Dodaj do ulubionych

Waga optymalna

02.01.13, 11:29
Piszę z nietypowym pytaniem wink
Jeśli człowiek je jak człowiek - zdrowo, pięć razy dziennie małe porcje, właściwe produkty itd. - to chudnie, jeśli ma nadwagę.
Pytanie (bez tezy): czy organizm rozpoznaje moment, w którym powinien przestać chudnąć? Skąd mam wiedzieć, czy moja idealna waga to 52 kg czy 71? (Przy obu BMI prawidłowe).
Bravo, pomóż!

--
Racja mocniejszego zawsze lepszą bywa - I. Krasicki
Edytor zaawansowany
  • guderianka 02.01.13, 11:37
    BMI to nie jest jedyny wskaźnik. Zależy ile masz tkanki tłuszczowej, ile tkanki mięśniowej (cięższej), jaką budowę kośćca, jak wyglądasz.
    Wg BMI przy moim wzroście 150 cm waha się od 43,9 kg do 56 kg. Przy czym ważąc 44 kg wyglądam tragicznie , ważąc 51 wyglądam szczupło, ważąc 53-54 kg-wyglądam wsamraśnie

    Co do pytania-tak, organizm rozpozna, przy zdrowym zbilansowanym sposobnie żywienia nastąpi etap, w którym przestaniesz chudnąć. Nawet jeśli nie masz nadwagi. Ja schudłam 2,5kg w 8 m-cu ciązy, gdy nie było mowy o jakiejkolwiek nadwadze,ale taki był skutek diety. Chudłam około 5 tygodni, potem, na tej samej w zasadzie diecie (w zasadzie bo czasem sie łamalam a pod koniec ciąży łamałam się permanentnie) przytyłam ok 1,5 kg -(przez trzy tygodnie 9-mca)
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
    NieŚwiętaBynajmniejTrójca
  • magata.d 02.01.13, 11:38
    A sama tego nie czujesz? Powinnaś sama wiedzieć, przy jakiej wadze dobrze się czujesz, wyglądasz, jesteś zdrowa, masz energię itp. Moim zdaniem, normalny człowiek (tzn. bez zaburzeń odżywiania, postrzegania siebie itp.) wie, kiedy jego organizm dobrze funkcjonuje, kiedy sam dobrze się czuje. Tak samo się czujesz ważąc 52 i ważąc 67?
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/atdc2n0an8orth16.png
  • chomiczkami 02.01.13, 11:43
    W jednej i drugiej wersji się sobie podobam smile. Chodzi mi raczej o to, czy każdy człowiek ma zaprogramowaną optymalną wagę, do której organizm dąży (w górę lub w dół). Bo jeśli tak, to nie mam po co się odchudzać, ciało wybrało - 70 kg i koniec.

    --
    Racja mocniejszego zawsze lepszą bywa - I. Krasicki
  • guderianka 02.01.13, 11:45
    Mój organizm ma-ale dopiero od 12 lat (od pierwszego porodu)-zawsze wraca do tej samej wagi. Wahnięcia oscyluja w granicy 1-2kg
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
    NieŚwiętaBynajmniejTrójca
  • robitussin 02.01.13, 11:47
    > Chodzi mi raczej o to, czy każd
    > y człowiek ma zaprogramowaną optymalną wagę, do której organizm dąży (w górę lu
    > b w dół).

    Pierwszy raz słyszę o takiej teorii. Gdyby tak było, to można było żreć bez opamiętania, bo organizm sam by wiedział, że ma spalić nadmiar kalorii albo zachowywał się tak, że traciłoby się apetyt w momencie osiągnięcia prawidłowej wagi.

    --
    R.
  • guderianka 02.01.13, 11:50
    Źle myślisz robitussin
    Mówimy o normalnym zdrowym organizmie, który potrafi w sposób naturalny dostosować swoją wagę w NORMALNYCH warunkach. A takimi jest zdrowe odzywianie się-bez przejadania się, bez glodzenia, bez przeginania w którąkolwiek stronę czy to z cukrami,węglami, tłuszczami.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
    NieŚwiętaBynajmniejTrójca
  • robitussin 02.01.13, 11:55
    > Mówimy o normalnym zdrowym organizmie, który potrafi w sposób naturalny dostoso
    > wać swoją wagę w NORMALNYCH warunkach. A takimi jest zdrowe odzywianie się-bez
    > przejadania się, bez glodzenia, bez przeginania w którąkolwiek stronę czy to z
    > cukrami,węglami, tłuszczami.

    Ale co ma do tego "wiedza" organizmu, ile powinien ważyć? Jeśli ważę 60 kg i prawidłowo się odżywiam, mój bilans energetyczny jest stały, to jasne, że stale będę ważyć 60 kg.
    Jeśli sobie odpuszczę, przez rok będę żreć ponad normę i przytyję do 70 kg, ale potem jednak się zreflektuję i będę się znów zdrowo odżywiać (nie odchudzać!), to za Chiny nie zejdę sama z siebie do 60 kg. tylko będę po prostu ważyć te osiągnięte 70 kg. W drugą stronę jest tak samo. Jak narzucę sobie dietę, schudnę do 50 kg, ale potem będę już odżywiać się prawidłowo, to nie przytyję, nie wrócę do starej wagi.
    Gdyby organizm sam z siebie wiedział, ile powinien ważyć, to cała teoria o odchudzaniu i tyciu nie miałaby w ogóle racji bytu.

    --
    R.
  • guderianka 02.01.13, 12:01
    Jeśli ważę 60 kg i prawidłowo się odżywiam, mój bilans energetyczny jest stały, to jasne, że stale będę ważyć 60 kg.


    No właśnie, stały bilans ale waga 60kg anie np. 56 kg ani 64 kg

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
    NieŚwiętaBynajmniejTrójca
  • robitussin 02.01.13, 12:21
    guderianka napisała:

    > Jeśli ważę 60 kg i prawidłowo się odżywiam, mój bilans energetyczny jest sta
    > ły, to jasne, że stale będę ważyć 60 kg.


    > No właśnie, stały bilans ale waga 60kg anie np. 56 kg ani 64 kg

    Szczerze mówiąc nie wiem, co chciałaś tutaj powiedzieć smile
    Pisząc "stały bilans" miałam na myśli to, że dostarczenie energii do organizmu będzie takie samo jak jej zużycie przez tenże.

    --
    R.
  • guderianka 02.01.13, 12:26
    smile
    tzn, że dostarczając stale i niezmiennie do organizmu zapas kalorii np. 1500 będziesz miała stałą wagę 60 kg.
    Ale dlaczego akurat Twój organizm utrzzymuje przy takim zapotrzebowaniu wagę 60kg a nie 56kg lub 64 kg ?
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
    NieŚwiętaBynajmniejTrójca
  • robitussin 02.01.13, 12:34
    > Ale dlaczego akurat Twój organizm utrzzymuje przy takim zapotrzebowaniu wagę 60
    > kg a nie 56kg lub 64 kg ?

    Bo taka już urosłam smile
    Pewnie na tej samej zasadzie, jak mój organizm "wiedział", że ma rosnąć do 175 cm, a nie do 187 cm.
    Ale nie zmienia to faktu, że jak przytyję, a potem będę jeść prawidłowo, to sama z siebie nie schudnę. W każdym razie nigdy mi się taki cud nie przytrafił wink

    --
    R.
  • guderianka 02.01.13, 12:37
    No właśnie, organizm ma "zaprogramowane"pewne dane wink


    że jak przytyję, a potem będę jeść prawidłowo, to sam
    > a z siebie nie schudnę. W każdym razie nigdy mi się taki cud nie przytrafił wink


    mi tak, uparcie wracam do "swojej' wagi wink--
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
    NieŚwiętaBynajmniejTrójca
  • robitussin 02.01.13, 12:45
    > mi tak, uparcie wracam do "swojej' wagi wink--

    Nawet jak przytyjesz?
    Zazdroszczę wink

    --
    R.
  • guderianka 02.01.13, 12:52
    tak-ale dopiero po pierwszym porodzie tak sie porobiło-wczesniej miałam stale problemy z waga, wazylam 58-59 kg, po katowaniu sie dieta i cwiczeniami 55 kg i szlus-nie polecialo nic wiecej chocbym pękła. Teraz te 55kg to stan przy przejedzeniu wink
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
    NieŚwiętaBynajmniejTrójca
  • jak_matrioszka 02.01.13, 13:27
    Guderianka, popre Twoja teorie smile Mam podobnie, tyle ze liczby inne (bo jestem od Ciebie o prawie 30cm wyzsza). Pracowalam kiedys z dziewczynami, ktore non-stop cos swietowaly i wciaz przynosily do pracy ciasta. A dla mnie ciasto + kawa (1/3 kubka kawy, 1/3 kubka smietanki, 1/3 kubka cukru) to dodatkowe kilogramy odkladajace sie wrecz w oczach. W ciagu roku pracy przytylam... hmmm, duzo. Kiedy zmienilam prace zrzucilam polowe, kiedy zaczelam jesc 5 posilkow dziennie zrzucilam pozostale kilogramy do wagi "zaprogramowanej" i stoje. Moge zrzucic kilka kg godujac tydzien, moge nabrac kilka dodatkowych jak sie obezre na maksa, ale potem wracam do wagi zaprogramowanej jedzac przez kilka dni normalne porcje. Swieta pozostawily mi nadbagaz w wysokosci 5kg, za tydzien lub dwa bede wazyla o 5kg mniej, bo zjadlam juz caly zapas swiatecznej czekolady. Nie kiwne przy tym palcem, nie bede jadla mniejszych porcji, przy tej ilosci kalorii jaka dostarczam organizmowi mam pewna okreslona wage i organizm ja trzyma. Na diecie 5 posilkow jechalam w dol do pewnego momentu, az sie zatrzymalam, czyli organizm jakis "plan" wagi mial.
    Gdybym trwale zmienila diete, zwiekszajac lub zmniejszajac ilosc kalorii, lub trwale zmienila tryb zycia (ilosc zuzywanych kalorii), to moja waga "optymalna" tez by sie zmienila - bo jest dostosowana do bilansu a nie sterowana genetycznie, jak wzrost. Moglabym wazyc 40kg i smierc grac bez charakteryzacji, ale moglabym tez wazyc 120kg i dostojnie wlewac sie do pokoju, zamiast wchodzic.
  • 3-mamuska 03.01.13, 06:44
    chomiczkami napisała:

    > W jednej i drugiej wersji się sobie podobam smile. Chodzi mi raczej o to, czy każd
    > y człowiek ma zaprogramowaną optymalną wagę, do której organizm dąży (w górę lu
    > b w dół). Bo jeśli tak, to nie mam po co się odchudzać, ciało wybrało - 70 kg i
    > koniec.
    >

    Ponoc jest cos takiego ze organizm zapamietuje najwyzsza wage i pozniej od tej wagi liczy spadek wagi,i jesli ten spadek jest za duzy to daje nie chce chudnac.
    Oczywiscie gdyby czlowiek przestal jest czy jadla 1 kanapke dziennie to schudnie.

    --
    -----------------------
    Myśl o tym co mówisz...
    Nie mów tego co myślisz...
  • bri 02.01.13, 11:42
    Organizm nic nie wie i nic nie rozpoznaje. Dopóki jesz mniej kalorii niż zużywasz - chudniesz. Nie ważne co jesz, ile razy dziennie i o jakiej porze.
  • ma_dre 02.01.13, 11:44
    Bzdura. Organizm potrafi wyczuc, kiedy wchodzi w strefe wartosci krytycznych pod wzgledem dostarczanych kalorii i zaczyna sie "oszczedzac". Dlatego przez pierwsze dni czy tygodnie diety waga spada, a potem d...upa.
    --
    -----------------------------------------------------------
    Emamy : wszystkiego najlepszego w Nowym Roku !!!
  • robitussin 02.01.13, 11:49
    ma_dre napisała:

    > Bzdura. Organizm potrafi wyczuc, kiedy wchodzi w strefe wartosci krytycznych po
    > d wzgledem dostarczanych kalorii i zaczyna sie "oszczedzac". Dlatego przez pier
    > wsze dni czy tygodnie diety waga spada, a potem d...upa.

    Ale to nie ma kompletnie nic wspólnego z tym, że organizm "wie" ile powinien ważyć.
    Bo w drugą stronę to jakoś nie działa. Nadmiar dostarczanych kalorii nie powoduje, że organizm zaczyna je spalać 10 x szybciej i skuteczniej.

    --
    R.
  • bri 02.01.13, 12:06
    > Bzdura. Organizm potrafi wyczuc, kiedy wchodzi w strefe wartosci krytycznych po
    > d wzgledem dostarczanych kalorii i zaczyna sie "oszczedzac".

    Tak, faktycznie przy małej podaży kalorii występują efekty "oszczędności energetycznej", np. gorzej działa termoregulacja i człowiekowi może być zimno. Ale jeśli będzie jadł mniej kalorii niż jego organizm zużywa nadal będzie chudł. Zapotrzebowanie energetyczne to sprawa indywidualna: inne jest u kobiety lat 45, wzrost 158, prowadzącej siedzący tryb życia, inne u nastolatki o wzroście 175 uprawiającej sport, a każda z tych osób może dodatkowo w różne dni mieć różne zużycie energii spowodowane inną aktywnościa fizyczną, temperaturą otoczenia itp. Dopóki ktoś chudnie to znaczy, że je mniej niż zużywa.
  • magiczna_marta 02.01.13, 15:25
    A to to już od organizmu zależy. Bywa też tak że przez pierwsze tygodnie diety organizm przechodzi w "tryb oszczędnościowy" i broni się rencami i nogami, dopiero później kapituluje i zaczyna spalać zapasy.
    --
    http://www.myticker.eu/ticker/tickers/um3rdmwokygm7oue.png
  • princess_yo_yo 02.01.13, 15:32
    dlatego wtedy zwieksza sie aktywnosc fizyczna albo modyfikuje diete, oczywiscie mowimy o organizmach ktore maja zapasy ktore moga spalic.
    im mniejsza waga tym mniej potrzeba energi zeby obsluzyc ta sama aktywnosc fizyczna.
  • jul-kaa 02.01.13, 11:45
    bri napisała:
    > Dopóki jesz mniej kalorii niż zużywa
    > sz - chudniesz.

    Bzdura.
  • robitussin 02.01.13, 11:50
    jul-kaa napisała:

    > bri napisała:
    > > Dopóki jesz mniej kalorii niż zużywasz - chudniesz.

    > Bzdura.

    Poproszę o wyjaśnienie, w którym miejscu widzisz tutaj bzdurę.

    --
    R.
  • jul-kaa 02.01.13, 11:55
    Nie jest prawdą, że spożywanie mniejszej ilości kalorii zawsze i u każdego powoduje chudnięcie.
  • robitussin 02.01.13, 11:58
    jul-kaa napisała:

    > Nie jest prawdą, że spożywanie mniejszej ilości kalorii zawsze i u każdego powo
    > duje chudnięcie.

    Napisałaś jedynie grzeczniej to, co wcześniej, ale nie wyjaśniłaś, nie uzasadniłaś.
    To chyba oczywiste, że wyjątki są od każdej reguły, ale określanie reguły jako "bzdury" tylko z takiego powodu, to dość odważne posunięcie wink

    --
    R.
  • jul-kaa 02.01.13, 12:05
    Ależ to nie jest żadna reguła, od dłuższego czasu odchodzi się od diet niskokalorycznych, bo po prostu nie działają na zbyt wielu ludzi. Wyjątkiem jest raczej sytuacja, w której chudnie się spożywając mniej kalorii niż się zużywa, regułą to, że taka dieta jest absurdalna, bo organizm człowieka nie działa jak kalorymetr.
  • bri 02.01.13, 12:09
    Kto odchodzi od diet niskokalorycznych? Jakie niby są te nowe rewolucyjne metody odchudzania bez zmniejszenia kaloryczności posiłków? Skąd organizm bierze energię, którą codziennie zużywa, jeśli nie z pożywienia?

    Wyjątkiem jest raczej
    > sytuacja, w której chudnie się spożywając mniej kalorii niż się zużywa, regułą
    > to, że taka dieta jest absurdalna, bo organizm człowieka nie działa jak kalory
    > metr.

    Że co? wink
  • guderianka 02.01.13, 12:12
    Spróbuj wyobrazić sobie pięć osób na 5 dietach, które dostarczają taką samą ilość kalorii (np. 2000 zakładając zdrową mlodą kobietę ktora prowadzi umiarkową aktywność fizyczną )ale poprzez :
    1 osoba-samo białko
    2 osoba-same węglowodany
    3 osoba-same tłuszcze
    4 osoba-same cukry
    5 osoba-wszystko poza cukrami i tłuszczami

    jak myślisz,która z osob najlepiej i trwale schudnie ?
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
    NieŚwiętaBynajmniejTrójca
  • bri 02.01.13, 12:19
    Moim zdaniem każda z tych osób ma jednakowe szanse na schudnięcie. Utrzymanie wagi natomiast zależy od tego, ile kalorii będzie spożywać po zakończeniu diety.

    Do Twojej wiadomości węglowodany to to samo cukry, specjalistko od diet wink
  • guderianka 02.01.13, 12:27
    dzięki za zwrócenie uwagi wink
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
    NieŚwiętaBynajmniejTrójca
  • princess_yo_yo 02.01.13, 14:49
    po co sprowadzac problem do sytuacji ekstremalnych? zbilansowana dieta oznacza dostarczanie organizmowi wszystkich skladnikow odzywczych, nie da sie zyc bez cukrow i tluszczow na dluzsza mete bo weglowodany to energia a tluszcz jest potrzebny do przyswajania witamin. nie rozumiem rozrozniena na weglowodany i cukry - przeciez to jest to samo, chociaz dietetyczna szarlataneria wydaje sie uwazac inaczej.

    2000 kalori dziennie w przypadku zdrowej mlodej kobiety to zadna informacja, bo aktywnosc fizyczna, waga i pare jeszcze innych rzeczy ma wplyw na zapotrzebowanie kaloryczne i zuzycie energii.

    wiekszosc ludzi ma ktorzy maja problemy z waga szuka magicznego rozwiazania najlepiej popartego medycznym problemem bo wtedy jest latwiej, nie trzeba sie zmierzyc z rzeczywistoscia ktora zazwyczaj polega na niedoszacowaniu tego co sie je i przeszacowaniu aktywnosci fizycznej.
    nie da sie ukryc ze jak sie nabawilo nadwagi i samemu spowodowalo problemy metaboliczne i endokrynologiczne to jest trudniej ale taka jest zazwyczaj kolej rzeczy i w takiej sytuacji pilnowanie odpowiedniego (indywidualnego) bilansu kalorycznego to jest jedyna skuteczna metoda ktora moze przyniesc trwale mimo ze wolne zmiany.
  • guderianka 02.01.13, 15:41
    wiesz, w sumie sama nie wiem o co mi chodziło wink
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
    NieŚwiętaBynajmniejTrójca
  • black-cat 02.01.13, 16:33
    cukry = węglowodany.
    Czyli wykluczając tłuszcze i węglowodany dochodzimy do diety białkowej, w cudowny sposób rujnującej nam nerki i wątrobę. I tłuszcze i węglowodany są potrzebne. Tłuszcze to źródło NNKT, węglowodany złożone też krzywdy nam nie robią.
  • jul-kaa 02.01.13, 16:35
    Jesteś w stanie w jakikolwiek sposób udowodnić, ze dieta białkowa rujnuje nerki i wątrobę zdrowej osoby? To często powtarzany mit, jakiś czas temu szukałam jakichkolwiek badań to potwierdzających, ale nie znalazłam. Coś się zmieniło?
  • black-cat 02.01.13, 20:29
    Zafunduj sobie Dukana i po jakimś czasie zbadaj transaminazy i ketony w moczu (tak, wiem, że pojawiają się u osób stosujących diety niskowęglowodanowe, ale w przypadku diety proteinowej są zdecydowanie za wysokie). Wtedy zobaczysz, czy dieta jest dobra dla Ciebie. Być może Tobie nie zaszkodzi. Kilku moim znajomym zaszkodziła (no, chyba, że ALAT i ASPAT w granicach setki uznamy za normę, transaminazy przed zastosowaniem diety były ok i pięknie spadły po przejściu z Dukana na tzw. "żryj mniej"). Istnieje ryzyko, że będziesz miała problem z interpretacją wyników i swojego samopoczucia, bo mózg do pracy potrzebuje glukozy, ale zawsze możesz się zgłosić do kogoś, kto węglowodanów się nie boi.
    A jeżeli chodzi o badania potwierdzające to czy tamto, to jedyne badania, w które wierzę to te, które sama sfałszowałam.
  • jul-kaa 02.01.13, 20:43
    Nietrafiony strzał.
    Jeśli pojedyncze przypadki są dowodem na cokolwiek, to proszę: jestem na Dukanie od maja, wyniki badań mam idealne. Schudłam 32kg, czuję się wyśmienicie. Miałam bardzo silną insulinooporność, wcześniejsze diety (różne, ale nie tnące zdecydowanie węgli) nie dawały nic lub powodowały tycie. Do Dukana dołożyłam trochę tłuszczu i jem warzywa prawie codziennie. W moim przypadku (i sądzę, ze w przypadku wielu otyłych, zwłaszcza zmagających się z insulinoopornością) węgle w ilości większej niż ta, która znajduje się w dziennej porcji warzyw sprawiają, że organizm stanowczo odmawia chudnięcia.
  • black-cat 03.01.13, 09:58
    No to jesteś wyjątkiem wśród znanych mi "pojedynczych przypadków". Poza tym warzywa to węglowodany właśnie. Piszesz, że dołożyłaś trochę tłuszczu, a tłuszczu też organizm trochę potrzebuje. Dostarczasz więc organizmowi białko, węglowodany i tłuszcz.
  • jul-kaa 02.01.13, 12:13
    bri napisała:
    > Kto odchodzi od diet niskokalorycznych? Jakie niby są te nowe rewolucyjne metod
    > y odchudzania bez zmniejszenia kaloryczności posiłków?

    Świat odchodzi, sensowni dietetycy odchodzą... To naprawdę żadna nowość już, jednak widzę, że polski bastion "jedz mniej" nadal twardo się trzyma.
  • bri 02.01.13, 12:15
    Podaj nazwiska tych utytyłowanych dietetyków plis i powiedz mi, co sprzedają to porozmawiamy, niech ta rozmowa ma jakiś sens.
  • robitussin 02.01.13, 12:19
    > Świat odchodzi, sensowni dietetycy odchodzą...

    O doprawdy?

    > To naprawdę żadna nowość już, je
    > dnak widzę, że polski bastion "jedz mniej" nadal twardo się trzyma.

    "Jedz mniej kalorycznie" nie oznacza "jedz mniej". Jeśli dla Ciebie to jedno i to samo, to faktycznie trudno, by dojść do porozumienia.


    --
    R.
  • robitussin 02.01.13, 12:15
    > Wyjątkiem jest raczej sytuacja, w której chudnie się spożywając mniej kalorii niż się zużywa

    Wybacz, ale teraz to raczej Ty piszesz bzdury smile
    Zaprzeczając podstawowym prawom fizyki.

    > regułą to, że taka dieta jest absurdalna,

    Diety niskokaloryczne są absurdalne głównie z powodu tego, że są dla organizmu wyniszczające. Ale nie dlatego, że nie działają. Bo działają, czasem aż nadto.

    --
    R.
  • jul-kaa 02.01.13, 12:19
    Organizm ludzki nie spala kalorii w tak prosty sposób, jak chcieliby twórcy teorii kaloryczności. Lepiej wy mi wytłumaczcie, w jaki sposób w ogóle można uwierzyć, że spalanie jedzenia w piecyku jest tożsame ze spalaniem tego samego jedzenia przez organizm człowieka.
  • bri 02.01.13, 12:23
    Nikt nie twierdzi, że to jest tożsame. Niemniej jednak dopóki jesz mniej niż spalasz to chudniesz i waga spada. No chyba, że jakoś patologicznie wodę zaczniesz zatrzymywać, albo kupy nie robisz tygodniami, ale to też przejściowe.
  • robitussin 02.01.13, 12:27
    > No chyba, że jakoś patologicznie wodę zacznies
    > z zatrzymywać, albo kupy nie robisz tygodniami, ale to też przejściowe.

    Dokładnie. Wiele przypadków "otyłości" to zatrzymanie horrendalnych wręcz pokładów wody w organizmie. Tak przytyła moja koleżanka na fatalnie dobranych lekach psychotropowych. 20 kg w ciągu pół roku. Nie mogła schudnąć za żadne skarby. Gdy zmieniono jej leki, waga jej zleciała w ciągu miesiąca.


    --
    R.
  • robitussin 02.01.13, 12:25
    jul-kaa napisała:

    > Organizm ludzki nie spala kalorii w tak prosty sposób, jak chcieliby twórcy teo
    > rii kaloryczności.

    Ależ nikt się przy tym nie upiera, że to takie proste. Niemniej jednak zasada "dostarczysz mniej kalorii niż zużyjesz = będziesz chudnąć" to nie jest żadna bzdura. To, że jedni chudną mniej inni bardziej, jedni szybciej inni wolniej to już zupełnie inna para kaloszy. Pewnie są też tacy, którzy w ogóle nie schudną, ale tutaj już w grę wchodzą choroby czy uwarunkowania genetyczne.

    > Lepiej wy mi wytłumaczcie, w jaki sposób w ogóle można uwier
    > zyć, że spalanie jedzenia w piecyku jest tożsame ze spalaniem tego samego jedze
    > nia przez organizm człowieka.

    A ktoś napisał, że jest tożsame? Piszemy raczej o tym, że perpetuum mobile nie istnieje (organizm przy niskiej podaży energii nie nałapie jej ze słońca, tylko wykorzysta własne zasoby), choć Ty zasadniczo usiłujesz się przy tym upierać smile

    --
    R.
  • jul-kaa 02.01.13, 12:33
    robitussin napisał:
    > Pewnie są też tacy, którzy w ogóle nie schudną,
    > ale tutaj już w grę wchodzą choroby czy uwarunkowania genetyczne.

    No to się zdecydujcie. Czy jednak "są tacy, którzy w ogóle nie schudną", czy "Zawsze i u każdego, kto będzie spożywał mniej kalorii niż zużywa wystąpi chudnięcie." Bo to się wyklucza, nie sądzisz?
  • guderianka 02.01.13, 12:39
    Ja na odwrót-schudłam masakrycznie przy takiej samej ilosci spożywanego jedzenia (stres)
    stres sie skończył-waga wrociła

    i na odwrót-nie chudłam poniżej pewnego poziomu-waga stała mimo NIEJEDZENIA i niewielkiej ilości snu (jedzenie przez pond miesiąc w stylu 1zupka chińska na 3 dni +dwa pomidory)
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
    NieŚwiętaBynajmniejTrójca
  • bri 02.01.13, 12:40
    Oczywiście, że wystąpi. Organizm może zatrzymać wodę, ale spadnie masa tłuszczu/mięśni. Choroba czy uwarunkowania genetyczne mogą mieć wpływ na zapotrzebowanie energetyczne organizmu, ale jeśli mimo np. wyjątkowo niskiego zużycia energii będzie się spożywać jeszcze mniej kalorii niż się zużywa, to chudnąć się będzie.
  • bri 02.01.13, 12:00
    Zawsze i u każdego, kto będzie spożywał mniej kalorii niż zużywa wystąpi chudnięcie.
  • jul-kaa 02.01.13, 12:08
    bri napisała:
    > Zawsze i u każdego, kto będzie spożywał mniej kalorii niż zużywa wystąpi chudni
    > ęcie.

    Raczysz żartować, prawda? Wypróbowałam diety ograniczające kalorie i jako żywo nie chudłam.
  • bri 02.01.13, 12:12
    Może i ograniczyłaś kalorie, ale najwyraźniej nadal jadłaś więcej niż zużywałaś. Można jeść 5 tys. kalorii dziennie, ograniczyć do 2 tys. i nadal nie chudnąć, jeśli potrzebuje się zaledwie 1900.
  • jul-kaa 02.01.13, 12:14
    Ograniczyłam kalorie poniżej poziomu zużywanego i nie chudłam. Wyjaśnisz mi ten fenomen?
  • bri 02.01.13, 12:20
    Tak. Najwidoczniej nie obniżyłaś spożycia kalorii poniżej poziomu zużywanego. Jak sobie obliczyłaś ten poziom?
  • jul-kaa 02.01.13, 12:22
    Obliczyła mi to dietetyczka, biorac pod uwagę budowe ciała, procent tkanki tłuszczowej, wagę, codzienną aktywność. Nie chudłam, a tyłam. I owszem, obniżyłam. Dopóki mi nie uwierzysz, rozmowa nie ma sensu. Negowanie cudzego doświadczenia, bo nie pasuje do wydumanych teorii jest wyjątkowo kiepskim chwytem.
  • bri 02.01.13, 12:31
    Ja nie neguję Twojego doświadczenia, ale założenia jakie poczyniłaś obliczając sobie tą dietę. Wierzę, że nie chudłaś, ale to tylko oznacza, że jadłaś za dużo. Może Twój organizm akurat ma skrajnie niskie zapotrzebowanie na energię - dietetyczka, przecież tego nie zbadała, a jedynie posłużyła się jakimiś statystycznymi porównaniami. Na czym polegała dieta, bo tu może być kolejne przekłamanie? Jadłaś gotowe posiłki, gotowałaś sama z półproduktów, miałaś dokładną listę posiłków? Ser żółty serowi żółtemu nie równy, plasterek może ważyć 2 gr, albo 10 gr? Jak długo stosowałaś tą dietę? Jaki tryb życia prowadzisz? Czy w czasie diety chorowałaś? Itd, itd.

    Na serio wierzysz, że dietetyczka, która zapisała Ci dietę od której tyłaś zna się na swojej robocie? Byłaś u niej tylko raz? Monitorowała jakoś Twoje postępy? Jak się odnosiła do braku pożądanych efektów?
  • robitussin 02.01.13, 12:31
    jul-kaa napisała:

    > Obliczyła mi to dietetyczka, biorac pod uwagę budowe ciała, procent tkanki tłus
    > zczowej, wagę, codzienną aktywność. Nie chudłam, a tyłam.

    O rany, potrzebowałaś X kalorii, dostarczałaś X/2 i ... tyłaś?

    > Dopóki mi nie uwierzysz, rozmowa nie ma sensu. Negowanie cudzego doświadczenia,
    > bo nie pasuje do wydumanych teorii jest wyjątkowo kiepskim chwytem.

    Ja szczerze mówiąc wierzę z trudem. Jedyne wytłumaczenie, że tyłaś z zupełnie innego powodu (zatrzymanie wody albo intensywny przyrost masy mięśniowej itp.). Jeśli nie, to powinni się na Tobie doktoryzować dietetycy, bo dla mnie osobiście stanowisz fenomen smile

    --
    R.
  • jul-kaa 02.01.13, 12:38
    O rany, nie X/2, ale mniej niż X. I owszem, tyłam. Nie jestem jedyną taką osobą na świecie, wiele osób otyłych ma takie problemy, bo mają zaburzenia metaboliczne, które przeorganizowują i tak skomplikowaną gospodarkę organizmu.
  • robitussin 02.01.13, 12:47
    jul-kaa napisała:

    > O rany, nie X/2, ale mniej niż X.

    No nieważne, to był tylko przykład.
    Mogłam napisać X/3, to byś poprawiła, że X/5 wink

    > I owszem, tyłam. Nie jestem jedyną taką osobą
    > na świecie, wiele osób otyłych ma takie problemy, bo mają zaburzenia metabolic
    > zne, które przeorganizowują i tak skomplikowaną gospodarkę organizmu.

    Gospodarka gospodarką, ale frapuje mnie skąd wobec tego Twój organizm czerpał tę dodatkową energię i odkładał ją w postaci tłuszczu.

    --
    R.
  • jul-kaa 02.01.13, 12:57
    Poczytaj o roli insuliny, to się dowiesz, skąd czerpał.
  • bri 02.01.13, 13:03
    Nie ma sensu z Tobą gadać.
  • jul-kaa 02.01.13, 13:05
    O, tu się zgadzamy.
  • robitussin 02.01.13, 14:11
    jul-kaa napisała:

    > Poczytaj o roli insuliny, to się dowiesz, skąd czerpał.

    Znam rolę insuliny. Nadal nie wyjaśnia to, w jaki sposób organizm, który potrzebuje X energii do funkcjonowania, dostaje tej energii z zewnątrz dużo mniej, a mimo to jest w stanie przy takiej niższej podaży, wytwarzać dodatkowe zapasy energii w postaci sadełka.
    No nic innego, jak tylko perpetuum mobile smile
    --
    R.
  • guderianka 02.01.13, 15:10
    Ale tak się zdarza przy cukrzycy
    Zdarza się równiez przy np. guzach (lub innych problemach) tarczycy
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
    NieŚwiętaBynajmniejTrójca
  • princess_yo_yo 02.01.13, 15:19
    przy cukrzycy typu 2 ktora jest wynikiem wlasnie zbyt duzej wagi, nawet w przypadku szokujaco wysokich wynikow jesli chodzi o insuline i potrzeby jedzenia co '5 minut' zeby nie wpasc w hipoglikemiczna spiaczke da sie utrzymac wage pod warunkiem ze bilans energetyczny sie w miare zgadza, trudno jest schudnac bo balans miedzy bilansem energetycznym a poziomem glukozy sie nie dopina.
    w przypadku tarczycy, jest to tez kwestia trudnosci w utrzymaniu bilansu kalorycznego
  • guderianka 02.01.13, 15:36
    princess-nie za bardzo zrozumiałam co do mnie napisałaś
    chodziło mi o to, że osoby z cukrzycą i problemami tarczycy mogą mieć problem z utrzymanie optymalnej wagi. na przykładach znanych osobiście ; mężczyzna z cukrzycą totalnie chudy (znalam go przed rozwinięciem choroby), kobieta z guzami tarczycy otylość typu jabłko-(znałam przed powstaniem guzów)-mogła pic samą wodę tygodniami, dużo sie ruszać, konsumowac tylko owoce-i waga ani drgęła
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
    NieŚwiętaBynajmniejTrójca
  • jul-kaa 02.01.13, 15:46
    guderianka napisała:
    > kobieta z guzami t
    > arczycy otylość typu jabłko-(znałam przed powstaniem guzów)-mogła pic samą wodę
    > tygodniami, dużo sie ruszać, konsumowac tylko owoce-i waga ani drgęła

    A jak waga ma drgnąć, jak się je sam cukier...?
  • princess_yo_yo 02.01.13, 15:50
    sorry umknal mi ogolny sens, oczywiscie sa przypadki kiedy utrzymanie optymalnej wagi jest trudne, w przypadku nieuregulowanej cukrzycy wynika to z tego ze cukier nie jest odpowiednio przetwarzany i magazynowany. w przypadku tarczycy czesto jest to efekt zatrzymania wody w organizmie i obnizenia zapotrzebowania na energie.
  • robitussin 02.01.13, 15:34
    guderianka napisała:

    > Ale tak się zdarza przy cukrzycy
    > Zdarza się równiez przy np. guzach (lub innych problemach) tarczycy.

    I z czego się wówczas ta dodatkowa energia bierze?

    --
    R.
  • guderianka 02.01.13, 15:38
    Nie mam pojęcia nie znam się-a znam przypadki j/w
    sama zresztą miałam okresy w życiu (opisałam wyżej)niejedzenia i niespania-i waga też nie zeszła poniżej pewnej granicy (nie jestem na nic chora)
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
    NieŚwiętaBynajmniejTrójca
  • princess_yo_yo 02.01.13, 14:56
    napisz cos prosze o roli insuliny, chetnie poczytam bo akurat mam hiperinsulinemie i jakos jestem w stanie utrzymac wage chociaz nie bez wysilku.
    rozumiem ze twoj problem nie byl az tak powazny, raczej stand przedcukrzycowy czyli insulinoodpornosc ktora w krajach gdzie stosuje sie evindence based medicine leczy sie ... dieta i sportem, co jest dla wielu zbyt trune wiec dopiero wtedy wspomaga sie terapie lekami.
  • jul-kaa 02.01.13, 14:57
    Wyślę Ci linki mejlem.
  • princess_yo_yo 02.01.13, 15:00
    nie czytam gazetowych maili, przeciez nie pytam o indywidualna historie choroby
  • jul-kaa 02.01.13, 15:08
    Jak chcesz poczytać, to czytaj gazetowe mejle.
    Co za baby...
  • robitussin 02.01.13, 15:37
    jul-kaa napisała:

    > Jak chcesz poczytać, to czytaj gazetowe mejle.
    > Co za baby...

    To jakiś problem wkleić linki do wątku?

    --
    R.
  • jul-kaa 02.01.13, 15:43
    A jaki problem czytać mejle? I nie kłamać?
  • robitussin 02.01.13, 15:51
    jul-kaa napisała:

    > A jaki problem czytać mejle?

    Po prostu dyskusja odbywa się na forum, więc jaki sens przenosić ją do jednej osoby na priva? Nikt przecież nie prosi o prywatne dane czy jakieś intymne opisy chorób, lecz po prostu o podanie linku do informacji odnośnie tematu dyskusji.
    I owszem, dyskusja w przypadku, gdy wyślesz link do jednej osoby na priva traci rację bytu.

    > I nie kłamać?

    ??

    --
    R.
  • princess_yo_yo 02.01.13, 15:52
    to ja klamie bo z powodu tego watku wlazlam na gazetowego maila i wkleilam linki ponizej
  • jul-kaa 02.01.13, 15:53
    Nie, to nie tak. Jak ktoś prosi o info na temat poboczny, to zakładam, ze prosi z ciekawości własnej (zwłaszcza, jak pisze "chętnie poczytam"), a nie żeby dyskutować w wątku.

    A nie kłamać, że się nie czyta gazetowej poczty...
  • princess_yo_yo 02.01.13, 15:09
    julka, wklejam te linki bo ci dobrze zycze, 'odchudzanie sie tluszczem' dziala ale powoduje inne problemy, atkins i reszta to nie jest odpowiedz na problemy z waga w dlugim terminie:

    nowadebata.pl/2012/02/18/wspolczesne-nauki-o-zywieniu-nie-maja-wiele-wspolnego-z-nauka-wywiad-z-gary-taubesem-czesc-1/

    nowadebata.pl/2012/02/24/tlusta-dieta-jest-najzdrowsza-wywiad-z-gary-taubesem-czesc-2/

    www.wykop.pl/ramka/722763/mit-zbilansowanej-diety-nowa-debata/

    nowadebata.pl/wp-content/uploads/2012/02/Dlaczego-apetyt-rosnie-w-miare-jedzenia_wersja-poprawiona.pdf

    A najbardziej to: nowadebata.pl/2011/08/03/insulinowa-teoria-otylosci-w-pigulce/
  • jul-kaa 02.01.13, 15:13
    Jednak czytasz gazetowe, to po co ściema?
  • ira_07 02.01.13, 12:57
    Ale organizmy są różne. Dietetyczka może się posługiwać różnymi danymi, ale Twojego organizmu nie zna. I może inne organizmy przy Twoich parametrach mają zapotrzebowanie, powiedzmy 1800 kcal, a Twój ma akurat 1500...

    To nie są wydumane teorie. Jeśli spalałaś więcej niż dostarczałaś, to skąd organizm brał energię, z pyłu kosmicznego?
  • ichi51e2 17.01.13, 21:29
    Wszystkim którzy nic nie jedzą a tyja, jedzą mniej niż zużywają a tyja (nie wnikam czy to taki organizm niezwykły czy choroba) proponuje sie opatentowac i wziac kredyt laboratorium i prowadzic nad soba badania - w Afryce czekają na rozwiazanie problemu głodu.
    Bo badania do tej pory pokazują ze takie przypadki gdy zamknięte w kontrolowanym środowisku jednak jakoś zrzucaly wagę....
  • lady-z-gaga 02.01.13, 12:24
    > Ograniczyłam kalorie poniżej poziomu zużywanego i nie chudłam.

    A, i na podstawie tego doświadczenia doszłas do swoich naukowych wnioskow? big_grin
    Wiesz, ja dla odmiany przechodziłam na czerwonym świetle i nic mi się nie stało, a na zielonym - skręciłam kostkę. Wobec tego uznajmy wszyscy, że przekraczanie skrzyzowania na czerwonym jest bezpieczniejsze.
  • jul-kaa 02.01.13, 12:36
    lady-z-gaga napisała:
    > A, i na podstawie tego doświadczenia doszłas do swoich naukowych wnioskow?

    Wiesz, co to są kwantyfikatory? Duży bardzo łatwo obalić. Gdyby Ania powiedziała: przechodzenie na czerwonym świetle ZAWSZE kończy się źle, a Mania by jej odpowiedziała: ależ nieprawda, ja przeszłam i nic mi się nie stało, to która miałaby rację? Podpowiem: ta druga.

    Tak i w tym wypadku. Do obalenia tezy, że "Zawsze i u każdego, kto będzie spożywał mniej kalorii niż zużywa wystąpi chudnięcie." wystarczy jedna osoba, u której to nie zadziała.

    Niestety, logika nie jest obowiązkowa w szkole i potem piszecie takie cuda...
  • robitussin 02.01.13, 12:44
    > Tak i w tym wypadku. Do obalenia tezy, że "Zawsze i u każdego, kto będzi
    > e spożywał mniej kalorii niż zużywa wystąpi chudnięcie." wystarczy jedna osoba,
    > u której to nie zadziała.
    > Niestety, logika nie jest obowiązkowa w szkole i potem piszecie takie cuda...

    Nie cuda, tylko jest to prawda. Gdyby nie było to prawdą, to choćby w obozach koncentracyjnych mielibyśmy masę przypadków tłustych grubasów, którym nie udało się schudnąć mimo drastycznej diety.
    Więc zasadniczo bri ma rację co do zasady. Niemniej jednak nikt normalny nie będzie się trzymał latami i bez opamiętania drastycznej, niskokalorycznej diety, więc w przypadku, gdy to chudnięcie jest mniej spektakularne, po prostu taka dieta się nie sprawdzi i to miałam na myśli ja pisząc, że "niektórzy nie schudną".

    --
    R.
  • jul-kaa 02.01.13, 12:48
    Ale co jest prawdą? Tłumaczę ci, co mówi logika, a ty nadal nie rozumiesz... Przeczytaj jeszcze raz przykład z przechodzeniem na czerwonym świetle.

    Przykład z obozami koncentracyjnymi jest wyjątkowo absurdalny. Przeżywali i byli w stanie dotrwać do stanu wychudzenia i wycieńczenia tylko niektórzy. Pozostali po prostu wcześniej umierali, nie osiągając tak drastycznie niskiej wagi...
  • robitussin 02.01.13, 12:53
    jul-kaa napisała:

    > Ale co jest prawdą? Tłumaczę ci, co mówi logika, a ty nadal nie rozumiesz... Pr
    > zeczytaj jeszcze raz przykład z przechodzeniem na czerwonym świetle.

    Ale ja się nie odnosiłam do przykładu z czerwonym światłem.
    Tylko do stwierdzenia "zawsze się chudnie, gdy przyjmuje się mniej kalorii, niż się zużywa".

    > Przykład z obozami koncentracyjnymi jest wyjątkowo absurdalny.

    Nie, pokazuje, że każdy w przypadku ekstremalnej diety w końcu schudnie, bez wyjątku.

    > Przeżywali i byl i w stanie dotrwać do stanu wychudzenia i wycieńczenia tylko niektórzy.

    A co ma piernik do wiatraka? Przeżywali niektórzy, bo inni nie mieli sił, byli wycieńczeni chorobami itd.

    > Pozostali po prostu wcześniej umierali, nie osiągając tak drastycznie niskiej wagi...

    Bo umarli wcześniej, z powodów jak wyżej! Gdyby nie umarli, to zapewniam Cię, że również schudliby do granic możliwości.

    --
    R.
  • jul-kaa 02.01.13, 12:59
    robitussin napisał:
    > Ale ja się nie odnosiłam do przykładu z czerwonym światłem.
    > Tylko do stwierdzenia "zawsze się chudnie, gdy przyjmuje się mniej kalorii, niż
    > się zużywa".

    Ale przecież to to samo! Jeśli JEDNA osoba nie schudnie ograniczając kalorie, z dowolnego powodu, to teoria nie jest prawdziwa. Rozumiesz?

    > Nie, pokazuje, że każdy w przypadku ekstremalnej diety w końcu schudnie,
    > bez wyjątku.

    Nie, bo ci, którzy nie schudną, po prostu umrą. Nie rozumiesz nadal, nie? Ja odpadam, nie ogarniam waszego poziomu, sorry.
  • robitussin 02.01.13, 14:18
    > Ale przecież to to samo! Jeśli JEDNA osoba nie schudnie ograniczając kalorie, z
    > dowolnego powodu, to teoria nie jest prawdziwa. Rozumiesz?

    Zgadza się, przy czym trudno jest uwierzyć w to, że faktycznie istnieje jakakolwiek osoba, która stale dostarczając mniej kalorii niż potrzebuje jej organizm, nigdy nie zacznie chudnąć. Jest to po prostu fizycznie niemożliwe. Ty nie schudłaś, ale przypuszczalnie z zupełnie innego powodu.

    > > Nie, pokazuje, że każdy w przypadku ekstremalnej diety w końcu sch
    > > udnie,bez wyjątku.

    > Nie, bo ci, którzy nie schudną, po prostu umrą.

    Tak, oczywiście, umrą z wagą 120 kg z powodu niskiej podaży kalorii uncertain
    Faktycznie, nie ma sensu z Tobą gadać, bo masz problemy z podstawami.

    --
    R.
  • jul-kaa 02.01.13, 14:23
    robitussin napisał:
    > Tak, oczywiście, umrą z wagą 120 kg z powodu niskiej podaży kalorii uncertain

    A ty uważasz, że jak człowiek ważący 120kg przestanie jeść lub będzie jadł dramatycznie mało, to najpierw schudnie, a dopiero potem umrze? LOL!!!
  • jak_matrioszka 02.01.13, 14:41
    Zdrowy, i pod warunkiem ze bedzie pil i spozywal niewielkie ilosci pokarmu dostarczajac organizmowi potrzebne elementy - tak. Nie ma lewara zeby sie przekrecil tylko z powodu wprowadzenia rozsadnych ograniczen w jedzeniu, nie widze tez realnej mozliwosci zeby waga nie spadla.
  • robitussin 02.01.13, 15:33
    jak_matrioszka napisała:

    > Zdrowy, i pod warunkiem ze bedzie pil i spozywal niewielkie ilosci pokarmu dost
    > arczajac organizmowi potrzebne elementy - tak. Nie ma lewara zeby sie przekreci
    > l tylko z powodu wprowadzenia rozsadnych ograniczen w jedzeniu, nie widze tez r
    > ealnej mozliwosci zeby waga nie spadla.

    Nic dodać, nic ująć.
    Naprawdę relatywnie trudno jest umrzeć z głodu czy niedożywienia nie wycieńczając najpierw organizmu niemal do zera.
    Co innego z pragnienia.
    --
    R.
  • robitussin 02.01.13, 15:30
    > A ty uważasz, że jak człowiek ważący 120kg przestanie jeść lub będzie jadł dram
    > atycznie mało, to najpierw schudnie, a dopiero potem umrze? LOL!!!

    Nie, no przecież powszechnie wiadomo, że on najpierw umrze, a dopiero potem będzie sukcesywnie chudł suspicious
    Weź, błagam, bo już wstąpiłaś na ścieżkę absurdu.

    --
    R.
  • lady-z-gaga 02.01.13, 12:45
    Obawiam się, że to Ty jesteś na bakier z logiką.

    Do obalenia tezy, że "Zawsze i u każdego, kto będzi
    > e spożywał mniej kalorii niż zużywa wystąpi chudnięcie." wystarczy jedna osoba,
    > u której to nie zadziała.


    W tym jednym zdaniu masz rację. Natomiast negowanie - na podstawie pojedynczych przypadkow - zależności między bilansem energetycznym a tyciem bądź chudnięciem świadczy, że i z Twoją logiką nie jest najlepiej.
  • lady-z-gaga 02.01.13, 12:46
    sorry za powtorzenia, pierwsze zdanie miało byc wykasowane smile
  • bri 02.01.13, 12:49
    Tobie to i logika w szkole by nie pomogła wink
  • robitussin 02.01.13, 11:59
    > Jeśli człowiek je jak człowiek - zdrowo, pięć razy dziennie małe porcje, właści
    > we produkty itd. - to chudnie, jeśli ma nadwagę.

    Nie sądzę, by chudł. Po prostu będzie utrzymywał stałą wagę.

    --
    R.
  • default 02.01.13, 12:01
    Ja właśnie miałam to wrażenie, że organizm w pewnym momencie procesu odchudzania powiedział "stop". Waga zjeżdżała mi i zjeżdżała, w tempie nawet dość szybkim, a kiedy osiągnęłam wskaźnik BMI 22,6 (czyli pośrodku zakresu wagi prawidłowej ) - zatrzymała się. Fakt, że wtedy nie ograniczałam się już tak drastycznie, ale i nie obżerałam, zmieniły mi się nawyki żywieniowe.
    Spodziewałam się, że po świątecznym folgowaniu w jedzeniu przybędzie mi co nieco - ale nie, waga nadal ta sama.
  • bri 02.01.13, 12:36
    Im mniejsza masa ciała tym mniej energii on zużywa, dlatego jeśli spożywa się tyle samo kalorii to w pewnym momencie może się ich zrobić za dużo w porównaniu do zużycia i przestaje się chudnąć.
  • ira_07 02.01.13, 12:46
    > Pytanie (bez tezy): czy organizm rozpoznaje moment, w którym powinien przestać
    > chudnąć?

    Jeśli spala więcej niż dostaje to chudnie, bo pobiera energię z zapasów - a ile spala, ile potrzebuje, to sprawa indywidualna - są ludzie co jedzą zdrowo i wyglądają gorzej niż ci co się objadają, a są szczupli. Z czasem organizm się przyzwyczai do mniejszej ilości kalorii i będzie oszczędzał energię, więc trzeba będzie włożyć więcej wysiłku.

    Skąd mam wiedzieć, czy moja idealna waga to 52 kg czy 71? (Przy obu BM
    > I prawidłowe).

    I dlatego odłożyć BMI, rozebrać się do majtek i stanika lub w ogóle, stanąć przed lustrem i stwierdzić: czy dobrze wyglądam i czy dobrze się czuję? Zamiast się ważyć to się zmierzyć i obliczyć zawartość tłuszczu w organizmie.

    Według mojego BMI jestem na granicy niedowagi (ważę 51 kg, a najniższa prawidłowa dla mnie to niby 49,9), moje maximum to jakieś 65 kilo, wyglądałabym chyba jak pączek - mam 1,60 wzrostu wink. I właśnie tak mam, że jem normalnie, nawet czasem słodycze czy pizza i piwo, biegam i waga dalej spada, choć już powoli. Wychudzona nie jestem, szczupła, normalna, nawet jeszcze trochę brzucha mam do zrzucenia - więc wagą się już nie sugerują, bo i po co. Chcę stracić jeszcze ze 2-3 cm w talii i czy będę ważyć 48 czy dalej 51 albo więcej nie ma znaczenia.

    Więc o ile jesteś w stanie zawiązać sznurowadła i wejść na 5 piętro po schodach i uważasz, że czujesz się dobrze, za bardzo brzuch nie zwisa ani kości zbyt nie wystają, to masz wagę optymalną wink
  • lady-z-gaga 02.01.13, 13:06
    >Więc o ile jesteś w stanie zawiązać sznurowadła i wejść na 5 piętro po schodach (....) to masz wagę optymalną wink

    Fantastyczne kryterium, pod warunkiem, że autorka ma powyżej 70 lat big_grin
  • ira_07 02.01.13, 13:40
    Oj, chyba wiadomo o co chodzi wink Jak człowiek normalnie funkcjonuje, podoba się sobie i mu +10 kg nie przeszkadza, to waga wg mnie optymalna. Jeśli waga powoduje problemy (nieważne, w którą stroną odchył), to już trzeba interweniować, nawet jak człowiek myśli, ze wygląda pięknie ze swoimi 40 lub 140 kilogramami przy 1,70...
  • kozica111 02.01.13, 14:57
    Ja mam 177 cm, u mnie waga optymalna-tzn taka /wg mojej definicji/ która mi najłatwiej utrzymać bez zbytnich wyrzeczeń i nadmiernych ćwiczeń to ok 65 kg.Kiedyś zaparłam się ze schudnę do 58 kg /moja idea fix z czasów młodości/. Schudłam ale wymagało to dzikiego wysiłku, czułam wręcz ze "łamię" swój organizm, że z nim walczę....utrzymałam taką wagę chyba ze 2 msc, potem popłynęło do 63, następnie do 65 ponownie..Z wagą 58 wyglądałam super, każdy ciuch leżał idealnie, tylko podobno twarz była za chuda.
  • kasamandri 02.01.13, 15:21
    Organizm nie rozpoznaje momentu w którym ma wagę idealną. Ale może się bronić przed chudnięciem w ogóle, zamieszając metabolizm itp. Teoretycznie można chudnąć bez granic aż do śmierci - spalając mięśnie i tłuszcz - kwestia tylko jak mało trzeba dostarczać wartości odżywczych.
    Nasze ciała i tak są zaprogramowane by dążyć do jak największej wagi - kiedyś nie było sklepów i występowały okresy głodu.
    Ponoć optymalna waga większości osób występuje ok wartości 20 BMI.
  • franczii 02.01.13, 15:27
    Ale oprocz bmi sa jeszcze inne czynniki takie jak np. estetyka i samopoczucie. Ja np. przy wadze 65 kg i bmi 22,5 juz czuje sie bardzo ciezko a to przeciez srodek normy! A mnie zaczynaja puchnac nogi,szybciej sie mecze, czuje jak mi sie rusza tluszczyk przy bieganiu i nie jest to przyjemne uczucie) i mam celulit, na plecach mi sie zaczyna odznaczac biustonosz. Ale wierze, ze wiele osob przy tym bmi czuje sie swietnie i wyglada szczuplo.
  • katriel 03.01.13, 04:04
    Wątek - trochę za sprawą Julki - zboczył w kierunku ogólnej teorii diet odchudzających,
    a wydaje mi się, że nie do końca o to w pytaniu chodziło. Ja je może przeformułuję
    tak, żeby uniknąć kontrowersji:

    Załóżmy, że człowiek z nadwagą jest w trakcie diety odchudzającej (jakiejkolwiek, byle
    skutecznej - może być Dukan, może być MŻ, może być cokolwiek innego) i stopniowo
    traci na wadze, nie zmieniając sposobu odżywiania. Czy w pewnym momencie
    przestanie chudnąć (a jeśli tak, to kiedy)?

    Wydaje mi się, że akurat do odpowiedzi na to pytanie stara dobra teoria kaloryczna
    może się przydać. W końcu fakt, że jeśli człowiek zjada X kalorii dziennie, a zużywa Y,
    to X-Y odkłada mu się w formie tłuszczu (albo Y-X pobiera z posiadanych zapasów),
    to nie jest jakaś bzdura, tylko trywialna prawda (ewentualnie, jak kto woli, definicja
    pojęcia zużywania kalorii). Bzdurą jest, że można z góry ustalić poziom Y, nie biorąc
    pod uwagę co i ile osoba je, i Jul-kaa słusznie protestuje przeciw temu protestuje.
    Jeśli ktoś utrzymuje stałą wagę jedząc - powiedzmy - 2000 kalorii dziennie, to znaczy,
    że zużywa też 2000 kalorii. Ale nie znaczy, że jedząc 1800 schudnie (bo może wtedy
    będzie zużywał 1700?) - i nie znaczy, że nie może schudnąć jedząc 2000 (ale inaczej
    niż teraz je). Zapotrzebowanie zależy od mnóstwa czynników, m.in. od składu i
    rozkładu posiłków, ale też np. od poziomu aktywności fizycznej i - uwaga, uwaga -
    od masy ciała. To ma bardzo proste uzasadnienie: znaczną część kalorii zużywamy
    na ogrzanie ciała, im więcej do ogrzania, tym więcej trzeba energii.
    Zatem w miarę jak człowiek z pytania będzie stopniowo chudł, jego zapotrzebowanie
    energetyczne będzie spadało - a gdy zrówna się ono z dostarczaną ilością kalorii,
    człowiek przestanie chudnąć. I tyle. "Idealna" waga nie ma tu nic do rzeczy - jeśli
    dieta jest zbyt drastyczna (vide Oświęcim), schudnie się poniżej prawidłowego
    zakresu BMI, jeśli zbyt łagodna, pozostanie niewielka nadwaga, której zrzucenie
    będzie wymagało zaostrzenia diety. To drugie "zbyt" jest zresztą trochę na wyrost,
    ma sens tak zaczynać nawet jeśli chce się ostatecznie schudnąć bardziej.







    --
    An adventure is only an inconvenience rightly considered.
    -- G.K. Chesterton
  • monik236 17.01.13, 17:31
    Przestanie chudnąć kiedy dostosuje jedzenie do swoich faktycznych potrzeb,ale to jest właśnie najtrudniejsze smile
    --
    Najlepsza na odchudzanie jest dieta białkowa

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka