celiakia u 5-latka Dodaj do ulubionych


Tydzien temu zadiagnozowano u mojego 5-letniego syna celiakie.
Kompletnie mnie to zaskoczylo jak i podłamało sad
Synek był i jest dużym dzieckiem - obecnie 90 centyl wzrostu i 80 wagi,
wyglada na dziecko 7-letnie (i każdy kto go poznaje pyta czy podoba mu się w
szkole smile). Rozwijał się bardzo dobrze, do 3 roku był wręcz grubasem wink,
gluten wprowadzony do diety ok. 1 roku życia. Nigdy nie wykazywał ŻADNYCH
objawów alergii - skóre miał śliczną, może nawet za bardzo bo pielęgniarki
mnie pytały czy ja go kąpie w krochmalu (wtedy jeszcze nawet nie wiedziałam
na czym to polega...). Żadnych problemów z wypróżnieniami, kupy zupełnie
normalne. Do 3 roku życia był zdrowym dzieckiem - chorował w sumie 3x. Po 3
roku życia zaczął się koszmar - poszedł do przedszkola i ciągle był chory.
Przez rok w przedszkolu nie był w sumie więcej niż m-c - ciągle zapalenia
oskrzeli, płuc, całe tygodnie na antybiotykach (które nie pomagały), szpital.
Stwierdzono przerośniety mocno 3-ci migdał, wycięliśmy go. Lekarze zapewniali
że przestanie chorować. Pełni optymizmu posłaliśmy synka znów do przedszkola
(już innego, prywatnego, kameralnego z bardzo dobrą opieką). Po tygodniu
zapalenie oskrzeli, antybiotyk, nie pomaga, szpital. Pojechaliśmy do Centrum
Pulmonologii i Alergologii w Karpaczu - diagnoza astma oskrzelowa na tle
alergicznym (uczulenie na pyłki). Zimę synek spędził w domu, uczyliśmy się
podawać leki, zauważać początki duszności, kontrolować astmę. Od wiosny znów
przedszkole - było nienajgorzej, choć troche chorował. Nasiliły się bóle
brzucha które występowały raz na jakiś czas od skończenia 4 lat - kładliśmy
je na karb ciągłego przyjmowania leków (antybiotyki, potem p/astmatyczne i
p/alergiczne). Początkowo braliśmy pod uwage stres związany z powrotem do
przedszkola ale pani psycholog w przedszkolu po rozmowie z dzieckiem i
uważnej obserwacji powiedziala nam że pod względem emocjonalnym 'nie ma mu
nic do zarzucenia'. Wielokrotnie wykonywaliśmy różne badania na pasożyty - to
były jedyne sugestie lekarzy którym zgłaszalismy problem.
Wreszcie 'wymusiłam' na lekarzu rodzinnym skierowanie do kliniki
gastroenterologii - wyznaczono nam tam termin za 6 tyg (miał to byc 30
czerwca). Niestety na ten dzień synek rozchorował się i do kliniki go nie
przyjęto - nastepny termin za m-c - mieliśmy wtedy być na zaplanowanych
wakacjach (ze względu na astmę syna m-c spędziliśmy nad morzem)- to za 2 m-
ce, 30. sierpnia. Spędzilismy w szpitalu 5 dni w trakcie ktorych wykonano
różne badania - m.in. test na wchłanianie D-ksylozy wyszedł żle (ale lekarka
mówiła żeby sie tym zbytnio nie przejmować, to tylko badanie przesiewowe a
wyniki biochemiczne i morfologie krwi miał bardzo dobre). Gastroskopia
wykazała przewlekłe zmiany zapalne w części żołądka, pobrano wycinek jelita
do dokładniejszych badań. Wypisano nas do domu z zaleceniem diety
lekkostrawnej i ograniczeniem podaży owoców. Od kiedy się te bóle brzucha
zaczęły obserwowałam synka czy jakis konkretny pokarm mu szkodzi - nic nie
udało mi sie ustalić. Po tygodniu zadzwonił do mnie rano ordynator oddziału
na ktorym synek leżał z pytaniem jak się dziecko czuje - dobrze sie czuje
(ból brzucha nie pojawił się ani razu) - czy na pewno dobrze się czuje, nie
zgłasza żadnych dolegliwości?? - nie - proszę pani, bo te wyniki badania
jelita są bardzo złe. III stopień zniszczenia kosmków jelitowych. Jakimś
cudem udało mi się nie rozryczeć w słuchawke. Okazało się że u synka
stwierdzono celiakie, szkodził mu gluten którego jadł bardzo dużo i w każdej
postaci - chleb, makarony, ciasta. Wszystko bym podejrzewała tylko nie
gluten - bo obserwowałam synka dokładnie w momencie wprowadzania glutenu do
diety (4 lata temu!) i wszystko było w porzadku.
Tak więc synek jest na diecie bezglutenowej od 5 dni - nie jest proste
przestawienie 5-latka o wyrobionych już nawykach żywieniowych na inne
jedzenie. Nie jest proste wytłumaczenie mu że będzie od tej pory jadł co
innego niż wszystkie dzieci w przedszkolu (przynoszę dla niego potrawy) - tym
bardziej że jak na razie nie udaje się tego zgrać czasowo (inne dzieci już
jedzą a synek czeka aż pani podgrzeje dla niego porcję). I nie jest też
tanio - bochenek chleba bezglutenowego czy to kupionego czy to własnego
wypieku kosztuje 10zł. Po zsumowaniu wydatków na leki (sam Singulair 45 zł)
są kłopoty finansowe... sad Za tydzień idziemy na testy alergiczne pokarmowe -
być może jeszcze coś z diety trzeba będzie usunąć...
Za rok synek idzie do szkoły - do zerówki. Zastanawiam się czy on będzie mógł
kiedyś pojechać na wycieczkę szkolną - jak zapewnić mu wtedy żywienie
bezglutenowe?? Macie takie doświadczenia??
Czy dziecku choremu na astme i celiakie przysługuje jakiś zasiłek??
Proszę o konkretne rady jak i słowa otuchy bo jest nam ciężko sad(

Aga
Przeczytaj całą dyskusję
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.