Odżywianie i gotowanie wg ...

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • IP: *.*

    Zgodnym głosem (3 osób :))przenosimy rozmowy o Pięciu Przemianach i w ogóle o zdrowym odżywianiu z wątku "mama wegetarianka i dziecko wegetarianin" własnie tutaj. Do zobaczenia.
  • IP: *.*

    Gość edziecko: ganga 19.11.02, 11:52 Odpowiedz
    Gonya, wczoraj zrobiłam twój ryz z jabłkami. Jabłka wyszły przepyszne! Zapomniałam tylko, ze moja Misia nie chce ostatnio jeść ryżu. Nastęnym razem spróbuje z kaszą jaglaną, to może bardziej doceni. Dziś sprobuję przygotowac w podobny sposob jabłuszka dla Adusi (tyle ze bez miodu i tylku przypraw). Dziewczyny, podajcie mi moze jeszcze jakies 1-2 przepisy dla dzieci, proszę. Cos co wasze maluchy lubia najbardziej. ganga
  • IP: *.*

    Gość edziecko: gonya 19.11.02, 22:33 Odpowiedz
    Bardzo sie ciesze, ze Wam smakowalo. Tak naprawde, trzeba eksperymentowac, sprawdzac, co bardziej pasuje, smakuje itd. Jak to w kuchni. Jak wiesz, mam ksiazke B.Temelie o odzywianiu mamusi i dziecka, ale jest niestety po niemiecku. Wolno mi idzie to tlumaczenie, bo napisana jest trudnym jezykiem. Ale jest tam sporo przepisow dla dzieci. Moge sukcesywnie tlumaczyc je tu na forum, mozemy je sprawdzac i dzielic sie wrazeniami. Ja wyprobowalam moze jeden, dwa z nich, wiec byloby ciekawie... Tymczasem dzis podaje przepis na sniadanie/kolacje dla dzieci i nie tylko. Moja corka bardzo to lubi. Maz rowniez. ZBOZA Z WARZYWAMI O - na wrzatek (1-2 cm w srednim garnku) Z - wrzucamy starta na drobnych oczkach marchew, kawalek tez tak startego selerka lub pietruszki, dodajemy lyzke dobrej oliwy, mozna dodac platki jaglane lub kasze jaglana (to zalezy jakich zboz chcesz uzyc) M - szczypte pieprzu, czosnku suszonego (lub swiezego - jak kto lubi), pol sredniej cebulki posiekanej, troszke platkow owsianych, troche ryzu lub platkow ryzowych W - sol lub sos sojowy, mozna dodac troszke miso (na czubek lyzeczki), tu mozna dodac tez troche wody zimnej, jesli przywiera lub jest za geste. D - pol pomidora obranego ze skorki, pokrojonego w kostke O - szczypte slodkiej papryki w proszku lub troche wrzatku Z - lyzeczke dobrego masla, ja daje tez troche zmielonego w mlynku do kawy sezamu - zawsze mam pol sloiczka mielonego sezamu w lodowce. To wszystko powinno byc miekkie - zwlaszcza wszelakie platki i cebulka. Konsystencja - jak kto lubi - ja wole nie za rzadka. Proporcje warzywa-zboza moga byc modyfikowane. Jesli chodzi o to jakie platki dodawac, to tu tez jest wielka dowolnosc i roznorodnosc kombinacji - czasem daje wszystkich po trochu (jak wyzej), czasem tylko ryzowe i owsiane, czasem tylko jaglane etc. Warzywa tez moga byc rozne - czasem dodaje brokulki (Z) lub kalafiora (Z)(drobne rozyczki, zeby sie szybciej ugotowal), jak jest sezon to GENIALNIE smakuje zestaw: marchew, pietrucha, kabaczek (Z) lub dynia (Z)! Mozna sypac zielona pietruszka (D) lub koperkiem (M). Jak ktos jest wybitnym esteta moze byc troche zaskoczony wygladem tego dania (ciapaja) - ale wszystko jest kwestia przyzwyczajenia - a jesli jest super zdrowe i smaczniutkie - to tym bardziej. No i sobie siadamy przy jednym stole z moja mala i zajadamy na sniadanko lub kolacje taka breje. Mniam, mniam. C.D.N. Pozdrawiam gonya
  • IP: *.*

    Gość edziecko: Elik 20.11.02, 08:02 Odpowiedz
    Dziewczyny, cieszę się ,zę jest ten wątek. Mam straszne urwanie głowy w pracy i w domu zajrzałam na pięć minut. Przecpisy wydrukuje,Pozdr.
  • IP: *.*

    Gość edziecko: gonya 20.11.02, 23:28 Odpowiedz
    Dobra, nie tracac watku podaje dzisiaj tlumaczenie 2 przepisow na cieple sniadanie dla dzieci i zupy zimowo-warzywnej z ksiazki B.Temelie (pisalam wyzej): KASZA JAGLANA Z GRUSZKAMI i ORZECHAMI WLOSKIMI: O - w dwoch filizankach goracej wody Z - 1 filizanke kaszy jaglanej wsypac Z - pocwiartowane gruszki i garsc posiekanych orzechow dodac, krotko zagotowac i zostawic na malenkim ogniu 20-30 min. by kasz napeczniala Z - na koncu dodac troszke masla Dzialanie: wzmacnia Qi (czi) Sledziony i odbudowuje Soki (krew) MUSLI AMARANTUSOWE: O - do goracego garnka Z - wsypac lyzke amarantusa wsypac, nakryc pokrywka i potrzasac garnkeim, do momentu, gdy amarantus nie napecznieje (musi sie zrobic z niego taki bialy pop-corn) Z - 1 lyzeczke miodu, cynamon, drobnopokrojone figi M - szczypta mielonego anyzu W - szczypta soli D - 1 filizanka soku z porzeczek lub wisni, 1 filizanka platkow pszennych lub orkiszowych O - 1 filiz. goracej wody, pol lyzeczki kakao Z - grubo siekane lub mielone orzechy. Pozostawic 10 min na malym ogniu, aby sie "wchlonelo". Dzialanie: buduje Qi i Soki (krew) ZUPA ZIMOWO-WARZYWNA: Z - marchew, ziemniaki, kapusta pokroic M - do tego dodac czosnek, cebule, suszony lubczyk (maggi) i troche imbiru W - zalaz zimna woda, postawic na kuchni i gotowac ok. 1 godziny. D - troche soku z cytryny O - papryka slodka w proszku Z - troche cukru trzcinowego dodac M - pieprz i koperek W - sol lub sos sojowy doprawic do smaku i pozostawic kilka minut, by skladniki polaczyly sie. Dzialanie: ogrzewa, wzmacnia Qi Sledziony i uklad odpornosciowy. Na dzisiaj tyle mile Panie, caluje. gonya
  • IP: *.*

    Gość edziecko: JustynaPP 21.11.02, 09:21 Odpowiedz
    Szczerze mówiąc jadłospis Karoliny(3,5) nie jest zbyt bogaty.Trochę w tym mojej winy, za mało jej urozmaicałam jedzonko.A teraz wprowadzenie czegokolwiek nowego graniczy z cudem, a najlepiej żeby było słodkie, niestety.Jest to zasługa, dość wątpliwa, mojej mamy, która potrafi dać jej chleb z masłem i z cukrem! Karolina je wszystko co jest z ziemniaków( placki ziemniaczane, frytki-piekę je w piekarniku, duszone itp), i ostatnio bardzo chętnie pizzę-więc jest 2-3 razy w tygodniu.Lubi też naleśniki, oczywiście suche i placki z jabłkami lub bananami.Tych ostatnich zaczynam jednak unikać. Podam przepis na naleśniki z mojej książki, z tym że w nawiasie będzie mój pomysł na zastąpienie alkoholu, żeby dzieci mogły jeść. Naleśniki D-pełną mąkę pszenną O-odrobinę czerwonego wina ( odrobinę wrzącej wody) Z-zmieloną prawdziwą wanilię, zmieszać z 2-3 jajami Z-oraz 1/2 litra możliwie świeżego mleka krowiego M-odrobinę sake (odrobinę imbiru) W-szczyptę soli kamiennej W-wymieszać wszystko z taką ilością zimnej wody, aby powstało płynne ciasto naleśnikowe Naleśniczki smażyć możliwie cienkie, na patelni z małą ilością dobrego oleju.Zamiast krowiego może być mleko kozie(ale to jest O-ogień). Macie może przepis na naleśniki bez mleka? Pozdrawiam Justyna Ps.Gdzie był przepis na ryż z jabłkiem?
  • IP: *.*

    Gość edziecko: gonya 22.11.02, 18:11 Odpowiedz
    Justyna! Witaj, dzieki za przepis na nalesniczki, w zamian rewnazuje sie przepisem na ryz ponownie i moje nalesniki kukurydziane: RYZ Z JABLKAMI: ryz ugotowac do miekkosci nastepnie: O - w rozgrzanym garnku Z - podgrzac sok jablkowy, dodac drobno pokrojone slodkie jablka (jesienia sa slodkie, wiec terazniejsze) lub inne slodkie owoce (morele, gruszki), cynamon M - szczypte utartego kardamonu, szczypte utartego imbiru W - odrobine soli D - kilka kropel cytryny, lub utarta skorke z cytryny O - szczypte kakao, pogotowac kilka minut Z - troche miodu lub syropu zbozowego (moze byc syrop klonowy) M - dodac ugotowany ryz (ja daje platki ryzowe) Z - odrobine masla, calosc posypac prazonymi orzechami (ja sypie zmielonymi orzechami lub zmielonym sezamem) Dzialanie - lekko rozgrzewajace, swietne przy niedoborze czi oraz krwi. NALESNIKI KUKURYDZIANE: D - 1/2 szkl. maki pszennej razowej O - lyzka maki z amarantusa, lub szczypta kurkumy Z - 3 szkl. maki kukurydzianej, 3 jaja, 1 lyz. oliwy M - szczypta imbiru W - sol, ok. 2,5 szkl. wody D - czasem dodaje na koncu 3-4 lyzki maki pszennej bialej (dla smaku) Nie przejmuj sie, moja corka tez jest wybredna... Kiedys to minie. Pozdrawiam. gonya
  • IP: *.*

    Gość edziecko: Elik 23.11.02, 10:00 Odpowiedz
    Cześć Dziewczyny. Ja też dziękuję za przepisy, szczególnie zaintrygował mnie przepis z gruszkami, orzechami i kaszą jaglaną. Mam natomiast pytanko, że tak powiem techniczne. Pewnie czegoś nie doczytałam ;) Może Gonya jako ekspert mi wyjaśni, plizzzzz ;) Chodzi o przepisy któe nie zaczynają się od przemiany Ognia i ote któe na przemianie Drzewa się nie kończą( czyli na końcu smak kwaśny). Chodzi o to czy na siłę musi być w przepisie 5 przemian, z tego co widzę w powyższych przepisach to nie. Czy jeśli chcemy się rozgrzać stosujemy na końcu smak słodki?(Z)i czy jest to w jakiś sposób związane ze słabą śledzioną? Wiem wiem muszę sporo jeszcze poczytać, ale może na dzień dzisiejszy ktoś mnie oświeci. Z tego co pamiętam to większość z nas ma niedobór czi śledziony( czy jakoś tak). Jeszcze jedno czy koperek suszony jest z przemiany ognia ( gorzki ) czy tak samo jak świeży drzewo ( kwaśny)? Orzechy włoskie wydają mi się gorzkie nie słodkie, ale może chodzi tu generalnie o nasiona (ziemia - smak słodki?) Do tej pory seler dodawałam w przemianie metalu( jako smak ostry), tak mam w dostępnych mi przepisach? Przepis na barszcz podam po południu, bo niby pamiętam, ale lepiej być pewnym. Siedzę teraz w pracy i nie mam ze sobą książki. Pozdrawiam,ELik Ps. Znowu nie tknęłam mięsa od miesiąca i czuję się super :) Będę wdzięczna za jakąś odpowiedź a propos 5 przemian.
  • IP: *.*

    Gość edziecko: Elik 23.11.02, 10:08 Odpowiedz
    Znalazłam książkę w torbie i piszę: Czerwony barszcz O- wrzątek, laurowy listek, wędzone śliwki Z- buraki, suszone grzyby, marchew M- cebula, por, korzeń pietruszki, ziele angielskie, bazylia, szczypta imbiru W- sól D- kwas buraczany, ew. sok z wiśnie Ja kwasu nie dodaję bo nie mam, daję często koperek i sok z wiśni domowej roboty jest super. Ostatnio nie mam grzybków też się udaje. Pzodrawiam( tutaj właśnie pietruszka i seler jest w przemianie Metalu ) i co wy na to? Pozdrawiam, Elik
  • IP: *.*

    Gość edziecko: gonya 23.11.02, 22:49 Odpowiedz
    Czesc Eliku! Wiele przepisow nie wykorzystuje pelnego obiegu pieciu przemian. Im wiecej smakow (przemian)jest uzytych w przepisie, tym lepiej odzywione energetycznie beda tez narzady. Im wiecej zas razy obiegniesz to kolko, tym potrawa jest bardziej energetyczna. Oczywiscie, jesli w przepisie nie wystepuja wszystkie przemiany, ale sa po kolei - to tez skutkuje -choc moze troche mniej intensywnie. Oczywiscie mozemy zaczynac w jakiejkolwiek przemianie i konczyc rowniez na dowolnie wybranej. To napewno wiesz. Jesli chodzi o chlod - z tego co wiem, jest on spowodowany ogolnie rzecz biorac niedoborem czi sledziony badz siega glebiej - niedoborem yang nerek. Ale dokladna diagnoze powinien oczywiscie postawic zawsze lekarz. Slodki smak dziala harmonizujaco i rozprowadza czi po calym ciele (sledziona - "wladczyni Sokow"). Wiekszosc kobiet po 35 roku zycia ma niedobor czi sledziony. A mlodsze? To zalezy od trybu zycia. Objawy wskazujace na niedobor czi sledziony to: - zmeczenie, zwlaszcza po jedzeniu, slaba koncentracja, uczucie pelni, wzdecia, miekkie wyproznienia, zimne rece i stopy, zachcianki na slodycze. Przy niedoborze yang nerek, zaklocenie to siega glebiej i objawami sa: - nieustanne marzniecie stop, ogolna niechec do zimna, czeste oddawanie moczu ,potrzeba oddawania moczu w nocy, bole kregoslupa i sztywnosc rano, ustepujace pod wplywem ruchu, wyczerpanie, brak napedu i ochoty na seks, wielka potrzeba snu. W obu przypadkach duze znaczenie maja CIEPLE SNIADANIA + co najmniej jeszcze jedne cieply posilek dziennie, unikanie bialego cukru i produktow o zimnym charakterze energetycznym, szczegolnie z przemiany drewna, surowych owocow z tej przemiany, owocow poludniowych, przetworow mlecznych, sera, smietany i mleka, czestych posilkow z chleba, potraw podgrzewanych w mikrofali, produktow przemyslowych (konserwy, margaryny, dania gotowe), zimnych napojow podczas jedzenia, sytuacji kiedy nie jesz, mimo ze odczuwasz glod. Uzywac natomiast nalezy regularnie, ale w malej ilosci: swizego imbiru, cynamonu, kardamonu innych ogrzewajacych przyprawy z przemiany Metalu i Ziemi. Podstawa sa pokarmy o neutralnej, cieplej i w malych ilosciach goracej naturze, przede wszystkim slodko-neutralne (marchew, proso, dynia, ziemniaki itd...) i chlodne gotowane warzywa, kompoty, zboza (proso), ryz pelny, kasza kukurydziana, gotowane platki owsiane, male ilosci salat, swiezych ziol i kielkow. Dobra jest kawa zbozowa, goraca woda, herbata z korzeni (np. Yogi), kminku, kopru wloskiego, dobrze przezuwac, jesc bez pospiechu, sypiac wystarczajaco, ale niezbyt dlugo. Dla miesozercow: dobre sa zupy na wolowinie, baraninie, kurczaku, w malych ilosciach mieso, ryby i jajka. Dla wegetarian: czesto uzywac rozgrzewajace warzywa, rosliny straczkowe i przyprawy. A wiec ogolnie przy chlodnej pogodzie: czosnek, cebula, por, imbir, kardamon, majeranek i czerwone wino. Oczywiscie nie w nadmiarze... Koperek suszony: ja stosuje koperek zarowno suszony jaki i swiezy w przemianie Metalu. Fakt, ze ziola sa suszone przypisuje je do przemiany Metalu (smak ostry), ale ich rzeczywisty smak powoduje, ze czasem mozna ich uzyc w przemianie ognia - to jest odpowiedz Barbary Temelie na pytanie, jakie jej zadalam na kursie. Nastepujace SWIEZE ziola to przemiana Ognia: bazylia, oregano, rozmaryn, tymianek. Przyprawy z przemiany Drewna to tylko wlasciwie ocet, kwas chlebowy, cytryna. Jesli chodzi o orzechy - to masz racje, chodzi o ich nature nasion (Ziemia). Ale uwaga - piec przemian to nie jest sztywny system, wszystko jest zalezne i wzgledne. Jesli kompletnie nie pasuje ci jakies przyporzadkowanie, wrecz przeszkadza - to kieruj sie intuicja. Oczywiscie do pewnego stopnia. I sprawa selera - jest sporna. Mowi sie, ze seler tzw. wspolczesny , pedzony, o wielkiej bulwie jest troche wodnisty w smaku i moze byc przyporzadkowany przemianie Ziemi, ale jesli trafisz na maly o ostrym smaku - to definitywnie przemiana Metalu. Jego kolor tez wskazuje na te przemiane. Czasem i marchewka potrafi byc ostra w smaku.... To tyle. Pozdrawiam serdecznie. gonya
  • IP: *.*

    Gość edziecko: kozunia 24.11.02, 23:08 Odpowiedz
    Gonyu, a jakie to są owoce z przemiany drewna? Czy cytrusy czy jakieś inne? Swego czasu chiński lekarz tak właśnie zdiagnozował moje bóle kręgosłupa - niedobór qi nerek. Sugerował zresztą unikanie produktów mlecznych ale jest to zbyt trudne dla wielbiciela sera żółtego. Chociaż odkąd przestałam pić mleko jako takie to czuję się znacznie lepiej. Pozdrawiam Hala
  • IP: *.*

    Gość edziecko: Elik 25.11.02, 07:44 Odpowiedz
    Dziękuję Gonya za odpowiedzi . Książki już sobie zamówiłam i bedę eksperymentować. Ugotowałam wczoraj też kaszę jaglaną z gruszkami i orzechami i dziś mam na śniadanie. Pozdrawiam i mam nadzieję, że odpowiesz na następne pytania bo napewno będą ;) Elik
  • IP: *.*

    Gość edziecko: gonya 25.11.02, 22:50 Odpowiedz
    Kozunia, W przemianie Drewna sa wszystkie kwasne owoce i teraz w zaleznosci od ich dzialnia termicznego, mozemy pogrupowac w ten sposob: zimne (b. mocno wychladzaja) - cytryna, ananas, kiwi, rabarbar chlodne (lekko wychladzaja) - pomarancze, mandarynki, agerst, borowki, jablka kwasne, jagody, porzeczki czarne, truskawki, wisnie kwasne neutralne: jezyny, maliny cieple: granaty, wisnie nie, ale juz sok wisniowy tak. Elik piasala jeszcze o barszczyku i pietruszce (korzen) w przemianie Metalu. Tak jak seler jest sprawa sporna (Ziemia/Metal), tak korzen pietruszki jest w smaku jednak bardziej slodki niz ostry, a na pierwiastek Metalu wskazuje w niej jedynie kolor (bialy). Dlatego w tym przepisie zaliczono ja do przemiany Metalu. Jednak wiekszosc zrodel zalicza ja do Ziemi. Pozdrawiam serrrdecznie. gonya
  • IP: *.*

    Gość edziecko: gonya 25.11.02, 22:53 Odpowiedz
    Kozunia, W przemianie Drewna sa wlasciwie wszystkie kwasne owoce i teraz w zaleznosci od ich dzialnia termicznego, mozemy je pogrupowac w ten sposob: zimne (b. mocno wychladzaja) - cytryna, ananas, kiwi, rabarbar chlodne (wychladzaja) - pomarancze, mandarynki, agerst, borowki, jablka kwasne, jagody, porzeczki czarne, truskawki, wisnie kwasne neutralne: jezyny, maliny cieple: granaty, wisnie nie, ale juz sok wisniowy tak. Elik piasala jeszcze o barszczyku i pietruszce (korzen) w przemianie Metalu. Tak jak seler jest sprawa sporna (Ziemia/Metal), tak korzen pietruszki jest w smaku jednak bardziej slodki niz ostry, a na pierwiastek Metalu wskazuje w niej jedynie kolor (bialy). Dlatego w tym przepisie zaliczono ja do przemiany Metalu. Jednak wiekszosc zrodel zalicza ja do Ziemi. Pozdrawiam serrrdecznie. gonya
  • IP: *.*

    Gość edziecko: gonya 25.11.02, 22:55 Odpowiedz
    Kozunia, W przemianie Drewna sa wlasciwie wszystkie kwasne owoce i teraz w zaleznosci od ich dzialnia termicznego, mozemy je pogrupowac w ten sposob: zimne (b. mocno wychladzaja) - cytryna, ananas, kiwi, rabarbar chlodne (wychladzaja) - pomarancze, mandarynki, agerst, borowki, jablka kwasne, jagody, porzeczki czarne, truskawki, wisnie kwasne neutralne: jezyny, maliny cieple: granaty, wisnie nie, ale juz sok wisniowy tak. Elik piasala jeszcze o barszczyku i pietruszce (korzen) w przemianie Metalu. Tak jak seler jest sprawa sporna (Ziemia/Metal), tak korzen pietruszki jest w smaku jednak bardziej slodki niz ostry, a na pierwiastek Metalu wskazuje w niej jedynie kolor (bialy). Dlatego w tym przepisie zaliczono ja do przemiany Metalu. Jednak wiekszosc zrodel zalicza ja do Ziemi. Pozdrawiam serrrdecznie. gonya
  • IP: *.*

    Gość edziecko: ganga 03.12.02, 15:08 Odpowiedz
    Gonya, zupa dyniowa (ktora podalas chyba jeszcze w watku "wegetarianska mama...") jest rzeczywiscie cudownie rozgrzewajaca! Poza tym nidgy nie wpadlam by do zupy dyniowej dodac swiezy czosnek! Zrobilam ja bez smietany i maki (bo gotuje to samo dla Adusi (8 mies) i Misi (30 mies). Chcialam jeszcze sie dowiedziec o 2 sprawy: 1. Czy w czasie gotowania zupy (jakiejkolwiek) mozna dolac wody (gdy okaze sie ze na poczatku dalam jej za malo) w kazdym momencie? 2. Jak gotujesz platki ryzowe i jaglane? Platki ryzowe wyszly mi jako tako, ale jaglane smakuja bardzo macznie (i nie wiem czy to tak ma byc?). Niestety nie mam jeszcze ksiazek... Ale sa juz u Tesciow i mam nadzieje, ze w niedlugim czasie przesla mi je razem z trzecia ksiazka, ktora ma dojsc od Ciebie :) Jutro zabieram sie za testowanie nowych przepisow z tego watku. Pozdrawiam wszystkie czytelniczki :)
  • IP: *.*

    Gość edziecko: gonya 03.12.02, 20:06 Odpowiedz
    Przepraszam za dluzsza nieobecnosc, juz odpisuje na pytanka: 1/ Jesli chodzi o dodawanie wody do gotujacej sie potrawy, to nie jest obojetne jaka wode i w ktorym momencie wlewamy. Jesli potrawa jest goraca, wrze, to dodawana woda powinna byc goraca i wtedy dodajemy ja w przemianie Ognia. Dodanie w takim przypadku zimnej wody moze potrawe niepotrzebnie schlodzic i przyblokowac jej "ogien". Oczywiscie jesli cos nam sie przypala i nie mamy pod reka akurat goracej wody, to jest dopuszczalne dodanie zimnej i wtedy nalezy ja dolac w przemianie Wody. A wiec jeszcze raz: goraca wode dodajemy w przemianie Ognia, zimna - w przemianie Wody. 2/ Platki ryzowe - gotuje do miekkosci, no nie wiem - 10-15 min. na malym ogniu, jaglane tez, no, moze troche krocej. Z tymi jaglanymi to jest roznie, bo w zaleznosci od pochodzenia maja rozny smak - najlepsze wydaly mi sie do tej pory niemieckie firmy Demeter - duza paczka ok 12 zl. Wyprobowalam tez czeskie (tansze) i te byly obrzydliwe. Mialy jakis dziwny zapach. Jedno jest wspolne - nie sa takie ziarniste jak owsiane czy ryzowe, robi sie z nich lekka ciapka, a smak? Jak dodaje owoce czy warzywa, to "lapia" od nich smak i nie jest tak zle. Moze sprobuj kupic platki innej firmy (jesli jest taka mozliwosc) i sprawdzic roznice. Aha! Ja bardzo czesto mieszam platki. Np. do jablek dodaje ryzowe (70%) i jaglane (30%), a do warzywnych breji wiecej jaglanych, troche owsianych, ryzowych, zytnich - to zalezy... Przepisy z ksiazki dla dzieci sa w tlumaczeniu - postaram sie skrobnac pare na formum w najblizszym czasie. Pozdrawiam wszystkie Panie. gonya
  • IP: *.*

    Gość edziecko: ganga 03.12.02, 22:20 Odpowiedz
    gonyu, dziekuje :)
  • IP: *.*

    Gość edziecko: Elik 04.12.02, 14:43 Odpowiedz
    Cześć Dziewczyny, tu ELik Mam już książki od paru dni, obie! :) Moje dziecię dziś wcześnie wstało więc mam nadzieję, że prześpi się godzinkę, a ja wtedy sobie poczytam ;) Z tego co widzę fajnie napisana i dalej przekażę Mamie do poczytania, może przestanie mnie męczyć bananami w zimie ;) Ja też z niecierpliwością czekam na przepisy dla dzieciaczków.
  • IP: *.*

    Gość edziecko: gonya 04.12.02, 22:28 Odpowiedz
    Witam, przepisow ciag dalszy: ZUPA MARCHEWKOWA O - dosc goraca woda, szczypta tymianku i Z - pokrojone na kawalki marchewki zagotowac do miekkosci i zmiksowac M - troche galki muszkatolowej W - szczypta soli D - sok pomaranczowy i posiekana pietruszka Wariant: zamiast marchwi mozna dac dynie Dzialanie: wzmacnia caly organizm Polecana przy: biegunce, wzdeciach ZUPA PIECZARKOWA O - goracy garnek Z - pieczarki krotko obsmazyc w oleju sezamowym M - troche pieprzu W - troche soli D - kwasna smietana O - kurkuma, goraca woda i Z - odrobina soku z czerwonych winogron - wszystko gotowac ok. 15 min. Z - dodac zoltko M - troche galki muszk. W - szczypte soli D - posiekana pietruszka Dzialanie: odbudowuje Soki i Krew Polecana: idealna dla dzieci z watlym Yin, tzn. zbyt nerwowowych, nadaktywnych, z zaburzeniami snu. ZUPA ORKISZOWA Z CZOSNKIEM D - 100g grubo lamanego orkiszu (kaszy z orkiszu) O - w goracym garnku krotko uprazyc, caly czas mieszajac O - wlac litr goracej wody, zagotowac i pogotowac 10 min. Z - 1 lyzeczka cukru (najlepiej trzcinowego), grubo starta marchew M - troche pieprzu, galki, drobno posiekany czosnek W - sol dodac i gotowac 10 min. Zupe zdjac z ognia i D - 2 lyzki twarozku smietankowego (creme fraiche) dodac (przypuszczam, ze moze byc zwykly twarozek typu almette) O - szczypta czerwonej papryki Z - 1 zoltko wmieszac M - posypac posiekanym szczypiorkiem Dzialanie: odbudowuje Soki i Czi TOFU-KLUSECZKI Z - 250g tofu zmiksowac, dodac 1 jajko, 1 lyzke platkow jaglanych (moga byc otreby) M - troche galki muszkatolowej W - sos sojowy do smaku D - starta skorka cytrynowa, 1 lyzka soku z cytryny i wszystko dobrze wymieszac. (moj komentarz: poniewaz z mojego doswiadczenia wynika, ze przy tych proporcjach kluski sie rozpadaja, polecam dodanie troche maki pszennej pelnej w przemianie drewna, tak by ciasto stalo sie troche twardsze) Mase przez 1 godzine trzymac w lodowce, na koniec wyjac, formowac kluseczki (jak leniwe) i wrzucac na goraca wode lub do wrzacej zupy. Kluski sa gotowe, gdy wyplyna na powierzchnie. Dzieci bardzo je lubia. Dzialanie: odbudowuja Soki TOFU PANIEROWANE Z SEZAMEM Z - tofu pokroic w plastry M - troche pieprzem posypac i W - skropic sosem sojowym. Na co najmniej pol godz, odstawic D/O - Wymieszac make pszenna z czerwona papryka i obtoczyc w tym tofu Z - wymieszac bulke tartaz sezamem i jeszcze raz obtoczyc w tym tofu-plastry. Z - smazyc na zloto z obu stron na goracym oleju. Na koniec odsaczyc nadmiar oleju papierowym recznikiem. Bardzo lubiane przez dzieci! Dzialanie: Odbudowuje Soki i Czi (ode mnie: wyprobowalam, bardzo dobre, moje dziecko zajada) SOS WARZYWNY O - goracy garnek Z - oliwe podgrzac M - drobno pokrojona cebulke zeszklic M - szczypta imbiru w proszku, dodac czosnek W - troche soli D - pokrojone w kostke pomidory bez skorki, pietruszka nac O - tymianek, oregano, troche goracej wody Z - drobnopokrojona marchew, seler, pogotowac 10 min., dodac pokrojona w drobna kostke cukinie, troche slodkiej smietany i 2-3 minuty pozostawic na ogniu. Ten sos pasuje do zbozowych i makaronowych potraw. (ode mnie:ja podawalam ten sos do kluseczek z tofu - super!) Dobrze komponuje sie tez jako nadzienie do nalesnikow. Dzialanie: odbudowuje Czi i Soki. POTRAWKA Z MARCHWI Z PESTKAMI DYNI O - goracy garnek Z - pogrzac oliwe, pokrojona drobno marchew krotko podsmazyc Z - dodac pestki dyni M - szczypte anyzku w proszku W - szczypte soli D - posiekana pietruszke O - troche goracej wody dodac i dusic przez 5-10 min. pod pokrywka. Dzialanie: wzmacnia srodkowy ogrzewacz, harmonizuje i rownowazy, wzmacnia uklad pokarmowy. PLACEK JABLKOWY LUB MORELOWY Ciasto na spod:\r\nD - 200g pelnej pszennej lub orkiszowej maki O - 1/2 lyzeczki kakao Z - 1 zoltko, 150 g zimnego masla, ok. 2 lyzke cukru (najlepiej trzcinowego) M - szczypta anyzku w proszku W - poltorej lyzki zimnej wody dodac i szybko zagniesc ciasto i odstawic w zimne miejsce. Na koniec ciasto rozwalkowac i wylozyc do tortownicy. Nadzienie: Z - pokrojone w plastry jablko lub morele na ciasto Z - kubek slodkiej smietany, 2 jajka, jedna lyzke cukru trzcinowego zmieszac razem M - dodac szczypte imbiru w proszku W - mala szczypte soli D - 1 lyzke maki pszennej O - szczypte kakao, to wszystko zbeltac i wylac na owoce, na ciescie. Piec w 200 stopniach ok. 30 min. Z - polowki orzechow laskowych wylozyc na ciasto i jeszcze 10 min. piec Dzialanie: odbudowuje Soki i Czi, nawilza. Na dzisiaj tyle. Panie moje drogie, wiekszosci tych przepisow nie sprawdzilam, ale na przykladzie klusek z tofu, prawdopodobnie potrzebne beda lekkie poprawki w oryginale. Chociaz "tofu w sezamie" i "sos warzywny" obyly sie bez poprawek. Pozdrawiam serdecznie i czekam na wnioski kulinarne. gonya
  • IP: *.*

    Gość edziecko: Magda_D 07.12.02, 10:38 Odpowiedz
    przepis od pani Ciesielskiej, mocno rozgrzewający na przeziębienia, grypę i osłabienie: 5 ząbków czosnku przecisnąć przez praskę na rozgrzaną patelnię z 1 łyżką oliwy z oliwek, popieprzyć i posolić, krótko podsmażyć i przełożyć na białe pieczywo posmarowane masłem i niewielką ilością twarogu, jeść na śniadanie przez 3 dni. modyfikuję to dla dzieci - 1 duży ząbek czosnku i się zajadają. mi też to smakuje. muszę jednak powiedzieć, że korzystałam tylko z książki p. Ciesielskiej i zniechęciła mnie do 5 Przemian - robi wrażenie nawiedzonej. Magda
  • IP: *.*

    Gość edziecko: JustynaPP 11.12.02, 09:39 Odpowiedz
    Hej! Przepraszam, że długo się nie odzywałam, ale trochę miałam na głowie. Dzięki za przepis na naleśniki kukurydziane, niestety nie mam na razie mąki kukurydzianej.Zresztą zaopatrzenie u mnie jest fatalne. Mam za to ogromną ochotę na jakieś danka z fasoli i grochu.Ostatnio gotuje je po prostu z kninkiem lub majerankim i wsuwam bez niczego.I nawet Wojtkowi (4mies), którego karmię, to nie przeszkadza.Chętnie jednak zrobiłabym z nich coś bardziej skomplikowanego. Mam dla Was za to przepis na słodkości przedświąteczne zdrowo upieczone. Talary orzechowe D-200 g mąki pszennej z pełnego ziarna D-50-100 g bułki tartej O-1/2 łyżeczki kawy naturalnej Z-nieco miodu lub syropu klonowego do smaku Z-jedno jajko Z-100 g prażonych orzeszków(posiekanych) Z-100 g zimnego, świeżego masła Z-cynamon M-2 łyżeczki proszku do pieczenia M-szczyptę gałki muszkatałowej M-szczyptę soli kamiennej Składniki te dobrze wymieszać i zagnieść ciasto.Toczyć wałki o średnicy 3cm i odstawic na noc do chłodnego miejsca.Następnie ostrym nożem pociąć na cienkie krążki i piec na blasze. Rozgrzać w garnku gorzką czekoladę i do połowy zanurzać w niej upieczone placuszki , odkładać na folię do ostudzenia. PIERNIK Z-150-200g masła utrzeć z Z-5 żółtkami jaj Z-wanilią,karadamonem Z-5 łyżkami miodu lub syropu klonowego M-cynamonem,kolendrą i mielonymi gożdzikami W-szczyptą soli kamiennej D-do tego dodać 300-500g mąki pszennej z pełnego ziarna O- i szczyhptę kawy Ciasto dobrze wymieszać i na koniec dodać: Z-rodzynek i orzechów, ewentualnie również wiórek kokosowych Z-sztywno ubitą pianę z białek M-szczyptę sproszkowanego imbiru W-i w razie potrzeby miarkę(?) wody mineralnej Ciasto włożyć do wysmarowanej tłuszczem formy i piec około 40-60-minut.Piana z białek i woda mineralna powinny wystarczyć aby ciasto wyrosło.W przeciwnym razie użyc proszku do pieczenia. SERNIK Przygotować: Z-100g masła i 4 żółtka Z-nieco wanili Z-5 łyżek miodu ,słodu lub syropu klonowego M-niewielką ilośc drobno pociętego imbiru(ostatecznie może być i sproszkowany) W-szczyptę soli kamiennej D-500g sera białego,śmietankowego, tłustego D-sok wyciśnięty z jednej cytryny i pocietej z niej skórki(wyparzonej i wyszorowanej) D-500g mąki pszennej O-szczyptę kawy naturalnej Z-całe lub grubo pocięte orzechy laskowe Z-1-2 garści rodzynek Z-wmieszać ostrożnie sztywno ubita pianę Można dodać miarkę wody mineralnej.Piec ok 45-60 minut Smacznego Justyna
  • IP: *.*

    Gość edziecko: ganga 11.12.02, 09:49 Odpowiedz
    Justyna, piekłaś juz ten piernik? Rozbawiło mnie hasło: "W przeciwnym razie użyc proszku do pieczenia." Bo jak go juz upiekę i okaże się że jednak piana z białek nie wystarczy, to już będzie za późno... I jeszcze w przepisie na sernik: ile to jest miarka wody? Musze wyznać, że chyba z ciastami świątecznymi nie będę eksperymentowac - zrobie wg moich starych sprawdzonych przepisow. Za dużo będę miało roboty, by w razie wpadki, coś powtarzac... Twoje przepisy wyprobuje kiedys po swiętach. DZiękuje :)
  • IP: *.*

    Gość edziecko: gonya 11.12.02, 19:05 Odpowiedz
    Na mnie tez robi nieciekawe wrazenie, choc nie znam jej ksiazki, ani przepisow. Ale wydaje mi sie, ze jesli poleca na przeziebienie, grype czy oslabienie cos mocno rozpraszajacego i rozgrzewajacego (czosnek podsmazony) razem z czyms, co zatrzymuje wszelkie plyny, sluz czy zimno w organizmie (twarog, pieczywo pszenne). Jesli jest poczatek przeziebienia, to raczej nalezaloby to zimno w organizmie wydalic przez rozgrzanie, a nie "zasznurowywac" i "zamykac" organizm - co robi smak kwasny. Co ciekawe, podanie na samym poczatku przeziebienia wlasnie witaminy C, cytryny, czy czegos innego z przemiany Drewna moze wlasnie "zamknac" zimno i zepchnac wglab organizmu. Oczywiscie mowa tu o samym poczatku przeziebienia (z dreszczami, zimnem itp.) Pani Temelie poleca nastepujaca mieszanke na rozgrzanie: 1/2 lyzeczki korzenia lukrecji (do nabycia w kazdej zielarni) + 1 krazek imbiru (swiezy jest delikatniejszy) na 1/2 litra wody - wszystko 20 min. pogotowac, wypic i natychmiast pod kolderke. Ta receptura jest swietna rowniez dla dzieci na zaczynajace sie przeziebienie i katar (pare osob juz wyleczyla). Smak kwasny (w rozsadnych ilosciach) jest dobry przy wysokiej goraczce, utracie plynow - wtedy zatrzymuje on plyny w organizmie. Dobry jest tez smak kwasno-slodki (chodzi o produkty z tych przemian) przy twardym, suchym kaszlu, kiedy sluz jest tak gesty, ze az trudno go odksztusic. To jest dobre na sam poczatek. Zas przy zaawansowanym przeziebieniu, kiedy jest juz duzo sluzu, nalezy uwazac z rzeczami ostrymi (Metal - czosnek, imbir, gozdziki), aby tego sluzu nie podgrzac. Wtedy lepiej laczyc produkty z przemiany ognia i metalu i oczywiscie zawsze dobrym "lekarstwem" jest dobre, gotowane jedzenie z przewaga produktow z przemiany Ziemi. To tyle, czego dowiedzialam sie na kursie Pieciu Przemian. A propos: jest organizowany kurs drugiego stopnia w W-wie, dla osob, ktore juz co nieco wiedza na ten temat. Pozdrawiam serdecznie.
  • IP: *.*

    Gość edziecko: ganga 04.02.03, 22:35 Odpowiedz
    Na poczatku tego roku otrzymalam w koncu zamowione ksiazki B.Temelie. Ciesze sie ze je kupilam. Na poczatku oswajalam sie z jezykiem, terminologia, definicjami; mialam krecka i mnostwo pytan. No ale to przetrawilam i uwazam, ze sama metoda gotowania wg pieciu przemian jest bardzo prosta i mozna ja zalapac w przyslowiowe "piec minut". Teraz cieszy mnie odkrywanie jak fajnie zmieniaja sie smaki poszczegolnych potraw gdy gotuje sie je ta metoda. Staja sie jakies bardziej wyrazne i zarazem harmonijne. Poza tym w ksiazce mozna doczytac sie ciekawych informacji na temat przetwazania przemyslowego produktow, komponowania posilkow w ciagu dnia, spomagania swojego zdrowia itp itd. Polecam! Od trzech tygodni przygotowuje dla calej rodzinki te slawne (bo goraco polecane prze Gonye) cieple, gotowane sniadania. I mysle, ze rzeczywiscie dobrze to robi. Brzucho cieply, pelny i zadowolony :) Mysle, ze nie zastapi tego cieply napoj (typu herbata), czy platki sniadaniowe (surowe) zalewane cieplym mlekiem. Zrobilam tez drugi krok - nie robie juz mezowi kanapek do pracy. Dostaje ciepla zupe do termosu. Nieslychane! - on zajadly anty-zupnki, pokochal miloscia najszczersza to cieple danie w pracy! Z moimi dziewczynkami nie ma wiekszych problemow, bo one najczesciej jedza to co im podam bez marudzenia. Ale Misia nauczyla sie pic ciepla wode, co kiedys bylo nie do pomyslenia. Co wiecej - wczesniej nie chciala jesc cieplych posilkow - przez gardlo przechodzily jej tylko rzeczy dobrze wystudzone. Powiem Wam, ze na poczatku, zabierajac sie za te "reforme zywieniowa", nie bardzo wierzylam ze uda mi sie wprowadzic ja do zycia. Dziekuje Gonyi za inspiracje! Gonyu mam pytanie na poczatek: 1. Czesto gotuje zupy na dwa dni. I na drugi dzien okazuje sie, ze sa one bardziej geste niz bezposrednio po ugotowaniu. Trzeba je rozrzedzic. Jak to zrobic by nie stacily "swojego ognia", czy to nie ma znaczenia? W ogole zastanawiam sie jak jest z odgrzewaniem potraw? Ja to robic by bylo dobrze? A na dodatek na drugi dzien zupy wydaja mi sie mniej slone. Reszty pytan nie pamietam juz w tej chwili. Ach, i musze jeszcze dodac cos na temat proponowanych wczesniej przepisow 1 przepis na cieciorke z marchewka i rodzynkami jest przepyszny! Teraz robie go przynajmniej raz w tygodniu, tak smakuje mojemu mezowi. Za to kasza jaglana 2 kasza jaglana z gruszkami i orzechami wloskimi nie smakuje mi w takiej postaci jaka zostala podana w przepisie. Z dodatkiem soku i odrobiny cukru trzcinowego jest juz znacznie lepsza. A poza tym ja wole orzechy wloskie (podprazone) dodac juz po ugotowaniu kaszy. 3 Musli amarantusowe jest bardzo dobre (jesli sie utrafi w odpowiednie proporcje ;) )
  • IP: *.*

    Gość edziecko: ganga 06.02.03, 14:55 Odpowiedz
    musze jeszzcze dodac, ze sprobowalam jeszcze przepis na nalesniki Gonyi i... chyba wole swoje ;) Jesli bedzie ktos chetny to podam
  • IP: *.*

    Gość edziecko: gonya 09.02.03, 22:54 Odpowiedz
    Witam Ganga! Przepraszam, ze tak dlugo sie nie odzywalam, ale juz jestem... Strrasznie sie ciesze, ze u Ciebie tak swietnie wszystko sie kreci! Jesli moglam sie jakos przyczynic do zmian na lepsze to wspaniale. Ale zeby cos zaistnialo, potrzebna jest motywacja i chec tych zmian - a to juz tylko uklon w Twoja strone. To naprawde niezwykle, jak pewne postanowienie w polaczeniu z miloscia do robienia wartosciowego jedzenia moze zmienic obyczaje i nawyki! Gratuluje Jarkowi i oczywiscie Tobie! To ja dziekuje za inspiracje. ...I prosze od razu o dobry przepis na nalesniki. Odpowiadam na pytanka: 1. Mi tez czesto zdarza sie gotowac zupki na 2-3 dni. Rzeczywiscie czasem gestnieja, ale jak sie je podgrzeje to wracaja do normalnego stanu. Czasem jednak - zwlaszcza w przypadku krupniku i kapusniaku to nie dziala - wtedy po prostu podgrzewam je i dolewam wrzatku. Jesli przez to staja sie za malo slone, to po kolei dodaje cokolwiek z kolejnych przemian (np. O-wrzatek, Z-maslo, oliwa, M-pieprz, W-sol, sos sojowy) docierajac do przemiany wody. Drugi sposob - ale bardziej skomplikowany - to pamietac na czym sie skonczylo gotowac zupe i dodac wode w odpowiedniej kolejnosci. Ja bym jednak nie przesadzala - nauki tao sa elastyczne i w duzej mierze oparte na wzglednosci. "Tracenie ognia" nastepuje tylko wtedy, gdy do bulgoczacej, wrzacej potrawy dodamy duza ilosc czegos zimnego, czy zalejemy to zimna woda. Taka wrzaca potrawa w tym momencie ulega gwaltownemu ostudzeniu. To o to chodzi. Ogolnie z odgrzewaniem jest tak, ze wiekszosc warzywnych potraw nie powinno odgrzewac sie zbyt wiele razy. Totez zupki, lecza warzywne - najwyzej na 3 dni. Ale sa tez potrawy bardzo bogate w czi jak na przyklad potrawy z kapusty kiszonej (bigos, kapusniak), potrawy jednogarnkowe ze straczkowych (fasola po bretonsku), ktore im dluzej gotowane, macerowane, odgrzewane - nie traca na wartosci. Wrecz przeciwnie. Ale oczywiscie z terminami przydatnosci tych potraw tez nie nalezy przesadzac... 2. No i super. Wlasnie o to chodzilo, zebysmy sprawdzily te przepisy z ksiazki, bo czasem trzeba je modyfikowac. No wiec cieciorka z rodzynkami - jest b. milutka, ale pamietam, ze kasze z gruszkami tez jakos musialam zmodyfikowac. Musze sprobowac po Twojemu. Wkrotce postaram sie podac nastepne przepisy z ksiazki "Odzywianie wg Pieciu Przemian dla matki i dziecka", niestety na razie jeszcze dotad nie przetlumaczonej na jezyk polski. Pozdrawiam serdecznie. gonya
  • IP: *.*

    Gość edziecko: Elik 13.02.03, 13:40 Odpowiedz
    Cześć Dziewczyny, Cieszę sie ogromnie, że wątek nie zaginął. Ja też dostałam i wreszcie przeczytałam obie książki. Są faktycznie godne polecenia. Powoli zmieniam swoje przyzwyczajenia i gotuję pomału coraz częściej wg 5 przemian. Polubiłam cieple sniadania i "kupuję " pomysł z termosem do pracy dla męża. Nie mogę patrzeć na te nieśmiertelne kanapki. Muszę się tylko zaopatrzyć w dwa ( dla siebie i małżonka) termosy - takie szersze w które mogłabym włożyć zaróno pierogi jak i zupę czy kaszę z sosem. Może wiecie gdzie kupić w Warszawie. Jestem co prawda z Lublina, ale u nas nigdzie w gospodarstwie domowym nie widziałam. Wczoraj i dzisiaj na śniadanko jadłam kleik ryżowy zmodyfikowany, to znaczy zmodyfikowany był przepis. Dodałam suszone morele i platki migdałowe. Ryż brązowy zmieliłam w młynku. Ja też jestem zainteresowana przepisami dla dzieci, szkoda, że książka nie jest przetłumaczona na język polski. Ponieważ cierpię na ciągły brak czasu, jutro biorę urlop jadę do mamy zamykam sie w pokoju i zgłebiam tajniki gotowania..... takie mam przynajmniej plany.Pozdrawiam, Elik
  • IP: *.*

    Gość edziecko: ganga 16.02.03, 22:48 Odpowiedz
    Podaje moj przepis na nalesniki. Przepis stosuje od lat, pochodzi z ksiazki Wandy Piotrakowej "Potrawy jarskie". Oczywiscie przerobilam go na Piec Przemian ;) Z - 2-3 jajka, 1 szkl mleka, 1/4 szkl oleju zmiksowac M - odrobina galki muszkatalowej W - 1 szkl. wody, szypta soli D - 2 szkl. maki pszennej (ja daje 1 szlk maki razowej i 1 szkl. maki bialej) O - odrobina kurkumy lub kakao Wszystkie skladniki wymieszac i odstawic ciasto na 1 godzine (ucieka wtedy troche glutenu i ciasto jest bardziej elastyczne i mnie przywiera do patelni). Poniewaz smaze nalesniki na patelni teflonowej, olej dodaje do casta nalesnikowego, (wtedy nie leje juz oleju na patelnie) ale mozna go nie dodawac, jesli smazy sie na oleju. Mozna dodac ewentualnie 1/2 lyzeczki proszku do pieczenia w przemianie Drewna. Gonyu, popraw mnie jesli cos zle podporzadkowalam do odpowiedniej przemiany :)
  • IP: *.*

    Gość edziecko: gonya 20.02.03, 17:48 Odpowiedz
    Nie trzeba nic poprawiac Gangusiu, wszystko jest cacy! Nie mialam jeszcze okazji wyprobowac, ale zrobie to, oj zrobie niedlugo... Wogole ostatnio z czasem krucho, ale ku pokrzepieniu serc piecioprzemianowiczek-forumowiczek podaje na dluugie zimowo-wiosenne, a raczej juz wiosenne (bo wg kalendarza chinskiego energetycznie wkroczyla juz wiosna - 12 lutego!) wieczory, podaje arcyciekawy adres internetowy, a pod nim mnostwo zapierajacych dech informacji na temat Tradycyjnej Medycyny Chinskiej, dietetyki chinskiej i wielu, wielu innych rzeczy. www.chinmed.com Ganga! Szczegolnie polecam tam prace pt. Dietetyka wg medycyny chinskiej autorstwa Iny Diolosy - to jest material, ktory zesmy przerabialy ostatnio na kursie Pieciu Przemian, na ktory uczeszczalam - pisalam Ci o tym. Pozdrawiam i do nastepnego jednakowoz. gonya
  • IP: *.*

    Gość edziecko: ganga 20.02.03, 22:27 Odpowiedz
    Gonyu, wlasnie przegladam sobie ta stronke. Wrazeniami podziele sie pozniej (jak ich juz nabiore ;) ). Teraz mam jescze pytanie o buraki. W zestawieniu p. Temelie znalazlam buraka warzywnego (w Ziemi) i tak traktowwalam buraczki , ale ostatnio dojrzalam w Ogniu haslo buraki czerwone i zdebialam... Mozesz rozjasnic ten podzial, bo tej pory znalam wylacznie buraki warzywne (czyli czerwone, cwilkowe) i cukrowe. Jak znajdziesz chwilke to podeslij moze przepisik na kapusniak i fasolke po bretonsku, ktore wspominalas w ktoryms z postow. Nie jadlam tego odkad jestem wegetarianka (tak jakos wyszlo.
  • IP: *.*

    Gość edziecko: gonya 20.02.03, 23:56 Odpowiedz
    Wiesz, tez mialam dylemat, ale sprawa okazuje sie bardzo prosta... Wspominasz o buraku cukrowym - i prawdopodobnie to ma na mysli Barbara piszac "burak warzywny". Jest slodki, ma kolor zoltawy - wiec wszystko sie zgadza - nalezy do elementu Ziemi. Burak czerwony to Ogien - ponadto ma gorzkawy posmak i od dawna wiadomo, ze dziala na serce i krew. Nalezy wiec do elementu Ognia. Wiec jak pichcimy barszczyk to buraka na wrzatek i bedzie dobrze. Jesli zas uzywasz gotowych koncentratow buraczanych (jako dodatek do oryginalnych burakow) - to kieruj sie ich smakiem - zazwyczaj sa piekielnie slone - element Wody. no dobra to lecimy: FASOLKA PO BRETONSKU (wydanie zecydowanie jarskie) Namoczyc na noc fasole Jas badz inna biala ulubiona. Rano wode odlac, wrzucic jasia na goraca patelnie i podprazyc doslownie chwilke-lepsze trawienie, mniej wzdec. W - zimna woda W - wsypac fasole ja tutaj sie cofam jeden krok, dodajac przyprawy: M - dodac pokrojona w kostke cebule (ja daje duzo), wsypac sporo czabru, majeranku, liscie laurowe, ziele angielskie, imbir (swiezy badz suszony - ten ostatni mocniej dziala, jesli swiezy to ze dwa plastry) Wiekszosc tych przypraw rowniez pooprawia trawienie i dziala "antywzdeciowo" W - dolac troszke wody Niech sie fasolka nam w tym ugotuje... D - dodac przecier pomidorowy lub koncentrat ile kto lubi O - wsypac troche kurkumy lub slodkiej sproszkowanej papryki (tej ostatniej mozna nie zalowac) Z - dolac oliwy, mozna dodac pokrojone w plasterki podsmazone parowki sojowe, a jesli ktos nie trawi, to dobry jest tez SEITAN/tempeh sojowy lub pszeniczny (wtedy seitany dodac w odpowiednich przemianach - W, D) - mozna dopasc czasem w eko-sklepach. Inne warianty tez mozliwe (np. suszona "krajanka" sojowa czy jak sie to zwie, ale wtedy w innej przemianie) M - definitywnie czosnek swiezy wcisnac, pieprzu do smaku, jesli ktos lubi i nie ma dzieci w domu - to troszke chilli (dla mnie jednak zbyt ostre), mozna powtorzyc jeszcze troche majeranku dla smaku W - sos sojowy, mozna troszke miso, albo sol. Jak czegos jeszcze w smaku brakuje to lecimy dalej az do skutku...mniam KAPUSNIAK Dawno nie robilam i mam watpliwosci czy kapusta przed czy po warzywach, ale sprobujmy tak: W - zimna woda D - dodac kapuste kiszona O - sypnac kurkumy Z - dodac oliwe i mozna dorzucic pare grzybkow (podgrzybki, borowiki) dla smaku M - por i cebula, lisc laurowy, ziele angielskie, troche kminku, czabru, lubczyka, szczypta imbiru Niech sie kapusta ugotuje. W - mozna dodac pare nitek glonow lub troszke zimnej wody badz szczypte soli D - krople soku z cytryny O - szczpta kurkumy lub slodka papryka w proszku Z - ziemniaki, marchew, korzen pietruszki, seler Niech sie warzywa ugotuja. Z - w tym czasie zrobic zasmazke: na oliwie (Z) - raczej nie z oliwek, podsmazyc pokrojona w kostke cebule (M), dodac szczypte pieprzu (M), soli (W), lyzke maki razowej pszennej (D), dodac goracej wody (O) mieszajac szybko i kapke oliwy (Z) - ostatni skladnik bedzie decydowal o przemianie = Ziemia M - czosnek wycisnac, doprawic pieprzem W - doprawic sola, sosem sojowym, miso D - dodac posiekana natke pietruszki no i ????? Stestuj i napisz jak bylo. Smacznego. Pozdawiam wiosennie. gonya
  • IP: *.*

    Gość edziecko: ganga 21.02.03, 09:21 Odpowiedz
    Gonya, dzieki za szybka odpowiedz. Dla mnie burak jest bardzo slodki, nawet nie pomyslam, ze moze byc gorzkawy ;), dlatego gdy "zobaczylam" buraki w Ziemi, wszystko mi sie "zgadzalo".... W w kapusniaku, to ta kapusta kiszona to jednak powinna byc po warzywach, bo inaczej nie ugotuja sie na miekko (moim zdaniem)....?!? U nas tez wiosna w kuchni - kielkuja kielki itp, i za oknem - piekne sloneczko! Pa, pa :)
  • IP: *.*

    Gość edziecko: dynka 21.02.03, 21:33 Odpowiedz
    A ja mam taką malutką prośbę, wprawdzie nie jestem wegetarianką ale chciałabym ugotować coś z soczewicy. Kiedyś w sklepie widziałam nasiona i nabrałam na nią ochoty. Czy da się to jeść? Kiedyś jadałam fasolkę sojową ala bretońską ,czy z soczewicą można poeksperymentować? Pozdrawiam Dynka.
  • IP: *.*

    Gość edziecko: ganga 22.02.03, 14:33 Odpowiedz
    Czesc Dynka, poniewaz jestem dzis strasznym leniem, to nie chce mi sie za duzo pisac. Ale przed chwila wrzucialam w "szukaj" haslo "soczewica, soczewicy" z opcja "ktorekolwiek ze slow" i znalazlam kilanascie przepisow na potrawy z soczewica (w tym i moje). Sprobuj i Ty. Jak nie bedziesz usatysfakcjonowana lub bedziesz miala jakies pytania w tej kwestii, obiecuje napisac wiecej (bo lenistwo to moj ulubiony stan sobotno-niedzielny ;) ) pa, ganga
  • IP: *.*

    Gość edziecko: dynka 24.02.03, 11:25 Odpowiedz
    Wielkie dzięki, zabieram się za eksperymenty ale pod koniec tygodnia kiedy mam więcej czasu na gotowanie.
  • IP: *.*

    Gość edziecko: ganga 25.02.03, 21:01 Odpowiedz
    Gonya, fasolka po bretonsku wyszla mi pyszna (nie moge sie nia najesc)! Dziekuje za przepis. Zrobilam z sejtanem. Na drugi dzien (czyli dzis) jest jescze lepsza. Niestety moj Jarek zaniemogl - boli go od kilku dni watroba i nie daje mu tego (ze wzgledu na fasole). Wlasnie! Moze wiesz co mozna zrobic z bolaca watroba, jak ja ratowac dieta? (bol watroby, wzdecia, chorowal kiedys na zoltacze i ma wrazliwa watrobe)
  • IP: *.*

    Gość edziecko: gonya 25.02.03, 23:24 Odpowiedz
    Czy to nie jest moze tak, ze na wiosne te jego dolegliowsci powracaja? Bo wlasnie zaczal sie czas watrobowy tzn. wiosenny, a jak wiadomo wiosnie przyporzadkowana jest watroba i woreczke zolciowy. Niestety nie jestem lekarzem i nie umiem stawiac diagnozy - a bol watroby moze miec rozne przyczyny, ale napewno sa rzeczy, ktorych warto unikac i rzeczy, ktore mozna stosowac: 1/ Przede wszystkim unikac kategorycznie alkoholu, potraw tlustych, smazonych , ciezkostrawnych (w tym wlasnie soji, fasoli, swiezego, cieplego pieczywa, miesa (chyba, ze gotowane), raczej jedzenia po 18.00. Jesli pieczywo - to starsze lub grzane w tosterze. 2/ Sprobuj podawac mu najwiecej produktow z przemiany Ziemi, a wiec zupki jarzynowe, warzywa typu marchew, ziemniaki, brokuly, seler, pietruszka i inne, krupniczki jaglany, jeczmienny, jesli kapusniak - to polecam slodki kapusniaczek z kapusty pekinskiej z odrobina przecieru pomidorowego. Po poludniu (pora YIN - pora odbudowy ciala) najlepsze beda pszenne rzeczy (np. kleik pszenny, dobre pszenne makarony, kus kus czy dobrze ugotowana, a nawet lekko rozgotowana pszenica (sprawdz jak sie po niej czuje) z zielonymi warzywami typu brokuly, szpinak, cukinia, posypane rzezucha - co tam jeszcze jest zielonego teraz...) Zobacz jak sie moze czuc po typowych potrawach odprezajacych watrobe typu: pomidorowa, ogorkowa, szczawiowa. Nie wiem, czy cebulowe rzeczy beda wskazane - moze miec po nich wzdecia - jesli juz, to troche cebuli zagotowanej w zupie... Generalnie jesli nie jest uczulony na pszenice - to pszenica bylaby dla niego niezla. I ryz. Sprobuj podawac mu czasem rzodkiew biala i czerwona, kielki rzerzuchy i inne. Czasem troche naturalnego jogurtu, bialego sera (zwyklego). 3/ Czasem mozna dostac w sklepach ze zdrowa zywnoscia platki drozdzowe - sa roznej jakosci, raz trafilam na gorsze, ale generalnie sa bardzo smaczna posypka na wszelkiego roszaju kasze, makarony - np. my uwielbiamy kasze jaglana lub ryz z maselkiem i platkami drozdzowymi - Mila tez! Taki drozdze naleza tez do przemiany Drewna i wg moich inormacji sa swietne na wszelkiego rodzaju stany zapalne watroby, alkalizuja watrobe i pobudzaja jej funkcje. Dobry tez na watrobe jest sok marchwiowy (bez dodatkow) ok. litra dziennie - odtruwa watrobe. I buraki czerwone (barszczyk). Oczywiscie goraca woda rowniez jest dobra. 4/ Z srodkow ziolowych dostepny bez recepty dziurawiec - ale trzeba obserwowac i nie wolno przesadzic (1-2 torebki dziennie i nie na dluga mete) Jest tez stary srodek - raphaholin w tabletkach - pewnie znacie - ziolowy i tez dobry na watrobe w ostrych stanach. Pamietam, ze jak sie leczylam na watrobe - bo tez mialam z nia problemy - to lekarz med. chinskiej zapisal mi tableki ziolowe rodem z ziololecznictwa tybetanskiego o nazwie Padma. Ta stara tybetanska mieszanka zostala przebadana na Zachodzie i dopuszczona do uzytku - wielu ludzi ja ceni i z powodzeniem stosuje na odbudowe wlasnie watroby. Do dostania w aptece lub zielarni (przynajmniej w Polsce) 5/ Co jeszcze... No powinnas go codziennie pedzic wczesnie spac - o 21.00, wtedy mialby wieksze szanse na zregenerowanie watroby. Dobrze byloby tez - o ile ma taka mozliwosc - polezec 15-20 min. w godzinach miedzy 13 a 15. Wtedy jest czas watroby - na lezaco krew splywa do niej i ja zasila. Wbrew pozorom to wszystko ma znaczenie. To wszystko, co moge pomoc - co mi do glowy przychodzi... Chodzcie na spacery, moze macie tam juz zielone listki - zielony kolor dobry na schorowane watroby... Ciesze sie, ze fasola po brytyjsku ci wyszla, ja tez ja uwielbiam! Pozdrow Jarka, zycze szybkiego powrotu do zdrowka! gonya
  • IP: *.*

    Gość edziecko: kasza 26.02.03, 15:31 Odpowiedz
    bardzo się ucieszyłam widząc ten wątek - wydrukowałam wszystkie Wasze przepisy (od roku nie jem mięsa, a od ok.dwóch lat staram się gotowac wg pięciu przemian). Mam dwa pytania: - jaki wpływ na potrawy ma gotowanie na płycie ceramicznej (niestety nie mam gazu w budynku)? - czy organizowane sa jakieś kursy gotowania wg pięciu przemian w Warszawie (w listopadzie uczestniczyłam w warsztatach gotowania wegetriańskiego - wiele tam się nauczyłam też wykorzystana była metoda 5 przemian, ale ciąglę mam niedosyt informacji)? Kasia
  • IP: *.*

    Gość edziecko: gonya 26.02.03, 19:09 Odpowiedz
    No to jest nas o jedna wiecej! Super! Ogolnie gotowanie jest forma transormacji pokarmu i glownie o to chodzi, kiedy stawiamy garnek na ogniu. Oczywiscie plyta to nie to samo co "zywy" ogien - plyta jest nagrzewana pradem, a prad nalezy raczej do przemiany Wody. Najlepszy oczywiscie jest prawdziwy ogien w piecu, podpalany drewnem (jak w obiegu przemian), na drugim miejscu ogien gazowy potem wszelkie grzalki (plyty). Mysle jednak, ze w obecnych czasach o wiele rzeczy jest trudno (paradoks, prawda?) i najlepiej podazac srodkowa droga. A wiec nie przejmujac sie tym, mozesz spokojnie traktowac plyte jako zrodlo ognia. Sa w Warszawie organizowane kursy Odzywiania i gotowania wg Pieciu Przemian z P. Teresa Majewska - serdecznie polecam! Bardzo profesjonalnie prowadzone, swietna atmosfera i duzo ciekawych informacji. Jesli cos juz o tym wiesz, to mozesz zaczac uczeszczac na kurs 3-ego stopnia - dosc zaawansowany (rozpocznie sie w przedszkolu wegetarianskim ok. 15.03). Jesli chcialabys wiedziec wszystko od podstaw, to wiem, ze bedzie organizowany kurs w Centrum Pomocy Profesjonalnej (tel. 637 40 80)- tez chyba od 15.03. Ale szczegolow moge sie jeszcze dowiedziec - jesli bedziesz zaiteresowana. Pozdrawiam serdecznie. gonya
  • IP: *.*

    Gość edziecko: ganga 26.02.03, 21:28 Odpowiedz
    Gonyu, Jarek prosi bym Ci w jego imieniu pieknie podziekowala za wszystkie wskazowki. Ucieszyl sie bardzo, ze ktos tak przejal sie jego problemami :) I chyba polubil Cie jeszcze bardziej!!! Ale najtrudniejsza rada do zrealizowania bedzie zapedzenie go do lozka przed 21 - bo to typowy "nocny Marek". Z reszta sobie poradze. Postaram sie tez umowic go w najblizszym czasie z lekarzem. Dziekuje!!! I pytanie na boku - co mozna jeszcze robic z kielkami oprocz dorzucania ich do salaty (salatek)? Czy kielki roslin straczkowych nie dzialaja juz tak wzdymajaco? Ach, jeszcze - moglabys podzielic sie przepisem na bigos? - tego tez nie jadlam juz od ponad12 lat.... Co ja bym bez Ciebie zrobila?! ganga
  • IP: *.*

    Gość edziecko: kasza 27.02.03, 14:49 Odpowiedz
    Bardzo dziękuję za informacje i za słowa pocieszenia. Bardzo jestem zianteresowana kursem dla początkujących, dzwoniłam pod telefon, który podałaś - ale informację będę mogła uzyskać po 16. Podam przepisy na pasty, które robi się bardzo szybko oraz na nasze ulubione kotleciki ziemniaczano-jaglane (przepisy poznałam na warsztatach gotowania wegetariańskiego): PASTA ze SŁONECZNIKA Z - 0,5 szklanki słonecznika (lekko uprażyć lub namoczyć na noc), dodać łyżkę oliwy M - 3 ząbki czosnku W - sól, kilka łyżek zimnej wody zmiksować PASTA z BRUKSELKI O - 200 g ugotowanej brukselki Z - 2 łyzki oliwy M - średnia pokrojona drobno cebula W - sól D - sok z cytryny zmiksować PASTA z SOCZEWICY Z - szklanka ugotowanej soczewicy, doać 0,5 - 1 łyzki masła M - pieprz, kolendra W - sól zmiksować KOTLECIKI ZIEMNIACZANO-JAGLANE Z - 4 ziemniaki ugotowane (w mundurkach) zetrzeć na tarce wymieszać ze szklanką ugotwanej kaszy jaglanej M - duża pokrojona cebula, pieprz W - sól D - obtoczyć w mące pszennej razowej ułożyć na wysmarowanej olejem blasze i piec w temperaturze 180 stopni przez 20 - 30 minut, w takcie pieczenia odwrócić na drugą stronę Zawsze robię więcej i niestety nigdy nie zostają na drugi dzień, dobry jest do nich sos pomidorowy. Rozpisałam się ale mam dzisiaj wyjątkowo dużo czasu - młodzsy syn u rodziców, a starszy wyjechał z mężem na narty serdecznie pozdrawiam kasia
  • IP: *.*

    Gość edziecko: gonya 27.02.03, 21:17 Odpowiedz
    Mnniami... Kotleciki ziemniaczano-jaglane - to brzmi zachecajaco. Napewno wyprobuje. Pasty rowniez. Dzieki Ci. Z tymi kursami to jest tak, ze cena zalezy od miejsca odbywania sie i od organizatora. W tym Centrum Pomocy... itd. kurs kosztuje wiecej niz ten organizowany w Przedszkolu wegetarianskim, dlatego dowiem sie od prowadzacej czy nie bedzie kursu dla poczatkujacych jeszcze gdzies w innym miejscu (taniej). I napisze. Temczasem pozdrawiam wieczorowo. gonya
  • IP: *.*

    Gość edziecko: gonya 27.02.03, 22:28 Odpowiedz
    No to ja. Bardzo prosze,jesli komus moge pomoc to super. Wiem jak to jest z tym wczesnym kladzeniem sie - tez powinnam i tez mam z tym problemy... Ale jest pare sposobow: 1/ mozna dac sobie np. tydzien na regeneracje i przez ten jeden tydzien w ramach kuracji klasc sie o 21-21.30. 2/ mozna tez robic tak: kladzie sie o 21.00 na te dwie najwazniejsze godziny do 23.00-23.30, potem wstaje i siedzi sobie do poznej nocy (dziala! probowalam jak Mila sie urodzila - kladlam sie z nia karmiac jednoczesnie, a potem wstawalam i robilam swoje rzeczy) 3/ jesli jest problem z zasypianiem o tej dziewiatej - to wystarczy raz wstac rano wczesniej (najlepiej jak nie trzeba isc do pracy, bo jest sie w pracy lekko nieprzytomnym), a wieczorkiem samo czlowieka mozy. 4/ no i najwazniejsza jest motywacja. Czesto czlowiek dopiero chce cos ze soba robic jak jest juz skrajnie chory. Wtedy stac go na wiele wyrzeczen. 5/ Niech sprobuje z czystej ciekawosci - czy cos sie zmieni w jego samopoczuciu. Sluchaj Ganga, tutaj na stronie - co prawda po niemiecku, jest adres i kontakt do bardzo dobrej pary lekarzy z duzym doswiadczeniem. Claude i Ina Diolosa sa lekarzami medycyny chinskiej, pochodza z Francji, to oni organizuja rowniez w Polsce rozmaite kursy i studia Dietetyki i Tradycyjnej Medycyny Chinskiej. Jesli ten ich instytut jest we Francji albo gdzies blisko was w Niemczech, to moze warto byloby, aby Jarek dostal do nich diagnoze i ziola. Slyszalam, ze mozna probowac opisac swoje dolegliwosci i wtedy przepisuja jakas kuracje wspomagajaca... Adres strony: http://www.avicenna-institut.de/deutsch/about_us.html Kielki: rzeczywiscie malo mozliwosci: salatki, kanapki, posypki... Ja np. dodaje kielki straczkowych (soi, mung) do roznego rodzaju lecz (leczow?), ale pamietajac, ze sa dosc wychladzajace, warto dodac tez cos dla przciwwagi (troszke cebulki, szczypte jakiejs cieplej przyprawy). Zreszta w leczu to nie problem. BIGOS W - zimna woda D - dodac kapuste kiszona (juz taka "wyprawiona" -patrz nizej*) Niech sie troche pogotuje ok. 1/2 godzinki O - sypnac kurkumy, owoce jalowca Z - dodac oliwe, wrzucic wczesniej namoczone i zagotowane w niewielkiej ilosci wody grzyby (pokrojone), dolac te sama wode w ktorej sie gotowaly - uwaga na ew. piasek na dnie M - pokrojona w kostke cebula, liscie laurowe, ziele angielskie, troche kminku, czabru, imbiru, pieprzu W - mozna dodac troszke zimnej wody badz soli D - przecier pomidorowy O - slodka papryka w proszku (nie zaluj) Z - dolac oliwy, mozna dodac pokrojone w plasterki podsmazone parowki sojowe lub SEITAN/tempeh sojowy lub pszeniczny (wtedy seitany dodac w odpowiednich przemianach - W, D) - mozna dopasc czasem w eko-sklepach. Inne warianty tez mozliwe (np. suszona "kostka" sojowa) M - czosnek wycisnac, doprawic pieprzem W - doprawic sosem sojowym, miso - daja tez piekny kolor. D - konczyc mozna na Wodzie, ale ze wzgledu na wiosne, mozna dodac na koncu jeszcze troszke przecieru pomidorowego. *"wyprawiona kapusta" - pojecie lokalne. U mnie w domu zawsze zalewalo sie kapuste na bigos woda, gotowalo do zawrzenia, odlewalo te wode i tak ze dwa-trzy razy, az do momentu, kiedy kapusta nie bedzie kwasna, tylko lekko "bezbarwna" w smaku. Oczywiscie ten gleboki kwas nie wyplucze sie i dobrze. "Wyjdzie" pozniej. No i wiadomo, ze im starszy bigos, tym lepszy. Bez przesady oczywiscie... Mniami sama bym zjadla. U nas 5-litrowy gar bigosu (na 2 osoby) idzie w ciagu 2-3 dni. Powodzenia. gonya
  • IP: *.*

    Gość edziecko: kasza 01.03.03, 12:29 Odpowiedz
    Będę wdzięczna za informację nt. kursu. Wczoraj zapisałam się na kurs od 17 marca w TowerBabka - ala zaznaczyłam, że mogę jeszcze zmienic zdanie, ponieważ poniedziałek mi nie bardzo pasuje.Jeżli byłby kurs w inny dzień i jeszcze tańszy to byłoby super (co prawda w tygodniu jest mi ciężko znaleźć czas - odrabianie lekcji i zajęcia dodatkowe mojego starszego syna pochłaniają bardzo dużo mojego czasu). Jeszcze raz dzięki wielkie za wszystkie informacje - już od dawna szukałam możliwości zdobycia wiedzy nt, pięciu przemian. pozdrawiam kasia
  • IP: *.*

    Gość edziecko: ganga 03.03.03, 09:24 Odpowiedz
    Czesc Gonyu, Sprawdzilam sobie ta ich stone z wielka nadzieja, ale niestety oni maja swoj instytut, co prawda we Francji, ale bardzo daleko ode mnie (850 km). Pomysle jak bym mogla do nich napisac (chodzi mi o to jak sformuwowac zwiezle dolegliwosci Jarka), no i najpierw zapytam czy mozna z nimi korespondowac po angielsku, bo my po francusku jestesmy niepiszacy (jeszcze). Przy okazji tej "zielonej" diety, ktora polecilas Jarkowi, odkrylismy jak pyszny jest zielony orkisz. Mniam, mniam! Nawet dziewczynkom on smakuje. Do tego szpinak na przyklad. A moja Misia ma wielka radoche z kielkami. Codzinnie cos nowego wrzucamy do kielkowania i ona jest zachwycona jak to rosnie!!! Troche gorzej jest z ich jedzeniem (u Misi), ale kupilam w sobote nasionka lucerny, ktore sa lagodne i dzieci zazwyczaj je lubia. Dzis sprobujemy. Czy Mila lubi kielki? Ugotowanie bigosu zostawiam sobie na "lepsze czasy", bo nie che robic smaka Jarkowi. Pol gara fasoli po bretonsku zawekowalam, bo nie bylam w stanie tego zjesc sama. A propos wekow. Ostatnio poszlam sobie na pewne uproszczenie i robie mus jabkowy w ilosciach "hurtowych" i goracy jeszcze wrzucam co sloiczkow. Pozniej gdy nie mam czasu lub ochoty rano prazyc jablek do platkow uzywam takiego gotowca, ktory dorzucam na koncu. Wiem, ze nejlepiej byloby codziennie cos swiezego, ale nie daje rady. I tak robie 4 gotowane posilki dziennie dla dziewczynek - zabiera mi to dosc duzo czasu.... Ostatnio moje dziewczyny uwielbiaja platki owsiane (najpierw prazone a pozniej gotowane) z jabkami i rodzynkami i nie chca jesc ryzu pod zadna postacia. Misia tylko sprobuje i nawet gdy jest to ryz zmiksowany lub jest tylko dodatek ryzu lub kleiku ryzowego, ona mowi: "nie luim lyziu, wieś mama? ooowieś lubim" I strasznie ja ciągnie do jajek.... Jeszcze jedno. Gdzies, kiedys czytalam ze aby przyswoic owies, organizm zuzywa do tego duzo wanpnia (czy cos w tym stylu), w kazdym razie dlatego zaleca sie dodawanie do potraw owsianych mleka. Czy wiesz cos na ten temat? to tyle na dzis buzka dla wszstkich czytelnikow tego postu :) ganga
  • IP: *.*

    Gość edziecko: gonya 04.03.03, 00:18 Odpowiedz
    No to szkoda, ze tak daleko, ale napewno mowia po angielsku, bo pamietam, ze bylam kiedys na wykladzie Claude"a Diolosy i byl on po angielsku. Wiec sprobujcie. Im wiecej informacji o pacjencie w liscie, tym lepiej. Nie probowalam nigdy zielonego orkiszu (!) - chyba u nas jest nieosiagalny, ale sprobuje w Niemczech. Probowalam za to bulgur (grubo lamana pszenica) - pycha! Mila niestety nie poznala sie jeszcze na kielkach, ale za to przepada wprost za napecznialymi (np. w zupie) glonami marki hijiki. Ganga! Opisz mi jak robisz weka - czy sie nie psuja (plesn), czy trzeba wyparzac sloiki, ile czasu gotujesz weka itd. Chcialabym w tym roku porobic troche przetworow, nauczyc sie tego. Mysle, ze takie jedzenie oczywiscie nie rowna sie swiezemu, ale w porownaniu z innymi nienaturalnymi sposobami konserwacji zywnosci sa naturalne i maja nadal sporo czi. Sa o.k. Poza tym zwlaszcza w zimie i w przednowku wiosny sa wspanialym zrodlem wielu wartosci. Nie rob sobie wyrzutow. Nie slyszalam o tym owsie, nie bardzo chce mi sie w to wierzyc, zapytam o to Terese, ktora prowadzi kurs. Wiem za to, ze polaczenie mleka z owsem jest baardzo nawilzajace, takie polaczenie moze u niektorych osob powodowac zastoj energii, moga byc po nich osowiale i przymulone. OWIES - najlepiej ze wszystkich zboz odzywia, wzmacnia energie czi, WSKAZANY: zwlaszcza wjesienia i zima, dla wyziebionych konstytucji, przy braku entuzjazmu, niedoborze czi i yang. U sportowcow spozywajacych owies wykazano lepsze wyniki, wiecej sily itp. PRZECIWSKAZANIA: raczej nie ma, chyba, ze ktos jest bardzo wrazliwy na cieplo, podawany dzieciom na noc moze powodowac zaburzenia snu i niepokoj, przy problemach trawiennych - prazenie, dlugie gotowanie i picie wywaru. Takie mam info na temat owsa. Osobiscie, mysle, ze taki poglad zostal spreparowany na potrzeby producentow mleka. Bo przeciez owsianka, platki kukurydziane czy musli na sniadanie jest bardzo popularne, dlaczego wiec nie mozna byloby tego polaczyc z lepsza sprzedaza mleka? Sorry, to takie kasliwe uwagi na temat mleka, ale przy tym zalewie reklam i wszedobylskiej podazy prod. mlecznych mozna zwariowac... Apropos nabialu - Moja Milka (ale imie sobie wymyslilismy - patrz zdanie wyzej - he he) tez uwielbia siasia - czyli jajka i pozwalam jej na to 2-3 razy w tygodniu (na mientko). Pozdrawiam cieplo. gonya P.S. Aha, dla biednego Jarka na diecie - pszenne piwo od czasu do czasu moze byc ok. Jakas radosc czasem sie w koncu nalezy.... Pa pa!
  • IP: *.*

    Gość edziecko: ganga 07.03.03, 15:58 Odpowiedz
    Nie moge na razie Jarka zmobilizowac do napisania listu, bo on nie bardzo wierzy w korespondencyjne diagnozy i jak prawie kazdy chlop mowi ze mu nic nie jest! Na szczescie dolegliwosci stopniowo przechodza, bo pilnuje jego diety (on juz dawno podjadalby sobie rozne "smakowite kaski" jak czekolada, ciasteczko z kremem, smazone kotleciki itp). Sluchaj Gonya, w kwietniu jedziemy do Polski, moge Ci wiec kupic pare rzeczy (no np. ten zielony orkisz) i przeslac pozniej juz z polski paczuszke. Odrazu Ci mowie, ze to zaden problem :) Ja nie moge spotkac hijiki. Nigdzie. Nikt tu o tym glonie nie slyszal, w Niemczech tez jakos nie moge trafic, wiec uzywam wakame. Czy sa jakies roznice w smakach poszczegolnych glonow, bo ja chyba je nie bardzo rozrozniam... Misia jak widzi glony w zupie mowi, ze to "muchy", ale tez je wyjada ze smakiem. Pamietam, ze w Polsce raz kupilam paczuszke jakis glonow (nazwa zaczynala sie na "a") i najwidoczniej byly bardzo zanieczyszczone, bo wszyscy mielismy po ich zjedzeniu problemy skorne (gotowalam je kilka razy, bo nie wiedzialam ze sa "nie tego"). I od tamtej pory mam ogromne opory w jedzeniu glonow. Co do wekow. Wszystko zalezy od tego co wrzucasz do sloikow. Ja napisze Ci tu tylko o dwoch przypadkach. Jak robie przetwory owocowe, np dzemy czy przeciery to do wczesniej wyparzonych sloikow (ale nie wycieram ich do sucha) wlewam jeszcze wrzacy przecier (to znaczy wlasnie zdjety z ognia). Pozniej przecieram do sucha zakretki (tez sparzone) i gwint sloika. Zakrecam mocno i odwracam do "gory nogami" czyli stawiam sloik na zakretce. I tak stoi sobie az do ostygniecia. Nie pasteryzuje juz takich przetworow i jeszcze nigdy nie zdarzylo mi sie by cos sie zepsulo. Ale jak na przyklad robie pasztety sojowe do chleba (do kazdego sloiczka dolewam na koniec (tuz przed zakreceniem) odrobinke oleju) to je pasteryzuje przez dwa dni (czyli dwa razy po 1 godzinie). To znaczy w duzym garnku nalewam wody tyle, by po wstawieniu sloikow siegala do 3/4 ich wysokosci, zagotowuje wode, na dno garnka klade sciereczke bawelniana, wstawiam sloiki, przykrywam pokrywka i gotuje przez godzinke. Sloiki nie moga stac zbyt ciasno, by sie nie obijaly, zobaczysz i tak beda "tanczyc", czasami trzeba wtedy zmniejszyc ognien. Wiem, ze niektororzy zapiekaja sloiki w piecu (ja tak jeszcze nie probowalam), gdzies nawet niedawno ktos o tym pisal na tym forum (byla mowa o przygotowywaniu jedzenia na wyjazdy). Jak masz jakies bardziej szczegolowe zyczenia/pytania odnosnie wekow to chetnie Ci odpowiem. Gonyu, jeszcze jedna wielka prosba. Mam nadzieje, ze mnie nie przeklniesz, bo to bylaby spora praca domowa. Czy moglabys przez tydzien, dwa spisywac Wasz jadlospis calodzienny? Nie chodzi mi o gotowe przepisy, ale o same "tytuly". Chcialabym wiedziec jak komponujesz diete w ciagu dnia i tygodnia. Jesli dieta Milki rozni sie od tego co przygotowujesz Wam dosroslym to tez to zaznacz. Co o tym myslisz? To by bylo ku inspiracji (mojej oczywiscie). Ostatnio brakuje mi inwencji tworczej i moze cos sciagne od Ciebie. Pozdrawiam serdecznie ganga
  • IP: *.*

    Gość edziecko: ganga 07.03.03, 15:59 Odpowiedz
    Dynka, a jak tam wyszly Twoje soczewicowe eksperymenty? Jestem bardzo ciekawa :) ganga
  • IP: *.*

    Gość edziecko: Kyna 14.03.03, 00:13 Odpowiedz
    cześć Wyciągam na wierzch bo nie chcę żeby zaginął !!!! (wątek oczywiście) a tak trochę poważniej, . Od dłuzszego czasu śledzę i czytam tenze wątek.Przepisy - tzn dwasmile) - wykorzystałam Powodzenie 50% dokładnie; Ryż z jabłkami - super!!!, kasza jaglana z gruszkami - fe, tzn przeze mnie; za mało wody?,za dużo kaszy? grunt ze się niedogotowała,przypaliła i prawie wylazła z gara, no ale mąż ku mojemu zaskoczeniu uznał że " dobre tylko kasza sie nie dogotowała" zaskoczyło mnie to "" dobre"". a teraz poważnie, chcę podziękować za inspiracje.Narazie, wczoraj dostałam książkę "Odzywianie wg 5PP",zaczęłam czytać i pewnie będę pytać- jeśli zechcecie mi odpowiadać(nie jestem zbyt często piszacym gościem na forum). Strasznie długi mi ten post wyszedł, no to kończę i pozdrawiam Kinga p.s. Do Gonyi - czy nie mieszkasz przypadkiem na Ursynowie?
  • IP: *.*

    Gość edziecko: gonya 17.03.03, 22:05 Odpowiedz
    Czesc Gangus! Straszne sorki, ze sie tak dlugo nie odzywalam, ale nie bylo nas po prostu a z czasem tez cienko bylo. U nas wszystko gra, Mila skonczyla wlasnie 20 miesiecy, ma sie dobrze, choc z uporem maniaka odmawia mi nowych smakow i nowych potraw. Musze sie niezle nagimnastykowac, zeby zeszla ze swoich utartych drozek smakowych i sprobowala czegos nowego. Odpowiadajac na Twoj ostatni post: Glony hijiki sa taka odmiana, ktora mi smakuje. Dodane do zupy czy innej potrawy - oczywiscie w nie za duzej ilosci - nie zmieniaja jej smaku. Nie czuc ryba. Inne glony, jakich uzywalam zawsze nadawaly potrawie taki nieprzyjemny posmak, a te wlasnie nie. W Niemczech widzialam je (i w Polsce oczywiscie tez), sprobuj sie popytac. Trzeba uwazac i kupowac tylko te dobre (drozsze). Sa super-zrodlem wapnia i innych mineralow - polecane na niedobory substancji (Yin), na osteoporoze rowniez. Ciesze sie, ze Jarek sie juz lepiej czuje, no po takiej kuchni i przy takiej opiece - nie sposob dlugo chorowac... Dzieki za rady dot. wekow. Napewno bede w tym roku probowac. Ciekawostka dla mnie sa Twoje wekowane pasztety! To jest mysl. Co do mojej pracy domowej - tyo chetnie ja przygotuje - ale za jakis czas, o.k.? I bede miala taka sama prosbe do Ciebie, bo ja mam chyba podobne dylematy... Niestety musze konczyc, bo juz poznawo, ale niedlugo cos skrobne. Dzieki za ten orkisz slonko, bedziemy na poczatku kwietnia w Berlinie - wiec duze zakupy jedzeniowe sa nieuniknione. Jeszcze raz dzieki! I jeszcze pare slow do Kingi: Moze lepiej dodawac kasze jaglana wczesniej ugotowana? Wtedy nie ma niespodzianek, ze wykipi albo za duzo. Mieszkam na Ursynowie, a co - Ty tez? Pozdrawiam wszystkie mamusie z watku i obserwatorki! gonya
  • IP: *.*

    Gość edziecko: ganga 17.03.03, 22:35 Odpowiedz
    Kochan Gonyu, wlasnie siadalam do kompa by cos do Ciebie napisac (w tym watku), a tu widze nowy post od Ciebie... i z wrazenia zapomniala co chcialam napisac :lol: No nic, zbiore sie jutro (moze...),dzis juz pora nie taka, by wytezac mozg. :hello: ganga
  • IP: *.*

    Gość edziecko: Kyna 17.03.03, 22:41 Odpowiedz
    czesc gonyu juz sie balam ze Was nie bedzie. co do kaszy narazie spasowalam, sprobowalam z platkami ale okazalo sie ze gruszki i te platki i ich ilosc i ich samk i... to wszystko dla mnie za trudne hehehe,natomiast zrobilam je jak ryz i mi samokowalo. moja nina stwierdzila (z uroczym grymasem - mama je !).no to narazie tyle.czekam na "gotowanie..." ma byc w kwietniu i zaczne na nowo.cora jest raczej konserwatywna co do smakow i jedzenia... zobaczymy. zapytalam czy na ursynowie bo sie widzialysmy tzn ja pamietam bo Mila to raczej rzadkie imie. w Grand sklepie twoja corcia cos szperala, zawolalas ja po imieniu i wtedy jakas kobicina czyli ja zapytalam jak ma na imie bo wydawalo mi sie ze slyszalam Nina a moja corka tak wlasnie ma na imie i myslalam ze Mila tez ufff. Niestety juz nie mieszkamy na ursynowie .... od grudnia niestety - ale stosunkowo niedaleko. Czy mozesz polecic jakies sklepy ze zdrowa zywnoscia - oprócz tego na bazarku za megasamem? pozdrawiam kinga
  • IP: *.*

    Gość edziecko: ganga 18.03.03, 12:49 Odpowiedz
    Juz mi sie przypomnialo (nie ma to jak sie dobrze wyspac ;) )... Powiedz mi Gonyu, jak to jest z dodawaniem (kiedy?) do potraw produktow takich jak makaron czy kluseczki juz ugotowane (np. mam zupe i chce dodac do niej makaron). O ile z poszczegolnymi ziarnami jak ryz, czy pszenica nie mam problemow, tak tu sie zastanawiam. Tym bardziej gdy takie "cos" jest wielu skladnikowe. W artykule Iny Dialosa, wyczytalam ze ona klasyfikuje cynamon jako Metal, a u Temelie jest Ziemia. Czy mozna ta przyprawy traktowac tak dowolnie? Rozumiem ze kazda z nich ma klasyfikacje wg troche innych regul? I jeszcze pytanie o potrawy ktore sie piecze. Czy jest koniecznosc wsadzania do pieca potrawy, ktora wlasnie weszla w przemiana Drewana, by byla zachowana kolejnosc w cyklu (bo pieczenie kojarzy mi sie z Ogniem, czyli nastepnym po Drewnie)? Ha! Proszac o Wasz jadlospis, podajrzewalam, ze odbijesz pileczke i poprosisz o to samo :) . OK, sprobuje to zrobic. Tylko nie wiem czy bedzie to dla Ciebie uzyteczne, bo ja wciaz uzywam w kuchni spore ilosci produktow mlecznych i mleka?! A oto jadlospis z wczoraj: sniadanie: platki jaglane i owsiane z gruszkami obiad: zupa soczewicowa z porem i ryzem podwieczorek: nalesniki z konfitura z migdalow kolacja: lasagne z nadzieniem jak do ruskich pierogow Jak ktos zechce moge podac bardziej przyblizone przepisy. Koncze, bo juz nic wiecej nie pamietam :) pozdrowienia ganga
  • IP: *.*

    Gość edziecko: gonya 19.03.03, 17:30 Odpowiedz
    No nie wiem, czy bede umiala odpowiedziec na wszystkie Twoje pytania, ale napisze to , co wiem lub co czuje na ten temat. Sa dwa sposoby dodawania do potraw innych (gotowanych oddzielnie) produktow. Albo kierujemy sie ostatnim dodanym elementem (jesli np. gotujemy sos i na koncu go solimy (Woda), to polewamy potrawe tym sosem wtedy, gdy nalezy do owej potrawy dodac element Wody). Inny sposob to kierowanie sie ogolnym smakiem tego - nazwijmy to - dodatku: jesli sos jest ostry - element Metalu, slony - element Wody itd. Jesli chodzi o dodawanie makaronu do zupy, to ja bym dodawala go w przemianie, z ktorej pochodzi glowny skladnik tego makaronu - czyli jesli pszenica to Drewno. Jest jeszcze jedno "ale". Tak naprawde dodawanie kolejnych produktow w odpowiedniej kolejnosci jest najbardziej istotne w przypadku GOTOWANIA, gdy jedzenie jest transformowane, przemieniane. Kiedy mamy aktywny element ognia. Oczywiscie, lepsza jest salatka robiona w odpowiedniej kolejnosci, czy zawekowane w dobrej kolejnosci morele, ale jesli masz pieknie (tj. wg 5 P-mian) ugotowana zupe czy leczo, wszystkie Smaki sa zawarte i chcesz juz bez gotowania dodac do niej kluseczki, to nie przejmowalabym sie tym, ze nie beda dodane w odpowiedniej kolejnosci. Wazna zasada jest w tej kuchni wewnetrzny spokoj, harmonia, radosc i przyjemnosc - to tez "wchodzi" do naszych potraw. W tym tez jest duzo CHI. Ja tez czasami wkurzalam sie, ze cos tam pominelam, albo wogole zapomnialam na ktorym elemencie stanelam, ale chyba nie oto chodzilo w tym wszystkim... A wiec luzik - robimy jak najlepiej to, co w danym momencie mozemy i napewno bedzie pieknie. Cynamon - rzeczywiscie czasem mozna sie spotkac z rozna klasyfikacja produktow. Zalezy to od szkoly dietetyki. Jedni mistrzowie przekazuja to w ten sposob - inni maja troszke inny podzial. Taoizm na szczescie nie opiera sie na sztywnych podzialach - jest nauka o wzglednosci i relatywizmie zjawisk, choc ogolne zasady sa we wszystkich szkolach te same. Cynamon czesto zaliczany po prostu do przypraw - a wiekszosc przypraw jest w przemianie Metalu. Mozna powiedziec, ze akurat cynamon jest tak na granicy elementu Ziemi i Metalu - ja dodaje go wlasnie w takim momencie (np. slodkie jablka-kasza jaglana -rodzynki-CYNAMON-platki owsiane-kardamon itd.) Nie bardzo rozumiem Twoje pytanie dotyczace pieczenia. Jesli chodzi o ten jadlospis codzienny - wiesz, ja tez calkiem nie zrezygnowalam z mleka i przetworow - choc uzywam ich w minimalnych ilosciach. Zreszta Mila nie przedpada za mlekiem wogole, zarowno mi jak i Olafowi zbyt duza ilosc kazeinki tez nie sluzy (2 kawalki sernika i juz mi niedobrze). Wiec jesli mleko - to tylko do kawy - minimalne ilosci, smietana do zupy czy sosow - tez malo, czasem jakis parmezan do spagetti, czasem pierogi ruskie, pizza czy jakis kozi twarozek. Bardzo rzadko nachodzi mnie cos i kupie sobie jakies swinstwo pt. waniliowy serek, albo budyn. Ale to rzeczywiscie rzadko. Twoje przepisy z prod. mlecznymi i tak beda dla mnie inspiracja. Ale patrzac na Twoj jadlospis musze z przerazeniem stwierdzic, ze moja kuchnia jest niestety bardziej skromna, by nie powiedziec uboga. Mam nadzieje, ze na wiosne i lato sie to zmieni... Staram sie gotowac zupy co drugi dzien i gdy robie np. kotlety czy golabki - to tez na dwa dni. Warzywne lecza i sosy, takie rzeczy jak placki czy nalesniki - oczywiscie sa jednodniowe. Jadlospis ulega wzbogaceniu, gdy pojawia sie wiecej swiezych warzyw, ale i tak gotuje teraz mniej wykwintnie niz kiedys (np. w ciazy). W duzym stopniu decyduje o tym mniejsza ilosc czasu, Rowniez to, ze chce gotowac np. jeden obiad dla nas wszystkich - zakres potraw, ktore moze jesc z nami Mila jest znacznie mniejszy, niz, gdybym gotowala tylko dla doroslakow. Dobra, ale sie rozpisalam. Jeszcze jadlospis z wczoraj; sniadanie: ja i Mila - platki z roznych zboz z warzywami (Olaf - jajecznica) obiad: zupa z czerwonej soczewicy, 2-gie danie: ryz jasminowy brazowy + kotlety z pestek slonecznika + surowka z bialej rzodkwi (dla Mili zamiast brokuly gotowane na parze z maselkiem) kolacja: kanapki z maslem migdalowym (tylko dla Mili) - my kolacji nie jemy raczej W miedzyczasie dla Mili w lapke: jabluszko surowe, orzechy laskowe, sok, morela suszona, marchewka surowa. Znowu dlugo i nudno..he he. Pozdrawiam wiec cieplo. gonya
  • IP: *.*

    Gość edziecko: gonya 19.03.03, 17:42 Odpowiedz
    No prosze! Jaki ten swiat malusi... Oczywiscie, ze Ci pamietam! Pamietam tez Ninke z placu zabaw i spacerow oczywiscie. Szkoda, ze sie wyniesliscie, byloby z kim pogadac na zywo na spacerku. Nie wiem, o ktory sklep Ci chodzi (ktory megasam?), ja zaopatruje sie glownie w sklepie ze zdrowa zywnoscia EKO-OKO na bazarku przy ulicy Wawozowej rog Stryjenskich. Bardzo dobre zaopatrzenie, swieze warzywa, dla miesolubow - tez mieso z hodowli ekologicznych, swietne panie obslugujace. Jest tez nowy sklep BIOLANDIA w Piasecznie - jeszcze nie odwiedzilam, ale jest podobno niezly. Strona internetowa: www.biolandia.pl Moja cora jest tez konserwatywna - to chyba wiekszosc dzieci tak ma. Nie wiem, chyba trzeba z uporem maniaka nakladac te buraczki na talerz i z uporem maniak zjadac je po dziecku. Moze kiedys zaskoczy... Pozdrawiam temczasem serdecznie. gonya
  • IP: *.*

    Gość edziecko: Kyna 19.03.03, 22:09 Odpowiedz
    dziendoberek no właśnie swiat malusi ale jednakowoż dalekusi (stosunkowo) Też żaluje ze sie wynieslismy ale mamy wiecej miejsca co jest super. Tutaj niesetety nie ma takiego "zaplecza" spacerkowego jak na Ursynowie :( wiec bede bywac na U. chyba czesciej tylko nich sie zrobi CIEPLO!!!! chodzilo mi o ten megasam na hmm jak ta ulica...koński jar??? ( o kurcze niestety nie znam tam ulicy ??!!!). No ale chyba nie szkoda bo ten sklepik mi sie nie podoba jakoś tak :(. przy nastepnej wizycie w"domu" pojade tam na stryjenskich dzieki za namiar Narazie jestem poczatkujaca w temacie PP ale ostatnio zapijam sie takim napitkiem ( myslac naiwnie ze to moze ma sie jakos do PP)- oto on ten napitek: (kolejnosc w/g plakatu z ksiazki) ((az sie boje go podac))) a wiec D - cytryna - plasterki O - gorąca woda Z - miód W - zimna woda (dopelnienie) swoja droga i tak jest pyszne ale co Ty na "to"? i jeszcze pytanko( albo dwa "na goraco") - jak moge Cie podreczyc. robiac sos warzywny w/g Twojego przepisu dodałam pieczarki razem z cukinia - czy to jest ok? (bo w/g tabeli to pieczarki sa tam gdzie cukinia wiec pomyslalam ze moze "bedzie git", co mozna myslec o lanych kluskach - nina bardzo je lubi i może można je jakos "wtrynić) tylko ze je gotuje sie w zupie na koncu, i ostatnie (trzecie pytanko przemycone cichcemsmile) czy ogolnie mąki to "ida" tam gdzie zboża tzn pszenna tam gdzie pszenica,kukurydziana tam gdzie kukurydza itd? o rany nie chcę nadwyrezac cierpliwości pozdrawiam Kinga p.s Ninka zjadla niezlą porcje sosu warzywnego z calkiem nowa dla niej cukinia(niestety nową) i moge zaryzykować ze bardzo smakowalo z ryzem jasminowym, a dzis pół porcyjki marchewki z pestkami dyni - efekt zadowalajacy...jestem dobrej mysli (narazie...)Wybacz pytania i moja prosta wiedze ale jak to okreslił moj maż "tkwimy w chale a inni takie dobre jedzonko jedza" (o przepisie na cukinie z cieciorka nie w/g PP ale jesli chcesz to podam tylko trzeba by bylo zamienic puszkowe na swierze) my jeszcze z tych kotleciarsko*kartoflano*zasmażkowo*.... :( :) pozdrowienia serdeczne K
  • IP: *.*

    Gość edziecko: Kyna 20.03.03, 10:33 Odpowiedz
    czesc chcialabym sie tylko usprawiedliwic z podania wielce "wyjatkowego"napoju. do w wasadzie dla mnie nowosc bo do tej pory zapijalam sie sokami lub sokiem z woda i raczej mi to zbrzydlo a kombinacji cytryna+miod dodawalam do herbaty wiec "odkryciem" dla mnie jest w/w napitek ktory probowalam jeszcze ulozyc wg PP. to tyle. no coz takie proste rzeczy a jak ciesza i smakuja :) pozdrawiam serdecznie( i nie uwazam sie za odkrywce :)) Kinga
  • IP: *.*

    Gość edziecko: gonya 21.03.03, 23:34 Odpowiedz
    Witaj Kinga, Juz kumam o ktory megasam Ci chodzilo, ale nie bywalam na tym bazarku - chyba przywiazalam sie juz do tego sklepiku na Kabatach... Bardzo fajnie, ze probujesz sama cos kombinowac z przepisami, ustawiac je w kolejnosci 5-ciu przemian. Bardzo szybko mozna sie w ten sposob tego wszystkiego nauczyc - w pewnym momencie staje sie to tak naturalne, ze wlasciwie takie gotowanie nie zajmuje wiecej czasu niz "normalnie". Jesli chodzi o ten napoj, to przede wszystkim napewno dobrze, ze jest on cieply. W samym przepisie poprawilabym jedynie to, ze miedzy przemiana Ziemi a Wody wstawilabym cos z przemiany Metalu, zeby jej nie przeskakiwac. W tym przypadku najlepsze byloby chyba dodanie pestki kardamonu (zielonego). Generalnie napoj ten jest dobry na cieple dni, a takze na upal i wysoka goraczke. Cytryna bowiem nalezac do przemiany Drewna skierowuje energie do wewnatrz, zamyka pory, zatrzymuje plyny w organizmie, mozna powiedziec: "zasznurowuje" organizm. Jest do tego ochladzajaca. Miod z kolei wspomaga plyny, wspomaga CHI. Nalezac do przemiany Ziemi - nawilza organizm. Z jednej wiec strony nawilzamy organizm, z drugiej - zatrzymujemy te wilgoc w organizmie. Oczywiscie zalezy jak duzo tego pijesz - 1 szklanka dziennie wiosny nie czyni - wypita rano na czczo moze nawet fajnie oczyszczac organizm, ale juz 3-4 szkl. ma konkretne dzialanie. Jesli masz np. problemy z nadmiarem wilgoci (czujesz sie obrzmiala), marzniesz lub masz klopoty z trawieniem (zimny zoladek), to raczej pilabym go malo - chyba, ze w totalne upaly lub przy wysokiej goraczce (utrata plynow). Dodanie rozgniecione pestki kardamonu nie tylko uzupelnia brakujaca przemiane Metalu, ale ma dzialanie lekko rozgrzewajace - harmonizuje ochladzajace dzialanie cytryny. Kardamon jest genialna przyprawa - ogrzewa, przeksztalca niepozadana wilgoc w cenne dla organizmu plyny. Mozna go dodawac do kawy, herbaty, wszelkich ciast, slodyczy, kompotow. Wtedy slodkosci nie zasluzowywuja nas. Dostepny jest tez kardamon mielony, ale ten szybko wietrzeje - ten w calych pestkach gnieciony w mozdziezu lub lyzka (ew. mielony swiezo w mlynku do kawy) jest de best. No to tyle - mam nadzieje wyczerpujaco na temat napitku. Ciekawe swoja droga - jesli masz taki spust na to - moze jest to zwiazane z potrzeba kwasnego smaku? Wiosna rzadzi watroba i smakiem kwasnym, moze w ten sposob watroba daje znac: "teraz cos dla mnie!"? Podreczyc mnie mozesz - jak tylko mam czas, o ile bede umiala - odpowiem na kazde pytanko z tej parafii. 1/ pieczarki mozna jak najbardziej dodac tak jak to zrobilas - rzeczywiscie naleza do przemiany Ziemi i tak jak cukinia sa lekko ochladzajace. Wiec jest git. 2/ kluski lane - zalezy jak je robisz; jesli dodajesz na koncu make pszenna (Drewno) i chcesz taki gotowy zacier klasc czy lac na zupe, ,to powinnas to robic, kiedy jest ten moment, zeby do zupy dodac element Drewna (pisalam ostatnio o podobnej sprawie do Gangi - spojrz post wyzej) 3/ oczywiscie - maka to zmielone zboze - wiec maka pszenna nalezy tak samo jak pszenica do elementu Drewna, kukurydziana do ziemi itd. Kinga, nie krepuj sie, po to jest forum ,zeby pytac sie, radzic, dyskutowac. I to wlasnie jest super! Bardzo chetnie wyprobuje przepis na cieciorke z cukinia, jesli podasz. Jesli chodzi o nawyki kulinarne, to oczywiscie tez to znam... Czasem brakuje pomyslow, sily, inwencji... Dlatego super, ze jest cos takiego jak to forum, gdzie fajne babki wymieniaja sie doswiadczeniami, gdzie zawsze moge zajrzec w chwilach kulinarnej pustki. Pozdrawiam serdecznie! gonya P.S. czy jecie mieso, nabial, ryby? Ciekawam. Napisz cos. Ile ma Twoja corcia? O Jezu, znowu wyszlo dlugo... Komu sie bedzie chcialo to czytac???
  • IP: *.*

    Gość edziecko: Kyna 22.03.03, 21:59 Odpowiedz
    witam,witam Bardzo dziekuja ze odowiedz. Co do napitku do wlasnie robiac go wiedziałam że coś trzeba wrzucić do Metalu ale nie miałam pomyysłu co, dzieki za kardamon - lubie jego smak. Nietety jednak chyba bede musiała z niego tzn napitku zrezygnować gdyz dzis okazało sie że jestem "zaśluzowana" niemalże na "ament".Byłam na targach medycyna naturalnej i "Pan Czarodziej skośnooki" zbadał mi puls,język i oko i zawyrokował że meridiany są bardzo zablokowane, zaśluzowane wiec z energią u mnie kiepsko . Uczucie totalnej ciężkosci, takiej dętki jest mi doskonale znane od dawna wiec aby pozbyc sie tego śluzu z kanałów( swoją drogą to brzmi dość obrzydliwie dla kogos sie z takim określeniem nie spotkał - feee )dostałam ziółka no i mniemam iż dobrze byłoby zwrócić baczniejszą uwagę na dietkę hmm. Tym bardziej że bardziej "kręcą" mnie słodycze niż kwasy (ogóra kiszonego ominę z trudem a czekolady mi się nie uda).Kończąc te wywody - będe chodzić do tego "Pana Czarodzieja" a teraz o nas - jemy mięcho a jakże i to w postaci najbardziej "prymitywnej" kotlety najczęściej bo brak czasu a tak poważnie to lubimy zjeść smaczne męso (zwłaszcza kiełbasę myśliwską heheh)w jakiejś potrawce lub też befsztyk ale myślę że jeżeli uda mi się wprowadzić kuchnię wg 5P to powoli będziemy ograniczać - nie zaryzykuję stwierdzenia że przestaniemy jeść napewno (mam nadzieję że ni jesteśmy zbyt mocno do niego przywiązani). Nabiał, ryby i inne świństwa chemicznego świata także spożywamy - gdyż jesteśmy przyzwyczajeni chyba. To o naszym jedzeniu brzmi dość "brutalnie" ale taka prawda, nie usprawiedliwiam sie. Teraz trochę zaczynam zwracać uwagę na to robi się w organiżmie po zjedzeniu na grejpfruta lub jogurta - ciekawe że ja nigdy nie lubiłam jogurtów prosto z lodówki zawsze były dla mnie za "zimne". Ojoj co to sie robi z tego posta - litania jakowaś . to teraz szybko żeby nie nudzić. Ninka jest z 9 maja 2001 ( hehe dzień zwycięstwa ) a teraz przepis - trzeba go oczywiście przerobić bo ja się tego nie podejmuję no i zamienić puszkowe na niepuszkowe No to wklejam Najpierw wazna informacja: tutaj nalezy poeksperymentowac i w wyniku eksperymentow dobrac proporcje :) Kroimy drobno cebule (1) i czosnku zabki 2 (albo wiecej badz tez mniej). Jak ktos woli, mozna nie siekac cebuli, tylko takie koleczka dac, co sie potem fajnie ciagna. Szklimy na pokaznej ilosci oliwy z oliwek Wrzucamy do tego pokrojona cukinie (2-3) oraz papryke (1-2), przykrywamy, dusimy, mieszamy od czasu do czasu Dosypujemy cieciorki z puszki (niecala puszke, reszte wyzeramy na miejscu) Dodajemy przyprawy: pare kulek ziela angielskiego, troche galki muszkatolowej, pieprz, sol, lyzeczka cukru (tak, tak) oraz kmin (do kupienia w sklepach z orientalnymi przyprawami - po ang. jeera albo cumin).Nie jest to kminek, ale mozna zastapic mielonym kminkiem od biedy. I jeszcze ze 3 listki laurowe. Wlewamy 2 puszki pomidorow bez skorki, najchetniej taka papke. No i gotujemy to sobie, pozwalajac odparowac nadmiarowi wody. Fajnie do tego zrobic mielone kotlety sojowe Sante, ale zrobic z nich male kuleczki, a nie duze kotlety. A wtedy warto tzatziki do nich. Wkleje jeszcze munga ( mam nadzieje że autor sie nie pogniewa) :) Mung (zielony albo inny, bo sa rozne) gotujemy do pierwszej miekkosci w wodzie. W drugim garnku rozgrzewamy łyżkę (1-2) masła. Podsmazamy na nim krotko przyprawy, np. kmin, kminek, kurkume, pieprz, galke muszkatolowa, curry (tzn. nie mieszanke przypraw curry, tylko proszek z kory curry - rzadziej spotykane u nas), imbir (ja dalem swiezy), kolendre, jak chcemy na ostro, to troche gorczycy (trzeba przykryc, bo strzela jak popcorn) albo chili (mozna cala papryczke pozniej). A mozna tez wsypac po prostu mieszanke curry, choc przyjemnosc mniejsza z tego. Wlewamy pomidory z 2 puszek do przypraw z maslem a do pomidorow - mung (tylko bez wody). Gotujemy mung w pomidorach, odparowujemy wode. Dodajemy swiezej kolendry (niekoniecznie). No i do tego najlepiej ryz basmati o rany a to dopiero jest tasiemiec... Zycze smacznego i czekam na opinie (przekaże autorowi bo jemu pozwoliłam sobie podać niektóre Wasze przepisy :) Pozdrawiam serdecznie. Kyna
  • IP: *.*

    Gość edziecko: kasza 25.03.03, 13:21 Odpowiedz
    Wczoraj byłam na pierwszych zajęciach prowadzonych przez p. Teresę Majewską - i jestem zachwycona. Rozjaśniło mi się nagle to co czytałam wielokrotnie i wydawało mi się, że rozumiem. Juz nie mogę się doczekać następnego poniedziałku. Jeszcze raz dziekuję za namiary i pozdrawiam serdecznie kasia
  • IP: *.*

    Gość edziecko: kasza 25.03.03, 13:21 Odpowiedz
    Wczoraj byłam na pierwszych zajęciach prowadzonych przez p. Teresę Majewską - i jestem zachwycona. Rozjaśniło mi się nagle to co czytałam wielokrotnie i wydawało mi się, że rozumiem. Juz nie mogę się doczekać następnego poniedziałku. Jeszcze raz dziekuję za namiary i pozdrawiam serdecznie kasia
  • IP: *.*

    Gość edziecko: gonya 28.03.03, 23:23 Odpowiedz
    Czesc Gangus, Co tam slychac u Was? Zdrowi? Wiosenni? Moze jestescie juz w Polsce? U nas po staremu, wiosna pcha sie drzwiami i oknami. Przez ostatnie dni robilismy z Olafem monodiete pszeniczna. Bleee. Ale dziala super. Wywala z organizmu toksyny, tluszczyk i przede wszystkim goraca wilgoc zmagazynowana w naszych cialkach podczas zimy - a jest to naturalne u kazdego. Mam nadzieje, ze nie beda nas sie imac chorobska a i czlowiek jakis taki "letki" i "czysciutki" sie staje... Polecam. Wlasnie zaczal sie u mnie kurs odzywiania z p. Teresa - to juz trzecia klasa. Odbywa sie w przedszkolu wegetarianskim, iwec moge przy okazji poznac panie, ktore bedea od pazdziernika przebywac z moja corka dlugie godziny. Jestem pod wrazeniem... Prosilas mnie o pare przykladow naszego codziennego menu. Nie jest to odzwieciedlenie wszystkich moich mozliwosci kulinarnych - musze to napisac, bo to menu nie jest jakies ekstra, ale napisalam rzetelnie jak bylo przez pare dni. Oczywiscie pojawiaja sie tez inne dania. WTOREK: sniadanie: platki wielozbozowe z warzywami obiad: zupa z czerwonej soczewicy - kotlety z pestek slonecznika + ryz pelny + surowka z bialej rzodkwi (Mila - brokuly z maslem) kolacja: Mila: kanapki z maslem migdalowym (ulubione) SRODA: sniadanie: jajecznica obiad: barszczyk z ziemniakami i kawalkami burakow - kotlety z pestek slonecznika + kasza jaglana + salata z pomidorami, czerw. papryka, sosem balsamicznym i orzechami (dla Mili zamiast salatki: gotowana marchew w plasterkach z maslem) kolacja: jablka z ryzem i rodzynkami CZWARTEK: sniadanie: platki jaglane z marchewka i cebula obiad: barszczyk z ziemniakami i kawalkami burakow - spaghetti z sosem pomidorowo-baklazanowym (+ parmezan) kolacja: placki z jablkami (na mace razowej oczywiscie) PIATEK: Mila: kaszka ryzowa, my - kanapki z pasta drozdzowa i pomdorami suszonymi (wlasnej roboty) obiad: ogorkowa - tofu w sezamie + kasza jaglana + brokuly (ukochane - Mila) kolacja - jajo na miekko SOBOTA: sniadanie: kanapki z maslem migdalowym (Mila) obiad: ogorkowa - kasza gryczana + krokiety soczewicowo-owsiane (pieczone) + buraczki kolacja: jablko surowe, gotowane marchewka i biala rzodkiew z maselkiem + grzanka z maslem. Kolacje je glownie Mila, my raczej unikamy, choc czasem sie zdarza. Na dzisiaj tyle, musze konczyc. Pozdrawiam serdecznie.gonya
  • IP: *.*

    Gość edziecko: ganga 01.04.03, 13:15 Odpowiedz
    poniewaz zniknela mi subskrybcja nie zagladamam juz tu dawno, a tu patrzcie list od Gonyi. Zaraz (to znaczy jeszcze dzis) napisze cos konkretniejszego, mam nadzije :)
  • IP: *.*

    Gość edziecko: malanda 01.04.03, 14:00 Odpowiedz
    Dziewczyny, ale mnie zaskoczylyscie :-) Jakis rok temu ja pisalam o tym i odzew jedynie krytyczny, poza jedna dziewczyna, ktorej imienia juz nie pamietam. fajnie ze sie tak odzywiacie, ja tez jak gotuje to wg Pieciu Przemian, ale odkad pracuje, malo gotuje :-( Pozdrawiam bardzo ciepło :-)
  • 02.04.03, 17:10 Odpowiedz
    Czesc Gonyu (no i pozostale Wierne Uczestniczki i Czytelniczki tej dyskusji),

    Wszyscy jestesmy zdrowi i szczesliwi. Ostatnio podrozowalismy troche, wiec nie
    bylam obecna na forum. Rowno za tydzien jedziemy do Polski, wiec znowu bede
    miala ponad 3 tygodniowa przerwe.
    Poza tym u nas za oknem wiosna na calego - kwitna forysycje, magnolie, sa
    zielone listki (ale jeszcze nie na wszsytkich drzewach), jest slonecznie,
    pieknie! Korzystamy wiec i robiny sobie krotkie wypady w gory.

    Ale wracajac do tematu. My tez myslimy o monodiecie na pszenicy (ostatni raz to
    robilam z 8 lat temu...). Mozesz dac jakies wskazowki?!?
    Napisz moze tez cos o tym kursie "trzeciego stopnia" - co nowego ?
    I dziekuje za jadlospis. Kochana jestes. Zawsze mozna na Ciebie liczyc!!!
    Ja tez zapisywalam nasz "rozklad jazdy". U nas sa 4 posilki, ze wzgledu na
    dziewczynki (jedza mniej ale czesciej) i na to ze Jarek nie je w domu obiadu, a
    do pracy moge mu dac jedynie zupe w termosie. Dopiero jak wraca (okolo 18) z
    pracy jemy "drugie danie", ktore u mnie nazywa sie kolacja. A pozdiwczorek jest
    dla dziewczynek i czasami jarek dostaje to samo na deser po kolacji.

    Jeden dzien juz podalam wczesniej, teraz nastepne:
    2.
    sniadanie:duszone jablka z platkami owsianymi i rodzynkami
    obiad: zupa z brokulow, pomidorow z makaronem
    podwieczorek: budyn czekoladowy (domowy, czyli z zoltkiem)
    kolacja: zapiekanka z ryzu i dyni, zielona salata
    3.
    sniadanie: jablka z rodzynkami i orkiszem
    obiad: omlet z pieczarkami, salata z pomidorem i slonecznkiem
    podwieczorek: compote z biszkoptami
    kolacja: prosotto, duszona marchewka z fenkulem, ogorki kiszone
    4.
    sniadanie: kluski lane na mleku
    obiad: barszcz czerwony z fasola
    podwieczorek: pudding ryzowy
    kolacja: ziemniaki duszone z brokulami i cebula, salatka z pomidorow z
    orzechami i sezamem
    5.
    sniadanie: kasza jaglana z figami suszonymi
    obiad: barszcz czerwony z jajkiem
    podwieczorek: jablka i gruszki duszone z platkami zbozowymi
    kolacja: fasolka po bretonsku z chlebem razowym (dal Adsui jajko na miekko)
    6.
    sniadanie: ryz z jablkami
    obiad: krupnik na prosie
    podwieczorek: paluszki razowe z serkiem ziolowym (dla Adusi sam serek,
    paluszkow nie pogryzie)
    kolacja: kotlety sojowo-warzywne, ziemiaki i salatka z buraczkow
    7.
    sniadanie: jajecznica
    obiad: zupa brokulowa
    podwieczorek: tort urodzinowy Adusi
    kolacja: kotlety sojowo-warzywne, ziemniaki, kapusta czerwona duszona

    To tyle na dzis. Musze chybna sobie odswiezyc ksiazke Temelie, by dostarczyc
    nowej dawki inspiracji do tworzenia w kuchni...

    Pozdrawiam cieplo
    ganga

    --
    ganga, mama Misi i Adusi
  • 02.04.03, 23:14 Odpowiedz
    witajcie na nowym
    jak dobrze ze przenieśli już caly ten wątek smile !
    O RANY, DZIEWCZYNY !!!
    jak patrzę na Wasze jadłospisy to aż więdnę..- z zazdrości i chyba ze zwątpienia
    Moje próby narazie ograniczają sie do czytania przepisów z ksązki i krupniku
    (dziś na szczęście wyszedł mi bardzo smaczny). Więdnę z zazdrości szczególnie o
    śniedania i kolacje na które permanentnie brakuje mi pomysłów (czytaj pomysłów
    i odbiorcy hehe) a nie mogę dziecku co wieczór serwować jabłek z ryżem, a moje
    dziecko to dość delikany "zwierzaczek" do karmienia i chyba nie ma ulubionych
    potraw ale na pewno ma te nie-ulubione.A może to "wina" mamy?? że jest bez
    pomysłów i determinacji??
    Czy mogłybyście troche pomóc wiernej czytelniczce i w wolnej chwili skrobnąć
    pare przepisów z Waszych tygodniowych śniadanek i kolacji ??PLS
    Z obiadkami(czytaj zupą) to jakoś sobie radzę aczkolwiek cichutko chciałabym
    żeby Nina jakieś drugie zjadła - kiedyś - może? Niespecjalnie lubi mięso (
    kotecik? fee, mesko fee) więc zupy na razie spełniają rolę obiadu no bo
    kartofelek czy brokulik czy marchewka też częsciej fe. Ale może kiedyś "far,
    far away..." Ninka przezwycięży swoje niechęci do nowych smaków i konsystencji
    (estetka hihi)smile
    Już kończę pozdrawiając nareszcie wiosennie (dziś nawet w deszczu słyszałam
    taki wiosenny swiergot ptaków- jakże to cieszy zmarzniętą duszę)




    --
    Kyna
  • 03.04.03, 09:52 Odpowiedz
    Kyna, obiecuje co jakis czas cos przeslac, ale teraz wybieramy sie na urlop
    (3,5 tyg!) wiec troche mnie nie bedzie. A tak jak napisalam wyzej u nas kolacja
    to po prostu drugie danie obiadu, ktory jemy z paru godzinnym opoznieniem, hi hi

    I chyba wysle prywatne powiadomienia do uczestniczek tej dyskusji, bo nie
    jestem pewna czy wszystkie wiedza, ze przeniesli nam nie tylko ten watek....
    Wczoraj dostalam ze 3 listy od innych dziewczyn z eDziecka, ktore przeniosy sie
    na forum maluchy z zapytaniem gdzie bedziemy.. oj, pokrecil sie troche swiat.
    --
    ganga, mama Misi i Adusi
  • 03.04.03, 22:17 Odpowiedz
    czesc Ganga
    Bardzo dziekuje za odzew. Spokojnie się urlopuj (i świętuj bo pewnie będziecie
    w Polsce) ja sobie jakoś jeszcze radzę to i sobie poradze jeszcze troche hi ihi
    Jak pisałam u nas obiad dla Niny wygląda jak zupa i ... już więc kolacje
    staram sie zaby byly troche bardzej "stałe" ale dość często pojawia się u mnie
    desperacja, no cóż pewnie taki mój los.. hehe ALE STARAM SIE !!
    Może się jakoś dziewczyny odnajdą, ale myśle że to "na własną prośbę"(nie mówię
    o zmianie na gazete) sie porozsypywały "po kątach" i się teraz szukają...
    gorące pozdrowienia i dzieki z góry

    --
    Kyna
  • 04.04.03, 07:14 Odpowiedz
    sluchaj Kyna, moze popatrz sobie w moj przykladowy jadlospis i wybierz sobie na
    co chcesz przepis?
    --
    ganga, mama Misi i Adusi
  • 05.04.03, 22:59 Odpowiedz
    ganga napisała:

    > 2.
    > sniadanie:duszone jablka z platkami owsianymi i rodzynkami
    > podwieczorek: budyn czekoladowy (domowy, czyli z zoltkiem)
    > kolacja: zapiekanka z ryzu i dyni, zielona salata
    >
    podwieczorek: pudding ryzowy
    > kolacja: ziemniaki duszone z brokulami i cebula, salatka z pomidorow z
    > orzechami i sezamem
    > 5.
    > > podwieczorek: jablka i gruszki duszone z platkami zbozowymi
    >
    > sniadanie: ryz z jablkami
    > > podwieczorek: paluszki razowe z serkiem ziolowym (dla Adusi sam serek,
    > paluszkow nie pogryzie)
    >

    > podwieczorek: tort urodzinowy Adusi - DUUUUUUUŻo Słońca Uśmiechu i
    Szcześcia dla Jubilatki - to zamiast przepisu prosimy ucałować smile



    No to pozwoliłam sobie wyciąć kilka danek. Bardzo dziękuję za chęci
    pomocy.Jeśli będę mogła się zrewanżować zaraz to uczynię. a teraz ostatni mój
    pomysł na kolacje- może prościutki ale podam przepis jako "rewanżunio"
    Placki z "musikiem" jak to mówi Nina:
    1. szklanka mąki - daję mieszaną a rewelacyjne są z mąką z amarantusa, tak na
    oko zeby wyszła ta szklanka - dziś była pszenna,kukurydziana i amarantusowa
    2. 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
    3. 2 łyżki cukru pudru (ale myśle że może być jakiś inny tylko miałki)
    4. łyżka stopionego masła
    5. ok 3/4 szklanki mleka ( zostaje mi zawsze troszkę)
    6. lekko roztrzepane jajko

    wymieszać sypkie produkty, dodać masło, jajko i zacząć miksować stopniowo
    dodając mleka trzeba patrzeć jaką gęstość ma ciasto - ma być gęste ale ma się
    lekko rozlewać (no to karkołomne tłumaczenie). Można odstawić na troszkę.
    Rozgrzać patelnię, nalać trochę oleju/oliwę - ilość w zależności czy patelnia
    teflonowa czy nie (na teflonowej można bez tłuszczu ew.)Nakładać łyżką(może
    się"zlewać"z łyżki) na patelnie,smażyć na złoto, przełożyć jak wierzch
    zacznie "schnąc" i znów na złoto albo jak kto lubi.
    Położyć musik owocowy albo polać syropem klonowym ( jeszcze nie próbowałam -
    ale pewnie pycha ) albo jogurcikiem, albo czym kto ma chęć

    Smacznego - podzieliłam się prościzną ale jestem szczęśliwa że to "wchodzi"
    mojemu dziecku bez namawiania ( no ale góra 3 szt - eh hehehe smile)
    pozdrawiamy cieplutko
    Kinga
    --
    Kyna
  • 07.05.03, 20:16 Odpowiedz
    Witajcie dziewczyny!
    O rany, troche czasu uplynelo. Sory, ze nie dawalam znaku, wiosna pracowicie
    sie zaczela...
    Dziekuje Ganga za odpisanie na moj poscik i za Twoje spisane tygodniowe menu.
    Napewno stanie sie dla mnie jakas pomoca.
    Kinga, nie przejmuj sie, ze Twoje obiady sa mniej "fantazyjne", zawsze tak jest
    na poczatku. Potem czlowiek nabiera wprawy i cos tam kombinuje. Jestem pewna,
    ze Twoje gotowanko jest pyszne a inspiracje czerpac mozna ze wszystkich stron.
    No tak, Ganga pytalas o ten trzeci stopien kursu, teraz to juz bedzie czwarty,
    ale w sumie to tylko tak powaznie sie nazywa, bo jest to nic innego jak tylko
    kontynuacja materialu do przerobienia, oczywiscie wchodzimy coraz glebiej w
    zagadnienie i jak to bywa przy okazji pojawia sie mnostwo dygresji, tematow
    rownie pasjonujacych co Piec Przemian. Te spotkania sa dla mnie niejako duchowa
    uczta. Wiec swietnie, ze caly czas Teresa (prowadzaca) je kontynuuje.

    U mnie wszystko gra, Mila zdrowiutka, sklada juz powoli zdania - a przede
    wszystkim wie juz czego chce a czego nie - i umie to wyrazic. Cyc jest jeszcze
    grany, mimo ze sielanka miala sie skonczyc w kwietniu. Ale jakos trudno mi sie
    do tego zabrac, a i sama zainteresowana nie jest tym zainteresowana. Cycy ma
    byc i juz!

    Na koniec i na wiosenke zalaczam przepis na prosciutka przekaske (moze byc tez
    czaescia obiadku lub kolacji):

    SZPARAGI W SOSIE HOLENDERSKIM

    Sos:

    D - do garnuszka wyciskamy sok z polowy cytryny
    O - dodajemy szczypte kurkumy
    Z - wbijamy 2 zoltka, do tego dodajemy troszke cukru (na czubek lyzeczki) i
    wszystko miksujemy jakies 5 min (zoltka musza stac sie lekko pulchne i powinny
    troche zjasniec)
    Z - do tego dodajemy przygotowane wczesnie przestudzone ale jeszcze cieple
    roztopione maslo (180 g masla roztopic w garnuszku, zebrac szumowiny)
    Dodajemy stopione maslo po troszenku ciagle miksujac, na koncu uwazamy by nie
    wlac scietego bialka z dna garnuszka. Sos powinien ladnie gestniec i na koncu
    byc gesty.
    M - dodac troszke pieprzu do smaku
    W - i soli do smaku

    W - zimna posolona wode
    O - gotujemy i przechodzi we wrzatek
    Z - wrzucamy obrane ze skorki szparagi (dobrze jest tez odciac gdzies 1/4
    lodygi od dolu - bywa lykowata), dodajemy troche cukru do wody
    Gotujemy do lekkiej miekkosci jakies 5-10 minut, nie moga byc zbyt miekkie -
    chyba ze dzieciaczki chca inaczej.
    M - mozna dac szczypte galki muszkatolowej

    Ugotowane wyjmujemy z wrzatku, kladziemy na talerzyk i polewamy sosem (nie musi
    byc cieply - i tak ogrzeje sie od szparagosy)

    SMACZNEGO!

    Pozdrawiam cieplo. gonya

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.