Dodaj do ulubionych

Mamy gliste-prosze o rade mamy z doswiadczeniem

24.05.05, 00:08
Prosze emamy,jak jest z leczeniem glisty,dzis dostallam wynk, moj 2,5 letni
synek ma gliste ludzka,podalam mu Zentel w plynie,ale nie wiem co dalej.
Moj synek wyglada okropnie sad ma czerwone plamska na cialku boje sie go
ogladac zeby sie nie przestraszyc,kaszle i ma katar,chrapie.
Pierwsze plamy wyszly mu jak mial 8,5 miesiaca,jak sobie o tym pomysle to
mnie trafia,bo leczylam go na alergie przez ten dlugi czas,raz bylo lepiej
raz gorzej ale nigdy tak zle,a teraz mamy gliste.Po Zentelu z plamami jeszcze
gorzej sad
Jesli moge prosic o linki,a moze ktoras z emam napisze jak pozbyc sie
skutecznie tego swinstwa.
Ile dawek leku podawalyscie swoim dzieciaczkom?
Czy gotowac posciel ,maglowac,prac dywany,prasowac wszystkie ubrania?
I czy Wy emamusie tez profilaktycznie sie leczylyscie?
Pozdrawiam mama Filipa





Edytor zaawansowany
  • 24.05.05, 11:08
    Mój syn miał glistę w wieku 5 lat. Na ciele nie miał plam. Obecnośc robala
    wyszła podczas jakiegoś badania kontrolnego. Był leczony 2 cyklowo. Pirwszy raz
    3 czy 4 dni brał jakiś lek -niestety nie pamiętam nazwy. Później po 2 czy 3
    tygodniach była powtórka lego leku. Lek był bardzo skuteczny. Został całkowicie
    wyleczony.
    Zaznaczam ,że u nas cała rodzina była podana temu leczeniu. Takie są podobno
    zasady, że jeżeli 1 osoba ma robaki , to lekarstwa daje się każdemu.
  • 24.05.05, 12:14
    Gaja24 dobrze pisze:
    1. leczyć całą rodzinę (można też Zentelem w tabletkach). Przeleczyć nianię,
    babcię, młodego kuzyna, przyjaciela z podwórka itp. Jesli jest przedszkole -
    natychmiast zawiadomić dyrektora... I walczyć o akcję globalną. Niestety.
    2. co się da z zabawek przemoczyć we wrzątku.
    3. co się da - wyprać ze 3 razy wypłukać w pralce
    4. co się nie da z pkt.2 i 3 - ... wyrzucić (nietety u nas poleciały do
    śmietnika wszystkie pozytywki i inne takie, dla pewności, żeby jakieś dziecko
    nie znalazło sobie zabaweczki... porozbijam wszystko w proch.
    5. dom - sprzątanie generalne. Ciuchy - pranie z 3-krotnym płukaniem. Garnki -
    do wrzątku. Co się da typu stół (bo leży jedzenie, dziecka stoliczek) przetrzeć
    spirytusem.

    6. ponieważ u nas były inne pasożyty wkleję Ci link do f-kasi, u nich też była
    glista.

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=578&w=23550354
    7. objawami i ich nasileniem się nie martw. Czujnie obserwuj. Każdy pasożyt
    przy wybijaniu go lekiem zwiększa produkcje toksyn, którymi zatruwa dziecko.
    Obserwuj. Poprawa może nastąpić dwa tygodnie od zakonczenia leczenia do
    miesiąca. Niestety. Ale to już bliżej niż dalej. Powodzenia, pisz jak efektty.
  • 24.05.05, 14:29
    Dziekuje nie moglam sie doczekac waszych rad.
    U nas drugi dzien po Zentelu plamy na cialku mojego synka zlaly sie w jedna
    czerwona calosc wyglada fatalnie sad jest ich wiecej niz normalnego cialka,oczy
    podpuchniete od wczoraj od poludnia,az sie plakac che.
    Glisty jszcze nie wyszly,nie wiem kiedy to bedzie ,czekam.
    Mam ochote pojechac do szpitala,ale lekarz byl u nas wczoraj wieczorem i kazal
    czekac.
    Podalam Fenistil ze strachu ,nie wiem czy dobrze zrobilam ,w ktoryms poscie
    czytalam ze dziecko dostalo przy pasozytach,oj nie pamietam gdzie to bylo.
    Wszystko sprzatam,nie wiem czy dam rade tak dokladnie.
    Leczymy sie wszyscy,lacznie z Babcia.
    Informowalam znnajomych ,reakcje naprawde sa rozne,z przewaga ignorancji glisty.
    Bardzo dziekuje!!!
    mama Filipa.

  • 24.05.05, 15:31
    Ja pisałam o fenistilu, ale smarowałam tylko miejsce wokół odbytu (b. malutko),
    żeby zmniejszyć świąd, który dawała wtedy chyba candida...
    Z fenistilem ... uważaj.
    Jeśli nie będzie poprawy o pogorszeniu nie wspomnę - wołaj tego lekarza.
    Leczenie przy pasożytach może dawać pogorszenie stanu dziecka. Ja wezwałam
    pogotowie jak moje dziecko miało chwilowy "odjazd" i straciłam z nim kontakt.
    Marta leżała miesiąc w szpitalu, ale pierwsze dwa tygodnie z powodu pasożytów.
    Dalsze dwa to juz były zakażenia "odszpitalne". Dlatego nie śpiesz się, bo przy
    osłabionym organiźmie w szpitalu łatwo Wam będzie coś podłapać. A z drugiej
    strony wiedz, że pogorszenia się zdarzają (czasami).
  • 24.05.05, 23:41
    sigvaris,dziekuje ze odpisujesz.
    Czy mozesz mi powiedziec jak to jest z wydaleniem glisty w kale,czy ja widac?
    podobno sie rozpuszcza w jelitach pod wplywem leku.
    Dzis Filip zrobil dwie kupy ,ale nic w nich nie widzialam.
    Co do plam,po Fenistilu (lub zbieg okolicznosci)plamiska wrocily do stanu
    poprzedniego, niektore zbladly, wyszly nowe w "innych"miejscach.
    na udach gdzie byly koronkowe kwiaty-plamy powstaly siniaki,w krztalcie kregow.
    Filip jest w trakcie brania antybiotyku na trzeciego migdala,ze wzgladu na
    powiekszenie i z powodu sugestii arelgologa ze plamy moga wynikac z
    migdala,laryngolog twierdzi ze to nie mozliwe od migdala.
    Ze szpitalem poczekam,jak opadam z sil, to mysle ze moze tam mojemu synkowi
    pomoga.
    eh,czekam na poprawe.
    Pozdrawiam.
  • 25.05.05, 00:24
    f-kasia wie więcej. Myślę po przeczytaniu ulotki z Pyrantelum że musisz
    poczekać. Napisz może na mail f-kasia on jest aktywny jak najedziesz na jej
    wątek, który Ci tu już załaczyłam.


    Niestety ten trzeci migdal i pasożyty to mi wyglądaja na braci bliźniaków.
    ZAWSZE prawie idą w parze...
    Lecz pasozyty, tylko . Cierpliwe. Inne objawy tylko obserwuj. U Was teraz jak
    na wojnie. Nie mozesz walczyć na każdym froncie na raz! Dziecka organizm nie
    da rady...
    Przelecz pasożyty, może inne objawy (3-ci migdał) ustapią same. Jak nie ustąpią
    same do 7 dni od leczenia pasożytów - bedziesz szukać dalej... Albo dalej tu
    pytać. Nie można dziecka "zawalić" leczeniem. Jednego jestem pewna: zacznij od
    pasożytów i odczekaj chwilę. Potem wejdzie Ci inny kaliber badań.
    Poważnie.
  • 25.05.05, 23:34
    sigvaris,czy sugerujesz ze mamy jeszcze jakiegos innego osobnika?
    >Niestety ten trzeci migdal i pasożyty to mi wyglądaja na braci bliźniaków.
    ZAWSZE prawie idą w parze...<
    Pytam powaznie.
    Dzis zakonczylismy antybiotyk na migdala.
    Wiem ze nie mozna walczyc na kilku frontach,
    ale na pewne decyzje nie mam wplywu.
    Napisalam do f-kasi.
    Dzis mamy mniej plam,okazuje sie ze wszyscy jestesmy bardzo zartuci toksynami.
    Pozdrawiam.



  • 26.05.05, 00:15
    zacznę tak, pasożyty to trzy różne grupy:
    1. robaki (tu glista, owsiki, tęgoryjce) - tymi lekami co je bierzecie wybijasz
    wszystkie potencjalne, no może poza owsikami - one wymagają dłuższego
    leczenia... Lek ten sam, ale mnożą się jak wszy nie przymierzając... Zalecane
    leczenie trwa 5 tygodni wg. chyba innego trybu niż Wy. Na razie odpuszczamy.
    2. pierwotniaki - w Polsce występuje lamblia - ponieważ pasożyty jak już jest
    jeden lubią dołączać - poczytaj w wyszukiwarce na tym forum. Dużo by pisać
    poczytaj w wolnej chwili. Hasło: lamblia. Leki na robaki NIC lamblii nie robią,
    NIC. Inne leki.
    3. grzyby - tu najczęściej Candida. Niby takie nic, no bo powoduje pleśniawki,
    ale przy kuracjach antybiotykowych lubi zbyt namnażać się w przewodzie
    pokarmowym.. Też wrzuć hasło candida. Leki na robaki nic nie robią grzybom (nic
    ani na +, ani na -). Leki na lamblie podobnie. Leki na grzyby... no chyba tylko
    dieta. Mało co działa. Może jeszcze homeopatia z dietą.

    Powinnaś zastanowić się czy coś się nie doczepiło do tej glisty. A może, bo tak
    jest najczęście glista doczepiła się do lamblii. A po kuracji antybiotykowej
    wkracza grzyb i dlatego plamy co raz większe. Wiem, brzmi to fatalnie. Jak
    teoria spiskowa dziejów. Ale poczytaj tylko. Spokojnie.

    Pisząc że migdałki lubią "padać/wysiadać" przy pasożytach, miałam na myśli
    własne obserwacje. Jak już ktoś ma pasożyty (lub ewidentne ich objawy tych
    pasożytów z pkt. 1-3), to ma albo migdałki, albo zum (zapalenie układu
    moczowego). Nie wiem, jak to się ma do siebie, ale jest w tym jakaś
    statystyczna prawidłowość. Szukam. Ciągle szukam gdzie ten punkt styczny. On
    gdzieś jest. ... Ale zajmij się na razie tylko pasożytami.
    Jeśli to one rozrabiają, to po ich pozbyciu się i tak znikną inne kopoty
    (migdałki, zum) - samoistnie.
    Trzymaj się. Obserwuj te plamy. U dorosłych też są?
  • 26.05.05, 01:04
    smile
    Dzieki poczytam.
    Hmmmy,moje plamy wygladaly jak bielactwo.pojawily sie na brzuchu,tylko raz, w
    drugim dniu po Zentelu,nigdy czegos takiego nie mialam,lista objawow jest
    dlugasna.Moj maz po Zentelu,wachania temperatury,bardzo zle
    samopoczucie ,wilgotna zimna skora,synek to samo zimna klejaca skor,pokaszluje
    codziennie rano okolo 3-5 min,tylko rano,zatkany nos,pluje jagby mial cos w
    buzi,(przed leczeniem mowil ze ma wlosa w buzi).
    ojjj ,rozpiala bym sie ,mysle o tym co moglo mi dac wczesniej do myslenia,a
    uznalam to za drobne dolegliwosci, badz dziwactwa (wlos w buzi),swedzenie skory
    z wypryskami u meza,nie polaczylam tego do "kupy".
    Pozdrawiam.


  • 30.05.05, 23:48
    Tydzien po Zentelu,
    plamy zeszly czesciowo,na nozkach synka zostawily since, kore znikaja,
    wczesniej mieszaly sie z czerwonymi plamami ,wygladalo to okropnie,
    kolo pepka siniak fioletowy ,pozostalos po jednej z wiekszych plam,na szyjce
    koronka ktora wyszla dzis rano.
    Na poprawe napewno ma wplyw konska dawka lekow przeciw alergicznych,ze wskazan
    lekarza.
    Z migdalem lepiej ,stwierdzil laryngolog.
    Od wczorej synek ma mniejszy katar ,nie kaszle,oddech od dzisiaj w miare
    normalny.
    Co do kupy (jesli kogos to interesuje),zapach kupy z czesciami pasozytow jest
    nie do zniesienia,glista poszarpana w czesciach.
    Ciesze ze to swinstwo wychodzi z mojego dziecka.
    Synkowi juz mniej smierdzi z buzi!!!!
    Dziekuje sigvaris,
    czytam to co piszesz na forum , jestes skarbnica wiedzy!Dzieki Tobie wiem jakie
    badania mam zrobic synkowi,lekarze lekcewaza sobie pasozyty ,wola uciec w
    alergie.
  • 31.05.05, 00:20
    Przyłączam się do dyskusji, moje dziecko też miało glistę, wyleczyłam (mam
    nadzieję) Pyrantelum w dwóch dawkach, w odstępie ok. 14 dni. Ale glisty w kale
    nie widziałam. Czy jest to możliwe? Przy drugiej dawce leku w kupce były tylko
    dwa malusieńkie, milimetrowe białe kłaczki. Nawet trudno stwierdzić czy to
    robak, czy resztki jedzenia.
  • 31.05.05, 00:40
    Zaraz po Zentelu kupy byly przemielone jak z melaksera,dla mnie dziwne bo moj
    synek mial przewaznie (!) ztwardzenia i tzw:kozie bobki.
    Dzis mielismy dwie kupy pierwsza cuchnaca (kupa smierdzi ,ale nie tak!)
    w tej kupie takiej samej jakosci czastki ,i mniej wiecej grubosci,moze to moja
    sugestia (?) wyobraznia (?)
    Lekarz mowil ze Zentel rozpuszcza gliste,
    hmmy, juz ponad dwa lata ogladam kupy synka i w tej resztki byly inne,nie daje
    sobie obciac reki na 100%.
    Druga kupa przemielona i cuchnaca ,bez w/w czesci.
  • 31.05.05, 10:11
    Makabryczny ten moment leczenia! Ale z tego co piszesz "idzie" ku lepszemu.
    Migdał - daj mu jeszcze chwilę. Wierzę, że jakoś się obejdzie bez dalszej
    ingerencji w tego migdała...
    U nas nie było plam, ale był szpital i zły stan ... Martusię chyba bardzo bolał
    brzuch.

    Powiem szczerze, że nie zawsze w kale znajdziecie winowajców. Czasami organizm
    nie wydala od razu robaków. Tylko kilka dni po leczeniu. A wtedy to juz nie
    zawsze szukamy... Za to inne efekty widać. Też nie od razu ale po miesiącu od
    leczenia, to ja nawet nie mogłam porównać mojej Marty tej przed i po leczeniu!
    Dzięki za ciepłe słowa.
  • 31.05.05, 11:48
    Witam! Byłam w Niemczech...juz jestem.Widze ,że Panie mnie szukały.
    Mogę pomóc odnośnie glistki....jestem po leczeniu córci Własnie wydala z
    siebie toksyny...alergia na pyłki, na słońce i kaszel z pyłków.
    Czekam na pytania... dzisiaj jestem do 14 przy komputerze.
  • 31.05.05, 13:51
    glistka...jak ładnie wink
    Witam f-kasiu, pytanie mam takie: jak pisałam wyżej córka miała glistę na
    początku br. Podałam dwa razy Pyrantelum, glisty w kale nie znalazłam (a zawsze
    sprawdzam, bo dziecko miało krew i śluz w kupkach). Objawy glisty u mojego
    dziecka były takie: obłożony język, nieciekawy zapach z buzi, alergiczna skóra,
    krew w stolcu. Teraz język może nie jest idealny ale nie ma takiego nalotu jak
    dawniej, krwi w stolcu nie ma, reszta objawów bez zmian. Badanie robię co kilka
    tygodni - od wytrucia robiłam 4 x z wynikiem negatywnym. Kwasochłonne po
    wytruciu 1% ale jeden z lekarzy mi powiedział że nawet z glistą kwasochłonne
    mogą być w normie. Pisałaś, że Twoje dziecko miało fosforany w moczu - moje ma
    nadal, rosnąco. Czy to jest jakiś wiarygodny objaw?

    I najważniejsze: pisałaś o oczyszczaniu organizmu ziołami. Bardzo mnie to
    zainteresowało, bo moja dziecina ciągle chora, jest podejrzenie o alergię. Nikt
    z lekarzy nie wspominał o oczyszczaniu organizmu z toksyn. Możesz doradzić
    jakieś ziółka dla 3,5 latka?
  • 31.05.05, 15:17
    Witam1
    Pisałam o ziołach ...ale podając je mojej córci zauwazyłam ,ze ma duzo
    niestrawionego pokarmu i nabłonki w kupce ( zbadałam to w laboratorium ) i
    odstawiłam te krople.
    Był to IMUN I ANALERG.Jednak w moim przypadku nie zdały egzaminu.Były za
    mocne.JEJ jelitka były wyjałowione i zmeczone po tych truciznach na te
    glisty...To tyle na temat ziól.
    Ja leczyłam córke 2 razy vermoxem i raz zentelem.
    Glisty w kupce widziałam ( tzn. szczątki).
    W tej chwili ostatnia dawkę miała 20 kwietnia.Przez okres podawania tych
    trucizn miała pokrzywki, liszaje, bóle brzucha przed stolcem.Objawy skórne były
    widoczne na 3 dzien po podaniu leku.
    W tej chwili mam taką sytuację:
    - badam juz 3 dzień kupke- na razie zero
    -córa ma alergie na słońce i czerwone policzki
    - kaszle jak z tuby ze spieniona sliną.
    Byłam wczoraj u allergologa pediatry i powiedział mi ,ze te objawy to toksyny z
    glisty( sa bardzo silne) + alergia na pyłki trawy( teraz pylą najwięcej).
    Dostała wziewy i czekam co będzie dalej.
    Zaznaczam ,ze cała rodzina brała leki na robactwo ( babcia, dziadek no i my)
    Córcia nie ma już bólów brzucha, stolce "śliczne" , nie ma ochoty na słodycze
    no i wyleczyła jej sie w końcu pipusia( miała upławy i rany na wargach
    sromowych az do krwi....jak sobie to przypomne to mi słabo.....)
    Teraz jest lepiej .... nie ma porównania.Pipcia czysta, srom nie piecze i nie
    swedzi
    Teraz tylko te toksyny....chyba ,że znowu rozwija się jakaś larwa....TEGO
    WYKLUCZYĆ SIĘ NIE DA.
    Pozdrawiam i zmykam do domciu ( jestem w pracy).
    Jutro tu zajrze,zapraszam tez na moją poczte f-kasia@wp.pl.Chetnie podziele
    się moimi doswiadczeniami i obserwacjami na temat tych glistek ...wiem,ze to
    jest trudne...ale my mamy musimy być silne i musimy zabić tego "gada" na
    śmierć!- inaczej on wyniszczy nasze dziecko.
    pozdrawiam
    kasia
  • 31.05.05, 15:32
    Mało to wszystko pocieszające...ja niestety muszę się przyznać do błędu,
    pediatra nie przyłożyła się do kuracji po stwierdzeniu glisty, kazała tylko
    kupić Pyrantelum albo Zentel. Wybrałam łagodniejszy środek, podałam sama. Nie
    przeleczyłam całej rodziny bo lekarka stwierdziła, że dorośli bardzo rzadko
    łapią glistę i to domena dzieci.
    Ciekawi mnie jeszcze w jakich odstępach czasu podawałaś leki.
    I jak często i w jakich odstępach czasu robisz badania kału.
    Pozdrawiam smile
  • 01.06.05, 00:02
    Jak to czytam, to dostaje gesiej skorki sad
    Dziekuje f-kasiu za to ze tu jestes.
    Moje pytania dotyczace wstretnej glistki smile
    -w jakich odstepach czasu podawalas lekarstwo (2 tyg , 3-tyg)?
    -czy przed podaniem leku np:2 raz ,badalas kupke?
    -czy wszyscy braliscie 3 dawki i czy takie same leki?
    -dlaczego 2 razy wermox i 1 raz Zentel ,czy takk zalecil Wam lekarz?
    -czy Twojej corci wrocil "normalny "zapach z buzi?
    -czy w trakcie leczenia podawalas corci leki przeciw alergiczne?jesli tak to
    jakie?
    my mamy Fenistil i Zyrtec.
    -jakie srodki zapobiegawcze nawrotowi zastosowalas w domu?
    pranie ,maglowanie poscieli,prasowanie.
    Zastosowalam sie do porad sigvaris smile,ale moze cos moglo umknac, a jest
    istotne w tej sprawie.
    Ciesze sie ze Wam sie udalo smile
    Jestem podlamana sad ze toksyny tak dlugo mecza dzieciaczki!
    Pozdrawiam.


  • 01.06.05, 10:05
    Witam serdecznie!
    Ja wiem,że wiadomość o glistach u swojego dziecka powoduje gesią skórkę...sama
    to przezyłam.Gdy widziałam to robactwo w kupce- to "całowałam" kibelek i trzy
    dni nic nie jadłam.Spotkałam sie z teorią,ze leki rozpuszczaja"gady", drudzy
    lekarze mówią ,że nie.Sama już niewiem kto ma rację....Pewnie każdy po trochu...
    Z tego co wiem to pyrantelum jest za słaby...mogą glisty przetrwać.
    Dorosli maja tez gliste ludzką, kolezanka ma , jej mąż i dzieci.Znam osoby
    dorosłe które w młodosci( 20-26 lat) miały glisty...takze dorosły tez łapie.
    Jezeli wasze dzieci maja to co wam szkodzi tez wziąć leki.Cała moja rodzina
    wzięła bez badań kału- nie było czasu na nasze badania.Braliśmy leki razem z
    Agnieszką ( córa- 6 lat).
    Podałam vermox pierwszy raz :
    - aga 2 razy po pół tabletki rano i wieczorem przez trzy dni
    - my 2 razy całą tabletkę ( rano iwieczorem) przez trzy dni.
    Za dwa dni u Agi wystąpiły plamy czerwone na buzi, skóra jak tarka, pokrzywka
    na całym ciele...szok.Tragedia.
    Lekarz mówił ,ze to troksyny z tych glist.
    za dwa tygodnie następna dawka vermoxu jak poprzednio i znowu nasilenie objawów
    pipci, polkrzywki i dziwne części w kupie u Agi.
    Nie mogłam nic jeść z obrzydzenia.Stolce córci smierdzace, takie napuszone jak
    pączek, jak purre..
    I kaszel po zaśnięciu...takie odkrztuszanie, jakby miała coś w gardle.
    Lekarz zalecił za dokładnie dwa tygodnie zentel.Dlaczego?
    Bo uznał ,że ma tych glist dużo.Miała duże objawy toksyn.
    Podałam wszystkim zentel jednorazowo 1 tabletkę aga i my.
    Adze przed leczeniem śmierdziało z buzi i miała nalot na języku- w tej chwili
    nie ma.Nie podawałam w czasie leczenia żadnych innych leków np. alergicznych.
    Gotowałam posciel, przescieradło nasze i córy codziennie zmieniałam, ręczniki
    tez, domestosu zużyłam hektolitry na kibelek, wanne, zlew, podłogi ,sciany w
    toalecie.
    Jak przyszło obce dziecko do nas to po skorzystaniu z toalety zaraz ją
    dezynfekowałam ,miało tez osobny ręcznik dla gościa - który gotowałam.Majtki
    gotowałam nasze i agi.Nie chce widzieć tego rachunku za wodę....
    Jesteśmy wszyscy już ponad miesiąc po ostatniej kuracji, cały czs sprawdzam
    wyrywkowo adze stolec, wczoraj nawet zleciłam test na lambrie.Nam tez sprawdzam
    stolce...zobaczymy.
    Będę spokojna chyba dopiero po kilku( jak nie kilkunastu) negatywach.
    Tez się boję ,że może znowu sie zarazić..ale czy mam wpływ....minimalny.
    Do alergologa poszłam przedwczoraj bo pojawił sie kaszel na pyłki traw(
    dodam ,że aga od poprzedniego roku uczuliła się na pyłki traw i kota).
    Alergolog pocieszył mnie ,że skoro alergia wyszła dopiero jak miała 5 lat -
    moze być spowodowana tymi toksynami.Zobaczymy.
    Musze teraz czekać , badać kał, obserwować.
    no to tyle kochaniutkie.Nie martcie się..będzie dobrze.Są gorsze rzeczy na tym
    swiecie.
    pozdrawiam
    kasia
  • 01.06.05, 10:19
    Dziękuję f-kasiu.

    Jeszcze tylko dodam, że pediatra poradziła mi, żeby przed wytruciem glistę
    osłabić. Wtedy łatwiej ją wytruć. Kazała przez parę dni podawać dziecku kwaśne
    jedzenie i pestki z dyni, bo glisty tego nie znoszą (chociaż gdzieś czytałam,
    że działają tylko świeże pestki). Teraz dziewczyny z forum homeopatia mnie
    zlinczują że zalecam lek kompleksowy - ale podawałam też ze wskazania pediatry
    Tenacet Heel i Cina CH9. Oczywiście przed podaniem leków homeopatycznych trzeba
    się skonsultować z lek. homeopatą.
  • 02.06.05, 23:22
    F-kasu dziekuje.

    Bylismy u lekarza ,teraz mamy Pyrantelum /nastepna dawka,
    Zentel okazuje sie za silny dla mojego synka,znowu ma nasilenie objawow sad
    Mamy do zrobienia usg,i rtg klatki piersiowej,zeby wykluczyc inne przyczyny
    naszych plam.
    zmiana lekow przeciw alergicznych.
    Dziekuje emamy za pomoc.
    Napisze jak bedziemy mnieli wyniki badan.
    Pozdrawiam mama Filipa smile

  • 10.06.05, 23:57
    Jednak nasze leczenie glisty zakonczylo sie szpitalem smile
    Stan mojego synka pogorszyl sie do tego stopnia, ze byl podejrzewany o wade
    wrodzona (????)
    Obejrzalo "nasze plamy" z dziesieciu lekarzy,wiekszosc postawila na
    alergie,tylko jedna Pani dermatolog przejela sie nasza glista i palmami , sama
    w swoim zyciu miala przykre doswiadczenia z pasozytami.
    ma nas wyprowadzic z plam .
    diagnoza szpitalna to :przewlekla pokrzywka.
    Jestesmy po drugiej dawce Pyrantelum.
    Mamy diete bez-aspirynowa.
    Plamy caly czas sie pojawiaja ,ale juz mniejsze i mniej ilosciowo.
    Przebadalismy sie na Lambdie wynik "-"
    IgE 273.2IU/ml
    smile
    Moj synek na dzien dzisiejszy nie chrapie!
    Cichutko oddycha!
    Nie ma katatu,nosek sie oczyscil!
    Nie pokaszluje rano!
    Z buzki mu ladnie pachnie smile
    Ciesze sie przeleczylismy sie wszyscy,lacznie z bliskimi znajomymi i ich
    dzieciaczkami.
    smile Pozdrawiam serdecznie mama Filipa



  • 11.06.05, 00:13
    U nas też - pisałam Ci o tym w tym wątku.
    Niewiele eMam mi wierzy, że usuwanie toksyn z organizmu może mieć i taki
    przebieg...
    Ja leżałam ( w zasadzie siedziałam) przy łożeczku mojej Martuchy miesiąc.
    Powiem Ci tak, moje dziecko dopiero teraz dochodzi do siebie. Czyli szpital +
    rekonwalescencja = 2 miesiące.
    Co do lekarzy, nikt nie wierzył, że to pasożyt tak narozrabiał. Obstawiali na
    porażenie mózgowe, albo padaczkę. Ponieważ pasożyty u każdego dają co innego u
    Was też się pewnie nie łapią! Trzymaj się tego co Ty wiesz. Inaczej zwariujesz
    przy wychodzeniu z tego, a dziecko to nie balonik doświadczalny lekarzy, tylko
    dziecko!

    U nas to lekarze ... Teraz zaczynają powoli kumać. Teraz. Jak im w kółko
    tłumaczę. I wiele objawow zniknęło....

    Świetnie, bo na prostą wychodzicie! Mam nadzieję, że to forum jakoś pomaga!
  • 21.07.05, 23:39
    Niestety mamy znowu glistę - a najlepsze jest to, że nie wyszła w żadnym z 7
    badań kału tylko... w kupce. Córka skończyła antybiotyk, nie brała żadnych
    leków na robalki i nagle dziś rano - trzy białe 3-cm niteczki w kupce. To chyba
    glista, na owsiki za długie? Nie rozumiem, dlaczego wylazły. Po antybiotyku?
  • 22.07.05, 10:48
    Witam specjalistki od parazytologii!
    Mam pytanie: jak wygląda glista? Dziś w kupie synka zauważyłam dość długą nitkę
    szarawego jakby śluzu.Po dotknięciu papierem ta nitka się rozerwała. Czy to
    może być glista? Przepraszam za niesmaczny opis i czekam na odpowiedź.
  • 22.07.05, 11:29
    Niestety co do śluzu, nie wiem. Ale co do tych 3 cm, to sprawia to wrażenie
    glisty! Owsiki są mniejsze kilkakrotnie, nawet samiczki.

    7 badań powiadasz,cóż pisze ciągle, że to badanie prawie nigdy nie wychodzi...
    Ale cóż. Laboratoria piszą: jaj pasozytów nie znaleziono, my traktujhemy ten
    wynik, że pasożytów nie ma... Nietety, tak to wygląda.

    Co do antybiotyku, to mógł je podparaliżować (Pyrantelum, Zinat, Vermox je
    paraliżuje skutecznie) i może część z nich wylazła. Myślę jednak, ze kuracja
    przed Wami. Także pozostałych członków rodziny... SKonsultuj to jakims
    rozsądnym lekarzem - w przychodni parazytologicznej, może? Pediatra będzie
    wiedział gdzie jej szukać, mam nadzieję i musi dać skierowanie.
  • 22.07.05, 12:07
    .....dlaczego drogie e-mamy wyrzucacie je do kibelka a potem zastanawiacie sie
    co to było?
    Należy zapakować podejrzane "przedmioty" do pojemniczka i biegiem do
    laboratorium. Wtedy dokładnie dowiecie sie co to jest.
    Zawsze warto mieć te pojemniki w domu- nigdy nie zaszkodzi.
    Po co potem zachodzić w głowe co to było jak juz pływa w ściekach.
    Wiem z doświadczenia ,ze czasami cos podejrzanie wygląda a okazuje się ,że to
    niestrawiony chips np.
    Dlatego naprawde polecam badanie podejrzanej "cząstki"
    pozdrawiam
    kasia
  • 22.07.05, 20:53
    Czy moze mi ktos napisac skad sie te robaki i jak mozna temu zapobiec?
  • 22.07.05, 22:54
    Robaki...coż skąd są u naszych dzieci?

    Robiono badania w warszawskich mieszkaniach, na 100 pobranych próbek kurzu w 80
    % znaleziono jaja owsika.
    Lamblie (taki pierwotniak, też pasożyt) w Polsce są roznoszone przez muchy.
    Jaja pasożytów ludzkich są obecne wszędzie tam, gdzie są ludzie (nie
    zwierzęta!).
    Jaja pasożytów zwierzęcych to inna bajka i nazywa się toksokaroza (tak nazywa
    się choroba na którą ludzie chorują po zarażeniu się pasożytami zwierzącymi),
    jednak pisze o tym bo lekarze łączą i mylą pasożyty ludzkie ze zwierzęcymi.
    Inny pasożyt, którym są grzyby mamy najczęściej po leczeniu antybiotykami.

    A dzieci cóż... widziałaś kiedykolwiek, jakiekolwiek dziecko, nawet
    najmniejsze, które nie brałoby wszystkiego do buzi?
    WidziałaśdDziecko, które podnosi zabawki np. z podłogi i pakuje je sobie
    prosto do buzi?
    Dziecko, ktore pakuje do buzi zabawki innych dzieci?
    I na koniec najlepsze.
    Czy Ciebie ktokolwiek badał na obecność lamblii? Jesteś pewna, że jesteś zdrowa?
    Bez obrazy.
    Piszę bo to ja zaraziłam moje dziecko. Nikt inny. Chociaż i tak miałoby okazję
    i bez mojej "pomocy" gdyby było choć troche starsze niż było..

    I jak sama rozumiesz z higieną niewiele to ma wspólnego. Oczywiście w ujęciu
    nieco innym niż ta, którą propaguje Michael Jackson.
  • 22.07.05, 22:51
    Nie było sensu tego wybierać z kupki, glista jak nic. Wygląda to jak gruba nić
    koloru biało-przeźroczystego. Córka brała Zinnat - jeśli paraliżuje to jest już
    jasne czemu wylazły. W sumie to podejrzewałam, że jest - dlatego latałam z
    kupkami do badania. Nie mam skierowania do przychodni parazytologicznej,
    leczenie zleciła pediatra. Jutro wieczorem podaję pierwszą dawkę 20 ml Zentelu
    w syropie, dla nas w tabletkach. Za 10 dni powtarzam.
    Uwaga: pediatra zaprosiła nas na początku września na powtórkę kuracji -
    powiedziała, że po wakacjach (i grzebaninie w piasku i parkach) odrobacza
    standardowo wszystkie dzieci.
  • 22.07.05, 22:56
    Brawa dla tej lekarki!!
    Wielkie brawa i uznanie! Może warto sobie polecać takich pediatrów, co ?
  • 28.07.05, 10:28
    f-kasiu, czasem i to nie wystarcza, niestety... Pare miesiecy temu, kiedy
    zlapalam u julki owsika, zapakowalam do pojemniczka z kalem, zanioslam do
    badania... Oczywiscie wynik ujemny. Chyba bym musiala im na szkielku pod
    mikroskop tego robaka dac, zeby go zauwazyly. Ale fakt, 3cm to juz nie tak
    latwo przeoczyc.

    Przy okazji, dowiedzialam sie (a dokladniej tesciowa od swojego internisty), ze
    standardowo wykonywane badanie kalu na pazoyty szuka JAJ, czyli nawet jak
    bedzie dostarczony robal w calej rozciaglosci, to badanie moze (?!) go
    przeoczyc. Jest ponoc calkiem osobne badanie sprawdzajace obecnosc pasozytow,
    hm, juz wyklutych. Niektore laboratoria pisza na wynikach "pasozytow ani ich
    jaj nie znaleziono", co moze sugerowac jednoczesne wykonanie obu tych badan.

    pozdr
  • 23.07.05, 14:10
    Musze przyznac ze jestem troche zdziwiona poniewaz zadne dziecko z naszego
    otoczenia takiego badania nie mialo,a dzieci sporo.Lekarz tez nigdy o tym nie
    wspomnial.Moze powinnam o tym pomyslec.
  • 23.07.05, 21:37
    My o tym właśnie dlatego piszemy.... że lekarze tego nie robią i trzeba
    samemu.. I samemu najszybciej i najłatwiej zrobić badania kału w kierunku
    lamblii, robaków (powszechne nazywane na pasożyty)i grzybów.
  • 27.07.05, 22:55
    witam i mam pytanie..
    otóż od paru godzin żyję w stresie, że moja córeczka (13mies.) mogła zarazić się
    glistą psia. - czyli toksokarozą??
    Byłam z nią u koleżanki, która ma sukę i 7 szczeniaków.Właśnie podczas naszego
    pobytu były one odrobaczane i na własne oczy widziałam jak wychodziły z nich glisty.
    moja mała nie miała z pieskami ani tym bardziej z ich odchodami kontaktu
    bezpośredniego - natomiast głaskała sukę - która na 100% też jest zarobaczona.
    Córeczka jest na etapie wkładania wszystkiego do buzi,więc podczas zabawy na
    podwórku nie jestem w stanie tego kontrolowac - musiałabym ją chyba przywiązać
    do czegoś..
    Jestem naprawdę załamana, bo zakażenie tą glistą dzisiaj jest bardzo prawdopodobne.
    Czy któraś z Was orientuje się może, czy podanie tych leków odrobaczających
    dziecku zdrowemu, lub (tak jak może być w naszym przypadku - świeżo zarazonemu
    poskutkuje lub jak nie zarażone to nie zaszkodzi??
    Chyba jutro powinnam gnac do lekarza po receptę??
    Napiszcie coś - proszę..
    Dzięki.
    --
    Kaśka
  • 27.07.05, 23:10
    Jejku, nie panikuj tak! Jaja glisty psiej są wszędzie - w parku, u sąsiada w
    ogródku, być może nawet w piaskownicy. Ale z drugiej strony to lekkomyślne z
    Twojej strony, że po głaskaniu psa nie umyłaś małej rączek.

    Na ile się orientuję podanie leków odrobaczających nie pomoże, ponieważ glista
    psia nie pasożytuje w przewodzie pokarmowym człowieka. Można odczekać jakiś
    czas i zrobić dziecku badania krwi w kierunku toksokarozy. W każdym razie nie
    powinnaś tak się tym przejmować jeśli suka nie lizała dziecka po twarzy lub
    rączkach.
  • 27.07.05, 23:54
    dzięki za odp. może trochę panikuję - ale nie chciałabym mieć dziecka na
    sumieniu..wiem,że po zabawie z psem powinno się myć rączki ale ona dotykała
    piasku, trawy na tym podwórku.. nie dokładnie tam gdzie są szczeniaki(które
    jeszcze za daleko od "gniazda" się nie oddalają - mają dopiero 4 tyg) ale suka
    porusza się po całym terenie, no i na butach tez jaja się chyba przenoszą?
    a gdzieś w tym wątku wyżej wyczytałam,że jakiś pediatra zaleca "odrobaczać"
    dzieci profilaktycznie po wakacjach...i że to jest ok i tak powinno się robic
    (tak jak psy właśnie się powinno - profilaktycznie) więc chyba przy zabawie w
    piachu itd.można też zarazić się glistą psią(czy kocią), czyli te leki działają
    też na pasożyty odzwierzęce??
    Jutro zadzwonię do jakiegoś wet. albo do Instytutu Parazytologii - może się
    czegoś dowiem ciekawego..
    Pozdrawiam i dobranocsmile
    --
    Kaśka
  • 28.07.05, 01:49
    Lepiej poproś pediatrę o skierowanie do przychodni parazytologicznej. Tam
    dokładnie dowiesz się jak dalej działać. Toksokaroza to ciężki kaliber chorób.
    I lepiej przegadać sprawę z lekarzem w tej przychodni. Inaczej się faktycznie
    zamartwisz.
    Nawet jeśli dziecko jest zdrowe, będziesz już pacjentem przychodni i zawsze
    będzieśz mogła skorzystać z ich porad. Nic straconego.
  • 30.07.05, 13:55
    Dopisze co u nas slychac,bo widze ze watek jest podciagniety.
    Po badaniach -posiew kalu ,wyszlo nam ze Filip ma candide i inne bakterie
    oraz!!! gronkowca (wymaz z gardla).
    Nie sadzilam ze cokolwiek wyjdzie,a jednak!
    wynik candidy jest "Candida spp" patenogenny ,podano do niej
    antybiogramy,natomiast nie mamy "gwiazdek",i tu pytanie ,czy gwiazdki to ilosc ?
    z gronkowcem podobnie,mamy antybiogram
    Dodam ze moj synek jest okazem zdrowia,wiec patrzac na niego ,trudno uwierzyc
    ze mamy np;gronkowca czy inne gadanstwo.
    A co do lekarzy,to moja znajoma ktora proszac w przychodni, o skierowanie na
    posiew kalu dla swojej corki (2,5 l), dowiedziala sie ze Candida jest
    przenoszona droga plciowa :0.
    Oczywiscie skierowania nie dostala.
    Dziewczynka cierpi na nawracajace stany zapalne ukladu moczowago.
    A my czekamy na naszego alergologa (z wynikami).
    Pokazalismy nasze wyniki jednemu z lekarzy i stwierdzil ze kazdy ma bakterie
    wiec zeby sie nie przejmowac,natomiast moj lekarz rodzinny powiedziala ze
    koniecznie przeleczyc antybiotykiem przy okazji infekcji,a antybiotyk dobrac z
    antybiogramu.
    Do przychodni sie nie wybieram, powala mnie ignorancja i niewiedza naszej Pani
    pediatry uncertain
    Co do plamek ktore mielismy to nadal pojawiaja sie sad
    W tygodniu oddaje kupe do badania na pasozyty.
    Pozdrawiam serdecznie smile




  • 31.07.05, 10:05
    Niestety u Was też zespół pieśni i tańca... Współczuję.
    Tak to jest z pasożytami. One lubią "parami" i ten gronkowiec (ja ciągle o nim
    jak o pasożycie myślę) też lubi do nich dołączać.
    Nie wiem, czy trafiłaś na ten wątek, ale pisałam o laboratoriach, które robią
    skuteczne autoszczepionki na gronkowce. Nie piszesz jaki to rodzaj gronkowca,
    ale podam na wszelki wypadek jeszcze te namiary z innego forum, które
    skopiowałam sobie w notatki własne:


    "Nie wiem czy to komuś przyda się ale mam listę miejsc gdzie zajmują się
    gronkowcem. Powstała ona na forum na temat gronkowca, jest wynikiem doświadczeń
    forumowiczów, każdy podawał miejsca gdzie sie leczył. Pozdrawiam

    - Kraków Instytut Mikrobiologii przy UJ, ul.. Czysta (naprzeciwko AGH, róg al.
    Mickiewicza). Koszt 162 zł
    - Laboratorium "ALAB" we Wrocławiu przy szpitalu klinicznym. Trzeba mieć
    skierowanie od lekarza. Wrocław ul. Chałbińskiego 4 ( Akademia Medyczna ).
    - Liliana Jeżowa, Poznań, ul. Włodkowiaka 34-mikrobiolog. Specjalistyczny
    Gabinet Mikrobilogi Pediatrycznej ul. Włodkowica 34 60-334 Poznań tel (0 61)
    867-33-89
    - Dorota Kostrzeńska, gabinet- Warszawa, ul. Inżynierska 1/17, naprzeciwko
    studia TVp, tel.0226192394-bakteriolog
    - Katedra i Zakład Mikrobiologii Lekarskiej Akademii Medycznej im Prof.
    Feliksa Skubiszewskiego, Lublin, ul. Chodźki 1 tel.0817405839-zajmują się
    leczeniem przewlekłych zakażeń gronkowcowych i paciorkowcowych, wykonują
    autoszczepionki.
    - Pracownia Mikrobiologii Sl. Akademii Medycznej ul. Medyków, Katowice- Ligota.
    Koszt ok 250-300 PLN.

    PODANE CENY MOGĄ NIE BYĆ AKTUALNE".


  • 01.08.05, 09:22
    Jak to zaniesienie robala do laboratorium to nic nie daje..???
    Wybaczcie ,lecz ja zanosze dziwne rzeczy do badania i lekarka zawsze mi to
    bada.
    Dziwne rzeczy to takie - jakie znajdę u córci w kupce i myslę ,ze to jakis gad
    lub jego część.
    Lekarka w laboratorium ( sanepid) prosi abym "tą część" oddzieliła od kału
    tzn.przepłukała, do pojemnika i do badania.
    Dodam ,ze leczyłam małą na gliste ludzką - bo miała i teraz dokładnie ogladam
    kupki.
    Do badania nosiłam części gdy była w trakcie leczenia.Raz to były części
    glisty, czasami rozpulchniony chips, czasami niestrawiona np. fasolka
    szparagowa.
    pozdrawiam
    kasia
  • 01.08.05, 13:52
    sigvaris ,Twoj watek o autoszczepionkach zakodowalam sobie jak sie pojawil na
    forum (intuicja matczyna).
    Znalazlam jeszcze w Krakowie taki adres:
    Centrum Badan Mikrobiologicznych i Autoszczepionek Sp.z.o.o
    im.Jana Bobra w Krakowie
    Ul.Slawkowska 17
    tel 012/421 78 36
    012/422 71 14
    maja swoja strone internetowa mozna zagladnac.
    Czekam na naszego lekarza ,bedzie niestety dopiero we wrzesniu.
    A z gronkowcem musze sprawdzic jaki jego rodzaj crying
    Napisze.
    Pozdrawiam smile


  • 01.08.05, 22:42
    Witam smile
    Na Sławkowskiej robią autoszczepionki (także w tabletkach, dla małych dzieci -
    i jest to jedyne miejsce w Krakowie, gdzie te w tablekach robią) ale od 1 do 15
    sierpnia mają urlop.
    Na Czystej robią tylko w zastrzykach (dla dzieci powyżej 6 lat).
  • 02.08.05, 09:51
    f-kasiu, jak długo Twoja córcia miała bóle brzuszka i luźne stolce po podaniu
    leku? Moją małą zaczął boleć brzuszek w 7. dniu po podaniu Zentelu; dziś jest
    czwarty dzień z bólami brzuszka i luźnymi kupkami w ilości kilkanaście
    dziennie. Zastanawiam się jak długo to ją jeszcze będzie męczyć??? Powinnam już
    jej podać drugą dawkę leku ale przy tych bólach boję się jej jeszcze dołożyć...
  • 02.08.05, 12:05
    nie jestem f-kasią, ale musze się wtrącić.
    Musisz dziecku podać drugą dawkę, ponieważ to co piszesz raczej świadczy o tym,
    że glista jeszcze siedzi. I truje organizm na maxa. Wybijanie robaków jest
    trudne i "bolesne" dla organizmu. Ale nie ma wyjścia.
    Podaj lek.
    Pogorszenie to norma. Musisz to przetrzymać. Dawaj dziecku dużo pić. Wypłukuj
    toksyny jak się tylko da.
    Przytruj jeszcze gada dodatkowo: cebulą, czosnkiem, pestkami dyni ? Podaję
    zestaw, sama zdecyduj co dziecko mogłoby włączyc teraz do swojej diety.
  • 02.08.05, 14:37
    Oczywiście podam drugą dawkę, nawet mi przez myśl nie przeszło żeby jej nie
    podać. Podam pewnie i trzecią, po wakacjach. Ale dziś jest 10. dzień od
    pierwszej a ja myślę żeby odwlec sprawę do 14. dnia właśnie z powodu bólu
    brzuszka. Jestem dobrej myśli, powinniśmy glistę wytruć bo przez dwa tygodnie
    przed pierwszą dawką brała jeszcze zinnat. Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że
    nie wróci...
  • 03.08.05, 10:00
    A słuchajcie, mam takie pytanie: w jakiej temp. giną jaja glisty? Może gdzieś
    czytałyście?
  • 04.08.05, 11:14
    Witam!
    Moja córke w trakcie leczenia bardzo czesto bolał brzuch, a kupki..... było ich
    dużo i były równiez czeste.
    Potem to mija i w tej chwili ( 4 m-ce ) po leczeniu ani razu nie bolał ja
    brzuch.Kiedys była to codzienność.
    Odnośnie ginięcia jaj glist- niestety można je tylko zniszczyć w temperaturze
    powyżej 100 stopni , nie da się ich zamtrozić- przetrwają.Jezeli chodzi o
    temperaturę dodatnią to mój lekarz stwierdził ,ze zgina tylko
    w "szybkowarze" .To tak w przenośni.
    pozdrawiam
    kasia

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.