od kiedy zupa ogórkowa? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • jak wyżej
    • moja córeczka ma 13 m-cy, a je od 10 miesiaca. Bardzo, ale to bardzo
      ją lubi
    • wnuk je od dziesiątego..moje dzieci też tak zaczynały tyle że moje
      kiszone ogórki dostawały wcześniej jako gryzaki przy ząbkowaniu..smile)
      --
      Podstawową umiejętnością, jaką powinien posiąść każdy człowiek, jest
      wdupiemanie, które polega na odróżnianiu rzeczy ważnych i takich, na
      które ma się wpływ, od badziewia czyli cudzych fanaberii (by kawka74)
    • moim zdaniem dopiero po 18 miesiacach. W kiszonych ogrokach jest
      zazwyczaj duzo soli i czosnku.
      • czosnek mozna wprowadzać juz od 10-tego miesiąca, niekoniecznie
        surowy ale np. jako dodatek do zup i jarzynek lub suszony np. do
        twarozku lub kefirku wraz z innymi ziołami..mój wnuk bardzo lubi
        taki jako dodatek do posiłków ..a sam czosnek zawiera naturalne
        składniki lecznicze i uodparniajace podobne do antybiotyku (bez ich
        działan ubocznych) Lepiej dziecku zaserwowac czosnek lub szczypiorek
        niz syntetyczne leki i specyfiki..a co do soli..chyba nigdy sama nie
        konserwowałaś ogórków? sól opada w większości na dno fakt, że sporo
        jej znajduje sie również w samych ogórkach..ale do zupki dodaje się
        1 małego ogórka poza innymi warzywami..i nie podaje się tej zupy
        codziennie..
        --
        Lady Sybil chrapała cicho. Małżeństwo zawsze jest związkiem dwojga
        ludzi gotowych przysiąc, że tylko to drugie chrapie...
    • W zimę są zalecane róznego rodzaju kwaszonki, czyli ogorki czy
      kapusta kiszone ze wzgledu na duzą zawartośc wit c
      • na pewno nie dla dziecka ponizej roku. np w ogrokach kiszonych jest
        sol.
        • emigrantka34 napisała:

          > na pewno nie dla dziecka ponizej roku. np w ogrokach kiszonych
          jest
          > sol.
          W schemacie zywienia ogorek kiszony jest od 10tego miesiaca zycia
          • To znaczy chodzi Ci chyba o to co jest napisane w osesku? W
            obowiazujacym schemacie nic nie znalazlam.
            Osesek.pl, nie jest przygotowany i akceptowany przez odpowiednie
            organy w zakresie zywienia. Owszem, mozna sie nim czesiowo kierowac,
            ale niektore zasady zywieniowe w nim zawarte sa moim zdaniem
            nieadektawne do wieku niemowlecia.
            Ja sie kieruje wlasnym schematem, ktory jest mieszanina schematu
            francuskiego (dziecko we Francji urodzone i mieszkajace) i polskiego
            oraz zdrowego rozsadku.
            Wiadomo, ze soli nie nalezy dodawac do potraw niemopwlat, a ogorki
            kiszone zawieraja jej stosunkowo duzo. Dodajac ogorki, dodajesz
            soli - dla mnie to proste jak budowa cepa.
            I choc lubie ogorki i wlasnie wczoraj zrobilam pyszna zupe ogorkowa,
            to nie zamierzam jej wciskac dziewieciomiesiecznej corce.

            • wszelkie schematy mają służyć jedynie pomocą i być swego rodzaju
              wskazówka a nie dogmatem, którego nalezy się trzymać jak pijany
              płotu..nigdzie nie wyczytałam równiez o jakiejś specjalnej wyższości
              pediatrów i alergologów francuskich nad innymi, co tobie nie
              przeszkadza wypowiadac się z pewnościa nie znoszącą sprzeciwu, że
              jezeli Twój lekarz coś powiedział to jest to niepodwazalna wykładnia
              i najwyższa mądrość..Pozatym wiele zaleceń uznawanych jeszcze do
              niedawna i traktowanych jak wykładnia straciło na aktualnosci i
              nalezy to traktować jak swoista przestroge..ze nie należy ślepo i
              sztywno upierać się przy tym co jest aktualnie zalecane..bo może się
              okazać niekoniecznie korzystne..i nalezy to równiez wziąść pod uwage
              przy pisaniu postów! To co jest dobre lub konieczne dla Twojego
              dziecka niekoniecznie musi być dla innego..to co szkodzi Twojemu
              dziecu..nie musi byc szkodliwe dla innego..to co powinno jeśc Twoje
              dziecko (np. warzywa, owoce i produkty zgodne z miejscem urodzenia)
              niekoniecznie musi byc dobre dla dzieci urodzonych w Polsce i
              mających inne "lokalne" produkty..jeżeli Twój mąz jest
              obcokrajowcem..moze mieć również inne genetyczne
              uwarunkowania "regionalne" (niektóre nacje inaczej reaguja i trawia
              poszczególne produkty lub są odporne na pewne bakterie a nawet
              pasożyty)
              --
              Podstawową umiejętnością, jaką powinien posiąść każdy człowiek, jest
              wdupiemanie, które polega na odróżnianiu rzeczy ważnych i takich, na
              które ma się wpływ, od badziewia czyli cudzych fanaberii (by kawka74)
              • Ps. a przy okazji chętnie bym się dowiedziała co to są: "odpowiednie
                organy w zakresie żywienia"?
                --
                Podstawową umiejętnością, jaką powinien posiąść każdy człowiek, jest
                wdupiemanie, które polega na odróżnianiu rzeczy ważnych i takich, na
                które ma się wpływ, od badziewia czyli cudzych fanaberii (by kawka74)
              • zgadzam się, np. w Grecji nie podaje się jabłka jako pierwszego
                owocu a arbuza!
              • Babcia 47, to Tobie sie chyba wydaje, ze jestes wyrocznia w kwestii
                zywienia niemowlat i pozjadalas wszystkie rozumy w tym zakresie. To
                ty napisalas, ze zupa ogorkowa jest ok dla niemowlecia. Ja uwazam ze
                jest przeciwnie, z prostej przyczny - sol jest niezdrowa, a ogorki
                ja zawieraja w w skondensowanej ilosci.
                Ja nigdzie nie napislama, ze wytyczne dotyczace zywienia niemowlat
                sa dogmatem, a nie wytycznymi. Chyba zle interpretuesz to, co
                napisalam. Mam przed soba wytyczne Instytutu Centrum Zdrowia Dziecka
                (to ten organ, o ktory mi chodzilo), wytyczne francuskie, swoj
                wlasny zdrowy rozsadek, to co mi zalecia pediatra francuski i z czym
                nie do konca sie zgadzam, jak rowniez zalecenia polskiego pediatry.
                Z jednym sie zgadzam - sol jest szkodliwa na dluzsza mete i powinno
                sie ja podawac jak najpozniej.
                Czy uwazasz, ze do ogorkow dodaje sie sol morska lub kamienna (a ta
                jest "najzdrowsza")? Nie wydaje mi sie.
                Rozpatruje zdrowie mojej corki w perspektywie lat kilkudziesieciu i
                nie wydaje mi sie, zeby podawanie solonych ogorkow przed ukonczeniem
                pierwszego roku zycia sluzylo zdrowiu dziecka.
                Tak na marginesie - to w Polsce jest znacznie wieksza ilosc
                zachorowan na choroby serca, cukrzyce i inne choroby cywilizacyjne w
                porownaniu z Francja czy Wlochami. Ciekawa jestem dlaczego.
                Moze to wytlumaczysz, skoro masz taka gleboka wiedze.


                Sol to sol - i koniec.



                • Jeżeli ja gotuję zupę ogorkową na jednym większym kiszonym ogorku i
                  dzielę ją na 3 porcję, to proszę Cię nie przesadzaj, ze tam jest
                  tyle soli, ze zaszkodzi to dziecku. Przecież nikt tu nie mowi, zeby
                  karmic niemowle codziennie ogorkami kiszonymi, tu chodzi o zupe
                  ogorkowa, raz na jakis czas. I nie popadajmy w paranoję...
                  • Martasz, zupa ogorkowa na jednym ogorku kisoznym to nie zupa
                    ogorkowa. Do zupy ogorkowej, oprocz ogorka, normalnie dodaje sie
                    wode z ogorkow, a jezeli nie, to najwyzej mozesz mowic o jakiejs
                    zupie "fusion" czy choleria wiec co?
                    Chociaz co do zasady sie z Toba nie zgadzam - ja po prostu nie
                    uznaje soli w diecie dziecka ponizej roku i tyle (tak jak i cukru
                    krystalicznego); na podstwaie przeczytanych ksiazek, artykulow.
                    Niewazne, czy ta sol znajduje sie tylko w ogorkach "malosolnych" czy
                    oliwkach. Moilm zdaniem wieksza szkoe mozna wyrzadzic podawaniem
                    soli, niz podawaniem ziol, ktore moja corka spozywa (oczywiscie w
                    odp ilosciach) od szostego bodajze miesiaca.

                    • emigrantka34 napisała:

                      > Martasz, zupa ogorkowa na jednym ogorku kisoznym to nie zupa
                      > ogorkowa. Do zupy ogorkowej, oprocz ogorka, normalnie dodaje sie
                      > wode z ogorkow, a jezeli nie, to najwyzej mozesz mowic o jakiejs
                      > zupie "fusion" czy choleria wiec co?

                      Z tym sie nie zgadzam, bo nigdy nie jadałam zupy , do ktorej dodaje
                      sie wode z ogorkow, napewno bylaby za kwasna. Nawet o tym nigdy nie
                      słyszałam. Grunt, ze dla dziecko dodaje jednego wiekszego ogorka do
                      zupy i moge Cie zapewnic ze ma smak ogorkowej, a napewno jest
                      zdrowsza niz Twoja z wodą z ogorkow.
                    • emigrantka34 napisała:

                      > Martasz, zupa ogorkowa na jednym ogorku kisoznym to nie zupa
                      > ogorkowa. Do zupy ogorkowej, oprocz ogorka, normalnie dodaje sie
                      > wode z ogorkow, a jezeli nie, to najwyzej mozesz mowic o jakiejs
                      > zupie "fusion" czy choleria wiec co?

                      Nigdy ja ani maja mama nie dodawała do zupy ogórkowej wody z ogórków. Tylko
                      starte ogórki. Sprawdziłam nawet przepis w Kuchni Polskiej i też ani słowem nie
                      było o dolewaniu wody. Więc to ta twoja wersja jakaś hardcorowa jest

                      Moje dzieci dostały delikatną zupę ogórkową w okolicach pierwszego roku życia

                      --
                      http://www.animaatjes.de/linie/tieren/117.gif
                    • > Martasz, zupa ogorkowa na jednym ogorku kisoznym to nie zupa
                      > ogorkowa. Do zupy ogorkowej, oprocz ogorka, normalnie dodaje sie
                      > wode z ogorkow,
                      Pierwsze słyszę, a zupę gotuję od jakichś 15 lat, wg. przepisu mojej mamy, babci
                      itd. Osobiście nie znam nikogo, kto do zupy dolewałby wody z ogórków...
                      • No nie wiem, ja sprawdzilam wlasnie w swoich dwoch ksiazkach
                        typu "kuchnia staropolska"; gdzie jest napisane, ze w zaleznosci od
                        upodoban smakowych nalezy dodac "mniej lub wiecej" solanki z
                        ogorkow.
                        No i skonsultowalam to tez z moja Mama i Babcia, ktore dodaja te
                        wode - odrobine badz wiecej w zaleznosci od jakosci ogorkow.
                        Ja bardzo lubie glebokie, intesywne smaki i dla mnie zupa ogorkowa
                        musi miec lekko kwaskowaty smak, ktorego nie wyobrazam sobie po
                        dodaniu jednego kiszonego ogorka, tak jak napisala jedna z forumek.



                        • > No nie wiem, ja sprawdzilam wlasnie w swoich dwoch ksiazkach
                          > typu "kuchnia staropolska"; gdzie jest napisane, ze w zaleznosci
                          od
                          > upodoban smakowych nalezy dodac "mniej lub wiecej" solanki z
                          > ogorkow.
                          > No i skonsultowalam to tez z moja Mama i Babcia, ktore dodaja te
                          > wode - odrobine badz wiecej w zaleznosci od jakosci ogorkow.
                          > Ja bardzo lubie glebokie, intesywne smaki i dla mnie zupa ogorkowa
                          > musi miec lekko kwaskowaty smak, ktorego nie wyobrazam sobie po
                          > dodaniu jednego kiszonego ogorka, tak jak napisala jedna z
                          forumek.
                          Mysle, ze roczne dziecko nie lubi, az tak głebokich i ntensywnych
                          smakow, zeby dolewac jemu tego kwasu. Poza tym z woda z ogórkow zupa
                          ogorkowa to raczej nie byłaby zalecana nawet 5cio latkowi.
                        • Ja bardzo lubie glebokie, intesywne smaki i dla mnie zupa ogorkowa
                          > musi miec lekko kwaskowaty smak, ktorego nie wyobrazam sobie po
                          > dodaniu jednego kiszonego ogorka, tak jak napisala jedna z
                          forumek.
                          czym innym jest smak kwaśny a czym innym słony!! nie wiem jak Twoja
                          rodzina zaprawia ogórki, ale ja ze wzgledu na kłopoty z nerkami
                          dodaje mozliwie minimalna ilośc soli za to duzo przypraw
                          konserwujacych i wzmacniajacych smak: czosnek, koper,
                          kolendrę,czasiem gorczyce i ostrą paprykę itd. Ogóki wcale nie są
                          mniej kwaśne (bo nie sól o tym decyduje, kiszony barszcz z buraków,
                          tez kwasny, nie zawiera soli wogóle!!, podobnie żurek)..a zawierają
                          mniej soli. Pozatym ja gotując ogókową dla dorosłych soli juz nie
                          dodaję lub doprawiam po ich dodaniu..a dziecko może juz spozywac sól
                          od 11-tego miesiąca..oczywiscie "w śladowych ilościach" dodawany do
                          potraw, bo w gotowych produktach czesto już dostaje wcześniej (w
                          gotowych słoiczkach, wypiekach)..ja soli nie dodaję, wole zioła,
                          które urosły w Polsce (koperek, natka pietruszki, szczypiorek)..nie
                          dodam mu jednak surowej bazylii, tymianku i rozmarynu, bo te
                          wyhodowane u nas są skórzaste i mocno wyczuwalne w potrawach dla
                          dorosłych (nawet w małych ilosciach i dokładnie posiekane) a
                          dziecko, mając tylko kilka przednich ząbków ledwie sobie radzi z
                          żuciem delikatnej pietruszki..Zioła wyrosłe we Francji są
                          delikatniejsze i lepiej tolerowane przez dzieci, które tam się
                          urodziły ale to nie znaczy, ze mogą je jeść dzieci w Polsce..dodaję
                          te zioła: dobrze roztarte suszone lub świerze, posiekane albo
                          związane w pęczku, który wyciagam po ugotowaniu..dorzucam do wywarów
                          i innych gotowanych potraw.. gdzie maja możliwośc zmięknąć i
                          przekazać swój zapach i smak..a surowych, które wyrosły w Polsce
                          niemowlakowi nie podam jeszcze długo
                          --
                          Podstawową umiejętnością, jaką powinien posiąść każdy człowiek, jest
                          wdupiemanie, które polega na odróżnianiu rzeczy ważnych i takich, na
                          które ma się wpływ, od badziewia czyli cudzych fanaberii (by kawka74)
                        • > Ja bardzo lubie glebokie, intesywne smaki i dla mnie zupa ogorkowa
                          > musi miec lekko kwaskowaty smak, ktorego nie wyobrazam sobie po
                          > dodaniu jednego kiszonego ogorka, tak jak napisala jedna z forumek.
                          Ja tam dodaję przynajmniej z kilogram ogórków na gar zupywink Ogórkowa musi być
                          kwaśna i tyle. Niemniej jednak wody z ogórków nie dolewam.
                • z całym szacunkiem..ale ja w tej materii mam juz pewne doswiadczenie
                  i mogę napisać w ujeciu "historycznym" jaki wpływ (lub jego brak)
                  jest na zupy ogórkowej na byłe dziecko, które w tym momencie ma
                  własne dziecko lub jest na dobrej drodze do załozenia rodziny (dwóch
                  dorosłych, zdrowych synów)..i napisze, że żadne, pozatym, że
                  starszemu lekarz polecił podawać właśnie m.in. kiszone ogórki "na
                  apetyt", bo był straszliwym niejadkiem przez jakis czas i groziła mu
                  wręcz anemia..miał to niestety po mnie..i moja mama za radą babci
                  stosowała ta sama metodę z podobnym, korzystnym skutkiem..ogórki to
                  nie tylko sól, to kwasy organiczne, enzymy, witaminy..a gdybym Ci
                  przytoczyła przepis Genslerowej na zupę ogórkową, gdzie jest całe
                  stado produktów, kilogramy róznych mięs, warzyw..i 4 ogórki na
                  kocioł zupy..to nie pisałabyś ze zdziwieniem o dodawaniu 1 ogórka na
                  kilka porcji zupy dla niemowlaka..nawiasem mówiąc nie wiem jakie
                  masz obyczaje kulinarne, ale ja pierwsze słyszę o dodawaniu zalewy
                  z ogórków do zupy..właśnie ze względu na nadmierną zawartość
                  soli..nawiasem mówiąc do ogórków dodaje się głównie sól kamienną, bo
                  warzona jest notorycznie jodowana i nie nadaje się do kiszenia
                  ogórków (choć niektórzy stosują, z sukcesem mimo wszystko).. a ja
                  dodaje morską..Nawiązujac do organizacji typu ICZD..proponuję
                  poszperać w necie..mają ładne nazwy, które za odpowiednią opłatą
                  za "rekomendacje" udostepniają producentom różnych produktów do
                  wykorzystania w celach reklamowych na etykietach ..np Instytut Matki
                  i Dziecka rekomenduje wodę "Żywiec"..w której wykryto większe
                  stężenie bakterii i szkodliwych substancji niż w "kranówie"..często
                  produkty "promowane" przez daną organizację, która nie ma żadnych
                  włąściwie podstaw do wydawania takich opinii, poza "poważnie"
                  brzmiącą nazwą nawet nie przeprowadza badań takiego produktu!!
                  bywają chlubne wyjątki, ale są niczym oazy na pustyni..Żeby nie
                  było, że moje doświadczenia dotyczą daawnych czasów i pewnie już
                  zapomniałam lub mi się wydaje..obecnie opiekuję się 11-miesiecznym
                  wnukiem, którego djetę, jej rozszerzanie, skład itd został
                  skonsultowany z pediatrą. Ja jako osoba ze schorzeniem nerek sporo
                  wiem o wykluczeniach w diecie pod kątem soli i szczawianów (buraków,
                  o dziwo nie obejmuje..hmm, za to buraki mają, poza śladową iloscią
                  szczawianów, sporo innych składników b.korzystnych dla organizmu i
                  stosowane są w diecie anemików dla swych właściwości krwiotwórczych)
                  oraz o szkodliwości soli, sposobów jej unikania i koniecznych
                  wykluczeniach dotyczacych poszczególnych składników..i o dziwo
                  również kiszonek (ogórki, kapusta, grzyby) one nie obejmują!!
                  --
                  Lady Sybil chrapała cicho. Małżeństwo zawsze jest związkiem dwojga
                  ludzi gotowych przysiąc, że tylko to drugie chrapie...
            • emigrantka34 napisała:

              > To znaczy chodzi Ci chyba o to co jest napisane w osesku? W
              > obowiazujacym schemacie nic nie znalazlam.
              > Osesek.pl, nie jest przygotowany i akceptowany przez odpowiednie
              > organy w zakresie zywienia. Owszem, mozna sie nim czesiowo
              kierowac,
              > ale niektore zasady zywieniowe w nim zawarte sa moim zdaniem
              > nieadektawne do wieku niemowlecia.
              > Ja sie kieruje wlasnym schematem, ktory jest mieszanina schematu
              > francuskiego (dziecko we Francji urodzone i mieszkajace) i
              polskiego
              > oraz zdrowego rozsadku.
              > Wiadomo, ze soli nie nalezy dodawac do potraw niemopwlat, a ogorki
              > kiszone zawieraja jej stosunkowo duzo. Dodajac ogorki, dodajesz
              > soli - dla mnie to proste jak budowa cepa.
              > I choc lubie ogorki i wlasnie wczoraj zrobilam pyszna zupe
              ogorkowa,
              > to nie zamierzam jej wciskac dziewieciomiesiecznej corce.

              Ja mieszkam w Polsce, kieruję sie polskim schematem zywienia i nie
              uwazam, że francuski jest lepszy.
              No i też zadam to pytanie co to są te odpowiednie organy żywienia?
        • dokładnie tak jak napisała Martasz..pomijając witaminy zawierają
          kwas mlekowy korzystnie działajacy na soki trawienne i są zalecane
          przez pediatrów dla "niejadków" na poprawienie łaknienia przez
          pediatrów..być może nie przez francuskich..ale z mojego
          wieloletniego doswiadczenia muszę przyznać, że coś w tym jest, bo i
          ja (straszny niejadek w dzieciństwie) zupe ogórkowa lubiłam i mój
          starszy syn-niejadek i o ile wiem znakomita wiekszość dzieci..a
          dzieciom smakuje to co ich organizmowi jest akurat potrzebne
          (udowodnione doświadczalnie, naukowo) i pokarmy "zakazane" smile
          --
          Podstawową umiejętnością, jaką powinien posiąść każdy człowiek, jest
          wdupiemanie, które polega na odróżnianiu rzeczy ważnych i takich, na
          które ma się wpływ, od badziewia czyli cudzych fanaberii (by kawka74)
    • Ja sie kieruje polskim schematem zywienia, ktory dostalam od naszego lekarza smile
      Tam zupa ogorkowa jest wpisana po pierwszym roku zycia. Wlasnie sie przymierzamy do zrobienia. Ogorki kiszone to nie tylko solsmile Mam nadzieje, ze moje dziecko polubi ogorki. Ja bedac dzieckiem bardzo lubilam.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.