Dodaj do ulubionych

Rozpirmadolić Irak!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

05.03.03, 13:17
TVN24 poinformowała przed chwilą o metodach stosowanych przez Amerykanów
wobec podejrzanych o terroryzm. Wydaje się, że oprawcy z UB to kiepscy
amatorzy.
A w Polityce możemy przeczytać - ...aż 32 członków administracji prezydenta
Busza ma związek z firmami zbrojeniowymi. Nawet jeżeli dużo w tym częstej w
takich sytuacjach demagogii, to jasne jest, że bezpieczeństwo światowe i
dobro narodu irackiego nie jest jedynym celem tej wojny."
"Berliński "Die Tageszeitung" napisał, że USA sprzedawały Irakowi
technologię, której można było uzyć do produkcji broni nuklearnej, chemicznej
i biologicznej, czyli dokładnie tej, o której posiadanie Amerykanie oskarżają
teraz Husajna. Powołując się na źródła rządowe, dziennik podał, że Amerykanie
szybko ocenzurowali 11 tys. stron raportu przedstawionego w grudniu 2002r.
przez Irak Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Wśród wymienionych w nim około 150 firm
zagranicznych współpracujących z reżimem Husjana były bowiem 24 firmy czysto
amerykańskie (Honeywell, Spektra, UNISYS, HP, Bechtel i kolejnych 50, w
których amerykanie mają swoje udziały."
Obserwuj wątek
    • Gość: Elzbieta Re: Rozpirmadolić Irak!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.sympatico.ca 06.03.03, 07:26
      O co toczy się gra?
      Warto przeczytać

      O co toczy się gra?
      Adam Wielomski
      Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie będzie
      już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
      najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
      zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych nielicznych
      ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
      ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to on
      się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
      budzi mój wstręt.

      Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
      autorytarnymi jest podobno pokojowy charakter demokracji, przeciwstawiony
      militarystycznym autorytaryzmom. Pokojowy? To chyba żart. Stany Zjednoczone
      uczestniczyły w ostatnich latach w tylu wojnach, najechały tyle suwerennych
      państw, że trudno je nazwać państwem pokojowym. Wymienię tylko te, które
      pamiętam: inwazje na Haiti, Grenadę, Irak, Serbię, Afganistan, Somalię, Panamę.
      Amerykańskie siły okupacyjne - zwane eufemistycznie "pokojowymi" - gnębią lub
      gnębiły wiele narodów świata. A wszystko to w imię demokracji i obrony praw
      człowieka. I właśnie to ideologiczne uzasadnienie powoduje mój głęboki sprzeciw
      wobec amerykańskiego imperializmu. Ameryka nie broni żadnych praw człowieka.
      Wszystkie "pokojowe" wojny Stanów Zjednoczonych mają cele polityczne i
      gospodarcze. Poprzez kolejne wojny rząd amerykański nakręca koniunkturę
      gospodarczą, dzięki zakupom broni. Wojna z Afganistanem, bliska z Irakiem i
      kolejna zapowiadana - z Koreą - nieprzypadkowo zbiegają się z recesją. Wall
      Street znalazła sposób na wychodzenie z recesji poprzez koniunkturę wojenną.
      Ameryka cierpi na znaczną nadprodukcję i musi zwiększać chłonność rynku przez
      wojny zaczepne - pewnym paradoksem jest, że zjawisko to po raz pierwszy opisał
      bodaj Włodzimierz Lenin, wprowadzając pojęcie "imperializmu jako najwyższego
      stadium kapitalizmu".

      W wojnie z Irakiem nie chodzi przecież o żadne prawa człowieka, czy
      rozpowszechnianie broni masowego rażenia, bo najwięcej broni tego typu w tym
      rejonie posiada Izrael - mający nie mniej wojowniczych przywódców co Irak.
      Telewizja podała ostatnio, że Amerykanie planują, zaraz na początku wojny,
      zrzucić komandosów w celu "zabezpieczenia irackich szybów naftowych przed
      podpaleniem przez Irakijczyków". Ciekawe dlaczego Amerykanie tak martwią się o
      te szyby naftowe? Czyżby to był powód wojny? Czy też powodem tym jest groźba
      wyprodukowania bomby atomowej, która mogłaby spaść na Jerozolimę?
      Prawdopodobnie obydwie te przyczyny się łączą, dowodząc zarazem rzeczywistych
      intencji Amerykanów. I nie miałbym nic przeciwko tej wojnie, gdyby prezydent
      George Bush powiedział: "Irak należy do obcego i wrogiego nam świata
      islamskiego. Cywilizacja zachodnia musi bronić swoich interesów politycznych i
      ekonomicznych. Nasza racja stanu wymaga zniszczenia Iraku i zaprowadzenia tam
      naszego porządku". Gdyby tak zostało to powiedziane, to stwierdziłbym, że są to
      słowa zasługujące na szacunek. Bush byłby wtedy nowym wcieleniem Ludwika
      Świętego, który rozpoczął wojnę w celu rozszerzenia obszaru dominacji
      cywilizacji zachodniej nad wschodnimi barbarzyńcami; byłby jak Juliusz Cezar
      podbijający Gallów, aby zanieść im zasady klasycznej cywilizacji i kultury. Co
      jednak słyszymy? Bajdurzenie o wojnie pomiędzy światem demokracji a "osią zła"
      państw rządzonych przez dyktatorów, gdzie nie są przestrzegane prawa człowieka!
      Ohyda! Jak po 11 września można powtarzać ideologiczne mrzonki Francisa
      Fukuyamy? Jako członek cywilizacji zachodniej, oczywiście poparłbym krucjatę
      przeciwko światu obcego nam islamu. Ale jako autorytarysta i antydemokrata...?
      Co mam uczynić, gdy słyszę o krucjacie demokratycznego mocarstwa, które niczym
      protestancki kaznodzieja naucza o prawach człowieka, na państwo, któremu obce
      są nihilistyczne wzorce liberalnej demokracji? Oczywiście popieram Saddama
      Husajna - tylko za to, że nie jest demokratą i nie przestrzega praw człowieka.

      Popieram Irak, mimo że nie należy on do naszego świata cywilizacyjnego, podczas
      gdy Stany Zjednoczone w jakiś tam sposób przynależą (choć są na peryferiach
      katolickiej wizji porządku). Już widać jak będzie wyglądała ta wojna: na
      amerykańskich bombach, które spadną na Bagdad, na irackie szpitale i szkoły,
      będą narysowane białe gołąbki pokoju - Stany Zjednoczone walczą przecież nie
      przeciwko Irakowi, ale "przeciwko wojnie" i irackim zbrojeniom. Agresja
      amerykańska nie będzie klasyczną wojną, lecz "pokojową interwencją" w obronie
      praw człowieka, demokracji i pokoju. Prawdopodobnie Prezydent Bush nawet nie
      wypowie Irakowi wojny, gdyż to nie będzie wojna, a jedynie akcja policyjna w
      obronie pokoju, wolności i tolerancji. Jak się słyszy taki cynizm, to jak można
      nie sympatyzować z Irakiem? To, co niepokoi, to fakt, że w tej demoliberalnej
      krucjacie przeciwko "osi zła" wezmą udział także nasi żołnierze. Czyżby Leszek
      Miller liczył na jakieś pola naftowe w Iraku? Śmiechu warte.

      Adam Wielomski

      ********************************************************************************

      Wczoraj York University w Toronto - Kanada - objal strajk.

      45 tysiecy studentow opowiedzialo sie przeciwko wojnie z Irakiem.
    • Gość: Elzbieta LUDNOSC IRAKU CZEKA HORROR IP: *.sympatico.ca 06.03.03, 12:14
      Horror is facing Iraqi people

      Posted By: Elizabeth (gertruda90@hotmail.com) (Toronto-HSE-
      ppp3668506.sympatico.ca)
      Date: Thursday, 6 March 2003, at 4:00 a.m.

      In Response To: Canadian. Student Protest the war (Elizabeth)

      IF PRESIDENT BUSH orders the invasion of Iraq, powerful airstrikes with
      thousands of bombs and missiles would be combined with quick ground assaults —
      a combination intended to overwhelm Saddam Hussein’s defenses, keeping him from
      mustering catastrophic retaliation and convincing his forces they can’t win,
      Pentagon officials have said.

      They said Wednesday that part of that plan is to launch an initial air
      bombardment using 10 times the number of precision-guided weapons fired in the
      opening days of the 1991 war. Targets will include Saddam’s military and
      political headquarters, air defenses, communications facilities and systems
      Saddam could use to launch chemical and biological weapons the Bush
      administration says he has.

      But some of the ordnance possibly earmarked for Iraq includes a new kind of
      weapon — the biggest in the U.S. conventional arsenal, NBC News’ Jim
      Miklaszewski reported Wednesday. The United States could drop a new weapon,
      nicknamed “the mother of all bombs.” It weighs 21,000 pounds. Like its
      predecessor, the “daisy cutter,” the bomb’s blast would create a huge mushroom
      cloud. The weapon could be used for shock value, dropped well away from
      populated areas.

      FRANKS BRIEFS BUSH
      Advertisement

      Defense Secretary Donald H. Rumsfeld, meanwhile, and the commander who would
      lead the war, Gen. Tommy R. Franks, met with President Bush to discuss war
      plans for ousting Saddam.

      Both said after the White House meeting that Bush had not yet decided whether
      to order an invasion. But Franks said the U.S. forces now arrayed against Iraq,
      said to number at least 230,000 with many more on the way, are prepared for the
      go-ahead.

      “Our troops in the field are trained, they’re ready, they are capable,” Franks
      said at a Pentagon news conference.

      On Tuesday, Joint Chiefs of Staff Chairman Gen. Richard Myers reiterated what
      military planners have been saying in background talks with reporters for some
      time: that in an attempt to force a quick resolution and minimize casualties,
      an attack on Iraq would be swift and more intense in the early hours than the
      prolonged bombing that preceded ground action in the 1991 war.

      --------------------------------------------------------------------------------


      Slide show: Shipping out
      An Army family journal
      CONFLICT AT A GLANCE
      France, Russia, Germany take stand against war
      Powell: Division plays into Saddam's hand
      The U.S. plans to drop 10 times the bombs in the start of the air campaign in
      Iraq as at the start of the Persian Gulf war, officials say
      U.S. expels 2 Iraqi diplomats
      Student anti-war protests small, scattered

      --------------------------------------------------------------------------------


      “If asked to go into conflict in Iraq, what you’d like to do is have it be a
      short conflict,” Myers said. “The best way to do that is to have such a shock
      on the system that the Iraqi regime would have to assume early on that the end
      is inevitable.” He spoke in an interview with American newspaper reporters.

      ‘LEAVE NOW AND GO HOME’

      • Iraq interactive library
      • An issue guide
      • U.S. deployments
      • The U.N. role
      • Tools of warfare
      • Slide show: Saddam's Iraq
      • The order of battle
      • Complete coverage: Conflict with Iraq

      While some 20 percent of the bombs dropped during the last Gulf War were
      precision-guided, about 70 percent of the ordnance dropped this time would be
      guided by lasers, satellites or video cameras, a top Central Command official
      told reporters in a briefing Wednesday. He contended that because of that,
      civilian casualties could be lower than the estimated 3,000 in the 1991 war.

      Franks, however, said the number was unpredictable and would depend in part on
      Saddam.

      Franks also said he could not estimate how many Americans might die in an Iraq
      war, but he expressed “incredible confidence” in their ability to fight and
      win.

      Franks also declined to offer an estimate of how long a war might last, even in
      general terms. Many military officials have said they expect it to be shorter
      than the 1991 war, which began with a five-week bombing campaign followed by a
      decisive 100-hour ground war to liberate Kuwait. In the 1991 war, 148 U.S.
      troops were killed.

      FRANKS: NO PREDICTIONS

      Franks said that in the leadup to that conflict, there were predictions of many
      U.S. casualties, and few people anticipated the ground phase of the war would
      be so short.
      Gen. Tommy Franks

      “Since we can’t know what the duration will be, we can’t predict, using some
      formulation, some mathematical model, what casualties might look like,” he
      said. “And so I won’t predict numbers of casualties, but I will say that we’ll
      continue to work to do the job at the least cost in terms of lives, both our
      own and Iraqi, and the least cost in terms of trade.”

      Pentagon officials who discussed the matter Wednesday said bombing targets
      would include Saddam’s military and political headquarters in Baghdad and
      elsewhere, air defenses, communications facilities and systems that could be
      used to launch chemical or biological attacks.

      As part of the psychological, or “psy-ops,” campaign aimed at weakening the
      Iraqi army and undermining support for Saddam, U.S. planes on Tuesday dropped
      420,000 leaflets in southern Iraq. “Leave now and go home,” some leaflets
      said. “Watch your children learn, grow and prosper.”

      MORE MARINES JOIN BUILDUP

      Improvements in U.S. aircraft and other advances mean five times as many bombs
      can be launched today with the same number of aircraft, another official said.

      The air campaign would be coupled with ground troops, thousands of whom have
      been deployed to the gulf region this week.

      A Marine at Camp Lejeune, N.C., gets a farewell kiss Wednesday before shipping
      out with 2,200 of his peers.

      Hundreds of Marines at Camp Lejeune, N.C., joined the Persian Gulf buildup on
      Wednesday. Some 2,200 Marines from the 26th Marine Expeditionary Unit said
      goodbye to their families before being bused to a nearby port where they’ll
      board three amphibious assault ships.

      The ships, which left Norfolk, Va., on Tuesday, are the USS Iwo Jima, an
      amphibious assault ship; the USS Nashville, an amphibious transport dock ship;
      and the USS Carter Hall, an amphibious dock landing ship.

      --------------------------------------------------------------------------------


      “Time is running out”
      March 5 — By the end of this week, the U.S. will have 300,000 troops in the
      gulf region. NBC’s Andrea Mitchell reports on the rapid buildup.

      --------------------------------------------------------------------------------


      Late last week, the Pentagon ordered the deployment of 60,000 more troops. A
      U.S. official, speaking on condition of anonymity, described them as follow-on
      forces, possibly to be used as a second wave after an initial invasion, or as
      part of a postwar force. U.S. officials said they expect some 300,000 U.S.
      troops to be positioned in the gulf region by the end of this week.

      BIGGER THAN GULF WAR

      The new orders mean that before the first shot has even been fired, the total
      U.S. deployment already far outstrips the 250,000 personnel who fought in the
      Gulf War 12 years ago.

      Some of the troops are already in Iraq. NBC’s Miklaszewski re

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka