Dodaj do ulubionych

prewencyjne odrobaczanie......

12.11.05, 11:12
..to , że robale nie zawsze wychodzą w badaniu podstawwym wiedzą wszystkie
mamy..............po podaniu synkowi pyrenthelum efekt jest zaskakujący :
zespokojnial....mam w domu aniola...spokojnie spi..po prostu
rewelacja..........wiosna też odrobacze go profilaktycznie.............
Edytor zaawansowany
  • 12.11.05, 18:17
    mozna tak ,mimo iz nie wiadomo czy dziecko ma robaki?czy to nie szkodzi
    dziecku?jestem zielona z tego tematu.mimo iz nie mam wieklich klopotow z
    synem,ten temat mnie zainteresowal.
  • 12.11.05, 20:55
    Mój synek zgrzytał ząbkami w nocy....i swędziała go pupa..........i robił
    brzydkie kupy.........
  • 12.11.05, 18:44
    Moim zdaniem to jest lekka przesada uncertain.
    W ten sposób mozna częściej zaszkodzić niż pomóc.

    Kruffa
  • 12.11.05, 20:54
    A co powiecie na to ? J widziałam na własne oczy wijące się niteczki w kupie
    synka..w badaniu wyszło, że nie ma robaków..............żadnych
    owsików..........a ja je widzialam.......kiedy rozmawiałam o tym z laborantką
    powiedziała, że miała idnetyczną sytuacje..........na lamblie bym dziecka
    prewencyjnie nie leczyła....ale na owsiki owszem..........zresztą i tak spora
    część krakowskich lekarzy leczy prewencyjnie.........
  • 12.11.05, 19:30
    slowo odrobaczanie doprowadza mnie do mdlosci (a mam prawo je miecwink),
    odrobaczyc to sobie mozna psa lub kota.
    uwazam ze odpowiednia dieta i wzmocnienie odpornosci dziecka w zupelnosci
    zapobiega pojawianiu sie takich 'gosci' w jelitach.
    ja osobiscie wole sobie nie wyobrazac jak moje dziecko zachowaloby sie po
    podaniu tak silnego leku jak Pyrantelum.
  • 12.11.05, 22:01
    Nawet nie wiesz jak się mylisz twierdząc, że odpowiednia dieta i wzmacnianie
    odporności zapobiega pojawianiu się pasożytów. Przepraszam Cię bardzo, ale to
    taka bzdura że aż mną zatrzęsło...
    Odporne i dobrze odżywione dziecko może złapać pasożyta choćby w przedszkolu.
    Nie masz na to wpływu, choćby nie wiem jak dobrze Twoje dziecko było odżywione.
    Co do profilaktycznego odrobaczania to owszem, można tutaj dyskutować. Przyznam
    że mnie też się ten pomysł bardzo nie podobał do momentu, kiedy moje dziecko
    złapało glistę. Zanim to wyszło na jaw, zrobiłam małej 7 badań kału, oznaczyłam
    poziom kwasochłonnych (1%), bo dziecko miało objawy. Nie przeleczyłam, no bo
    skoro w badaniach nie wychodziło.... Niespodziankę miałam kiedy po przeleczeniu
    antybiotykiem na zatoki w kupie znalazłam trzy kilkucentymetrowe robaki.
    A gdyby nie ten przypadek, dziecko miałoby glisty nadal, no bo pewnie w końcu
    dałabym sobie spokój z tymi badaniami kału.
    Dodam jeszcze, że przed robaczycą dziecko było okazem zdrowia i prawie nie
    chorowało. W trakcie robaczycy tak spadła odporność, że w przedszkolu byłyśmy
    dopiero 2 tygodnie.
    I co w takim przypadku jest bardziej szkodliwe? Podanie leku raz na rok czy
    doprowadzenie do stanu w którym dziecko choruje non stop?
  • 13.11.05, 00:11
    Napisz proszę jak wyglądały dokładnie te "wijące się niteczki w kupie". Ruszały się czy nie? Były białe ,
    cienkie, długie? Moje dziecko nie zgrzyta wprawdzie zębami w nocy, ale robi fatalne kupy, jest
    nadpobudliwe, szarpie, gryzie, ma sińce pod oczami, podwyższone kwasochłonne, ziemistą cerę i
    drapie się w nocy po rękach i nogach.
    W kupie (raz na dwa dni) widać takie białe nitki, dość długie "sznurki". Nie takie króciutkie tylko
    dłuższe. Czy to mogą być martwe robale? Córka sśie paluch jak zasypia, a nie zawsze zdążę umyć jej
    ręce po spacerze.
  • 13.11.05, 00:21
    A i jeszcze ma czerwony odbyt i okolice cewki i pochwy. Jak długo nie robi kupki odbyt nie jest prawie
    w ogóle zaczerwieniony.
  • 13.11.05, 11:04
    Wallis, Ty chyba żartujesz. Jeśli to rzeczywiście są białe nitki to przecież
    dziecko jak nic ma glistę. Jeśli robaki są żywe to się ruszają, jeśli są martwe
    to nie.
  • 14.11.05, 10:10
    Ale te "farfocle-nitki" są dość cienkie i poplątane, jakby włosy, glista byłaby chyba grubsza, taka
    bardziej jak "słomki", czy się mylę? No i chyba nie są białe (już dokładnie nie pamiętam)
  • 14.11.05, 10:32
    Glista wygląda jak nić, jak gruba nić, nie jak słomka. Jest koloru białego,
    biało-przeźroczystego właściwie. Długość różna, od kilku cm wzwyż.
    Wallis, najlepiej będzie jeśli weźmiesz fragment tego czegoś z kupki i
    zaniesiesz od razu do sanepidu.
    Pisałaś wcześniej że masz problemy z kupkami i alergią u dziecka, chyba
    podejrzewałaś o to Sanum. A mnie to wygląda na robaki najzwyczajniej.
  • 14.11.05, 14:51
    No z opisu tak z grubsza (hmmm) to może być włosówka właśnie.
    Ni owsik ni glista. Takie coś niby-pomiędzy.
    Piszę tak ("niby to niby tamto"), ponieważ nigdy osobiście nie widziałm, ale z
    opisów w książkach tak to jakoś wygląda.
  • 14.11.05, 09:44
    Nie białe, tylko jakby bezowo- brązowe............i dość długie............min
    na 1 cm..........ruszały się, jakby wiły i po chwili zamirały b bvezruchu (po
    ok. kilku minutach0..............skoro tak szybko ubumierają się wierzę, że
    laboratorium jest w stanie jes wykryć..zwłaszcza, że były łudzaco podobne do
    resztek jedzenia..................(lolek wcześniej jadł banana0........
    P.S. mój mały też ma sińce pod oczami i wysokie kwasochłonne........ciekawe czy
    wyniki się zmienią po podaniu drugiej dawki pyranthelum............
  • 07.12.05, 21:46
    "Nie białe, tylko jakby bezowo- brązowe............i dość długie............min
    na 1 cm.........."

    No właśnie, ja też zaobserwowałam parokrotnie coś takiego w kupie mojej córki,
    ale zawsze szło to na karb zjedzonego banana... Wyglądało to jak takie cienkie
    brązowe niteczki, ok. centymetra długości. Nie ruszały się...Czyżby robaki??
    W ogóle po lekturze tego forum nabrałam przekonania, że alergia alergią, ale
    moja córka nosi w sobie różne świństwa i to od dawna - pewnie od co najmniej
    roku...
    Boże, dlaczego ja mam tak beznadziejną pediatrę? Nawet, jak przyniosę jej
    wyniki badań, nie będzie wiedziała, jak to leczyć ;-(.
    Jagoda
  • 13.11.05, 09:42
    matiuszka napisała:

    > Nawet nie wiesz jak się mylisz twierdząc, że odpowiednia dieta i wzmacnianie
    > odporności zapobiega pojawianiu się pasożytów. Przepraszam Cię bardzo, ale to
    > taka bzdura że aż mną zatrzęsło...

    matiuszka, poczytaj troche, a potem sie trzęś. jest faktem nie podlegajacym
    dyskusji, ze w jelitach o zdrowej mikroflorze i odpowiedniej kwsowosci pasozyty
    nie maja racji bytu.
  • 13.11.05, 10:54
    Moje zdanie w tej sprawie jest znane od dawna. Oczywiście, że zgadzam sie z
    Nowajulką i Matiuszką. I często piszę (zgodnie z prawdą), że wielu lekarzy
    których znam odrobaczają swoje dzieci w ciemno.
    I chcę powiedzieć tu dwie istotne rzeczy:

    1. matki dzieci, które miały jakiegokolwiek pasożyta (no może poza grzybem)
    będą inaczej patrzyły na ten problem. Taka matka przeszła na tyle dużo, że jest
    w stanie porównać co jest bardziej szkodliwe, czy podanie leku, czy
    pozostawienie chorego dziecka samemu sobie (bo wyniki w labach NIE WYCHODZĄ,
    częściej niż wychodzą). Po doświadczeniach Matiuszki, moich i innych mam z
    robalowym stażem - jedno jest pewne nie będziemy podchodziły do odrobaczania
    dzieci jak do odrobaczania zwierząt. To pewne. Raczej trochę jak do zła
    koniecznego, ale "lepszgo" zła od narażenia dziecka na cierpienie.

    2. Chyba nikt nie wątpi, że mało czytałam o pasożytach.I tak wiem o nich
    niewiele, ale daję słowo naczytałam się jak mops. W żadnych naukowych
    opracowaniach nie ma zapewnienia, że zdrowy organizm wydali pasożyta. Jeśli
    ktoś połknie jajo tasiemca, to raczej pewne, że będzie miał tasiemca (zwłaszcza
    uzbrojony, jest praktycznie nie do wydalenia samoistnie) i może byc zdrów jak
    tur w momencie zarażenia. Przy tęgoryjcu jest tak samo, zdrowi górnicy zapadali
    na straszną chorobę, dzięki pracy w ziemi, którą potem zdiagnozowano jako
    nosicielstwo tęgoryjca. Zdrowe dziecko idzie do przedszkola i ono, zdrowe
    łapie owsiki! Bo jak by było chore, to by leżało w domu, a nie zasuwało po
    dywanach przedszkola.
    To zdrowe, bawiące się w piasku dziecko może złapać glistę, włosówkę, zarazić
    się toksokarozą. Bo jakby było chore to matka chroniłaby je na tyle, żeby w
    ziemi się raczej nie bawiło.

    Problem z pasożytami polega jednak na tym, co Was w tej chwili różni. Pasożyty
    (połknięte, po świeżym zarazeniu) nie dają szybkich, spektakulanych objawów. Po
    jakims czasie dopiero pojawią się: katarek, stan zapalny dowolnie wybranej
    części ciała, potem znów coś - dziecko, człowiek zaczyna chorować. Zanim się
    zorientuje, ze to przez toksyny te choroby może upłynąc kupę czasu. I stąd są
    wyciągane moim zdaniem nieprawidłowe wnioski, że był chory to się zaraził. Jest
    odwrotnie on był zarażony - dlatego chorował.
    Często objawy stricte kojarzone z pasożytniczymi pojawiają się na tzw. samym
    końcu: świąd odbytu, nieświeży zapach, podkrążone oczy. Wcześniej mamy plejadę
    objawów kompletnie nie kojarzonych z pasożytami.

    Jedno jest pewne jeśliby porównać szkodliwość leków przeciwpasożytniczych do
    ciągłego przebywania w organiźmie pasożyta (czytaj: ciągłego wydalania przez
    niego odchodów, czyli toksyn trafiających do krwioobiegu, czytaj: trafiających
    do serca, mózgu, wątroby, nerek, trzustki, płuc... itd.) - to szkodliwość tych
    leków (podawanych mimo wszystko krótko, choćby biorąc do porównania leki
    przeciwalergiczne) jest praktycznie znikoma.

    Jeszcze raz powtórzę, żeby słowo "znikoma" było jasne: PORÓWNUJĄC czas stałego
    trucia organizmu przez toksyny do czasu podania leku - podawanie leku jest
    znikomą szkodliwością dla tegoż organizmu wobec działania pasożytów.
  • 13.11.05, 11:41
    Sigvaris, podpisuję się obiema rękami pod tym, co napisałaś. W szczególności o
    wyborze `mniejszego zła`, bo tak właśnie traktuję okresowe odrobaczanie dziecka.
    Chciałabym jeszcze dodać że - w przypadku glisty - różne tkanki uszkadzają nie
    tylko toksyny ale również larwy, które sobie urządzają wędrówkę. Poniżej cytat
    z internetu:

    `Jaja te powstają w środowisku zewnętrznym po wydaleniu ich z organizmu
    żywiciela z kałem. Z jaja inwazyjnego po wniknięciu do przewodu pokarmowego
    uwalniają się larwy, przenikają przez ścianę jelita i dostają się do układu
    krwionośnego. Tam z prądem krwi trafiają do wątroby. Następnie w dalszym ciągu
    drogą krwionośną po przejściu prawego serca trafiają do płuc gdzie dostają się
    do pęcherzyków płucnych (tam w procesie dojrzewania), tam zachodzą kolejne
    linienia larwy. Larwy po przebiciu się do dróg oddechowych mogą drażnić gardło
    i krtań powodując odruchowe ich połknięcie. Larwy w ten sposób ponownie dostają
    się do przewodu pokarmowego, gdzie przechodzą ostanie linienie i osiągają
    dojrzałość płciową. Glisty są rozdzielno płciowe (samice są znacznie dłuższe od
    samców). Objawy chorobowe są związane z wędrówką larw i dotyczą narządów, w
    których larwy migrują. Powodują uszkodzenia jelit, pęcherzyków płucnych,
    powodują powstawanie nacieków eozynofili; stale bytując w przewodzie pokarmowym
    powodują dolegliwości bólowe, mogą prowadzić do zaczopowania światła jelit,
    mogą przedostawać się do przewodu trzustkowego, przewodów żółciowych powodując
    ich stany zapalne i niedrożność.`
  • 13.11.05, 11:02
    Setia, wystarczy zatrucie pokarmowe z biegunką, osłabienie organizmu, nie
    wspominając już o poważniejszej infekcji, przy której dziecko musi zażyć
    antybiotyk a już masz z głowy i mikroflorę i odpowiednią kwasowość jelit.
    Piszesz o idealnej sytuacji, niestety często dalekiej od rzeczywistości.

    Ja uważam, że jeśli dziecko ma objawy, to należy wziąć pod uwagę odrobaczenie
    nawet jeśli w wynikach badań nic nie wychodzi. Oczywiście zachowując zdrowy
    rozsądek.
    Pozdrawiam smile
  • 13.11.05, 23:45
    Problem pasożytów to nie jest problem tego, że one sobie siedzą w brzuszku. I
    czasami coś swędzi, albo nie.

    Problem główny to fakt, ze pasożyty wydalają swoje odchody dzień w dzień (!!!),
    czyli dla ludzkiego organizmu to toksyny. Silne toksyny i leki przy tym
    to "pestka". Ale o toksynach, dalej.
    Toksyny trafiają do krwioobiegu. I są wszędzie. Atakują każdą komórkę. Organizm
    głupieje. Zaczyna walczyć na ślepo z wrogiem, który jest wszędzie!
    Dlatego są tak niebezpieczne, bo przez to dają objawy:
    - alergi, nietolerancji, zatruć,
    - chorób autoimmunologicznych (organizm zwalcza sam siebie w skrócie i to są:
    choroby Leśniewskiego Crohna, wrzodziejącego zapalenia jelita grubego,
    łysienie i wiele innych dziś NIEULECZALNYCH chorób)
    - uszkodzenia układu nerowego (stąd były np. u mojej córki podejrzenia
    porażenia mózgowego) i inne objawy chorób ściśle związanych z psychiką: aytyzm,
    depresja, nadpobudliwość czasami diagnozowana jako ADHD i też inne uszkodzenia
    mniejszego kalibru jak np. bezsenność albo ospałość.
    - lekarze, badacze ciągle odkrywają nowe powiązania chorób odpasożytniczych z
    chorobami cywilizacyjnymi i starymi jak świat, więc nie sposób tu wymienić
    wszystkiego.

    Dlatego NIE jestem wrogiem odrobaczania profilaktycznego.Dużo bym dała, żeby
    badania laboratoryjne był skuteczniejsze. Ale nie są. Jeszce daj Panie B. można
    znaleźć grzyby, z pleśniami jest już źle bo nie chca trzymać próbek dłużej niż
    7 dni... Ale wiele osób zażywa PROFILAKTYCZNIE probiotyki i nikt nie robi z
    tego problemu, bo to posunięcie OK. Z lambliami jest źle, ale można jeszcze
    szukać dobrego laboratorium i mieć trochę szczęścia.

    Z robakami jest fatalnie. Bo tu natura jest przebiegła. Trafienie w cykl, w
    dzień, w moment kiedy składają jaja jest trudne. I to nawet nie problem w
    laboratoriach tylko w tym trafieniu.. czasami z wiadomych tylko sobie (robakom)
    przyczyn nie składają jaj jakiś czas i zmieniają swój cykl namnażania. Już
    nawet medycyna tradycyjna próbuje to łączyć z fazami księżyca, ale to też nie
    zawsze się sprawdza przy robakach. Czasami naprawdę ciężko je znaleźć...
    A mowa tu, w tym poście, o profilaktyce przeciw robakom.. Tylko robakom.

    Wyboru każdy musi dokonać sam, co zrobi to tylko jego sprawa. Piszę to jedynie
    dlatego, żeby niektóre eMamy miały szansę wiedzieć, dlaczego takie rzeczy, jak
    odrobaczanie jest tematem w ogóle... tu podejmowanym. I jaka jest ta druga
    strona tego robalowego medalionu. Ta ciemniejsza.
  • 16.11.05, 19:23
    Sigvaris, możesz polecic jakieś dobre laboratorium w W-wie, gdzie można zbadac
    kał na obecnośc grzybów i pleśni. Jesteśmy z Mokotowa. I chyba w sprawie
    przygotowania próbek to trzeba się dowiedziec w laboratorium?
  • 16.11.05, 21:03
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=578&w=27461397&a=29405647
    Zerknij do tego linku. Niestety innych namiarów nie polecam, bo nie mam do nich
    przekonania. Zwłaszcza co do lamblii! Też jeżdże do nich , choć ode mnie to
    bardzo daleko. Zadzwoń i dopytaj szczegóły jak przygotowac kał. Oni pracują
    później niż inne laboratoria, bo nie badają krwi i takich tam, dopytaj godziny
    otwarcia. Zajmują sie TYLKO pasożytami.
  • 16.11.05, 21:18
    Bardzo Ci dziękuję za wszystkie informacje. Jak dobrze, że Ciebie mamysmile
  • 14.11.05, 09:47
    .nie zapominajcie o jednym............że swędzenie pupy może oznaczać także
    kandydoze..............
  • 14.11.05, 11:09
    a ja na wiosnę podałam całej rodzince pyrantelum ( po robaczanej akcji Sigvaris
    zasugerowałam alergolożce, powiedziałam,że mamy psa itd, a ta od razu kazała
    podać 3 dawki i powtórzać co 10 m-cy) i od tego czasu mojej małej alergiczce
    poznikały wieczne placki na rączkach i pleckach, od czasu do czasu ma wysypkę,
    ale to po nowościach, przynajmniej wiem po czym. Nie zauważyłam, żeby po
    pyrantelum stan zdrowia nam sie pogorszyłsmile Na pewno znów się przeleczymy, i
    psa też częściej niż raz w roku!
    --
    D.
    mOJe bĄbLe
  • 14.11.05, 11:41
    No to witaj w klubie.........ja kolejna kurację przeprowadzam wiosna.........
  • 14.11.05, 12:41
    Pies też może obdarować dziecko pasożytem, ale te najczęściej u psów spotykane -
    toxocara canis czyli glisty psie nie wychodzą w badaniu kału ani nie leczy się
    ich u ludzi środkami odrobaczającymi typu Pyrantelum/Zentel/Veromox. Dlatego,
    że pasożytują i człowieka poza przewodem pokarmowym.
    Aby wykluczyć tokokarozę trzeba zrobić badanie na przeciwciała z krwi. Psa
    odrobaczaj co 3 miesiące Drontalem lub Pratelem a od czasu do czasu
    Aniprazolem. Najlepiej na zmianę.
  • 14.11.05, 12:48
    A te przeciwciała kosztuja bagatelka "tylko" 80 zł.........
  • 14.11.05, 15:18
    a dorośli ile dni powinni brać "twarde" leki na lamblie typu Tynidazol lub
    Metronidazol (może są tez inne)? I czy dawke obliczać do wagi ciała czy
    to bez znaczenia?
  • 14.11.05, 22:07
    tak, psa odrobaczamy środkami od weterynarza (ostatnio zdaje się pratelem
    właśnie), już trzy razy w tym roku, choć nie widać gołym okiem nic złego. A ten
    toxocara canis gdzie pasożytuje u człowieka? Czy tylko w badaniu na
    przeciwciała wychodzi?
    --
    D.
    mOJe bĄbLe
  • 15.11.05, 10:03
    tak, tylko w tym badaniu............z tego co pamiętam zagnieżdża się w
    płucach, oczach itp...........ale nie jestem tego pewna..................
  • 15.11.05, 18:59
    Witam, dopiero od kilku dni czytam to forum, ale można się od Was dowiedziec o
    wiele więcej niż od naszego pediatry. Jutro zaczynamy leczenie Vermoxem-
    profilaktyczne. Ja, mąż i nasza 3-letnia córka. Jedna tabletka rano- wszyscy
    troje, a córka ma powtórzyc kurację za 2 i 4 tygodnie. I w związku z tym mam do
    Was pytanie. Wiem, że trzeba dobrze wysprzątac mieszkanie, wygotowac pościel. A
    co z resztą ubrań naszych i córki; czy trzeba też wyprac całą "garderobę"?
  • 16.11.05, 11:52
    Jeśli masz podejrzenia, że może być coś z tą garderobą nie tak, to pierz.
    Pamiętaj też o zabawkach (koniecznie!!), pawkaczach na pościel, szufladach z
    bielizną, samych szafach. Dobrze też przetrzepać dywany, materace.
    Pozbywanie się robaków to problem szerszy niż podawanie smych leków. One
    wydalają taką ilosć jaj, że dziecko mogło niechcący "roznieść" je na rączkach
    praktycznie wszędzie.
    Aaa i pomieszczenia, gdzie bywa wilgotno. Jaja "lubią" wilgoś. Więc łazienki,
    toalety, pralnie trzeba wymyć na błysk.
    Zawsze sprzątasz i męczysz się niemiłosiernie w końcówkach podawania leku..
    Powodzenia.


    I jeszcze jedno. Leczenie jest skuteczniejsze jeśli podaje się Vermox na
    zmianę z Zentelem. Dokładnie chodzi o to, że one czasami są oporne na jakiś
    lek. U jednych na Pyrantelum, u innych Vermox nie działa, inni narzekają na
    Zentel. Dlaczego tak jest? - tego już niestety nikt nie wie.
  • 16.11.05, 13:53
    Dziękuję za wszystkie rady, na pewno się zastosuję, chociaż będzie ciężkosmile.
    Zdecydowałam, że z rozpoczęciem leczenia poczekam kilka dni, bo córka się
    rozchorowała. A nie wyobrażam sobie generalnych porządków z gorączkującym
    dzieckiem w domu.
    Pediatra zapisła Vermox profilaktycznie nie zlecając robienia badań na pasożyty.
    Wiem, że każde dziecko może miec inne objawy, u małej najbardziej mnie
    zastanawia zgrzytanie zębami (od ok. miesiaca), biały nalot na języku- od
    dawna, czasami jej pipulka jest trochę zaczerwieniona ale wokół odbytu-ok. I
    jeszcze skóra na ramionach i brzuchu- szorstka; Śpi spokojnie, nie skarży się
    na bóle brzucha.
    Mam wrażenie, że lekarka przepisła ten Vemox dla świetego spokoju i wcale nie
    jest przekonana, że mogą byc jakieś pasożyty. Sama jestem w kropce, może to ja
    się doszukuję choroby tam gdzie jej nie ma?
    I jeszcze jedno pytanie odnośnie sprzątania; czy mycie podłog, pojemników na
    pościel itp. ciepłą wodą z detergentem, ale np. z miski wystarczy? Czy jaja
    mogą się przenosic w inne miejsca, przez płukanie ściereczki w tej wodzie. Czy
    może lepiej płukac ścierkę pod bieżącą wodą? Wiem, że to dosyc głupie pytanie,
    ale dla mnie ważne smile
  • 16.11.05, 14:42
    Jak najczęściej płukać pod bieżącą wodą..
    Biały nalot n ajęzyku i zaczerwieniona pupa to mogą być grzyby. Pasożyty "lubią
    chodzić" parami..
    Zrób (jesli nie dajesz leków przeciwgrzybicznych) nawet teraz badanie kału w
    kierunku grzybów i pleśni. Uproś laboranta by próbkę potrzymał nawet 14 dni.
    Choćby 12 -ście. Nie czekając na wyniki, jak dziecko poczuje się lepiej możesz
    podać leki na robaki - zgrzytania zębów przy grzybach nie ma.
  • 16.11.05, 13:25
    Mam pytanie do tematu. Wprawdzie pediatra prowadzący nie chciała mi dać żadnego
    środka na odrobaczanie profilaktyczne (chociaż np. u mojej koleżanki w
    Australii to standard, że dzieci są corocznie odrobaczane), to chciała żebym
    najpierw robiła badania. Jest to uciążliwe i niewiarygodne, bo np. mój synek
    miał owsiki w przedszkolu a początkowo nie wychodziły. Ale do rzeczy - dostałam
    receptę na Vermox od lekarza-przyjaciela domu. Jednak w ulotce nic nie jest
    napisane kiedy podawać, tzn. rano, wieczór, przed posiłkiem, w trakcie itp. Czy
    mogą być jakieś nieprzyjemne sensacje żołądkowe u dziecka (biegunka, mdłości?).
    Czy coś wiecie - proszę powiedzcie.
    Z góry dziękuję - Agnieszka
  • 16.11.05, 13:28
    Akurat ostatnio Vermox przerobilam i wydaje mi sie, ze na ulotce wszystko jest
    co trzeba. Moje dzieci braly 2xpo tabletce przez 3 dni. Pisza o tym, ze moze byc
    biegunka.

    K.
  • 16.11.05, 13:41
    kerstink napisała:
    No tak, ale to dotyczy glistnicy, a przy owsikach nic nie piszą, czy rano czy
    wieczorem. I czy przed jedzeniem dawałaś czy po? W działaniach niepożądanych
    piszą o biegunce przy "masowej inwazji robaków" a mi chodzi o taki normalny
    przypadek. Jak było w Twoich dzieci - czuły się gorzej, czy w ogóle nie odczuły?
    Xenia

    > Akurat ostatnio Vermox przerobilam i wydaje mi sie, ze na ulotce wszystko jest
    > co trzeba. Moje dzieci braly 2xpo tabletce przez 3 dni. Pisza o tym, ze moze
    by
    > c
    > biegunka.
    >
    > K.
  • 16.11.05, 13:45
    Mialam wrazenie, ze moje dzieci troche czesciej biegaly do lazienki, mialy
    luzniejsze kupki. Ogolnie samopoczucie ok. Dalam im wraz z posilkami. Mysle, ze
    moje dzieci to takie normalne przypadki.
    K.
  • 16.11.05, 14:00
    Wczoraj dostałam receptę na Vermox. Mamy wziąc po jednej tabletce rano na
    czczo. Dla mnie i dla męża to koniec kuracji, a nasza 3-letnia córka ma
    powtórzyc za 2 i 4 tygodnie(też jedna tabletka rano).
    My też zaczynamy od owsików, ale pediatra nie kazała robic badan, bo podobno
    czesciej nie wychodza niż wychodzą.
  • 16.11.05, 14:46
    Pediatra ma absolutną rację..Niestety. Owsik składa jaja pozaustrojowo, więc w
    jelitach jaj nie ma. Dlatego nie ma ich w kale najczęściej.. Jeśli są to przy
    totalnej owsicy (ale raczej dorosłe osobniki). Totalnej - tzn.takiej naprawdę
    długo nieleczonej.
  • 18.11.05, 09:23
    Witam!Mam pytanie, zastosowaliśmy odrobaczenie praparatem Zentel. Po podaniu
    objawów synka Pani doktor zadecydowała o podaniu leku bez badań, niemalże pewna
    po objawach co do tego, że to robale. Mały strasznie długo kaszlał (z reguły w
    nocy), blady się zrobił, siniaczki i czerwone obwódki wokół oczu, brak apetytu
    (słodycze jak najbardziej), miał nieładny zapach z buzi, drapał się po pupie,
    ostatnio pojawiła się biegunka no i w efekcie podaliśmy Zentel, za 3 tyg.
    powtórka i po 2 tyg. od drugiej dawki mamy zrobić badania. Tyle że jedna rzecz
    mnie nieco niepokoi, lekarstwo zostało podane w poniedziałek (14.11) mały dalej
    kaszle, co jakby chyba nie jest takie dziwne, bo przecież nagle jak ręką odjął
    nie znikną wszelkie objawy, ale ma dziwne reakcje skórne. Bardzo silnie reaguje
    na dotyk, np. po kąpieli jak go wycieram to cała buźka robi się czerwona,
    dostaje takich plam czerwonych, dłonie, kark to samo i po chwili to znika. Tak
    jest też jak potrze buźkę lub np. jak ja posmaruję go kremem, no i zgłupiałam...
    Co o tym myślicie? Dzisiaj będę u lekarza ale zastanawiam się czy to reakcja na
    lek czy może jeszcze coś innego, powoli zaczynam świrować, bo co chwilkę
    wychodzi coś innego...
  • 18.11.05, 10:27
    U mojej córki była reakcja w postaci plam na buzi po Pyrantelum. Po Zentelu
    nie. Mogą to być toksyny robaków, może to być reakcja organizmu na lek. Jeśli
    dziecko ma skłonności do uczuleń to jak najbardziej i jedno, i drugie. Mogą też
    dołączyć bóle brzuszka i biegunka.
    Ale skonsultuj koniecznie z lekarzem, nie ma co bagatelizować.

    Dziwi mnie tylko ten drugi termin odrobaczania - przeważnie drugą dawkę leku
    podaje się po 10-14 dniach.
  • 18.11.05, 10:31
    Tak na "oko" (co nie jest wystarczające, wiadomo) to masz typowe pogorszenie
    przy leczeniu pasożytów. One wybijane wydalają więcej toksyn niż normalnie.
    Dawaj małemu dużo pić, niech wypaca się i robi częściej siusiu.
    Tak mi wygląda na nadreakcja na dotyk.. To minie po ok. 7-10 dni.

    Natomiast to co jest niepokojące .. to okres podania leku. Zentel bieże się w
    odsępach NAJDALEJ dwutygodniowych. Trzy tygodnie daje "czas" żeby nowe
    pokolenie (cokolwiek by to nie było) złożyło znów jaja! Nam podawano Zentel
    nawet co tydzień..., ale przez 3 tygodnie. O dawce co trzy tygodnie słyszę po
    raz pierwszy. Zweryfikuj to. Leki podaje się mniej więcej w cyklach rozwojowych
    pasożytów, Zentel działa z tych pasożytów tylko na robaki. A one okres
    rozmnażania mają co ok. dwa tygodnie...
  • 18.11.05, 14:07
    A toście mi dziewczynki znowu ćwieka zabiły z tym powtórkowym terminem podania
    leku....?
    Dziękuję za odpowiedzi, spokojniejsza jestem, a i z lekarką rozmawiałam i ona z
    tymi toksynami powiedziała mniej więcej to samo, dodając jeszcze żeby mu wapno
    lub Zyrtec włączyć, co mam zamiar zrobić. Z tego wszystkiego już zgłupiałam z
    tymi 3 tygodniami, może to ja źle zrozumiałam, hm? Dzwonię i pytam, ale mówicie
    że 10 do 14 dni odstęp. To może od razu podam poprostu za 10 dni i z głowy?
  • 18.11.05, 15:21
    Daj.
  • 18.11.05, 15:22
    to znaczy daj po 10 dniach smile
  • 18.11.05, 15:35
    Słuchajcie, mój Mati bardzo zgrzytal zebami w nocy i pediatra kazała mu dac
    Zentel 3 butelki przez 3 dni,dzień po dniu. Bez Zadnych badać itp. Innych
    objawów nie miał. Wy piszecie,ze dawałyscie w dostępach np. tygodniowych. Juz
    teraz sama nie wiem czy dobrze,ze mu podałam dzien po dniu.
  • 18.11.05, 19:57
    Zentel można podawać dzień po dniu, jeżeli jest to pojedyńcza dawka rozłożona
    na trzy dni. Ale zawsze wtedy trzeba zrobić powtórzenie za ok. 7-14 dni.
    Czasami pdaje sie leki w takich odstępach przez 3 do 5 powtórzeń.
    Nie rozumiem określenia butelki? To była jakaś dawka w postaci zawiesiny, tak?
  • 19.11.05, 19:59
    Zentel był w postaci zawiesiny,jedna buteleczka miała ok 20 mml.Lekarka nic nie
    mówiła o powtórce. Sama nie wiem co o tym sądzic. Chyba do niej zadzwonie i sie
    dopytam.
  • 19.11.05, 21:06
    Tak będzie najlepiej.. Przecież Zentel i inne leki zabijają tylko osobniki
    dorosłe, jaja pozostają nietknięte. I powtórzenie leku ma "zabijać"
    ewentualne "świeże" osobniki. I ten termin drugiej dawki ma uniemożliwić im
    kolejne złożenie jaj. Tak rozumiem to dawkowanie.
  • 19.11.05, 21:55
    Zentel jest też w syropie, stąd ta buteleczka.
    Podać lek po 14 dniach trzeba koniecznie. W przeciwnym razie to pierwsze
    odrobaczanie nie ma sensu.
  • 20.11.05, 18:39
    Tyle że nawet w ulotce Zentelu-zawiesiny pisze żeby powtórkę zrobić w odstępie
    3 tygodni? Specjalnie sprawdzałam po tym jak radziłyście podać szybciej
    podejrzewając, że albo lekarka się pomyliła albo ja cos namieszałam. Ale bez
    względu na to podam po tych 10 dniach, bo jakoś bardziej niż ulotka trafiają do
    mnie argumenty o bezsensowności leczenia jeśli takie długie odstępy. A kysz
    robactwo paskudne......
  • 20.11.05, 20:32
    Pisałam jakiś czas temu, że robię badania. Nic u małej nie wyszło. Nic tzn.
    lamblia i pasożyty. Wiem, że mogą nie wykryć. Ale zakładam, że nie ma robaków.
    Czy czerwona często pupa, siniaki pod oczami i przede wszystkim nie dające się
    niczym wyleczyć tzw. zajady mogą świadczyć o drożdżycy, czy grzybku? Na ten
    wynik muszę czekać 10 dni. Jak myślicie, czy to to? Nasz pediatra na wszystko
    mówi "pies je drapał".
  • 21.11.05, 11:20
    To mogą być zarówno robale jak i grzyby.........antygen lamblii wyklucza je w
    100?%............ale ujemny wynik badania kału na pasożyty nie daje pewności,
    że ich nie ma..........
  • 30.11.05, 15:00
    Dziewczyny pomozcie.
    Trafilam na ten watek przez przypadek szukajac informacji o buncie dwulatka. Bo
    moja dziecko nalge zaczelo odstawiac cyrki nie z tej ziemi. A teraz juz zglupialam.
    Bo tak maly byl zawsze bardzo chetny do ejdzenia, nagle jaies dwa tygodnie temu
    starcil apetyt i juz nie jest tak dobrze. je bo je ale slabo, najchetniej
    slodycze, owoce. Tlumaczylam to sobie tym ze byl chory, ze moze zeby, bo czesto
    wsadza raczke do buzi...
    dalej zdarza mu sie zgrzytac zebami
    ma podkrazone oczka ( ale to mzoe byc po prostu taka uroda bo ja tez mam od zawsze)
    ma szorstka skore na udach i ramionach, takie male krostki, ostatnio zdarza sie
    ze go to swedzi
    robi luzne, brzydkie kupy, ale to od zawsze, "dorastal" na Nutramigenie i
    lekarze mi mowili ze takie luzne kupki to moge byc. Nie obserwowalam ich nigdy
    pod katem robakow bo wczesniej w ogole o tym nie myslalam.
    no i na deser jak wspomnialam dziecko nagle zrobilo sie starszliwie
    nadpobudliwe, wyje co rusz jak tylko cos mu sie nie podoba, wrzeszczy, rzuca sie
    na ziemie, prezy szarpie itd. Praktycznie z dnia na dzien, to nie byla jakis
    proces postepujacy. Bylo wszystko, ok wiadomoz e marudzil i poplakal jak mu sie
    czegos nie pozwalao, ale w normie. teraz nagle ...
    Czy to moge byc robaki??????? pomozcie bo maz mnie wysmial i mowi ze zwariowalam
    bo gdzie on mialby to zlapac. wiem ze te objawy moge swiadczyc zupelnie o czym
    innym ale jak czytam ten watek to zaczynam sie denerwowac, tylko nie chcialabym
    wyjsc na matke histeryczkesmile

    Co o tym myslicie?????
    Maraska
  • 30.11.05, 16:00
    Musisz poważnie wziąż pod uwagę i pasożyty i alergię.
    U mnie też nie miały skąd się wziąć - dziecko czyste, zadbane. A jednak.
  • 30.11.05, 16:01
    bebicka o robalach napisałam ci na naszym forum

    --
    ...
  • 30.11.05, 16:19
    W sobote braliśmy leki wiec teraz przypada na piątek wielkie sprzątanie aż się
    boje dziennie sie sprząta a i tak nie ma rady, automat chodzi non stop
    Powiedzcie jak one wydostają sie na zewnątrz jezeli po zrobieniu kupki zaraz
    myje sie ręce ,ja juz chyba dostaje do głowywink
  • 30.11.05, 16:50
    Tylko przez ręce, bieliznę.
    Jaja na szczęście nóg nie mają smile)) Uśmiechnij się.
    I jeszcze ze dwa oddechy i znów uśmiech.
    Bo inaczej faktycznie nie będzie dobrze...
  • 07.12.05, 21:02
    Właśnie wchłonęłam wszystkie posty i trochę się pogubiłam. Zgodnie z
    wskazówkami pediatry mamy za sobą pierwsze odrobaczenie veromoxem. Ale dostało
    tylko dziecko.Ostatnia dawka dwa dni temu, wielkie sprzątanie itp.Piszecie, że
    rodzice też powinni równocześnie, czy naszej sytuacji mamy zaczekać na drugą
    serię dziecka i rownocześnie z nim się odrobaczyć, czy lepiej oddzielnie i
    szybciej.
    I jeszcze jedno: czy po pierwszej( trzydniowej) dawce veromoxu u dziecka można
    po 10 dniach podać zentel?
    Być może pytam o oczywiste rzeczy, ale dla mnie to nowa sprawa i chciałam się
    upewnić.
  • 30.11.05, 17:25
    Przyczyna może być jeszcze kandydoza.zrób badanie mykologiczne kału..........
  • 01.12.05, 14:07
    na razie dziekuje za porady, jestem padnieta po nocce bo Mlody chyba sie czym
    szatrul i malo spalismysad
    a od lekarza dostalismy leki na odrobaczenie...ale o tym bede myslec juz jak
    trche odespie
    pozdrawiam
    maraska
  • 07.12.05, 21:04
    Właśnie wchłonęłam wszystkie posty i trochę się pogubiłam. Zgodnie z
    wskazówkami pediatry mamy za sobą pierwsze odrobaczenie veromoxem. Ale dostało
    tylko dziecko.Ostatnia dawka dwa dni temu, wielkie sprzątanie itp.Piszecie, że
    rodzice też powinni równocześnie, czy w naszej sytuacji mamy zaczekać na
    drugą serię dziecka i rownocześnie z nim się odrobaczyć, czy lepiej oddzielnie
    i szybciej.
    I jeszcze jedno: czy po pierwszej( trzydniowej) dawce veromoxu u dziecka można
    po 10 dniach podać zentel?
    Być może pytam o oczywiste rzeczy, ale dla mnie to nowa sprawa i chciałam się
    upewnić.
  • 08.12.05, 00:43
    Spróbujcie odrobaczac sie więc w jakimś cyklu. Druga dawka dziecka pierwsza dla
    Was. Tylko Wy weźcie dawkę jeszcze po zakończeniu leczenia dziecka. Ogranicz
    styczność ręczników, pościeli Waszej i dziecka.
    Zentel u dziecka, OK. Ale zależy ile ma lat. Jeśli pediatra dał dziecku Zentel
    stosuj na zmianę z Vermoxem. I jak najbardziej po 10 dniach.
  • 08.12.05, 17:39
    Sigvaris - dzięki za szybką odpowiedź! Co do pediatry to dał Vermox ,ale
    pisałyscie, że dobrze jest zmieniać lek. Stąd moje pytanie czy zmienić lek już
    przy drugiej serii(trzydniowej) czy dopiero w sytuacji gdy cała kuracja Verm.
    nic nie da. Nie chcę za mocno zawracać głowy, ale nie do końca to
    załapałam.Jeszcze raz dziękuję
  • 08.12.05, 18:50
    To, czy glista pójdzie na dany lek to jest trochę jak na loterii. Nie ma
    jednoznacznej odpowiedzi czy lek należy w drugiej dawce zmienić czy nie. U
    jednych idzie na Veromox a nie na Zentel, u drugich odwrotnie, a u jeszcze
    innych idzie na Pyrantelum, choć to najsłabszy i najmniej efektywny lek.

    Z moich informacji wynika, że Zentel jest bardzo skuteczny. Dla dorosłych jest
    w pastylkach, dla dzieci w zawiesinie. Możesz spróbować.
  • 09.12.05, 12:46
    Witajcie,

    Moja alergolog podejrzewa u mojej 11-miesięcznej córeczki lamblie. (Testy na
    Kinowej nic nie wykazały). Mam podać małej 1/4 tabletki Tynidazolu + powtórka za
    tydzień. Sama mam przyjąć 2 tabletki + powtórka. Jednak po przeczytaniu ulotki
    nabrałam ogromnych wątpliwości. To bardzo silny lek a dziecko jest malutkie. Co
    o tym myślicie?

    Pozdrawiam,
    edyta
  • 09.12.05, 15:06
    Co do lamblii i Tynidazolu masz rację. Dawkowanie też dziwne...
    Dziecko - Furazolidon (jest w syropie).
    Wy Macmiror, jesli zdecydujesz się leczyć.To nie jest "zabójczy" zestaw. Jednak
    dawkowanie powinno być minimum 7 dni - 10 dni. I nie musisz robić powtórki.
    Tylko leczenie wszystkich (mąż, ewentualni opiekunowie dziecka) i sprzątanie w
    końcówce podawania leku (zwłaszcza szorowanie zabawek).
    Nawet na Kinowej nie zawsze wychodzi. To jest paskudne w pasożytach. Chyba
    najgorsze. Nie wyłażą w badaniach bardzo często.
  • 10.12.05, 23:09
    Ja bym nie dała.......to w końcu silniejszy lek niż pyranhelum
  • 09.12.05, 15:07
    Matiuszka wszystko napisała.. nic dodać..
  • 10.12.05, 10:07
    no to wczoraj wymyłam i wyprałam zabawki, piorę dywany i ogólnie wszystko piorę
    i sprzątam, dzisiaj pierwsza dawka pyrantelum, moja Oliwka prawie wymiotowała
    jak piłasad a mi teraz chce się wymiotować, tak mi niedobrze, zaznaczę, że
    Oliwka ma lambliozę, a co do innych robali nie wiadomo, ale przed podaniem
    metronidazolu pani doktor Wartołowska zalecała odrobaczenie, więc zaczeliśmy
    dzisiaj, ale buu jak mie niedobrzesad(((
    --
    mama Oliwki(1.07.03) i Wikusi(4.01.01)
  • 10.12.05, 13:05
    No to porządki przedświąteczne będziesz miała z głowy wink

    Nie pamiętam jak się bierze Pyrantelum ale jeśli nie musi być na czczo to weź
    na noc. Ja tak brałam Zentel. Jak zasypiałam to czułam, że mnie mdli... nie
    wiem jak bym to przeżyła w dzień.
  • 10.12.05, 16:02
    Sprzątanie powinno byc w końcówkach brania leku. Praktycznie przy każdej dawce.
    Przy lamblii też. Będziesz miała wysprzątane do następnych świąt -
    smile))))))))
    łatwo nie jest. Ale i tak łatwiej niż z alergią!
  • 12.12.05, 12:18
    Witam serdecznie
    Bardzo proszę o poradę bo już zupełnie zgłupiałam. Dziecko miało robione
    badanie na pasożyty, na Kinowej,nic wyszło, zero lamblii, gdzybów i robali. Ale
    po przeczytaniu róznych wątków sama nie wiem,czy rzeczywiście nic nie ma, czy
    ma ale nie wyszło. Dziecko od jakiegoś czasu ma podkrążone oczy,mało je,
    niespokojnie śpi i przede wszystkim zmiany na skórze w okolicach ust (krostki).
    3 m-ce temu miał podwyższone kwasochłonne,a i teraz morfologia nie jest
    najlepsza, w rozmazie podwyższone leukocytozy,ale kwasochłonne w normie. Moje
    pytanie jest takie czy odrobaczyć go profilaktycznie,czy dać sobie spokój.
    Pozdrawiam
    Aga
  • 12.12.05, 14:15
    To jest niestety kwestia nas samych. Wiesz jakie są objawy, wiesz jakie są
    leki. W tym wątku masz dwa rózne podejścia do tematu. Decyzję jednak musisz
    podjąć sama. Musisz sama wybrać, co jest dla Ciebie mniejszym złem. Lub lepszym
    rozwiązaniem.
  • 12.12.05, 15:34
    Odrobaczyć profilaktycznie..........powiem Ci, że mój syn dodatkowo była bardzo
    nerwowy.....po odrobaczeniu (kilka dni później0 po prostu
    zespokojnial..szok......niestety obawiam sie, że chyba leczenie będę musiała
    powtórzyc.znowu w kupie zaobserwowałam cienkie niteczki - to chyba
    owsiki.......tylko, że tym razem sienie ruszaly....a może to resztki
    pokarmowe......
  • 08.01.06, 22:42
    Dziewczyny napiszcie jak podawać pyrethelum 4-latkowi
  • 08.01.06, 23:52
    Ilościowo wg. ulotki tzn. przez 3 dni dawka wagowa wg. ulotki 1x dziennie rano.
    10 dni przerwy i powtórzenie tej dawki znów przez 3 dni.
    Matki przy silnej owsicy zalecają sobie nawet 5 takich powtórzeń. Ale
    przy "normalnej" owsicy 3 powtórzenia powinny być ok.
    Do tego leczenie pozostałych członków rodziny.
    Do tego sprzątanie i pranie na maxa.
    I do pełni szczęścia lekarz, który wie że takie leczenie jest skuteczne.... na
    pewno nie krótsze.
  • 09.01.06, 10:27
    Ja dawałam łyżeczkę, potem ta sama dwakę po 12 dniach.....ale chyba
    powtórzę..........

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.