Dodaj do ulubionych

GMO co kryje się pod tym skrótem - truskawki o ...

21.02.11, 11:09
Ale ludzie modyfikują organizmy żywe ( rośliny i zwierzęta) od setek lat (jeśli nie od tysięcy !). Ziemniaki, jabłka, truskawki na naszych stołach nie są produkty natury tylko wyhodowane drogą wielu krzyżówek odmiany. Czy ktoś naiwnie myśli, że takie ilości odmian powstały w naturze ? Mój dziadek szczepił drzewka zanim ktokolwiek słyszał o GMO, pszenżyto to produkt znany od dawna a na straganach od lat można kupić jabłka o smaku gruszek. Gdyby nie genetyczne modyfikacje żywności to byśmy od dawna głodowali.
Media tylko kręcą aferę i karmią ludzi prymitywnymi potworami.

--
We don't believe the words,
We just love the way they sound
Edytor zaawansowany
  • yulek_cezar 21.02.11, 11:20
    "Piractwo Nasienne" - prawdziwe zagrożenie niesione przez GMO. Monsanto (większość tego rynku) zadba o to, by żaden rolnik nie zostawił sobie ziarna na siew, poprzez produkcję bezpłodnych roślin zmusi rolników by co roku kupowali ziarno na siew po cenach ustalanych przez koncern. Nielegalne będzie posiadanie, sianie na własną rękę, szczepienie, mieszanie - jednym słowem wszystko co zagroziłoby zyskom jednego koncernu. Zamiast prawdziwej dyskusji mamy wyimaginowane problemy, wszak wszystko co zjemy, całe DNA, białka i tłuszcze zostaną rozłożone na czynniki pierwsze przez nasze żołądki, tak jak to robimy od milionów lat. Od milionów lat rośliny się mieszają i zmieniają i nikomu jeszcze nie wyrosły pomidory na plecach.
    --
    Co łączy gawrona i sekretarzyk? Ja wiem, a ty?
  • tztz3 21.02.11, 11:52
    www.goldenline.pl/forum/gmo-by-zylo-sie-lepiej-czy-moze-krocej
  • tztz3 21.02.11, 12:00
    Wielkie amerykańskie koncerny biotechnologiczne zapewniły sobie przychylność kolejnych administracji w celu uznania GMO za bezpieczne i promowania ich na rynkach światowych. Amerykańska Federalna agencja ds. żywności i leków (FDA) uznała GMO za tożsame z naturalnymi odpowiednikami bez przeprowadzenia badań na ludziach i zwierzętach.

    Ewentualne próby zgłaszania sprzeciwu wobec takiego podejścia, poparte analizą efektów ubocznych stosowania GMO, podejmowane przez pracowników FDA były tłumione przez przełożonych i naciski z góry, gdyż stanowiły zagrożenie dla kariery i interesu narodowego USA. Wielu urzędników FDA dopuszczających GMO na rynek wcześniej lub później pracowało dla producentów dopuszczanych odmian roślin.

    Obecnie na świecie dostępnych jest dziesiątki a może setki badań wykazujących, że GMO wywołują wiele katastrofalnych skutków dla ekosystemów i konsumentów - w tym mogą być przyczyną bezpłodności, o czym świadczą ostatnie badania zlecone przez austriacki rząd.
    Niezależnie od tego amerykanie nadal promują GMO jako sposób na rozwiązanie problemów żywnościowych świata i uzależniają kolejne regiony i kraje od dostawców patentowanych produktów GMO, w tym nie dającego plonów ziarna typu terminator.

    Obecnie w Kongresie USA znajduje się propozycja Ustawy, wnoszącej obowiązkowe stosowanie przemysłowych metod uprawy roślin "wykorzystania pestycydów, nawozów sztucznych, itp." które w przypadku uchwalenia oznaczać będzie koniec rolnictwa ekologicznego i tradycyjnego oraz przydomowej uprawy. Już nie długo może się okazać że hodując w Stanach Zjednoczonych marchewkę w ogrodzie, nie stosując odpowiednich procedur i pestycydów oraz nie mając pozwoleń jesteś pospolitym przestępcą.
  • silic 21.02.11, 12:14
    Jak dla mnie to Amerykanie mogą sobie uchwalić nawet obowiązek zjadania na śniadanie hamburgera. Ich cyrk, ich małpy.

    --
    Któregoś dnia kupię sobie psa
    Przynajmniej będę miał co kopać z rana
  • tztz3 21.02.11, 12:17
    No może 10% lepiej - najbardziej ekstremalne przegięcia jeszcze nie przechodzą, ale i tak jest niezły syf.
  • tztz3 21.02.11, 12:01
    Co nie jest dozwolone jest zabronione...
    Obecnie handel żywnością, (w tym ziołami i substancjami odżywczymi takimi jak witaminy i minerały, aminokwasy itp.) podlega generalnemu prawu. To co nie jest zabronione jest dozwolone. I tak na przykład zabroniona jest uprawa maku czy marihuany.

    Odmienna jest sytuacja na rynku sztucznych substancji jakimi są leki. Tu obowiązuje prawo: co nie jest dozwolone jest zabronione, znane także jako kodeks napoleoński.

    Zapisy Codexu i powiązanych z nim Dyrektyw Unii Europejskiej zmieniają tą sytuację w żwyności. Całe kategorie żywności (w tym właśnie substancje odżywcze i zioła) będą traktowane jak produkty farmaceutyczne. Obowiązywać będzie lista pozytywna (substancji dozwolonych). Wszystko co znajdzie się poza tą listą będzie zabronione.

    Na listę pozytywną w UE zostały dopuszczone niektóre formy minerałów i witamin, oraz część ziół. Pozostałe są tymczasowo dopuszczone do stosowania, natomiast od 1 stycznia 2010 roku staną się nielegalne. Podobna sytuacja miała miejsce w USA i Kanadzie.

    Tam mimo protestów mieszkańców policja wraz ze służbami farmaceutycznymi robiła naloty na apteki i sklepy konfiskując preparaty (np. witaminowe) i nakładając kary.
    Na liście pozytywnej nie znalazło się np. żelazo...

    Bezwartościowe dopuszczalne dawki witamin i minerałów...
    Dla dopuszczonych form witamin i minerałów określono wstępnie górne dozwolone dawki (GDD) możliwe do stosowania w suplementach diety. Nie mająca podstaw naukowych metoda określania dawek, powoduje, że dawki te zostały ustalone na skandalicznie niskim poziomie.

    Dla przykładu: w 200 g steku z polędwicy zjadasz około 7,2 mg cynku, ponad 3 razy więcej niż maksymalny poziom cynku wyznaczony dla suplementów diety, jedna duża marchewka (70g) zawiera zwykle 7,2 mg beta-karotenu, tj. 3,6 raza więcej niż GDD beta-karotenu dla suplementów diety, jeden orzech brazylijski (5g) zawiera przeciętnie 96 mcg selenu, ponad 3 razy więcej niż GDD selenu dla suplementów diety.

    Ustalenie GDD na takich poziomach skutecznie wyeliminuje z rynku coraz popularniejsze preparaty odżywcze, a tym samym zlikwiduje problematyczną konkurencję dla patentowanych leków, przeznaczonych do leczenia chorób powstających m.in. w wyniku coraz powszechniejszego niedoboru witamin i minerałów w diecie.
  • ascocenda 21.02.11, 11:27
    @silic, mój dziadek też szczepił drzewka, w rodzinie mamy ogród od kilku pokoleń, wiesz na czym to polega? Mocny korzeń i pień rośliny pochodzą od podkładki, owoce rodzi szlachetna szczepka. Oba organizmy są zrośnięte ze sobą, ale ich geny, na litosc Mendla i Darwina, nie są zmieszane. Krzyżówki to mieszanki genów, ale zrobione tak, jak robi to przyroda, np. zapyla się cały zagon róż a potem znajduję sie tę jedną, która się udała przyrodzie. Bo to przyroda wybiera, nie my, wybiera sama to co najmocniejsze (a my jeszcze dokonujemy selekcji i wybieramy to, co z najmocniejszych najładniejsze lub najsmaczniejsze..) Na tym z grubsza polega hodowla roślin w tradycyjny sposób, z czym genetyczne modyfikacje mają niewiele wspólnego. Tam już w laboratorium kombinują, żeby (przykład wymyślony, ale wiem że robiono takie rzeczy na innych organizmach) połączyć gen z robaczka świetlika z genami pomidorów, tak żeby pomidory świeciły w nocy. Nie wiemy do końca, co z tego wyniknie, tzn. czy świecący pomidor nie spowoduje wymierania jakiś pożytecznych owadów, albo czy przy okazji nie powstanie jakaś mutacja która wywoła u mnie wysypkę (najłagodniejsza wersja..)
    Przyroda nie lubi takich ingerencji, i zapewne przekonamy się o tym bardzo boleśnie za parę lat (a może już się przekonujemy - są różne dziwne zjawiska, typu wymieranie pszczół, nie wiadomo czym spowodowane...) Jedyne co mnie kiedyś było w stanie odrobinę przekonać raczej do rezygnacji niż do pełnej akceptacji, to walka z głodem w Trzecim Swiecie, ale nie czarujmy się, te wszystkie drogie laboratoria nie pracują wcale dla dobra ludzi umierających z głodu. Tak że teraz już jestem całkowicie przeciw GMO.
    Wręcz przeciwnie, produkują np. zboża na paliwa, i przez to ceny zbóż rosną.
  • gh83 21.02.11, 11:35
    No tak, "nie wiemy co z tego wyniknie" więc na wszelki wypadek lepiej zabronić. Aż strach pomyśleć, gdzie obecnie byłaby ludzkość z takim podejściem.

    Co ciekawe, piszesz, że "nie wiemy", ale po chwili okazuje się, że Ty wiesz (skąd?) i że będzie to coś złego ("przekonamy się o tym bardzo boleśnie za parę lat"). Ciekawe, do ilu wynalazków z dziedziny medycyny, chemii i fizyki podchodzono podobnie.
  • tztz3 21.02.11, 11:39
    Czy testując bombę atomową robił to ktoś w środku miasta ? Czy tworząc związek chemiczny testowało się go na od razu na ludziach ?

    Tak to teraz wygląda z GMO - modyfikuje się w labolatorium organizm i praktycznie bez żadnych badań sprzedaje jako żywność lub komponent do produkowania żywności.
  • gh83 21.02.11, 11:56
    Bombę atomową?
    A co ma bomba atomowa do GMO?

    A... chyba już wiem:
    "GMO jest jak testowanie bomby nuklearnej w środku milionowego miasta. "

    A ja napiszę tak: GMO jest jak testowanie samochodu elektrycznego w Los Angeles. Albo: GMO jest jak zastąpienie trzech zdrowasiek w piecu penicyliną. Albo: GMO jest jak... [wstawić pierwsze porównanie z d*py]. Wytłumacz, dlaczego Twoje porównanie jest celniejsze (oprócz tego, że jest Twoje).
  • ko_mentator 21.02.11, 12:11
    "Przyroda nie lubi takich ingerencji" - czy możesz wytłumaczyć, co może oznaczać to stwierdzenie, poza personifikacją Przyrody?
  • bubblemilk 21.02.11, 13:52
    Tyle, że właśnie GMO - które można tanio uprawiać na niewyobrażalną skalę - przyczyniają się do szerzenia głodu w Trzecim Świecie, uniemożliwiając rozwój lokalnych rynków żywności.
  • tztz3 21.02.11, 11:31
    Człowieku szczepienie drzewek i krzyżówki to bardzo naturalne metody a nie modyfikacja na poziomie pojedynczych genów i chromosomów. Teraz np. można zmieszać ze sobą geny świni i paproci, albo pchły, szczura i pomidora.

    Jednak chciałem zwrócić uwagę na coś innego, dwie ważne rzeczy:

    1) Organizm to nie urządzenie mechaniczne jak pralka albo samochód, gdzie skutki wprowadzenia jakiejś modyfikacji można zmierzyć i przewidzieć - a i tak nie zawsze robi się to poprawnie.

    Jeżeli zmieniamy gen np. truskawki aby byłą odporna na choroby to ZAWSZE oprócz tego ta truskawka osiąga setki innych właściwości - często nieznanych, niewiadomych i niepożądanych.

    Gdybyście widzieli jakie prawdziwe potwory roślinne powstają podczas tego typu eksperymentów jak np. łączenie genów świni z pszenicą - rodem z horroru to może zmienilibyście zdanie.

    Nieprawda, że nie ma badań które potwierdzają szkodliwość - są, tylko jest to bardzo starannie tuszowane a ludzie którzy się przeciwstawiają - niszczeni.

    i tutaj pr5zechodizmy do punktu numer 2

    2) Firma Monsanto - producent najbardziej zabójczych chemikaliów które były wycofywane z obiegu takich jak agent orange, aspartam, PCB, DDT

    Oglądnij świat wg. monstanto: www.youtube.com/watch?v=ePhDyDbbO-M

    zbrodniarze.com/
    Naprawdę chcesz jeść to w czym macza palce ta firma ?!!!
  • silic 21.02.11, 12:11
    Żeby się nie rozpisywać - jak widać jest to problem owej firmy a nie GMO. Należy ją rozwiązać albo zmienić prawo. Nie sądzę bym jadł cokolwiek od tej firmy, co więcej - nie mam żadnej pewności co tak naprawdę jem obecnie bo równie dobrze lokalny producent "eko" może sprzedawać nie wiadomo jakie ścierwo. Problem tak naprawdę dotyczy odwiecznej korupcji i stanowienia prawa a nie GMO.

    --
    A z takim ryjem kim on może być ?...Thajem ?
  • tztz3 21.02.11, 12:18
    Wszelkie agencje d/s żywności nie mają możliwości sprawdzenia czy GMO jest szkodliwe czy nie - koncerny które to produkują zresztą też. To się okaże dopiero po latach.

    Mamy więc sytuację, że ludzie jedzą coś co jest nieprzetestowane w imię zysków jakiegoś pier*olonego koncernu.
  • qrtqrt 21.02.11, 11:40
    Twojemu dziadkowi nikt nie wjechał do ogródka i nie oświadczył iż w roślinie przez niego hodowanej sa geny opatentowane przez np taką firmę jak Monsanto. TO Jest cały myk GMO - patenty na organizmy żywe - opatentować sekwencje genów pozwolić by geny te rozpowszechniły sie, i pobierać od tego opłaty licencyjne.
    Proste prawda?
  • silic 21.02.11, 12:06
    To akurat sprawa chorego prawa patentowego w USA. Nam nic takiego nie grozi a ewentualna dyskusja nie powinna być o GMO a o patentach.

    --
    We don't believe the words,
    We just love the way they sound
  • tztz3 21.02.11, 12:20
    Człowieku, nasiona kupowane w Polsce od Monsanto są *OPATENTOWANE* rolnik nie może (o ile jest to możliwe) po wysiani części plonu zostawić i nasion z tego plonu ponownie wysiać, bo to jest własność firmy a nie jego.

    I teraz jak przypadkiem do sąsiada się te rośliny przeniosą to sąsiad ma przej*bane bo okradł monsanto, fajnie, nie ?
  • silic 21.02.11, 12:33
    Ale czy ktoś zmusza do kupowania tych nasion ? Czy w Polsce był jakikolwiek prawomocny wyrok skazujący kogokolwiek za "kradzież" nasion ?

    --
    Któregoś dnia kupię sobie psa
    Przynajmniej będę miał co kopać z rana
  • qrtqrt 21.02.11, 12:39
    nie trzeba kupować - wystarczy iż owa opatentowana sekwencja genetyczna przedostanie sie do odmian lokalnie występujących by owe lokalne odmiany stały sie „własnością intelekualną” firmy dajmy na to Monsanto choć są także i inni którym sie coś podobnego marzy.

    A co do wyroków: to po wprowadzeniu ustawy o prawie autorskim też nie odrazu ścigano za piracwo. To tylko kwestia czasu.
  • silic 21.02.11, 12:55
    To , że się komuś marzy to jeszcze mało. Kwestia dotyczy tego, czy ew. roszczenia owej firmy mają jakąkolwiek szansę na poparcie prawne.

    --
    We don't believe the words,
    We just love the way they sound
  • qrtqrt 21.02.11, 13:05
    no przecież pisałem iż Monsanto dostało „patent na świnie” eufemistycznie zwany czasem zezwoleniem na produkcje trzody chlewnej.

    A jeśli sie uznaje iż faktycznie owa sekwencja genów ma swego „właściela” który ma do niej prawa majątkowe, to chyba oczywistym jest ze ów właściciel ma prawo ścigać podmioty które owe prawa majątkowe naruszają.

    To sie właśnie dzieje - zeby było śmieszniej postanowili pójść za ciosem:
    www.farmer.pl/produkcja-zwierzeca/trzoda-chlewna/monsanto-chce-wieprzowiny,16842.html
  • silic 21.02.11, 13:17
    Właśnie "oczywistość" owego ścigania nie jest taka oczywista.

    --
    Adwokat na usługach diabła - całodobowo.
  • qrtqrt 21.02.11, 13:23
    nie dla samej satysfakcji sie patentuje i toczy batalie prawne.
  • rieker 21.02.11, 13:37
    Coś wiesz, ale nie do końca. Po pierwsze wszystkie odmiany, zarówno GMO jak nieGMO sa chronione prawem własności. Stosowane są jednak różne metody egzekwowania tego prawa. Np. rolnicy rozmnażający odmiane konwencjonalną i wysiewający produkowane w ten sposób nasiona tez powinni płacić opłatę właścicielowi odmiany konwencjonalnej. Po drugie firma Monsanto i każda inna byłaby samobójcą roszcząc sobie prawa do przekrzyżowanych przypadkowo odmian, ponieważ firmy te za starają się wszem i wobec dowodzić, ze ryzyko takiego przekrzyżowania jest minimalne. W sytuacji przekrzyżowania Monsanto ryzykowałaby, ze inni podadza ją do sądu za straty z tego tytułu. Problem GMO jest znacznie bardziej skomplikowany niż Twe w czarno-białym kolorycie wypowiedzi.
  • qrtqrt 21.02.11, 14:49
    rieker napisał:

    > Po pierwsze wszystkie odmiany, zarówno GMO jak nie
    > GMO sa chronione prawem własności. Stosowane są jednak różne metody egzekwowani
    > a tego prawa.

    masz racje - ale mowa o patentach A to już nieco inna sprawa prawda?
    Nikt do tej pory nie patentował organizmów żywych a status prawny takich opatentowanych odmian jest nieco inny niż nieopatentowanych.

    > Np. rolnicy rozmnażający odmiane konwencjonalną i wysiewający pro
    > dukowane w ten sposób nasiona tez powinni płacić opłatę właścicielowi odmiany
    > konwencjonalnej.

    no i często płacą - kupując nasiona/sadzonki w sklepie. Samemu najczesciej nie da sie wychodować z takich nasion/sadzonek następnej generacji o identycznych parametrach bo albo sie rozkrzyżują albo są płonne.

    > Po drugie firma Monsanto i każda inna byłaby samobójcą roszcząc
    > sobie prawa do przekrzyżowanych przypadkowo odmian, ponieważ firmy te za stara
    > ją się wszem i wobec dowodzić, ze ryzyko takiego przekrzyżowania jest minimalne

    na razie - ale skąd wiesz co będzie w przyszłości?
    Trolling patentowy to dość dochodowa działalność.

    > W sytuacji przekrzyżowania Monsanto ryzykowałaby, ze inni podadza ją do sądu
    > za straty z tego tytułu.

    na jakiej podstawie?

    > Problem GMO jest znacznie bardziej skomplikowany niż T
    > we w czarno-białym kolorycie wypowiedzi.

    A no wiec własnie - wiec aż dziw bierze iż w swoich rozważaniach nie bierzesz pod uwagę całego novum tej sprawy czyli patentów na organizmy żywe.
    Gdyby status prawy GMO był taki sam jak normalnych odmian to w zasadzie problemu by nie było. Ale jest - ponieważ właśnie owe patenty wprowadzają tutaj coś co można by nazwać nową jakością.
  • rieker 21.02.11, 15:04
    Oj, rolniku z Marszxałkowskiej smile Nie wiesz, ze większośc nasion zbóż, sadzenikaów ziemniaków to materiały reprodukowane przez rolnika ?
    Owszem paten to nie ta sama konstrukacja prawna co prawo do własności odmiany. Ale i w jednym i drugim chodzi o ochronę prawną odmian.
    Na jakiej podstawie? Na tej, ze firma Monsanto nie ostrzegła potencjalnego producenta GMI, że sie może przekrzyzować, za co rolnik, na którego polu doszło do przekrzyżowania ma prawo podac do sądu za poniesione straty (nie może sprzedać swej produkcji jako NGMO) - zapoznaj się z zasadami dotyczącymi koegzystencji smile
  • qrtqrt 21.02.11, 15:25
    rieker napisał:

    > Oj, rolniku z Marszxałkowskiej smile Nie wiesz, ze większośc nasion zbóż, sadzenik
    > aów ziemniaków to materiały reprodukowane przez rolnika ?

    wiekszość to nie wszystkie prawda?
    Zwróć uwagę iż wraz z modernicacją rolictwa wzrasta ilość nasion/sadzonek kupowanych prawda?
    Bo tylko one sa w stanie zapewnić odpowiednie plony, odporność, wytrzymałość, ect

    > Owszem paten to nie ta sama konstrukacja prawna co prawo do własności odmiany.
    > Ale i w jednym i drugim chodzi o ochronę prawną odmian.

    i różnie można w związku z tym ową prawną ochronę egzekwować

    > Na jakiej podstawie? Na tej, ze firma Monsanto nie ostrzegła potencjalnego prod
    > ucenta GMI, że sie może przekrzyzować, za co rolnik, na którego polu doszło do
    > przekrzyżowania ma prawo podac do sądu za poniesione straty (nie może sprzedać
    > swej produkcji jako NGMO)

    bzdura - równie dobrze można by sądzić sie z GDDKIA iż spaliny z samochodów przejeżdżających obok naszej plantacji zatruwają marchewkę i ponosi się straty z tytułu tego iż nie można jej sprzedawać pod szyldem zdrowej żywności. .
  • qrtqrt 21.02.11, 12:31
    grozi, grozi i to jak najbardziej - ostatecznie monsanto starało sie i dostało już tzw: „patent na świnie” w europie.
    A co do dyskusji to oczywiście łatwiej zaciemnieć sprawę i zręcznie pomijać kwestie pantentów a dyskutować tylko o szkodliwości/nieszkodliwości niż o tym co jest tak naprawdę sednem problemu GMO czyli patenty.
  • davvid86 21.02.11, 11:41
    Do redaktora tekstu. Skrobia modyfikowana to nie jest GMO, to jest normalna skrobia spożywcza zmieniona w wyniku działanie czynników fizycznych, chemicznych lub enzymatycznych.
    Możemy próbować protestować przeciwko GMO, jednak przed nim nie uciekniemy. Przyrost liczby ludności oraz wykorzystanie żywności do produkcji biopaliw wymagają wzrostu wydajności produkcji roślin z hektara. Możemy to osiągnąć jedynie przez zwiększenie ilości stosowanych nawozów sztucznych lub właśnie przez zastosowanie GMO. A jak wam się wydaje co jest bezpieczniejsze??
  • tztz3 21.02.11, 11:45
    GMO jest jak testowanie bomby nuklearnej w środku milionowego miasta.
  • ignispl 21.02.11, 11:54
    Panikarstwo jest wysoce niewskazane. Jeśli mamy truskawki z genem storni wzmacniającym ich odporność na mróz to ja się pytam szanownym państwa: czy jak zjecie truskawki nie-GMO oraz stornię to nie będzie to samo?
    Dzięki modyfikacjom genetycznym soi wielu ludzi może ją jeść. Wcześniej zawierała alergeny. A pszenżyto? Krzyżówka genetyczna uzyskana poprzez naświetlanie siewek krzyżówki promieniami rentgena. To było według was bezpieczniejsze?
    GMO wcale nie ma wpływu na nas. Co innego na środowisko. Ale to już inna bajka. Bo jak dotąd wszystkie krzyżówki GMO są konstruowane tak by były płonne. Ale matka natura prędzej czy później obejdzie ten problem.
  • bubblemilk 21.02.11, 12:37
    Chyba ktoś czegoś nie doczytał, albo nie zrozumiał, albo w tym artykule zawarta jest ukryta (szkoda) ironia.

    Ważnym argumentem jest obniżenie kosztów produkcji i większa optymalizacja upraw i hodowli.
    Co autor rozumie przez "optymalizację"? I niby z czyjej perspektywy ją widzi?

    Tańsza produkcja ma sprzyjać dostępności jedzenia i walce z głodem.
    Akurat tańsza produkcja i eksport taniej żywności np. do Afryki przyczynia się do szerzenia głodu na świecie. Tania żywność jest konkurencją dla lokalnych wytwórców, którzy nie mogą sprzedać swojej (jej produkcja jest znacznie droższa, bo tradycyjna a nie przemysłowa) ->nie zarabiają -> nie mają za co kupić nawet tego super taniego jedzenia -> głodują. Ekstra.
  • glean 21.02.11, 12:42
    Mieszanie w genach to mieszanie w kodzie, który natura tworzyła miliony lat. Przykład? Nauczcie trzylatka podstaw programowania a potem pozwólcie mieszać mu w swoim kompie. To co robi Monsanto jest znacznie gorsze, bo niszczy nasz świat. Trzeba być de-bilem, żeby uważać iż truskawka o smaku bananów jest nadal truskawką - dla mnie to pokraczna hybryda, nic więcej.
    Uważam, że nas to mniej dotyczy, natomiast nasze dzieci i wnukowie za to boleśnie odpokutują nieuleczalnymi chorobami. Skażenie transgeniczne jest znacznie gorsze o chemicznego, bo o ile to ostatnie z czasem zanika, to transgeniczne rozwija się i wypiera rośliny nieskażone.

    Ludzie się sami zabiją przez żądzę zysku i brak pokory.....
  • samo_dobro 21.02.11, 12:59
    Magicy od GMO w tym co robią są podobni do crackerów łamiących zabezpieczenia w oprogramowaniu. Coś tam namieszaja w pliku binarnym (np. pliku exe), zmienią kilka bajtów tutaj, kilka tam i już wydaje się, że program czy gra działa bez legalnej licencji czy innego kluczyka rejestrującego.

    Wszystko było by pięknie, tyle że crackerzy często nie są w stanie przewidzieć jakie skutki niosą ich zmiany i "crackowany" program, teoretycznie działający, wykrzacza się nagle w najmniej spodziewanym momencie.

    Kod DNA jest równie skomplikowany jeśli nie bardziej od binarnych plików komputerowych. Dlatego tak samo jest z "crackowaniem" GMO - coś tam namieszają, pozamieniają, a jakie będą skutki tego nikt nie wie. Za ileś lat pewno się przekonamy, ale kogo wtedy będzie to obchodzić, przecież macherzy od GMO już będą 'zarobieni'.

    Jeśli więc jakiś debil chce żreć to gó*wno to niech żre i karmi tym swoje równie tępe bachory, ale niech nie zmusza do tego wszystkich i nie wmawia innym, że to wszystko jest na pewno nieszkodliwe, bo tego NIKT NIE WIE, ani naukowcy od GMO, ani tym bardziej kretyn, który próbuje o tym przekonywać na forum. Ja też NIE WIEM czy to jest szkodliwe czy nie. Przekonamy się za kilkadziesiąt lat.

    A głupawe teorie, że wszystko co zjadamy jest rozkładane na czynniki pierwsze to mogą pisać tylko kompletni idioci. Ciekawe czy jak łykniecie łyżkę cyjanku potasu to też rozłożycie go na czynniki pierwsze bez żadnych skutków ubocznych?
  • rieker 21.02.11, 13:44
    Owszem, ale tak było, jest i będzie. Jakie były skutki sprowadzenia kukurydzy do Europy, bydła do Ameryki. Jakie są skutki spożywania przez europejczyków banannów i przez Aborygenów mleka krowiego. Mleko ewidentnie szkodzi ok 1% populacji, a u ponad 20% powoduje drobne dolegliwości. Zakazać mleka? Gdyby poddac badaniom wszystkie produkty to z pewnoscią okazałoby się, ze nie ma zdrowego dla wszystkich. W imię czystości ideologicznej powinniśmy zniszczyc wszystkie wyhodowane przez człowieka odmiany i zadowolić sie dzikim prosem oraz dziczyzną. Ale nie da się. WIęc lepiej porzucić ideologiczne dysputy a podejść do sprawy z zimnym pragmatyzmem.
  • katorakta 21.02.11, 13:09
    ...żeby tylko zadowolić te tłuste świnie zwane 'akcjonariuszami' zrobią wszystko,w cisną każdy kit i przekręcą każde niepasujące im słowo. A ludzie, jak te barany łykają, to i jak barany są traktowani i to co barany jeść będą.

    Kurwa, ludzie, obudźcie się, przestańcie patrzeć tylko na koniec swojego kutasa. Kto tu ku... jest dla kogo - ludzie dla państw i korporacji, czy oni dla nas?
  • zazu2 21.02.11, 13:44
    Niestety ludzkosc lubi wierzyc w to co wierzyc. Do tego jesli dochodzi perspektywa zysku wtedy przyroda i ludzkosc ma prze..ane. Setki plemion indianskich, afrykanskich wymieraly bo ktos mogl zarobic 5 centow na akcji. Za te same 5 centow truje sie ludzkosc w krajach "rozwinietych". Testy sa za drogie i trwaja za dlugo. Gdyby ktos chcial dzis testowac GMO, tak jak jak kiedys powinien byl konserwowanie zywnosci cezem, kolory, aspartam, nikotyne itd. wowczas nie zarobilby swoich 5 centow na akcji. W dlugiej perspektywie czasu uzalaezniasz produkcje zywnosci na ziemi od jednej firmy a to ozancza dodatkowe zyski. Najsmiesznejsze to to ze my jestesmy klientami i my mozemy decydowac, ale po co..? wazne ze jest tanie, smakuje dobrze i nie chce mi sie czytac nalepek. Po co sie martwic co bedzie za 5 czy 10 lat.
  • ulanzalasem 21.02.11, 13:49
    1. Firmy wciskające nam GMO bardzo dobrze opłacają kongresmenów w USA, coraz śmielej radzą sobie w Unii Europejskiej i rodzimych parlamentach krajów członkowskich wink
    2. Prawdzie skutki poznamy za 30-50 lat kiedy co najmniej drugie pokolenie nafaszerowane w pełni GMO dożyje starości big_grin
  • radnor 21.02.11, 14:07
    Smiesznie wygladaja komentarze ludzi, z ktorych wiekszosc z trudem przebrnela przez chemie i biologie na trojach w szkole, ale w internecie sa oczywiscie ekspertami w dziedzinie genetyki.
  • zazu2 21.02.11, 14:14
    Jesli przebrnales przez chemie i biologie to fakt ze zdrowy razsadek nie jest ci potrzebny. Oczywiscie chemicy i biolodzy zawsze maja racje, a jak nie maja to rzad i korporacje to jakos zatuszuje smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka