20.05.19, 04:21
Szanowni kandydaci, członkowie, działacze i sympatycy Konfederacji KORWiN Braun Liroy Narodowcy!
Odkąd pamiętam, niedołącznym atrybutem lidera Partii Wolność jest mucha. To znak jego niebywałej rozpoznawalności.
W czerwcowy wieczór 1992r. przygotowywałem się do matury. Telewizja Polska kierowana wówczas przez senatora Zbigniewa Romaszewskiego przerwała zapowiadany program i na żywo relacjonowała wstrząsające obrady Sejmu tuż po realizacji uchwały lustracyjnej posła Janusza Korwina-Mikke. Pamiętam Kazimierza Świtonia, który z mównicy wygłosił, że prezydent RP to agent Służby Bezpieczeństwa. Zmęczony nauką przysnąłem. Gdy obudziłem się po północy mama i śp. tata oznajmili mi, iż rząd premiera Jana Olszewskiego został obalony.
Po kilkunastu dniach od tragicznie zmarłego Macieja Frankiewicza, późniejszego wiceprezydenta Poznania, przywiozłem ulotkę Solidarności Walczącej zatytułowaną „Agenci rządzą Polską” z wykazem parlamentarzystów i najwyższych urzędników państwowych, którzy współpracowali z UB i SB, a której wiarygodność potwierdził legendarny założyciel organizacji – Kornel Morawiecki. Z kolegą Januszem Kudlaszykiem, z którym później współredagowałem Młodzieżowe Pismo poza Cenzurą 'OSZOŁOM”, kolportowaliśmy Listę Macierewicza, przed epoką wszechobecnego dziś Internetu rozklejaliśmy na tablicach i murach, ryzykując dokuczliwą inwigilację ze strony Urzędu Ochrony Państwa i uciążliwe procesy sądowe, których w Brzegu na Opolszczyźnie zaznał Mariusz Sokołowski.
4 czerwca 1993r., w pierwszą rocznicę obalenia rządu śp. Jana Olszewskiego, uczestniczyłem w Marszu na Belweder. Policja bestialsko użyła gazu łzawiącego i armatek wodnych. Ale wtedy nie było już ZOMO tylko Jednostki Prewencji Policji. Starsze panie wybroniły mnie parasolkami. Gdy na Placu na Rozdrożu funkcjonariusze wlekli mnie po trawniku, a kobiety ich niemiłosiernie okładały, działaczowi NZS, który na bezpieczną odległość podbiegł i o to zapytał, zdążyłem wykrzyknąć, skąd jestem i jak się nazywam. Przed nieuchronnym linczem przeważył ostatecznie argument staruszek, że "przecież chłopak tylko robi zdjęcia". Na szyi miałem bowiem przewieszony poczciwy rosyjski aparat fotograficzny zenit.
Z nieżyjącym już Kazimierzem Świtoniem przeprowadziłem w 1994r. wywiad w jego katowickim biurze poselskim dla Wspólnego Pisma Młodzieżowych Środowisk Katolickich „Pod prąd”, gościłem też na kawie w mieszkaniu w kamienicy przy ul. Mikołowskiej.
Gdy w 1995r. Lech Wałęsa w wyborach prezydenckich starał się o reelekcję na okładce „OSZOŁOMa” dokonaliśmy kolażu i facjatę głowy państwa przyozdobiliśmy w mundur generalski towarzysza Wojciecha Jaruzelskiego oraz ciemne okulary. Portret podpisaliśmy zmieniając oficjalne hasło wyborcze „Kandydatów jest wielu – Lech Wałęsa jeden” na „Konfidentów jest wielu – Bolek jeden” i egzemplarz pisma listem poleconym wysłaliśmy na domowy adres kapusia.
13 grudnia 2006r. na ćwierćwiecze wprowadzenia stanu wojennego w Polsce w rozdawanej pod kościołami jednodniówce Solidarności Walczącej zatytułowanej przewrotnie „Sprawdź, czy jest tu Twój sąsiad!” ujawniłem listę gorzowskich esbeków, milicjantów, zomowców, ormowców, sędziów, prokuratorów i dziennikarzy szczególnie aktywnych w działaniach represyjnych wraz z ich adresami domowymi oraz miejscami zakładów pracy. W Internecie zamieszczono wkrótce mój adres z zachętami, by mnie tam zabić, a od telefonicznych pogróżek śmierci nie mogłem się opędzić przez najbliższych kilka lat. Redaktor Jan Pospieszalski mej inicjatywie poświęcił jedno z wydań swego popularnego programu "Warto rozmawiać", a obecny w telewizyjnym studiu Andrzej Gwiazda, podczas dyskusji jak uporać się z niegdysiejszymi funkcjonariuszami wykrzyknął przed kamerą:
- Sławek Wieczorek pokazał nam, jak to robić!.
Nazajutrz zadzwonił do mnie Mariusz Zbanyszek i oznajmił:
- Dla mnie to zabrzmiało jak "dał nam przykład Bonaparte"!
Całą spiralę opisanych zdarzeń rozkręcił elegancki pan przywdziany w gustowny element garderoby.
Janusz Korwin-Mikke był jednym z nielicznych polityków, którzy, tak jak ja, 16 lutego uczestniczyli w uroczystościach pogrzebowych premiera Jana Olszewskiego.
Proponuję, aby 26 maja pracownicy obwodowych komisji wyborczych sympatyzujący z Konfederacją przyszli do lokali przyozdobieni w muchy. Cisza wyborcza nie zostałaby w żaden sposób naruszona, a informując wcześniej o akcji na konferencjach prasowych, pokazywalibyśmy głosującym, że wolnościowcy są zawsze aktywni.
Proponuję hasła:
1. „Gdy wygrają nasze muchy, oni już nie wyjdą z puchy!”
2. „Rewelacyjny środek przeciwKO MUCHOM!”
3. „Nasze muchy – pełny odlot eurobiurokratów!”
Muchy byłyby, podkreślając nasze starania o prawdę historyczną, jakżeby inaczej, JEDWABNE. A rozidealizowanym lewackim blacharom komunikowalibyśmy, że marka wyrobu BYTOM, to… amerykański produkt czytany „baj Tom”.
Jako badacz dziejów wrocławskiej Pomarańczowej Alternatywy i aktywny uczestnik happeningów poznańskiej Akcji Alternatywnej „Naszość” (rozpoznają mnie Państwo na youtube: Akcja Alternatywna „Naszość” - Samuraje) ręczę, że akcja taka przysporzyłaby sympatyków na finiszu kampanii wyborczej do PE, ale również byłaby później znakiem rozpoznawalności w jesiennych wyborach do Sejmu i Senatu. W Zielonej Górze i innych miejscowościach o tradycjach winiarskich można wznosić hasła: „Nie bój się Korwina! – Pij lokalne wina!”
Gotów jestem przeprowadzać konferencje prasowe z JKM i koordynować ogólnopolską akcję.
Sławomir Wieczorek – członek obwodowej komisji wyborczej w Różankach
Edytor zaawansowany
  • Gość: / IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.19, 17:34
    Co prawda krowa tylko nie zmienia poglądów .Już nie kochasz Kornela ?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.