Dodaj do ulubionych

Jak Wasze serduszka postrzegają siebie?

17.11.06, 10:27
Wczoraj wieczorem oglądałam obrazki narysowane przez Kamilkę (ona ma dopiero
3 latka). Narysowała naszą trójkę, uśmiechniętą, słoneczko jest, trawka. Co
mnie zadziwiło? te kresceczki na brzuszkach co mamy (chlip, chlip....). Dziś
rano poprosiłam ją o wyjaśnienie co to jest. Pokazała mi swój brzuszek. Ona
mysli i że mama i tata też mają blizę po naprawie serduszka.

W jaki sposób Wasze słoneczka mówią o tym, o sobie? Jak z nimi rozmawiacie?
Myślę że to temat godny poruszenie i dotyczy wszystkich naszych serduszek.
Poradżdzie, podpowiedzcie. Pozdrawiam serdecznie Ewelina mama Kamili
Obserwuj wątek
    • aska762 Re: Jak Wasze serduszka postrzegają siebie? 17.11.06, 10:43
      Witaj,
      moja Marysia niestety często odwiedza szpital i od początku tłumaczyłam jej dlaczego musimy tam jeździć. Dlatego jest świadoma swojej wady, wie na czym to polega. Na co musi zwracać uwagę (odsuwa się od ludzi rozmawiających przez komórkę, ob wie, że to może mieć wpływ na pracę jej stymulatora; ponieważ stymulator ma wszczepiny w brzuszek - nie może mieć żadnych urazów brzucha, zawsze zgłasza gdy się gorzej czuje, albo boli ją głowa od niskiego ciśnienia). Już nie raz tłumaczyła zaciekawionym dzieciom, że bliznę ma po wszepieniu pilocika do środa, bo jej serducho za wolno pracowało smile. Wie, że niektórzy nie mieli żadnych operacji (tata, brat), wie, że "kreseczki" można też mieć od innych operacji a nie tylko serca - np ja mam kreseczkę po cesarce, Marysia wie, że musiała być szybko wyjęta z brzuszka, bo gorzej się poczuła.
      Taką edukację rozpoczęłam ok 2 roku życia - wtedy miała trzecią w swoim życiu operację i musieliśmy z mężem jej wytłumaczyć dlaczego to wszystko się dzieje. Po wyjęciu szwów zresztą okazało się, że rana się nie zrosła i musiała leżeć 3 tyg bez wstawania i siadania - jedynym sposobem było wytłumaczenie jej wszystkiego ...Była wspaniała - pilnowała nawet pielęgniarek, jak chciały zmieniać pościel lub ją brać ją do zabiegowego.
      Nie czuje się gorsza z blizną, póki co nie zauważa zdeformowanej klatki, lekarzy, pomiary ciśnienia, kontole stymulatora traktuje jako rzecz oczywistą. Ciekawe jak długo?
      Pozdrawiam,


      --
      Asia z Marysią (blok przedsionkowo-komorowy III st, wszczepiony rozrusznik serca VVI, niedomykalność zastawki trójdzielnej i mitralnej, drożny otwór owalny, nietolerancja glutenu, niedoczynność tarczycy)
      • gonis1 Re: Jak Wasze serduszka postrzegają siebie? 17.11.06, 11:21
        Ja Polę /6 lat/ starałam się traktować normalnie jak zdrowe dziecko. Nie
        robiłam i nie robię specjalnych różnic między nią a jej zdrowym bratem.
        Oczywiście wie, o swojej wadzie i operacji, dzięki której ma naprawione serce.
        Przed badaniami kontrolnymi opowiadałam jak to będzie wyglądać i rozmawiałam o
        tym normalnie. Myślę, że Pola postrzega się jako zdrowe dziecko. Wie również o
        tym, że trzeba oszczędzać serduszko. Jak dotąd to działa. Dziecko rośnie przed
        nią szkoła i nowe wyzwania. Staram się jak najwięcej tłumaczyć i rozmawiać.
        Próbuję nie martwić się na zapas i nie wybiegać zbyt daleko w przyszłość, choć
        to trudne.
        Pozdrawiam Gosia mama Poli /ToF/
    • ewelia5 Re: Jak Wasze serduszka postrzegają siebie? 17.11.06, 11:34
      Ja również zawszę jej tłumaczę co się będzie z nią działo nigdy jej nie
      oszukuję np. kiedy ma mieć pobrana krew nie mówię jej że to nie boli bo to
      nieprawda. Ona zdaje sobie sprawe że miała naprawiane serduszko. Tylko nie
      rozumiem dlaczego rysuje nas z tymi bliznami, sobie dodatkowo rysuje serduszko
      i blizne. Poznała inne dzieci po operacji serduszka oglądały sobie blizny. Zna
      zdrowe dzieci i wie że tego nie mają. Wiem że to dobry moment na kolejna lekcje.
      • jukilop Re: .... 17.11.06, 12:06
        Powiem Wam jak to jest np. u 16 latka
        do niedawna sądziłam że mój Marcin to dzielny facet ,duży już jest ,ale
        jeszcze troche dziecko no i taki charakter który nie bardzo przejmuje się (w
        przeciwieństwie do mnie , z czego się cieszę )
        Kilka dni temu po prawie 3 miesiacach po wszystkich zabiegach doznałam szoku
        Marcin zaczął sam rozmawiać ze mną na temat jak bardzo bał się tam w szpitalu
        przed każdym zabiegiem.Jak leżąc na łózku przed uśpieniem cały trząs się , jak
        mu ze strachu było tak zimno jak w żaden zimny zimowy dzień .
        Słuchałam i w środku wyłam bo tak naprawdę chyba ja nie bardzo go na to
        wszystko przygotowałam - On mnie po prostu uśpił , jest widać dobrym aktorem ,
        naprawde ja takiego niepokoju u niego nie zauważyłam.
        Sądziłam ze skoro nie czyta tego wszystkiego co ja (łacznie z mogacymi wystąpic
        komplikacjami) , nie wie o takich sytuacjach gdzie dziecko z wada serca umiera
        to jego strach tylko skupia sie na tym czy będzie bolało czy też nie .
        Bardzo sie myliłam , mój sym bał się śmierci !!!!!! czy się obudzi czy nas
        jeszcze zobaczy , a jeśli to co ...tam jest ??? itp.
        Jedno Wam powiem z pewnością macie gorzej jeśli chodzi o wytłumaczenie małym
        dzieciom co i jak , macie więcej pracy po zabiegach itp , ale myśle ze Wasze
        małe pociechy nie myślą o najgorszym , nie zdają sobie do końca sprawy z jakże
        wielkiego zagrożenia.
        życzę Wam dobrych rozmów ze swoimi dziecmi , mało strachu i wyczucia jakie
        tylko rodzic w sobie ma.
        --
        Magdalena
        (mama MarcinasmileP-ń
    • aska762 Re: Jak Wasze serduszka postrzegają siebie? 17.11.06, 12:36
      Magdo pięknie napisałaś smile
      Niestety Marysia widziała umierające dzieci na oddziale. Wie, że osoby są leczone, operowane, potem dzieje się coś z nimi a potem nie ma ich, tylko rodzice płaczą na oddziale nad ciałem dziecka (niestety miałyśmy kilka takich sytuacji)... Często pyta się o śmierć, o tym co jest po śmierci, o ból. Na prawdę podziwiam moją córeczkę, mam wrażenie że czasami jest nawet troszkę za dorosła ... Często mówi o własnej śmierci - "kuba nie bij mnie, bo umrę i pójdę do Pana Boga", albo wręcz mówi, że chciałaby iść do Pana Boga. Wiem, że nie do końca zdaje sobie sprawę z tego co mówi.
      Wiem,że trudnych tematów będzie więcej jak dorośnie i chciałabym mieć z nią wtedy tak samo dobry kontakt jak teraz ...
      Dlatego chylę czoła przed Tobą - bo łatwo mieć dobry kontakt z dzieckiem małym, z dużym, dorosłym, wyrośniętym - dużo trudniej. Twoje doświadczenia są dla mnie zawsze bardzo cenne smile
      Asia


      --
      Asia z Marysią (blok przedsionkowo-komorowy III st, wszczepiony rozrusznik serca VVI, niedomykalność zastawki trójdzielnej i mitralnej, drożny otwór owalny, nietolerancja glutenu, niedoczynność tarczycy)
      • ewelia5 Asiu... 17.11.06, 12:46
        Asiu ile ma lat Marysia?

        Proszę piszcie wiek Maluszka w wypowiedzi to istotne.
        Ściskam i do jutra obowiązki wzywają.
      • jukilop Re: nasze serduszka 17.11.06, 13:30
        Faktycznie Asiu zskoczyłaś mnie z Marysią , i jeśli nawet boli to myśle że
        powinnaś z nią rozmawiać dużo na ten temat rozmawiać.
        Ma tak mało lat a juz potrafi zadać takie pytania.
        Wykorzystaj że dzieci ufają bezgranicznie i słuchaj jej, dokładnie słuchaj.
        Asiu tzn że my mieliśmy szczęście , w czasie kiedy my byliśmy w Zabrzu owszem
        była tragedia (niemowle) ale Marcin tego nie widział a i ja mu nie opowiadałam.
        Sama uciekałam z korytarza gdzie czekali rodzice maleństawa, nie umiałam sie z
        tym zmierzyć , potem tylko w przyszpitalnej kapliczce dowiedziałam się że
        modlimy się za śp. Amelkę.
        Pewnie należy dzieci ,często przebywajace na oddziale, o pewnych rzeczach
        informować , tłumaczyć , oswajać .to trudne , w życiu łatwiej mówić o dobrych
        rzeczach niż o tych złych.I nie każdy potrafi , ja myślę że tak jak z tego
        korytarza - to ja uciekłam przed mym synem , sądząc że jeśli o tym nie
        będziemy rozmawiać to nie ma tego tematu - błąd .
        Wystarczyło przecież jedno pytanie
        -...Marcin chcesz o tym porozmawiać ???...
        i poczekać o co chce on zapytać i jeśli to nawet będzie obawa o życie -
        pytanie o śmierć - rozmawiać - bo kto tym naszym dzieciaczkom ma to wszystko
        powiedzieć jeśli nie my , kto ma zmniejszyć ich strach , pokazać ze bać sie to
        normalna rzecz , my też się przecież boimy .
        Asia wcale sie nie spisałam , jedyne co mi sie udało to nie poddać , zaufać
        intuicji i powiedzieć na głos że nie - że to tak nie może sie skończyć i
        szukać ratunku pokazując synowi że w takich sytuacjach zrobię wszystko.
        Kiedyś , jeszcze nie teraz , zapytam Marcina jak mnie w tej historii widział ???
        co było nie tak , a co było ok .
        Napewno Twoja córeczka będzie bardziej wrażliwa niż jej rówieśnicy , będzie
        mądrzejsza o cenny dar posiadania (zdrowie) i będzie umiała sie podwójnie
        cieszyć z Życia - uważaj na nią .
        Sorry za dużo gadam
        ale sama wierzcie mi dużo korzystam z Waszych wypowiedzi , lubie Was słuchać
        [czytać] smile smile smile
        pozdrawiam

        Magdalena
        (mama MarcinasmileP-ń
    • aska762 Ewelina 17.11.06, 13:05
      Prawie sześć lat.

      --
      Asia z Marysią (blok przedsionkowo-komorowy III st, wszczepiony rozrusznik serca VVI, niedomykalność zastawki trójdzielnej i mitralnej, drożny otwór owalny, nietolerancja glutenu, niedoczynność tarczycy)
    • jupora Re: Jak Wasze serduszka postrzegają siebie? 17.11.06, 13:27
      Julek też zawsze był dzielny. Sprawia wrażenie, że jest dorosły i rozumie, że
      tak po prostu musi być (częste badania krwi, ograniczenia w życiu, zwolnienie z
      wf, pozostawanie w domu w razie kataru). Nie buntuje się, ale... kiedy miał
      napisać w szkole o wydarzeniach ważnych dla niego, to wszystko dotyczyło
      kolejnych wizyt w szpitalach (od urodzenia po ostatnią niewydolność). Jest to w
      nim gdzies głęboko i pewnie po latach dowiemy się, co on naprawdę myślał przez
      cały ten czas, kiedy byliśmy przez niego "uśpieni" smile)
      pozdrawiam,
      Justyna, mama Julka ze wspólną komorą
      • jukilop Re: Jak Wasze serduszka postrzegają siebie? 17.11.06, 13:40
        Czytając o Julku pomyślałam że może tym naszym dzieciom powinno się pokazywać
        gorsze przypadki chorób , kalectw .Przepraszam za brzmienie tego , sama nie
        lubię tej metody wychodzenia np. z doła na zasadzie - INNI MAJA GORZEJ
        Chodzi mi o to by naszym serduszkom pokazać że nie sa gorsi od zdrowych
        dzieci , że inne dzieci nawet bardziej chore moga być równie szczęśliwe , no
        ogólnie że życie jest piękne nawet gdy nie chodzi sie na W-F
        --
        Magdalena
        (mama MarcinasmileP-ń
    • mama_nicoli Re: Jak Wasze serduszka postrzegają siebie? 17.11.06, 16:41
      nasza Nicola też juz sobie zdaje sprawę że ma na brzuszku cos czego inne dzieci
      nie mają, a ma 2,5 roku
      ostatnio na kontroli u kardiologa lekarz powiedzial do mnie żebym opowiedziala
      Nicoli bajkę, żeby ją zająć, a Ona nie bo musi "puk, puk" oglądać i słuchać.
      W domu jej ulubioną zabawką są słuchawki i gdy tlko może bada nam serduszka i
      mówi że są zdrowe. Nawet ma lalkę której narysiwala kreseczkę, bo też "miała
      chore serduszko"
      W tym roku w wakacje inne dzieci interesowały się jej blizną, zresztą my jej
      specjalnie nie ukrywamy, od małego musi się przyzwczajać, że tak po prostu jest
      i tego się nie da zmienić. Mam nadzieję, że przy takim podejściu nie będzie się
      jej wstydzila.
      Ania (mama Nicoli)
      • ewelia5 Re: Jak Wasze serduszka postrzegają siebie? 18.11.06, 15:35
        Kochane tak sobię myslę że ona też traktuje swoją chorobę, bliznę naturalnie. A
        na rysunkach pokazała że my też mamy blizny (o tak!) może nie widać ich gołym
        okiem ale zapewniam że mamy. Myslę że ona wie że tak już jest i jest to
        normalne bo przecież wszyscy ją mają mama i tata też. Mam nadzieję że ją dobrze
        rozumiem. Napewno zachowam te jej rysunki i będzę wypatrywać następnych.
        Chętnie bym je Wam pokazała ale nie ma gdzie mogę je umieścić. Dziękuję za
        Wasze słowa jesteście kochane. Ewelina
        p.s. Od Kamilki słyszałam w szpitalu że widziała anioły miała 1,5 roku.
    • aaparzoch1 Re: Jak Wasze serduszka postrzegają siebie? 18.11.06, 19:32
      Radek jest juz starszy, skończył niedawno 10 lat, więc i dużo więcej rozumie.
      Nie tylko my, ale i lekarze go badający , zauważyliśmy, że nie jest w stanie
      spokojnie słuchać o chorobie, zabiegach, operacjach. Zatyka uszy, śpiewa pod
      nosem, albo tak jak ostatnio na kontroli ubiera sie po echu i chce już wyjśc na
      korytarz, aby nie słuchać tego co ma do powiedzenia lekarz. Dlatego nawet
      zasugerowano nam ograniczenie kontroli, co ma lepiej wpłynąc na psychikę nas
      wszystkich. Nie miał operacji, więc w tym zakresie nie moge sie wypowiadać. Był
      czas gdy bardzo chciał aby mu ją lekarze zrobili i aby miał już drowe serce jak
      wszyscy i mógł uprawiac sport i ćwiczyc na lekcjach WF. Wiemy jak to dla niego
      jest ważne, dletego prawdopodobnie będziemy chcieli aby mógł w nich
      uczestniczyć, z wyłączeniem ćwiczen wysiłkowych. Trudny temat, bo jak to
      rozgraniczyć. Zbliża się zima i powstaje problem nart, z których mieliśmy
      zrezygnować. Jednak wiemy, że choćby na chwilę musimy się tam pojawić. Dla jego
      samopoczucia. U nas dodatkowo jest tez problem strachu Radka perzed wszelkimi
      zabiegami. Widok krwi działa na niego bardzo negatywnie. Panicznie boi sie
      wenflonu. Leżał na oddziale, kolegował się z chorymi dziećmi, zwłaszcza
      starszymi od siebie, widział blizny na ich klatkach piersiowych, słyszał ich
      wrażenia z echa przezprzełykowego czy cewnikowania serca. Widział ich strach
      przed zabiegiem i widział też jak niektóre z nich wracały na inny oddział po
      operacji. Myślę, że to zosatnie w jego psychice na zawsze, zupełnie w inny
      sposób aniżeli u ludzi, których ten temat nie dotyczy.
      Madziu poryczałam się czytając Twoje słowa. Bo nie wiem kiedy i czy wogóle mnie
      to czeka. Ta niepewnośc jest straszna. Panicznie przeraża mnie widmo nagłej
      śmierci dziecka.
      • teletombola1 Re: Jak Wasze serduszka postrzegają siebie? 19.11.06, 01:35
        Ja też się poryczałam czytając Wasze wypowiedzi. Moja 3.5 letnia córeczka co
        prawda jest już po operacji, ale ja zdaje sobie sprawę (a najbardziej wtedy
        kiedy tu zaglądam), że to nie koniec, że to już zawsze będzie chore serce i
        nigdy niewiadomo co ją jeszcze w życiu czeka. Tym bardziej, że lekarze cały czas
        nam przypominają, że kiedyś (niewiadomo kiedy) będzie konieczna powtórna
        operacja lub balonikowanie. PRZERAŻA mnie to!
        A teraz coś na wesoło. Moja córka niedawno dopiero zaczęła się przyglądać
        swojej kreseczce, więc jej tłumaczyłam, że to miejsce, przez które pan doktor
        naprawiał jej serduszko. Zapytana przez ciocię kiedyś co jej pan doktor
        naprawiał, dotknęła rączką klatki i chwilę się zastanawiała (nie mogła sobie
        przypomnieć), po czym z pełna powagą wypaliła: cycki!
      • jupora Re: Jak Wasze serduszka postrzegają siebie? 19.11.06, 07:32
        Ze starszym dzieckiem może być trudniej. Julek też miał taki okres (ale
        krótko), że nie mógł w ogóle słuchać o szpitalu, uciekał, zatykał uszy. Potem
        się z tym pogodził, zwłaszcza, że po operacji miał ciągle pobieraną krew na INR
        (prawie 6 lat - dopiero teraz dostaje aspirynę i już nie trzeba) i ciągle
        trzeba było robić jeszccze jakies badania.Piszesz o nartach i ćwiczeniach WF.
        Myśmy próbowali tak w zeszłym roku. Okazało się, że nauczyciel nie jest w
        stanie go upilnować, poza tym nawet zwykłe ćwiczenia były dla niego zbyt
        wyczerpujące. Powikłania pooperacyjne się nasiliły i wylądował w szpitalu.
        Naprawdę uważajcie na Radka. Ja mam stale dylemat - czy rozwój psychiczny, czy
        zdrowie "zamknięte w domu"...
        Bardzo spodobały mi się też słowa mamy Kamilki naszych bliznach, które są, choć
        ich nie widać. Sama "czuję" naszą bardzo często... Ostatnio, kiedy Julek po
        tygodniu nieobecności w szkole, poszedł na 1 dzień do szkoły byłam b.
        szczęśliwa. Zaszczepiłam go na grypę ("wreszcie zdrowy!") i... następnego dnia
        gorączka, kolejnego gorączka... Znów siedzi w domu, traci lekcje, traci
        kolegów. A mnie jakby kto szpilką kłuł...
        pozdrawiam,
        Justyna, mama Julka (wspólna komora)
    • kamila9621 Re: Jak Wasze serduszka postrzegają siebie? 19.11.06, 13:01
      Witam wszystkich! Maximilian chociaz ma juz 9lat(16.11.99)nie do konca chce
      pojac ,ze jego sercr prawdopodobnie nie bedzie takie jak u zdrowych ludzi. Jego
      wielkim mazeniem jest pilka nozna ,ciagle powtaza jak juz bedzie jego serce
      zdrowe to zapisze sie do klubu i bedzie chociaz na bramce.W takich mometach
      jest mi bardzo trudno bo niewiem jak ,mo powiedziec ze jego serce nigdy nie
      bedzie na tyle silne zeby mogl wykonywac jakikolwiek sport wyczynowo.Po 2
      operacji w Poznaniu ,jeszcze na ojomie zadal jednemu z lekarzy pytanie ,czy
      oni go na chwile zabili??? lekarz spojzal na mnie pytajaco a ja na niego,i
      odpowiedzial mu ze nie , tylko nachwile byl uspiony .Na to Max powiedzial ,nie
      wy zescie mnie na chwile zabili , Bo ja widzialem wszystko z gury! A rysunki
      Maximiliana ....w nich powtaza sie bardzo czesto serse, chociaz blizny nigdy
      nie rysowal.Nawet ostatniego lata nie chcial bez koszulki sie kompac w basenie
      bo jakas z dziewczynek powiedziala mu ,ze ma obrzydliwoa blizne.Mysle ze te
      nasze dzieci wiecej przezywaja jak nam to okazuja .Justyna mama Maxa(zwezenie
      i niedomykalnosc zastawki aortalnej II/III st)
      • ememka1 Re: Jak Wasze serduszka postrzegają siebie? 19.11.06, 19:24
        Ciekawy, poruszający i pouczający temat.....na szczęście jeszcze przede mną.
        Mela ma 1,5 roczku i na razie blizny nie zauważa, tak jak i jej starsze
        siostry.....przywykły. U nas napewno będzie łątwiej ponieważ była tylko jedna
        operacja, dość wcześnie i na tym powinien być koniec, więc nie będzie miała
        wspomnień (tylko my rodzice). To jednak nie oznacza, że nie będzie pytała,
        wstydziła się czy musiała zmierzyć się z przykrymi uwagami jak trochę podrośnie.
        My - rodzinka będziemy ją wspomagali, ale pójdzie nam zdecydowanie łątwiej jak
        będziemy wiedzieli na co zwrócić uwagę.
        Liczymy na Wasze doświadczenia.
        --
        MM z Mają, Matysią i Melą (VSD)
      • aaparzoch1 Re: Jak Wasze serduszka postrzegają siebie? 19.11.06, 19:43
        Oj Justyno, jak ja to rozumiem odnośnie piłki nożnej. Nasz Radek pod koniec
        ubiegłego roku szkolnego przechodził dramat związany z naborem do nowej duzyny.
        I marzył o tym. Prosił nawet męża aby ten porozmawiał z trenerem by mógł stać
        choć na bramce. Bo jemu sie wydawało, ze to mniejszy wysiłek fizyczny.
        A dzisiaj rano gdy bylismy na forum i czytalismy o tym, ze podczas badania USG
        lekarz je wykonujący nie wykrył tetrallogii oraz braku rączek u dziecka i
        innych jeszce wad Radek nas zaskoczył swoim stwierdzeniem, że lekarz to ma
        dobrze, bo może popełniac błędy a mimo to dostaje pieniądze. I jak tu mu
        wytłumaczyć, że nawet najlepszemu specjaliście zdarzają się pomyłki ?
        • jupora Re: Jak Wasze serduszka postrzegają siebie? 19.11.06, 20:57
          Mój Julek z uporem staje na bramce w czasie szkolnych przerw. Na razie nie
          słyszę, żeby dzieci protestowały, że jest za słaby, ale pewnie wkrótce tak się
          stanie. Ja za to strasznie się boję, że coś mu się stanie, albo przynajmniej
          się przeziębi (on przy byle emocji i byle wysiłku okropnie się poci). Ale jak
          mu wytłumaczyć, że dzieci się bawią, a on w tym czasie ma siedzieć sam w
          bibliotece?!
        • gwiazdeczka69 Re: Jak Wasze serduszka postrzegają siebie? 19.11.06, 21:09
          bardzo madry temat.mi od najmłodszych lat rodzice tłumaczyli co bede miala
          robione,znałam bardzo wczesnie terminologie jaka posługuja sie lekarze,gdy w
          wieku 10 lat mialam operacje niezdawałam sobie sprawy ze moze cos mi sie
          stac.byłam bardzo optymistycznie nastawiona i raczej rozpatrywalam ta operacje
          w kategoriach podarowania nowego zycia tak jk ta teraz(ale teraz bardziej sie
          balam-wiadomo zycie pokazało jak to wszystko na swiecie jest bardzo kruche)
          jednak wydaje mi sie ze to jednak optymistyczne nastawienie(nawet teraz przy
          tej operacji)wynoikalo ze swiadomosci ze to zycie jest tak pelne juz ograniczen
          ze moze byc tylko leoiej-i teraz juz jestsmilejesli chodzi o rowiesnikow w
          mlodszych latach to mniej mi choroba przeszkadzala niz w tych starszych latach
          (wiadomo chlopcy,randki i pytania)i zawsze czulam sie gorsza bo
          chora,nieatrakcyjna, i nie wiadomo czy mogaca stworzyc zwiazek z osoba na
          wszystkich plaszczyznach zdrowia.Ale dzisiaj wlasnie wrocilam od swojego
          chlopaka-(jak bylam chora bardziej to wlasnie on byl powodem ze chcialam
          walczyc o zycie lepsze i piekniejsze -on tez jest cghory i zarazil mnie tym
          pragnieniem zycia juz wtedy)iprzez caly dzien sluchania nieustajacych
          komplementow na swoj temat czuje sie wspaniale i sadze ze nie kazda osoba pod
          wzgledem kobiecosci moze sie ze mna rownac.smile teraz z powodu choroby czuje sie
          wyrozniona bo dzieki temu umiem bardziej doceniac zycie od innych i spotkalam
          milosc wlasnie w szpitalu-a jakbym nie byla chora to kto byteraz tak ladnie
          obudzil we mnie to co najpiekniejsze?
          • aaparzoch1 Re: do gwiazdeczki 19.11.06, 21:47
            Gwiazdeczko jak ładnie to napisałaś. Szczerze zyczę Wam wielu wspaniałych chwil
            i realizacji wspólnych marzeń. Niech ta miłość was uzdrawia i wzmacnia smile))
            Pozdrawiam. Ola
              • jukilop Re: nasze serduszka 19.11.06, 22:58
                pieknie i prawdziwie Ewelia napisła o Naszych - rodziców bliznach
                To prawda nasze serca też mają blizny i nawet jeśli ktoś myśli ze tak jak w
                naszym przypadku wada - naprawiona - zapominamy o temacie - to myli się.
                Takie rzeczy wywierają na nas takie odczucia , takie zwroty w życiu że nawet
                nie zdajemy sobie sprawy .
                Stąd dla naszych dzieci to musi być naprawdę coś w życiu ważnego , istotnego i
                tylko , no może nie tylko ale najwiecej zależy od nas czy to będzie ich dramat
                życiowy czy podejście do tego na zasadzie - no cóż taka moja uroda - i
                zaakceptowanie ograniczeń z tym związanych.
                Pamietam jak Marcin musiał nagle z dnia na dzień zrezygnować ze sportu (
                czynnie uprawiał 2 dyscypliny) , było cięzko nie ukrywam , ale przeżyliśmy i
                nauczyliśmy się z tym żyć (wszyscy- my też )- OLU tu rozumiem RADKA
                a że tak reaguje - to jego prawo taka jego obrona.
                Jeszcze przed chwila pytałam Marcina czy to już nie problem (chodzi o sport) :
                mówi
                Mamo - spoko - wyluzuj - to nie koniec świata
                I może właśnie pobyty w szpitalu , w jakimś sensie strach, poznanie jakby nie
                było wartości tego co naprawde w życiu najważniejsze pozwoliły mu do tego tak
                podejść.Mam nadzieję .
                Wiem z Waszymi maluszkami jest trudniej , ale jesteście wszyscy tak
                wspanniałymi rodzicami ze znajdziecie do nich drogę , do tych ich
                najukochańszych serduszek i pomożecie im by nikt i nigdzie nie czuł sie gorszy.
                pozdrawiam
                Magdalena
                (mama MarcinasmileP-ń
    • kamila9621 Re: Jak Wasze serduszka postrzegają siebie? 19.11.06, 23:37
      Ja mysle ze te nasze dzieci sa leprzymi obserwatorami jak dzieci zdrowe ,i
      wyczuwaja np . bardzo dobze nasz strach.Max przed 2 operacja w 6 roku
      zycia,zadal mi pytanie kture mnie bardzo zaskoczylo- mamo ty chyba nie
      placzesz, bo ja sie o ciebie bardzo boje zebys mi nie umarla.W tym czasie w
      ktorym to ja prubowalam jak najlepiej ten sam strach ukryc przed nim.A wiedz
      mysle ze takie dzieci sa dobrymi psychologami nas rodzicow.Justyna

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka