zaniedbana w czasie.

    Na koniec dodam przypadek z W-wy gdzie 5 cioro dzieci zaraziło się w
    przedszkolu.

    Sama mam dzieci i się martwię, ALE NIE MOŻNA WARIOWAĆ!!! Być czujnym i już.

    Buziaki dla wszystkich
  • 22.02.06, 10:41
    i tyle
  • 22.02.06, 10:19
    Ps.Nie wsadzaj mnie do szufladki,ze jak nie mam w domu zwierzat (psa i kota) to
    jestem "zlym czlowiekiem",bez uczuc,bez wspulczucia itd. Nie wiem dlaczego
    panuje taki stereotyp,ze czlowiek ktory nie ma psa to jest bezduszny i
    samolubny.Bzdura.Moglabym sie na ten temat rozpisac ale to temat do innego watku
    i na inne forum.
  • 22.02.06, 10:22
    Mysle, ze matiuszka wcale tak nie mysli, ze jestes bezduszna, a w zaufaniu
    powiem ci, ze sama mam juz dosyc zwierzat w domu, od kiedy sie przeprowadzilam
    na wies mam psa i kota. Mieszkalam w bloku i nawet do glowy mi nie oprztyszlo
    miec zwierzaki. No ale dom ma swoje prawa,. Mysle jednak, ze wolalabym by
    mieszkaly jednak na zewnatrz!
  • 22.02.06, 10:25
    Wiem,ze panikuje.Nawet nachodza mnie mysli tego typu,ze bede sie bala zostawic
    dziecko u tesciow.Wiem,ze mnustwo dzieci wychowuje sie ze zwierzetami i nic sie
    nie dzieje.Moj maz zawsze mial w domu koty.Co prawda chorowal na toksoplazmoze w
    dziecinstwie.Kot tesciow ma juz chyba ponad 7 lat.Weterynarz sie rozesmial jak
    sie dowiedzial,ze ja umieram ze strachu.Uspokoil,zeby sie nie martwic.Musze dac
    sobie na wstrzymanie i nie roztrzasac tej sprawy.Dziekuje za pocieszenie.
  • 22.02.06, 10:29
    Opisuje swoja wczorajsza wizyte na Wolskiej i CO JA W SWOIM konkretnym
    przypadku mam stwierdzone i powiedziane przez lekarzy (dotyczy mojego 5
    letniego Jaska):


    poniewaz wyniki krwi tzn. romaz z ezynof. i leukocyty a takze Ige był w
    absolutnej normie, plus sprawdzone dno oka bez zmian chorobowych a wynik na
    toksokaroze dodatni i podwojnie przekroczona norma, lekarka zastosowala mimo
    wszystko leczenie troche bardziej zaawansowane niz objawowe. Tzn. Dosał ZENTEL
    5 opakowan do stosowania dwa razy dziennie po 5 ml przez 7 dni. To wszystko.
    Nastepna wizyta 29 wrzesnia z tym samym plikiem badan tzn. krew z recznym
    rozmazem, badanie dna oka i badanie z krwi na toksokaroze. Tyle. Dzisiaj
    wykupuje leki i lecze synka.
    Bardzo powaznie trzeba podejsc do wyleczenia chorych zwierzat - (bo u mnie kot
    mial stwierdzone z kalu liczne jaja toksokara cati). Nie bede tutaj dyskutowac
    o wszystkich przypadkach czy badac czy nie badac co jest sluszne a co nie. Moj
    kot mial tasiemca bo myszy w okolicy sa zarazone. Jest kotem polujacym . Pod
    ogonem czesto widziałam suche czlony. Chodziłam do weterynarza jak w zegarku.
    Nie zmnam sie na nazwach lekow dla zwierzat. Ufam lekarzowi i on go leczył (+
    zawsze psa profilaktycznie). Przychodziłam jak mi kazał a on dawał tabletki i
    zastrzyki. Uparłam sie zeby sprawdzic jak ten gad tasiemiec sie nazywa i
    zrobiłam kał - wyszły liczne jaja zupełnie czegos innego. NIGDY bym na to nie
    wpadła. Na inf. ze jakis lek działa na wszystko a jakis nie (ktos tam pisał w
    poprzednich postach) pisze nie wiem. Ja swoje zwierzeta odrobaczam bardzo
    regiularnie a w kale wyszklo cos czego sie nie spodziewałam Teoria jedno
    praktyka drugie. Do obecnosci zwierzat w domu niech kazdy ma swoj indywidualny
    stosuunek. Ktos wczesniej napisał, ze biedne dziecko chowane bez zwierza a ten
    ktos ma 5 psa. Komentarz bez sensu. Niech tu pisza osoby ktore w jakis sposob
    maja cos wspolnego z chorobami odzwierzecymi i przejda swoje i same zdecyduja o
    posiadaniu zwierzat. Choroby odzwierzece moga przenosic sie w kurzu, na butach -
    nie trzeba miec pupila w domu. Niektorzy rezygnuja bo maja zle doswiadczenie.

    W ksiazkach pisza ze toksokaroza oczna prawie w ogole nie dotyczy malych
    dzieci. Glownie mlodziez. U mojej siostry na odziale lezy 5 oro dzieciaczkow
    (niemowleta tez) z tak zaawansowana toksokaroza, ze nie wszystkich da sie
    wyleczy i beda miał czesiowa utrate wzroku.
    Opisałam swoj przypadek bo zawsze jak ktos sie styka po raz pierwszy z jakas
    choroba to lubi poczytac jak to jest. Czegos sie dowiedziec.
    O rozwoju cyst, larw i wyzszosci rozwoju psychiki dziecka ze zwierzetami nie
    mam zamiaru tu pisac.

    dziewczyny pozdrawiam bardzo goraco
    ps. zobaczymy jak dziecko zaareaguje na taka dawke zentelu - ale to napisze po
    wzieciu.
    My wszyscy w domu zrobilismy badanie na toksokaroze i czekamy na wyniki.
  • 22.02.06, 10:45
    Jeszcze slowko bo dopiero teraz przeczytałam wszystkie posty.

    Toskokaroza na Wolskiej kosztuje 30 PLN (mam kwitek). Bez zapisu codziennie do
    17.30 pokoj numer 7. Pobieraja na miejscu. Jest refundowane ale załatwiania
    formalnosci jak przy braniu kredytu hip. Wiec jesli ktos ma mozliwosc lepiej
    zapłacic i nie uzerac sie z papierologia.


    Toksokaroza (według opinii weterynarzy i niektorych zrodeł internetowych) dot.
    przewaznie szczennych suk i szczeniat i glownie psow. A i jescze ze tylko
    przenosza koty do 6 msc czy jakos tak.
    Dziewczyny moze to prawda. Ja mam 5 letnia wysterylizowana kotke, i 1,5
    wysterylizowana suke. Brak szczeniat w okolicy. Nie wiem jak to jest. Kotu
    wyszły nicienie (tzn. toksokara cati) a moj synek miał w wyniku plus.
    Sama lubie jak wszystko sie zgadza z opisem ksiazkowych. Ale jak mam rozwiazac
    tajemnice swojego przypadku. Całym rozwojem przebiegu wypadkow nie była
    zdziwiona tylko pani pediatra w szpitalu zakaznym na wczorajszej wizycie. Ani
    jej nie zdziwiło, ze moj kot to ma, ani nie powiedziała ze mam sie nie
    przejmowac tylko leczyc kota i robic mu badanie kału. Po prosu jak widac co
    przypadek to inna historia.

    Pozdrawiam
  • 22.02.06, 10:51
    Ale jednego nie wzilas pod uwage - wynik dodatni niestety moze byc zafalszowany,
    np. dziecko bedace nosicielem toksoplazmozy tez bedzie wykazywalo w badaniu
    toksokarozy seropozytywnosc.
  • 22.02.06, 11:18
    Słuchajcie, ja nie miałam zamiaru nikogo obrażać ani na nikim `wieszać psów`.
    Decyzja czy ktoś ma zwierzę czy nie jest sprawą indywidualną i nie mnie to
    komentować ani oceniać. Mnie też można zarzucić że chowam dziecko z psami, ze
    to nie higieniczne itd itp. Sama tak czasem myślę.

    Tylko wydaję mi się że panikowanie jest tutaj niewskazane i ustosunkowałam się
    do wypowiedzi, że pies to bomba i z powodu zagrożenia toksokarozą nigdy go w
    domu nie będzie. Myślę, że tak nie można myśleć.

    Czytałam o wielu przypadkach zarażenia się toksokarozą w przedszkolach
    (piaskownice), nawet gdzieś pisano u kilkudziesięciu dzieci z jednego
    przedszkola wykryto jaja toksokary. Więcej takich przypadków znalazłam z
    internecie niż tych, w których zarażenie było bezpośrenie od zwierzęcia w domu.
    To wniosek jest taki, że powinniśmy wypisać dzieci z przedszkola, zabronić
    zabawy w parku, piaskownice omijać szerokim łukiem. Pójdę dalej, powinniśmy
    zabronić dziecku jeść surowe owoce i warzywa, bo jeśli dokładnie nie domyjesz
    to jaja na nich mogą być także.

    Nie tędy droga. Zapobieganie toksokarozie nie polega na izolowaniu dziecka od
    wszystkiego, ale na: odrobaczaniu zwierząt - szczeniąt co 2 tygodnie, młodych
    co miesiąc a starszych co 3 miesiące, sprzątaniu nieczystości po swoich
    pupilach (zwłaszcza w miejscach publicznych) i dbaniu o higienę - mycie rąk!
    Nawyk mycia rąk po zabawie w piasku, po spacerze, po głaskaniu psa, przed
    jedzeniem musi być.

    Kot który poluje na myszy, jest kotem wychodzącym przeważnie będzie miał robaki
    non stop chociażby odrobaczać go co 2 tygodnie. Każda mysz ma pasożyty którymi
    kot się zaraża. Kot siedziący w domu, podobnie jak pies to inna historia i
    zazwyczaj odrobaczanie co 3 miesiące wystarcza.
  • 22.02.06, 11:23
    Anieze1 - ja nie wiem wiele o leczeniu toksokarozy ale wydaje mi się że Zentel
    jest lekiem działającym na pasożyty jelitowe a toksokara pasożytuje
    pozajelitowo. Na ulotce leku nie jest napisane że działa na toxocara canis ani
    catis.
  • 22.02.06, 11:55
    Odpowiadam Maladorotkce i Matiuszce.

    dziewczyny:

    lekarz sprawdzajacy wynik dodatni na toksokaroze ma tam jeszcze opisane
    przerozne wskazniki (w procentach). One znacza co i jak jest przekroczone. W
    zaleznosci co i jak jest przekroczone (i podobno wazne w ktora strone) ocenia
    czy to tylko był kontakt i sa przeciwciała czy jest to juz choroba. Wazne sa:
    dno oka, rozmaz i leukoc. Z dodatkowych badan, ktore sie robi (w razie złych
    wynikow) jest: USG narzadow, przeswietlenie płuc, rentgen (lub tomografia nie
    mam pojecia) glowy. To jest pasozyt NIE UKŁADU pokarmowego i wydalniczego tylko
    umiejscawia sie w narzadasch i niszczy tkanki. Powaznie niestety. Dlatego szuka
    sie miejsca gdzie pasozytuje. W kale go nigdy nie bedzie, w krwi tak. Po
    zakonczeniu leczenia , wynik dodatni moze sie jeszcze bardzo długo utrzymywac.
    Pare miesiecy (ale te wskazniki) mowia o tym czy to jest rozwoj choroby czy
    własnie tylko utrzymujacy sie plus a choroba jest opanowana. Przeczytałam (tego
    nie mowił mi lekarz), ze przez 2-3 lata nalezy co 6 miesiecy robic komplet
    badan kontrolnych, dla tych, ktorzy mieli toksokaroze.

    Co jeszcze. A a propos ZENTELU. W tej dawce jaka ma przepisane Jasiek jest to
    leczenie w kierunku toksokarozy i nie ma nic wspolnego z pasozytami na ktore
    działa normalnie. Tak jest dawkowany i wtedy inaczej działa. To potwierdzili
    mi: moj pediatra prowadzacy, moja siostra okulistka leczaca dzieci z
    toksokaroza i farmaceuci . Tez to oczywiscie sprawdziłam bo wiem ze zentel to
    na normalne pasozyty. W przypadku powazniejszej choroby (stopnia rozwoju
    toksokarozy oczywiscie) stosuje sie specjalistyczny lek tylko na to. nazwy nie
    znam.
  • 22.02.06, 12:20
    Tak, masz racje w tym co piszesz, ja tez czekam na te wyniki i nie wyobrazam
    sobie badania dna oka u mojej coreczki.Ona sobie nie da tego zrobic! ja na
    dodatek te badania robie dwojgu dzieciom ( 5 i 9 lat) i juz kosztowalo mnie to
    oczywiscie prywatnie,200 zł( 2x rozmaz, 2x taksokaroza), a teraz jescze 2x
    okulista. A co bedzie jak sie okaze, ze dzieci sa seropozytywne?
  • 22.02.06, 12:01
    czy któraś mogłaby opisać jak wyglądają te tasiemce?
    --
    D.
    mOJe bĄbLe
  • 22.02.06, 12:39
    dziękuję, my odrobaczamy psa 2 razy w roku (chyba zacznę częściej), ale we
    wrześniu walczyliśmy z takimi białymi robalami wychodzącymi z kałem, a
    wyglądającymi jak dżdżownice (takie jakby skladające się z segmentów) długości
    ok 3-4 cm. Te na zdjęciu wyglądają trochę inaczej, na szczęście?
    --
    D.
    mOJe bĄbLe
  • 22.02.06, 12:42
    tzn na szczęście tamte wyglądały inaczej, choć przyjrzałam się jeszcze raz tym
    na zdjęciu i małe wątpliwości mnie dopadły...
    --
    D.
    mOJe bĄbLe
  • 22.02.06, 12:52
    te segmentowane to tasiemce, brrr, to tez nic dobrego
  • 22.02.06, 13:03
    o rany, ale czy może być ich równocześnie tak dużo? Jednorazowo wyłaziło po
    kilka sztuk. Przeszło po drugiej dawce czegoś tam i do dzisiaj nie wróciło.
    Krótko po podałam rodzinie pyrantelum, ajk zwykle w trzech dawkach. Może
    powinnam zrobić jakieś dodatkowe badania?
    --
    D.
    mOJe bĄbLe
  • 22.02.06, 13:22
    Nie daj sie zwariowac, odrobaczaj co 3 miesiace a rodzinke raz na pol roku.
  • 22.02.06, 13:15
    badanie dna oka to absolutnie nic bolesnego. Pani doktor po prostu wpuszcza
    krople (atropine). Troche szczepie ale to jest tylko chwilka i mama w tedy
    dmucha i nic nie boli. Zaraz potem jest fajnie bo dziecko nie widzi z bliska
    ale to u dzieci nie wywoluje leku tylko jest smieszne. Moj powiedzial, mamo
    jaka ty marz rozlana buzie. Trzeba chwile poczekac przed gabinetem -
    rozszerzaja sie zrenice a potem dzieciatko samodzielnie siada sobie na
    stoleczku vis a vis pani doktor. Dziecko kladzie brodke na takim specjalnym i
    patrzy w dwa okulary. To taka maszyno-komputer. Tu zaczynaja sie fajne rozmowy
    ze ogladamy kosmos, ze teraz cos tam widac. Musi byc fajny lekarz. Nic nie
    boli, dziecka sie nie dotyka. Wiec ok. Potem lekarz podchodzi i specjalna
    latareczka swieci do oka. Nic nie boli. Czy jestes z Warszawy?
  • 22.02.06, 13:20
    Ja wiem, ale chodzi o to, ze moja corka nie daje sie dotknac lekarzom i nie
    pozwala sobie nic zapuszczac, ani do nosa, a tym bardziej do oczusad Tylko nasza
    pediatra ma z nia kontakt dobry. jestem z Lublina
  • 22.02.06, 13:27
    Chciałabym coś podsumować bo mam lekki mętlik.

    Podstawowe badanie, które należy wykonać to badanie surowicy krwi na
    przeciwciała ew. badanie oka (bo z krwi toksokaroza oczna nie zawsze wyjdzie).
    Negatywny wynik badania z krwi jednoznacznie (?) wyklucza toksokarozę (poza
    oczną) ale wynik dodatni nie oznacza, że się ją przechodzi (bo np. choroba już
    minęła, ale przeciwciała w krwi nadal się utrzymują).
    Jeśli wynik badania z krwi jest dodatni, to dalsze badania mają na celu
    zlokalizowanie larw - czyli usg, rtg itd.

    Czy to tak ma wyglądać? Zrobiłam dziecku badanie krwi na przeciwciała i wynik
    mam negatywny. To znaczy że jest ok?

    Nie za bardzo rozumiem jaki jest sens robienia rozmazu razem z badaniem na
    przeciwciała.
  • 22.02.06, 13:36
    tak, dziecko jest zdrowe, ale wyklucz jeszcze postac oczna u okulisty.
  • 22.02.06, 13:37
    Rozmaz pokazuje, jesli wynik na przeciwciala jest dodatni, czy w danej chwili
    toczy sie choroba, chodzi o eozofile.
  • 22.02.06, 13:50
    Ok, dzięki.
  • 22.02.06, 13:22
    Tasiemiec u mojego kota: czesto wypadaly czlony suche zaczepiajac sie pod
    ogonem lub czlon był zywy . Szczegolnie jak kicia lezy i wygrzewa sie pod
    lampa. Dwukrotnie były czlony w kuwecie po załatwieniu sie. Wszystkie zywe,
    duzo. Wygladaja klasycznie jak czlony tasiemca. Bez czubkow. Raczej poucinana
    tasiemka. Leczyłam swojego kota dwa lata. Za kazdym razem jak po leczeniu
    pjawiały sie nowe czlony - bylo to zarazenie od nowa. Myszy. podobno jest plaga
    tasiemca u gryzoni, a weterynarz moj wiejski mowi, ze w tej chwili jezdzi do
    kurczat nowonarodzonych leczyc tasiemca.
    Wiec fajnie. Nie jest grozny dla luzi. Aby sie nim zarazic trzeba zjesc
    własnego kota, lub zarazone myszy. Wiec przestałam sie bac. Ale i tak jedni
    uwazaja ze zarazenie sie przez czlowieka z dywanu lub rak jest nie mozliwe a
    niektorzy mowia inaczej. Badz madry czlowieku.
    pozd
  • 24.02.06, 17:48
    Witam!
    Właśnie odebrałam wyniki i jest wszystko w porządku. Nie wiem teraz czy mam iść
    do okulisty i męczyć dziecko czy sobie odpuścić?
    Zapytam swojego lekarza ale narazie jest na urlopie.
    Jestem szczęsliwa. Pozdrawiam
    Moje szczęście Natalka:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=34271275&a=37127711
  • 27.02.06, 09:47
    Ciesze sie, ze wynik jest ok. Mysle, ze dla swietego spokoju mozesz isc do
    okulisty. My czekamy jeszcze tydzien.
  • 27.02.06, 11:30
    Narazie czekam jak lekarz wróci z urlopu i razem podejmiemy decyzję czy trzeba
    iść do okulisy. U mnie wynik miał być do 12 dni a był na drugi dzień. Może
    warto zadzwonić i upewnić się czy aby napewno musisz jeszcze tydzień żyć w
    niepewności. Napewno będzie wszystko ok. Pozdrawiam
  • 01.03.06, 14:07
    Dziewczyny, mamy wyniki! moje dzieci zdrowe, wynik ujemny, jestem
    szczesliwa!!!!! Dzis zabiore ich do Mac Donalda, bo nigdy tego nie robie, a
    niech tam, niech raz zjedza to swinstwosmileniech poczuja, ze to cos wyjatkowego.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.