Pobieranie krwi u 4,5 miesiecznego malca Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Dzisiaj przezylismy koszmar. Moj Grzes mial pobierana krew z zyly na raczce.
    Plakal strasznie, krew gesta nie chciala leciec. Po jakis 5 minutach kazalam
    cala zabawe przerwac, te dwie krople co sie zebraly to z nich powstal skrzep
    i na morfologie sie nie nadawaly. Jednym slowem cale cierpienie na nic. Grzes
    ma cala raczke spuchnieta, popekane naczynka krwionosne... Teraz spi i mam
    nadzieje, ze jak wstanie nic juz nie bedzie pamietal. Zastanawiam sie
    dlaczego to pobieranie krwi z zyly a nie z paluszka? Wydawalo mi sie ze takim
    malym dzieciom (4,5 miesiaca) to sie nie pobiera krwi z raczki... Moze
    pobieralyscie krew swoim dzieciom w tym wieku? Czy tez z raczki? Powiem
    szczerze, ze wiecej nie ide pobierac krwi, wynikow nie bedzie to i trudno.
    Pani doktor Grzes wydawal sie blady to zlecila badania, a chyba nie sa one
    standardowe


    Ot i sie wyzalilam

    Pozdrawiam

    Agata i Gzres(25.01.03)
  • Kasia dostała skierowanie na badanie krwi (standardowe badanie), kiedy miała
    prawie dwa latka. Lekarz poinformował mnie, że krew będzie pobierana z
    paluszka. W przychodni pielęgniarki były bardzo miłe i jedna z nich spytała
    się czy wolimy, żeby krew była pobrana z żyły czy z paluszka. Kasia tylko
    trochę popłakała.
    Może spytaj się lekarza, czy nie można pobrać z paluszka.

    Pozdrawiam Pyza
  • Cześć!
    Wydaje mi się, że tak małemu dziecku nie pobiera się krwi z rączki, tylko z
    paluszka. Mój kilkumiesięczny synek (nie pamiętam ile wtedy miał) miał
    pobierane z paluszka.
    Pozdrawiam Ewa
  • Hm... to chyba zalezy od tego na co te badanie robiłaś. Czy tylko morfologia?
    Czy jeszcze coś innego?
    Ja robiłam morfologię kilka razy jak mały miał 3 m-ce, 5 m-cy i teraz na 2
    latka i to ja wybrałam miejsce (za dwoma pierwszymi razami to była pięta),
    teraz to był paluszek i byłam tak scykana, że mały się rozpłacze (a ja z nim).
    Tymczasem mały się uśmiechał i poryczał dopiero, gdy mama (czyli ja) zakleiła
    mu palec plasterkiem, bo plasterka " nie ma być, mamo!!!"
  • Mój synek miał 1 miesiąc jak trzeba mu było pobrać krew (przedłużająca się żółtaczka) i miał ją pobieraną z rączki. (Później jeszcze 2 razy). Podejżewam, że z palca nie wszędzie pobierają i do różnych celów - jak miał robioną pełną morfologię i jeszcze kilka innych badań to tej krewki mu calkiem sporo utoczyli (jak na moje oko).
    A badań radziłabym nie lekceważyć. U nas "przy okazji" bilirubiny wyszla tez spora anemia sad

    Pozdrawiam i życzę wytrwałości

    Magda mama Wojtusia (10.03.03)
  • Jak mój Kubuś miał miesiąc to mu robili bilirubinę, jeszcze jakieś do wątroby
    (ASTAT i ALAT) i morfologię i wszystko było za jenym razem z paluszka. Ostatnio-
    Kuba ma 3,5m -morfologia też z palca).Więc trochę dziwne to twoje laboratorium
    kasiajan
  • No wlasnie, a co lekarz zalecil w wypadku stwierdzonej anemi? Czy tylko zelazo
    czy cos wiecej?
  • Żelazo, witaminę B6 i kwas foliowy oraz Cebion (witaminę C).
  • Takim maluszkom krew powinno się pobierać z paluszka.
    Jeśli pobierano z żyły to znaczy że laboratorium nie
    posiada odpowiedniego sprzętu... powinni sami zrezygnować
    (tak było w mojej przychodni). W rezultacie byłam w
    prywatnym laboratorium - morfologia kosztowała mnie 10 zł.
    pozdrowienia
    _______
    Psottka z Zuzanką (02.09.02)
    moderator forum eDziecko-Warszawa
  • Hmm... Czyli że następnym razem będę szukała innego miejsca ... (Krew miał pobieraną w osiedlowej przychodni i w szpitalu na Niekłańskiej w Warszawie). A tak swoją drogą, to zaraz po urodzeniu w szpitalu też miał kłutą rączkę .... To których miejsc jest więcej?!
  • Witam!
    Mój synek, jak miał 3 tyg mial robione badania na stężenie bilirubiny, obydwa
    razy to było pobieranie krwi z piętki- strasznie płakał. Ale kiedy kilka dni
    później trafił do szpitala z powodu żółtaczki, pobierano mu z żyły w zgieciu
    rączki i płacz był nie do zniesienia, do tego straszny siniak. Dopiero wtedy
    bolało, słyszałam po płaczu mojego synka. W stopkę odobno mniej boli- za nic
    nie chcialabym pzeżywać tego pobierania z rączki ponownie
    pozdrawiam- Aurelia mama Oliwiera
  • Witam!Miejsce pobrania krwi zalezy od kilku rzeczy-min od sprzętu w laboratorium
    (Nowoczesne potrzebują kilku kropel krwi do oznaczenia wielu czynników,starsze
    kilku mililitrów)ilosci i rodzaju zleconych badań(często trzeba pobrać krew w
    kilka różnych probówek z róznymi odczynnikami)no i od zwyczajów panujących w
    danym miejscu,wprawy osoby pobierającej,żyłek dziecka(Pulchniejsze maluszki
    mają utrudnione nieco działanie) i na pewno chęci pobierających. Warto spytać
    przed badaniem jak to ma wyglądać,żeby wyrobić sobe pogląd czy dana metoda nam
    odpowiada.Poza tym w przypadku gdy badania są planowane polecam krem Emla-jest
    naprawdę znakomity przy wkłuciach do żył!A z własnego doświadczenia(ok 11 lat w
    zawodzie-z maluchami 8)wiem,że ogromny wpływ na zachowanie i reakcje dziecka ma
    zachowanie opiekunów-opanowana mama to połowa sukcesu! No że nie wspomnę o
    uśmiechniętej pielęgniarcesmile Pozdrawiam serdecznie-Zuzia pielęgniarkasmile
  • Kiedy corcia miala trzy tygodnie - z zyly na glowce. W ogole nie plakala, tak
    byla zaskoczona. Jako polroczne niemowle - z palca, sporo. Plakala, ale jak
    tylko operacja dobiegla konca, uspokoila sie (bardzo fachowe pielegniarki,
    naprawde).
  • Mój synek 7,5 mies miał pobieraną krew kilka dni temu z rączki (tzn dłoni).
    Obyło się to wszystko ciach mach, nawet nic nie zauważył, bo tam zabawki, a tu
    dwie panie - jedna trzyma, druga kłuje. Tak to przebiegało w Instytucie Matki
    i Dziecka.
  • Mi lekarka w przychodni dając skierowanie na morfologię (po żółtaczce trzeba
    skontrolować) poradziła,żeby zrobić to w jakiejś fundacji przyszpitalnej, bo
    tam mają doświadczenie (w końcu robią to codziennie w szpitalu), a te panie w
    przychodni nie bardzo się do tego nadają. No i wybieramy się do fundacji.
    Zapłacimy ok.10 zl.
  • Co za przeproszeniem za bydle pobiera na morfologię tak małemu dziecku krew z
    zyły? Wystarczy z plauszka , rozmaz na szkiełko i policzyć szyling. Jestem
    analitykiem i wstyd mi. Jeżeli nie było innych badań to z paluszka wystarczy.
    Zmień laboratoriu.!
  • Moja mała ma 26 mcy a my ciągle z paluszka pobieramy... I zawsze wystarczy, a
    jak nie bardzo, to ja bardzo wink proszę i też wystarczy... Troszkę dłuzej trwa
    zabawa, ale da się zrobić.

    Gdy Ola była malutka i jeździłysmy na badania do szpitala (prokocim) tam zawsze
    bylo z żyły, brrr. Czy to morfologia tylko, czy inne badania (te akurat
    rozumiem). Ale tam standardowo pobierali z żył, u wszystkich i na wszelkie
    badania... Pierwszy raz, gdy Ola miala 2 mce. JA się poryczałam, żyły nie można
    było znaleść, Ola darła się straszliwie (nigdy wcześniej nie słyszałam takiego
    wrzasku mojego dziecka sad ). Po jakimś czasie Ola miała siniaki na łapkach...
    Tam chyba nie mieli tego sprzętu do pobierania z palca...
    Od pewnego czasu robię wszystkie badania w labie. Czasem ze skierowania,
    czaasem płacę. I jestem przeczulona, moje dziecko też. I teraz już tylko
    paluszek. Właśnie ostatnio bylyśmy na pobieraniu krwi do morfologii i Ola z
    USMIECHEM SAMA wybierała paluszek a pani miło z nią rozmawiała... Ale to trzeba
    zawsze powiedzieć, żeby z paluszka... Nie wszędzie chcą sami z siebie nie wiem
    dlaczego. Tyle stresu się dziecku oszczedza. A skoro mamy już taką możliwość to
    dlaczego nie zawsze chcą. Raz byłam w innym labie i tam ZDZIWILI SIĘ, ŻE JA
    PROSZĘ O POBIERANIE Z PALUSZKA, odpowiedź była: "ależ to oczywiste" i nawet mi
    wtedy tak pobrali... Fajnie. Szkoda, że nie wszędzie tak jest.

    Majka, mama Oli (26 mcy)
  • Poszlam prywatnie na pobranie krwi z paluszka, Grzes nawet nie zauwazyl tak byl
    zajety usmiechaniem sie do taty. Szkoda, ze wczesniej nie wpadlam na ten
    pomysl, bo oszczedzilabym mu cierpien. Ale coz, czlowiek sie uczy. mam
    nadzieje, ze zadna mama nie pozwoli pobierac swojemu dziecko krwi z zylki jesli
    mozna to zrobic z paluszka....Trzeba walczyc o swoje dzieci.
    Pozdrawiam

    Agata i Grzes
  • Prokocim, zgadza sie. Pamietam z wlasnego dziecinstwa, pierwszy raz wlasnie tam
    pobrali mi krew z zyly, a skoro pamietam to do dzis, to musialo byc koszmarnie.
    Przedwczoraj bylismy z jedenastomiesieczna Miniatura, oczywiscie wklucie w zyle
    (no, ale oprocz morfologii i obrazu jeszcze liczne IgE swoiste), ale
    przynajmniej mile panie pielegniarki, ofiarnie robiace z siebie malpy
    (przepraszam za porownanie). Minus to niestety obecnosc w pokoju pobran
    jednoczesnie innych ryczacych rozpaczliwie dzieciaczkow - obok nas walczyl z
    dwoma coreczkami, jedna kilka lat, druga moze z osiem - roztrzesiony tata.
    Stereo bylo nie do wytrzymania.
  • Moja córeczka też jest bardzo często kłuta - powód podwyższony aspat i
    wcześniej alat. Jeździmy na kontrole do Dziekanowa Leśnego, w sumie jesteśmy
    zadowolone, bardzo fachowa dr Motyka, tylko niestety panie od pobierania krwi
    niezbyt miłe i kompetentne. I niestety pobieranie zawsze z żyły. W związku z
    tym mam pytanie - czy może być pobierana krew z palca do zbadania aspatu i
    alatu, czy też musi być z żyły. Panie z Dziekanowa powiedziały mi, że
    musiałyby mojej córce palec uciąć, żeby tej krwi starczyło(potrzebne są zawsze
    dwie probówki). Czy mają rację? Dodam, że moja Justysia ma bardzo gęstą krew i
    zawsze są problemy, zatkana strzykawka, wielokrotne wkłucia, trwa to bardzo
    długo, a ja już nie mogę patrzeć na jej cierpienia. Wiem, że powinna dużo pić
    przed badaniem, ale ona generalnie pije bardzo mało, no chyba że cycy, ale to
    nic nie daje.
    Mama Justysi
  • Cześć Stynko! smile))
    No niestety, do tego badania, jak i do innych, do których potrzebna jest duża
    ilość krwi (np. żelazo - ponoć,choć my raz robiliśmy z paluszka i też było oki,
    wiec można próbować, może to tylko takie gadanie, że sie nie da), potrzebne
    jest kłócie żyły sad((
    Można z paluszka, ale wtedy trzeba by bylo "wyciskać" z każdego paluszka. Soro
    u was bywają problemy z gęstością, to byłoby to niezmiernie męczące dla dziecka
    i długotrwałe. No chyba że się mylę, ale mi tak właśnie lekarz tłumaczył. My
    już nie sprawdzamy ALATU i ASPATU, bo w normach. Nawet nie wiem, bo oststnio
    nie sprawdzaliśmy. Więc wszystko oki.
    Odezwij się kiedyś, jak znajdziesz chwilkę.

    Majka, mama Oli (już 27 mcy prawie!! smile)
  • Ha, no wlasnie, niektorych badan sie nie da zrobic pobierajac krew z paluszka,
    czasem potrzeba tej krwi duza ilosc, a czasem wynik z palca nie jest tak
    miarodajny jak ten z zyly.
    Ciekawostka: jest juz cala kupa badan ( naukowych, zeby nie bylo wink
    stwierdzajacych ze pobieranie krwi z palca lub piety jest bardziej bolesne niz
    naklucie do tego celu zyly. Niestety, klucie to jest klucie, i kazdy maluszek
    bedzie to bardzo przezywal. No i my, rodzice, tez ...
    Problem oczywiscie sprowadza sie do tego KTO ta krew pobiera. I w jaki sposob.
    Jaka kreuje atmosfere. Czy rodzic moze byc obecny przy pobieraniu. I tak
    dalej.
    W czasie swoich praktyk klinicznych widzilam pielegniarki pobierajace krew i
    zakladajace wenflony u dzieci. Mile, usmiechniete panie, nie w bialych
    fartuchach, ale w kolorowych uniformach (w misie, kwiatki, postacie z
    dzieciecych bajek, itp ), na stetoskopach powieszone male maskotki, majace na
    podoredziu zestawy kolorowych plasterkow, zmywalnych tatuazy, itp. Po
    zabiegu "delikwent" dostaje loda lub tzw. popsickle. Zasada jest taka ze jedna
    pielegniarka moze ukluc dwa razy, nie wiecej. Jezeli bez rezultatu, szuka sie
    innych rozwiazan (bardziej doswiadczonej pielegniarki/lekarza itp.). Jezeli
    pielegniarka zdaje sobie sprawe, ze moze nie dac sobie rady, nie probuje na
    zasadzie " a nuz sie uda ". Wszystko po to aby dziecko bylo klute jak
    najmniej razy. Rodzice moga byc z dzieckiem przez caly czas bo to naprawde
    POMAGA !
    Niestety, nie mieszkam i nie pracuje w Polsce sad
    Wszystkie bolesne zabiegi da dla nas, rodzicow, przezyciem. Ja np. jestem
    pielegniarka, i co z tego, nienawidze zastrzykow, czy pobierania krwi (
    odzywiscie u siebie wink ). Dlatego tak mocno to wszystko przezywamy. Na pewno
    kazda z nas pamieta z dziecinstwa momenty kiedy musialysmy dostac zastrzyk,
    szczepienie, czy miec pobrana krew.
    To nieszczesne pobieranie z zyly czasami jest konieczne (przyznam szczerze, tu
    gdzie pracuje, w Kanadzie, krwi z palca nie pobiera sie prawie wcale ).
    Zycze wszystkim mamom i dzieciaczkom jak najmniej traumatycznych przezyc,
    Aga RN
  • aga_rn napisała:

    > Ciekawostka: jest juz cala kupa badan ( naukowych, zeby nie bylo wink
    > stwierdzajacych ze pobieranie krwi z palca lub piety jest bardziej bolesne
    niz
    > naklucie do tego celu zyly.

    Oj, nie zgodzę się... Co mi z badań naukowych wink))), gdy mnie boli jedno, a
    drugie nie?!Gdy moje dziecko przy kłóciu żyły wrzeszczy z bólu i strachu, a
    przy palcu wcale?!

    Wiesz, nie chodzi o kłócie palca igłą, tylko specjalnym aparacikiem, którym
    robisz "pstryk" i tyle. I krew kapie sobie powolutku do rureczki...

    Ja miałam tak pobierana krew. Bez porównania...

    No więc, gdy tylko można, wg mnie trzeba domagać się/prosić by pobierano z
    paluszka.

    A swoją drogą, co to za badania???? wink

    Bo nikt mi nie wmówi, ze coś mnie bardziej boli, a coś mniej, gdy jst
    odwrotnie.

    Majka.
  • Majka smile
    ja np. nie lubie zadnego pobierania krwi, ani z zyly, ani z placa. No boje
    sie, boli, i w ogole nie cierpie. Z palca czy piety moze bolec bardziej, i to
    wlasnie bylo dowiedzione naukowo (informacje znalazlam w internecie
    anglojezycznym, glownie "Wong on the Web", tam jest duzo informacji nt.
    atraumatycznej opieki medycznej nad dziecmi ) w sytuacjach kiedy krwi potrzeba
    duzo, piete czy palec trzeba sciskac, czy czasem nakluwac drugi raz bo tej krwi
    zabraklo.
    Badania dotyczyly glownie noworodkow i niemowlat, najczesciej cytowanym autorem
    badan byl Larssen and others, ktory w ogole zajmuje sie bolem niemowlat, bo to
    zagadnienie bylo przez dlugi czas dosc ignorowane, i w ogole uwazano ze
    niemowleta nie odczuwaja bolu tak jak dorosli sad
    Natomiast faktem jest ze naklucie zyly u niemowlaczka to jest sztuka. I do
    tego trzeba wykwalifikowanej, czy to pielegniarki, czy analityka. Lepsze jedno
    naklucie palca niz np. trzykrotna proba pobrania krwi z zyly sad
    Wiesz, kiedy mozna to mozna, ale nie wszystkie badania mozna zrobic pobierajac
    krew z palca. Temat pobierania krwi z palca jest poruszany na forum co jakis
    czas, i najczesciej mamy chca zeby tylko palec, i nic innego. A nie zawsze
    jest to mozliwe. A w postach swiete oburzenie ze jak mozna pobierac krew z
    zyly. Czasem nie ma innej mozliwosci sad((
    Aga RN
  • Tak, Aga, ja to wszystko już wcześniej napisałam. Zgadzam się. Gdy potrezbna
    jest duża ilość krwi to oczywiscie raczej nie ma wyjścia i trzeba kłóć zyłę,
    albo umęczyć dziecko i ściskać kolejne paluszki...

    To prawda.

    Ale imo wszystko (też mam osobiste doświadczenia, z moim dzieckiem i swoje),
    ból przy pobieraniu z żyły a bezbolesne pobieranie z palca to różnica spora.
    Dziecko czuje się niekomfortowo czasem gdy ktoś obcy trzyma mocno za rączkę,
    paluszek, ale o wiele łatwiej zagadac, rozśmiesszyć, nawet malutkie niemowlę. A
    przy pobraniu z żyły, to jest taki wrzask, ze nic sie już nie da zrobić
    (przynajmniej tak było z moją córeczką, kłócia zaczęłyśmy około 2 mca
    życia,niestety były konieczne, tzn nie zawsze konieczne z żyły, po prostu w tym
    szpitalu nie robili inaczej...). Pobieranie z palca NIE BOLI. Wiem że
    niemowlęta odczuwają ból, noworodki także, to nie jest już dziś odkryciem (a
    było, bylo...). I wierz mi, przynajmniej w naszym przypadku (mogłybyśmy w
    takich badaniach posłużyć za jakąś próbę wink))), to się sprawdza, że z palca nie
    boli, a z żyły tak. Acha, i nawet kilkakrotne nakłocie paluszka, jeśli z
    jakichś powodów (np zbyt gęsta krew) są problemy, nie jest dla dziecka okropne,
    łatwo odwrócić uwagę i ono nawet tego nie zauważa. A my nie raz mieliśmy i
    taką,i taką sytuację. Przy kilkakrotnym wkłówaniu się w żyłkę, to dopiero
    bylo... No nie muszę opisywać. A na rączkach siniaki przez pierwszy rok życia
    córeczki... W szpitalu dziecięcym, gdzie pielęgniarki WSZYSTKIE powinny być
    nadzwyczaj wprawne. A nie tylko jedna czy dwie (u nich zawsze było w
    miarę "spokojnie", choć Ola wrzeszczała na cały szpital i pozostałe dzieci
    także, no horror tam sie odbywał w tych podziemiach wink)

    Majka (która jest za pobieraniem z palca, jak najbardziej, gdy tylko można)...

    Ps. A jeszcze dobrze, gdy można dziecku podać cycusia (gdy karmione piersia
    oczywiście). Nie rozumiem dlaczego czasem nie pozwalają;albo pielegniarki po
    takiej mojej sugestii, patrzyly na mnie jak na dziwoląga...

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.