Znalazłam tylko coś takiego w necie o tych cystach:
"Podobno to nie jest grozne, typowe pasozyty dla tamtego rejonu. Ja zrobilem
sobie badania, potem lekarka sprawdzila w ksiazce czym to mozna zabic. Dala mi
Vermox 100mg. Dosyc mocne. Tydzien siedzenia w domu, w brzuchu dziwne odglosy,
biegunka, wiatry itp. Bardzo nieprzyjmna sprawa

) Po tygodniu zazywania tego
leku zrobilem kolejne badania. Mimo ze w brzuchu dalej orkiestra, to
pierwotniakow juz nie bylo. Lekarka dala mi jeszcze na nastepny tydzien
Metronidazol 250mg, ktory niby mial zlagodzic szkody w zoladku. Wiem ze
niektorzy wybili Blastocystis hominis samym metronidazolem. Po wszystkim przez
miesiac bralem jeszcze taki lek jak na wrzody hamujacy wydzielanie kwasow
zoladkowych (chyba Lanzul), ktory mial przywrocic zoladek do porzadku po
szkodach wyrzadzonych przez te robaczki."
--
Gdy uczyć będziemy ludzi, jak powinni myśleć, a nie co powinni myśleć, to
unikniemy wielu nieporozumień.