Komentarze do artykułu

Zupa z proszku i mielone - to jedzą dzieci w szkolnych stołówkach

Co jedzą nasze dzieci w szkołach? Bardzo różnie to wygląda. Zupę z proszku w stołówce, innym razem przegryzą chipsa ze sklepiku, choć zdarzają się też rarytasy - pierogi z serem i śmietaną. Najgorsze jest to, że nikt w Polsce tego nie kontroluje.

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Zupa z proszku i mielone - to jedzą dzieci w sz... Dodaj do ulubionych

  • 21.09.09, 23:49
    Kto wymyślał normy, które każą podawać do obiadu
    napoje...?
    Zaawansowany formularz
    • 22.09.09, 01:11
      1. mleko nie jest takie zdrowe, jeśli już to chudy twaróg czy jogurt naturalny
      2. smażenie tłuszczu roślinnego wytwarza szkodliwe kwasy trans, lepiej jest
      smażyć na maśle lub smalcu, a najlepiej nie smażyć tylko gotować, dusić, piec
      3. budyń? kisiel? z torebki? czy jakie? samo zdrowie? hmm
      4. byłam w przedszkolu na praktykach i miałam okazję zaobserwować posiłki, po
      porodzie jadłam też w szpitalu i niby są to posiłki zgodne z zaleceniami iżiż-
      białe najtańsze pieczywo takie, że można zjeść pół chleba i nie poczuć,
      kiełbasa krakowska, mielonka, pasztet dżem etc., ziemniaki z mąką, zabielane i
      zagęszczane zupy, mielone, schabowe, ryba w panierce. Zdrowo i dietetycznie? A
      są dzieci co sam chleb z masłem jedzą albo tylko codziennie z dżemem! Przecież
      to porażka!
      jestem mamą roczniaka, dwa lata minie szybciutko i nie wiem czy wysyłać
      dziecko do państwowego przedszkola- głównie ze względu na te posiłki, w szkole
      dziecko je jeden posiłek, a w przedszkolu większość i jest zapychane mąką,
      cukrem i ziemniakami...
      • 22.09.09, 02:04
        nie wiem czy wysyłać
        > dziecko do państwowego przedszkola- głównie ze względu na te posiłki

        Myślisz, że w prywatnym zdrowiej żywią?
        • 22.09.09, 09:16
          zadaj sobie trochę trudu i poszukaj przedszkola gdzie gotują smacznie i zdrowo.
          Są takie (także państwowe) tylko trzeba się rozejrzeć
          • 22.09.09, 10:09
            a to nie ma rejonizacji w przedszkolach? a nie no nie ma...no z pewnością to
            sprawdzę, póki co mam jeszcze 2 latawink może coś się zdąży zmienić do tego czasu-
            oby. A no i jednak uważam, że dla dziecka dobrze, jak przedszkole jest blisko,
            żadna to frajda jechać godzinę czy półtorej rano i po południu, w 3h można
            zrobić kupę rzeczy ciekawszych niż gapienie się na auta w korku, a mieszkam w
            Piasecznie, więc do Wawy krócej się nie jedzie w godzinach szczytuuncertain
            • 22.09.09, 10:38
              Ja wybrałam opcję "obiad w termosie". Przedszkole jest prywatne,
              więc bez problemu się zgodzili.

              1) córka jest alergikiem (m.in. pszenica, czyli odpadają pierogi,
              makaron, kasza manna),
              2) nie ufam firmie cateringowej (vegeta, nadmiar soli i cukru,
              jakieś inne doprawiacze w proszku),
              3) względy ekonomiczne (nie dopłacam do interesu tych 140 zł/mies.),
              4) no i mam pewnośc, że córka zje ten obiad.

              Na szczęście Martusia jest wszystkożerna i nie patrzy w przedszkolu,
              że dzieci jedzą coś innego. Jeszcze jedna dziewczynka je obiady
              donoszone z domu. Rozmawiałam z jej mamą - dlaczego? "Bo po co mam
              płacic, skoro w domu jest ugotowane, a przedszkole pod nosem, żaden
              problem donieśc...Widziałam co to za jedzenie (córka sołtysa,
              resztki tych obiadów brali dla świń), mojemu dziecku tego nie dam,
              to nie jest jedzenie dla małych dzieci, tłuste, zawiesiste,
              smażone..."
              --
              Nie chcę żadnej sygnaturki.
              • 23.09.09, 20:13
                Bo [...] położymy na nie [kanapki] plaster sera żółtego (bogatego w wapń),
                czy wędzoną makrelę (bogatą w kwasy Omega 3) niż zupełnie bezwartościową wędlinę
                (bogatą w sól i konserwanty).


                A wcześniej marudzenie, że białka zwierzęcego brakuje w diecie.
                • 10.11.10, 14:24
                  Mnie tez ten cytat uderzyl, ale z innego powodu...
                  Ryba ma swoj charakterystyczny zapach i nie wyobrazam sobie mojego dziecka odwijajacego tak 'pachnaca' kanapke. Dziecko po zjedzeniu bedzie czuc-nie wierze ze umyje zeby po jedzeniu , a rowiesnicy beda sie nabijac.
                  Nie jestem fanka wedlin, ale ryba, do szkoly?
      • 15.12.12, 04:20
        Są termosy na obiad, lub lunch-boxy, o bento itp.Rob dziecku obiady sama i zje z termosu.
    • 22.09.09, 10:50
      Co to jest 'spagetti'?
      • 23.09.09, 11:04
        W artykule wymienione są 4 smaki: kwaśny, gorzki, słony i słodki.
        Dziwi mnie, że zapomnieli, że jest jeszcze 5 smak - OSTRY.

        Mam alergiczne dziecko, któremu też długo nosiłam jedzenie do
        przedszkola. Teraz chodzi do państwowego przedszkola dla alergików,
        wiem, że posiłki są zdrowo gotowane, ale niestety mało urozmaicone.
        Rano kanapki z wędliną i warzywkiem typu pomidor czy rzodkiewka,
        obiad zupa + mięso z surówką i ryżem lub ziemniakami, podwieczorek
        kanapki z wędliną, banan, jabłko. Rozumiem względy alergiczne, że
        wiele produktów potencjalnie alergicznych nie występuje w
        przedszkolu np. dżemy, miód, pierogi (gluten), ale zdecydowanie
        brakuje mi past warzywnych na kanapki zamiast ciągle powtarzającej
        się wędliny - już był taki artykuł, że dzieci w przedszkolach są
        karmione jak kulturyści. Zdecydowanie też za mało kasz, odpadają
        oczywiście w tym przedszkolu jęczmienna czy manna (gluten), ale już
        gryczana i jaglana byłaby wskazana przynajmniej 2 razy w tygodniu.
        --
        Jako rodzice zawsze musimy mieć skrzydła wystarczająco duże, aby
        otoczyć nimi dzieci i osłonić je przed krzywdą czy bólem. To
        figuruje w naszym kontrakcie z Bogiem, kiedy bierzemy na siebie
        odpowiedzialność za ich życie - Jonathan Carroll
        • 23.09.09, 15:18
          Pewnie dlatego, że nie ma takiego smaku, jest za to smak umami.
          • 23.09.09, 15:53
            Tak to prawda, nie ma smaku ostrego - to reakcja organizmu na
            kapsaicynę (czy jak to się pisze) podobna do reakcji na poparzenie.
            W przypadku bardzo ostrych potraw może skończyć się nawet kłopotami
            z krążeniem, omdlenia.
            • 24.09.09, 10:17
              dorrie napisała:

              > Tak to prawda, nie ma smaku ostrego - to reakcja organizmu na
              > kapsaicynę (czy jak to się pisze) podobna do reakcji na
              poparzenie.

              No to innych smaków też nie ma, bo to też reakcja na bodziec:
              Za odczuwanie smaku kwaśnego jedzenia czy picia odpowiadają
              receptory PKD1L3-PKD2L1, które są kanałami wapniowymi
              zlokalizowanymi w błonie komórkowej. Bodziec (kwaśna substancje)
              aktywuje je i prowadzi do otwarcia kanału i napływu jonów wapnia do
              komórki.
              Uczucie palenia i bólu związane ze spożywaniem kapsaicyny wynika z
              jej bezpośredniej interakcji z neuronami układu nerwowego.

              Kapsaicyna, będąca jednym z alkaloidów z grupy wanilinoidów, łączy
              się receptorem wanilinoidowym podtypu 1 (VR1), który pełni funkcję
              transmembranowego kanału jonowego neuronów. VR1, który jest zwykle
              stymulowany przez ciepło lub mechaniczne uszkodzenie ciała,
              umożliwia kationom sodu i potasu przenikanie przez błonę komórkową
              do wnętrza komórek.

              Czym jedno różni się od drugiego? Jedno odczuwamy jako kwaśny drugie
              jako ostry... smak.

              --
              Jako rodzice zawsze musimy mieć skrzydła wystarczająco duże, aby
              otoczyć nimi dzieci i osłonić je przed krzywdą czy bólem. To
              figuruje w naszym kontrakcie z Bogiem, kiedy bierzemy na siebie
              odpowiedzialność za ich życie - Jonathan Carroll
              • 10.11.10, 17:35
                dorrie - nie każda reakcja na bodziec jest smakiem, tylko niektóre z nich zaliczamy do tej kategorii (tak konkretnie 5 - słodki, kwaśny, gorzki, słony i umani), np. czy to że receptory cholinergiczne są pobudzane przez bodziec chemiczny w postaci acetylocholiny oznacza ze mamy smak acetylocholinowy? NIE!
                Za smaki uznaje się te bodźce smakowe, których receptory zlokalizowane są w kubkach smakowych na języku, oraz te które pobudzają odpowiednie ośrodki w mózgu (tak zwane korowe pole smakowe w 43 polu Bordmanna). Kapsaicyna pobudza receptory związane z odbieraniem bólu (nie pełnią one fizjologicznie funkcji receptórw smakowych - w praktyce jednak dopełniają smak potraw, ale nie są smakiem sensu stricte)

                To że używasz mądrych słów nie znaczy, że faktycznie masz racje.
    • 23.09.09, 12:49
      No cóz , co maja zrobic rodzice ,ktorych dzieci spedzaja prawie cały
      dzien w szkole.Dzieci musza zjec obiad. Ale w domu u mnie na kolacje
      zawsze jest zupka (gotuje wczesniejszego dnia w philipiaku) i ciepła
      kolacja.
      • 23.09.09, 15:37
        niektóre dzieci w domu nawet tego w domu nie jedzą, część z domu przynosi
        zamiast śniadania słodycze, picie gazowane. u nas w szkole obiady są dla dzieci
        za 4 zł: zupa, drugie, kompot- weźcie ugotujcie za 4 zł obiad a potem narzekajcie
        • 23.09.09, 19:02
          "Nie, sama gotuję wywary na kościach, żeberkach i warzywach."
          RZYG! RZYG! RZYG! RZYG! RZYG! RZYG! RZYG! RZYG!
          (nie z powodu warzyw)

          --
          cały naród generuje kontent!
    • 23.09.09, 15:48
      Kto wymyslil, ze podstawa zywienia sa weglowodany zlozone? (mowie o piramidzie).
      Sa typy tluszczowe, ktorym wegle wystarcza raz dziennie!
      No i te bzdury - kompot do obiadu? Przetwory mleczne? Widze, ze nadal sa
      powielane schematy, ktore sa mocno przestarzale.
      --
      70/95= 30FF

      75B nie istnieje. 80D teznie.
      • 23.09.09, 17:04
        A nie jest tak, że zdecydowana większość powinna jednak opierać dietę na
        węglowodanach złożonych? Pomijam osoby wymagające specjalnej diety bez
        węglowodanów - chyba nie ma ich aż tak wiele.

        Produkty mleczne, czemu nie - ale nie zupki mleko+ryż, tylko jogurty (łatwo
        przyswajalne) i żółty ser (dobre źródło wapnia)

        Kompot - jestem zdecydowanie fanem kompotów. Tani i dobry napój, z kontrolowaną
        (!) ilością cukru.
    • 23.09.09, 15:56
      a co w tym dziwnego?!
    • 23.09.09, 16:52
      Ci dietetycy siedza mentalnie gdzies w PRLu chyba.

      Po pierwsze to nalezy unikac nabialu bo zawarta w krowim mleku
      kazeina powoduje alergie i tycie.
      Po drugie nie kapuje dlaczego obiad ma byc trzydaniowy. Jako dorosla
      osoba nie jestem w stanie zjesc trzech dan w ciagu dwudziestu minut,
      niewykonalne.
      Po trzecie dlaczego na deser ma byc jakis budyn - przeciez to czysty
      proszek.
      Nie wiem jak jest teraz ale kiedys w szkolach nie bylo wystarczajaco
      dlugich przerw na posilek, dluga przerwa 20 minut o 12 i koniec.

      Rozumniej by bylo gdyby za cene tych 4 zlotych za obiad zrobic 3
      posilki i rozlozyc je w czasie. Moim zdanie przy zywieniu zbiorowym
      mozna np. na przerwie po drugiej lekcji zrobic drugie sniadanie dla
      wszystkich dzieci: kanapki z razowca z czyms plus plasterki ogorka,
      pomidroa, rzodkiewki, ogorka kiszonego.

      Potem mozna ok. 12.30 zrobic przerwe polgodzinna na wiekszy posilek i
      podac drugie danie ale bez zupy. Da sie to zrobic rozumnie - 2 razy w
      tygodniu mieso, 2 razy po wegetariansku i 1 raz ryba i wyjdzie tanio.
      Do tego dac owoc. Jak sie kupuje hurtowo to wiekszosc rzeczy kosztuje
      grosze.
      • 23.09.09, 17:02
        Za 4-5 zł przy kupowaniu składników hurtowo da się zrobić rozsądne żywienie

        1. kanapka z wędliną/serem żółtym i warzywem - 1 zł
        2. obiad - 3 zł
        3. deser - owoc! żadne budynie - 1zł

        Koszt znacznie podnoszą niestety ryby.
        Przy żywieniu wegetariańskim można spokojnie zmieścić się w 4 zł, stawka dzienna
        na poziomie 15-20 zł daje urozmaicone i smaczne jedzenie, nawet nie hurtowo. Ale
        dieta wegetariańska nie przejdzie w szkole smile

        • 23.09.09, 17:38
          mo,ze z innej beczki.
          największe sukcesy polski sport odnosił w czasach pokolenie tuż
          powojennego i wojennego/lata 50/60/.
          młodzież ta karmiona byłą CHLEBEM, kartoflem,kaszą,sledziem i
          SŁONINĄ.
          i co? niezdrowo byli karmieni????
          • 23.09.09, 18:53
            niezbyt zdrowo, ale... wez pod uwage, ze ten chleb to byl chleb
            robiony na zakwasie i z naturalnych skladnikow. kartofel i kasza bez
            nawozow sztucznych, a slonina ze zwierzat, ktore nie byly karmione
            antybiotykami i sztuczna karma. do tego pokolenie powojenne nie
            spedzalo wiekszosci swojego wolnego czasu przed
            telewizorem/komputerem...
          • 23.09.09, 18:55
            odnosil sukcesy bo swiat byl na tym samym poziomie i wszyscy byli
            karmieni "CHLEBEM, kartoflem,kaszą,sledziem i
            SŁONINĄ" lol.
            Pozniej jednak swiat poszedl do przodu a Polska zostala tam gdzie
            byla
            • 10.11.10, 15:28
              Nie wiem co rozumiesz przez "swiat", bo przerzucenie sie na gotowa zywnosc watpliwego pochodzenia (hamburgery, kielbaski z 50% zawartoscia skrobi i 20% zawartoscia podlego tluszczu, pieczywo tostowe) nie nazwala bym "pojscem do przodu". Sa wyjatki ale to jednak wyjatki.
          • 10.11.10, 15:24
            Zapominasz o MLEKU! (np. zacierki na mleku obowiaskowo na sniadanie) + szkalnka codziennie, surowego (niewyjalowionego, bo bakterie pomagaja w jego trawieniu).
            Cenne zrodlo witamin i wapnia w naszym klimacie.
        • 23.09.09, 18:05
          Mysle, ze za 4 zlote to mozna spokojnie dziecko wyzywic nawet kupujac
          rybe czy mieso. Jest jesien i owoce i warzywa sa stosunkowo tanie.
          Kilogram jablek mozna kupic za 90 groszy a w kilogramie jest
          zazwyczaj 4-6 sztuk, zalezy od wielkosci. To sa grosze a mysle, ze
          gdzies hurtowniach mozna kupic jeszcze taniej. Tani jest tez makaron,
          ktory mozna podac na kilkanascie sposobow i kazdy posmakuje dzieciom
          i sie zaloze, ze to jest tansze i zdrowsze niz pierogi z serem i
          smietana. Ryba raz w tygodniu - powiedzmy, ze kilogram dorsza
          kosztuje ok. 17 zlotych a z tego mozna zrobic jakies 6-7 solidnych
          porcji (ja zjadam jakies 130 gram a jestem dorosla) co daje koszt
          2.50 na dziecko ale w hurcie ryba na pewno kosztuje mniej wiec mysle,
          ze koszt spada do 2 zlotych. Jakby nie patrzec to jest 20 zlotych
          tygodniowo na dziecko. Jesli na obiady chodzi 350 dzieci to na bank
          da sie za to kupic sensowne jedzenie i zdrowe jedzenie. zadne
          jogobelle ani budynie. Kanapka tez kosztuje ponizej zlotowki. Caly
          razowiec to jakies 2.50 a kromek moze byc w nim powiedzmy 20, 2
          kromki na dziecko daja 25 groszy ! Plaster wedliny i zoltego sera
          plus plaster pomidora i ogorka to tez nie taki strasznie duzy
          wydatek.
          • 23.09.09, 22:14
            Poproszę pokazać jak z 1kg ryby robi się 6-7 solidnych porcji,gdzie
            są jabłka za 0,90 zł?Trzeba gotować w kucnni a nie w "głowie" żeby
            się wymądrzać.
            • 23.09.09, 23:07
              bert76 napisał:

              > Poproszę pokazać jak z 1kg ryby robi się 6-7 solidnych porcji,gdzie
              > są jabłka za 0,90 zł?Trzeba gotować w kucnni a nie w "głowie" żeby
              > się wymądrzać.

              1kg=1000g/150g=6 i trochę, a spokojnie dziecku w wieku przedszkolnym czy
              szkolnym starczy 15dg ryby
              jabłka może nie są po 90gr, ale pewnie i takie by się znalazły (w hurtowni
              warzyw i owoców bo chyba tam zaopatrują się szkoły, a nie w osiedlowym sklepie
              gdzie wszystko jest 1,5 raza droższe)
            • 24.09.09, 11:11
              Nie wiem dzieci ale ja zjadam pol dzwonka lososia i sie zupelnie tym
              najdam majac na talerzy 2-3 male ziemniaki i surowke. Dziecko chyba
              tez sie naje, prawda? Moglabym powiedziec, ze mozna kupic najtansza
              pange albo tilapie za 6 zlotych za kilogram w hipermarkecie ale wcale
              nie trzeba. Dobrej jakosci mieso nie musi byc w panierce, wystarczy
              dobrze przyprawic i podmazyc albo poddusic.
              Prosze bardzo - przykladowy jadlospis:
              Poniedzialek:
              piers z kurczaka w sosie curry i z ryzem
              Wtorek:
              makaron w sosie pomidorowym bez miesa
              Sroda:
              dorsz z puree ziemniaczanym i surowka
              Czwartek:
              schab pieczony ze sliwkami (z kilograma schabu wychodzi 6-7 porcji,
              kosztuje podobnie jak dorsz chyba)
              Piatek:
              fasolka po bretonsku ale bez miesa.

              bardzo prosty jadlopis, zdrowy, bez nadmiernych kosztow; Nie uwierze,
              ze kosztuje wiecej niz 4 zlote dziennie a zapewne nawet mniej. Na
              dziecko jesr 20 zlotych w tygodniu. Po cenach rynkowych najdrozszy
              jest dorsz i schab, zaraz potem suszone sliwki. Dorsz i schab to
              koszt ok. 5 zlotych. Makaron kosztuje jakies 1.50 za pol kilo,
              wychodzi 5 porcji wiec po 30 groszy. Pomidory w puszcze to koszt ok.
              2 zlotych, tez wyjdzie 5 porcji wiec koszt 40 groszy. dodatkowo
              cebula, papryka i marchewka - akurat teraz sa tanie. Moze razem
              wyjdzie koljne 50 groszy na pocje. Prosze bardzo mamy caly obiad za
              1.20. Tym sposobem zostaje na dorsza, schab i piers z kurczaka, ktora
              tez jakos okropnie droga nie jest. fasola i makaron sa akurat tanie,
              warzywa jesienia to groszowa sprawa. Zostaje na zdrowe kanapki -
              wyobrazamy sobie, ze szkola podpisuje umowe z piekarnia na 40-50
              bohenkow dziennie, piekarz ma stly dochod, cena jest troche nizsza
              niz w sklepie, wszystkie dzieci maja kanapki. Owoce kupuje sie w
              hurtowni czy na gieldzie rolno towarowej. Na 350 dzieci trzeba ok. 70
              kilo jablek wiec na tydzien wychodzi 350 kilo. Nie wierze ze gdyby
              podpsiac umowe na dostawe to dostawca nie opusci. Rosliny straczkowe
              tez mozna kupowac hurtowo itd itd kiedy sa tansze i zrobic zapas.
              Makaron jest taniç i sie nie psuje. Tyle mozliwosci a w stolowkach
              nadal gleboki PRL, makaron ze smietana, pierogi z serem i schabowy z
              kartoflami. Chyba nawet wtedy sie jakos lepiej jadlo.
              • 24.09.09, 13:58
                Twój jadłospis/cennik to raczej pobożne życzenia.
                Po pierwsze "Caly razowiec to jakies 2.50 " no chyba, że razowcem nazwiemy białe, dmuchane pieczywo kolorowane karmelem to się zgodzę. Pewnie różnica cen to kwestia miejsca, ale w moim mieście przyzwoity razowy chleb robiony na zakwasie kosztuje 4.40 za bochenek (z racji wykorzystanej mąki jest oczywiście cięższy niż biały).
                Po drugie w ogóle odnośnie ceny ryb weź po uwagę tzw. glazurkę, czyli lód który fałszuje wagę ryby. Niestety jest to powszechna praktyka w branży, doświadczony "glazurnik" robi to tak, że ryba nie wygląda na oblodzoną. Zanurza w wodzie zamraża i ponawia proces.
                Po trzecie "Makaron kosztuje jakies 1.50 za pol kilo", owszem ale jakości wątpliwej. Przyzwoity makaron jest drogi, makaron w cenie ok.1 zł jest kiepski i mało smaczny.
                Po czwarte karmi się dzieci w stołówkach cały rok (z wyłączeniem wakacji), a nie tylko jesienią, więc w niektórych momentach (zima, wczesna wiosna) ciężko o tanie warzywa, owoce.
                Po piąte "Nie wiem dzieci ale ja zjadam pol dzwonka lososia i sie zupelnie tym najdam majac na talerzy 2-3 male ziemniaki i surowke. Dziecko chyba tez sie naje, prawda?" nie koniecznie. Znam dzieci o bardzo szybkiej przemianie materii, potrafią zjeść 1,5 porcji dorosłego i czasem się nie najeść, przy tym spalają to i nie tyją. Wcale nie są jakoś super aktywne.
                Co do przyrządzania mięsa i tego, że można inaczej karmić dzieci niż makaronem ze śmietaną, pierogami z serem itd. to się zgadzam, ale trzeba chcieć i chyba w tym problem. Pani kucharka od x lat robiła takie dania, zmieniać jej się nie chce bo przywykła i/lub nie ma czasu ani chęci ułożyć nowy jadłospis. Z resztą za to jej nie płacą.
                • 24.09.09, 16:12
                  Nie wiem gdzie ty zyjesz.

                  Po pierwsze gdyby szkola dogadala sie z jakokolwiek piekarnia to
                  moglaby miec tani chleb ale wiadomo, ze ktos musi na wszystkim
                  zarobic. Po drugie ja makaron kupuje w Lidlu i jest z pszenicy durum
                  wiec chyba lepszej jakosci wyobrazic sobie nie moge, makaronu
                  razowego wiekszosc dzieci nie wezmie do ust. POmijam juz fakt, ze
                  kucharki siedza w szkole 8 godzin wiec moglby spokojnie robic makaron
                  domowej roboty do zupy a kupic specjalne maszynki i robic swiezy. A
                  nie, sory za duzo roboty.
                  Po trzecie biore pod uwage glazurke ale wciaz uwazam, ze 150 gram na
                  porcje dla dziecka w zupelnosci wystarczy, oczywiscie, ze sa dzieci
                  ktore jedza wiecej ale to jest wlasnie kompromis. Powinno sie wtedy
                  dziecku nalozyc wiecej surowki, kaszy, ryzu czy ziemniakow. kasza
                  gryczana jest tania i chyba nie powiesz, ze ta z Almy jest lepsza niz
                  z Lidla.
                  Po czwarte zima oczywiscie nikt nie je swiezych owocow i warzyw ale
                  sa alternatywy - kiszona kapusta i ogorki i mrozonki, ktore sa tania
                  alternatywa i dodatkowa zdrowa.
                  Po piate dzieci o szybkiej przemianie materii sie moze i nie najedza
                  ale to wcale nie oznacza, ze musza jesc powodjna porcje miesa czy
                  ryby. Nadmiar bialka zwierzecego szkodzi.
                • 10.11.10, 12:40

                  dotdotdot napisała:

                  > Po drugie w ogóle odnośnie ceny ryb weź po uwagę tzw. glazurkę, czyli lód który
                  > fałszuje wagę ryby. Niestety jest to powszechna praktyka w branży, doświadczon
                  > y "glazurnik" robi to tak, że ryba nie wygląda na oblodzoną. Zanurza w wodzie z
                  > amraża i ponawia proces.

                  Przykro mi, to wygląda o wiele gorzej:
                  www.inwestpol.com/wlasna_produkcja/nastrzykiwarkaANR.htm

                  --
                  nadal Gawiedziowstręt
              • 24.09.09, 15:13
                Moglabym powiedziec, ze mozna kupic najtansza
                > pange albo tilapie za 6 zlotych za kilogram w hipermarkecie ale
                wcale nie trzeba.

                - Ty byś karmiła dzieci chińskim świństwem? Pangą, która żyje w
                błocie, a po wyjęciu z mazi jest chemicznie wybielana i konserwowana?
                Niestety dobre (zdrowe) produkty nie są tanie. Oczywiście można
                kupić kilogram jabłek za 1.00 zł. Tylko, że jabłka zawierają całą
                tablicę mendelejewa. Łosoś, o którym piszesz, ten czerowny,
                tzw .norweski jest hodowlany i karmiony sztuczną paszą, żeby jego
                mięso miało taką barwę. Dziki łosoś, któego można też spotkać w
                Bałtyku jest biały.
                • 24.09.09, 16:19
                  O matko swieta ty chyba sam ta pange jesz bo nie umiesz czytac ze
                  zrozumieniem ani troche. Powiedz gdzie napisalam w tym zdaniu, ze
                  chcialabym dzieci karmic panga? Nie chce, proponuje rozsadny
                  zamiennik w postaci dorsza, ktory kosztuje wiecej ale jest
                  smaczniejszy i mniej nafaszerowany chemia. A jablka za zlotowke moj
                  drogi kupuje sie od rolnika na wsi. Co tam, kupuje sie nawet taniej
                  niz za zlotowke. Kupuje sie u babci na bazarze. Nie uwierze, ze
                  szkola nie moze sie dogadac z jakims rolnikiem.

                  I co, nagle wszyscy zaczeli sie zdrowo zywic? Jakosciowo? Wystarczy
                  tylko zaproponowac proste recepty na uzdrowienie jadlospisu a juz
                  podnosi sie krzyk, ze makaron za 1.5 zlotego za pol kilo jest
                  kiepskiej jakosci, jablka za zlotowke to sama chemia a losos jest
                  hodowlany wiec syf. myslicie ze co daja waszym dzieciom na stolowce?
                  Swiezy wloski makaron, jablka z ekologicznej hodowli i ryby z
                  krystalicznie czystego strumienia w alpach? 4 zlote to malo i trzeba
                  znalezc jakis kompromis miedzy panga a dopiero co zlowionym
                  jesiotrem. Ot tak zwyczajnie. Jakby szkoly umialy sie dogadac z
                  producentami to zaloze sie, ze nawet i cena jednego obiadu by spadla.
      • 24.09.09, 13:00
        jestes troche w PRLu.

        Kazdy student technologii zywienia powie Ci ze mozna ugotowac budyn,
        kisiel i galaratke nie uzywajac gotowych mieszanek w proszku.
        To nic trudnego!!!

        www.edziecko.pl/jedzenie/2,79376,,,,24121712,P_KOBIETA_PRZEPISY.html

        www.edziecko.pl/jedzenie/2,79376,,,,26703979,P_KOBIETA_PRZEPISY.html

        www.edziecko.pl/jedzenie/2,79376,,,,124973397,P_KOBIETA_PRZEPISY.html

        • 24.09.09, 13:10
          i Oczywiscie w stolowkach szkolnych gotuje sie kisiel ze swiezych
          owocow prawda? ;D
          • 24.09.09, 15:44
            Nie, ale można.

            No ale Ty chcesz dzieci karmić pangą.
            Cudze zapewne.
          • 10.11.10, 15:38
            W mojej gotowano. Wszystko opiera sie o chcenie.
    • 23.09.09, 18:06
      ... kontroluje."

      Tak, to jest najwieksza tragedia, ze nikt nie kontroluje. Wszystko
      powinno byc przeciez kontrolowane, najlepiej przez swiatlego
      urzedasa panstwoego. Wszak nie od dzis wiadomo, ze "kontrola
      najwyzsza forma zaufania".
      • 24.09.09, 01:14
        To jest największy dramat! Ile wspaniałych posad dla urzędników się marnuje!
        Całe życie za niezłą pensję można sobie nic nie robić, ile łapówek do kieszeni
        brać...
        Zgroza, że tyle społecznego dobra się marnuje..
        --
        Terry Pratchett
    • 23.09.09, 18:13
      je ? Najgorsze jest to redaktor ja kontroluje i pozwala pisac takie bzdury.
      Ale wiadomo to gazeta.....
    • 23.09.09, 19:30
      Prezentowana piramida żywienia jest przestarzała... Już dawno białe pieczywo i
      makaron są prawie na szczycie (trzeba ich unikać), za to u podstawy leżą:mąka
      pełnoziarnista, oleje roślinne (!!!) i orzechy! Smacznego!
    • 23.09.09, 19:30
      ... na stołówce. Są na liście rezerwowej, więc samo mówienie o
      stołówka to lekka farsa, nawet z pełną odpłatnością też nie ma
      miejsca. Obecny system jak patrzę na sposób nauczania, ilość książek
      jest tak kretyniński, że wszystkich tych hallów i moderatorów
      nowoczesności przeliczanych na ilość książek, zadań odwórczych, a
      nie twórczych od razu bym pozamykał. Książki mojego dziecka ważą
      coddziennie!!! uwaga 9 kg!!!! Wiadro wody codziennie, zmieniłem
      plecak ze wzmocnionymi plecami by go uniosło, więc stołówki,
      nauczanie, "super nauczyciele" nie z umięjętności klasy, wyników,
      tylko z ilości przerrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrobionego materiału!!!
      ZGROZA.
    • 23.09.09, 19:44
      jakoś mało się pisze o kontrolach Inspekcji Handlowej a to właśnie
      ona kontroluje m. in. stołówki szkolne i studenckie. Sprawdzana
      jest rzetelność porcjowania i jakość potraw. Niestety ilość
      inspektorów w kraju jest tak mała, że częstotliwość tych kontroli
      nie jest duża, ale osoby zainteresowane odsyłam do strony urzędu
      ochrony konkurencji i konsumentów , gdzie można o wielu ciekawych
      wynikach poczytać.
    • 23.09.09, 19:52
      W moim sklepiku sprzedaje chipsy, lizaki, batoniki a także coś bardziej
      pożywnego czyli bułki i zupki w proszku...dzieci bardzo chętnie
      kupują...gdybym sprzedawał tylko zdrową żywność jak jabłka, gruszki to
      nikt by tego nie kupił a ja bym nie zarobił...Żadna pseudo gazeta nie
      będzie mi mówiła co mam sprzedawać bo to mój sklepik !!! WOn
      pasażyty...ja wam nie mówie co macie w gazecie napisać Buhahaha
      • 23.09.09, 21:39
        Jakby nie bylo nic innego to by kupily, proste.
        • 23.09.09, 22:16
          Jasne.Po prostu kupią poza szkołą.
          • 24.09.09, 11:10
            Muszę Cię zmartwić...od 8 do 15 szkoła jest zamknięta a mój sklepik
            jest jedyny w szkole więc dzieci nigdzie indziej nic nie kupią...muszą
            przyjść do mnie a ja zbijam niezłą kasesmile Buhahahaa
            • 24.09.09, 13:07
              gratuluje podejscia.
            • 24.09.09, 15:16
              znowu jakiś troll się zagnieździł...
        • 10.11.10, 14:39
          To może ocet zostawić?
      • 10.11.10, 15:15
        Jestes pewien ze nikt by nie kupowal?
        Wiekszasc mojej klasy zaopatrywala sie na targu w jablka, a w pobliskim warzywniaku w marchewke (pani z warzywniaka myla marchewke dla nas). I to pomimo teoretycznego zakazu opuszczania terenu szkoly.

    • 24.09.09, 01:01
      "Najgorsze jest to, że nikt w Polsce tego nie kontroluje."

      Pamiętam szkolną stołówkę i sklepik. W stołówce były paskudne frytki, więc ich nie jadłem. W sklepiku były dobre drożdżówki, których jadłem sporo, ale one raczej niezdrowe nie są.

      Czy cała afera nie ma czasem swych podstaw w tym, że dzieci nie jedzą śniadań w domu i na pierwszej przerwie idą do stołówki?
      • 10.11.10, 14:32
        Gdyby spojrzeć realnie to okazało by się, że z 70% ludzi w polsce nie je śniadania. Nie dlatego, że w domu bieda tylko dlatego, że rano mało kto ma apetyt, albo trzeba szybko lecieć do roboty/szkoły bo się nie chciało zrywać z łóżka.
    • 24.09.09, 08:19
      witamimy D, gorują, Maggie...

      Maggie mnie rozbawiła chyba najbardziej.
      • 24.09.09, 12:29
        Instytut Żywności i Żywienia wydał książkę pt. "Obiady szkolne" czemu jej nie udostępnia w formie elektronicznej ? Każdy mógłby się zapoznać i szkolna kucharka i rodzic.
        Przecież IŻIŻ utrzymuje się z podatków więc publikacje które są przeznaczone głównie dla publicznych instytucji powinny być dostępne za free chyba że chcemy przelewać z budżetu do budżetu i ponosić koszty tego przelewania.
    • 24.09.09, 08:56
      niz amerykanskie czipsy?
    • 24.09.09, 11:05
      taka jest nagonka na glutaminian sodu, a tymczasem cała chińska kuchnia jest na
      nim oparta od tysiącleci i jakoś się trzyma, otyli Chińczycy, to ci, co obżerają
      sie w McDonalds, a nie tradycyjnie.
      --
      chłe, chłe
      • 24.09.09, 11:13
        Tylko, ze chinski glutaminian pochodzi z wodorostow chyba a ten
        dodawany do produktow spozyczych to bardzo uzalezniajacy syntetyk.

        Smak umagi o ktorym mowia w artykule to tzw. smak pelny ktorym np. jest
        mieso ale zastepuje ten smak sos sojowy. Wiem bo sama gotuje bez kostek
        i wlasnie na tym sosie. Ale nie wymagajmy za duzo od stolowki.
        • 24.09.09, 14:09
          Syntetyczny glutaminian sodu jest z pewnością nie zdrowy i wszechobecny w
          przetworzonej żywności i przyprawach typu warzywko.

          "tzw. smak pelny ktorym np. jest mieso ale zastepuje ten smak sos sojowy"
          Cóż nie bardzo ten smak zastępujesz bo to ten sam smak. Umami jest smakiem kwasu
          glutaminowego, informuje organizm o tym, iż pożywienie zawiera białka. Smak
          umami można poczuć w: wodorostach, pomidorach, brokułach, sosie sojowym, mięsie itd.
          • 24.09.09, 16:23
            No jak nie zastepuje? Zle sie wyrazilam ale chodzi o to, ze albo moge
            gotowac zupe na miesie albo moge dodac sosu sojowego i bedzie rownie
            smaczne a znacznie zdrowsze bo nie wyobrazam sobie wygotowywac
            chemikaliow z kurczaka i potem to zjesc, nie mowie o dawaniu nawet
            dziecku. Z dziecnstwa pamietam, ze rosol z kurczaka byl zolciutki a
            bacia zadnej maggi nie dodawala. marchewka i pietruszka i tyle. Jak
            niedawno zobaczylam rosol na weselu w restauracji to o malo co nie
            puscialam hafta. Szare i smierdzace.
    • 24.09.09, 11:12
      jak dziecko rano w domu zje solidne śniadanie, potem na dużej przerwie kanapkę
      z razowca z wędliną albo serem + jabłko, gruszka, banan albo brzoskwinia, to
      spokojnie może zrezygnować zarówno z zakupów w sklepiku szkolnym jak i ze
      szkolnej stołówki. trzeba tylko znaleźć czas i chęci na organizację takiego
      żywienia, czyli odpowiednio wcześnie rano wstać i nakarmić dziecko przed
      wyjściem, przygotować drugie śniadanie, kupić wcześniej odpowiednie produkty,
      mieć zawsze jakieś owoce czy warzywa typu pomidor, cykoria, rzodkiewka w domu
      i dawać je dziecku zamiast pieniędzy na zakup chipsów czy pączków, do tego
      mała butelka wody do tornistra i dziecko nie potrzebuje liczyć na szkolne
      żywienie. Wiem, że to trudne, dziecko też nie zawsze chce współpracować i
      domaga się słodkości ze sklepiku, woli kupić batonika, bo inne dzieci to jedzą
      itp. ale ja jednak tak robię i jestem konsekwentna, więc jakieś efekty mam,
      dziecko już się przyzwyczaiło i samo zaczyna zauważać plusy, nawet opowiada,
      że koledzy proszą czasem o kęs kanapki czy owoc, bo obrzydły im frytki z colą
      ... tylko trochę wysiłku trzeba!
      • 24.09.09, 12:33
        ja też tak robię - jak zobaczyłam co dają w szkolnej stołówce to ręce i szczęka
        mi opadły i do tej pory nie wróciły na miejsce - zatrważająca ilość cukru,
        śmietany, mąki, białego chleba, sosów, smalcu, majonezu itp., przykład menu:
        mielony pulpet w białym sosie, kluski śląskie z zasmażką, sałatka ziemniaczana w
        majonezie, na deser budyń z dżemem - ilość pustych kalorii przerażająca, po
        spożyciu takiego obiadu chyba nie sposób utrzymać koncentracji, bo jak nic chce
        się spać, żołądek ciąży, głowa boli, tylko klapnąć na ławce i przysnąć. Więc już
        wolę dawać te kanapki, tortille, domowe pierożki, tosty plus owoce niż skazywać
        dziecko na takie żywienie! Rano dostaje śniadanie, po powrocie je w domu
        odgrzany w mikrofali obiad przygotowany poprzedniego dnia lub rano i sadzę, że
        taki system żywienia wychodzi mu na zdrowie, choć dla mnie to oczywiście masa
        pracy i dodatkowej organizacji, ale opłaca się - w ten sposób wszyscy lepeij
        jemy, nie tylko dzieciak.
        • 24.09.09, 13:50
          gratulacje, nie ma nic zdrowszego niz obiad z mikrofali ...
      • 24.09.09, 15:07
        geehee napisała:

        > dziecko też nie zawsze chce współpracować i domaga się słodkości
        > ze sklepiku, woli kupić batonika, bo inne dzieci to jedzą itp.
        A może domaga się słodyczy, bo bardziej mu smakują niż razowiec i warzywa ?
        Uświadom sobie, że rózni ludzie mają różne upodobania i wiele osób po prostu
        bardziej lubi słodkie, tłusteitp. dania.
        --
        Magdalaena
        • 24.09.09, 20:07
          magdalaena1977 napisała:

          > Uświadom sobie, że rózni ludzie mają różne upodobania i wiele osób po prostu
          > bardziej lubi słodkie, tłusteitp. dania.

          Nooo, grzyba trzeba nakarmić..
          --
          Jest to moje zdanie i ja je całkowicie podzielam. [Henri Monnier]
          http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=86962
    • 24.09.09, 12:35
      > (...)Najgorsze jest to, że nikt w Polsce tego nie kontroluje(...)

      Dlaczego każda dziedzina naszego życia - nawet sposób odżywiania - powinien podlegać kontroli? I kto miałby to robić? I dlaczego właśnie ta osoba lub instytucja, a nie inna? To jest paranoja.
      • 10.11.10, 10:48
        ano dlatego, że jak nie ma kontroli jakości posiłków w stołówkach szkolnych, to panie kucharki "gotują" obiady z proszku. Sama wielokrotnie byłam świadkiem - sos z proszku, zupa z taka ilością zagęszczacza, że na drugi dzień łycha w niej staje i nie da się jej odgrzac, bo fermentuje, surówki z wiaderka z "ulepszaczami" - przecież, komu by się chciało świeżych warzyw nakroić, placki ziemniaczane z proszku, nalesniki z proszku. do tego jakieś kosmiczne dania np. makaron z twarogiem, gdzie twaróg jest po prostu pokruszony, bez dodatku mleka czy smietany - a dodatkiem do twarogu jest biały cukier którym można sobie to super hiper zdrowe danie posypać. Tak więc dlatego powinna być jakaś kontrola czym te biedne dzieci są karmione. Ktoś powinien mieć jakąś kontrolę nad tymi kg chemii doypywanej każdego dnia do jedzenia...
      • 10.11.10, 11:03
        nikt tego nie kontroluje................. - to mnie zmraża! Kolejna biurokratyczna instytucja, która zatrudniać będzie kolejnych nierobów! Instytut żywności i żywienia? Po kiego to komu? No po co?
        Kolejny instytut pobożnych życzeń? Cała komuna była pełna tego typu instytucji i co z tego wynikło? Szarość i ohyda, a skutek? WYSTARCZY PORóWNAć STATYSTYKI DOTYCZąCE DŁUGOśCI żYCIA! - i wszystko jasne.
        Dla krytykantów:
        a. dieta za 4 PLN jest możliwa bez kłopotu! To kwestia kalkulacji i dostawców, czego 99% tutejszych dyskutantów nie zdaje sie chcieć zauważyć.
        b. tzw. zdrowa żywność, również nie jest do końca zdrowa. Znacie wyniki analiz, tego, co wam jest wciskane jako zdrowa żywność?
        c. Jeżeli chcecie, aby wasze dzieci jadły zdrowo, to zdrowo je sami karmcie! A czy z ręką na sercu powiecie, że wszystko robicie doskonale?
        d. Wszystkie te analizy i normy - z czego one wynikają? Kto je ustala i na jakiej podstawie, zwłaszcza, że każde dziecko/człowiek ma inną przemianę materii. W przedszkolu moich dzieci było mnóstwo alergików. Zabawne było, że każde na co innego. I a propos jabłek, tych ponoć zdrowych. Moja żona oraz moje dzieci mają alergię na jabłka. Moja żona od zawsze, a u dzieci alergia pojawiła się z czasem. I co?????????
        e. i na koniec angedota,. Kiedy kilkanaście lat temu wróciłem do Polski, byłem świadkiem dyskusji panów profesorów dieteteków, którzy z całym przekonaniem twierdzili, że polskie oleje są bardziej zdrowe niż olej z oliwek.............. Rozśmieszyli i rozbawili mnie do łez swoim szowinizmem jedzeniowym.

        Wszystko to jeden wielki pic!
      • 10.11.10, 14:35
        Poczytaj forum. Niestety mamuśki chcą kontroli państwa, najlepiej gdyby przejęło od nich cały proces podejmowania decyzji.
    • 24.09.09, 13:52
      'Najgorsze jest to, że nikt w Polsce tego nie kontroluje.'

      jutro bedzie chcieli kontrolowac, jakim papier (i czy w ogole) dzieci tylek
      podcieraja.
    • 26.09.09, 17:10
      ARTYKUŁ UWAŻAM ZA BARDZO DOBRY, NIESTETY KOMENTARZE POKAZUJĄ JAK MAŁO OSÓB GO
      ROZUMIE. NAPRAWDĘ NIE ZALEŻY WAM, RODZICOM, ŻEBY WASZE DZIECI ZDROWO SIĘ
      ODŻYWIAŁY?? CZY WY TEŻ OBŻERALIŚCIE SIĘ CHIPSAMI, CUKIERKAMI I NAPOJAMI
      GAZOWANYMI DO BÓLU?
      WĄTPIĘ! A SKĄD U DZIECI PROBLEM Z OTYŁOŚCIĄ, ALERGIĄ, PRÓCHNICĄ? NIE MÓWIĄC O
      ANEMII! OCZYWIŚCIE NIE DAJMY SIĘ ZWARIOWAĆ, ALE GWARANTUJĘ, ŻE ZUPA NA MAŚLE
      JEST ZDROWSZA I SMACZNIEJSZA NIŻ NA "ZŁOTEJ KOSTCE". A KUPIONY KAWAŁ SCHABU I
      UPIECZONY NA KANAPKI BARDZIEJ DZIECIOM SMAKUJE NIŻ WODNISTA, SŁONA SZYNKA. MÓJ
      SYNEK MA 2 LATA I JE W 80% RAZOWE PIECZYWO, A NIE BIAŁĄ BUŁKĘ. I BARDZO JE
      LUBI. A JAK IDZIECIE DO RESTAURACJI TO CHCECIE ZJEŚC COŚ PEŁNOWARTOŚCIOWEGO,
      ZDROWEGO I SMACZNEGO? I TU WAM KONTROLE BY NIE PRZESZKADZAŁY?! TEŻ MOGĄ
      PODAWAĆ ZUPĘ Z PROSZKU??
    • 31.01.10, 20:48
      Witam,jestem szkolną intendentką,która w miarę możliwości przestrzega piramidy zdrowego żywienia.Proszę mi wierzyć nie jest łatwo.Dzieci niechętnie jedzą mięso,ryby, a surówki po prostu mogłyby nie istnieć.Bardzo często wprowadzamy do naszego menu,różne urozmaicenia.Staramy się aby wszyscy byli zadowoleni i najedzeni.Mamy uczniów i uczennice,którzy zawsze przychodzą po dokładki.
      Współpracujemy z najlepszymi markami na rynku.Mamy stawkę żywieniową 3.30zł za obiad dwudaniowy.Wszystkim życzę powodzenia w realizacji zaleceń Instytutu i sanepidu, a do tego przestrzegania zasad HACAPu.
      Nie wszyscy wiedzą,ale w wielu polskich szkołach nadal do gotowania używa się kuchni węglowych.
      Pozdrawiam
      • 26.02.10, 18:56
        Jak tak czytam to mnie ciarki przechodzą z przerażenia...
        Ludzie opamiętajcie, mielone to mielone... Co wy jecie i czym karmicie swoje
        dzieci???
        Skoro czepiacie się mielonego i innych normalnych posiłków...
        Potem dzieci wyrastają na anemików i alergików wiecznie chorych!!!
        Mój syn chodzi do przedszkola i jak rozmawiam z paniami o apetycie dzieciaków to
        jest straszne, co dzieci chcą jeść, tylko chleb z masłem żadnych dodatków, jak
        dostają ziemniaki z wody gotowane to pytają co to jest...
        Ludzie opamiętajcie się!!!!!
      • 10.11.10, 15:19
        Moze surowki zastapic warzywami lekko poduszonymi (i dodanymi jako sos do makaronu/ryzu)?
        Kuchnia polska jesli chodzi o jedzenie stolowkowe (szybkie/stosunkowo malo pracochlonne) jest strasznie nudna.

    • 10.11.10, 10:51
      Fast foody, słodycze, przekąski, napoje (te z cukrem i aspartamem lub innym syfem) słodzone...jogurty i te gdzie cukier ukryje się pod postacią aspartamu lub innego środka obłożyć 20-50% podatkiem. Może czekoladę, kalało itd. dać z 10-20%, ale reszta jak chipsy, całe żarcie w Macu czy KFC nie będzie miało ulg. Efekt? Ceny syfnego żarcia zbliżone do naturalnego - skutek? Zdrowsze społeczeństwo, które mniej nas kosztuje wink A podatek powinien iść wyłącznie na zapobieganie/walkę z otyłością, miażdżycą, chorobami serca, cukrzycą - nawet złotówka nie może iść na finansowanie innych wymysłów premiera/ministra finansów. Wtedy też może mniej kasy pójdzie ze składki na leczenie grubasów i skutków takiego odzywania. Macdonald's raczej się nie zwinie, a nawet jeśli to w jego miejsce powstaną polskie bary - nawet lepiej. A jeśli za 2-3 Polak miałby dostępny coś zdrowego to pewnie by to wybrał, ale lepiej sprzedawać bułę w Macu za 5-8 zł, gdzie mięsa w mięsie jest 50%...z colą...i frytkami xD A potem za 10-20 lat mamy schorowanego obywatela, za którego leczenie płacimy wszyscy w imię zysków koncernów, które zamiast poprawić jakość żarcia wydają setki tysięcy/miliony złotych na reklamę/PR sad
      • 10.11.10, 11:48
        Tu jest troche problem bo tak naprawde zdrowsze zarcie kosztuje podobnie do niezdrowego ale nagly dobrobyt rozleniwil ludzi. Idz teraz do supermarketu i popatrz na ceny. Mieszkam za granica i widze jak to wyglada, w Polsce moze jeszcze nie bo nas nie stac ale prosze:

        Kilogramowa lazania niezlej marki kosztuje 4.69 euro ale ... pol kilo miesa mielonego czy nie, 4-5 euro, przecier pomidorowy - 0.5, marchew, seler, cukinia, cebula - no niech bedzie ok. 2 euro, platy lazanii - 1.5 euro za opakowanie, ser do posypania. Nie licze maki, mleka i jajek do sosu oraz przypraw. Wychodzi wiecej niz 4.69 a jeszcze trzeba spedzic w kuchni 2 godziny na gotowaniu. Po co skoro za polowe tej ceny mozna miec obiad dla 4 osob w 10 minut? Na 4 osoby potrzeba ok. pol kilo ryby - 5-6 euro za mrozona, swieza to mniej wiecej 8-10 euro za pol kilo, do tego warzywa - kolejne 2-3. A tu mozna kupic gotowy makaron z sosem do podrzania za 3.5 euro - i jest obiad w 5 minut dla 5 osob. Dobra pizza w pizzerii - 5-6 euro za sztuke, mrozonka z aldika - 3 euro za 4 sztuki. Nie mowiac juz o robieniu ciasta w domu. Masz jeszcze jakies pytania?

        --
        Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
    • 10.11.10, 11:44
      Chyba lepsza zupa w proszku niż 25-letnie mięso z puszki. A raczej coś, co może kiedyś mięso przypominało.
    • 10.11.10, 11:57
      Czyżby dziennikarze ogłosili strajk i przestali pisać, że trzeba stare reportaże na stronę główną wrzucać? Trochę żenujące.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.