Dodaj do ulubionych

Fallot po latach - operacja w 1981 r.

  • bruxelka11 12.04.07, 23:37
    Witam! smile To chyba mnie tu przywołano smile a skoro tak to opowiem o sobie
    troszkę, bo może faktycznie komuś się to przyda... Na początku przyznam się ze
    wstydem, że pomyliłam się w dacie operacji. Sprawdziłam w dokumantach i tak
    naprawdę operowana byłam w styczniu 1980 r. przez prof. Giżycką. Operacja udała
    się, niestety przyplątało się po niej zapalenie wsierdzia, co dzielnie jak
    widac przezyłam smile)) Do operacji prawie nie chodzilam, nie bylo mowy o
    przedszkolu itp. Po operacji przez kilka lat raczono mnie raz w tygodniu
    profilaktycznie zastrzykiem z antybiotyku (co chyba wyjałowiło mnie całkowicie
    i wracałam z przychodni po takim zastrzyku chora, z gorączką 40 stopni, bo
    zarazałam sie w poczekalni od innych dzieci). Do ok 13 r. życia czesto mialam
    anginy, zapalenie płuc itp.
    Jeśli chodzi o tryb i komfort życia to jest naprawde dobrze. Dobrze toleruje
    wysiłek i rodzice nigdy mnie nie ograniczali jeśli chciałam uprawiać sportr. Z
    czasem nauczyłam się gdzie leżą moje granice i jak robić to co lubię, żeby nie
    zrobic sobie krzywdy smile
    W wieku 7 lat poszłam do szkoły i wtedy też pojechałam pierwszy raz w góry na
    wakacje. wówczas byłam w stanie wyjść na ok 3 km spacer. W wieku lat 12
    zaczełam jezdzic konno i byłam już na wycieczce w Pięciu Stawach Polskich z
    przejściem przez Szpiglasowa do M. Oka. Mając lat 18 zaczełam chodzić na
    prawdziwe górskie wyprawy tzn ośmio czy piętnastogodzinne, 25 km wycieczki po
    Tatrach smile)) i tak przez miesiąc wakacji prawie dzień w dzień smile W wieku 22 lat
    pierwszy raz pojechałam na wakacje do Rumunii i zaczęłąm też tańczyć.
    Skończyłam wyższe studia a dziś pracuję na 2 i 1/3 etatu smile
    Po Fallocie została mi blizna na klatce piersiowej i nierówny mostek, kilka
    mniejszych blizn na bokach i dwie po cewnikowaniu. Poza tym paniczny lęk przezd
    białym fartuchem smile
    Gdy byłam dzieckiem najbardziej przykre było dla mnie poczucie wyobcowania w
    grupie rówieśników. Zanim poszłam do szkoły podstawowej nie miałam wogóle
    koleżanek, w szkole okazało się więc, że nie znałam zabaw dziecięcych, nie
    umiałam szybko biegać, nie potrafiłam się bronić, denerwowały mnie też pytania
    o bliznę. W 3 czy 4 klasie nie miałam już takich problemów, ale początki były
    ciężkie smile W póżniejszych latach przykrą chwilę w kontaktach z ludzmi przeżyłam
    na studiach kiedy usłyszałam, że kolega, który wiedział o mojej operacji
    podzialił się z innymi znajomymi z roku, swoją refleksją, że może się mu nawet
    i podobam, ale nie bedzie się ze mną spotykał o się boi , że jakby mnie
    pocałował to mogłabym np umrzeć smile
    Hymmmm...rozpisałam się trochę smile Chyba to by było wszystko co mogę teraz
    powiedzieć. Jeśłi ktoś miałby ochotę jeszcze porozmawiać to proszę pisać a
    narazie pozdrawiam wszystkich TOFików i ich rodziców smile

  • alrada 13.04.07, 12:24
    Bruxelko, wpędzasz mnie w kompleksy smile
    Jesteś po korekcie sprawniejsza o niebo od osoby ze zdrowym sercem. Czyż to nie
    budujące ? Nawiasem mówiąc od pewnego czasu obserwuję, że osoby z wadą serca
    potrafią w życiu wiele osiągnąć własną pracą. KDZ skończył dwa fakultety i
    pracuje z powodzeniem na uczelni.
    A ludzie zwyczajnie po ludzku boją sie tego czego nie znają. Gdyby tamten
    kolega był wówczas bardziej świadomy, jestem przekonana, ze nigdy by tego nie
    powiedział. Życzę Ci wszystkiego naj..., zwłaszcza zdrowia i takiej kondycji.
    Pozdrawiam
    Ola
  • kamtumi 13.04.07, 09:55
    Bruxelko, nawet nie wiesz jak bardzo dziękuję Ci za tego posta. Wlasnie sie
    wybieramy na operacje ze swoim Tofikiem. Twoje slowa daly mi na nowo nadzieje i
    wiare, ze bedzie dobrze. Trzymaj sie cieplutko i odwiedzaj prosze nasze Forum.
  • kpiekuta 13.04.07, 11:03
    Bruxelko Twoja opowieść o wyprawach w góry jest naprawdę budująca. Mój syn ma 2
    latka i jest przed korektą całkowitą, na razie miał 2 zespolenia B-T. Twoja
    historia daje nadzieję na normalne życie innych TOFikówsmile

    --
    Karola, mama Kamila TOF+PA
  • barbarajarzabek 13.04.07, 21:16
    rewelacyjna opowieść, budująca i dająca nam rodzicom serduszkowych maluszków na
    ich normalne życie w przyszłości. dzięki Tobie Brukselko wiem że dobrze zrobiłam
    wysyłając mojego synka do przedszkola, może to ułatwi mu start w szkole.
    serdecznie Cię pozdrawiam i witam na naszym forum. zaglądaj do nas czasem.
    --
    Basia mama Marka(hlhs) i Julii

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka