Dodaj do ulubionych

Czy nowalijki są zdrowe?

04.04.06, 15:49
sa kolorowe i bardzo smaczne , nie wyobrażam sobie "smutnej" kanapki.
Na zdrowie i nie przejmujmy się !
Edytor zaawansowany
  • 04.04.06, 15:49
  • 04.04.06, 16:04
    Mam tylko jedna uwage do tego tekstu. Jako ze przez pewien czas mieszkalem na
    wsi i widzilalem jak uprawia sie warzywa i owoce, sam zreszta tez je uprawialem
    moge powiedziec ze wyglad zewnetrzny o niczym zdrowym nie wiadczy. Dla
    przykladu jabllka ktore wygladaja dorodnie pieknie itd. byly z cala pewnoscia
    chronione przed szkodnikami przy pomocy srodkow chemicznych. Niektore z tych
    srodkow sa klasyfikowane jako {tak pisze na opakowaniu} "trucizna klasyI". Co
    do upraw ekologicznych to stosuje sie tam mniej srodkow chemicznych i z
    pewnoscia beda one zdrowsze. I jeszcze na koniec taki przyklad: Moja wioske
    odwiedzili rolnicy z francji bylo to pod koniec lat 90-tych. Ogladali sobie
    pola i rozne uprawy zadajac pytania. Zapytali rolnika ktory uprawial ziemniaki
    ile razy w roku "opryskuje" te ziemniaki srodkami chemicznymi Chlop zgodnie z
    prawda odpowiedzial ze trzy razy raz przeciw "zarazie ziemniaczanej" i dwa razy
    przeciw stonce. Francuzi nie mogli w to uwierzyc twierdzili ze oni wykonuja od
    20 do 30 takich zabiegow. Wiec mimo ze polskie ziemniaki czy inne jablka
    czasami nie wygladaja zbyt okazale z cala pewnoscia nie sa nasaczone chemia w
    takich ilosciach jak produkty importowane
  • 04.04.06, 18:42
    Zgadzam się z przedmówcą , człowiek który napisał ten artykuł ma mętne pojęcie
    o uprawie roślin. Śliczne, dorodne rośliny MUSZĄ być naszpikowane potężną dawką
    chemii... inaczej nie da rady(przynajmniej na wielką skalę).
  • 04.04.06, 23:29
    a ja i tak nadal nie rozumiem jak to się dzieje, że marchewka z ogródka
    wytrzymuje w lodówce góra tydzień a kupna może leżeć miesiącami?
    Ja nie kupuję bo za ładnie wyglądają te warzywa a w smkau brakuje właśnie im
    tej polskości więc wykorzystuję szczypiorek i pietruszkę hodowaną w kubeczkach
    na parapecie
    --
    forum.starania.pl/
    porady experckie gina NPR
  • 04.04.06, 23:49
    Zgadzam się z marcinem120. Sam kilka ostatnich lat spędziłem na wsi i moje
    obserwacje sa podobne. Jakiś czas temu, sąsiad posiadający niewielki sad
    przyznał, że w sezonie wykonuje ok 20 "oprysków", co wydawało mi sie wysoce
    nieprawdopodobne. Zapytałem o to samo poważnego sadownika z okolic Grójca -
    odpowiedział, że w jego gospodarstwie norma to 35-40 "oprysków" w ciągu sezony,
    z czego ostatni na 3 dni przed zbiorem "na kolor".Oczywiście, okres rozkładu
    tej chemii wynosi kilka dni, ale jednak. Inna sprawa, to opowieść znajomego
    właściciela kurzej fermy, który chciał sprzedawać "ekologiczne jajka".
    Oczywiście nikt ich nie chciał kupować, zwłaszcza w zimie, kiedy miały "blade"
    żółtka. Wytrawne gospodynie domowe, kupowały jajka od handlującego obok,
    którego żółtka miały intensywny czerwonawy kolor. Mój znajomy nie mógł każdemu
    z osobna tłumaczyć, że taki kolor uzyskuje się poprzez dodanie chemicznego
    barwnika do paszy. I na zakończenie jeszcze jedno. Na ulicach Warszawy można
    kupić śliczne wielkanocne "bazie", powiązane w pęczki. Podobno hodowane są w
    szklarniach na intensywnie nawożonej glebie. I to by było na tyle.
  • 05.04.06, 09:51
    kiedyś na wsi babcia "wyoczkowała" zgniłe miejsce w jabłku i poczęstowała nim
    wnuka, informując, że zdrowe, bo nie pryskane.O nie, w takim przypadku
    zdecydowanie wolę takie pryskane owoce, bo w tym przypadku mogę przynajmniej
    wierzyć, że wszystko jest w normie. Nadgniłe jabłko, nawet z wyciętym chorym
    miejscem nie mieści się niestety w żadnej normie.
  • 04.04.06, 18:41
    Kulinaria i nowalijki, sposób widzenia tego świata wraz z czasem zmienia się, a
    wraz z nim zmienia się wszystko dookoła. Nie ma się co oszukiwać, kalarepka
    dawniej była "krzepka" no i miała smak. Smak też uległ tym przemianom no i
    poległ. FastFood, dobił go do reszty: gout de "papier-mache" - kolorowe
    nowalijki przez dwanaście miesięcy macie. Dbajcie o siebie a będziecie się
    czuli lepiej.
  • 04.04.06, 18:44
    Jezeli właściciel takiej uprawy nie nawozi i nie opryskuje swych roślinek to
    już jest uprawa ekologiczna czy nie?
    A jeśli za miedzą sąsiad nawozi sztucznie i opryskuje?
    A jeśli kilometr dalej, lecz pod górkę (po opadach deszczu, podczas roztopów
    woda gruntowa z pola sąsiada zabiera chemikalia na nasze pole)?
    A co z kwaśnymi deszczami, odległościami od jezdni, fabryk?..
    Chcę się upewnić.
  • 04.04.06, 19:20
    wolt-r napisał:

    > Jezeli właściciel takiej uprawy nie nawozi i nie opryskuje swych roślinek to
    > już jest uprawa ekologiczna czy nie?
    > A jeśli za miedzą sąsiad nawozi sztucznie i opryskuje?
    > A jeśli kilometr dalej, lecz pod górkę (po opadach deszczu, podczas roztopów
    > woda gruntowa z pola sąsiada zabiera chemikalia na nasze pole)?
    > A co z kwaśnymi deszczami, odległościami od jezdni, fabryk?..
    > Chcę się upewnić.

    Generalnie cos takiego jak "zdrowa zywnosc" nie istnieje jesli patrzec na ten
    temata oczami "ekologa konserwatysty". We wszystkich uprawach stosuje sie
    srodki chemiczne na wieksza lub mniejsza skale bez tego uprawa jest po prostu
    nieoplacalna. Zreszta jak mozna poczytac wszedzie w krajach wysokorozwinietych
    uprawa roli jest generalnie nieoplacalna wszystkie te kraje doplacaja do
    produkcji rolnej. Wylatek jak przypuszczam stanowi Nowa Zelandja ale tylko
    dlatego ze w tym kraju mozna przy pomocy chemi zbierac plony dwa razy w roku. I
    jeszcze jedno niem co "rozdzierac szat" nad uprawami zasilanymi chemicznie po
    prostu ekologicznie to jedli nasi przodkowie tylko chcialbym przypomniec ze
    srednia zycia w takim np: starozytnym Egipcie nie przekraczala 30 lat. Mnie
    osobiscie nie przeszkadza zywnosc modyfikowana genetycznie, przynajmniej mam
    pewnosc ze nie ma w niej roznego rodzaju grzybow tez szkodliwych. A tak pozatym
    to w zasadzie kogo obchodzi co je wazne zeby glodnym nie byc.
  • 05.04.06, 01:42
    Praktycznie wszystko co napisal marcin120 o zywnosci to megabzdury! Jest tyle
    ciekawych i latwo dostepnych informacji na temat "zdrowej zywnosci" znaczonej
    symbolem BIO, ze mozna zrezygnowac z forumowych porad pseudo-ekologow fantastow.
  • 04.04.06, 22:09
    "Hiszpańskie pomidory, po które sięgamy zimą, rosną prawdopodobnie w gruncie,
    tak samo jak polskie w lecie." Prawdopodobnie autor artykułu się nie wysilił.
  • 05.04.06, 07:19
    Odbiegne troszke od tematu. Co to sa warzywa a co jarzyny? Nie wiem jaka jest
    roznica. Moze biolog pomoze okreslic?
  • 05.04.06, 08:38
    "* dr. hab. Janusz Książyk kierownik Kliniki Pediatrii w Centrum Zdrowia
    Dziecka, jest jednym z ekspertów, którzy opracowali obowiązujące w Polsce
    schematy rozszerzania diety niemowląt. Członek polskich i zagranicznych
    towarzystw naukowych."
    Naprawdę ten artykuł napisała osoba z takim wykształceniem i doświadczeniem
    zawodowym? Uwierzyć trudno, bo artykuł jest słaby.
    Dość długo pracowałam w laboratorium Sanepidu i osobiście badałam nowalijki na
    zawartość związków chemicznych (azotyny, azotany, ołów..).I od tamtej pory nikt
    mnie nie zmusi do zjedzenia "nowalijek".Badałam też cytrusy zachwalane przez
    pana doktora- toż w nich znaleźć można całą tablicę Mendelejewa!( cytrusy są
    zrywane w stanie niedojrzałym,spryskiwane mocno chemią aby wytrzymały transport
    i "dojrzewają"w ładowniach statków.)Już mniej chemii zawierają mrożonki bo
    owoce i warzywa zamraża się w sezonie, gdy są najtańsze i dojrzałe w sposób
    naturalny.Z jednym się tylko zgadzam:ja również każdej zimy mam na oknie w
    kuchni skrzynkę z zieloną pietruszką i szczypiorem z cebuli.
  • 05.04.06, 09:29
    Pracowalam jakis czas w Anglii przy uprawie ogorkow i w Hiszpanii przy
    pomidorach.I od tamtego czasu do ust nie wezme zadnego warzywa, ktorego sama
    nie wyhoduje w swoim ogrodku, nie mowiac juz o tym, zeby dac malemu dziecku.Ten
    artykul to czysta bzdura.Po dwoch tygodniach od wsadzenia plantow, sadzonek
    ogorkow, za dwa tygodnie byly dorodne piekne ogorki.To rzeczywiscie czysty
    nieskazony chemia produkt!!!Kon by sie usmial!!!
  • 05.04.06, 10:26
    nowalijki to syf chemiczny do szescianu. WIm jak sie je produkuje bo pracowalem
    swego czasu krotku u ich producenta w polse i od tej pory nie jem zadnych
    pomidoró, ogorkow, salat czy rzodkiewek poza sezonem ani moja zona i dzieci.

    Pomidoryw takiej szklarki sa co 2 dni oprysiwane chemia a ich zbior czesto
    odbywa sie tego samego dnia tylko ze w masce zeby sie nie zatruc. Do tego w
    ziemi sypie sie nawozy sztuczne.

    Poza tym kontroli jakosci i skaldu nie ma zadnego, Co tem gosc z artykulu
    pisze. Jak sie juz wyprodukuje te "zdrowe" nowalijki to jaa na targ, gielde
    spozeyczka i tam kupuja je drobni sprzedawcy. JAki kontrole jakosci, co ten
    gosc pip...rzy ludzie, nie dajsze sie uszukiwać.

    Poza tym wszsytkie hodowa w Polsce ogorki i pomidory to sa zmutowane
    genetycznie rosliny. Poczytajcie sobie w skliepie z nasionami ich nazwy (Atos
    F1, i inne) wszystkie dziwnym trafem sa odporne na wszystkie choroby.

    Wiele ludzi boi sie jesc soje modyfokowana a tym czasem objadaja sie pomidorami
    ktorych odmiany sa zmutowane. Sam uprawiam warzywa w ogrodku i kupuje takie
    nasiona. Uprawiam je ekologicznie tzn sam obornik, zero chemi i sa smaczne choc
    ich mutacja genetyczna sprawia ze kazdy pomidor jest prowie takiej samej
    wielkosci co bylo niespotykane 20 lat temu kiedy sobie przypomne dzilke
    rodzicow.
  • 07.04.06, 11:50
    Heheheh no pewnie ze jest zmutowany. Wiesz jak wyglada pomidor w naturze? Jadles
    kiedys gruszke-ulegalke? Wiesz jak sie ma jej smak do smaku klapsy?
    Ludzie od tysiecy lat, od kiedy zaczeli uprawiac rosliny wykorzystywali
    naturalnie wystepujace mutacje roslin, krzyozwali je, zeby im nadac odpowiednie
    wlasciwosci.
    F1 oznacza, ze pomidory Atos sa krzyzowka jakichs dwoch innych odmian. Trzeba
    bylo uwazac na lekcjach biologii!
    Od niemal stu lat wykorzystuje sie ropzne sposoby, zeby przyspieszyc powstawanie
    mutacji (naswietlanie nasion promieniami Roentgena, traktowanie ich roznymi
    zwiazkami). Rolnictwo i ogrodnictwo mutacjami stoi, bez nich nie powstawalyby
    nowe odmiany!!!
    Akurat ja tam mam wieksze zaufanie do roslin zmienionych metodami inzynierii
    genetycznej. Wtedy wiadomo pryznajmniej, jaki gen tym roslinom wprowadzono,
    rosliny musza byc bardzo dokladnie przebadane przed dopuszczeniem do uprawy. W
    odroznieniu od uzyskanych metodami "naturalnymi i tradycyjnymi" odmian.

    Co do smaku/ksztaltu pomidorow z dzialki - poza innym sposobem hodowli, no coz
    teraz niestety w modzie sa inne odmiany niz kiedys. Np. w pomidorach takie,
    ktore maja twardsza skorke i sa bardziej odporne na transport. To jest juz
    kwestia rynku, a tu niestety gorszy pieniadz wypiera lepszy pieniadzsad.
  • 05.04.06, 10:32
    Bardzo przykre zaskoczenie tym ze Gazeta wydrukowała tak slaby tekst.Temat wart
    jest bardziej poważnego potraktowania.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.