• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

przyklejony napletek u 4 latka Dodaj do ulubionych

  • 23.05.06, 15:38
    witam was
    wlasnie dzisiaj bylismy u chirurga ktory odklejal mojemu 4 letniemu synkowi
    napletek - koszmar - strasznie go bolalo, ale wiem ze to konieczne.
    powiedzcie mi jak nalezy zachowywac sie po takim zabiegu.
    lekarz nie kazal robic nic to wizyty kontrolnej za tydzien.
    synek teraz spi po ciezkich przezyciach ale od chwili powrotu od lekarza nie
    siusial mowi ze go boli.
    co robic? poradzcie
    Zaawansowany formularz
    • 23.05.06, 18:15
      jestesmy po pierwszym siusianiu - koszmar-placz,bol.
      Mamy zastanowcie sie kilka razy czy zabieg jest potrzebny waszemu dziecku, to
      cierpienie nie zawsze sie oplaca.
      zobaczymy jak bedzie dalej u nas.pozdrawiamy razem z synkiem
      • 23.05.06, 18:58
        dziwne, że lekarz nic nie zapisał. Najczęściej przepisują maść z antybiotykiem.
        Może spróbuj przemywać rivanolem, szczególnie jeśli są jakieś pęknięcia. Siusiu
        spróbujcie zrobić w kąpieli, mniej boli.
        Ile macie do następnej wizyty? U mojego starszego syna przed operacją też
        próbowano odklejać napletek i lekarz podkreślał, że trzeba często odciągac żeby
        nie przykleił się na nowo. Przemywaliśmy rivanolem i smarowaliśmy detreomycyną.
        pozdrawiam
        --
        Monika mama Bartka i Mateusza

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=38954&w=40940878
        • 23.05.06, 21:11
          dzieki za odpowiedz
          do nastepnej wizyty mamy tydzien i faktycznie lekarz nic a nic nie kazal
          robic,zdziwilo mnie to ale dopiero w domu, tam bylam w szoku tak jak i moj
          synek.
          a o jakiej ty operacji piszesz?
      • 24.05.06, 00:19
        Bardzo wspólczuję! Dlaczego nikt nie próbuje uzyć maści sterydowej Kuterid do
        odklejenia napletka. Noż przecież spróbować warto.
        Mozesz ranki przemywać naparem z kory dębu, i wkraplać np glicerynę by napletek
        nie przykleił się ponownie. Hmm.. to juz drugi taki zabieg dziś opisany... co
        za koszmar!
    • 24.05.06, 09:37
      Kup rivanol w płynie i neomycyne do oczu maść. Polewaj siusiaka kilka razy
      dziennie rivanolem i z 2xdz stosuj na siusiaka maść( rano i wieczorem). Kapiel w
      naparze z kory dębu, rumianku co tam dostaniesz w saszetkach w aptece. Dawaj
      dziecku duzo pić i dobrze maluchowi podawac Furagin profilaktycznie 1 tab. (
      dawka zalezy od wagi dziecka). Dzieci wstrzymują mocz bojąc sie bólu a to może
      prowadzic do zak. ukł. moczowego. Musi synek siusiać. Możesz parzyc do picia
      zurawine dezynfekuje dr. moczowe- tez kupisz a aptece czy markecie z herbapolu
      herbatkę. Pój go- przy gorączce nie reagującej na leki idx do lekarza(ZUM!),
      dobrze tez po wszytskim zrobic mocz kontrolnie. PIsze to z własnego
      doswiadczenia, bo syn wstrzymywał mocz, nie pomagało siusianie do wanny z
      ziołami ( najlepsza metoda przez pierwsze 3 dni)i przy odkręconym kranie (
      prowokuuje mikcje). Wazne abyc ściagała kilka razy dziennie napletek delikatnie
      i od tego czasu jak się zagoi codziennie po wieczornej kapieli , bo moze zrosnąc
      się znów!!!Wystarczy 1 dzien odpuścic. MOże spokojnie dac tez doustnie nurofen,
      czy inny preparat z tym lekiem, bo działa p/ bólowo i p/zapalnie i pomoże
      synkowi usmierzyc ból. Beata
      • 24.05.06, 09:41
        Jesli zadrzy się, ze po ściagnięciu napletka nie bedziesz mogła go naciagnąc a
        prącie opuchnie natychmiast jedx z maluchem do lekarza, bo grozi to
        powikłaniami. Swoją droga dziwie się, ze nic lekarz nie powiedział. Chirurg nam
        zalecał kapiele i rivanol z maścią, a pediatra do którego sama poszłam po
        zabiegu polecił pojenie, zalecił furagin i dal skier. na mocz po zak. leczeniu.
        Przy czym synek miał 18m i skończyło się to antybiotykiem mimo wszytskich
        zabiegów- sama zdarłam mu napletek niechcący!Przy kolejnym zrosnięciu nie
        pozwalaj ściagac napletka a zastosuj maść ze sterydem. B.
        • 24.05.06, 10:19
          dzieki wam za rady,szkoda tylko ze dopiero po wszystkim dowiedzialm sie o tej
          masci ze sterydami ale to juz po fakcie.
          najgorsze ze synek nie da sie dotknac,wiec jak mu posmarowac czy nawet przemyc
          rivanolem,to jest problem.
          a lekarze sa beznadziejni i to w krakowie,nic nie zalecili,zadnych
          masci,zadnego przemywania siusiaczka ani zadnych badan.koszmar
          • 24.05.06, 10:52
            U nas była stulejka i potrzebna była operacja. Odklejenie napletka miał w wieku
            2 lat a potem siusiak rósł a napletek nie.
            Jeśli synek nie daje się dotknąć to dobrym sposobem jest parafina ciekła
            (kupiona w aptece). Wystarczy polać lekko i jak można to leciutko poruszać,
            parafina sama dotrze do zakamarków, będzie poślizg i mniejszy ból. Wtedy może
            uda się z rivanolem. Ja rivanol nalewałam na gazę i przykładam jako opatrunek i
            tak sobie leżał. Jak już będzie mniejszy ból to może uda się przemywać. No i
            można dać dziecku coś przeciwbólowego.

            --
            Monika mama Bartka i Mateusza

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=38954&w=40940878
            • 24.05.06, 11:13
              Niestety po takim bólu w czasie zbiegu syn bedzie długo sie bronił i nie
              pozwalał dotykać. ja to robiłam wbrew małemu, bo trudnio coś tlumaczyc 1,5
              rdzecku, Twoja pociecha jest starsza więc łatwiej przetłumaczyć, na spokojnie.
              POdaj Nurofen i wsadź syna do ciepłej kapieli po tym bedzie łatwiej manipulowac
              na siusiaku. Musisz przetlumaczyc synkowi o co chodzi w tym wszystkim- , ze
              tylko polejesz, posmarujesz, żeby sie goilo i go nie bolało itp. B.
      • 24.05.06, 11:50
        Mój 3,5 letni synek też ma przyrośnięty napletek. Mam już skierowanie do
        chirurga. Czy to musi skończyć się zrywaniem napletka? Przeraża mnie myśl o tym
        bólu. A co z maścią Kuterid? Ktoś pisał o niej. Nie wiesz czy nie pomogłaby
        zamiast tego zabiegu.
        • 24.05.06, 12:08
          Mamy podobny problem. Moj syn 4 lat, ma też przyklejony napletek (na początku
          myslalam że to stulejka), jednak po wizycie u urologa, lekarz stwierdzil że
          przyklejony napletek wystarczy codziennie przy kąpieli sciągać, robić okłady z
          kory dębu i używać masci.Jak zapytalam się o zabieg, powiedział że nie jest to
          konieczne.Pozdrawiam.
        • 24.05.06, 12:12
          Kuterid, diprolene coś ze sterydem. Sciaga się napletek ile da i smaruje na
          złączeniu z żołedzią i tak kilka razy dziennie-2-3 zalezy od zalecenia lekarza.
          Stery rozmiekcza napletek i ułatwia zsunięcie. Stosuje się gimnastyke napletka +
          smarowanie 3 tyg. Jak nic nie drgnie, dopiero zabieg. Beata
          • 24.05.06, 13:19
            Pocieszyłam się trochę. Jeszcze poczekam z chirurgiem i dalej będę
            gimnastykować tego pindrolka. Czy ten Kuterid dostanę bez recepty? Synek za
            wiele nie pozwala mi go gimnastykować, denerwuje się i mówi, że go to boli. Czy
            Waszych synów też to bolało? Czasami mówi, że go szczypie siusioczek, ale dość
            dużo ma już go ściągniętego, tylko w niektórych miejscach jest przyklejony
            • 24.05.06, 14:22
              Maści sa na recepte. Sciagaj napletek delikatnie( ja niechcący zerwałam w czasie
              stosowania maści) ale systematycznie.B.
              • 24.05.06, 15:18
                Ja mu przy każdej kąpieli ściągam ten napletek, ale dochodzi to do tego samego
                momentu i wydaje mi się, że nie zrobiłam żadnego postępu przez 2 tyg. Do tego
                mówi, że to go boli. Pediatra, u której byłam kazała smarować to Neomecyną.
                Jest tam lekkie też zaczerwienienie. U mojego Szymka wydaje mi się, że nie
                mogłabym nic przez przypadek zerwać. To tak wygląda jakby to już był koniec,
                chociaż widać, że jest w paru miejscach przyrośnięty.
    • 24.05.06, 18:04
      powiedzcie mi jeszcze kiedy zaczac sciaganie napletka? to znaczy ile dni po
      zabiegu trzeba juz to robic?
    • 25.05.06, 10:42
      Boże kochany !!! Dziewczyny , zastanówmy się nad tym wszystkim! Ja mam 5
      letniego synka , mój brat ma 6 latka , moje dwie najbliższe "psiapsióły" mają
      chlopaków 4 i 5 lat(to jeśli chodzi o najbliższe otoczenie...) i wiecie co ?
      wszyscy Ci chłopcy mają poprzyklejane napletki! Każda z nas ma ten sam
      problem. I co? jak to trktować? Wszyscy Ci chłopcy kwalifikują się do zabiegu?
      Wszyscy muszą przeżyć ten koszmar o którym tyle ostatnio czytam? Podobno nie
      ma znaczenia czy chłopczyk ma odklejony napletek przez chirurga w znieczuleniu
      miejscowym , czy pod narkozą , każdy cierpi po zabiegu przez kilka dni
      strasznie!A jak było kiedyś ? Rozmawiałam z teściami -dodam ludźmi na pewnym
      poziomie- nie było tematu przyklejonego napletka u chłopców WOGÓLE!. Owszem
      stulejka tak , ale to przecież coś innego. I co, jakoś Ci "dawniejsi " chłopcy
      podorastali, napletki sobie poodklejali , spłodzili dzieci itp. , bez
      traumatycznych przeżyć z dzieciństwa. Przecież jaki to musi być ból
      fizyczny ,naruszć tak cienką skórkę w miejscu tak wrażliwym i ukrwionym?... nie
      mowiąc o urazie psychicznym . Przecież w większości to są juz duże dzieci(4-6
      lat) , ktore doskonale mogą taki zabieg zapamiętać.Nie macie wrażenia ,że jest
      jakaś nagonka na te napletki u chłopczyków??? Kurcze , nie wiem co nas czeka ,
      ale chyba nie można tak poprostu narażać synków na takie przeżycie , bo tak
      mówi chirurg , czy urolog. Może zaufać troszkę naturze ....??? co o tym
      myślicie?
      • 25.05.06, 11:43
        Urolog u ktorego bylam z synkiem(4 lata)też tak twierdzi. Przy przyklejonym
        napletku zabieg nie jest konieczny. Zaufalam mu poniewaz jestem tego zdania co
        Ty.Kiedyś nie robili zabiegów na przyklejone napletki, o czymś takim wogole się
        nie slyszalo (tak mowi moja mama).Stulejka owszem, ale to jest coś innego.
        Myslę ze masz w zupelności rację.Pozdrawiam
        • 25.05.06, 13:39
          Mój syn w wieku 4-ech lat miał zabieg odklejania napletka(w narkozie). Najpierw
          była i gimnatyka i maści- niewiele to dałosad Cierpieliśmy wszyscy przez tydzień
          po zabiegu, mając jednak świadomość,że zrobiliśmy wszystko co możliwe, a młody
          miał już stany zapalne, i bańkę moczu w czasie siusiania. Teraz sam codziennie
          ściąga napletek i myje siusiaka. A co do czasów wcześniejszych - mój ojciec miał
          odklejany napletek - rocznik 51. Mój brat - rocznik 81 też miał. I sporo znam
          osób po tym zabiegu w wieku i brata i ojca. To istniało już wtedy. Pytanie o
          zasadność gdy nie ma stanów zapalnych i bólu przy stawaniu siusiaka jednak
          pozostaje.
    • 25.05.06, 13:43
      Wiesz co, mam taki sam problem ze swoim synkiem.Napletek miał już odklejany dwa
      razy.Pierwszy raz po bilansie dwulatków i teraz po bilansie czterolatków.Lekarz
      też nie przepisał nam żadnej maści ani wtedy ani teraz.Kazał nam tylko ściągać
      skórkę przy kąpieli.No i był horror.W pierwszy dzień mąż wyszedł z łazienki bo
      nie mógł patrzec jak syn płacze.Na drugi dzień była wspólna kąpiel no i znowu
      wielki płacz. Na trzeci dzień syn powiedział,że on wcale nie chce się już myć i
      do zadnej łazienki nie idzie.Dostał psychozy na punkcie ściągania skórki,nie dał
      sie nawet dotknąć.Więc dałam z tym wszystkim spokój.Spróbuję tej maści
      sterydowej.Pozdrawiam.Pawink
    • 26.05.06, 19:13
      biedna napisała:

      > witam was
      > wlasnie dzisiaj bylismy u chirurga ktory odklejal mojemu 4 letniemu synkowi
      > napletek - koszmar - strasznie go bolalo, ale wiem ze to konieczne.
      > powiedzcie mi jak nalezy zachowywac sie po takim zabiegu.
      > lekarz nie kazal robic nic to wizyty kontrolnej za tydzien.
      > synek teraz spi po ciezkich przezyciach ale od chwili powrotu od lekarza nie
      > siusial mowi ze go boli.
      > co robic? poradzcie




      Przechodziłam z synkiem to jakieś 5 razy , za nim jest tak jak ma byc. Wysmaruj
      mu całego siuraka w chorym miejscu maścią KUTERID - to bardzo skutecznie goi i
      mniej ogonek boli. Można też posmarowac żelem znieczulającym Lignokainą, lub
      stosowac neomecynę (choc u nas za bardzo nie pomogła).Wyżej wymienionych leków
      (Kuterid) nie należy używac długo, ale wtedy gdy synek naprawdę cierpiał i
      wymiotował ze strachu za nim się wysikał - były one niezbędne.Przechodził przez
      5 chirurgów i każdy sugerował po zabiegu naciąganie skórki w ciepłej wodzie,
      która uśmierzy ból. BZDURA !!! Mógł przyjechac i to zrobic, bo to
      nierealne.Dziecko jest w takiej histerii że nie ma o czym mówic. Dopiero na
      końcu pomógł nam (mam nadzieję że oststecznie) dr.Mikosiński z Chorzowa i
      zalecił właśnie KUTERID. I teraz mój synek ma super zdrowego siuraka,
      pozdrawiamy serdecznie
      • 26.05.06, 21:10
        Dziewczyny, czytam to wszystko i włosy stają mi dęba!! Chyba ja nie zniosłabym
        takiego cierpienia mojego synka. Wymioty przed siusianiem?? Czy nie można jakoś
        temu wszystkiemu zapobiegać? Własnie tak się zastanawiam sama. Bo Na początku
        przy każdej wizycie pediatra ogląda jak goi się pępek u noworodków, czy nie ma
        wodniaków jąderek. A później nikt nie patrzy czy siusiak wygląda prawidłowo,
        czy napletek łatwo się ściąga i nie daje nam żadnych rad i wskazówek...Ja też
        niedawno zaczęłam sie martwić tym,że mój 2,5 roczny synek ma napletek, który
        nie daje się ściągnąć, widać tylko niewielki kawłaeczek -ujście cewki moczowej.
        Nie boli go, nie jest czerwony i siusia swobodnie dużym strumieniem. Ale na
        bilansie 2-latka nikt go nie obejrzał, dopóki nie czytałam podobnych temu
        wątków to nie byłam świadoma tego,że coś jest nie tak . Czy myslicie że
        powinnam już coś z tym zrobić czy jeszcze nic? Baardzo chę uniknąć tych
        wszystkich problemów opisywanych przez Was więc proszę, podpowiedzcie coś...
        --
        Pozdrawiam
        Doncia
        • 26.05.06, 22:08
          > Nie boli go, nie jest czerwony i siusia swobodnie dużym strumieniem. Ale na
          > bilansie 2-latka nikt go nie obejrzał

          Bo u trzylatka ma pełne prawo być przyklejony. U nas pediatra też nie oglądała, ale wytłumaczyła dlaczego tego nie robi.

          Pozdrawiam
          Jola
          • 28.05.06, 12:07
            Czyli mam rozumieć, że nic nie robić i czekać aż sam się odklei? Tylko kiedy to
            powinno nastąpić i kiedy muszę zacząć działać jeśli samo nic się nie będzie
            odklejało? Sorry, ale naprawdę przestraszyły mnie te Wasze historie...
            --
            Pozdrawiam
            Doncia
            • 28.05.06, 15:31
              > Tylko kiedy to
              > powinno nastąpić i kiedy muszę zacząć działać jeśli samo nic się nie będzie
              > odklejało?

              Opinie są różne:
              - dwa lata (to słyszałam często 5 lat temu)
              - trzy lata (jakieś 4 lata temu)
              - 5 lat (całkiem niedawno)
              - 7 lat (tak dowiedziała się znajoma mama z USA u swojego pediatry)
              - kilkanaście lat (oficjalne zalecenia Amerykańskiego Instytutu Pediatrii)

              Zawsze możesz delikatnie odciągać napletek w czasie kąpieli.
              Puścić czasem chłopaka bez pieluszki, to pewnie sam się nim zajmie wink
              Zdać się na naturę (wzwody).

              Pozdrawiam
              Jola
      • 26.05.06, 22:31
        Mam prośbę.Czy mogłabyś mi napisać przez jaki okres czasu stosowałaś KUTERID?
        Czy jest on na receptę? Mój snek nie ma już żadnej ranki,ale czytałam gdzieś,że
        podobno ta maść powoduje zmiękczenie skórki i po prostu daje się ona zsunąć.Będę
        wdzięczna za odpowiedz.Pozdrawiamsmile
        • 29.05.06, 12:26
          marge1 napisała:

          > Mam prośbę.Czy mogłabyś mi napisać przez jaki okres czasu stosowałaś KUTERID?
          > Czy jest on na receptę? Mój snek nie ma już żadnej ranki,ale czytałam
          gdzieś,że
          > podobno ta maść powoduje zmiękczenie skórki i po prostu daje się ona
          zsunąć.Będ
          > ę
          > wdzięczna za odpowiedz.Pozdrawiamsmile




          Lekarz zalecił nam do 5 dni. Wiadomo że jak nie musisz to nie smarujesz. No i
          nie ładowałam tego dużo , tylko troszkę dookoła i w środku posmarowałam.
          KUTERID jest na receptę. To maśc sterydowa. Oto więcej o niej z internetu bo
          ulotkę gdzieś posiałam.Przepraszam że nie pisałam wcześniej ale dopiero teraz
          siadłam do komputera.


          KUTERID

          Na receptę
          Producent Lek-Ljubliana, Słowenia.
          Forma leku: krem 0,5 mg/g; maść 0,5 mg/g.
          Zawartość substancja czynna - betamethasone dipropionate.
          Sposób działania Kuterid jest silnie działającym preparatem kortyzonowym, który
          przeciwdziała stanom zapalnym, uśmierza świąd, likwiduje wysięki i obrzmienia.
          Działanie leku występuje szybko i utrzymuje się długo.
          Zastosowanie Kuterid stosuje się w leczeniu łuszczycy, wysypek na tle
          alergicznym oraz w łysieniu plackowatym, w odczynach po ukąszeniu owadów. Maść
          nadaje się do leczenia suchych łuszczących się powierzchni, natomiast krem jest
          odpowiedni do leczenia sączących się zmian skórnych.
          Ostrzeżenie Preparatu nie wolno stosować na otwarte rany, zmiany skóry twarzy
          (rosacea), wypryski wokół warg, w gruęlicy skóry, syfilisie, chorobach skórnych
          na tle wirusowym (ospa wietrzna, opryszczka). Preparatów kortyzonowych nie
          wolno stosować na bakteryjne schorzenia skóry.
          Kuteridu nie wolno stosować dzieciom poniżej 1 roku życia.
          Kremu ani maści nie należy stosować w miejscach, gdzie skóra styka się ze skórą
          (np. pod pachami).
          Unikać zetknięcia preparatu z błonami śluzowymi oczu
          Działania niepożądane W razie leczenia dużych powierzchni skóry i w ciągu
          długiego czasu mogą pojawić się systemowe objawy.
          1/1000- <1/1000- Zwiotczenie skóry. Kruchość naczyń krwionośnych, podskórne
          drobne wylewy krwi. Zmiany koloru skóry - żółknięcie. Wzmożone owłosienie
          skóry.
          Dawkowanie Dawkę ustala lekarz. Krem lub maść należy nakładać cienką warstwą na
          zmienione powierzchnie skóry.
          Ciąża i karmienie Istnieje prawdopodobieństwo, że preparat oddziałuje na płód.
          Nie wolno stosować leku w ciąży.
          Preparat przenika do mleka matki. Zamiar stosowania leku podczas karmienia
          piersią należy omówić z lekarzem.







          • 29.05.06, 23:23
            Dziękuję bardzo za informację.Pozdrawiamwink
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.