Żużlowy bal na 137 tys. zł. Aż portfele drżały!...
Ciesze się, że udało sie zebrac troche grosza. Ale cóż z tego, skoro
w Hospicjum nic sie nie zmienia. Powołuje się dziwnych ludzi na
różne stanowiska w tym naszym hospicjum. Od początku istnienia
placówki był kierownik a teraz mamy dyrektora , no bo jak to
inaczej, całe zycie dyrsktor to i chyba zawód dyrektor (to człowiek
pawlika), teraz rzecznik prasowy; ludzie jak przeczytałem o tym, to
mało noie padłem znwrażenia. Ród Karolkowskich jest mi troche znany.
On początkowo kierowca w hospicjum, potem kierowaca bp Dajczaka, syn
kierowca w hospicjum, córka pielegniarka w hospicjum, porzuciłą
prace i potem błagali s. Michaele o zmiane swiadectwa pracy.
dziwi mnie tylko, ze nikt z będących na balu nie pogroził paluszkiem
Zarządowi, nikt nie wspomniał o pracownikach, wolontariuszach,
których została garstka, ale przede wszystkim nikt nie wspomniał o
chorych. Tam dalej jest cyrk, a spotkanie odnośnie 11 lutego
żenada!!! Oczywiście żona Waleńskiego gwiazda i jak zwykle to ona
robi łaskę, że daje ludziom puszki na zbiórkę.
Na walne nie zaprasza sie członków zwyczajnych bo zadają niewygodne
pytania, ale o dziwo nie wyrzuci;i jeszcze tej osoby bo za znane
nazwisko, ale wszystko przed njia.
Ja wiem jedno, od tego roku nie daje na hospicjum ani złotówki, bo
na najlepiej opłacana sekretarke medyczną (p. Waleńską) w kraju to
ja składac się nie mam zamiaru.