• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Pobieranie krwi u 4,5 miesiecznego malca Dodaj do ulubionych

  • 13.06.03, 14:27
    Dzisiaj przezylismy koszmar. Moj Grzes mial pobierana krew z zyly na raczce.
    Plakal strasznie, krew gesta nie chciala leciec. Po jakis 5 minutach kazalam
    cala zabawe przerwac, te dwie krople co sie zebraly to z nich powstal skrzep
    i na morfologie sie nie nadawaly. Jednym slowem cale cierpienie na nic. Grzes
    ma cala raczke spuchnieta, popekane naczynka krwionosne... Teraz spi i mam
    nadzieje, ze jak wstanie nic juz nie bedzie pamietal. Zastanawiam sie
    dlaczego to pobieranie krwi z zyly a nie z paluszka? Wydawalo mi sie ze takim
    malym dzieciom (4,5 miesiaca) to sie nie pobiera krwi z raczki... Moze
    pobieralyscie krew swoim dzieciom w tym wieku? Czy tez z raczki? Powiem
    szczerze, ze wiecej nie ide pobierac krwi, wynikow nie bedzie to i trudno.
    Pani doktor Grzes wydawal sie blady to zlecila badania, a chyba nie sa one
    standardowe


    Ot i sie wyzalilam

    Pozdrawiam

    Agata i Gzres(25.01.03)
    Edytor zaawansowany
    • 13.06.03, 14:33
      Kasia dostała skierowanie na badanie krwi (standardowe badanie), kiedy miała
      prawie dwa latka. Lekarz poinformował mnie, że krew będzie pobierana z
      paluszka. W przychodni pielęgniarki były bardzo miłe i jedna z nich spytała
      się czy wolimy, żeby krew była pobrana z żyły czy z paluszka. Kasia tylko
      trochę popłakała.
      Może spytaj się lekarza, czy nie można pobrać z paluszka.

      Pozdrawiam Pyza
    • 13.06.03, 14:35
      Cześć!
      Wydaje mi się, że tak małemu dziecku nie pobiera się krwi z rączki, tylko z
      paluszka. Mój kilkumiesięczny synek (nie pamiętam ile wtedy miał) miał
      pobierane z paluszka.
      Pozdrawiam Ewa
      • 13.06.03, 14:55
        Hm... to chyba zalezy od tego na co te badanie robiłaś. Czy tylko morfologia?
        Czy jeszcze coś innego?
        Ja robiłam morfologię kilka razy jak mały miał 3 m-ce, 5 m-cy i teraz na 2
        latka i to ja wybrałam miejsce (za dwoma pierwszymi razami to była pięta),
        teraz to był paluszek i byłam tak scykana, że mały się rozpłacze (a ja z nim).
        Tymczasem mały się uśmiechał i poryczał dopiero, gdy mama (czyli ja) zakleiła
        mu palec plasterkiem, bo plasterka " nie ma być, mamo!!!"
    • 13.06.03, 15:01
      Mój synek miał 1 miesiąc jak trzeba mu było pobrać krew (przedłużająca się żółtaczka) i miał ją pobieraną z rączki. (Później jeszcze 2 razy). Podejżewam, że z palca nie wszędzie pobierają i do różnych celów - jak miał robioną pełną morfologię i jeszcze kilka innych badań to tej krewki mu calkiem sporo utoczyli (jak na moje oko).
      A badań radziłabym nie lekceważyć. U nas "przy okazji" bilirubiny wyszla tez spora anemia sad

      Pozdrawiam i życzę wytrwałości

      Magda mama Wojtusia (10.03.03)
      • 13.06.03, 15:28
        No wlasnie, a co lekarz zalecil w wypadku stwierdzonej anemi? Czy tylko zelazo
        czy cos wiecej?
        • 13.06.03, 15:31
          Żelazo, witaminę B6 i kwas foliowy oraz Cebion (witaminę C).
          • 13.06.03, 17:36
            Takim maluszkom krew powinno się pobierać z paluszka.
            Jeśli pobierano z żyły to znaczy że laboratorium nie
            posiada odpowiedniego sprzętu... powinni sami zrezygnować
            (tak było w mojej przychodni). W rezultacie byłam w
            prywatnym laboratorium - morfologia kosztowała mnie 10 zł.
            pozdrowienia
            _______
            Psottka z Zuzanką (02.09.02)
            moderator forum eDziecko-Warszawa
            • 13.06.03, 19:08
              Hmm... Czyli że następnym razem będę szukała innego miejsca ... (Krew miał pobieraną w osiedlowej przychodni i w szpitalu na Niekłańskiej w Warszawie). A tak swoją drogą, to zaraz po urodzeniu w szpitalu też miał kłutą rączkę .... To których miejsc jest więcej?!
    • 13.06.03, 15:11
      Jak mój Kubuś miał miesiąc to mu robili bilirubinę, jeszcze jakieś do wątroby
      (ASTAT i ALAT) i morfologię i wszystko było za jenym razem z paluszka. Ostatnio-
      Kuba ma 3,5m -morfologia też z palca).Więc trochę dziwne to twoje laboratorium
      kasiajan
    • 13.06.03, 21:40
      Witam!
      Mój synek, jak miał 3 tyg mial robione badania na stężenie bilirubiny, obydwa
      razy to było pobieranie krwi z piętki- strasznie płakał. Ale kiedy kilka dni
      później trafił do szpitala z powodu żółtaczki, pobierano mu z żyły w zgieciu
      rączki i płacz był nie do zniesienia, do tego straszny siniak. Dopiero wtedy
      bolało, słyszałam po płaczu mojego synka. W stopkę odobno mniej boli- za nic
      nie chcialabym pzeżywać tego pobierania z rączki ponownie
      pozdrawiam- Aurelia mama Oliwiera
      • 13.06.03, 22:25
        Witam!Miejsce pobrania krwi zalezy od kilku rzeczy-min od sprzętu w laboratorium
        (Nowoczesne potrzebują kilku kropel krwi do oznaczenia wielu czynników,starsze
        kilku mililitrów)ilosci i rodzaju zleconych badań(często trzeba pobrać krew w
        kilka różnych probówek z róznymi odczynnikami)no i od zwyczajów panujących w
        danym miejscu,wprawy osoby pobierającej,żyłek dziecka(Pulchniejsze maluszki
        mają utrudnione nieco działanie) i na pewno chęci pobierających. Warto spytać
        przed badaniem jak to ma wyglądać,żeby wyrobić sobe pogląd czy dana metoda nam
        odpowiada.Poza tym w przypadku gdy badania są planowane polecam krem Emla-jest
        naprawdę znakomity przy wkłuciach do żył!A z własnego doświadczenia(ok 11 lat w
        zawodzie-z maluchami 8)wiem,że ogromny wpływ na zachowanie i reakcje dziecka ma
        zachowanie opiekunów-opanowana mama to połowa sukcesu! No że nie wspomnę o
        uśmiechniętej pielęgniarcesmile Pozdrawiam serdecznie-Zuzia pielęgniarkasmile
    • 14.06.03, 21:43
      Kiedy corcia miala trzy tygodnie - z zyly na glowce. W ogole nie plakala, tak
      byla zaskoczona. Jako polroczne niemowle - z palca, sporo. Plakala, ale jak
      tylko operacja dobiegla konca, uspokoila sie (bardzo fachowe pielegniarki,
      naprawde).
    • 15.06.03, 22:55
      Mój synek 7,5 mies miał pobieraną krew kilka dni temu z rączki (tzn dłoni).
      Obyło się to wszystko ciach mach, nawet nic nie zauważył, bo tam zabawki, a tu
      dwie panie - jedna trzyma, druga kłuje. Tak to przebiegało w Instytucie Matki
      i Dziecka.
      • 16.06.03, 00:08
        Mi lekarka w przychodni dając skierowanie na morfologię (po żółtaczce trzeba
        skontrolować) poradziła,żeby zrobić to w jakiejś fundacji przyszpitalnej, bo
        tam mają doświadczenie (w końcu robią to codziennie w szpitalu), a te panie w
        przychodni nie bardzo się do tego nadają. No i wybieramy się do fundacji.
        Zapłacimy ok.10 zl.
    • 17.06.03, 08:51
      Co za przeproszeniem za bydle pobiera na morfologię tak małemu dziecku krew z
      zyły? Wystarczy z plauszka , rozmaz na szkiełko i policzyć szyling. Jestem
      analitykiem i wstyd mi. Jeżeli nie było innych badań to z paluszka wystarczy.
      Zmień laboratoriu.!
      • 18.06.03, 01:22
        Moja mała ma 26 mcy a my ciągle z paluszka pobieramy... I zawsze wystarczy, a
        jak nie bardzo, to ja bardzo wink proszę i też wystarczy... Troszkę dłuzej trwa
        zabawa, ale da się zrobić.

        Gdy Ola była malutka i jeździłysmy na badania do szpitala (prokocim) tam zawsze
        bylo z żyły, brrr. Czy to morfologia tylko, czy inne badania (te akurat
        rozumiem). Ale tam standardowo pobierali z żył, u wszystkich i na wszelkie
        badania... Pierwszy raz, gdy Ola miala 2 mce. JA się poryczałam, żyły nie można
        było znaleść, Ola darła się straszliwie (nigdy wcześniej nie słyszałam takiego
        wrzasku mojego dziecka sad ). Po jakimś czasie Ola miała siniaki na łapkach...
        Tam chyba nie mieli tego sprzętu do pobierania z palca...
        Od pewnego czasu robię wszystkie badania w labie. Czasem ze skierowania,
        czaasem płacę. I jestem przeczulona, moje dziecko też. I teraz już tylko
        paluszek. Właśnie ostatnio bylyśmy na pobieraniu krwi do morfologii i Ola z
        USMIECHEM SAMA wybierała paluszek a pani miło z nią rozmawiała... Ale to trzeba
        zawsze powiedzieć, żeby z paluszka... Nie wszędzie chcą sami z siebie nie wiem
        dlaczego. Tyle stresu się dziecku oszczedza. A skoro mamy już taką możliwość to
        dlaczego nie zawsze chcą. Raz byłam w innym labie i tam ZDZIWILI SIĘ, ŻE JA
        PROSZĘ O POBIERANIE Z PALUSZKA, odpowiedź była: "ależ to oczywiste" i nawet mi
        wtedy tak pobrali... Fajnie. Szkoda, że nie wszędzie tak jest.

        Majka, mama Oli (26 mcy)
        • 26.06.03, 21:56
          Prokocim, zgadza sie. Pamietam z wlasnego dziecinstwa, pierwszy raz wlasnie tam
          pobrali mi krew z zyly, a skoro pamietam to do dzis, to musialo byc koszmarnie.
          Przedwczoraj bylismy z jedenastomiesieczna Miniatura, oczywiscie wklucie w zyle
          (no, ale oprocz morfologii i obrazu jeszcze liczne IgE swoiste), ale
          przynajmniej mile panie pielegniarki, ofiarnie robiace z siebie malpy
          (przepraszam za porownanie). Minus to niestety obecnosc w pokoju pobran
          jednoczesnie innych ryczacych rozpaczliwie dzieciaczkow - obok nas walczyl z
          dwoma coreczkami, jedna kilka lat, druga moze z osiem - roztrzesiony tata.
          Stereo bylo nie do wytrzymania.
    • 25.06.03, 10:52
      Poszlam prywatnie na pobranie krwi z paluszka, Grzes nawet nie zauwazyl tak byl
      zajety usmiechaniem sie do taty. Szkoda, ze wczesniej nie wpadlam na ten
      pomysl, bo oszczedzilabym mu cierpien. Ale coz, czlowiek sie uczy. mam
      nadzieje, ze zadna mama nie pozwoli pobierac swojemu dziecko krwi z zylki jesli
      mozna to zrobic z paluszka....Trzeba walczyc o swoje dzieci.
      Pozdrawiam

      Agata i Grzes
      • 27.06.03, 14:00
        Moja córeczka też jest bardzo często kłuta - powód podwyższony aspat i
        wcześniej alat. Jeździmy na kontrole do Dziekanowa Leśnego, w sumie jesteśmy
        zadowolone, bardzo fachowa dr Motyka, tylko niestety panie od pobierania krwi
        niezbyt miłe i kompetentne. I niestety pobieranie zawsze z żyły. W związku z
        tym mam pytanie - czy może być pobierana krew z palca do zbadania aspatu i
        alatu, czy też musi być z żyły. Panie z Dziekanowa powiedziały mi, że
        musiałyby mojej córce palec uciąć, żeby tej krwi starczyło(potrzebne są zawsze
        dwie probówki). Czy mają rację? Dodam, że moja Justysia ma bardzo gęstą krew i
        zawsze są problemy, zatkana strzykawka, wielokrotne wkłucia, trwa to bardzo
        długo, a ja już nie mogę patrzeć na jej cierpienia. Wiem, że powinna dużo pić
        przed badaniem, ale ona generalnie pije bardzo mało, no chyba że cycy, ale to
        nic nie daje.
        Mama Justysi
        • 27.06.03, 14:32
          Cześć Stynko! smile))
          No niestety, do tego badania, jak i do innych, do których potrzebna jest duża
          ilość krwi (np. żelazo - ponoć,choć my raz robiliśmy z paluszka i też było oki,
          wiec można próbować, może to tylko takie gadanie, że sie nie da), potrzebne
          jest kłócie żyły sad((
          Można z paluszka, ale wtedy trzeba by bylo "wyciskać" z każdego paluszka. Soro
          u was bywają problemy z gęstością, to byłoby to niezmiernie męczące dla dziecka
          i długotrwałe. No chyba że się mylę, ale mi tak właśnie lekarz tłumaczył. My
          już nie sprawdzamy ALATU i ASPATU, bo w normach. Nawet nie wiem, bo oststnio
          nie sprawdzaliśmy. Więc wszystko oki.
          Odezwij się kiedyś, jak znajdziesz chwilkę.

          Majka, mama Oli (już 27 mcy prawie!! smile)
          • 28.06.03, 06:01
            Ha, no wlasnie, niektorych badan sie nie da zrobic pobierajac krew z paluszka,
            czasem potrzeba tej krwi duza ilosc, a czasem wynik z palca nie jest tak
            miarodajny jak ten z zyly.
            Ciekawostka: jest juz cala kupa badan ( naukowych, zeby nie bylo wink
            stwierdzajacych ze pobieranie krwi z palca lub piety jest bardziej bolesne niz
            naklucie do tego celu zyly. Niestety, klucie to jest klucie, i kazdy maluszek
            bedzie to bardzo przezywal. No i my, rodzice, tez ...
            Problem oczywiscie sprowadza sie do tego KTO ta krew pobiera. I w jaki sposob.
            Jaka kreuje atmosfere. Czy rodzic moze byc obecny przy pobieraniu. I tak
            dalej.
            W czasie swoich praktyk klinicznych widzilam pielegniarki pobierajace krew i
            zakladajace wenflony u dzieci. Mile, usmiechniete panie, nie w bialych
            fartuchach, ale w kolorowych uniformach (w misie, kwiatki, postacie z
            dzieciecych bajek, itp ), na stetoskopach powieszone male maskotki, majace na
            podoredziu zestawy kolorowych plasterkow, zmywalnych tatuazy, itp. Po
            zabiegu "delikwent" dostaje loda lub tzw. popsickle. Zasada jest taka ze jedna
            pielegniarka moze ukluc dwa razy, nie wiecej. Jezeli bez rezultatu, szuka sie
            innych rozwiazan (bardziej doswiadczonej pielegniarki/lekarza itp.). Jezeli
            pielegniarka zdaje sobie sprawe, ze moze nie dac sobie rady, nie probuje na
            zasadzie " a nuz sie uda ". Wszystko po to aby dziecko bylo klute jak
            najmniej razy. Rodzice moga byc z dzieckiem przez caly czas bo to naprawde
            POMAGA !
            Niestety, nie mieszkam i nie pracuje w Polsce sad
            Wszystkie bolesne zabiegi da dla nas, rodzicow, przezyciem. Ja np. jestem
            pielegniarka, i co z tego, nienawidze zastrzykow, czy pobierania krwi (
            odzywiscie u siebie wink ). Dlatego tak mocno to wszystko przezywamy. Na pewno
            kazda z nas pamieta z dziecinstwa momenty kiedy musialysmy dostac zastrzyk,
            szczepienie, czy miec pobrana krew.
            To nieszczesne pobieranie z zyly czasami jest konieczne (przyznam szczerze, tu
            gdzie pracuje, w Kanadzie, krwi z palca nie pobiera sie prawie wcale ).
            Zycze wszystkim mamom i dzieciaczkom jak najmniej traumatycznych przezyc,
            Aga RN
            • 28.06.03, 08:30
              aga_rn napisała:

              > Ciekawostka: jest juz cala kupa badan ( naukowych, zeby nie bylo wink
              > stwierdzajacych ze pobieranie krwi z palca lub piety jest bardziej bolesne
              niz
              > naklucie do tego celu zyly.

              Oj, nie zgodzę się... Co mi z badań naukowych wink))), gdy mnie boli jedno, a
              drugie nie?!Gdy moje dziecko przy kłóciu żyły wrzeszczy z bólu i strachu, a
              przy palcu wcale?!

              Wiesz, nie chodzi o kłócie palca igłą, tylko specjalnym aparacikiem, którym
              robisz "pstryk" i tyle. I krew kapie sobie powolutku do rureczki...

              Ja miałam tak pobierana krew. Bez porównania...

              No więc, gdy tylko można, wg mnie trzeba domagać się/prosić by pobierano z
              paluszka.

              A swoją drogą, co to za badania???? wink

              Bo nikt mi nie wmówi, ze coś mnie bardziej boli, a coś mniej, gdy jst
              odwrotnie.

              Majka.
              • 29.06.03, 05:33
                Majka smile
                ja np. nie lubie zadnego pobierania krwi, ani z zyly, ani z placa. No boje
                sie, boli, i w ogole nie cierpie. Z palca czy piety moze bolec bardziej, i to
                wlasnie bylo dowiedzione naukowo (informacje znalazlam w internecie
                anglojezycznym, glownie "Wong on the Web", tam jest duzo informacji nt.
                atraumatycznej opieki medycznej nad dziecmi ) w sytuacjach kiedy krwi potrzeba
                duzo, piete czy palec trzeba sciskac, czy czasem nakluwac drugi raz bo tej krwi
                zabraklo.
                Badania dotyczyly glownie noworodkow i niemowlat, najczesciej cytowanym autorem
                badan byl Larssen and others, ktory w ogole zajmuje sie bolem niemowlat, bo to
                zagadnienie bylo przez dlugi czas dosc ignorowane, i w ogole uwazano ze
                niemowleta nie odczuwaja bolu tak jak dorosli sad
                Natomiast faktem jest ze naklucie zyly u niemowlaczka to jest sztuka. I do
                tego trzeba wykwalifikowanej, czy to pielegniarki, czy analityka. Lepsze jedno
                naklucie palca niz np. trzykrotna proba pobrania krwi z zyly sad
                Wiesz, kiedy mozna to mozna, ale nie wszystkie badania mozna zrobic pobierajac
                krew z palca. Temat pobierania krwi z palca jest poruszany na forum co jakis
                czas, i najczesciej mamy chca zeby tylko palec, i nic innego. A nie zawsze
                jest to mozliwe. A w postach swiete oburzenie ze jak mozna pobierac krew z
                zyly. Czasem nie ma innej mozliwosci sad((
                Aga RN
                • 29.06.03, 10:22
                  Tak, Aga, ja to wszystko już wcześniej napisałam. Zgadzam się. Gdy potrezbna
                  jest duża ilość krwi to oczywiscie raczej nie ma wyjścia i trzeba kłóć zyłę,
                  albo umęczyć dziecko i ściskać kolejne paluszki...

                  To prawda.

                  Ale imo wszystko (też mam osobiste doświadczenia, z moim dzieckiem i swoje),
                  ból przy pobieraniu z żyły a bezbolesne pobieranie z palca to różnica spora.
                  Dziecko czuje się niekomfortowo czasem gdy ktoś obcy trzyma mocno za rączkę,
                  paluszek, ale o wiele łatwiej zagadac, rozśmiesszyć, nawet malutkie niemowlę. A
                  przy pobraniu z żyły, to jest taki wrzask, ze nic sie już nie da zrobić
                  (przynajmniej tak było z moją córeczką, kłócia zaczęłyśmy około 2 mca
                  życia,niestety były konieczne, tzn nie zawsze konieczne z żyły, po prostu w tym
                  szpitalu nie robili inaczej...). Pobieranie z palca NIE BOLI. Wiem że
                  niemowlęta odczuwają ból, noworodki także, to nie jest już dziś odkryciem (a
                  było, bylo...). I wierz mi, przynajmniej w naszym przypadku (mogłybyśmy w
                  takich badaniach posłużyć za jakąś próbę wink))), to się sprawdza, że z palca nie
                  boli, a z żyły tak. Acha, i nawet kilkakrotne nakłocie paluszka, jeśli z
                  jakichś powodów (np zbyt gęsta krew) są problemy, nie jest dla dziecka okropne,
                  łatwo odwrócić uwagę i ono nawet tego nie zauważa. A my nie raz mieliśmy i
                  taką,i taką sytuację. Przy kilkakrotnym wkłówaniu się w żyłkę, to dopiero
                  bylo... No nie muszę opisywać. A na rączkach siniaki przez pierwszy rok życia
                  córeczki... W szpitalu dziecięcym, gdzie pielęgniarki WSZYSTKIE powinny być
                  nadzwyczaj wprawne. A nie tylko jedna czy dwie (u nich zawsze było w
                  miarę "spokojnie", choć Ola wrzeszczała na cały szpital i pozostałe dzieci
                  także, no horror tam sie odbywał w tych podziemiach wink)

                  Majka (która jest za pobieraniem z palca, jak najbardziej, gdy tylko można)...

                  Ps. A jeszcze dobrze, gdy można dziecku podać cycusia (gdy karmione piersia
                  oczywiście). Nie rozumiem dlaczego czasem nie pozwalają;albo pielegniarki po
                  takiej mojej sugestii, patrzyly na mnie jak na dziwoląga...
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.