"zanoszenie się" dziecka:( Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Moja Córcia( 1,5 roku) od dłuższego czasu się zanosisad zawsze pomagało-
    zalecane przez babcie i pediatrę- dmuchanie w usta...ale.... już parokrotnie
    zauważyłam że w trakcie takiej akcji "zanoszenie się" Kingula zaczyna sinieć
    wokół ust, a w momencie gdy chwyci powietrze z całej siły zaciska zęby że mam
    wrażenie że jej popękają, przytula się i wiotczejesad jestem pielęgniarką i
    takie objawy kojarzą mi się jednoznacznie, słowa pani doktor-"wyrośnie z
    tego" nie bardzo do mnie przemawiają. Czy któraś z Was drogie e-mamy miała
    takie zdarzenia? Wybieram się z Córeczką do innego lekarza ale wolałabym
    wiedzieć jak to się może skończyć
  • mojej koleżanki synek też tak miał, koleżanka była u kilku lekarzy iżaden nie
    potrafił nic doradzić aż w końcu trafiła do bardzo starego lekarza który
    powiedział, że jak następnym razem syn zacznie się zanosić to ma go dwrócić i
    wkroić mu w dupsko, koleżanka wyszła z gabinetu oburzona ale przy kolejnym
    popisie wypróbowała metodę i podziałało, ja wiem ,że zaraz odezwą się
    przeciwniczki bicia dzieci ale ja nie mówię żebyś córkę biła tylko żebyś dała
    jej klapsa tak żeby w końcu ten oddech złapała
  • jak następnym razem syn zacznie się zanosić to ma go dwrócić i
    > wkroić mu w dupsko

    > ale ja nie mówię żebyś córkę biła tylko żebyś dała
    > jej klapsa tak żeby w końcu ten oddech złapała

    ...no suuuuper. Może jednak lepiej przytulić?
  • ale tu nie chodzi o trzepnięcie w tyłek tak aby pękł w poprzek. Klepnięcie w
    pupę, delikatnie w plecki sprawia, że niemowlak odzyskuje oddech. Przytulić też
    trzeba i pokołysać i dać całusa
    --
    Aneta.
    najlepsze z aut
  • Jesooo, toż to metoda jak najbardziej prymitywna i sprzed rewolucji
    umysłowej.......pan doktor chyba gdzies sie zatrzymał.......smile
    --
    "Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa"
  • Moje rodzeństwo zanosiło sie w ten sposób i wiem, jaki to stres dla rodziców... Za kazdym razem boisz sie, że nie uda jej sie złapac powietrza, prawda?
    Ja pamietam jak rodzice z desperacji wstrząsali siostrą czy bratem w takiej sytuacji - niby tez to zbyt mądre nie było, ale co mieli robić, patrzec bezsilnie... Od lekarzy też słyszeli tylko "wyrośnie z tego".
    Pozdrawiam
  • Mój synek też tak miał jakiś czas, teraz ma 2 lata i już mu się to raczej nie
    zdarza, ale podobno niektóre dzieci mają tak do 4 roku życia. Jak nie działa
    dmuchanie to spróbuj przetrzeć jej buzie mokrą pieluszką. Mój juz chyba wzrósł
    więc i twoja wyrośnie życzę żeby jak najszybciej.
  • myślę że jak nic już nie pomaga i dziecko nie może nabrać powietrza to każda
    metoda jest dobra. W tym wszystkim chodzi to żeby wydobyć dziecko z tak jakby
    szoku czy co to jest wiec i może klepnięcie w pupę też dobrze działa nie wiem
    nie próbowałam.
  • moja córka też się zanosiła i to tak, że parę razy straciła przytomność na
    kilka sekund. Faktem jest, że z tego wyrosła i około 3 roku życia już nie było
    z tym problemów. A jeśli chodzi o dmuchanie w usta to mi lekarka powiedziała,
    że trzeba dmuchać nie w usta tylko w nosek i powiem szczerze, że różnie było
    raz pomogło a raz nie. Czasem córka łapała oddech jak popryskałam jej twarz
    zimną wodą i chyba to skutkowało najczęściej, a i jeszcze trzymałam ją głowa w
    dół jak zaczynała "odjeżdżać". A metody klapsa nie stosowałam więc nie wiem czy
    działa.
    Pozdrawiam Aga.
    --
    moje szkodniki smile
  • pewnie, że lepiej przytulić, ale w tym wypadku klaps jest bardziej skuteczny.
    pamiętam z czasów, kiedy moja siostra strasznie się zanosiła, że klaps działał
    najlepiej.
  • niestety ani klaps ani przytulenie nie pomagasad a do przeciwniczek klapsa-
    tonący brzytwy się chwyta nie ma nic gorszego niż widok dziecka nie umiejącego
    zaskoczyć z oddechemsad
  • Moja przygoda z zanoszeniem zaczęła się 27 lat temu. Moja roczna zaczęła
    płakać i już nie wypuściła powietrza, zrobiła się sina i sztywna.Wpadłam w
    straszną panikę bo myślałam że umiera. Jak się ocknęła to była bardzo spocona i
    zmęczona i senna, bo to jest chwilowe niedotlenienie.Objeździłam lekarzy,
    robiłam EEG lekarze tylko przepisywali silne syropki na uspokojenie których
    oczywiście nie dawałam.Dowiedziałam się o księdzu który leczył ziołami,
    pojechałam i on mi zaręczył że do 3 lat dziecko z tego wyrośnie i tak było,
    przepisał mi zioła uspakajajace do parzenia. Dziś córka jest sama matką dwojga
    pociech.
    A chciałam jeszcze dodać że klaps jest po to aby dziecko szybko zaczęło
    oddychać i sie ocknęło to nie żadna krzywda dla dziecka i uważać na język ja
    miała całe palce pogryzione przytrzymując język.
    Powodzenia będzie napewno dobrze.
  • Miałam podobny problem z córka, na szczęście nie dochodziło do żadnych omdleń.
    Mi lekarka poradziła dmuchanie w usta lub nosek i jednocześnie koniecznie
    zachowywanie "zimnej krwi" u otoczenia, radziła byśmy nie okazywali przy niej
    objawów paniki czy zdenerwowania - mieliśmy zachowywać się tak jakby
    np.kichnęła. Lekarka twierdziła że dziecko przy nerwowej atmosferze w czasie
    takiej akcji jakby wyucza się takiego zanoszenia, jakby samo się nakręca. Nie
    wiem czy słuszna jest ta teoria, ale stosowałam się do niej , mimo że serce
    podchodziło mi do gardła, no i u nas zanoszenie stopniowo zmniejszało się i
    ustało ok. 8 m-ca.
  • Dlaczego na tematy o ktorych nie maja pojecia wypowiadaja sie co poniektorzy na
    forach (w tm temacie miedzy innymi alfama i monika). Przeciez ludzie pytaja o
    rade,potrzebuja zasiegnac opinii kogos kto mial podobny przypadek a nie
    wysluchiwac glupich oskarzen na swoj temat. ktos pisal iz moze metoda
    klepniecia w pupe nie jest humanitarna ale daje niekiedy efekty. Wiec po co
    krytykowac skoro nie macie takich problemow. chyba tylko po to zeby udzielic
    sie na forum.
    Strasznie mnie to denerwuje.
    Znajdzcie sobie tematy na ktore macie cos do powiedzenia, potraficie komus
    pomoc, skonczcie z glupia krytyka, bo piszacy tu nie tego oczekuja.
    Potrzebuja wsparcia i rady kogos kto poradzil sobie z problemem.
  • Pozwolicie, że podłączę się do wątku. Jak długo trwały u waszych dzieci
    omdlenia? Ja mam podobny problem z córką 2,4 roku. Wcześniej zdarzyło jej się
    kilka razy odlecieć na ok 2,3 sekundy, ale po prawie dwumiesięcznej przerwie
    coś się dzieje znowu. A mianowicie przy ataku płaczu zemdlała trzy razy w ciągu
    ostatnicz 4 dni i trwało to ok 8 może 10 sekund zanim ją docuciłam. Czy to
    długo? I jeszcze ona przy tym jakby się śliniła i żęziła, trudno mi to opisać
    bo byłam bardzo spanikowana.
    Pozdrawiam i czekam na jakiś głosy.
  • Byłaś u lekarza?
    Nie, żebym Cię straszyła, ale może to byćobjawem padaczki
  • moje dziecko tez sie zachodzi od urodzenia,teraz ma 1,5 roku i dalej tak się
    dzieje i niezawsze pomaga "dmuchanie w usta" te ataki są coraz dłusze i nieraz
    muszę zastosować inne metody.Mało tego poci sie jest blady i mało przywiera na
    wadze.Wyczytałam że takie objawy mogą być przyczyną wady serca, lecz nie w
    każdym przypadku.
  • Tak byłam u neurologa. Nie raz z resztą i nie u jednego. Miała robione EEG i
    nie jest do końca prawidłowe, ale ponoc na padaczkę to też do końca nie
    wygląda. Lekarka każe czekać bo są dwie opcje albo padaczka napadowa albo
    bardziej optymistycznie napady afektywnego bezdechu. Ja teorie znam, chciałam
    tylko podpytać jak szybko to mijało u waszych dzieci? Z ciekawości. A od tamtej
    pory co pisałam byłam kolejny raz u lekarza, ale nic nowego się nie
    dowiedziałam. Powtórzyło się to tylko raz.
    Ja przerabiałam metody dmuchania w usta, również potrząsania (to w panice na
    początku) i spokojnego przytulania. Ale najlepiej u nas działa zagadywanie ją
    czymś ciekawym, nie robię tego zawsze jak płaczę potrafię wyczuć kiedy się
    niewtrącać a kiedy odwrócić jej uwagę, ale ona ma już 2 i pół roku. I
    absolutnie nie należy pozwolić dziecku wyczuć że jest to jakaś wyjątkowa
    sytuacja, że się nad nim rozczulamy bądź przytulamy więcej niż zwykle. Mamy się
    zachowywać jakby się nic nie stałało, tzn. tak jak reagujemy w innych
    nieprzyjemnych dla dziecka okolicznościach, poprostu nic szczególnego.
  • moj Mateusz (prawie 2latka) ma tak od urodzenie.Przerabialismy i dmuchanie i
    klapsy - jak byl malutki to klapsy dzialaly (wyobrazcie sobie 'bicie'
    niemowlaczka.....), teraz juz nic nie dziala i jedyne co mozemy robic to
    prewencja, czyli niedopuszczanie do takich stanow.Nie zawsze sie to jednak
    udaje, wtedy go mocno przytulam i dosc mocno klepie po
    pleckach/pupie.Zawsze 'wraca' ale ma usta i nos sine.Zdarza sie nam to coraz
    rzadziej, bo jak pisalam, bardzoe pilnuje i najczesciej dlawie bezdech w
    zarodku i najczesciej jest to zwykly placz, bez zanoszenia sie.
    --
    Nasze Szczęście Mateusz Aleksander, ur 30.01.2005, godz.14.00
    Matus ma...
  • Jestem "byłym" zanoszącym się dzieckiem i pamiętam strach w oczach mojej mamy
    do dziś... Przeszło mi w wieku ok. 4 lat. Oprócz zanoszenia się także mdlałam
    nagmiennie.
    Jeszcze do niedawna moja siostra miała to samo ze swoim synkiem - dopiero w
    wieku ok. 5 lat zanoszenie się ustąpiło. Oprócz dmuchania, pomagało w skrajnych
    przypadkach unoszenie dziecka za nogi.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.