Dodaj do ulubionych

Przedszkole - co o tym myślicie

24.05.09, 21:17
Lena od września powinna iść do przedszkola, ma już nawet miejsce. Wprawdzie
jeszcze łazi w pampku ale już sygnalizuje potrzeby (jak pamięta), myślę, że
przez lato nauczy się bez niego chodzić. Ale jest słaba manualnie, nienawidzi
rysowania, malowania, ostatecznie toleruje ciastolinę. Z Samodzielnym
jedzeniem tez idzie tak sobie- owszem 3-4 łyżki zje, ale potem bawi się
jedzeniem i chce być karmiona.
Ponieważ mój niemąż dostał kontrakt za granica, a Lena będzie niedługo starszą
siostrą, poszłam z nią do psychologa, który orzekł, ze lepiej ją zostawić w
domu przez ten rok, bo może poczuć się odtrącona, ze to i tak za dużo zmian w
jej życiu. Lena bardzo dobrze bawi się w grupie dzieci, zwłaszcza dziewczynek,
z chłopcami jest różnie, jeśli jest jakieś dziecko nadruchliwe, to go nie
toleruje. Nie chce się z takimi dziećmi bawić, reaguje płaczem.
Psycholog zauważyła, że ma słabo wykształcona motorykę reki jak na 3-latka, do
tej pory sama "stosowałam"SI, bo wu nas w okolicy nikt się taką terapią nie
zajmował. Od lipca rusza terapia SI prowadzona będzie przez kobietę z
certyfikatem, już Lenę zapisałam, ale nie wiem czy to da tak szybkie efekty,
by manualnie była gotowa do przedszkola teraz. Z drugiej strony dzieci
znakomicie się rozwijają w przedszkolu, wiec szkoda mi tego roku w domu. Co wy
na to ? posłac ją czy odczekać?


--
Mój blog
Obserwuj wątek
    • paulisek Re: Przedszkole - co o tym myślicie 26.05.09, 09:43
      Mam ten sam problem. Dodatkowo Jerz słabo mówi. Jednak bardziej jestem za
      posłaniem niż przeciw. Jeśli się nie odnajdzie, to będę się martwić inną opieką.
      Myślę, że pobyt z dziećmi podziała stymulująco na rozwój synka. Nie wiem, czy
      mam rację...
      Pozdrawiam Was cieplutko!
      • zielonatosia Re: Przedszkole - co o tym myślicie 26.05.09, 10:11
        Lena też słabo mówi, ma przerośniętego migdałka gardłowego, psycholog jest
        raczej na nie, ja raczej na tak, ale mam nie wiem co mam myśleć, bo nie chcę jej
        traumy zafundowaćsad Z drugiej strony dzieci lepiej się rozwijają w grupie. ja
        wprawdzie nie mam kłopotu z opieką i tak jestem na L4 , poza tym mam aż nadmiar
        rąk do opieki nad nią. Tylko czy przez ten rok w domu aby za dużo nie straci?
        --
        Mój blog
        • paulisek Re: Przedszkole - co o tym myślicie 26.05.09, 10:57
          Rozmawiałam z pracownicą przedszkola i pytałam się, czy dzieci nie odtrącą
          Jurka ze względu na jego "ciapowatość", małomówność i co tu dużo mówić -
          opóźnienie. Twierdziła, że dzieci, zwłaszcza w tych najmłodszych grupach, nie
          mają jeszcze tendencji do wykluczania, naznaczania, a pobyt ze zdrowymi dziećmi
          miałby stymulujące działanie na Jerza. To samo twierdziła oligofrenopedagog z
          Torunia. Rehabilitant jest podobnego zdania. Do psychologa mieliśmy iść po
          urodzinkach (to już w czwartek), ale poczekam do października, bo wtedy mamy
          jechać na turnus do Ameryki i tam mu kompleks zrobią, a nie po jednym badaniu w
          tygodniu, w przypadkowym momencie.
          A ja najbardziej boję się chorób przedszkolnych, tym bardziej, że mały nie jest
          szczepiony.
          Jurek bardzo lubi dzieci, choć ostatnio znów je bije; potrafi sam się załatwić
          na nocniku (łącznie ze ściągnięciem spodni i gaci - pękam z dumy); drugie danie
          zje sam (z rozrzutem ogromnym co prawda); sprawność manualna jest na poziomie
          rocznego dziecka (tak sądzę-zwłaszcza lewa ręka jest "do bani"), ale gryzmolić
          gryzmoli, nawet mówi, że to coś jest (buźka na przykład)i lodówka jest
          obwieszona jego arcydziełami. Ciastolinę to wyjmuje i wkłada do kubeczka. Nie
          umie śpiewać, taniec to kręcenie w kółko. Zna liczby do 12, liczy tak do pięciu,
          zna alfabet i literuje napisy. Jest nad wyraz uczuciowy i bardzo często dopomina
          się pieszczot. Nie boi się obcych, jest bardzo ufny. Słowem cały mój Jurek -
          groch z kapustą. Naprawdę to sama nie wiem, co z tym przedszkolem. Jak tak tu
          sobie piszę, to coraz bardziej nie wiem smile
    • paulisek Dylematy przedszkolne cd 18.07.09, 13:29
      Jurek jest zapisany do przedszkola. Zdecydowałam się go posłać, ale teraz mam
      coraz więcej obaw. Nie wiem, czy sobie poradzi. Jego mowę rozumiem tylko ja.
      Wołanie o siku i kupę w trzydziestoosobowej grupie może być niezauważone. To
      tylko niektóre bolączki...
      Jednak nie mam go z kim zostawić, kiedy idę do pracy. Nie mogę go dać do babci,
      bo tej doszedł problem w postaci mamy z Alzheimerem. Opiekunki nie znajdę, bo
      żadna mi do lasu nie będzie dojeżdżała. No klapa.
      W sierpniu mamy za to turnus rehabilitacyjny.
      • zielonatosia Re: Dylematy przedszkolne cd 28.08.09, 23:31
        Godzina W a raczej "P" się zbliża, moje wątpliwości rosną.... już fajnie wołała
        na nocnik i ostatnio jakaś klapa , uwstecznienie totalne łazi i leje po gaciach,
        aż mi ręce opadają. Albo przyłazi ze słodką minką, że już siusiu zrobiła.
        Posyłam ją na razie na 4h zobaczymy co potem, jak zareaguje na przedszkole.
        Chodzimy na SI, na razie efekty mierne, bo pani nie znana, z dobrych info to
        reha ruchowa tylko do końca roku, bo ma jeszcze niewielkie płaskostopie. I do
        psychologa tez regularnie łazimy- ocena psychologiczna "zaburzona mała motoryka
        - na poziomie 2 lata 2 m-ce", trzeba pracować, no i co z tego jak ona ani
        malować ani rysować ani lepić nie lubi. Pozostałe obszary w normie, społecznie
        ponad 3 lata.
        A swoją drogą to nie wydaje się wam, że jako matki chorych dzieci jesteśmy nie
        co przeczulone? Czasem mi się wydaje, że swoimi lękami normalnie ją ograniczam...
        --
        Mój blog
        • paulisek Re: Dylematy przedszkolne cd 30.08.09, 22:38
          Ja jestem po dwóch dniach "adaptacji" przedszkolnej. We wtorek Jerz idzie z
          workiem już na dobre, na cały dzień. Boję się, jak nie wiem. Jak zobaczyłam go w
          grupie trzydzieściorga maluchów, to wszystkie jego braki (mowa, sprawność,
          uspołecznienie) wyszły jak na dłoni. Jureczkowi jednak podoba się w przedszkolu
          - nowe zabawki, nowe dziewczynki do całowania, nowa piaskownica. Na pewno jestem
          nadopiekuńcza i być może panikuję na zapas. Wierzę, że mimo wszystko da sobie
          radę i wyjdzie mu to na dobre. A jeśli nie - cóż, pomartwię się później. Po
          turnusie w Grudziądzu (polecam mamom zainteresowanym skafandrem albo pająkiem -
          mają naprawdę tanio) widzę, że bardzo garnie się do dzieci i nie mogę tak nad
          nim "kwoczyć". To już duży, baaaardzo dzielny chłopiec. Jestem z niego dumna.
          Pozdrawiam!
            • paulisek Re: I jak? 03.09.09, 12:20
              Bije i popycha dzieci, ciągnie je za włosy, jest wiecznie zalany zupą. Jestem
              podłamana, bo nie wiem, co robić ( z tą agresją), a Panie zmieniają się w tej
              grupie w takim tempie, że nie wiem, do której się zwrócić o pomoc.
              • zielonatosia Re: I jak? 03.09.09, 12:33
                u nas dziś masakra, zobaczyła plączącego chłopca pod drzwiami i było
                pozamiatane...co do zachowania to odwrotnie wycofana na maxa, siedzi sama ogląda
                zabawki sama, nie daje się przytulić, Lena jest w gr zdrowych 3 i 4-ro latków...
                nie wiem co mam robić. W sumie w domu opowiada (swoim narzeczem) lub pokazuje co
                było w przedszkolu, ale jak jest na miejscu to już tak różowo nie jest... Jadę
                dziś do psychologa zobaczymy co powie.
                --
                Mój blog
                • paulisek Re: I jak? 10.09.09, 12:09
                  Po wywiadówce wiem już "wszystko". Jurek bije dzieci, kiedy nie może się z nimi
                  dogadać, a że nie może się dogadać ciągle, to z frustracji tłucze się jak
                  wściekły z nimi. Ogólnie nie jest źle, nie licząc podsypiania Jurka w kącie
                  około godziny 13.00. Kobiety nie prowadzą leżakowania, a Jerz przyzwyczajony do
                  drzemki w południe, gdzieś musi ją sobie uciąć. Jak zobaczyłam go śpiącego na
                  dywanie jak psa, to krew mnie zalała. I tak jest codziennie - panie tłumaczą, że
                  jak chcą go przenieść na leżak, to on się budzi i tak sobie śpi pośród
                  rozwrzeszczanej i rozbieganej czeredy. Aż coś mu się stanie, to przedszkolanki
                  zmądrzeją... Szlag mnie bierze. W tym tygodniu popłakuje trochę przy
                  odprowadzaniu, ale nie jest źle. Bawi się z jakąś Zuzią ponoć tak mi mówi, ale
                  co robi poza tym, to nie mam bladego pojęcia, bo nie wyduszę z niego. Mam
                  nadzieję,że u Was jest lepiej ? smile
                  • zielonatosia Re: I jak? 10.09.09, 20:24
                    Lena tylko do 120stej,bo potem ma "różne zajęcia" a chcę by była wyspana. U nas
                    jest leżakowanie. Ogólnie na początku jest dramat czyli wrzask, jak pierwszy raz
                    tak wrzeszczała to się zastanawiam gdzie ona tak się nauczyła. Okazało się, że w
                    przedszkolu. Ale wrzeszczy tylko w trakcie przebierania, jak ją daje do sali to
                    przestaje. Ogólnie dobrze, zaczęła bawić się z dziećmi, jakaś taka bardziej
                    samodzielna jest. Są dni, że nie chce wychodzić z przedszkola.
                    --
                    Mój blog
                    • agnieszkapacula Re: I jak? 17.04.10, 21:34
                      Witam. Jestem mamą blisko 3 letniej Sary z ACC.Byłabym wdzięczna
                      gdybyś mogła napisać jak teraz radzi sobie Lenka w
                      przedszkolu.Rozważam własnie czy poradzi sobie moja Sarunia.Sara
                      jest w opóżnieniu lekkim ale nieptrafi samodzielnie jesc i chodzi w
                      pampersie.Mówi co prawda kilka słów ale głównie ja wiem oco
                      chodzi.Czasami jest tak zdenerwowana ze nawet i ja niemam pojecia.
                      Po poziomie zabawy moich dzieci, która polega na zabieraniu sobie
                      zabawek na wzajem i uciekaniu wink)obawiam się ze bedzie miała problem
                      z rówieśnikami.Jestem pełna obaw.Byłabym wdzięczna za kilka słów.
                      • zielonatosia Re: I jak? 18.04.10, 10:56
                        posłanie Leny do przedszkola to była bardzo dobra decyzja- bardzo rozwinęła ją
                        społecznie, ruszyła tez intelektualnie i manualnie, no ale tu zastosowaliśmy
                        atak frontowy czyli oprócz zajęć z psychologiem, rehabilitantem i terapeutką SI
                        dużo pracy własnej (gry , książeczki ze szlaczkami, pomoce dydaktyczne ). Z mową
                        jet lepiej ale nie za ciekawie, ostro pracujemy, Lena ma mieć wycinanego
                        migdałka, poza tym kupiłam książkę Masgutowej o wpływie zaburzeń SI na rozwój
                        mowy i będziemy próbować, polecam wydawnictwo Arson - mają fajne pomoce
                        logopedyczne dla dzieci.
                        CO do sytuacji w p-li to moja Lena też manualnie średnio, na początku panie ją
                        dokarmiały teraz próbuje sama jeść, mimo, że sygnalizuje potrzeby to podczas
                        zabawy może zapomnieć, a dlatego posyłam ją w pieluszce, ale z reguły wraca w
                        suchej. Wszytko zależy od przedszkola i kadry, ja trafiłam na super panie,
                        wprawdzie pani dyr na początku chciała się Lenki pozbyć, ale po konkretnejwink
                        rozmowie zmieniła zdanie. Moja Lena w p-lu woli bawić się z chłopcami, zresztą
                        trudno nazwać wspólną zabawą zabawy 3 latków zdrowych bądź nietongue_out
                        Na twoim miejscu zaczęła bym ostry trening czystości i poszła pogadać do p-la
                        jak już będziesz wiedziała że masz miejscesmile Życzę powodzenia.
                        --
                        Mój blog
                        • paulisek Re: I jak? 20.04.10, 08:21
                          Ja też się cieszę, że Jerz jest przedszkolakiem, choć nie powiem - bywają
                          ciężkie chwile. Jureczek największe problemy ma z uspołecznieniem. Emocje aż w
                          nim kipią, więc ciągle dochodzi do spięć z dziećmi - bije, kopie, popycha.
                          Masakra. Panie mają go serdecznie dosyć. Dopóki jest w centrum zainteresowania,
                          to jest OK, ale jak nie, to... Jest z tym niewesoło.
                          Za to gada jak najęty. Wiadomo - czasami są jeszcze przestawki, jakieś
                          neologizmy, błędy, ale potrafi np. mnie przedstawić koledze: "Spójrz, to moja
                          matka. (i obracając mnie w jego stronę) Oto ona." Myślałam, że padnę ze śmiechu
                          jak to usłyszałam. Opowiada o swoich snach "Śnił mi się Atos (pies sąsiadów) i
                          ukradł słoneczko. Hop na płot i uciekł. Taki miałem sen."
                          Manualnie poniżej średniej. Intelektualnie, jak twierdzą panie, powyżej. Z racji
                          mojego kwoczenia jeszcze nie ubiera się sam i sika samodzielnie na stojąco tylko
                          w ubikacji u babci, bo mu sedes pasuje smile.
                          Mimo że cały czas przychodzę po niego do przedszkola z duszą na ramieniu, bo
                          boję się, co też dziś wyczynił (przed świętami musiałam na gwałt optyka szukać,
                          bo ściągnął koledze okulary i wygiął je), to decyzja o posłaniu Jurka do
                          przedszkola była krokiem milowym.
                          Ma teraz koleżankę, Oliwkę, z którą potrafi się ładnie bawić, co napawa mnie
                          optymizmem, że może taki skończony socjopata z niego nie będzie.
                          Pozdrawiam big_grin
                          • agnieszkapacula Re: I jak? 20.04.10, 20:31
                            Dziękuje wam drogie Mamay za odpowiedz i podpowiedzi. Mamay
                            miejsce!!! Byłam z Sarą na testach rozwojowych u
                            Psychologa.Katastrofa.Niepoznałam własnego dziecka. Otóż Sarunia
                            usiadła na krzesełku ( opornie bo w lutym dopiero zaczęła chodzić
                            tak na poważnie) i zauważyła piękne motylki naklejone na szybie w
                            gabinecia który zresztą widziała 2 raz w zyciu po rocznej przerwie
                            czyli jakby go niewidziała.I tak ja owe motylki pochłonęły ze
                            niepowiedziała nawet słowa.Nielicząc dopasowania kółka w wkładance i
                            trójkąta. Pani powiedziała mi że oddała by Sare na oddział specjalny
                            a nie do integracyjnego sad....Natomiast Panie z Wczesnego
                            Wspomagania mówią zebym dała jej szanse i może niebędzie tak zle.I
                            będe się tego trzymać. Postanowiłam że jak sobie nieporadzi to wtedy
                            spróbujemy czegoś innego.A pozatym uważam że te testy są troche
                            niesprawiedliwe.Sara niewykonuje polecen zbyt szybko i nigdy
                            niepokazuje na nich nawet 50% swoich umiejętności.A dodam jeszcze że
                            w drodze powrotnej w samochodzie Sara oczywiście była energicznym,
                            rozgadanym i pogodnym dzieckiem.Nic to cała Sarasmile.Ale musimy
                            popracowac nad dyscyplina
                            • zielonatosia Re: I jak? 21.04.10, 11:57
                              uwielbiam takie pseudopsycholożki, które ferują opinie na podstawie jednego
                              spotkania z dzieckiem, na pociechę powiem, że na pierwszym spotkaniu z panią
                              pseudopsycholog usłyszałam, że moje dziecko absolutnie się do przedszkola nie
                              nadaje. No cóż podziękowałam jej za współpracę i poszłam tam gdzie wykonali
                              Lenie rzetelne testy psychologiczne (pierwsza pani np.: badała moje niemówiące
                              dziecko testami werbalnymi -żenada). W testach wyszło, że manualnie i werbalnie
                              znacznie odbiega od normy, a ponieważ to rzutuje na cały test mieściła się w
                              dolnej stanninie 3 centyla, ale posłałam ją do p-kola i wcale tego nie żałujęsmile
                              --
                              Mój blog

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka