Dodaj do ulubionych

niezdrowe jedzenie

13.04.16, 17:29
W sklepach pełno niezdrowych przekąsek.
Słodzone napoje w butelkach obklejonych bohaterami ulubionych bajek.
Wymyślne jogurty pełne chemii, które zwabiają kolorami.
Dropsy, żelki, batoniki….
Po co syn nie sięgnie to moja odpowiedź brzmi NIE bo to sam cukier, sama chemia itd
Czasem mi go szkoda. No nic mu nie wolno.
Jak postępujecie w przypadku śmieciowego jedzenia aby dziecku nie było przykro?
Mój syn jest mądrym chłopcem, sporo rozumie, scen w sklepach nigdy nie było ale jest mi żal, że wszystkiego mu odmawiam i proponuje inne rzeczy, które już takie atrakcyjne w oczach dziecka nie są.
Edytor zaawansowany
  • 13.04.16, 17:47
    Mojemu synowi lat 4,5 również staram się nie kupować tego typu rzeczy. Ze słodyczy tylko czekolada i paluszki juniorki, sporadycznie monte czy danio. Frytki czy pizza raz na 2-3 miesiące. Jeśli sięga po soki w kartoniku to mu podsuwam te bez dodatkowego cukru. Gorzej jak idzie z mężem na zakupy bo wtedy zawsze jakiś dosładzany sok kupi. Jak chce jogurt to kupujemy naturalny i mieszam z miodem lub owocami. Cukierka jadł raz w życiu i raz mambę. A tacie robi wyrzuty jak pije colę smile
  • 14.04.16, 09:55
    > Ze słody
    > czy tylko czekolada

    jaka? bo wiekszosc czekolad w sklepach to mix z tluszczu i cukru plus ociupina kakao.


    >Jeśli sięga po soki w kartoniku to mu podsuwam te
    > bez dodatkowego cukru.

    one i tak maja duzo cukru, dodatkowo pomaranczowy i jablkowy bardzo szkodza na zeby jezeli sa "saczone" przez slomke.. maja duzo kwasu.



    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • 18.04.16, 20:39
    No popatrz, czekolada ma cukier? W końcu się dowiedziałam dlaczego zalicza się do słodyczy... a co do soków specjalnie użyłam sformułowania "bez dodatkowego cukru".
  • 13.04.16, 18:15
    Najlepiej nie chodzić na zakupy z dzieckiem. A jeśli juz czegoś sie domaga to wybrać np chipsy jabłkowe, rodzynki w Biedronce są zapakowane jak słodycze itp. Ewentualnie w zależności odcwieku dziecka umówić sie na słodycze np w niedziele tylko. Całkowicie nie da sie uniknąć słodyczy tzn da sie konsekwentnie odmawiać tylko ze dziecko będzie czuło ten żal ze coś traci
  • 13.04.16, 21:39
    Tryb niedzielny nie u każdego dziecka się sprawdzi. U nas był jedna wielką porażką. Wcześniej syn nie rzucał się na słodycze, jadł z umiarem, ale regularnie (np. dziennie 1 kostkę czekolady i jakiegoś cukierka czy biszkopta). Dentystka namówiła nas, żeby zrobić słodkie soboty, a poza tym szlaban, no i się zaczęło... Syn cały tydzień marzył o słodyczach, dopytywał się codziennie kiedy będzie ta sobota kiedy można jeść słodycze. W sobotę budził się ze słodyczami "na ustach" i w tę sobotę w zasadzie już nie było mowy o żadnym normalnym jedzeniu. Po kilku tygodniach uznaliśmy porażkę i wróciliśmy do starego systemu. Ciężko było się cofnąć, ale po kilku miesiącach znowu jest po staremu. Jesteśmy umówieni, że dziennie może zjeść jednego słodycza zwykłego (cukierek, ciasteczko) i jednego ksylitolowego, zamiennie z domowym ciastem (pieczemy możliwie zdrowo). Na imprezach (o ile są sporadyczne) jest dyspensa, może jeść ile chce.
    Acha, przez pewien czas w ogóle nie było słodyczy oprócz ksylitolowych - wbrew naszym obawom, łatwiej było nie jeść wcale niż jeść w ograniczonych ilościach. Ten czas też mu cudownie przestawił smak - teraz sam woli gorzką czekoladę i zasadniczo zdrowe słodycze traktuje na równi z niezdrowymi.
    Przy systemie codziennych słodyczy bardzo pilnuję jednej rzeczy: ma być najedzony normalnym jedzeniem, a słodycze są na deser, jeśli się porządnie zjadło danie zasadnicze. Wtedy ma dużo mniejsze ssanie na słodkie, często w ogóle zapomina i wtedy danego dnia słodyczy nie ma wcale.
  • 13.04.16, 20:28
    Ciagle odmawianie moze nie byc dobra strategią na dłuższa metę, jezeli wywołuje u dziecka poczucie niesprawiedliwości. Moze sie skończyć tak, ze dziecko spuszczone z oka rzuci sie na słodycze bez opamiętania. Fajnie byłoby nie musieć zabierać dzieci do sklepów, ale to nie zawsze jest możliwe.
    Nie wiem co wybiera konkretnie Twój syn, mojego kręci wszystko co Zygzakiem, samolotami, a ostatnio Justice League. I widzę, ze nie chodzi o słodycze, tylko o opakowanie. No to moze lepiej kupic jogurt zwykły plus książkę z zadaniami z zygzakiem? Zazwyczaj sie zgodzi. Przy następnej wizycie w sklepie moge powiedzieć, ze nie skończyliśmy robić zadań z ostatniej książki, wiec nowej nie kupujemy. Czasem umawiamy sie, ze jedna rzecz moze sobie wybrać. Ale jednocześnie moze sobie wybrać takie owoce i warzywa jakie chce. Generalnie, kombinujemy, tak zeby uniknąć wrażenia ze nic mu nie wolno.
    Mam jeszcze jeden pomysł na przyszłość, jak zacznie czytać. Bedzie musiał przeczytać skład - moze go to zniechęci.

    --
    Nie mam pomysłu na sygnaturkę...
  • 14.04.16, 09:52
    jusiakr napisała:

    > Ciagle odmawianie moze nie byc dobra strategią na dłuższa metę, jezeli wywołuje
    > u dziecka poczucie niesprawiedliwości. Moze sie skończyć tak, ze dziecko spusz
    > czone z oka rzuci sie na słodycze bez opamiętania.

    zgadza sie.

  • 14.04.16, 09:25
    U nas jest to samo. Ciągle zabrania. Mała niby rozumie zE niezdrowe bo ma 6 lat skończone. Ale i tak ciągle ktoś coś jej daje. A to babcia dziadek ciocia. To jedzenie jest fatalne.
  • 14.04.16, 09:52
    no niestety te rzeczy istnieja..a najgorsze, ze wiele z tych pysznosci znajduje sie przy kasie, tak zeby stojace w kolejce dziecko, mialo je na wysokosci nosa i mialo czas na pomarudzenia..od marketing.

    po prostu muisz ograniczac slodycze..
    np..w nie kupuj nic z tych rzeczy do domu. Zadnych batonkow, zadnych jakej niespodzianke..idt.. Jezeli kupisz dzeicku cos w sklepie to bedziesz miala pewnosc, ze w domu nie bedzie mial wiecej.
    Oczywiscie zadnej coli, fanty, sprita itd..w domu. Od biede tez zrezygnuj z sokow, bo zawieraja sporo cukru i az takie zdrowe nie sa. Lepiej daj jablko i wode.

    Jezeli dostanie cos, co bedzie moglo zjesc w drodze do domu ze sklepu to ok..w domu juz tego nie bedzie. Czyli staraj sie unikac kupowania rzeczy, ktore w domu beda lekazkowal w szafcesmile)) Moze poja jakimis drobnostkami..np mala paczka misiow, czekolada dobrej jakosci (min 50-60% kakao)..zadne milki itd.. a juz na pewneo nie kinderczekolada...

    Nie musisz walczyc z tym w sklepie...chyba ze po prostu postaraj sie robic zakupy bez dzeicka.
  • 14.04.16, 09:53
    Ciągłe zakazy mogą być frustrujące dla dziecka. Ja moje od małego uczyłam, że jak idziemy do sklepu po chleb to kupujemy chleb a nie przy okazji drożdżówkę i jakoś nigdy o tą drożdżówkę nie poprosiły, czasem pokazują mi jakieś ciastka w cukierni i mówią, ale bym takie zjadł/zjadła. Tak samo jak idziemy do warzywniaka to kupujemy to po co przyszliśmy i tyle. Dzieci są nauczone tego, że kupujemy konkretne rzeczy a nie to co kom się zachce. Jak jesteśmy w jakimś większym sklepie typu market to mówię im, że jak będą grzeczne na zakupach to dostaną nagrodę. Z reguły jest to jakiś soczek świeżo wyciskany albo smoothie. Same mogą sobie wybrać z półki jaki chcą smak. Ale ja im wskazuje tą półkę (lodówkę) z której wybierają. W czasie zakupów angażuje je w pomaganie, wkładanie rzeczy do wózka, podawanie, ważenie owoców, warzyw itd. Najważniejsza to nie uczyć dziecka, że jak idzie do sklepu to ma coś dostać. Przyszliśmy po konkretne produkt, które są na kartce i tyle, wtedy dziecko nie prosi. No ale wiadomo takie rzeczy trzeba tłumaczyć i powtarzać za każdym razem. U mnie najgorzej jak przychodzą goście, albo jedziemy na weekend ze znajomymi których dzieci jedzą śmieci. Wtedy trzeba tłumaczyć dlaczego my tego nie jemy, ale wiadomo, że czasem i tak trzeba odpuścić i pozwolić dziecku zjeść tą kinderniespodziankę, którą ciocia dała.
  • 14.04.16, 10:42
    Czasem kupię lizaka tak średnio raz na 1 tydzień-2 tygodnie. Czasem chałwę, słodzonych jogurtów w ogóle nie kupuję. Soczek zazwyczaj 100%, czasami dosładzany, często samą wodę. Nie chcę,żeby w przyszłości mu nie odbiło , gdy dostanie własną kasę i uznaję zasadę złotego środka.

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/d69cqps6vu3dzm7u.png
  • 15.04.16, 00:37
    Nawet 3 latek, kiedy ma wpajane od maleńkości, że to czy tamto jest niezdrowe, rozumie i nie będzie już robił scen, no, może zależy od dziecka, chciaż moja jest mega krzykaczem, a w sumie w sklepie już zachowuje się super, ale oczywiście ciągle bada: "a to?", nie to nie jest zdrowe, "a to".. itd. zazwyczaj jej nie zabieram po prostu, ale zdarza się, że muszę, wtedy panie w sklepie patrzą na mnie bykiem wink dziś dokładnie taka sama sytuacja, ale ja odpowiadałam, że to nie, to plastikowe, ona dotyka następnej słodkiej przekąski i pyta znowu: "a to?", ja na to, że to też plastikowe.. i nawet jedna pani z kolejki spojrzała na mnie jak na jakąś szurniętą wink a czym się różnią te batoniki i słodkości od plastiku? hihi
  • 16.04.16, 18:04
    Tu nie chodzi o sceny - moje dziecko też nie urządza scen, ale widzi inne dzieciaki ze słodyczami, obserwuje, że ludzie kupują te kolorowe, fajne papierki przy kasach, a od mamy ciągle słyszy "nie" i "nie". Miałam takie same dylematy jak autorka wątku. smile Mój Młody ma w domu pudło lizaków z ksylitolem, drażetki z ksylitolem, smaczne ciasta i ciasteczka, ale tu nie chodzi o słodycze a o opakowanie i dokładnie ten produkt, który posiadają inne dzieci. wink

    --
    Producentka hormonu szczęścia smile
  • 16.04.16, 20:02
    to mu nie odmawiaj ciągle i wszystkiego - po prostu - jakie straszne spustoszenie poczyni jeden jogurt/sok/czy inny danonek raz za czas?nie wydaje ci się, że przesadzasz?
    dodatkowo jeśli dziecko nie jest oswojone z takim smakiem pewnie nie mu nie zasmakuje i na kolejnych zakupach jedna pokusa mniej;
  • 31.12.16, 19:00
    Ja rozwiazałam problem jedzenia pryskanych, ekstremalnie nawożonych owoców i warzyw. Od roku zamawiam online tylko ekologiczne produkty i to nie tylko owoce i warzywa ale także sery, miód, chleb, zioła. Sa to produkty certyfikowane z uprawy organicznej. Jest to ważne szczególnie przez to że mam dwójkę małych dzieci, które wcześniej łapały uczulenia jedząc piękne ale niezdrowe produkty. Wszystkie produkty sprowadzane sa przez importera takich rzeczy z Sycylii i Hiszpanii, czyli produkty sa dodatkowo oryginalne i często nie dostępne u nas w Polsce. Dostawy sa co tydzień wprost do domu. W tym roku na przykład cytryny w Polsce (z woskowana skórka, pryskane, nie ekologiczne) kosztowały ponad 20 zł za kg. Okazuje się że nawet taniej kosztowały mnie ekologiczne cytryny Primofiore z Sycylii, z tamad skad nigdy normalnie do Polski nie sa wysyłane. Z produktów robię zdrowe dania, soki - dzieci i maż je uwielbiają. Jeśli mogę to podam Wam kochane link do strony skad to wszystko biorę http://webep1.com/Zobacz/To?a=24201&mp=9599&r=Lw2&utm_source=WebePartners&utm_medium=CPS&utm_campaign=WebePartners%20START
    Albo domowa uprawa ekologiczna albo taki sposób na zdrowe jedzenie dla całej rodziny.
  • 02.01.17, 01:39
    drrrogo... nie stać mnie niestety na takie zakupy, nawet tylko krajowych owoców, których u mnie "schodzi" sporo.. a cytrusy, to już koszmar...
    niestety opryski, to dziś codzienność.. mam rodzinę z sadem i niestety nawet oni mówią, że aby urosło piękne jabłuszko muszą w sezonie pryskać, nawet wiem ile razy, ale nie napiszę! a sprzedają jabłuszka eco.. także osobiście ja w eco nie wierze sad jeśli dziś sami sobie nie wyhodujemy, to nie mamy żadnej gwarcji na to, co jemy..
    radzę też zmienić login, bo wchodząc na stronkę "cytrusy24" od razu widać, że jesteście powiązani...
  • 19.10.17, 12:37
    Wiesz
    Zastanawiam się czy jeśli faktycznie to jest dobry pomysł by mu zabraniać.
    Chodzi mi o pewien inny sposób myślenia.
    Dla przykładu zrób mu w domu hamburgera na ciemnej bułce, z dobrej jakości mięsa, takiego pieczonego nie na oleju ale na grilu (tak by tłuszcz się wytopił) w necie znajdziesz dużo takich przepisów. Zamiast majonezu dip miodowo-musztardowy zrobiony samemu itd. Będziesz wiedzieć że to są najlepsze możliwe składniki. A potem zabierz go na zwykłego burgera z maca. Sam zobaczy, że to nie ten smak, nie ta jakość.
    Jeśli już o same fast foody chodzi ja polecam np Chilli Mili i sałatki kanapki tam. Robią z kurczaka (prawdziwe mięso nie mielone) i dodają świeżych warzyw. Możesz też spróbować z subwayem np. Chodzi mi o to, że całkowity zakaz moze tylko zwiększać chęć spróbowania tego zakazanego owocu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.