Rozszerzam dietę mojej Córeczki, chcę sama jej gotować.
Z działki rodziców mam jedynie marchewkę i pietruszkę, resztę warzyw zamierzam kupować. I tu właśnie pojawia się problem... Mam w okolicy dwa sklepy "eko", tyle że w jednym wcale nie ma warzyw i owoców, a w drugim jedynie ziemniaki, marchew (którą już mam i na którą Zuzia chyba jest uczulona) i jabłka. Inne będą dopiero na wiosnę, bo podobno wyczerpały się zapasy.
I tu moje pytanie do mam samodzielnie gotujących swoim niemowlakom... Skąd bierzecie warzywa i owoce? Mam blisko hipermarket, ale to chyba nie jest dobre wyjście. A może delikatesy, np. Alma lub Piotr i Paweł? A zwykły warzywniak? Sama już nie wiem, bo wychodzi na to że i tak część warzyw i owoców, np. brokuły, dynię, banany, Mała będzie musiała poznać "ze słoiczka"...
A Wy jak to robicie?
--