Dodaj do ulubionych

Czego unikać w diecie dziecka

12.09.08, 12:05
karmic dzieciaka tym, tamtym, dziesiatym, piecdziesiatym i co z tego? kiedys
nikt nie slyszal o zadnych prawidlach zdrowego zywienia i diety, starczalo
wiedziec, ze nie je sie jablek na noc do kwasnego mleka i tyle. teraz to nawet
pies musi miec zbilansowany obiad odpowiednio, smiech na sali. dzieciakowi nic
sie nie stanie jesli po prostu bedzie jadl normalnie i tyle. jak chce jesc,
niech je co mu pasuje, jak niejadek, to jak zglodnieje, to sie naje, na pewno
sie nie zamorzy.
Obserwuj wątek
      • dekoratorka1983 Re: Czego unikać w diecie dziecka 12.09.08, 13:59
        jasne ze nie pozwolila bym mu się napychac słodyczami, chodzi mi o to ze nie
        można się za bardzo przejmowac. Nasi rodzice jakos się nami az tak nie
        przejmowali i nie znali tych zasad żywienia a jakos zyjemy. I nie bede
        wprowadzac terroru jesli dzieciak nie chce rano sniadania jesc tylko woli w szkole.
        • mamciulka-nikulka Re: Czego unikać w diecie dziecka 12.09.08, 15:10
          dekoratorka1983 napisała:
          Nasi rodzice jakos się nami az tak nie
          > przejmowali i nie znali tych zasad żywienia a jakos zyjemy.

          Wąskotorowe myślenie - przecież tak jak obciążenia genetyczne
          przeważnie ujawniają się w co drugim pokoleniu tak samo jest z
          efektami złego żywienia - ty może na pozór nie odczuwasz błędów
          żywieniowych, ale twoje dziecko może nie Znieść tego tak łatwo.
          Wystarczy się przyjrzeć jaka patologia chorobowa obecnie się
          ujawnia, coraz to nowe choroby wśród dzieci, alergie, celiakia,
          astma, nietolerancje, wysypki, grzybice - przecież to wszystko to
          efekt odżywiania. Poza tym żywność 30 lat temu to nie to samo co
          teraz jest w sklepach, niestety prawa wolnego rynku są ważniejsze
          niż nasze zdrowie, a dobrze by było mnieć świadomość co się wkłada
          do buzi.
          Polecam do przeczytania o zdrowej żywnosci:
          www.naturalnamedycyna.pl/index.php?option=content&task=view&id=369#
          i do obejrzenia o zdrowotności mleka i nabiału:
          uwaga.onet.pl/1506986,archiwum.html
          a także o tym czym dziś jest mięsko w sklepie:
          www.naturalnamedycyna.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=166&Itemid=59
          dla tych co zamiast "jakoś odżywiać" chcą "zdrowo odrzywiać" swoje
          dzieci.
          --
          Jako rodzice zawsze musimy mieć skrzydła wystarczająco duże, aby
          otoczyć nimi dzieci i osłonić je przed krzywdą czy bólem. To
          figuruje w naszym kontrakcie z Bogiem, kiedy bierzemy na siebie
          odpowiedzialność za ich życie - Jonathan Carroll
          • kolina74 Re: Czego unikać w diecie dziecka 12.09.08, 15:30
            mamciulka-nikulka co w takim razie proponujesz skoro zywnosc jest niedobra?
            Mleko i jego przetwory be, mies be, itd. Sama sobie zaprzeczas bo piszesz, ze
            bledy zywieniowe ujawniaja sie chorobami w co drugim pokoleniu a za chwile
            dodajesz, ze zywnosc kiedysz to nie to samo co dzis. Przed pokoleniami naszych
            mam czy babc bylo wiele innych i jakos odzywiali sie podobnie, coz alergie to
            przede wszystkim choroby cywilizacyjne wywolane nie tylko przez bledy w diecie.
            Matki Polki maja istna obsesje na punkcie dzieci ich odzywiania i pielegnacji,
            dochodzi do absurdow, z niesamowita docieklascia doszukuja sie chorob, katary
            lecza za pomoca lekow antyalergicznych lub antybiotykow tak na wszelki wypadek.
            Niestey polskie dzieci naleza do najbardziej chorowitych w UE.
            • mamciulka-nikulka Re: Czego unikać w diecie dziecka 12.09.08, 16:03
              kolina74 napisała:

              > mamciulka-nikulka co w takim razie proponujesz skoro zywnosc jest
              niedobra?
              > Mleko i jego przetwory be, mies be, itd. Sama sobie zaprzeczas bo
              piszesz, ze
              > bledy zywieniowe ujawniaja sie chorobami w co drugim pokoleniu a
              za chwile
              > dodajesz, ze zywnosc kiedysz to nie to samo co dzis.
              Co innego błędy żywieniowe a co innego aspartam, wypełniacze,
              spulchniacze, benzoesan sodu, aromaty syntetyczne i wiele innej
              chemii. I to niczemu nie zaprzecza, wystarczy rozumieć co się czyta
              i czytać do końca. Co innego mleko od krowy wypasanej na łące u
              sąsiada, a co innego mleko od krowy, która w życiu nie zaznała smaku
              trawy i na łące nigdy nie była. Co innego jogurt naturalny, a co
              innego jogurt z 3 łyżeczkami cukru, a takie właśnie przeważają na
              sklepowych pułkach. Co innego szynka za 40zł/kg a co innego parówka
              z 20% zawartością mięsa, ścięgien, chrząstek, kości i skór za
              12zł/kg, co innego szynka wędzona, a co innego szynka lakierowana
              aromatem przypominającym w smaku, kolorze i zapachu dym drzewny.
              Istotą jest wiedzieć co się do gęby wkłada i tyle, tylko wymaga to
              trochę wiedzy i czytania etykiet. Jeśli chodzi o dzieci to chyba
              powinno być nas stać na taki gest w dbałości o ich zdrowie? Wiesz ja
              też kiedyś tak myślałam, że dziecko musi jeść wszystko to będzie
              silniejsze, ale otworzyłam oczy kiedy nagle się okazało, że moje
              dziecko mimo braku obciążeń genetycznych ma alergię na mleko, jaja,
              gluten i wołowinę, ot tak! Teraz wiem, że muszę dbać o swoje
              zdrowie, żeby mieć zdrowe dzieci, zdrowo je odżywiać żeby mieć
              zdrowe wnuki i prawnuki, a przede wszystkim mieć świadomość co
              kupuję. Czego Wam też życzę smile
              --
              Jako rodzice zawsze musimy mieć skrzydła wystarczająco duże, aby
              otoczyć nimi dzieci i osłonić je przed krzywdą czy bólem. To
              figuruje w naszym kontrakcie z Bogiem, kiedy bierzemy na siebie
              odpowiedzialność za ich życie - Jonathan Carroll
            • kjojik Re: Czego unikać w diecie dziecka 17.04.09, 13:27
              > Niestey polskie dzieci naleza do najbardziej chorowitych w UE.

              może dlatego że są notorycznie przegrzewane, co do kogoś pójdę do domu to
              dziecko od stóp do głów ubrane body z długim rękawem, sweterek, rajstopki,
              spodenki, skarpetki i 25-27 st w domu, u mnie jest 23-25 st i dziecko w krótkim
              rękawku i krótkich spodenkach, w nocy otwarte okno, jak mrozy to rozszczelnione
              i mały organizm tworzy swoja własna odporność, poza jedną infekcją wywołaną
              kontaktem z chorą osobą na spacerze zdrowa, co więcej lekarz zalecił antybiotyk,
              a jak wynegocjowałam syropek na kaszel i obeszło się bez antybiotyku.<br />
              <br />
              ale rozmawiałam z moją mama zostawiając jej córcię, i mówię może jej ugotujesz
              marchewkę i zmiksujesz, a ona mi na to, ze woli ze słoiczka bo to na pewno
              bezpieczniejsze, niż kupna marchew niewiadomego pochodzenia

              --
              pozdrawiam
              Kjójik
              GG: 2814433
          • dzikowy Re: Czego unikać w diecie dziecka 13.09.08, 10:57
            mamciulka-nikulka napisała:

            ty może na pozór nie odczuwasz błędów
            > żywieniowych, ale twoje dziecko może nie Znieść tego tak łatwo.

            - Haha, mogę zatem chlać do woli trunki wszelakie, a dopiero moje dzieci będą
            narzekać na wątrobę smile Znajdź WIARYGODNE źródło, bo naturalna medycyna -
            najbardziej naturalne są antybiotyki - pochodzą z pleśni.

            choroby wśród dzieci, alergie, celiakia,
            > astma, nietolerancje, wysypki, grzybice - przecież to wszystko to
            > efekt odżywiania.

            - dokładniej to zanieczyszczenia powietrza i wody, ale wierz tam w swoje teorie.

            Poza tym żywność 30 lat temu to nie to samo co
            > teraz jest w sklepach, niestety prawa wolnego rynku są ważniejsze
            > niż nasze zdrowie, a dobrze by było mnieć świadomość co się wkłada
            > do buzi.

            Patrzę sobie na wymagania dotyczące surowca w przetwórstwie mlecznym i przykro
            mi, ale wolę zdecydowanie żarcie dzisiejsze.

            Sumując: Masz uczulone dziecko, a jako osoba niewykształcona (w Twojej
            wypowiedzi są błędy przeniesione z języka mówionego) szukasz pomocy na poziomie,
            który jesteś w stanie przyswoić. Artykuły na naturalnamedycyna.pl takie właśnie
            są - dające proste rozwiązania, oskarżycielskie (jak "Fakt"). I przy okazji
            piszące bzdury, ale kto by się tym przejmował - żaden z czytelników portalu nie
            zajrzy do literatury fachowej, a na pewno do przepisów tongue_out
            --
            Boże, a mogłeś z tego żebra taką zajebistą kolejkę elektryczną zrobić...
        • tesia68 Re: Czego unikać w diecie dziecka 12.09.08, 19:20
          To było dobre podejście 20- 30 lat temu , kiedy to żywność nie była
          "naszprycowana" chemia nie mówiac o zywnosci całkiem chemicznej . Przy unikaniu
          duzej liczby słodyczy dziecko jadło to na co miało zapotrzebowanie.
          Niestety sytuacja sie zmieniła i teraz mamy duzo zywnosci chemicznej
          oraz pseudo light czy eko.
          Do tego trzeba podchodzić sceptycznie,
          Najlepiej wszystko żywonosc wytwarzać w domu z pieczeniem chleba na czele.Jesli
          chodzi o pieczywo razowe niedawna interia pisało , że co
          12 piekarnia ( uważam , ze częściej jest dodawany szkodliwy barwnik karmel)
          Druga sprawa to mleko jeśli krowa jest badana to polecam Kwasne mleko od krowy
          niżli gotowane czy prosto od krowy.
          Człowiek ma ograniczona ilosc do wchłoniecia laktozy ( cukru mlecznego). Co
          innego godziny posiłkow nie kazdy organizm jest głodny , gdy sie budzi. Z tym
          sie zgodze nie na siłe , bo skutek moze byc odwrotny od zamierzonego. ( terror
          sniadania)

          • mimur Re: Czego unikać w diecie dziecka 12.09.08, 20:48
            tesia68 napisała:

            > Co
            > innego godziny posiłkow nie kazdy organizm jest głodny , gdy sie budzi. Z tym
            > sie zgodze nie na siłe , bo skutek moze byc odwrotny od zamierzonego. ( terror
            > sniadania)
            >

            Spróbuj ostatni posiłek jeść do 18-tej a zapewniam Cię że rano pierwszą rzeczą o
            jakiej pomyślisz będzie pyszne, ciepłe śniadanko.
            • drakaina Re: Czego unikać w diecie dziecka 12.09.08, 21:46
              mimur napisała:

              >
              > Spróbuj ostatni posiłek jeść do 18-tej a zapewniam Cię że rano pierwszą rzeczą> o
              > jakiej pomyślisz będzie pyszne, ciepłe śniadanko.

              To jest bzdura z ta 18 - nie chodzi o godzinę, tylko czas, jaki ma upłynąć do
              położenia się spać. Jeśli jesteś (albo twoje już nie całkiem małe dziecko jest)
              nocnym markiem i kładziesz się do łóżka koło północy, to ostatni zdrowy posiłek
              jest ok. 20-21, a nie 18.

              --
              antiquitates.blox.pl
              • mamciulka-nikulka Re: Czego unikać w diecie dziecka 12.09.08, 23:02
                drakaina napisała:

                > mimur napisała:
                >
                > >
                > > Spróbuj ostatni posiłek jeść do 18-tej a zapewniam Cię że rano pierwszą r
                > zeczą> o
                > > jakiej pomyślisz będzie pyszne, ciepłe śniadanko.
                >
                > To jest bzdura z ta 18 - nie chodzi o godzinę, tylko czas, jaki ma upłynąć do
                > położenia się spać. Jeśli jesteś (albo twoje już nie całkiem małe dziecko jest)
                > nocnym markiem i kładziesz się do łóżka koło północy, to ostatni zdrowy posiłek
                > jest ok. 20-21, a nie 18.

                No, ale należy pamiętać, że wątroba ma swoje minimum od około 1 w nocy, więc w
                zasadzie później niż 21 już się jeść nie powinno.
                --
                Czy byłem wystarczająco uprzejmy, Asteriksie? [Obelix]
                fotoforum.gazeta.pl/a/21581,0.html
                • drakaina Re: Czego unikać w diecie dziecka 12.09.08, 23:58
                  mamciulka-nikulka napisała:
                  > No, ale należy pamiętać, że wątroba ma swoje minimum od około 1 w nocy, więc w
                  > zasadzie później niż 21 już się jeść nie powinno.

                  Nie sądzę, żeby również to odnosiło się do całej populacji. Ludzie mają różny
                  biologiczny zegar dobowy i raczej wszystkie te minima i maxima są do niego
                  dostosowane, a nie do arbitralnej miary czasu wprowadzonej przez człowieka.
                  Powszechnie uważa się, że 4 nad ranem - tak zwana psia wachta - to okres
                  najmniejszej aktywności, kiedy najtrudniej jest nie spać. A są ludzie, dla
                  których jest to jak dla innych późny wieczór.

                  Powszechna praktyka w medycynie jest taka (zwłaszcza u nas), żeby zabiegi
                  operacyjne przeprowadzać w miarę możliwości rano albo wcześnie w ciągu dnia,
                  zasadniczo szpitale w ogóle pracują naprawdę tylko do 15. Tymczasem na zachodzie
                  mówi się o tym, że należy dostosowywać pory zabiegów do rytmu organizmu każdego
                  człowieka i nocnych marków operować później. Tak wiec nie generalizuj, każdy
                  powinien żyć takim rytmem, jaki jest dla niego zdrowy - takimi osiemnastymi czy
                  pierwszymi w nocy można komuś zaszkodzić.

                  Aha, ponieważ to forum okołodziecięce, to na temat dzieci - jak ja byłam mała,
                  to obowiązywał schemat karmienia co kilka godzin, potem na życzenie, teraz już
                  nawet nie wiem, co jest ostatnim krzykiem mody. A mnie się wydaje, że
                  najsensowniej ustawiła nas z mamą nasza pediatra: zasadniczo na życzenie, w nocy
                  jak śpi, to nie budzić i nie karmić. I nie bać się długich czy nieregularnych
                  przerw między karmieniami. To jest to samo - zdrowy organizm sam wie, czego
                  potrzebuje i kiedy.

                  --
                  antiquitates.blox.pl
          • mamciulka-nikulka Re: Czego unikać w diecie dziecka 12.09.08, 23:08
            > Niestety sytuacja sie zmieniła i teraz mamy duzo zywnosci chemicznej
            > oraz pseudo light czy eko.
            > Do tego trzeba podchodzić sceptycznie,
            > Najlepiej wszystko żywonosc wytwarzać w domu z pieczeniem chleba na czele.
            Ja małemu kupuję np. kiełbaskę z dzika czy parówki wieprzowe w sklepie z
            produktami ekologicznymi. Przede wszystkim cena x3, choć niektóre produkty bez
            certyfikatów są już dużo tańsze, ale tak samo dobre - gdyby coś było w nich z
            chemii mały dostałby wysypki, a nie dostaje. Poza tym obsługa wie co w danej
            kiełbasie się znajduje, z jakiej rasy bydła było zrobione i jakie są przyprawy w
            środku. No i smakuje o niebo lepiej smile Tak samo chlebek domowy - ja kupiłam do
            tego celu automat i chleb wychodzi super pyszny - polecam orkiszowy np. z
            orzechami i rodzynkami mniami smile))
            --
            Czy byłem wystarczająco uprzejmy, Asteriksie? [Obelix]
            fotoforum.gazeta.pl/a/21581,0.html
            • dzikowy Re: Czego unikać w diecie dziecka 13.09.08, 11:02
              mamciulka-nikulka napisała:

              Poza tym obsługa wie co w danej
              > kiełbasie się znajduje, z jakiej rasy bydła było zrobione i jakie są przyprawy
              > w
              > środku

              ... i czy rolnik nie dawał im antybiotyków na wszelki wypadek na pomór cieląt,
              czy nie pryskał płynem do odkażania budynków "bo to dobre na grzybice".
              Certyfikat eko służy do naciągania naiwniaków. Jak widać w poprzednim poście,
              działa.
              --
              Boże, a mogłeś z tego żebra taką zajebistą kolejkę elektryczną zrobić...
              • mamciulka-nikulka Re: Czego unikać w diecie dziecka 14.09.08, 14:29
                One były bez certyfikatów tak dla jasności, a brak wysypki u syna jest dla mnie
                wystarczające by kupić właśnie te a nie np. Berlinki wink
                --
                Jako rodzice zawsze musimy mieć skrzydła wystarczająco duże, aby otoczyć nimi
                dzieci i osłonić je przed krzywdą czy bólem. To figuruje w naszym kontrakcie z
                Bogiem, kiedy bierzemy na siebie odpowiedzialność za ich życie - Jonathan Carroll
                • freon Re: Czego unikać w diecie dziecka 27.01.09, 15:18
                  I ten wlasnie brak wysypki czy innych niepozadanych reakcji u dziecka
                  powinien byc dla Ciebie decydujacy. Kupuj sobie co chcesz, karm
                  dziecko czym chcesz, dawaj sie nabrac na kazdy zabieg marketingowy
                  (bo niestety ekologiczne jedzenie to w duzej mierze wlasnie
                  marketing) i ciesz sie tym, ze dziecko jest zdrowe. Niech tylko nikt
                  nie usiluje przedstawiac Twojego sposobu na karmienie jako cudownej
                  recepty na zapewnienie zdrowia kazdego dziecka. Jednego malucha nie
                  wypryszczy od Twojej kielbasy z ekologicznego dzika, ktorego
                  osobiscie znala pani w sklepie i za ktorego osobiscie reczy, ze byl
                  zdrowy, bo sama go zabrala do lekarza przed przerobka na kabanosa, a
                  drugiego malca wypryszczy nawet na pietach. Czytanie takich artykulow
                  jak powyzszy jest jak czytanie Lenina - niby szczytna idea, ale
                  wprowadzona w zycie szybko okazuje sie idiotyzmem.
          • free.zolwik Re: Czego unikać w diecie dziecka 28.08.09, 18:43
            20-30 lat temu to mieliśmy w Polsce kartki i byle jaką wędlinę, szprycowaną nie
            wiadomo czym, żeby była cięższa. Wyroby czekoladopodobne, w sklepach tylko
            dżemy wysokosłodzone itp. itd. Pełnowartościowe mleko tylko na książeczkę
            zdrowia dziecka. A szynka z puszki, tzw. polish ham Krakusa, uchodziła za
            najlepszą. Ludzie, co wy opowiadacie, że kiedyś było zdrowe żywienie?
        • babcia47 Re: Czego unikać w diecie dziecka 26.01.09, 20:40
          Nasi rodzice jakos się nami az tak nie
          > przejmowali i nie znali tych zasad żywienia a jakos zyjemy.
          bład w założeniu..rodzice znali zasady żywienia i stosowali
          schematy..tyle ze inne..a te zmieniły się nie tylko ze wzgledu na
          postęp badań żywności i jej wpływu na organizm ale równiez ze
          wzgledu na wieksze zanieczyszczenie środowiska, postepująca ilośc
          alergii, sposób karmienia zwierząt hodowlanych , dodatków do
          gotowego, kupowanego w sklepach pozywienia.. np. o ile ja bez
          niepokoju i szkody dla zdrowia mogłam podać mieso z kury, bo nie
          stosowano jeszcze intensywnej hodowli na sterydach i hormonach, to
          obacie wnukowi mięsa drobiowego z sklapu "za rogiem" bym nie
          podała..podobnie z chlebem..25 lat temu nikt nie słyszał o takiej
          ilości dodawanych do niego "ulepszaczy"..drożdże, proszek do
          pieczenia, ewentualnie zakwas przy pieczywie z prywatnej piekarni
          (ten akurat jest ok) i koniec..barwniki w wędlinach? warzywach?,
          całej gamie produktów spożywczych, mleko "uchate"..to "osiagnięcie
          ostatniego ćwierćwiecza..wedlina robiona przez moja babcie lub
          kupowana wówczas przez moja mame w sklepie (gdy ja byłam dzieckiem)
          prędzej sie zeschła niz zaplesniała (i to leżąc w szafce lub wisząc
          w tzw. komorze, bez lodówki, bo tych jeszcze nie było)..ale to były
          zupełnie inne technologie, do tego duuzo korzystniejsze dla naszego
          zdrowia bo pozbawione wrzechobecnej teraz chemii. Mozesz mi wierzyc,
          ze swoim dzieciom nie podawałam smalcu od urodzenia, sledzi i jajek
          na twardo..kasza manna była zalecana w schemacie może wcześniej niż
          obecnie, świerze soczki również, ale dietę w sumie rozszerzało się w
          podobnym terminie i w podobny sposób..może nie śledziło sie tak
          dokładnie wpływu "nowości" na organizm dziecka..ale też rzadziej
          uczulały
          --
          Lady Sybil chrapała cicho. Małżeństwo zawsze jest związkiem dwojga
          ludzi gotowych przysiąc, że tylko to drugie chrapie...
    • kolina74 Re: Czego unikać w diecie dziecka 12.09.08, 15:14
      Zgadzam sie z toba, smiesza mnie farumowiczki i pytania co dajecie do jedzenia
      11-sto miesiecznemu? albo schemat zywienia dla 10-tygodniowego, lub moje dziecko
      ma rok czy buleczke z dzemem juz moge? Temat mleka krowiego i jego przetworow to
      nastepny temat rzeka, mleko modyfikowane do 3-go roku zycia itp. A wszytko
      zaczyna sie juz kiedy dziecko sie rodzi i zaczyna sie karmienie piersia oraz
      specjalne diety. Mieszkam za granica i tu takich ceregieli nie ma, dziecku
      wprowadza sie nowe pokarmy od 6-go miesiaca zycia a ok. roku je niemalze wszytko
      i pije mleko krowie. Tak jest z moimi dziecmi sa zdrowe, nie maja alergii. Mam
      znajomych w innych krajach i tam jest podobnie. Moj roczny synek jada wszystko w
      rozsadnych ilosciach, nie mam poczucia winy, gdy czasem zajada sie frytkami albo
      raz w tygodniu na sniadanie zje bulke z czekolada, ze starsza corka bylo
      podobnie, ma 6 lat i zabki bez najmniejszej skazy. Wage tez maja jak najbardziej
      prawidlowa. Lekarze wlasnie diete z wsztkiego zalecaja, bo to najzdrowsze dla
      dzieci.
    • kamilakania Czego unikać w diecie dziecka 12.09.08, 15:56
      Hmmm... Nie chcę Cię martwić, dekoratorko, ale jeśli dziecko je nieregularnie i
      jest źle odżywiane, zwyczajnie może mieć problemy ze zdrowiem - spadki
      odporności, krzywicę z braku witamin, wrzody... Moja kumpela miała podobne
      podejście do ciebie, niestety skończyło się właśnie wrzodami u dzieciaka, który
      nie jadł w domu, tylko wcinał chipsy w szkole. Mały wył z bólu, szczególnie nad
      ranem, bolał go brzuszek, wciąż miał wymioty, okazało się że jest owrzodzenie,
      kumpela jest fanatyczką homeopatii, ale choroba była tak upierdliwa, że trzeba
      jednak były leki w robocie, chyba Polprazol. Pomogło, ale teraz rzeczywiście
      pilnują diety...
      • gk102 Re: Czego unikać w diecie dziecka 12.09.08, 18:33
        Moje wnioski po przeczytaniu artykułu sa takie:
        nalezy samej piec chleb, mieć w ogródku krowę, uprawiać swoje
        marchewki i jabłka, mieć na balkonie świnię - osobiście robić z niej
        szynkę, pozatym robić: domowe konfitury, kompoty, ogórki i inne
        przetwory.... Pewnie, że tak najzdrowiej, ale kiedy pracować, uczyc
        się czy po prostu zajmować dzieckiem? Dla mnie zdrowa dieta - to
        żywienie dziecka po domowemu, urozmaicanie posiłków, zachęcanie do
        poznawania nowych smaków. Niestety na produkcję art. spożywczych nie
        mamy wpływu i może tu jest pies pogrzebany - może producentów
        trującej żywności powinno sie karać, albo zakazywać używania
        zabronionych środków chemicznych? a nie robić rodzicom wody z mózgu
        i generować u nich wyrzuty sumienia bo dały dziecku budyń z torebki
        a nie robiony własnoręcznie? Zresztą chyba żaden rocjonalnie myślący
        rozić nie karmi dziecka 7 dni w tygodniu fast foodami czy frytkami.
        --
        tickers.smyki.pl/s/9588/3126.jpg
        • mamciulka-nikulka Re: Czego unikać w diecie dziecka 12.09.08, 23:12
          gk102 napisała:

          > Moje wnioski po przeczytaniu artykułu sa takie:
          > nalezy samej piec chleb, mieć w ogródku krowę, uprawiać swoje
          > marchewki i jabłka, mieć na balkonie świnię - osobiście robić z niej
          > szynkę, pozatym robić: domowe konfitury, kompoty, ogórki i inne
          > przetwory....

          Jest dużo prostszy sposób - kupuj produkty ekologiczne, lub produkty wytwarzane
          w małych zakładach - małe zakłady nie stać na specjalistyczne maszyny do np.
          wstrzykiwania wody do wędlin.
          --
          Jako rodzice zawsze musimy mieć skrzydła wystarczająco duże, aby otoczyć nimi
          dzieci i osłonić je przed krzywdą czy bólem. To figuruje w naszym kontrakcie z
          Bogiem, kiedy bierzemy na siebie odpowiedzialność za ich życie - Jonathan Carroll
          • ugenwillla oj głupiaś ty, głupia ... 13.09.08, 09:45
            Ekologia w małych zakładach masarskich? Można umrzeć ze śmiechu, tam nawet normy
            sanepidowskie są z trudem dotrzymywane, tam najczęściej z oszczędności i dla
            pomnożenia zysku dobre mięso zastępują zmielonym chłamem z resztek, tam właśnie
            nie mają żadnych procedur wymuszających jakość, oszczędzają na środkach
            czystości a potem wypuszczają produkt do sklepów ekologicznych, bo prezes miał
            dojście albo jeden szkodliwy konserwant zastąpili mniej toksycznym i już jest
            "zdrowa żywność"!
            Woda w wędlinach, moja droga, to jeszcze najlepsze z tego co można w nich
            znaleźć, co powiesz na mieszanki preparatów do obkurczania włókien w mięsie aby
            zrobić "podsuszaną" kiełbasę albo moczenie w rozmaitych świństwach, aby
            wyprodukować "dymem wędzące" szyneczki? I to właśnie w małych ekologicznych
            masarniach najczęściej stosuje się takie rzeczy, bo nie mają pieniędzy na
            procesy technologiczne stosowane w dużych zakładach o ustalonej renomie i
            kontroli jakości produktów. Więc życzę smacznego tobie i twemu dziecku i
            dalszego trwania w przyjemnych złudzeniach!
            • mamciulka-nikulka Re: oj głupiaś ty, głupia ... 14.09.08, 14:39
              Pisałam albo albo jeśli widzisz różnicę. Gdybyś przeczytała linki, które tu
              wklejałam to byś nie musiała się powtarzać. Do produktów eko podchodzę tak samo
              podejrzliwie jak do nie eko. W domu jak obrabiasz mięso też nie spełniasz norm
              sanepidowskich wink Mam pod domem sklep Swojskie Jadło, właściciel stara się brać
              towar tylko z pewnych źródeł, nowych dostawców sprawdza na SGGW i często
              współpraca kończy się szybko, bo producenci próbują oszukiwać. Poza tym czytam
              etykiety i smak też mam i czuję co w gębie memle, więc aż taka głupia nie jestem
              jak ci się wydaje. Poza tym jak pisałam już wcześniej, a jeśli nie zauważyłaś to
              napiszę jeszcze raz - skóra mojego dziecka pokazuje wszystko - jeśli pojawia się
              wysypka sprawa jest jasna.
              --
              Czy byłem wystarczająco uprzejmy, Asteriksie? [Obelix]
              fotoforum.gazeta.pl/a/21581,0.html
          • dzikowy Re: Czego unikać w diecie dziecka 13.09.08, 11:05
            mamciulka-nikulka napisała:

            małe zakłady nie stać na specjalistyczne maszyny do np.
            > wstrzykiwania wody do wędlin

            0_o Ha, a kto powiedział, że nie może być manualna, takie kosztują grosze.
            Niczego nie kupuj, bo nie ma możliwości uniknięcia produktów 'nieczystych'
            ekologicznie. A tak poważnie to lecz natręctwa.
            --
            Boże, a mogłeś z tego żebra taką zajebistą kolejkę elektryczną zrobić...
            • mamciulka-nikulka Re: Czego unikać w diecie dziecka 14.09.08, 14:41
              dzikowy napisał:


              > ekologicznie. A tak poważnie to lecz natręctwa.

              Nie muszę smile Dziecko wyciągam z alergii, no i patrz jakoś mi się udaje
              --
              Jako rodzice zawsze musimy mieć skrzydła wystarczająco duże, aby otoczyć nimi
              dzieci i osłonić je przed krzywdą czy bólem. To figuruje w naszym kontrakcie z
              Bogiem, kiedy bierzemy na siebie odpowiedzialność za ich życie - Jonathan Carroll
    • kruder76 Pierdu, pierdu 12.09.08, 21:23
      Tyle ma do powiedzenia na temat tych pierdół, które pewnie autor nazwał
      "artykułem", a może "poradnikiem". Ma szczęście moje dziecko żyje w normalnym
      domu i nie będę jej odmawiał np: lizaka jak ma na to ochotę itd.
    • rybalon1 Czego unikać w diecie dziecka 12.09.08, 21:35
      a paróweczki cielęce polecane w artykule na 100% cielęciny w sobie maja tyle co
      nic a cenowo sporo droższe - niestety cielęcina jest za droga by robić z niej
      parówki .........a z kilograma schabu potrafią wyczarować 2 kg,takie dziś cuda
      nam sprzedają, tak jak tu ktos juz zauważył trzeba mieć wszystko swojskie - co
      jest niewykonalne.
      • mamciulka-nikulka Re: Czego unikać w diecie dziecka 12.09.08, 23:28
        No wpadek jest parę, np. że lepiej nie używać cukru w diecie dziecka, a soczki
        to najlepiej te przeznaczone dla małych dzieci - jak te też słodzone, tak samo
        jak kaszki i inne tego typu produkty.
        Albo tekst o tłustej wieprzowinie też jest dobry, w zamian lepsze kurczaki!!? O
        ile dla niemowląt chude mięsko o tyle dla starszych właśnie tłustsze - ma to
        ogromne znaczenie dla prawidłowego układu hormonalnego.
        I jak dla mnie za mało o aspartamie, który to w niektórych krajach został
        wycofany. Pozwolę sobie wkleić krótkie info o słodzikach:

        "W żywności typu light często unika się stosowania cukru zastepując go
        słodzikami. Słodziki to substancje chemiczne, któte są 200-400 razy słodsze od
        cukru, mogą więc być stosowane w bardzo małych ilościach, nie podnosząc
        kaloryczności pożywienia. Należą do nich acesulfam K (E 950), neohesperydyna DC
        (E 959), taumatyna (E 957), a także sacharyna (E 954), która została wycofana
        jako rakotwórcza, podobnie jak cyklamat (E 952). Obecnie najpopularniejszym
        słodzikiem jest aspartam (E 951), znany też pod nazwą Nutrasweet. Z pozoru jest
        całkiem bezpieczny, jednak substancje wchodzące w jego skład - kwas
        asparaginowy, fenyloalanina i alkohol metylowy - niewinne nie są.

        Naukowcy z Fundacji Ramazziniego przeprowadzili badanie na szczurach.
        Obserwowali gryzonie przez 159 tygodni. W tym czasie podawali im pożywienie
        zawierające aspartam w dawkach imitujących dzienne spożycie tego związku przez
        ludzi. Szczury po...ono na kilka grup w zależności od przyjmowanej dawki.
        Związek ten wywołał u szczurów chłoniaki, białaczkę oraz nowotwory (szczególnie
        nerek u samic i nerwów obwodowych u samców), nawet jeśli spożywały mniejsze
        dawki niż dozwolone w przemyśle spożywczym dla ludzi. Do myślenia powinna nam
        dawać informacja na opakowaniach, iż aspartam nie jest wskazany dla kobiet w
        ciąży – skoro nie szkodzi to dlaczego ?

        Sztuczne słodziki spotkamy w takich produktach jak niskokaloryczne jogurty i
        desery, owocowe napoje gazowane, płatki śniadaniowe, gumy do żucia, sosy do
        lodów, syropy do kawy, słodziki, ketchupy i ciastka bez cukru, napoje i batoniki
        odżywcze, miętusy, kakao błyskawiczne."
        --
        Czy byłem wystarczająco uprzejmy, Asteriksie? [Obelix]
        fotoforum.gazeta.pl/a/21581,0.html
    • tangerka Rady są jak zwykle bzdurne .. 13.09.08, 08:04
      Stosując się do tych rad najlepiej 100 % żywności wytwarzać w domu łąćznie z
      hodowaniem świń, uprawą wszystkich warzyw w przydomowym ogródku i własnoręcznym
      destylowaniem wody. Mam Koleżankę - fankę zdrowego żywienia, która postępując w
      sposób wskazany w artykule i eliminując z diety dziecka coraz to inne rzeczy
      doprowadziła dwójgę pociech do anemii, zahamowania wzrostu i kłopotów z
      przewodem pokarmowym, który reagował dolegliwościami na każdy bardziej
      kaloryczny posiłek niż marchewka. Lekarz nakazał normalne żywienie dzieci
      poprzedzone długą kuracją normującą pracę jelit i żołądków mah ofiar kretynizmu
      swojej mamusi, która kupi każdą bzdurę byle była "nowoczesna", "trendowata",
      "naukowa" ... Jej dzieci jak odwiedzały mój dom, dosłownie rzucały się na każde
      jedzenie, wyjadały z talerzy moim dzieciom, pałaszawały bez umiaru co było pod
      ręką, stąd wnoszę że były po prostu głodne, a zakaz jedzenia słodyczy skutkował
      tym że nawet najbardziej ohydny lizak czy batonik, którego moje dzieci by nie
      zjadły, uchodził za szczyt marzeń i był pożerany w tajemnicy przed matką.
      Zastanówcie się kobiety i nie róbcie krzywdy swoim dzieciom, jeść należy
      wszystko w rozsądnych ilościach, przysłowiowa marchewka z ekologicznych upraw to
      niestety często wyłudzanie pieniędzy od naiwnych (pracuję w branży, więc wiem
      coś o tym od kuchni), frytki, coca - cola czy chipsy jadane raz na jakiś czas
      nie zaszkodzą a dobrze zrobią samopoczuciu dziecka, nie ma nic gorszego niż
      stałe zabranianie dziecku tego, co rówieśnicy mają pod dostatkiem, dzieci nie
      rozumieją zasad prawidłowego żywienia a boleśnie odczuwają takie ograniczenia,
      bo apetyt na słodycze czy inne niezdrowe przekąski jest u wszystkich wrodzony.
      Zabronisz dziecku w domu, to w szkole za twoimi plecami zje dwa razy tyle
      różnych świństw od kolegów czy szkiolnego sklepiku. Zdrowie tkwi w rozmaitości a
      nie w ograniczeniach i odżucaniu coraz to nowych rzeczy, nikt nie da gwarancji,
      że te produkty, które wybierzesz zamiast, są 100% zdrowe i wolne od chemii,
      takiej żywności już wogóle nie ma.
      • nospam-net 100 % racji 13.09.08, 08:28
        Czytając gazetowe poradniki dla rodziców można nabawić się depresji, frustracji
        i zrzec się opieki nad potomstwem jako zupełnie niekompetentny rodzic robiący na
        każdym kroku dzieciom krzywdę jedzeniem, nieodpowiednimi zabawkami,
        niedostateczną czujnością i zaangażowaniem. Nie dziwię się, że ludzie obecnie
        nie chcą mieć dzieci, przecież sądzą po takich poradach to rodzicielstwo to tor
        przeszkód, trzeba być ekspertem od żywności, medycyny, psychologii, cały czas
        spędzać z dzieckiem i nieustannie wychwytywać jego komunikaty, horror po prostu,
        wybieram bezdzietność! Ten artykuł zakłada, że dobrze żywi swoje dziecko tylko
        niepracująca matka, która a czas na robienie domowych galaretek, soczków,
        wypiekanie chlebka, gotowanie co dzień świeżej zupki ... Tymczasem zazwyczaj
        jest odwrotne, co stwierdzam jako lekarz: dzieci matek pracujących i
        nierozczulających się nad każdym kęsem i każdą kupką i stęknięciem są bardziej
        odporne, mniej chorowite, lepiej się rozwijają, rzadziej mają alergie, w tym
        pokarmowe niż nadmiernie wychuchane dzieci rozkosznych mamuś wczytujących się w
        takie teksty i dostosowujących życie swoich dzieci do tego, co napiszą w
        gazetach. Tymczasem pierwszym krokiem do nabawienia się problemów z odżywianie
        jest zaczęcie nadmiernej analizy tego co jesz i eliminacja różnych pokarmów z
        wydumanych powodów. Oczywiście ideałem byłoby jeść tylko samą zdrową naturalną
        żywność, tylko że takiej nie ma, więc może lepiej karmić dziecko normalnie i
        uodpornić, przyzwyczić do takiej żywności, która jest powszechnie dostępna, niż
        prowadzić jakąś wydumaną dietę, zabraniać tego czy owego a potem leczyć dziecko
        z problemów z trawieniem, alegrgii pokarmowych, nietolerancji mnóstwa
        składników, do czego same doprowadziłyście? Ku rozwadze, matki - polki.
        • mamciulka-nikulka Re: 100 % racji 13.09.08, 09:35
          Zgadzam się, takich osób jest bardzo dużo, m.in. moja teściowa, która od 10 lat
          nie je mięsa, parę lat temu przestała jeść masło, a od 5 miesięcy nie je już
          żadnego nabiału. U mnie sytuacja wyglądała trochę inaczej, jak synek się urodził
          jadłam normalnie choć lekkostrawnie mimo tego mały miał potworne kolki już od 4
          doby, potem doszła wysypka, azs. To wręcz lekarze ciągle mi powtarzali, że mam
          jeść jarsko tylko marchewka i ryż, zero tego i tamtego. Nie dałam ray być na
          takiej diecie, mały pił Nutramigen, potem wprowadzając mu stałe posiłki musiałam
          obserwować co się z nim dzieje, bywało różnie, dopiero gdzieś po 1,5 roku
          wiedziałam już na pewno, że nie jest w stanie strawić mlecznych, glutenu,
          wołowiny, a po jajkach wymiotuje. I tych rzeczy mu nie mogę dawać, bo jest
          katastrofa - siła wyższa. No i tu właśnie człowiek zmuszony jest czytać etykiety
          i myśleć co w czym może znaleźć - bo kto by przypuszczał, że w wędlinie znajdę
          śladowe ilości mleka albo w kabanosach mąkę pszenną, a w płatkach dla dzieci
          orzechy czy migdały. Żeby moje dziecko mogło normalnie funkcjonować musiałam
          wiedzieć co w czym czyha i CZYM MOGĘ TO ZASTĄPIĆ. Zastąpić, bo eliminacja i
          ograniczenie się do kilku zaledwie produktów (a uwierzcie mi, że alergolodzy
          właśnie tak leczą alergików!!!) niestety tylko pogłębia problemy. Ja właśnie
          jestem typem buntownika i alergolodzy często się ze mną kłócili, że dodaję
          przyprawy, czy że np. daję dziecku cielęcinę, bo przecież jak ma alergię na
          mleko to nie można dawać krowy, takie są zalecenia! A ja daję cielęcinę, bo mu
          nic po niej nie jest i ją lubi no to wybaczcie. Dodam, że jestem mamą pracującą,
          ale i tak staram się w miarę możliwości i czasu zrobić jak najwięcej by zastąpić
          produkty niezdrowe zdrowszymi, wypiek chleba w automacie jest pestką - wrzucam
          składniki, włączam i za 2 godziny mam chlebek, żadna filozofia - naprawdę polecam smile
          --
          Czy byłem wystarczająco uprzejmy, Asteriksie? [Obelix]
          fotoforum.gazeta.pl/a/21581,0.html
        • pochmurna Re: 100 % racji 13.09.08, 13:44
          nospam-net: nawet 200%. To, o czym piszesz, sprowadza się do prostej różnicy: matka spokojna (przynajmniej starająca się o to), pewna tego, co robi (dojrzała, mająca własny rozum, a nie wianuszek wszystko-lepiej-wiedzących mam, babć, teściowych i koleżaneczek), dążąca do szczęścia, lubiąca swoje życie, próbująca się spełnić w nim jako człowiek KONTRA matka znerwicowana, nadwrażliwa, błąkająca się od przepisu do porady w poszukiwaniu idealnego rozwiązania, próbująca dawanie uczuć zastąpić dawaniem jedzenia. Kluczem do większości alergii jest przekroczenie granic indywidualnej tolerancji organizmu na życie w ciągłym stresie. To jest największa trucizna.

          --
          My private hive, my moments of beeing.
      • kyyriad Re: Rady są jak zwykle bzdurne .. 13.09.08, 09:28
        Prawdą jest że ekologiczna żywność to najczęściej kit i marketing mający nabić w
        butelkę i wyszarpać kasę z portfela ludzi mających złudzenia, że jak kupią
        "ekologiczny" chleb czy makaron to nie zjedzą chemii. Zjedzą tylko inną, taką
        którą można zastąpić poularne polepszacze, spulchniacze, konserwanty i barwniki
        używane w żywności z supermarketów, a która jest dodawana bo inaczej chleb czy
        makaron byłby nieapetyczny gniotem bez smaku i zapachu i nikt by go nie kupił. W
        praktyce nie a też autentycznie ekologicznych upraw, bo tam zasada jej taka
        sama: nie dodajemy fosforanów i innych nawozów sztucznych uznanych za szkodliwe,
        ale dodajemy takie, ktorych nie ma jeszcze na indeksie, bo bez nawożenia i
        opryskiwania upraw to tylko u cioci w ogrodku pietruszka wyrośnie, a nie warzywa
        w wysokotowarowym gospodarstwie. Poza tym skażone wody podziemne oraz powietrze
        pełne metali ciężkich niestety nie mają zwyczaju omijać upraw tylko dlatego, że
        są "eko" i tak samo wchłaniają się w pomidory i marchewkę u ekologicznego
        gospodarza jak i nieekologicznego za płotem.
        Więc czy warto się dawać nabierać na ten cały cyrk?
        • mamciulka-nikulka Re: Rady są jak zwykle bzdurne .. 13.09.08, 09:44
          Dla mnie sprawa jest dużo prostsza - u mojego dziecka wszystko wychodzi na
          skórze - zawsze wiem czy coś jest nafaszerowane chemią, czy jest w miarę
          zjadliwe. Ostatnio kupiłam ekologiczne parówki choć bez atestów i certyfikatów,
          przeczytałam skład, z chemii była witamina c i nic mu nie wyszło na skórze. A
          nieraz jak kupię mięso i czuję przy gotowaniu, że zapach nie taki i piany za
          dużo to wiem, że źle zareaguje. Jedno jest pewne, że za lepsze żarcie trzeba
          odpowiednio zapłacić - nic co kosztuje grosze w promocji nie jest tym czym nam
          się wydaje, że być powinno.
          --
          Jako rodzice zawsze musimy mieć skrzydła wystarczająco duże, aby otoczyć nimi
          dzieci i osłonić je przed krzywdą czy bólem. To figuruje w naszym kontrakcie z
          Bogiem, kiedy bierzemy na siebie odpowiedzialność za ich życie - Jonathan Carroll
          • kyyriad Re: Rady są jak zwykle bzdurne .. 13.09.08, 10:13
            To twoje pieniądze, więc skoro sądzisz że za większą kasę w sklepach eko kupisz
            zdrowie - rób tak, przynajmniej bedziesz spokojnie spać. Oczywiście że najtańsze
            parówki w promocji w Tesco zdrowe nie są i trudno je komukolwiek polecać do
            jedzenia, ale czy wędlina za 78 zł ze sklepu ze zdrową żywnością jest napewno
            "naturalna", "domowej receptury" i faktycznie zdrowa, to też głowy bym nie dał.
            Trochę wiem na temat ustalania certyfikatów na zdrową żywność i normy, według
            których się to odbywa, to zazwyczaj farsa, to jest tylko biznes i to
            niekoniecznie etyczny, może te produkty są trochę zdrowsze od tych z marketów,
            ale tylko trochę. Inna sprawa, że trochę może robić wielką różnicę i tak może
            być w przypadku twojego dziecka. Ale nie łudź się, że jedząc w ten sposób
            unikasz chemii, konserwantów albo że czytając etykiety wiesz wszystko o
            produkcie. Czasem witamina C użyta w żywności jest w postaci nierozkładalnej w
            organizmie albo inny nieszkodliwy preparat jak sól czy żelatyna w połączeniu z
            innymi użytymi w produkcie daje zwiazek szkodliwy, ale nikt już nie a obowiązku
            o tym pisać na etykiecie ... Żarcie dzisiaj jest trujące i chyba najlepsze co
            można zrobić, to się na nie uodpornić, bo skąd wziąć inne?
            • nett1980 Re: Rady są jak zwykle bzdurne .. 13.09.08, 13:16
              Czlowieku, tam gdzie ja kupuje, to widze tych rolnikow, ci sami od
              lat przywoza marchew, ziemniaki, sa na ty z klientami, wiem ze
              krezusami nie sa. Ba czasem kupuje w normalnych sklepach, ale
              roznice czuc w smaku.
              --
              Autor: big_news 07.07.08, 23:17
              Wychodzi to co zazwyczaj:
              każdy(a) sądzi wedle siebiewink
            • mamciulka-nikulka Re: Rady są jak zwykle bzdurne .. 14.09.08, 14:48
              kyyriad napisał:
              > Trochę wiem na temat ustalania certyfikatów na zdrową żywność i normy, według
              > których się to odbywa, to zazwyczaj farsa, to jest tylko biznes i to
              > niekoniecznie etyczny, może te produkty są trochę zdrowsze od tych z marketów,
              > ale tylko trochę. Inna sprawa, że trochę może robić wielką różnicę i tak może
              > być w przypadku twojego dziecka. Ale nie łudź się, że jedząc w ten sposób
              > unikasz chemii, konserwantów albo że czytając etykiety wiesz wszystko o
              > produkcie.

              Mi nie chodzi o super extra sterylne żarcie z ani gramem chemii, bo takowego nie
              ma i tyle. Trochę lepsze to już coś, a nie kupuje jedzenia eko tylko takie,
              które jest tolerowane przez dziecko. Poza tym ta różnica "trochę lepsze" to tak
              jak porównanie 2 takich samych produktów: w jednym masz 30% mięsa i 6 E-coś tam,
              a w drugim 60% mięsa i 2 E-coś tam. Które wybierzesz???
              --
              Czy byłem wystarczająco uprzejmy, Asteriksie? [Obelix]
              fotoforum.gazeta.pl/a/21581,0.html
            • mamciulka-nikulka Re: Rady są jak zwykle bzdurne .. 14.09.08, 15:51
              Kyyriad jest racja w tym co piszesz. Cała akcja z żywnością jest zależna od
              podejścia klienta - nie chcesz wiedzieć co kupujesz żeby się nie obżydzić,
              kupujesz byle co, czytasz etykiety, kupujesz masło mix za 2zł, czy masło za 5zł,
              kupujesz mortadelę za 12zł, czy kupujesz w Carrefourze paczkowane mielone mięso
              koloru purpurowego czy od chłopa ze wsi, ten oczywiście norm sanepidzkich nie
              spełni, ale wszystko to kwestia wyboru. Żarcie dziś jest mniej lub bardziej
              trujące, ja wybieram te mniej trujące, jeśli mam możliwość biorę od sąsiadki
              kurę czy jajka i wiem, że nie jest to ideał, ale w smaku nie ma porównania. Ci
              co tu piszą, że wszystko jest tak samo szprycowane i tak samo chemiczne po
              prostu chyba nie mają żadnego porównania, bo nigdy nie kupowali lepsiejszego
              żarełka albo zwyczajnie nie są smakoszami.
              --
              Czy byłem wystarczająco uprzejmy, Asteriksie? [Obelix]
              fotoforum.gazeta.pl/a/21581,0.html
        • mamciulka-nikulka Re: Rady są jak zwykle bzdurne .. 14.09.08, 15:38
          kyyriad napisał:

          > Prawdą jest że ekologiczna żywność to najczęściej kit i marketing mający nabić
          > w
          > butelkę i wyszarpać kasę z portfela ludzi mających złudzenia, że jak kupią
          > "ekologiczny" chleb czy makaron to nie zjedzą chemii. Zjedzą tylko inną, taką
          > którą można zastąpić poularne polepszacze, spulchniacze, konserwanty i barwniki
          > używane w żywności z supermarketów, a która jest dodawana bo inaczej chleb czy
          > makaron byłby nieapetyczny gniotem bez smaku i zapachu i nikt by go nie kupił.

          Nie zgadzam się, ja robię w domu chleb bez polepszaczy i nie jest to żaden
          gniot, chlebek jest pyszny, tylko oczywiście nie wyjdzie go 2kg tylko 1kg.
          --
          Czy byłem wystarczająco uprzejmy, Asteriksie? [Obelix]
          fotoforum.gazeta.pl/a/21581,0.html
        • titta Re: Rady są jak zwykle bzdurne .. 02.09.09, 02:59
          <bo inaczej chleb czy
          <makaron byłby nieapetyczny gniotem bez smaku i zapachu i nikt by go
          <nie kupił.
          Cos ci sie z kolorem wedliny pomylilo. Chleb i makaron jak
          najbardziej moga (i czasem sa) wypiekane bez polepszaczy. Ani
          nieapetyczne ani niegniotowate. Chleba z domowego wypieku nigdy nie
          widziales?
          Gospod<arstwa produkujace zywnosc ekologiczna musza miec certyfikaty
          i scisla kontrole. Moze w Polsce jest to "na piekne oczy i zawartosc
          portwela" (wykluczam oszustow). Fakt, bez chemi to nie jest, ale w
          porownaniu z "normalnymi" to tej chemi jest sporo mniej. Spoooro
          mniej.
      • nett1980 Re: Rady są jak zwykle bzdurne .. 13.09.08, 11:37
        Taaak kupuj dzieciom hot-dogi, hamburegery i cole, zobaczymy co z
        nich wyrosnie. Moje dziecko tez zna rozne smaki, ale staram sie duzo
        rzeczy kupowac mu w sklepie z zywnoscia niemodyfikowana. Najgorsze
        sa przegiecia takie jak twoje(zywnosc w sklepach bio to sciema) i
        twojej kolezanki, ktora wg ciebie glodzila dzieci. Artykul ostrzega
        i troche demonizuje, ale jesli chociaz polowe wezmie sie pod uwage
        przy karmieniu potomstwa, to wyjdzie im to tylko na zdrowie.
        --
        Autor: big_news 07.07.08, 23:17
        Wychodzi to co zazwyczaj:
        każdy(a) sądzi wedle siebiewink
    • andzela1 No, to już po bandzie... 13.09.08, 09:56
      "Nasza rada: O wiele zdrowiej jest podać całej rodzinie gęstą zupę jarzynową
      bez mięsnego wywaru doprawiając ziołami i sosem sojowym."

      Jednym z nieodłącznych składników sosu sojowego jest glutaminian sodu! W
      kostkach rosołowych też jest, ale zdecydowanie mniej. Może by tak sprawdzić,
      co się wypisuje, przed opublikowaniem?
      • nett1980 Re: No, to już po bandzie... 13.09.08, 13:18
        Jesli kupujesz sos z byle marketu, to tak, sprobuj kiedys jak
        smakuje prawdziwy sos sojowy dojrzewajacy w cedrowych beczkach
        (shoyu, tamari). To co w marketach to produkt sojowososopodobny.
        --
        Autor: big_news 07.07.08, 23:17
        Wychodzi to co zazwyczaj:
        każdy(a) sądzi wedle siebiewink
        • andzela1 Pierdu, pierdu II 13.09.08, 18:59
          Kolejna nawiedzona.

          1. Pilnujesz tych mitycznych beczek? Zaręczam Ci, że wszystko to jest robione w
          identyczny sposób jak najtańsze produkty - różnica jest w opakowaniu i stężeniu
          chemii.

          Prosta sprawa - chodzi o to, by wydrenować kieszenie i tych najuboższych i tych,
          co chcą się czuć dobrze dzięki swoim pieniądzom.

          1. Jeszcze w XIX wieku chleb dosładzano octanem ołowiowym. Zaręczam Ci, że żaden
          współczesny produkt piekarniczy ani w połowie nie dorównuje smakiem temu ołowiowemu.

          A duszone muchomory sromotnikowe są wyjątkowo smaczne. Oczywiście raz.
          • nett1980 Re: Pierdu, pierdu II 14.09.08, 12:15
            Jesli nie ma sie otworu gebowego znieksztalconego smakami z
            fastfoodow, to zareczam cie, ze czuc roznice. Co jak co glutaminian
            sodu zawsze wyczuje. Moje dziecko nie bylo w MacDonaldzie do tej
            pory. Ja tez nic oprocz kawy nie kupuje w takich przybytkach.
            --
            Autor: big_news 07.07.08, 23:17
            Wychodzi to co zazwyczaj:
            każdy(a) sądzi wedle siebiewink
    • sabinka707 Czego unikać w diecie dziecka 13.09.08, 12:19
      a dla przedszkolaka mleko pasteryzowane (oznaczane jako świeże i stojące w
      lodówce) lub UHT.
      Hehe, a niedawno w TV pokazali, jak to się robi ludzi w bambo na przetworach
      mlecznych. Mleko Uhate ponoć ma 1/4 wit. b mniej niż normalnie gotowane mleko.
      Sery to wyroby seropodobne, to samo dotyczy masła, a jogurty w procesie
      produkcyjnym odkażane są perhydrolem (dla niewtajemniczonych - to co odbarwia
      włosy paniom lub jest stosowane jako silny przemysłowy wybielacz - np do
      drewna.) Więc jak to jest ze zdrowiem naszych milusińskich?
    • ricom Zdrowe żywienie malucha 13.09.08, 12:34
      Sposób w jaki odżywia się nasze dziecko jest niezwykle ważne dla jego prawidłowego rozwoju, dlatego musimy zwracać uwagę na to co dziecko je.
      Na pewno nie powinniśmy karmić dziecka wszystkim tym, co sami jemy, gdyż może mu to zaszkodzić. Trzeba pamiętać, że to jak nasze dziecko będzie się odżywiać zależy od tego jak my dbamy o swoje żywienie. Dzieci zazwyczaj sięgają po to co rodzice, dlatego warto poznać zasady prawidłowego żywienia.

      --
      Chcesz poznać zasady prawidłowego żywienia? O to kilka porad

      ZDROWE ODŻYWIANIE
    • r.mutt1917 mozna w ogole bez miesa 13.09.08, 17:30
      mieso kupowane w supermarkecie jest teraz tak naszpikowane hormonami i
      roznymi "polepszaczami", ze balbym sie je komukolwiek dac do jedzenia,
      nie mowiac juz o moim dziecku. i prosze mi nie mowic o anemiach,
      niskim wzroscie - nie jem zwierzat od dziecka, a mierze 190 cm i w
      konkursach plywackich zawsze zajmowalem wysokie miejsca. polecam tez
      owoce morza, ktore teraz kosztuja niewiele wiecej niz np. kurczak.
      • justcam Podsumowując 15.09.08, 11:34
        mam wrażenie że świadomość o zdrowym odżywianiu w Polsce to mit
        złozony z absurdów - większość postów przeraża brakiem wiedzy i
        naiwną wiarą w konsumencko płytką analizę - faktycznie przy takiej
        grupie ludzi to ktoś ponad nimi powinien zabrać się za karanie tych
        co produkują niezdrową żywność, aby nie trzeba było się edukować w
        zakresie zdrowego odżywiania- ale komu na tym zależy skoro wartosci
        w konsumenkim świecie są wszędzie takie same czyli pieniądz i wygoda
        górą. Skoro mamusia musi kupić swojemu dzieciaczkowi cocacolę żeby
        czuło się swojsko jak inne dzieci to czemu ktoś po nad nią ma myśleć
        o zdrowiu jej i jej dziecka- raczej znajdą się tacy co pomyślą jak
        zrobić biznes w przyszłosci na leczeniu tych co teraz lubia się
        poczuć tak swojsko i beztrosko w swiecie konsumeckich uciech.
    • yan-mar Czego unikać w diecie dziecka 24.01.09, 18:50
      czy durna autorka nie wie, że tatara i carpaccio robi się z wołowiny, a nie z wieprzowiny?
      nijak się to ma do zagrożenia włośnicą...
      taka znajomość produktów spożywczych stawia pod dużym znakiem zapytania wiarygodność autorki jako eksperta żywieniowego...
      • ewa.b.sawicka Durna autorka odpowiada 26.01.09, 17:12

        W tekście napisałam:
        Surowe mięso, z jakiego jest zrobiona MOŻE - NIEWŁAŚCIWIE
        PRZECHOWYWANE - STAĆ SIĘ POŻYWKĄ DLA NIEZWYKLE GROŹNYCH BAKTERII.
        Przede wszystkim jednak może być siedliskiem pasożytów wywołujących
        włośnicę. Z tego samego względu nie podajemy dzieciom tatara i
        carpaccia.

        Przepraszam, istotnie zdanie o włośnicy powinno poprzedzać to o
        bakteriach, które żywią się nie tylko wieprzowiną. Mój błąd
        (stylistyczny).
    • freon Samo zycie jest niezdrowe i prowadzi do smierci 27.01.09, 15:02
      Najlepiej karmic dziecko kielkami i woda z cudownego zrodelka. I
      koniecznie wyjalowic otoczenie.

      Paranoicy i fanatycy zdrowego jedzenia sa rownie cudaczni jak ci,
      ktorzy opychaja sie burgerami na codzien. Jedni i drudzy maja obsesje
      na punkcie zarcia i jedni i drudzy nie dopuszczaja odstepstw, nie
      zdajac sobie sprawy co traca. A traca albo zdrowie, albo radosc
      zycia. Jedno i drugie jest niezbedne.
      • ledzeppelin3 Re: Samo zycie jest niezdrowe i prowadzi do smier 24.03.09, 09:06
        Nieznoszę takich artykułów. Takich, to znaczy:
        -Napisanych w mentorskim, nieznoszącym sprzeciwu tonie. Po pierwsze,
        każdy wie, że czipsy są niezdrowe, ameryki nie odkryliście. Po
        drugie, przydałoby się choć małe zastrzeżenie, typu " w świetle
        dzisiejszych poglądów...". Przypominam, że 10 lat temu w diecie
        dziecka dopuszczano 2 jajka tygodniowo, bo przecież CHOLESTEROL.
        teraz wycofano się z tego chyłkiem (żółtko, to żródło CHOLESTEROLU,
        a więc synonimu zła, jest jednocześnie żródłem np. fosfolipidów,
        niezbędnych w budowie komórek ośrodkowego układu nerwowego, oraz
        witamin rozpuszczalnych w tłuszczach). Jajka dziś sa dopuszczane
        codziennie.
        Kolejną sprawą są wytyczne typu "Zrób samA" (oczywiście kierowane
        wyłacznie do kobiet). Sama usmaż konfitury. Sama zrób budyń. Sama
        przecieraj zupkę. Sama zrób wedlinę, zasadź pomidora i najlepiej
        sama znoś jajka, babo. Do tego pracuj (niepracująca matka to
        obciach), noś modne w tym sezonie buty na koturnach, odwiedzaj
        regularnie SPA, prasuj ubranka maluszka z dwóch stron (inaczej
        maluszka zje Listeria i owsiki), miej wydepilowaną okolicę łonową i
        karm piersią co najmniej 3 lata (Twoje mleczko to najlepsze, co
        możesz dać swojemu maluszkowi).

        Pogięło was, redaktorzy GW?
        --
        Jesteś pan zbiorem molekuł
        • natasz75 Re: Samo zycie jest niezdrowe i prowadzi do smier 25.03.09, 21:00
          ledzeppelin3 napisała:

          >
          > karm piersią co najmniej 3 lata (Twoje mleczko to najlepsze, co
          > możesz dać swojemu maluszkowi).
          >
          > No tak i jeszcze miej piersi jędrne,twarde i nie
          obwisłe...ech,dużo racji w tym co piszesz...


          --
          Wychowanie dzieci jest jak walizka.Co włożymy,to wyjmiemy.
          Wojciech Eichelberger
          • babcia47 Re: Samo zycie jest niezdrowe i prowadzi do smier 25.03.09, 22:29
            jakiej racji? jak ja lubię uogólnienia, szczególnie wynikajace z
            nieznajomosci tematu na który jedna z druga się wypowiada..ja
            karmiłam prawie 2,5 roku (i guzik komukolwiek do tego)..a zamiast
            stanika potrzebowałam maści na piegi..w czasie karmienia mój rozmiar
            raptem powiekszył się wg ówczesnej rozmiarówki do dwójki, za to
            mleka te "piegi" produkowały w razie koniecznosci nawet w nadmiarze,
            korzystajac z zapasów mojego organizmu, nawet jego kosztem gdy
            niewiele jadłam..tak to działa!!..produkcja mleka nastepuje po
            pewnym czasie, gdy dziecko zaczyna ssać a nie magazynuje się (mleko)
            w piersiach (taki proces wystepuje tylko w czasie tzw "nawału"),
            stąd czasem problem z "produkcją" mleka w razie stresu, lub innych
            problemów, gdy piersi (a raczej organizm matki) dostosują ilość i
            jakość wytwarzanego pokarmu do aktualnych potrzeb i wieku
            dziecka..nie należę do kobiet, które terroryzują inne pogladami na
            temat bezwzględnej koniecznosci karmienia piersią itd..ale takie
            bzdury wynikajace z podstawowej niznajomosci fizjologi mnie wkurzają
            --
            Podstawową umiejętnością, jaką powinien posiąść każdy człowiek, jest
            wdupiemanie, które polega na odróżnianiu rzeczy ważnych i takich, na
            które ma się wpływ, od badziewia czyli cudzych fanaberii (by kawka74)
              • babcia47 Re: Samo zycie jest niezdrowe i prowadzi do smier 27.03.09, 02:07
                ja sie odniosłam do postu i komentarza natasz75..a to ona wspomniała
                o obwisłych piersiach, choc zeppelinka też ma "cóś" do długiego
                karmienia..jak napisałam daleka jestem od namawiania do tego
                kogokolwiek ale uogólnienia tez mnie wkurzaja nawet gdy pozornie
                mają byc humorystyczne, bo na kilometr widac, ze brak znajomosci
                tematu, doświadczenia w tej kwestii i stosowanie utartych
                stereotypów..że jak kobieta karmi to obowiązkowo biust bedzie miała
                zdeformowany a jeżeli karmiła długo to pewnie cycki sobie przygniata
                gumką od majtek
                --
                Lady Sybil chrapała cicho. Małżeństwo zawsze jest związkiem dwojga
                ludzi gotowych przysiąc, że tylko to drugie chrapie...
                  • natasz75 Re: Samo zycie jest niezdrowe i prowadzi do smier 27.03.09, 16:11
                    Babciu chyba zbyt poważnie podchodzisz do tematu.Twój nieznoszący
                    sprzeciwu ton wypowiedzi lekko mnie zirytował.
                    Temat wyglądu piersi po karmieniu dziecka nie wymaga dogłębnej
                    wiedzy merytorycznej.W niektórych przypadkach wystarczy lustro;-
                    ).Każda kobieta ma inną fizjonomię.
                    A "jedna z drugą" chyba też mogą mieć jakieś doświadczenie w tym
                    temacie,nie uważasz?
                    Twój wykład o produkcji mleka w kobiecych piersiach jest nie na
                    temat.Proponuję założyć osobny wątek.
                    --
                    Wychowanie dzieci jest jak walizka.Co włożymy,to wyjmiemy.
                    Wojciech Eichelberger
                    • babcia47 Re: Samo zycie jest niezdrowe i prowadzi do smier 27.03.09, 16:25
                      za to wypowiedź Twoja i Zepellinki jest baardzo na temaat i
                      merytoryczna..jej sie nie dziwię, bo sporo jej podobnych postów i w
                      podobnym tonie czytałam na innych forach ..no faktycznie sporo
                      wniosła, obśmiała artykuł, wysmiała rady jak zadbać o prawidłową
                      dietę, co sporo matek jednak robi i dla nich może to być
                      interesujące lub pomocne..baardzo wzbogaciłyscie wątek..a co do
                      odkrywania ameryki.. to wystarczy poczytać posty na tym forum i
                      innych..okazuje się jednak, że dla niektórych taka informacja moze
                      byc bardzo odkrywcza i to nie tylko w stosunku do wymienionych tu
                      chipsów ale np. danonków podawanych niemowlakom..a tak nawiasem
                      mówiąc biust z fizjonomią (twarzą) ma niewiele wspólnego..najwyżej
                      je mozna obejrzec razem w lustrze, jezeli dysponuje się
                      wystarczajaco duzym, szczególnie, gdy biust nosi się na kolanach smile)
                      --
                      Podstawową umiejętnością, jaką powinien posiąść każdy człowiek, jest
                      wdupiemanie, które polega na odróżnianiu rzeczy ważnych i takich, na
                      które ma się wpływ, od badziewia czyli cudzych fanaberii (by kawka74)
                      • ledzeppelin3 Re: Samo zycie jest niezdrowe i prowadzi do smier 27.03.09, 18:38
                        ..no faktycznie sporo
                        > wniosła, obśmiała artykuł, wysmiała rady jak zadbać o prawidłową
                        > dietę, co sporo matek jednak robi i dla nich może to być
                        > interesujące lub pomocne..baardzo wzbogaciłyscie wątek.

                        Nie widzę potrzeby kreowania się na wyrocznię i przybierania
                        mentorskiego tonu, Babciu47. Wiek niestety do tego nie upoważnia.

                        Mój post był ironiczny, owszem. I kontestuje artykuł, bo jest
                        niepoważny i przeznaczony dla osób o IQ oscylującym w granicach 80.
                        Nie jedz czipsów, nie pij koli (szok!), cukier i sól to biała śmierć
                        (to hasło było modne juz za komuny), dawaj dziecku warzywa i owoce
                        (niemożliwe), smaż konfiturki bo te ze sklepu są be (coś nowego,
                        przyznaję), NIE JEDZ LIZAKÓW (przeciez o cukrze juz było,
                        nieprawdaż?), najlepiej produkuj własną żywność, na czele z chlebem,
                        budyniem i marchewką.
                        Podważam kompetencje osoby piszącej artykuł. Choćby dlatego, że
                        pisze tonem nie znoszącym sprzeciwu. 30 lat temu, jak zapewne
                        pamiętesz Babciu, na indeksie produktów zakazanych lub co najmniej
                        szkodliwych były kawa, herbata, wino i jaja. Może dlatego, że nie
                        było ich w sklepach (cud, że nie wyklęto papieru toaletowego).
                        obecnie badania wieloośrodkowe dowiodły, że kawa, pita w ilości co
                        najmniej 5 (sic!) szklanek dziennie, w sposób istotny statystycznie
                        wspomaga regenerację wątroby. Kieliszek wina dziennie, zuwagi na
                        zawartość flawonoidw, może zapobiegać miażdżycy naczyń krwionośnych.
                        o jajach pisałam wcześniej. Co do treści, które mój post winien
                        wnieść w wątek (ubogaciwszy go, ofkorssmile Chcę zauwazyć, że Twoje
                        wynurzenia na tematy osobiste (porody, karmienia, wychowywanie
                        dzieci i wnuków), na których bazują Twoje wszystkie bez wyjątku
                        posty, niekoniecznie muszą prowadzić do wniosków natury ogólnej.
                        Twoje osobiste doświadczenia są tylko i wyłacznie Twoimi osobistymi
                        doświadczeniami, i choc masz wyraźną potrzebę dzielenia się nimi z
                        młodymi mamami, wnioski z nich płynące wcale nie są tak zwaną Prawdą
                        Objawioną (to tak a 'propos czepiania się moich postów, notabene
                        cieszę się, że śledzisz je po forach). Uwaga o długim karmieniu
                        piersią jak równiez o innych "powinnościach" kobiety według
                        kolorowych pisemek "dla mam z maluszkiem", była dygresją, nie
                        umiejszającą przesłania wypowiedzi. Przeciwnie, podkreślała, co
                        jeszcze (oprócz własnoręcznego pieczenia chleba i produkowania
                        jogurtu) kobieta-matka "musi i powinna".
                        To, jak długo Ty karmiłas piersią- to jest dopiero uwaga nie na
                        temat w powyższym wątku, Babciu droga.

                        --
                        Jesteś pan zbiorem molekuł
                        • babcia47 Re: Samo zycie jest niezdrowe i prowadzi do smier 27.03.09, 21:18
                          30 lat temu, jak zapewne
                          > pamiętesz Babciu, na indeksie produktów zakazanych lub co najmniej
                          > szkodliwych były kawa, herbata, wino i jaja.
                          kurczaki już myslałam, ze skleroze nabnyłam, wiec siegnełam do
                          literatury z tamtego okresu (nie mam zwyczaju wyrzucać żadnych
                          książek)co prawda odnosi się właśnie do żywinia matki karmiącej i
                          niemowlaka..w czasie karmienia owszem kawa i alkohol zabronione, o
                          herbacie nie ma wzmianki, codziennie!!! jedno jajko (wtdy zreszta
                          nie było zwyczaju przestawiania matki karmiącej na ścisła
                          dietę)..dziecku od 6-tego miesiąca, zgodnie ze schematem żywienia,
                          zamiennie mieso lub 1/2 zóltka dziennie,od 9tego miesiąca mieso i
                          całe żótko, od 12-tego miesiąca jajecznica, za to od 3-ego miesiąca
                          podawało sie gluten..co później przez lata było "bee" az znów
                          wrócono do podawania glutenu od 5, 6-tego miesiąca.. o tym ze
                          dopuszczalna dawka kawy to 9 filizanek..lub 5 szklanek juz wtedy
                          było wiadomo..bo ja sie w ten sposób broniłam, gdy mama się
                          czepiała, herbata była jak najbardziej ok. wszyscy pili od
                          przedszkolaków do staruszków..a wino bezalkoholowe miałam
                          przepisywane "na apetyt" przez lekarza pediatrę i kupowane w
                          aptece!! gdy byłam dzieckiem, korzystny wpływ wina był znany i
                          stosowany (a nie mam tu na mysli panów pijacych "patykiem pisane"),
                          moja 80-letnia babcia miała zalecenie od lekarza by dziennie
                          wypijała kieliszek czerwonego ..więc coś z tymi Twoimi "rewelecjami"
                          sprzed 30-tu lat nie do końca sprawdziłaś lub mylisz "czasy" albo
                          bierzesz prywatne opinie bliskich za obowiązujące wtedy
                          podejście..za to mniej wiecej wtedy zaczeła się "nagonka" na masło
                          również zawierające cholesterol i wogóle jego "wyklinanie"..z czego
                          sie w ostatnim dziesięcioleciu chyłkiem wycofano..ale był to "trynd"
                          ogólnoświatowy i sponsorowany przez producentów "smarowideł"..przy
                          okazji jednym z towarów które w zasadzie był dostepny (i nawet nie
                          okartkowany) w okresie kryzysu były..jajka
                          --
                          Lady Sybil chrapała cicho. Małżeństwo zawsze jest związkiem dwojga
                          ludzi gotowych przysiąc, że tylko to drugie chrapie...
                          • babcia47 Re: Samo zycie jest niezdrowe i prowadzi do smier 27.03.09, 21:25
                            ps. karmienie piersia..to tez odżywianie..i co by kto na ten temat
                            nie chciał napisać optymalne dla dzieci i wymyslone przez samą
                            naturę..ale tez otoczone wieloma mitami stereotypami i co gorsza
                            zbędnymi emocjami..jako ciekawostke napiszę, ze ja musiałam w
                            tamtych czasach bronic prawa do tego by mi sie starsze kobiałki nie
                            wcinały i nie namawiały w niewybredny sposób do zastąpienia
                            butelka..jak widać co pokolenie poglądy w tej materi zmieniaja się
                            co pokolenie o 180 stopni i coniektórzy poczywają sie do pouczania,
                            uswiadamiania, nakłaniania, obsmiewania..to juz sie stało
                            nudne..najlepiej by kazdy pilnował w tej materii swojego nosa
                            --
                            Lady Sybil chrapała cicho. Małżeństwo zawsze jest związkiem dwojga
                            ludzi gotowych przysiąc, że tylko to drugie chrapie...
                      • natasz75 Re: Samo zycie jest niezdrowe i prowadzi do smier 27.03.09, 19:11
                        www.slownik-online.pl/kopalinski/9A9C1520AF1D4350412565D400697860.php
                        Babciu droga ,fizjonomia to nie tylko twarz ale cechy
                        charakterystyczne danej osoby.A takowe jak wiadomo każdy ma różne,są
                        więc i piegi i duży biust.Jedne noszą biust na kolanach inne pod
                        brodą jak np.ty-czego osobiście bardzo ci zazdroszczę.Babciu,żyj i
                        daj żyć innym.Pozdrawiam.
                        --
                        Wychowanie dzieci jest jak walizka.Co włożymy,to wyjmiemy.
                        Wojciech Eichelberger
                • kjojik Re: Samo zycie jest niezdrowe i prowadzi do smier 17.04.09, 14:29
                  babcia47 napisała:

                  > ja sie odniosłam do postu i komentarza natasz75..a to ona wspomniała
                  > o obwisłych piersiach, choc zeppelinka też ma "cóś" do długiego
                  > karmienia..jak napisałam daleka jestem od namawiania do tego
                  > kogokolwiek ale uogólnienia tez mnie wkurzaja nawet gdy pozornie
                  > mają byc humorystyczne, bo na kilometr widac, ze brak znajomosci
                  > tematu, doświadczenia w tej kwestii i stosowanie utartych
                  > stereotypów..że jak kobieta karmi to obowiązkowo biust bedzie miała
                  > zdeformowany a jeżeli karmiła długo to pewnie cycki sobie przygniata
                  > gumką od majtek

                  osobiście uwazam ze obwizłe piersi biora się z braku ddbałości o nie i złych
                  staników, które nie trzymają, ja osobiscie uwazam ze najlepsze są push-upy,
                  dobrze dobrane nie uciskają, jest łatwy i szybki dostęp i co najważniejsze
                  dobrze trzymaja piersi zapobiegac dzialaniu siły ciążenia, a przy tym piersi
                  ładnie sie w nich prezentuja
                  --
                  pozdrawiam
                  Kjójik
                  GG: 2814433
    • memphis90 Re: Czego unikać w diecie dziecka 28.03.09, 22:36
      Głupoty, nic nie znaczące hasła, błędy... oto jak można skomentować
      ten mało odkrywczy artykuł.
      "Małe dziecko chętnie sięga po to, co jedzą rodzice"
      Aha, więc od razu założenie, że wszyscy rodzice żywią się wyłacznie
      mrożoną pizzą, zagryzaną hamburgerem i popijaną napojami z
      aspartamem, najtańszymi wędlinami i dzemami z odpadów... I ci sami
      rodzice mają nagle wyczarować domowe konfitury i to pewnie z
      ekologicznych owoców? Hmm...

      "Cukier. Nasza rada: Zdrowemu dziecku wystarczy ten, który jest w
      owocach i warzywach (tak, tak!)"
      A jeśli zdrowe dziecko ma zwyczajnie ochotę na kawałek czekolady,
      ktora według teorii mu się nie należy, nie jest potrzebna itd?
      Przecież jabłko POWINNO mu wystarczyć! Kurczę, łatwo szfować słowami
      co wystarcza dziecku, ale jakoś mało znam dorosłych, którzy odnoszą
      te zasady do siebie. Z ręką na sercu- odmawiacie sobie ciastka czy
      kawałka czekolady dla samej zasady "bo nie potrzeba"? Nie mówię tu o
      codziennym obżeraniu się, ale o małej przyjemności od czasu do
      czasu?

      "Czipsy Nic dobrego o nich nie można powiedzieć: są słone, tłuste,
      pozbawione wszelkich wartości odżywczych i uzależniające."
      Dla mnie to same dobre rzeczy- słone, tłuste i totalnie niezdrowewink
      No, przynajmniej ten jeden-dwa razy do roku, kiedy najdzie mnie
      ochota na chipsy. Poza tym mogą nie istnieć, ale w życiu czasem
      trzeba popełnić mały grzech dla higieny psychicznej...wink I wtedy te
      chipsy smakują nawet niebiańsko...

      "Nasza rada: Od święta frytki mogą zastąpić ziemniaki pokrojone w
      cienkie plasterki podsmażone na oliwie z ziołami."
      A czym to się rózni od ziemniaków pokrojonych w słupki i
      podsmażonych na oliwie? Plasterki mają jakąś magiczną moc?

      "Instant napoje Wszystko, co możesz przygotować rozpuszczając w
      zimnym mleku czy gorącej wodzie i natychmiast podać to jedzenie bez
      wartości"
      Hmm, ja tak robię kakao czy zbożówkę- więc NIE wszystko, co
      rozpuszcza się w mleku i wodzie jest bezwatościowe. Znów truizm.

      "Zanieczyszczenie środowiska jest tak duże, że dla dziecka poniżej
      3. roku najodpowiedniejszym mlekiem jest nadal modyfikowane (typu
      junior)"
      Taak, tak, jasne. Ku uciesze producentów mieszanek.

      "Rosół w kostce Podobnie jak zupy typu instant oraz wszelkie
      przyprawy w płynie, to czysta chemia."
      Aż sprawdziłam, bo wszyscy tak jeżdżą po tych nieszczęsnych
      kostkach, jakby były największym zagrożeniem dla świata: ta tzw.
      "czysta chemia" to sól, tłuszcz roślinny, zwierzęcy, mięso drobiowe,
      przyprawy, warzywa suszone, no i wreszcie te nieszczęsne
      maltodekstryny, glutaminian i rybonukleotydy. Powiem szczerze- mam
      alergię na określenia "czysta chemia". To takie łatwe słowko-
      wytrych, nie wiadomo co dokładnie znaczy, ale ladnie wygląda.

      Dalej znów same pierdoły- nie dawać wołowiny, wieprzowiny, kurczaka,
      parówek, mortadeli, ryb, jajek, najlepiej nic nie dawać... Ludzie,
      nie dajmy się zwariować. Zarówno my, jak i dzieci powinniśmy starać
      się odżywiać po prostu zdrowo, w miarę możliwości unikając
      polepszaczy i konserwantów. Całkiem wyeliminować się ich po prostu
      nie da- taka jest cena za brak zatruć pokarmowych popsutym
      jedzeniem, za dostęp do żywności taniej, cena zanieczyszczebia
      środowiska spowodowana rozwojem cywilizacyjnym... Nie napychać się
      codziennie gotowcami, batonami, słodyczami, zadbać o porcję witamin,
      błonnika (przy czym nie rozumiem histerii autorki na tle dodawania
      witamin do produktow żywnościowych, aż dziwne, że zaraz potem
      zachwala modyfikowane mleko dla dzieci, w którym wymienione i dodane
      są wszystkie składniki- białka, tłuszcze, witaminy, sole mineralne).
      W miarę możliwości nie kupować produktów najtańszych i czytać
      etykiety. I będzie dobrze... A jak raz na jakiś czas zjemy
      czekoladę, frytki czy hamburgera- to naprawdę nic złego się nie
      stanie.
      • daria2910 Re: Czego unikać w diecie dziecka 30.03.09, 02:17
        całkowiecie cie popieram!
        ja daje moejmu maluszkowi mleko zwykle UHT od kiedy skonczyl rok!
        mieszkalam w Finlandii tam tez urodzil sie syn, maja tam swietne podejscie do
        dzieci, do ich zywnienia..zupelnie naturalne...wydaje mi sie ze w Polsce
        wszystko skierowane jest na "kase"..modyfikowane mleko dla 3 latka, tozto duze
        dziecko...po co?to krzywda dla dziecka!
        poniewaz moje dziecko jest niejadkiem "od zawsze" uwazam ze powinno sie dziecku
        dawac wybor, pytac na co ma ochote , to zacheca, kanapka z czekolada tez jest
        bardzo pozywna i wbrew pozorom nie jest niezdrowa, ma wiele witamin(zelazo),ale
        tez trzeba zachecac sprytnie do polubienia tych zdrowszych rzeczy, jak np
        papryka,pomidor ,moje dziecko uwielbia surowe warzywa,owoce morza(szczegolnie
        krewetki)...
        uwielbia sok ze swiezo wycisnietych pomaranczy...ja sie ciesze ze jesmile
        • kjojik Re: Czego unikać w diecie dziecka 17.04.09, 14:24
          > ja daje moejmu maluszkowi mleko zwykle UHT od kiedy skonczyl rok!
          > mieszkalam w Finlandii tam tez urodzil sie syn, maja tam swietne podejscie do
          > dzieci, do ich zywnienia..zupelnie naturalne...wydaje mi sie ze w Polsce
          > wszystko skierowane jest na "kase"..modyfikowane mleko dla 3 latka, tozto duze
          > dziecko...po co?to krzywda dla dziecka!
          wrecz przeciwnie mlej=ko krowie to krzywda:

          Może łopatologicznie: dlatego że dziecko do krowy podobne nie jest, a mleko UHT
          pochodzi od krowy i nie jest trawione przez dziecko - jest dla niego
          ciężkostrawne - modyfikowane jak sama nazwa wskazuje jest modyfikowane a przez
          to dostosowane do potrzeb dziecka w tym wieku, a w ogóle to najlepiej dawać
          mleko kobiece, które jest najodpowiedniejsze i najlepiej dostosowane do potrzeb
          2-3 latka, tak 2-3 latki można nadal karmić piersią, są tez na tyle rozumne ze
          już nie gryza.

          > poniewaz moje dziecko jest niejadkiem "od zawsze" uwazam ze powinno sie dziecku
          > dawac wybor, pytac na co ma ochote , to zacheca, kanapka z czekolada tez jest
          > bardzo pozywna i wbrew pozorom nie jest niezdrowa, ma wiele witamin(zelazo)

          a także tłuszczu, cukrów złożonych i pustych kalorii, świetnie tez wpływa na
          zęby mleczne - super wygląda 3-latek z zaawansowana próchnica - która oczywiście
          podczas wymiany na zębów na stałe sieje się na nowe zęby, to samo dotyczy
          soczków owocowych zawierających fruktozę, dziecko przez pierwsze 5 lat życia
          raczej nie powinno dostawać czekolady, na prawdę jest tyle alternatyw, i
          sposobów, no i pamiętajmy ze nawyki żywieniowe programują młodego człowieka na
          cale życie, a pierwsze 2 lata życia programują organizm i to od nas mam w dużej
          mierze zależny czy dziecko będzie miało skłonność do otyłości, bo to często nie
          jest kwestia genów, tylko prawidłowego, racjonalnego odżywiania.
          --
          pozdrawiam
          Kjójik
          GG: 2814433
    • mamabeauty Czego unikać w diecie dziecka 16.04.09, 09:36
      Zgadzam sie z wiekszoscia zamieszczonych w artykule rad.Co prawda
      jesli pojsc dalej tym tokiem myslenia to niewiele zostanie nam do
      jedzenia,bo wszystko prawie jest
      konserwowane,dosladzane,barwione,ale zawsze pewne produkty mozemy z
      naszej diety wykluczyc.
      Wszelkie chipsy,slodycze,napoje gazowane,soczki w
      kartonikach,paczkowane sosy,zupy,itd to jedno wielkie swinstwo i nie
      nadaje sie do jedzenia w ogole,nawet dla nas doroslych.Wieprzowiny
      tez nie polecamwink
    • titta Re: Czego unikać w diecie dziecka 02.09.09, 02:43
      Wlasciwie nie powinno sie podawac ZADNYCH owocow i warzyw z masowej
      uprawy (zaprawiane nasiona, pozniej oprusk, pozniej srodki
      antygrzybiczne aby sie na polce nie psulo). Jemy? To parowki czy
      frytki naprawde niewiele wiecej krzywdy wyrzadza.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka