Dodaj do ulubionych

Rozmówki Aktualne

14.03.04, 19:58
Swego czasu publikowałem na tym Forum drobne satyrki i nieco jakieś okruchy
poetyckie. Teraz, na zamówienie, napisałem kilka RA o obecnej sytuacji. Jest
ich na razie niewiele, kilkanaście ledwie, ale potencjał wydaje się
niewyczerpany. Miłej lektury.
A jakby kto zechciał coś podobnego dopisaś, byłoby mi bardzo miło.

Dziś dwie pierwsze, czyli jak to się zaczęło.

Rozmówki aktualne

Zmysły

Premier patrzył przed siebie wzrokiem niewidomego. Przez chwilę siedzieli w
milczeniu.
- Więc jednak... - zagadnął Minister.
Ale okazało się, że Premier ma słuch głuchego.
- Przeżywa - rzekł Marszałek, jakby był w jego skórze.
- Nie myślałem, że tak się przejmie.
- Stało się i tyle.
- Tak musiało być.
- I tak się dobrze skończyło - nie wiadomo kogo pocieszał Marszałek.
- Mógł skończyć gorzej.
- A ty mu tego życzyłeś? - zaczepka Marszałka wymagała krwi.
- Ja nawet sobie nie życzę ministra.
- Kiedy rezygnujesz?
- Nie mogę...
- Ach, te układy!
- Nie układy, tylko siostrzeniec...
- Układy rodzinne...
- ... Premiera się założył z moją córką...
- ... układy roboczo-rodzinne...
- ... o to, kto zje więcej pestek dyni...
- ?
- ... i teraz się pobierają...
- ... i potrzebna jest kasa...
- ... więc nie mogę go tak zostawić.
- Na litość ci się zebrało - Marszałek to dogryzał, to prowokował.
- Litości nie będzie - powiedział niespodziewanie Premier, czym obalił
wykluwającą się teorię języka niemowy.
- Zadania są określone, wszyscy do pracy - kontynuował jakby nadgorączkowo.
- A poza tym, to on jeszcze nie ma smaku - rzekł Marszałek i zmienił pozycję
z siedzącej na leżącą
Edytor zaawansowany
  • germanus 14.03.04, 20:06
    Rozmówki aktualne

    Szkolenie

    - Czekają nas ważne zadania - Premier celowo zaczął ogólnie, aby nikt się nie
    domyślił i nie wyprzedził z pomysłem.
    - Ja bym zmienił podejście - mimo to wyrwał się Doradca.
    - Tak jest! - Premierowi pozostało tylko przyklepać - i o to chodzi.
    - Właśnie nie o to chodzi - spróbował postawić się Doradca.
    - Ważne zadania wymagają ważnego podejścia - zignorował go Premier.
    - Ja bym powiedział, że nowego podejścia - nie wiadomo, czy się upierał, czy
    popierał Doradca.
    - Wszyscy musimy zaprezentować ważne i ... - tu spojrzał na Doradcę - nowe
    podejście.
    - Ale nie wiemy jak - zamarkotał skonfudowany do granic możliwości Minister.
    Gdyby wiedział, jak bardzo ułatwi tym Premierowi zadanie, pewnie nic by nie
    rzekł.
    - I dlatego zrobimy szkolenie! - triumfował Premier.
    Zapadła taka cisza, że słychać było ruch powietrza w konferencyjnych balonikach.
    - Jak ja jestem od roboty - rzekł wreszcie Minister - to kogo szkolimy?
    - Wszystkich - pryncypialnie ciągnął Premier.
    - Sporo, nie za dużo jakby - starał się złagodzić Doradca.
    - Cały zespół, wszystkich - nie dawał za wygraną Premier.
    Doradca zaczął robić za kalkulator:
    - Wice, szefowie, dyrektorzy, zastępcy, naczelnicy, kierownicy, sekretarze ... -
    wyliczał - sporo wychodzi.
    - I jeszcze doradcy - plan Premiera był absolutnie dopracowany - i referenci.
    - A na jaki temat szkolimy? - na wszelki wypadek zapytał Minister - ... Jak już
    coś mam robić.
    - Zaczynasz myśleć, Minister - ucieszył się Premier. - Temat jest nowy, jak
    podejście - spojrzał wymownie na Doradcę.
    - Jeszcze nigdy nie byliśmy tak szkoleni. Powiem więcej, żaden urząd na świecie
    nie był tak szkolony. Ważne zadania, nowe podejście, musimy to zrozumieć -
    Premier nie mógł sobie odmówić przyjemności wykazania zrozumienia tematu.
    - Więc może "Ciągłość zadań w nieciągłej sytuacji spowodowanej nieciągłymi
    nastrojami... - zaczął Doradca, ale urwał pod surowym wzrokiem Premiera.
    - Mówiłem nowy temat, to nowy.
    - To jaki? - niemal zapiszczał Minister.
    - Seksualny. Będziemy się szkolić seksualnie.
  • germanus 15.03.04, 22:13
    Rozmówki aktualne

    Do trzech razy sztuka

    Przez chwilę wszyscy trzej pokazowo milczeli.
    - Coś za dużo wypadków - mruknął wreszcie Doradca.
    - Robię, co mogę - wyjaśnił Minister.
    - Mogłeś usunąć wszystkie ciężarówki z drogi.
    - No co ty, ja znam swoje możliwości.
    - Znasz, albo nie znasz. Jedna wytyczna i załatwione.
    - W demokratycznym ruchu drogowym? Wykluczone.
    - Demokracja niesie w sobie niezależne ograniczenia - przypomniał Doradca.
    - Zakrakali by mnie.
    - A teraz szef o mało nie zabije.
    - Jemu nie będę mówił, co ma robić - niemal poddańczo pogodził się z losem
    Minister.
    - Tę pogodę też mogłeś przewidzieć - nie wiadomo atakował, czy doradzał Doradca.
    - No co ty - Minister znów swoje - tego nie przewidzieli nawet specjaliści
    meteorolodzy.
    - Ale ty powinieneś - upierał się Doradca - od tego masz służby, by ci doniosły.
    - Doniosły na pogodę? - wyraźnie nie rozumiał Minister.
    - O pogodzie - spokojnie wyjaśnił Doradca. I dodał:
    - Mało ci było kłopotów?
    - Przywykłem. Całe moje życie jest jednym kłopotem.
    Marszałek popatrzył na nich bardzo przytomnym wzrokiem. Wstał i podszedł do
    okna. Za oknem wiosna szykowała światu festiwal nowego życia.
    - Za trzecim razem musi się udać bez pudła - mruknął ni to do siebie, ni to do
    wiosny.

  • germanus 16.03.04, 01:23
    Rozmówki aktualne

    Sojusznik

    - No i przegrali! - niemal wykrzyknął Premier.
    - Tak mi to wyglądało - potwierdził Minister.
    - A zwycięzca jest konsekwentny.
    - I idzie za ciosem.
    - Zdecydowany zrealizować obietnice.
    - O kim mówicie? - Doradca lubił być w temacie.
    - O najbliższych sojusznikach - Premier wycelował palec w pierś Doradcy.
    - Tak, to przykre jak śnieg w marcu - przyznał Doradca.
    - Śnieg w marcu jest mało przykry - zaprzeczył Minister.
    - W Hiszpanii jest - domyślił się Premier.
    - To można było przewidzieć - Minister wysilił się na mądry komentarz.
    - To trzeba było przewidzieć - przedrzeźnił go Doradca.
    - Ja - odwarknął Minister celując w siebie własnym palcem - jestem od roboty
    nie od przewidywania.
    - Wygląda na to, że zostajemy sami.
    - Ano zostajemy.
    - Przecież nie tak zupełnie. Jest z nami jeszcze kilka kontyngentów - Doradca
    podniósł palec, by go wycelować w Premiera, ale zaraz opuścił.
    Premier patrzył w kąt jakimś dziwnie czarnym wzrokiem.
    - Dojrzałeś tam coś? - starał się dociec Minister.
    - Ciemną jak ten kąt przyszłość...
    - Przesadzasz...
    - Całkowicie osamotnionego polskiego żołnierza...
    - Całkowicie?
    - Na irackiej pustyni...
    - Są jeszcze miasta...
    - Po opuszczeniu nas przez Amerykanów - dokończył Premier i sięgnął po
    najnowszy meldunek z ambasady w Madrycie.
  • tezgucio 16.03.04, 23:36
  • germanus 17.03.04, 02:02
    Rozmówki aktualne

    Równowaga

    - Tak dalej być nie może! - niemal wrzasnął Premier.
    Doradca i Minister skulili się w fotelach. Marszałek otworzył przymknięte oko.
    - O co ci chodzi? - spytał mało uprzejmie.
    - W ten sposób nigdy nie zrównoważymy budżetu! - podkreślając "nigdy" Premier
    chciał pokazać, że mało się przestraszył.
    - Sformułuj zadanie, to ja znajdę radę - pośpieszył Doradca z deklaracją.
    - Postaw zadanie, to je wykonam - dorzucił Minister.
    - Bez paniki, w końcu to ja będę ten budżet uchwalał - zapewnił ich Marszałek.
    Przez chwilę słychać było, jak wraca do nich spokój.
    - Nie stać nas na to - wrzeszczał Premier - to jest za drogie, to jest
    marnotrawstwo, pójdziemy z torbami...
    - Czy na pewno wiesz, co mówisz? - Marszałek powoli przestawał być w ogóle
    uprzejmy.
    - Na pewno wiem, tak być nie może...
    - Proszę o wyjaśnienie, o czym mowa - wtrącił jak najuprzejmiej Minister.
    - Po to tu jesteś, by wiedzieć - odwarknął Premier, ale Marszałek nie podzielał
    tego zdania:
    - O służbie zdrowia - wyjaśnił z dziwnie zbłąkanym uśmieszkiem - a dokładniej,
    o szpitalnictwie.
    - Jest na miarę naszych możliwości - wyjaśnił szybko Doradca.
    - Jest ponad - Premier nie spuścił z tonu ani o gram - to jest rozrzutność,
    zdążamy ku bankructwu...
    - Może ty zdążasz - przypuścił Marszałek, a Doradca i Minister ponownie skulili
    się w fotelach.
    - O mnie się nie martw, tak jak nie martwisz się o obszar - Premier wziął
    wysokie C.
    Doradca uznał, że już dalej kulić się nie można, więc zaczął się rozkulać:
    - Jeśli można coś doradzić - zaryzykował - to może zacznijmy mówić o
    szczegółach...
    - Proszę bardzo - Premier był gotowy - obszerne, elegancko urządzone,
    jednoosobowe pokoje z łazienkami...
    Minister zaczynał otwierać usta.
    - ... pielęgniarka przy łóżku, lekarz na życzenie...
    Doradca otworzył usta.
    -... jedzenie klasy pięciogwiazdkowej restauracji, sale rozrywkowe i ćwiczeń,
    sale rekreacyjne i baseny, ogrody, widok na park...
    Marszałek dołączył do poprzedników, ale z innego powodu. Przez chwilę trwali w
    milczeniu, wreszcie Marszałek wycedził bez cienia uprzejmości:
    - Minister, ty mu powiedz, bo mi nie uwierzy.
    - Tak jest tylko w naszej klinice - jakoś niezręcznie powiedziało się
    Ministrowi.
    - To się dowiedziałeś - sarkastycznie zamiast nieuprzejmie powiedział Marszałek.
    - I w ten oto sposób - Premier ani na chwilę nie stracił animuszu - w owocnej
    dyskusji osiągnęliśmy pełną równowagę budżetu.
  • germanus 17.03.04, 16:06
    Chciałem dawać co najwyżej jedną Rozmówkę dziennie. Ale wypadki toczą się zbyt
    szybko. Dużo uśmiechu na codzień życzę.

    Rozmówki aktualne

    Chłopcy z Placu Broni

    - Ciągnij linę - wołał Premier nad wyraz silnym głosem.
    - Popuszczaj... - odwołał Minister w założeniu też silnym, a jednak słabnącym.
    Premier pomyślał, że brak mu ćwiczeń z narad zespołu.
    - Z siekierami z prawej... szykować się - Premier wskazał ręką.
    Karny dwuszereg pochylił karki.
    - Sikawki gotowe do okrążania - zameldował łapiąc dech po dziesięciometrowym
    biegu Sekretarz.
    Z lewej warczała silnikowa tyraliera Naczelnika.
    - Wstrzymać warkot, bo zagłusza nasłuch - wrzasnął Premier, ale został
    zagłuszony.
    - A ci z tarczami gdzie? - darł się Premier do Komendanta.
    Kamendant dał znak wycofania. Pluton wycofywał się tyłem wprost na ciągniętą
    linę. Po chwili nie było ani liny, ani plutonu.
    - Znakomicie przygotowana formacja - Premier pochwalił Komendanta - bardzo
    szybko się wycofali.
    - Formuj zasłonę! - Premier dał znak gwizdkiem na lewo w tył.
    - Z czego? - zapytał słabnący coraz bardziej Sekretarz.
    - A słynna polska zdolność improwizacji? - zatchnął się Premier - łapcie te
    dechy.
    Minister wyprzedził Sekretarza. Premier w duchu przyznał mu podwyżkę diety.
    - A te biały duchy w kitlach co tak stoją? - Premier zainteresował się białym
    tłem - dawać ich na front, niech równają grunt grabiami.
    - Wszycy uwaga! Atak jednoczesny! Sikawki na ścianę, białe kitle na dach,
    siekiery w ogień, ...
    - Pozoranci?!?! Gdzie są pozornaci? - dorwał Premier Naczelnika.
    - Jacy pozoranci? - spytał ten spokojnie - to nie jest prawdziwy atak?

    Po pół godzinie na placu boju, tj. ćwiczeń, panował totalny bałagan. Ręka
    Ministra wystawała spod kupy desek, Doradca wyczołgiwał się z jeziora piany, a
    leżącemu na wznak Sekretarzowi biały kitel wyjmował sikawkę z ucha. Premier
    stał w zwycięskiej pozie na stanowisku dowodzenia.
    - I niech mi teraz jakiś dziennikarzyna napisze, że nie jesteśmy przygotowani
    na atak - powiedział obracając się do przybyłego przed chwilą Marszałka.
    - Jesteśmy - potwierdził Marszałek - jak chłopcy z Placu Broni.
  • germanus 18.03.04, 16:05
    Rozmówki aktualne

    Szkolna równowaga

    - Nie sądzę, aby dalej tak być mogło! - dość głośno zagaił Premier.
    Minister nie wiedział, co bardziej podziwiać, pokrętną składnię czy
    przejrzystość wypowiedzi.
    - Jak tylko rozwiniemy temat, to zaraz zaradzimy - Doradca był, jak zwykle, na
    miejscu.
    Marszałek otworzył przymknięte oko.
    - O co ci chodzi? - spytał mało uprzejmie.
    - Pracujemy nad zrównoważeniem budżetu, czy tak? - Premier przyjął pozornie
    pojednawczy ton - to naszym zadaniem jest znaleźć oszczędności i obciąć
    niepotrzebne wydatki.
    Zebranym trudno było nie zgodzić się z takimi truizmami, więc milczeli.
    - Wszędzie będziemy szukać oszczędności - deklarował otwarcie Premier.
    - Przypominam, że znaleźliśmy już w szpitalnictwie - wtrącił Marszałek.
    Premier go zignorował.
    - Doradca, radź - rozkazał.
    - W poczuciu społecznym, a wracam spod Hali Mirowskiej, oszczędności są w
    administracji - Doradca, mimo wszystko, nie zaryzykował własnej opinii.
    - A ty, Minister? - zapytał Premier z jakąś krzywą miną.
    - Właśnie wracam z wizytacji regionów naszego obszaru - Minister uznał za
    stosowne pochwalić się aktywnością i stosownym działaniem na czasie - górnicy
    nie zgadzają się na dalsze dopłaty do statków, hutnicy nie chcą dopłat do
    kopalń, a stoczniowcy do hut.
    - A rolnicy do przemysłu - dorzucił Doradca.
    - A oni wszyscy do płodów rolnych - już ciszej dokończył Minister.
    - No to masz nieźle związany węzeł - jakby z satysfakcją mruknął Marszałek.
    - Węzeł? Rozcinamy - rzucił się niczym Aleksander, wówczas jeszcze nie Wielki.
    - Tniemy, czyli ucinamy - poprawił go dbały o stronę gramatyczną Doradca.
    - Jak zwał, tak zwał, bierzemy się za szkolnictwo! - wykrzyknął uradowany
    Premier.
    - Tak na wszelki wypadek zapytam - jeszcze raz mruknął Marszałek - a z czego
    mniej więcej chcesz ciąć?
    - Jak to z czego? - Premier rwał się do wyjaśnień - Klasy po dwunastu uczniów...
    Ministrowi zdało się, że źle usłyszał, ale zmilczał.
    - ... w każdej komplet komputerów z internetem, rzutniki, telewizory...
    Doradca zastanawiał się, czy na pewno znajduje się we właściwym kraju.
    - ... stosy pomocy naukowych, w tym niektóre niewykorzystane...
    - Słuchaj... - Marszałek chciał coś powiedzieć, ale został zakrzyczany.
    - ... pełnowymiarowe sale gimnastyczne, baseny...
    - Pozwól sobie powiedzieć - zaczął Marszałek, ale Premier ciągnął swoje:
    - ... sale kinowe, pękające w szwach biblioteki...
    - ... że mówisz o prywatnej szkole swojej wnuczki - dokończył Marszałek.
    - Bo tak naprawdę - odważył się wtrącić Minister - szkolnictwo jest najbardziej
    niedofinansowanym ...
    - A dajcie wy mi wszyscy spokój - zakończył Premier naradę i sięgnął po tomik
    ulubionego od wczoraj noblisty.
  • germanus 19.03.04, 04:45
    Rozmówki aktualne

    Próba sił

    Premier wchodził do pokoju tyłem:
    - Musimy wzmóc wysiłki nad realizacją... - na wchodnym krzyknął do niewidocznej
    za drzwiami osoby.
    - Wezwaliśmy cię, Premier - Marszałek poczekał, aż Premier się usadzi - by cię
    zawiadomić...
    - Na pewno jesteś zapracowany... - wtrącił Szef.
    - Dobro obszaru ponad wszystko - wypalił Premier.
    - Tego się można było spodziewać...
    - Wiedzieliśmy - Minister powiedział to tak, iż nie było wątpliwości, że
    wszyscy już wiedzieli.
    - Pracuję ponad siły... - wyjaśniał szybko Premier.
    - Minister ci tłumaczył, że masz się zająć zespołem - Szef przypomniał niedawną
    rozmowę.
    - Ale Doradca mówił o obszarze...
    - Doradcę już zwolniłem - niecierpliwie przerwał Szef - miał na ciebie zły
    wpływ.
    Przez chwilę Premier nie wiedział, co rzec.
    - Zawiadomić, że wyniki są kiepskie - Marszałek wrócił do pierwotnego
    komunikatu.
    - Kiepskie? - Premier nie dowierzał własnym uszom - produkcja rośnie, jak
    głupia, na arenie same sukcesy, no może poza..., ale to drobiazg, wchodzimy do
    Unii, zaraz się posypie...
    - Kto się posypie, to jeszcze dokładnie nie wiadomo - niezbyt uprzejmie
    wskoczył Minister.
    - Na razie sypie się układ - Szef wiercił Premiera spojrzeniem - układ! Się
    sypie! A to jest tragicznie.
    - Nie musimy ci, Premier, mówić, że to jest tragicznie, co?
    Premier nie wiedział, co myśleć, prowokacja to, czy próba sił. Co by nie było,
    postanowił zagrać nową kartę:
    - Inflacja nisko, procenty nisko, złoty rośnie, ludzie to lubią i są z nami...
    - O to chodzi, że nie są - przerwał Marszałek podnosząc się z fotela -
    powiedzcie mu.
    - Osiem procent... - zaczął Szef.
    - Jeszcze tylko trzy pacierze - rzekł niezbyt głośno na wychodnym Marszałek - i
    po Premierze.
  • Gość: anglikus IP: *.vanet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.04, 20:15
    Nie lepiej przesypiać spokojnie noce niz pisać coś co trudno przeczytać - nie
    mówiąc o zrozumieniu "finezyjnego" dowcipu zawartego w tych epistołach...
  • germanus 20.03.04, 08:01
    Rozmówki aktualne

    Przełom

    - Trzeba to przełamać - zagaił Rzecznik.
    - Co? Belkę czy ciąg? - spytał Minister.
    - Passę - Rzecznik rzekł to tak, jakby się opędzał - nie mam już sił tłumaczyć.
    - A ja nie mam już sił namawiać - Szef dopisał się do listy bezsilnych.
    - Ja wiem tylko jedno - Premier zaczął tak, jakby chciał ich zaskoczyć - zespół
    nie robi błędów - rzekł tak, że nie zaskoczył.
    - I dlatego obszar tak słabo nam ufa? - chciał wiedzieć Szef.
    - Co wypowiedź, to inna opinia - Marszałek podsumował po raz pierwszy.
    - Tak jest - szybko zgodził się Premier - dyskutujmy, wymieniajmy...
    - To już trwa jakiś czas - informował lub upewniał się Doradca.
    - A ty, Doradca - Marszałek nie lubił niekompetentnych ludzi - z Marsa zerwany?
    - Ja jestem nowy - wytłumaczył Marszałkowi Doradca.
    - Wiem, bo cię zatrudniłem.
    - A ja myślałem, że Premier.
    - Odbiegliśmy - Marszałek podsumował po raz drugi.
    - Właściwie to biegamy w Koło... - zauważył Minister.
    - O nieobecnych nie mówi się źle - Premier zawsze wiedział, czego się nie mówi.
    - Na razie niewiele ustaliliśmy - po raz kolejny podsumował Marszałek.
    - Tak jest, ustalajmy - Premier wykazywał gotowość.
    - To może unikajmy zawirowań - zaproponował Marszałek.
    - Rzecznik, zapisz to sobie na prasówkę - poinstruował podwładnego Premier.
    - I jeszcze dodaj - Szef sam zdziwił swemu wywodowi - że on jest umocowanym i
    niekwestionowanym Premierem.
    - No... - wtrącił Doradca dziwnie silnym, jak na debiutanta, głosem - wychodzi
    na to, że na razie nie ma przełomu.
    - Jest - stwierdził Marszałek zamiast podsumowania - jeden i niezmiennie ten
    sam...
    A widząc ich miny dodał:
    - ... w Pieninach.
  • Gość: Bernard IP: 5.5D* / *.ed.shawcable.net 22.03.04, 00:35
    Hey Germanus,
    Ja naprawde czytam kazda Twoja publikacje...
    Cos do mnie zaczyna docierac...
    Tak jakbym swiatelko w tunelu dostrzegl...
    Mam nadzieje, ze to nie pociag...
    Pozdrawiam (serdecznie)
  • Gość: Polakus IP: 5.5D* / *.ed.shawcable.net 20.03.04, 08:14
    Grafomanius pospolitus..
    Pozdrawiamus przyjacielus
    Amenus
  • germanus 20.03.04, 08:56
    Zrobię wyjątek. Dlaczego? Zeby jeszcze kilku istniejących niedowidków dojrzało
    twą podłość.

    benio nasz kochany uroczyście rzekł:
    Personalne ataki na forum nugdy nie robily i nie zrobia na mnie zadnego
    wrazenia...

    Jak zwykle jakoś się wytłumaczysz. Niedobry z ciebie człowiek, benio, oj
    niedobry.
    Na tym przykładzie dojrzyj, dlaczego ludzie cię nienawidzą. Jak się żyje z taką
    ilością ciężko zasłużonej nienawiści pod koszulą...? Dobrze, prawda? Komuszy
    żołd wszystko osładza?
    Nie odpowiadaj... Zamilcz, skoro proszono cię o to już setki razy.

    I to by było na tyle, a przynajmniej na najbliższe 50 lat.
  • germanus 21.03.04, 05:09
    Rozmówki aktualne

    Negocjacje

    - Premier... - rzekł wolno Minister - a może byś ustąpił?
    - To jest bardzo dobra myśl - doradził Doradca.
    - Czuj się zwolniony - Premier był całkowicie spokojny.
    - Przypomnę ci - Doradca zaśmiał się otwarcie - że zatrudnił mnie Marszałek.
    - Gospodarka pędzi jak lokomotywa - zaczął Premier - ciągnie za sobą obszar, to
    się zaraz przełoży na dobrobyt - ciągnął - i wy chcecie, abym w takim momencie
    zrezygnował?
    - Poniekąd nie masz wyjścia, strasznie zawaliłeś popracie - Marszałek wytoczył
    ciężką artylerię.
    - Niczego nie zawaliłem - odparował Premier - działacze w obszarze zawalili...
    - ... za twoim przywoleniem - strzelał celnie Marszałek - przy realizacji
    twojej polityki społecznej...
    - Ja nie kazałem oszukiwać - zanegował Premier,
    - Nawet wiesz, o co tu chodzi - umiejętnie punktował Marszałek - popierałeś,
    osłaniałeś...
    - Nie, piętnowałem...
    - Przywalałeś, stwarzałeś wrażenie, że jesteście nietykalni... - dopowiedział
    Minister.
    - Zawsze twierdziłem, że sprawcy będą surowo ukarani...
    - W czasie weryfikacji - zakpił otwarcie Doradca, czym naraził się do końca
    Premierowi.
    - Zaraz skreślam cię z listy płac!
    - To jest właśnie twój punkt widzenia - wypunktował Marszałek - zwolnienie i
    lista płac.
    - A tymczasem - mówił Minister - potrzebujemy prawdziwego przywódcy z ludzką
    twarzą.
    - Ja mam ludzką twarz...
    - Mówiliśmy o przywództwie...
    - A jak chcecie innego przywódcy, to mnie odwołajcie - otwarcie zagrał Premier.
    - Właśnie się odwołujemy do twego...
    - ... w sejmowym wotum nieufności!
    - Nie dajesz nam zbyt wielu wyborów - stwiedził smutno Marszałek.
    - Pal licho ciebie, ale dlaczego ciągniesz w dół cały obszar - chciał jeszcze
    wiedzieć Minister.
    - Dlaczego dezorganizujesz pracę zespołu, uniemożliwiasz realizację...
    - Bo tak naprawdę - postanowił im wywalić swoje credo Premier - to liczy się
    tylko władza.

  • germanus 21.03.04, 05:10
    Rozmówki aktualne

    Komunikat

    - Będzie rozłam - z bardzo poważną miną zaczął Poseł.
    - Rozłam to najgorsze wyjście - powiedział szybko Premier.
    - Tak jest - poparł go Szef - nie wolno poddawać się chwilowym nastrojom.
    - Od wielu lat słyszę o chwilowych, przejściowych... - zaczął niezbyt szybko,
    ani głośno Marszałek - i mam już tego wyżej łysiny - mówił zdecydowanie, czym
    zmuszał do posłuchu - chcę realizować szczytne hasła socjaldemokracji dla dobra
    całego obszaru...
    - Wiem, a nawet ludzi - wpadł mu w słowo Szef.
    - To jest niewykonalne z definicji słowa - wtórował Premier.
    - Skoncentrujmy się na poprawie - zaproponował Szef.
    - Poprawie czego? - całkowicie głupio zapytał Poseł.
    - Szczegóły dyskutujemy na końcu - zgłosił się Rzecznik - najważniejszy jest
    komunikat.
    - Komunikat redaguje się na końcu - poprawił go Marszałek.
    - Nie widzę możliwości żadnego komunikatu - wtrącił Poseł.
    - I nie będzie komunikatu na temat poprawy - powiedział Marszałek.
    - Musimy mieć komunikat - upierał się Rzecznik - za to mi płacą.
    - Musimy mieć poprawę - upierał się Szef.
    - Z dwojga złego wolę już mieć komunikat - nagle zdecydował Premier.
    - ??
    - Że rozmowy trwają - Premier dyktował Rzecznikowi - że są konstruktywne, że ...
    - Że nie ma jedności - uzupełnił Poseł.
    - Poseł, ja ci mówię, zamilcz - podniósł głos Premier, po czym ciągnął - że
    jesteśmy na drodze...
    - ... do rozłamu - wtrącił Marszałek, ale Premier nie chciał go usłyszeć.
    - ... do wspólnych ustaleń i że ... - zawiesił na chwilę głos.
    - ... że to wszystko dla dobra ludzi - dokończył Szef
    - Ty to ładnie umiesz powiedzieć - rzekł Premier z prawdziwą zazdrością.
    - To jeszcze nic - pochwalił się Szef - zabaczysz, jak im powiem na kongresie.
    - Poseł - rzekł smutno Marszałek - ogłoś komunikat, że kongresu nie będzie.

  • Gość: ups IP: *.gorzow.mm.pl 21.03.04, 05:47
    Nie może pan spać?
    To tak jak ja.
    Tyle, że ja dużo czytam, a pan dużo pisze.
    Łączy nas jednak coś: ptasi koncert za oknem w godzinach porannych.
    Wspaniałe, co?
    Pzdrwn
  • Gość: Bernard IP: 5.5D* / *.ed.shawcable.net 21.03.04, 09:45
    Sleepless in Gorzow..... how romantic.
    Bede plakac...
    :)
    PS. Poznalem ups Twoja dobra strone. Jestes romantyczna.
  • germanus 21.03.04, 21:52
    Rozmówki aktualne

    Cierpliwość

    - Widać światełko w tunelu - ucieszył się Premier.
    - Ale tunelu nie widać - zawył Działacz z dalszego rzędu.
    Premier nie wyglądał na zrażonego.
    - Idzie na lepsze - przekonywał salę - mamy znakomite wyniki w gospadarce... -
    rozłożył szeroko ręce.
    - A bieda aż piszczy...
    - A bezrobocie wciąż rośnie...
    - To kto kosi kasę...
    - Dlaczego zespół nic nie robi dla biednych ludzi...
    - Rozłam jest nieunikniony...
    Premier ze spokojem słuchał głosów z sali.
    - Po rozłamie będzie lepiej niż przed - zapewnił bardzo uroczyście.
    Do mikrofonu podszedł Mały Piesek.
    - Tych od rozłamu powinno się pogonić - rozdarł się - zarywają nam opinię...
    - Może nie mówmy na chwilę o opiniach - próbował łagodzić Premier.
    - Szynki wsuwają, a nasze dzieci głodują - skrytykował następny mikroforant.
    - I skąd u nas te drapieżne kondory? - chciała wiedzieć Działaczka.
    - Do galopu te farbowane gołębie! - darli się inni z sali.
    - Ze zwierzyńcem i z zabawą w berka trzeba bardzo ostrożnie - przekonywał
    Premier - bo to wyborcy magą nas pogonić.
    - Już gonią - ostrzegał Mały Piesek.
    - Ulicą spokojnie przejść nie mogę - dodała Działaczka.
    - To tylko dowodzi, że potrzebujemy dużo cierpliwości - Premier wysnuł wniosek.
    Sala zawrzała, ale Mały Piesek zdołał się przebić do mikrofonu. Przekrzykując
    salę zapytał:
    - Premier, powiedz nam raz szczerze, jak sądzisz, jak wiele cierpliwości mogą
    mieć zwykli ludzie?
    Zaległa cisza. I w tej absolutnej ciszy rozległ się całkowicie niefrasobliwy
    głos Premiera:
    - Czy ja wiem? Ale obiecuję wam, że po dwudziestu latach mojego premierowania
    będzie nieco lepiej!
  • germanus 28.03.04, 00:13
    Rozmówki aktualne

    Dziadek

    - I co na to Premier? - spytał Marszalek.
    - Były Premier - poprawił Doradca.
    - Nie, obecny - poprawił Marszałek - miałeś zadzwonić.
    - On nie chce mnie widzieć.
    - On nie chce nikogo widzieć przez najbliższe pięć tygodni - uświadomił mu
    Marszałek.
    - Ale kogoś widzieć musi - próbował zapewnić Doradca - tyle ustaw...
    - Syna i wnusię.
    - Może być z nich dumny...
    - Ja bym wolał, by był dumny z ustaw...
    - A bym wolał, by to obszar był dumny z Premiera...
    - Czy są jakieś wieści od Premiera? - zapytał wchodzący Minister.
    - Ty widzisz, Doradca, co tu się dzieje - nie tyle pytał, co stwierdzał
    Marszałek - zero kontaktów.
    - Chcesz przez to powiedzieć - upewniał się Minister - że nie mamy od Premiera
    potwierdzenia...
    - Nie mamy niczego - Doradca postarał się być bardzo konkretny.
    - No, niezupełnie - poprawił go Marszałek - mamy wiadomości rodzinne...
    - W zespole, jak w rodzinie - nikt nie dociekał, czy Minister kpił, czy się
    zachwycał.
    - ... z których wynika - ciągnął Marszałek - że dziadek robi kawę...
    - Hę?
    - ...syn pisze majowe przemówienie...
    - Na co?
    - ... a wnusia robi korektę - dokończył Marszałek wiadomości.
    - Korektę czego? - Minister wygłupił się pytaniem.
    Marszałek spojrzał na niego i rzekł nad podziw spokojnie:
    - Wypaliłeś się Minister...
    - Czyli czas na zmianę - przetłumaczył Doradca.
    - Nie uprzedzajmy wypadków - Minister spróbował własnej taktyki - korekty
    czego? - uparł się.
    - Ustaw... - powiedział Marszałek powoli.
    A widząc minę Ministra dodał:
    - Ktoś przez te pięć tygodni musi pracować...
  • germanus 30.03.04, 07:06
    Rozmówki aktualne


    Cukier

    - Niesłychane! - wykrzyknął Premier, jakby na otwarciu jednego metra nowej
    autostrady.
    Doradca i Naczelnik spojrzeli po sobie. Minister, w przewidywaniu najgorszego,
    stanął bardziej z boku.
    - Doprawdy nie myślałem, że dożyję tej chwili - Premiera nie trzeba było
    zachęcać do wyznań.
    Minister stanął zupełnie z tyłu.
    - A co szczególnego z tą chwilą? - chciał niezgrabnie wiedzieć Naczelnik.
    - Moja żona widziała dziś puste półki! - wykrzyknął ponownie, choć wszyscy byli
    blisko.
    - Ja też widziałem puste półki - Doradca zdecydował się zwierzyć z zakupowych
    przeżyć - w Ikei.
    Premier pomyślał, że pieniądze na pensje dla doradców bardzo się marnują.
    - Na sprzedaż - dodał Doradca - ładne, ale drogie.
    - Japońskie przeżycie z cyklu nagie haki - Minister postanowił zabłysnąć starym
    dowcipem.
    - Daruj mu, on młody - spokojnie wkroczył Naczelnik - nie wie, ile
    nawalczyliśmy...
    - Posłałem ją po cukier - Premier wracając do tematu dał do zrozumienia, że
    jest ponad.
    - ... do herbaty? - zapytał szybko Minister.
    - Nie słodzę.
    - ... do kawy?
    - Kawę piję ze śmietanką.
    - ... do pieczenia mazurka?
    - Bierzemy od Bliklego.
    - To po co ci ten cukier? - Minister nie mógł się pogodzić z myślą.
    - Żeby odbudować zapasy! - Premier powiedział to z nawyższym zdumieniem.
    - Jakie zapasy? - Minister przypuszczał, że tamci dwaj wiedzą coś, czego on nie
    wie.
    Ale Premier spokojnie wyjaśnił młodemu pokoleniu:
    - Tapczanowe.
    - Co?
    - Na szczęście nie trzeba uzupełniać zapasów soli - ucieszył się Premier.
    - To jest jakaś inna bajka - stwierdził fakt Minister - dlaczego? - załamał się
    do końca.
    - Bo zapasy soli robi się na wojnę - powiedział Doradca za Premiera, a Premier
    pomyślał, że tylko część pieniędzy się marnuje.
  • germanus 01.05.04, 15:40
    Rozmówki Aktualne

    Unia

    - Napisz coś o Unii - ni to poprosił, ni to rozkazał Naczelny.
    - Uniwersał by ogłosić...
    - Choć krótko...
    - Unikam powtarzania - opędzał się Autor - wszystko już było.
    - Może jakieś powitanie.
    - Uniżenie witam...
    - Albo komentarz.
    - Unikalny nam dzień nastał...
    - Może szerzej.
    - Unicestwić nas chciano...
    - Jeszcze szerzej.
    - Uniezależnić...
    - Ładnie to idzie... - niemal rozmarzył się Naczelny.
    - Uniemożliwić budowę własnego bytu...
    - No, no, nadawaj...
    - Unieszczęśliwić cały naród...
    - Coś smutno się robi.
    - Unieważniono konstytucję...
    - Bo się rozpłaczę.
    - Uniwersytet życia mamy za sobą...
    - Chyba nie tylko.
    - Unieśliśmy się więc honorem - Autor skończył smutną nutę.
    - To lubię...
    - Uniwersalne prawdy mieliśmy za cel...
    - Tak było!
    - Unieruchomić nas nie zdołano...
    - Prawda święta.
    - Unieszkodliwiliśmy zły system, i...
    - Ale ciepło na sercu - Autor nigdy by nie przypuszczał, że Naczelny był taki
    uczuciowy.
    - Unifikacji się nie poddając...
    - Bo i po co?
    - Uniformów nie wkładając...
    - Odrobina szlacheckiej niezależności i fantazji.
    - Uniesieni przez prądy, nurty i czasy - Autor dobrze przerobił epoki.
    - A spojrzenie w przyszłość?
    - Unieśmiertelniliśmy nasze pokolenie...
    - Jeszcze o równości...
    - Unilateralizmu nie uznajemy...
    - Czyli równość?
    - Unisomo za to wszyscy gramy...
    - Ok! A jak coś pójdzie źle?
    - Uniewinni nas historia! - zdecydował Autor bez namysłu.
    - Ale dlaczego? - Naczelny pilnował poprawności.
    - Bo tylko ten nie robi błędów, kto niczego nie robi - zakończył Autor frazesem
    absolutnie uniwesalnym.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka