Witam, pytanie nieco prowokacyjne, ale to dlatego, że nie daję już rady.
Mały skończy za kilka dni 5 m-cy, cały czas karmiony piersią. Na początku nie było raczej symptomów alergii (chyba, że podpiąć pod alergię ciemieniuchę i ulewanie), "standardowo" w okolicach 3 m-ca pojawiły się zmiany na skórze.
Odstawiałam coraz więcej produktów i poprawy nie było, tzn. był jeden dzień dobry - jadłam wtedy: chleb, płatki owsiane, ziemniaki, wafle ryżowe, kurczaki (piersi i udka), oliwa i woda; ale zjadłam na ognisku pieczone jabłka i czereśnie i się ponownie popsuło.
Teraz jem: płatki owsiane, ziemniaki, piersi i udka z kurczaka, oliwę, od wielkiego dzwonu wafle ryżowe i tyle. Mały cały czas ma skórę w czerwone cętki

Raczej nie jest uczulony na składniki chleba, bo nie ma różnicy przed odstawieniem go a po wyeliminowaniu (w chlebie nie ma produktów mlecznych - dzwoniłam do piekarni, z której zawsze kupuję chleb).
Lekarze oczywiście mówią: odstawiać, odstawiać, ale ja nie mam już czego.
Ja jestem uczulona na wieprzowinę, jajka kurze (nie wiem czy na całe, czy tylko na którąś z "części składowych"), fasolę, dodatkowo sierść zwierząt i trawy. Wygląda na to, że mały jest uczulony na wywary z mięsa, mleko i jego przetwory, jajka przepiórcze, jakiś składnik z witaminy, którą brałam, chyba też cebula; ale to chyba nie jest koniec

Od kilku dni ma odstawioną wit. D, bo może w tym coś jest.
Mam już dość, chcę karmić piersią, ale nabawiłam się już anemii, stawy mi wysiadają, chodzę głodna, schudłam i ważę tyle, ile dobrych kilka lat temu, przed urodzeniem 3 dzieci. Obawiam się, jakie skutki taka wyniszczająca dieta będzie mieć dla mnie.
Jakie skutki będą dla małego, jeśli wrócę do normalnego jedzenia (oczywiście wszystkiego, oprócz tych rzeczy, które już wykryłam)?
Pomocy, bo się łamię coraz bardziej i coraz poważniej zastanawiam nad podaniem mleka modyfikowanego.
PS. Jeszcze jedno pytanie: mam niedługo wesele, na którym nie chciałabym szokować towarzystwa tym, ze nic nie jem (zwłaszcza, że to rodzina męża i nie wiedzą, co to znaczy mieć alergię). Mam plan taki: dać małemu moje mleko przed samym ślubem, potem spróbować karmić moim, wcześniej odciągniętym, mlekiem (mam nadzieję, że się uda, bo młody nie zna butelki itp) i korzystać z jedzenia na weselu. Ile czasu utrzymują się składniki alergizujące w moim mleku? Co bym musiała zrobić, żeby młody nie odczuł skutków "szaleństwa" matki?