Dodaj do ulubionych

Trzy pomysły kolejno

07.04.02, 14:07
Od TSA ten pomysł ("Trzy zapałki kolejno").

Wątek to co prawda nie z grupy "Co czytamy, słychamy i coś tam", skiepszczonej
niedawno, ale poczytać warto.

Pomysły tu Wam swe odsprzedam, tyle, że wciąż na toruńskie pierniki mam apetyt,
więc w trzech postach kolejno :)
Edytor zaawansowany
  • marek_p 07.04.02, 14:09
    Vaccinium corymbosum - borówka wysoka, pochodząca z Ameryki Północnej roślina od
    niedawna jest rośliną sadowniczą.
    Inicjatorami jej uprawy byli amerykańscy botanicy F.V.Coville i Elżbieta White ze
    stanu New Jersey (jedna z obecnie sadzonych odmian
    ma właśnie taką nazwę).

    Krzak borówki dorasta nawet do 2 metrów, dając do 10 kg owocu w postaci czarnych
    słodkich jagód wielkości mniejszych odmian wiśni.

    Za kilogram owocu wczasowicz nad morzem płaci od 14 do 25 zł (na nizinach owocu
    tego w zasadzie się nie sprzedaje, diabli wiedzą czemu.

    Na plantacjach w RFN wydajność z 1 ha to około 7 ton (6-8 letnie rośliny).

    Pożyczyć Wam kalkulator ?

    Z moich doświadczeń wynika, że borówki nie wymagają żadnych oprysków, można je
    zbierać co kilka, a nawet kilkanaście dni, dojrzałe owoce dobrze się przechowują.

    Małe sadzonki w hurcie można kupić po 1.5 zł (?), trzeba je podhodować w szklarni
    lub folii.
    Możecie też wyhodować sobie sadzonki sami (służę info).

    Może nie macie gdzie posadzić ?
    Dalej wskakuj na moją stroniczkę
    www.lubuskie.republika.pl/ w "ZAINWESTUJ", tam jest link do Agencji
    Własnosci Rolnej Skarbu Państwa.

    Co wybieracie drugą zapałkę ?
    To jeszcze trochę, nie mogę się tak od razu z pomysłami wystrzelać :)

    Ps.
    Pewnym problemem w uprawie borówki jest grunt (nie na każdej glebie borówka
    urośnie, uprawy na glinie są bez szans, obszary, na których czasami stoi woda
    przez tydzień, również).
  • sunrise 12.04.02, 21:57
    marek_p napisał(a):
    > Możecie też wyhodować sobie sadzonki sami (służę info).

    no jak?
  • marek_p 16.04.02, 22:17
    sunrise napisał(a):

    > marek_p napisał(a):
    >> Możecie też wyhodować sobie sadzonki sami (służę info).

    > no jak?

    Jutro Słoneczko instrukcja będzie. Dzięki za zainteresowanie !
  • marek_p 17.04.02, 22:03
    sunrise napisał(a):

    > no jak?

    Własne sadzonki borówki.

    Napiszę, tylko proszę mnie nie obśmiewać - amator jestem.
    Zastosowanie zaproponowanej metody uzależnione jest od spełnienia jednego
    warunku koniecznego: WYROZUMIAŁA ŻONA.

    Pod koniec zimy, gdy pączki na krzewie są już widoczne odłupujesz lub odcinasz
    roczne pędy o średnicy co najmniej 6mm (wkład do zenita).
    Dzielisz na około 10 cm odcinki, które sadzisz parami w plastikowych korytkach
    (głębokość min 8 cm) wypełnionych kwaśnym torfem.

    Sadzonkom należy zapewnić podwyższoną ciepłotę od podłoża (korytko na parapet
    okienny koło kaloryfera) oraz wysoką wilgotność w części wystającej nad
    powierzchnię (przykryć sadzonki słojem, lub obciętą butelką plastikową po
    napoju).

    No w tym miejscu powinna być już pełna jasność w temacie warunku
    koniecznego :)))))

    Tak zabezpieczone sadzonki ucieszą Was żywą zielenią swoich listek dużo wcześniej
    niż tulipany. Będą też zdobić Wasze okna przez całe dwa miesiące :)

    Dwie uwagi:
    - nie ubijać torfu (ma być luźny),
    - nie przesadzać z podlewaniem.

    Pod koniec kwietnia wypełniające zwykle już całą objętość mikrocieplarni zielone
    sadzonki należy przenieść do cieplarni lub jeszcze lepiej do ispektów.
    UWAGA: chronić przed zbyt dużym nasłonecznieniem.

    Najtrudniejszym zadaniem jest hartowanie roślinek (zdjęcie słoika wytwarzającego
    mikroklimat).
    Nie mam tu zbyt dobrze wypracowanej metody, wiele tych najdorodniejszych roślinek
    mi odpada.
    Chyba najskuteczniejszą metodą jest umieszczenie korytek pod szczelną folią.
    W ten sposób młode pędy mogą się swobodnie rozwijać.

    Gratulować sukcesu możecie sobie dopiero w połowie października.
    Jeżeli roślinki do tego czasu nie straciły zielonych listków to już ich nie
    stracą.

    W przyszłym roku musicie je wysadzić do doniczek (wczesną wiosną) i dla szybkiego
    wzrostu pozostawić przez cały rok w szklarni.
    Na następny rok możecie się już spodziewać pierwszych owoców.

    Powodzenia
    (jak chcecie mogę Wam jeszcze kilka szczegółów "sprzedać")
  • marek_p 07.04.02, 19:55
    Astacus astacus - rak szlachetny.
    Znam firmę, która bierze każdą ilość od razem (firma skupuje też pospolite
    odmiany).
    Cena 60-110 zł/1kg.
    Dochodowość 15 do 30 tys. zł z hektara rocznie.

    Optymalne warunki do hodowli dają wąskie (6-8m), płytkie zbiorniki, na przykład
    starorzecze po lewej stronie Warty.
    Raków nikt nie ukradnie, nie wypłucze ich powódź...
    Ile hektarów takich naturalnych zbiorników już jest gotowych w obrębie Gorzowa
    i gmin stowarzyszonych w GM-6 ?
    Władze miasta starają się walczyć z bezrobociem, wydaje się więc, że powinny
    weprzeć podobne działania i nie rzucać kłody pod nogi.

    Następny hipermarker, ani firma świadcząca usługi na rzecz ludności nie rozwiąże
    problemu bezrobocia. Musimy produkować i sprzedawać towary i usługi na zewnątrz,
    najlepiej za granicę.

    Ps. Gdybyście potrzebowali niezbyt mądrego, ale za to lojalnego wspólnika, to
    jestem zainteresowany.
  • hiro 07.04.02, 20:02
    marek_p napisał(a):

    > Astacus astacus - rak szlachetny
    >
    > Ps. Gdybyście potrzebowali niezbyt mądrego, ale za to lojalnego wspólnika, to
    > jestem zainteresowany.

    po takim poście ?może i ja byłbym zaintersowany -ale?
  • marek_p 08.04.02, 16:52
    Clarias ariepinus Burchell 1822 - sum afrykański.
    Jest wszystkożercą, dojrzałość płciową uzyskuje w wieku 6-10 miesięcy, ma też
    ważną cechę przydatną w intensywnym chowie, zdolność uzupęłniającego oddychania
    tlenem atmosferycznych.

    W ciągu 5 miesięcy tuczu z basenu o pojemności 300 m2 uzyskuje się do 45 ton
    (!!!) ryby towarowej.
    Mięso jest smaczniejsze od karpia, chude.

    Kalkulator komuś potrzebny ?

    W zasadzie jedynym problemem howolni są termiczne wymagania ryby.
    Najlepsze przyrosty uzyskuje się hodując ryby w temperaturze 25-27'C.

    Baseny umieszcza się w budynkach typu szklarnianego lub budynki o zwiększonej
    izolacji cieplnej (np kurniki).
    Rybki karmi się co 2 do 4 godzin.

    Zapewniony odbiór ryb oraz kredyt z funduszy Unii Europejskiej.

    Pozdrawiam
    Marek Pogorzelec
    pogo@poczta.onet.pl
  • marek_p 12.04.02, 21:19
    Właściwie dziwię się, że nikt na ten pomysł jeszcze nie wpadł.
    "Słowianka" lada dzień rusza na dobre. Ze starych obiektów OSIR-u pozostały
    całkiem przyzwoite korty tenisowe i resztki kampingów.
    Planowane jest pole golfowe (wydaje mi się, że powinno udać się znaleźć inwestora
    gotowego wyłożyć dwa miliony)...
    Ulica Słowiańska wkrótce będzie przedłużona w kierunku TESCO, prawdopodobnie
    uruchomiona tam będzie komunikacja autobusowa.

    Jedne czego nie udało się dokonać, to przenieść ZOO-SAFARI ze Świerkocina
    (przygodę z kolejką traktuję raczej jako wybieg marketingowy).

    Może zatem stworzyć warunki do uruchomienia namiastki ogrodu zoologicznego
    na bazie fermy strusi ?
    Takie fermy powstają jak grzyby po deszczu, są dziś jednym z najbardziej
    dochodowych interesów.
    Można wydzielić i wydzierżawić na 10-20 lat, atrakcyją działkę blisko Słowianki,
    z dogodnym dojazdem, a w ramach środków do walki z bezrobociem można wesprzeć
    inwestora kredytem, w umowie obok działalności komercyjnej zobowiązać do
    uruchomienia czegoś na zasadzie wrocławskiego "małego zoo" (mam tu na myśli
    zagrodę, w której dzieci mogą się pobawić z małymi koźlakami, przejechać bryczką
    lub wierzchem na kucyku, w stawku nakarmić karpia koi, pogonić kaczkę itp

    Myślę, że można by jeszcze na zasadach współpracy np z ośrodkiem konnym
    z Chwalęcic zapewnić możliwość jazdy wierzchem lub bryczką również dorosłym.
    Teren po poligonie ma bardzo urozmaicony krajobraz. Chętnych na pewno by nie
    zabrakło.

    Podsumowując
    Po pierwsze przybyłby podmiot gospodarczy płacący podatek (jak wspominałem,
    fermy strusi są dochodowe), po drugie przybyłoby dodatkowych atrakcji.
    Nie musi to być wielkie zoo, z niebezpiecznymi zwierzętami (zwykle niezbyt ładnie
    pachnącymi), stado strusi za siatką i przymilne zwierzątka zapewniające naszym
    dzieciom sympatyczny kontakt z przyrodą.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka