Robaki u kota a dziecko - prosze o pomoc. Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • U tesciow jest kot,ktory jak sie okazalo ma robaki.Jeszcze nie wiadomo
    jakie.Moja coreczka bawila sie z nim ,glaskala. Czy mogla sie zarazic? Czy
    powinnam jej zrobic badanie na pasozyty i czy wyjdzie tak od razu? Czy podaje
    sie lekarstwa na pasozyt na wszelki wypadek ,zapobiegawczo? Czy kocie pasozyty
    moga byz bardzo niebezpieczne dla 2 letniego dziecka?
      • Kocie i psie pasożyty są niebezpieczne dla dziecka. Najczęściej mówi się o
        zakażeniu człowieka glistą psią lub kocią (toksokarą). Powoduje ona chorobę
        zwaną toksokarozą. Do zarażenia toksokarą można doprowadzić nie tylko
        bezpośrednio poprzez zabawę z nieodrobaczonym zwierzęciem, ale także przez
        zabawę w piasku, grzebanie w ziemi w parku czy zjedzenie niedomytych warzyw.
        Diagnozuje się ją poprzez badanie krwi. Nie ma możliwości wykrycia toksokarozy
        przez badanie kału. Odrobaczanie także nie przyniesie efektu bo pasożyt nie
        znajduje się w przewodzie pokarmowym człowieka.
        Kot powinien być regularnie odrobaczany a po każdym kontakcie z nim i jego
        rzeczami dziecko powinno dokładnie umyć ręce.
        • No, nie bez przesady.
          Jeśli kot jest regularnie odrobaczany, to nie musi się myć rąk po kazdym
          kontakcie - to absolutna przesada! Nie mówiac już o tym, że należałoby zmywać
          parę razy dziennie wrzątkiem podłogi, prać minimum raz dziennie środkiem
          odkażającym dywany i kanapy - bo kot na nich siada.
          Trzeba pamiętac o odrobaczaniu i tyle. A jesli zobaczyliście pasożyty w kale
          kota, to można dać kał dziecka na posiew, jeśli się niepokoicie. Chociaż to
          samo należałoby robic po kazdorazowym kontakcie dziecka z piaskownicą, ziemią
          na podwórku i upadkiem na rączki (które oczywiscie wędrują do buzi).
          Toksokaroza istnieje, ale częsta nie jest. Wypadki samochodowe sa częstsze, a
          chyba z jazdy samochodem czy autobusem nie rezygnujecie.
          --
          Mops rośnie
          img443.imageshack.us/my.php?image=dsc02878tq.jpg
          • Verdana, ale co Ty piszesz? Posiew kału nie ma nic wspólnego z diagnowaniem
            toksokarozy u dzieci. Po pierwsze dlatego, że z posiewu to można co najwyżej
            bakterie albo grzyby hodować. A po drugie dlatego a czym już pisałam wyżej -
            toksokara u człowieka nie bytuje w przewodzie pokarmowym więc w kale jej nie
            ma. Robi się badanie krwi na przeciwciała. Istnieje też odmiana oczna tej
            choroby, którą można wykluczyć u okulisty.
            Ja nie chciałam sugerować, że jednorazowy kontakt dziecka z psem czy kotem bez
            umycia rąk doprowadzi do toksokarozy, bo faktycznie nie jest to takie częste
            schorzenie. Ale nawet regularne odrobaczanie zwierzęcia nie daje gwarancji, że
            nie ma glist - bo jaja tychże są wszędzie i zwierzę może się zarobaczyć już w
            dwa tygodnie po odrobaczeniu. A przecież odrobacza się najczęściej raz na
            kwartał a czasem i rzadziej.
    • Zrobilam wczoraj dzieciom badanie w kierunku toksokarozy - czeka sie 3 tygodnie
      na wynik i zrobilam rozmaz krwi o 10 wynik z rozmazu, jestem przerazona, bo
      wczoraj rozmawialam z panie z Instutytutu Parazytologii PAMN i dotarlo do mnie,
      jak ciezka jest to choroba i jak bardzo zawinilam nie odrobaczajac kota od razu.
      Jeszcze godz. do 10 a ja jestem sparalizowana.sad
    • Mam wyniki, eozofile w normie! czekamy na wynik z Krakowa.
    • Karmasz, czy ty juz cos wiesz , co mial ten kot?
      • Jeszcze nie wiem dokladnie. Tesciowie pojechali do weterynarza i kot zostal
        znowu odrobaczony(bo mimo wczesniejszego odrobaczenia i tak mial robaki
        tzn.zwymiotowal cos jak glisty)Ale nie mial chyba robionych zadnych badan.Nie
        wiem nic dokladnie.Tesciowa pytala sie weterynarza i on ponoc uspakajal ,ze nie
        ma co sie martwic i ,ze od razu nie trzeba sie od kota zarazic.Powiedzil,ze dla
        naszego spokoju mozemy zrobic dziecku badanie na pasozyty i tyle.Szczerze
        powiedziawszy nie denerwowalam sie do puki nie przeczytalam tego wszystkiego o
        tych strasznych chorobach zwierzecych.
        • www.republika.pl/tszelag/Toks.htm - przeczytai, a niestety te glisty to
          toksokaroza i badanie kalau na nic sie zda.
          • Wolalabym o tym nie przeczytac.Cale,zycie przezylam w nieswiadomosci.Z drugiej
            strony nie powinno sie z dzieckiem wychodzic na "ulice"
            Przedszkole,piaskownica,place zabaw,las,park,dzialka rekraacyjna,ogrudek przed
            domem,klatka schodowa,inni ludzie itd,itp.Przeciez dziecko na spacerku dotyka
            roznych rzeczy,przewraca sie itp.Potem wlozy sobie reke do buzi i gotowe.
            Wiadomo,ze trzeba myc rece,sobie i dziecku ale nie jestesmy w stanie zyc w
            sterylnych warunkach. Teraz jestem zla na tego kota ale moje dziecko moglo cos
            zlapac juz dawno temu na spacerku...
        • Trzeba pobrac krew i zrobic badanie immunologiczne w kier. toksokarozy, myla w
          laborat. z toksoplazmoza. Zaplacilam wczoraj 190 zł za te badania: synka i
          coreczki. Zrobilam tez morfologie z rozmazem, zeby sprawdzic, czy granulocyty
          kwasochlonne nie sa podwyzszone i odebralam wynik - na szczescie nie sa, co
          nietety nie swiadczy, ze ich nie ma, a jedynie, ze nie toczy sie teraz stan zapalny
          • Nigdy nie mialam zwierzat w domu a moja mama dbala o higiene nawet troszke
            przesadnie.Nigdy nie pozwalal mi dotykac zwierzat bo mowila,ze przenosza
            straszne choroby,pasozyty.Teraz jak to wszystko czytam umieram ze strachu.Ale co
            maja powiedziec dzieci ktore sa wychowywane w domu gdzie sa psy ,koty i inne
            zwierzeta.Moj maz od zawsze mial w domu koty ,ktore nie byly tylko domowymi ale
            mogly biegac i spac poza domem kiedy chcialy.Moje kolezanki od zawsze mialy psy
            ktore lizaly je po buzi.Czy to oznacza,ze ci wszyscy ludzie mogli sie zarazic
            Toksokaroza??? Nigdy wczesniej nie slyszalam,zeby ludzie ,ktorzy chowaja sie ze
            zwierzetami ciagle przeprowadzali na sobie specjalistyczne badania. Tak sie
            tylko pocieszam,zeby nie popasc w ciezka depresje.
            • Ja tez sie tym pocieszam, mam w domu kota i psa, ale czuje sie teraz jakbym
              miala bombe w domu. Mam nadzieje, ze przesadzam, ale czuje sie niewyraznie.
              • Tak czytam o tych chorobach (toksokaroza).Ale dokladnie nie doczytalam jak sie
                mozna ja zarazic.Czy naprawde jak sie dotknie dywanu,poglogi,krzesla,czy lawki w
                parku na ktorej siedzial chory kot,a potem nie umyje sie rak to juz mozna sie
                rarazic? A co jesli wczesniej siedzialm tam gdzie siedzial chory kot,dotknelam
                tego miejsca nieswiadomi i zaraz czaczelam jesc bulke.Przywitalam sie z kolega
                ktory nie umyl rak a w domu ma chorego kota.Takich przykladow mozna podac
                tysiace.Rozumiem,ze chora osoba moze zarazic inna.Wiec taka choroba powinna
                urosnac do rangi epidemi.?
    • Dołaczam do grona zainteresowanych toksokaroza. Opisze Wam moj przypadek. Moj
      kot (polujacy) miał tasiemca. Lecze i na okraglo zaraza sie wtornie. Zaczełam
      sie tym wkurzac i w koncu postanoiwołam wiedziec z czym walcze. zaniosłam do
      weterynarza koci kał na badanie : jaki to tasiemiec. Pan doktor niechetnie
      przyjał bo uwaza ze to strata pieniedzy. Tasiemiec to tasiemiec. Ale w koncu
      popatrzył na mnie jak na blondynke i wział. Okazało sie, ze po tasiemcu ani
      sladu a wyszły liczne jaja toksokara cati. Zdziwiona szukam inf. na ten temat w
      internecie i tak jak siedziałam to umarłam ze strachu. Mam 5 latka w domu,
      ktory bawi sie z kotem, wyciera po dywanie i calej podłodze, rece ma non stop w
      buzi. Do tego jeszcze pies. Najpierw weterynarz. Zupełnie nowy system leczenia.
      Naczytałam sie tyle na temat tej choroby: na wszystkich forach, na zwierzecych
      tez, ze u weterynarza to ja mowiłam i proponowałam wszystkie mozliwe metody
      leczenia. Na nastepnej wizycie weterynarz miał dwie ksiazki bo sie mnie bał.
      No i zabrałam sie za mojego Jaska. Najpierw pediatra i skierowanie na wszystkie
      podstawowe badania, lacznie z rozmazem na ezynofile (???). Potem okulista i
      badanie dna oka (po prostu wpuszcza sie krople na rozszerzenie zrenicy i oglada
      sie oczy w specjalnym kom). Tylko krople lekko szczypia ale chwile. Badanie
      jest calkowicie bezbolesne. Najlepiej z rozszerzonymi zrenicami zejsc do
      laboratorium na pobranie krwi, bo dziecko nic nie widzi z bliska i da sie
      przezyc. W moim przypadku zupełnie niechcacy (pierwsze w zyciu) pobranie krwi
      przebieglo fenomenalnie. Krew w laboratorium zostawiłam do badania a krew na
      toksokaroze dostałam w osobnej probowce do reki. Panstwowo czeka sie strasznie
      dlugo i procedura wydania skierowania na badanie w kierunku toksokarozy jest
      jakies abstrakcyjne. Pojechałm do przychodni przyszpitalnejna (zakazny)ul.
      Wolska (Warszawa) i w pokoju nr. 7 (chyba) zostawiłam krew podajac wiek i
      nazwisko synka. Zaplaciłam 30 PLN i wyszłam. Wynik za 8 dni. Badanie mozna
      zrobic na miejscu. Nie bylo kolejek. Nikt o nic nie pytała. wiec polecam w
      Warszawie taka droge. Moj wynik wyszedł dodatni. Ale wazne jest jak wysoko
      przekroczony jest wskaznik ponad norme. U mojego Jaska jest niewielkie. Co moze
      oznaczac, ze miał tylko kontakt z choroba. Jutro tzn. 21 mamy wizyte u pediatry
      własnie w tej przychodni (bo tylko szpital zakazny moze leczyc dzieci z
      toksokaroza, normalne przychodnie tego nie robia> Pediatra prowadzacy daje
      skierownie na podstawie wynikow badan. Jutro wszystkiego sie dowiem. Co mam
      robic, czy powtarzac badanie, i w ogole, w ogole. Moja siostra jest okulistka
      dziecieca. U niej na oddziale leza male dzieci z toksokaroza oczna i sa
      hospitalizowane. Bierze sie odpoiwedni lek tylko działajacy w tym kierunku -
      według okreslonego schematu. Jak przebiega leczenie w przypadku innej odmiany -
      bede wiedziec jutro. Wiec dopisze dalsza czesc.
      Wizyta panstwowa - pierwszy wolny termin za ok. miesiac. Zapisłam sie. Ale
      prywanie dwa razy w tygodniu bez zapisow. Wizyta 40 PLN. Wiec pedze prywatnie
      bo nie bede ryzykowała czekania . Warto sie zapisac tak i tak, bo badania
      bezpłatnie tylko z wizyty panstwowej.

      Moja rada co do zwierzat albo ustrzezenia sie od toksokarozy:
      bez specjalnego wskazania raz na dwa trzy miesiace oddac kał zwierzecia do
      analizy (20 PLN) i wszystko wiedziec na na temat stanu zdrowia. Odrobaczanie
      nawet regularne nic nie daje. Zbadac kał i koniec. Tam sie nic nie ukryje.
      Wtedy mozna spac spokojnie.
      Czy badac dziecku krew specjalnie. Nie wiem. Mozna przy okazji pobierania
      krwi zawsze zawiezc dla ciekawosci. Ale mysle, zeby nie popasc w przesade.
      czesciej dziecko beda miały owsiki z przedszkola.


      Pozdrawiam i napisze pojutrze
      Agnieszka
      • Ja w Lublinie zaplacilam 80 zł, bagatela, i czekam na wynik 3 tygodnie, bo idzie
        do Krakowa. Co do tego, ze piszez ze odrobaczanie nic nie da,a da badanie kalu,
        to nie bardzo rozumiem: po co mam badac kal, jaki i tak regularnie odrobaczam
        mojego kota i psa i to lekiem na toksokaroze?
        • Maladorotko,
          chciałam napisac, ze w normalnej sytuacji wszyscy odrobaczaja zwierzeta według
          ksiazeczki. W zaleznosci od weterynarza, niektorzy raz na kwartała inni
          czesciej, inaczej zwierzeta podworkowe inaczej te blokowe. I ja tak robiłam.
          Byłam regularnie z psem i z kotem u weterynarza zawsze wczesniej niz był termin.

          Sytuacja zmieniła sie kiedy przez moja dociekliwosc w sprawie tasiemca wyszła
          toksokara cati. teraz po prostu mieszkam u weterynarza.
          Chodzi o to, ze oprocz standardowego odrobaczania, warto od czasu do czasu (dla
          ciekawosci) oddac kał zwierzatka do analizy. bo pozniej okazuje sie, ze
          odrobaczamy na jedne gady a drugie sobie zyja. Ja tak miałam.
          Straszna dysproporcja cenowa. Ja zapłaciłam za badanie 30 a Ty 80. To koszmar.
          Pozdrawiam
          • Pod tym badaniem kału zwierzaka to ja się nie podpiszę. Bo cykl rozmnażania
            pasożytów jest rózny i nie ma żadnej gwarancji że: jaja akurat są wydalane ani
            że laborant przebada próbkę dokładnie. Trzeba byłoby z kupkami psiaka latać co
            chwilę żeby mieć jaką taką pewność.
            A napisz mi jeszcze na jakiej podstawie stwierdzono u Twojego psa wcześniej
            tasiemca?
            I na ile się orientuję leki na tasiemca psiego są dokladnie takie same jak na
            glistę psią. Więc czym wcześniej leczyłaś robaka a czym teraz?
            • Wlasnie o to chodzi, ja mysle, ze to bezsensu z tymi badaniami, trzeba
              odrobaczac i tyle, a leki sa i na gliste i na tasiemca. I jeszcze jedna wazna
              rzecz - to tylko szczeniaki i kocie ta do 6-8 mies. zycia maja zdolnosc
              zarazania, gdyz pozniej nie maja glist w postaci jelitowej, tylko larwy.
              • Po tym co przeczytalam stwierdzam,ze trzymanie w domu kota lub psa to jakby miec
                w domu bombe.Chocby moje dziecko zaplakiwalo sie ,ze chce zwierzatko to juz wiem
                ,ze nigdy w zyciu zadnego kotka ani pieska w moim domu nie bedzie!!! Niestety
                kota maja tesciowie i jakakolwiek rozmowa na temat pasozytow jest przez nich
                zbywana i zaraz mowia,ze wszedzie sie mozna zarazic ... itd.Bylam dzis u
                okulisty.Pani dr,bardzo sie zdziwila,toksokaroza u kota.Powiedziala,ze
                toksokaroze maja psy a koty maja toksoplazmoze.Bez komentarza. Niunia nie dala
                sobie zajrzec dobrze w oczy.Nie miala nawet zakroplonej atropiny.Badania tak
                jakby nie bylo. Jutro ide do pediatry poprosze o wszystkie skierowania. Mysle,ze
                pani dr.bardzo sie zdziwi i pomysli,ze to moje fanaberie.Az sie boje.Ja sie
                dowiedzialam,ze na toksokaroze nie ma dofinansowania z NFZ i trzeba za badanie
                zaplacic 75zl. Prosze o blizsze informacje do ktorej godziny mozna pojechac na
                pobranie krwi na Wolska?
                • Anieze 1 napisz co ci powiedzieli na Wolskiej na temat tej
                  choroby,leczenia,przebiegu.Czy twoje dziecko mialo jakis obiawy? Czy jesli nawet
                  chorego kota sie nie dotyka a dziecko przebywa w miejscach gdzie bywa kot i
                  bierze rece do buzi to ma szanse zlapac jakies swinstwo?
                  • Karmasz, to biedne to Twoje dziecko będzie. Nawet nie wiesz ile zyskuje dziecko
                    przy psie w sferach uczuć, psychiki. Ja od kilku dni mam w domu piątego psa i
                    nigdy nie zrezygnowałabym ze zwierząt. Tylko trzeba je mieć mądrze. Jeśli ktoś
                    bierze do siebie kota i nie dba o jego odrobaczanie to szkodzi i sobie, i
                    bliskim, i temu zwierzakowi.
                    • Moi tesciowie maja kota.Chodza z nim do weterynarza.Odrobaczaja ,szczepia. Dbaja
                      o niego.I pewnie go kochaja.Niestety mimo wszystko kot mial robaki.Z reszta nie
                      bede sie z toba spierac na temat posiadania zwierzynca w domu.Sa ludzie ktorzy
                      to uwielbiaja tak jak ty.I masz do tego prawo.I sa ludzie ktorzy rozwijaja sie
                      emocjonalnie bez towarzystwa psa.Tak jak ja.Nie pociagne dalej tego watku.
                      Interesuje mnie jedno. Co ci powiedzieli w przychodni na temat toksokarozy u
                      twojego dziecka? Co to znaczy,ze wyszedl wynik dodatni? Napisz cos wiecej na ten
                      temat.Bardzo prosze.
                      • Karmasz, nie denerwuj sie, na pewno wszystko jest ok, moje dzieci obcuja z kotem
                        na codzien i mnostwo jest takich dzieci, a nie choruja. Ja tez zrobilam badanie,
                        ale mam duza nadzieje, ze jest ok. A pocieszajace jest to, ze kotki choruja na
                        to tylko do 6 miesiacaa, a potem juz nie zarazaja.
                        • pozwólcie, że coś dodam od siebie. Nie zgadzam się, że ludzie sami są sobie
                          winni bo nie odrobaczają. Ależ odrobaczają nawet 3 krotnie i co okazało się, że
                          kot dalej miał robaki. Oczywiście trzeba wyłącznie liczyć tylko na siebie
                          ponieważ WET nic ale to NIC nie wiedzą na temat toksokarozy!!! Z lekarzami nie
                          jest lepiej bu, bu....
                          Udałam się do prof od tych choróbsk ze szpitala zakaźnego przy wsponianej ul
                          Wolskiej w W-wie.
                          I powiedział, że trzeba cyklicznie (np 2 razy do roku) robić rozmaz ręczny krwi
                          z uwzględnieniem granulocytów kwaso i zasadochłonnych oraz można zrobić badanie
                          przeciwciał tokokara, ALE nie jest to badanie wysoce miarodaje. Może wyjść
                          dodatnie a nie ma choroby i wtedy jest pasztet.

                          Co do kolejnych histerii typu, że nie będę miała kota albo psa (tego typu
                          mamusiek jest ci u nas dostatek, sama również chwilowo uległam tej paranoi a
                          mam kota i psa i maleńkie dzieci)pan prof powiedział stanowcze nie!!! ponad 90%
                          przypadków w szpitalu to wyczyny dzieci w piaskownicach, parkach i plażach!!!
                          (tak powiedział) No więc jeśli ktoś chce wybudować sobie twierdzę, bo mając na
                          względzie totalny syf dookała to jedyne wyjście aby ustrzec się choróbsk.

                          Obecna moja opinia (po wizycie) robić badania krwi!!!! można przeciwciała, no i
                          czasami okulista!!!! Co do odmiany ocznej powiedział, że jest to toksokaroza
                          bardzo zaniedbana w czasie.

                          Na koniec dodam przypadek z W-wy gdzie 5 cioro dzieci zaraziło się w
                          przedszkolu.

                          Sama mam dzieci i się martwię, ALE NIE MOŻNA WARIOWAĆ!!! Być czujnym i już.

                          Buziaki dla wszystkich
                      • Ps.Nie wsadzaj mnie do szufladki,ze jak nie mam w domu zwierzat (psa i kota) to
                        jestem "zlym czlowiekiem",bez uczuc,bez wspulczucia itd. Nie wiem dlaczego
                        panuje taki stereotyp,ze czlowiek ktory nie ma psa to jest bezduszny i
                        samolubny.Bzdura.Moglabym sie na ten temat rozpisac ale to temat do innego watku
                        i na inne forum.
                        • Mysle, ze matiuszka wcale tak nie mysli, ze jestes bezduszna, a w zaufaniu
                          powiem ci, ze sama mam juz dosyc zwierzat w domu, od kiedy sie przeprowadzilam
                          na wies mam psa i kota. Mieszkalam w bloku i nawet do glowy mi nie oprztyszlo
                          miec zwierzaki. No ale dom ma swoje prawa,. Mysle jednak, ze wolalabym by
                          mieszkaly jednak na zewnatrz!
                        • Wiem,ze panikuje.Nawet nachodza mnie mysli tego typu,ze bede sie bala zostawic
                          dziecko u tesciow.Wiem,ze mnustwo dzieci wychowuje sie ze zwierzetami i nic sie
                          nie dzieje.Moj maz zawsze mial w domu koty.Co prawda chorowal na toksoplazmoze w
                          dziecinstwie.Kot tesciow ma juz chyba ponad 7 lat.Weterynarz sie rozesmial jak
                          sie dowiedzial,ze ja umieram ze strachu.Uspokoil,zeby sie nie martwic.Musze dac
                          sobie na wstrzymanie i nie roztrzasac tej sprawy.Dziekuje za pocieszenie.
    • Opisuje swoja wczorajsza wizyte na Wolskiej i CO JA W SWOIM konkretnym
      przypadku mam stwierdzone i powiedziane przez lekarzy (dotyczy mojego 5
      letniego Jaska):


      poniewaz wyniki krwi tzn. romaz z ezynof. i leukocyty a takze Ige był w
      absolutnej normie, plus sprawdzone dno oka bez zmian chorobowych a wynik na
      toksokaroze dodatni i podwojnie przekroczona norma, lekarka zastosowala mimo
      wszystko leczenie troche bardziej zaawansowane niz objawowe. Tzn. Dosał ZENTEL
      5 opakowan do stosowania dwa razy dziennie po 5 ml przez 7 dni. To wszystko.
      Nastepna wizyta 29 wrzesnia z tym samym plikiem badan tzn. krew z recznym
      rozmazem, badanie dna oka i badanie z krwi na toksokaroze. Tyle. Dzisiaj
      wykupuje leki i lecze synka.
      Bardzo powaznie trzeba podejsc do wyleczenia chorych zwierzat - (bo u mnie kot
      mial stwierdzone z kalu liczne jaja toksokara cati). Nie bede tutaj dyskutowac
      o wszystkich przypadkach czy badac czy nie badac co jest sluszne a co nie. Moj
      kot mial tasiemca bo myszy w okolicy sa zarazone. Jest kotem polujacym . Pod
      ogonem czesto widziałam suche czlony. Chodziłam do weterynarza jak w zegarku.
      Nie zmnam sie na nazwach lekow dla zwierzat. Ufam lekarzowi i on go leczył (+
      zawsze psa profilaktycznie). Przychodziłam jak mi kazał a on dawał tabletki i
      zastrzyki. Uparłam sie zeby sprawdzic jak ten gad tasiemiec sie nazywa i
      zrobiłam kał - wyszły liczne jaja zupełnie czegos innego. NIGDY bym na to nie
      wpadła. Na inf. ze jakis lek działa na wszystko a jakis nie (ktos tam pisał w
      poprzednich postach) pisze nie wiem. Ja swoje zwierzeta odrobaczam bardzo
      regiularnie a w kale wyszklo cos czego sie nie spodziewałam Teoria jedno
      praktyka drugie. Do obecnosci zwierzat w domu niech kazdy ma swoj indywidualny
      stosuunek. Ktos wczesniej napisał, ze biedne dziecko chowane bez zwierza a ten
      ktos ma 5 psa. Komentarz bez sensu. Niech tu pisza osoby ktore w jakis sposob
      maja cos wspolnego z chorobami odzwierzecymi i przejda swoje i same zdecyduja o
      posiadaniu zwierzat. Choroby odzwierzece moga przenosic sie w kurzu, na butach -
      nie trzeba miec pupila w domu. Niektorzy rezygnuja bo maja zle doswiadczenie.

      W ksiazkach pisza ze toksokaroza oczna prawie w ogole nie dotyczy malych
      dzieci. Glownie mlodziez. U mojej siostry na odziale lezy 5 oro dzieciaczkow
      (niemowleta tez) z tak zaawansowana toksokaroza, ze nie wszystkich da sie
      wyleczy i beda miał czesiowa utrate wzroku.
      Opisałam swoj przypadek bo zawsze jak ktos sie styka po raz pierwszy z jakas
      choroba to lubi poczytac jak to jest. Czegos sie dowiedziec.
      O rozwoju cyst, larw i wyzszosci rozwoju psychiki dziecka ze zwierzetami nie
      mam zamiaru tu pisac.

      dziewczyny pozdrawiam bardzo goraco
      ps. zobaczymy jak dziecko zaareaguje na taka dawke zentelu - ale to napisze po
      wzieciu.
      My wszyscy w domu zrobilismy badanie na toksokaroze i czekamy na wyniki.
    • Jeszcze slowko bo dopiero teraz przeczytałam wszystkie posty.

      Toskokaroza na Wolskiej kosztuje 30 PLN (mam kwitek). Bez zapisu codziennie do
      17.30 pokoj numer 7. Pobieraja na miejscu. Jest refundowane ale załatwiania
      formalnosci jak przy braniu kredytu hip. Wiec jesli ktos ma mozliwosc lepiej
      zapłacic i nie uzerac sie z papierologia.


      Toksokaroza (według opinii weterynarzy i niektorych zrodeł internetowych) dot.
      przewaznie szczennych suk i szczeniat i glownie psow. A i jescze ze tylko
      przenosza koty do 6 msc czy jakos tak.
      Dziewczyny moze to prawda. Ja mam 5 letnia wysterylizowana kotke, i 1,5
      wysterylizowana suke. Brak szczeniat w okolicy. Nie wiem jak to jest. Kotu
      wyszły nicienie (tzn. toksokara cati) a moj synek miał w wyniku plus.
      Sama lubie jak wszystko sie zgadza z opisem ksiazkowych. Ale jak mam rozwiazac
      tajemnice swojego przypadku. Całym rozwojem przebiegu wypadkow nie była
      zdziwiona tylko pani pediatra w szpitalu zakaznym na wczorajszej wizycie. Ani
      jej nie zdziwiło, ze moj kot to ma, ani nie powiedziała ze mam sie nie
      przejmowac tylko leczyc kota i robic mu badanie kału. Po prosu jak widac co
      przypadek to inna historia.

      Pozdrawiam
      • Ale jednego nie wzilas pod uwage - wynik dodatni niestety moze byc zafalszowany,
        np. dziecko bedace nosicielem toksoplazmozy tez bedzie wykazywalo w badaniu
        toksokarozy seropozytywnosc.
        • Słuchajcie, ja nie miałam zamiaru nikogo obrażać ani na nikim `wieszać psów`.
          Decyzja czy ktoś ma zwierzę czy nie jest sprawą indywidualną i nie mnie to
          komentować ani oceniać. Mnie też można zarzucić że chowam dziecko z psami, ze
          to nie higieniczne itd itp. Sama tak czasem myślę.

          Tylko wydaję mi się że panikowanie jest tutaj niewskazane i ustosunkowałam się
          do wypowiedzi, że pies to bomba i z powodu zagrożenia toksokarozą nigdy go w
          domu nie będzie. Myślę, że tak nie można myśleć.

          Czytałam o wielu przypadkach zarażenia się toksokarozą w przedszkolach
          (piaskownice), nawet gdzieś pisano u kilkudziesięciu dzieci z jednego
          przedszkola wykryto jaja toksokary. Więcej takich przypadków znalazłam z
          internecie niż tych, w których zarażenie było bezpośrenie od zwierzęcia w domu.
          To wniosek jest taki, że powinniśmy wypisać dzieci z przedszkola, zabronić
          zabawy w parku, piaskownice omijać szerokim łukiem. Pójdę dalej, powinniśmy
          zabronić dziecku jeść surowe owoce i warzywa, bo jeśli dokładnie nie domyjesz
          to jaja na nich mogą być także.

          Nie tędy droga. Zapobieganie toksokarozie nie polega na izolowaniu dziecka od
          wszystkiego, ale na: odrobaczaniu zwierząt - szczeniąt co 2 tygodnie, młodych
          co miesiąc a starszych co 3 miesiące, sprzątaniu nieczystości po swoich
          pupilach (zwłaszcza w miejscach publicznych) i dbaniu o higienę - mycie rąk!
          Nawyk mycia rąk po zabawie w piasku, po spacerze, po głaskaniu psa, przed
          jedzeniem musi być.

          Kot który poluje na myszy, jest kotem wychodzącym przeważnie będzie miał robaki
          non stop chociażby odrobaczać go co 2 tygodnie. Każda mysz ma pasożyty którymi
          kot się zaraża. Kot siedziący w domu, podobnie jak pies to inna historia i
          zazwyczaj odrobaczanie co 3 miesiące wystarcza.
        • Odpowiadam Maladorotkce i Matiuszce.

          dziewczyny:

          lekarz sprawdzajacy wynik dodatni na toksokaroze ma tam jeszcze opisane
          przerozne wskazniki (w procentach). One znacza co i jak jest przekroczone. W
          zaleznosci co i jak jest przekroczone (i podobno wazne w ktora strone) ocenia
          czy to tylko był kontakt i sa przeciwciała czy jest to juz choroba. Wazne sa:
          dno oka, rozmaz i leukoc. Z dodatkowych badan, ktore sie robi (w razie złych
          wynikow) jest: USG narzadow, przeswietlenie płuc, rentgen (lub tomografia nie
          mam pojecia) glowy. To jest pasozyt NIE UKŁADU pokarmowego i wydalniczego tylko
          umiejscawia sie w narzadasch i niszczy tkanki. Powaznie niestety. Dlatego szuka
          sie miejsca gdzie pasozytuje. W kale go nigdy nie bedzie, w krwi tak. Po
          zakonczeniu leczenia , wynik dodatni moze sie jeszcze bardzo długo utrzymywac.
          Pare miesiecy (ale te wskazniki) mowia o tym czy to jest rozwoj choroby czy
          własnie tylko utrzymujacy sie plus a choroba jest opanowana. Przeczytałam (tego
          nie mowił mi lekarz), ze przez 2-3 lata nalezy co 6 miesiecy robic komplet
          badan kontrolnych, dla tych, ktorzy mieli toksokaroze.

          Co jeszcze. A a propos ZENTELU. W tej dawce jaka ma przepisane Jasiek jest to
          leczenie w kierunku toksokarozy i nie ma nic wspolnego z pasozytami na ktore
          działa normalnie. Tak jest dawkowany i wtedy inaczej działa. To potwierdzili
          mi: moj pediatra prowadzacy, moja siostra okulistka leczaca dzieci z
          toksokaroza i farmaceuci . Tez to oczywiscie sprawdziłam bo wiem ze zentel to
          na normalne pasozyty. W przypadku powazniejszej choroby (stopnia rozwoju
          toksokarozy oczywiscie) stosuje sie specjalistyczny lek tylko na to. nazwy nie
          znam.
          • Tak, masz racje w tym co piszesz, ja tez czekam na te wyniki i nie wyobrazam
            sobie badania dna oka u mojej coreczki.Ona sobie nie da tego zrobic! ja na
            dodatek te badania robie dwojgu dzieciom ( 5 i 9 lat) i juz kosztowalo mnie to
            oczywiscie prywatnie,200 zł( 2x rozmaz, 2x taksokaroza), a teraz jescze 2x
            okulista. A co bedzie jak sie okaze, ze dzieci sa seropozytywne?
    • czy któraś mogłaby opisać jak wyglądają te tasiemce?
      --
      D.
      mOJe bĄbLe
    • badanie dna oka to absolutnie nic bolesnego. Pani doktor po prostu wpuszcza
      krople (atropine). Troche szczepie ale to jest tylko chwilka i mama w tedy
      dmucha i nic nie boli. Zaraz potem jest fajnie bo dziecko nie widzi z bliska
      ale to u dzieci nie wywoluje leku tylko jest smieszne. Moj powiedzial, mamo
      jaka ty marz rozlana buzie. Trzeba chwile poczekac przed gabinetem -
      rozszerzaja sie zrenice a potem dzieciatko samodzielnie siada sobie na
      stoleczku vis a vis pani doktor. Dziecko kladzie brodke na takim specjalnym i
      patrzy w dwa okulary. To taka maszyno-komputer. Tu zaczynaja sie fajne rozmowy
      ze ogladamy kosmos, ze teraz cos tam widac. Musi byc fajny lekarz. Nic nie
      boli, dziecka sie nie dotyka. Wiec ok. Potem lekarz podchodzi i specjalna
      latareczka swieci do oka. Nic nie boli. Czy jestes z Warszawy?
      • Ja wiem, ale chodzi o to, ze moja corka nie daje sie dotknac lekarzom i nie
        pozwala sobie nic zapuszczac, ani do nosa, a tym bardziej do oczusad Tylko nasza
        pediatra ma z nia kontakt dobry. jestem z Lublina
      • Chciałabym coś podsumować bo mam lekki mętlik.

        Podstawowe badanie, które należy wykonać to badanie surowicy krwi na
        przeciwciała ew. badanie oka (bo z krwi toksokaroza oczna nie zawsze wyjdzie).
        Negatywny wynik badania z krwi jednoznacznie (?) wyklucza toksokarozę (poza
        oczną) ale wynik dodatni nie oznacza, że się ją przechodzi (bo np. choroba już
        minęła, ale przeciwciała w krwi nadal się utrzymują).
        Jeśli wynik badania z krwi jest dodatni, to dalsze badania mają na celu
        zlokalizowanie larw - czyli usg, rtg itd.

        Czy to tak ma wyglądać? Zrobiłam dziecku badanie krwi na przeciwciała i wynik
        mam negatywny. To znaczy że jest ok?

        Nie za bardzo rozumiem jaki jest sens robienia rozmazu razem z badaniem na
        przeciwciała.
    • Tasiemiec u mojego kota: czesto wypadaly czlony suche zaczepiajac sie pod
      ogonem lub czlon był zywy . Szczegolnie jak kicia lezy i wygrzewa sie pod
      lampa. Dwukrotnie były czlony w kuwecie po załatwieniu sie. Wszystkie zywe,
      duzo. Wygladaja klasycznie jak czlony tasiemca. Bez czubkow. Raczej poucinana
      tasiemka. Leczyłam swojego kota dwa lata. Za kazdym razem jak po leczeniu
      pjawiały sie nowe czlony - bylo to zarazenie od nowa. Myszy. podobno jest plaga
      tasiemca u gryzoni, a weterynarz moj wiejski mowi, ze w tej chwili jezdzi do
      kurczat nowonarodzonych leczyc tasiemca.
      Wiec fajnie. Nie jest grozny dla luzi. Aby sie nim zarazic trzeba zjesc
      własnego kota, lub zarazone myszy. Wiec przestałam sie bac. Ale i tak jedni
      uwazaja ze zarazenie sie przez czlowieka z dywanu lub rak jest nie mozliwe a
      niektorzy mowia inaczej. Badz madry czlowieku.
      pozd
    • Witam!
      Właśnie odebrałam wyniki i jest wszystko w porządku. Nie wiem teraz czy mam iść
      do okulisty i męczyć dziecko czy sobie odpuścić?
      Zapytam swojego lekarza ale narazie jest na urlopie.
      Jestem szczęsliwa. Pozdrawiam
      Moje szczęście Natalka:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=34271275&a=37127711
      • Ciesze sie, ze wynik jest ok. Mysle, ze dla swietego spokoju mozesz isc do
        okulisty. My czekamy jeszcze tydzien.
        • Narazie czekam jak lekarz wróci z urlopu i razem podejmiemy decyzję czy trzeba
          iść do okulisy. U mnie wynik miał być do 12 dni a był na drugi dzień. Może
          warto zadzwonić i upewnić się czy aby napewno musisz jeszcze tydzień żyć w
          niepewności. Napewno będzie wszystko ok. Pozdrawiam
    • Dziewczyny, mamy wyniki! moje dzieci zdrowe, wynik ujemny, jestem
      szczesliwa!!!!! Dzis zabiore ich do Mac Donalda, bo nigdy tego nie robie, a
      niech tam, niech raz zjedza to swinstwosmileniech poczuja, ze to cos wyjatkowego.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.