przytyłam 10 kg :( - pora to zgubić Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witajcie,
    właśnie do mnie dotarło, że zmarnowałam efekt swojej pracy - przytyłam 10 kg w ciągu ok 4 lat. I specjalnie tego nie zauważyłam. Dzisiaj na wadze było 75,1 kg. Mam 175 cm wzrostu i wyglądam po prostu źle. Chcę znowu ważyć 65 kg. Przy tej wadze wyglądam zgrabnie i ładnie. Wątek zakładam tutaj z sentymentu. Wcześniej pod innym loginem tez tu pisałam z dziewczynami o mojej walce z kg. Wtedy się udało.
    Jeśli któraś z Was ma ochotę się przyłączyć do wzajemnego motywowania - to zapraszam. Trzymajcie kciuki. Postaram się zdawać relację, żeby się motywować. Na razie jestem zszokowana odkryciem, że do tego dopuściłam.
    • Dzisiaj zaczęłam od śniadania takiego jak kiedyś - kromka pumpernikla, twaróg i dżem. Obiad niestety taki jak był już wcześniej zaplanowany. Zamierzam powoli zmieniać dietę. Rano była już czerwona herbata. Postaram się na początek zmniejszać porcje i mniej jeść. I zdawać tutaj relacje, żeby trzymać się w ryzach. Spróbuję wieczorem wyciągnąć hula-hop i pokręcić w czasie filmu. Bardzo mnie nudzi to kręcenie, ale przynosiło rewelacyjne efekty. Mam takie koło z obciążeniem. Na początku lipca urlop we Włoszech. Traktuje to jako wymyślony termin do osiągnięcia celu. Jeszcze nie wiem, czy będę walczyła o te 65 kg. Ale chcę na razie wrócić do 69 kg. Jak to osiągnę zdecyduję co dalej. Nawet nie te cyferki są ważne, tylko jak się zmienia wygląd mojego ciała tak co 2-3 kg. Po prostu to widać.
      W tym tygodniu pomierzę obwody i sobie tutaj zapiszę. Jak tu będę coś pisała to jest spora szansa, że coś za mną "chodzi", mimo ustalonego menu na dany dzień. A i jeszcze wyciągnę zapiski dotyczące odżywiania - z przepisami. Trzeba powoli włączyć zarzucone chude obiady i sałatki/surówki.
      • Z hula-hop wczoraj nici, ale pilnuję posiłków. Dobre i to.
        • Trochę poćwiczyłam, ale wczoraj wieczorem były nadprogramowe jabłka i tzw. tekturki w dużej ilości. Chyba stres zajadam. Dzisiaj znowu powrót do dietetycznego śniadania. Na obiad łosoś z makaronem. Na kolację jogurt. Ze dwie przegryzki. Początki są baaardzo ciężkie. Piję zieloną herbatę z imbirem. Tylko do ruchu nie mogę się zmobilizować.
          • 3mam kciuki!! ja tez mam kilka kg do zgubienia, wakacje pod koniec lipca. Mam w domu orbitrek i xbox kinect z programem fitness, i zaczne, tylko niech mnie goraczka opusci (przejelam po dziecku, ktore juz wyzdrowialo). tez zmniejszam porcje i niedlugo zaczne swoja diete kalafiorowo-brokulowa: sniadanie standard, potem kalafior i brokulu, ptem piers pieczona w folii, potem kalafior i brokuly, i jakas mega lekka kolacja. no i cwiczenia. damy rade smile
            • Hej, cieszę się, że dołączyłaś. Napisz coś więcej o sobie. No i życzę szybkiego powrotu do zdrowia.
              Ja na razie chyba nie będę ćwiczyć. 30 przysiadów codziennie albo cokolwiek innego - tylko żeby coś było. Żeby nawyk wyrobić. Zwyczajnie nie mam ochoty ćwiczyć. Ale to pewnie minie. Staram się chodzić na dłuższe spacery z psem. Od czasu do czasu są jakieś biegówki czy sanki z dzieckiem.
              Zaczynam od zmiany nawyków, a właściwie powrotu do poprzednich. Ciężko mi idzie. Wczoraj np. o wiele za dużo przegryzek. Właśnie o tej porze się opycham i potem wieczorem. Spróbuje jakoś zmodyfikować menu. Dzisiaj rano pumpernikel z twarogiem i rzodkiewką, a do tego surówka. To o 7 . Teraz o 10 płatki owsiane i żytnie, mus truskawkowy bez cukru na to i całość na chudym mleku. Powinnam dłużej nie czuć głodu. Zobaczymy. Powoli też modyfikuję listę zakupów i dostrzegam jakieś różne rzeczy do zmiany - typu kupić chudy ser, żadnego półtłustego. Zrobić zieloną herbatę z imbirem, zamiast czarnej z miodem.
              • Wczoraj już było dietetycznie, tylko ciągle jeszcze trochę za dużo. Mam nadzieję, że apety powoli będzie się zmniejszał.
                • Hej, a mi caly czas brakuje mobilizacji zeby zaczac cwiczyc, zawsze cos wieczorem mam do zrobienia ;p chcialabym schudnac z 4-5kg i bede baardzo zadowolona. W sumie to zawsze mialam troche ciala, mam 164 wzrostu i zazwyczaj wazylam ok. 60-62kg, potem zaszlam w ciaze i szlag trafil moje 62kg. Ale i tak nie jest zle, choc do samoakceptacji duzo mi brakuje. Gubia mnie slodycze, uwielbiam....no nic, zaczne teraz ogarnaic dom, to moze wieczorem pojade na orbitreku. A wogole to na czas cwiczen nakladam taki dres-sauna, poce sie wtedy na maksa smile
    • smile Mam 175 cm i przed ciążą ważyłam 75 kg. Przez pierwsze trzy miesiące ciąży... schudłam 5 kg. W 9 miesiącu ważyłam... 75 kg. A teraz (synek ma skończone 4 miesiące), ważę 60 kg.
      Nie mam tendencji do bycia szczupłą, więc to nie geny wink Nic też nie ćwiczyłam (nawet jednego przysłowiowego "brzuszka") Zmieniłam tylko nawyki żywieniowe. Zainwestowałam w parowar i jestem zadowolona smile Ziemniaczki, pierś z kurczaka, ryż, kalafior, brokuły, warzywa mrożone, ryby - naprawdę są pyszne z parowaru i mogę bez wyrzutów sumienia zajadać się nimi kilka razy w ciągu dnia więc głodna nie chodzę wink Dodatkowo, to akurat dla mnie też na plus - nie mam tony garów do mycia - same rozumiecie wink

      Polecam Wam (mniam, moje ulubione kolacyjki) ryż (co drugi dzień zastępowałam grubszym makaronem) z warzywami mrożonymi i łososiem albo piersią z kurczaka. Wszystko na patelnię z oliwą z oliwek, przyprawkami i dusimy. Rewelacja smile
      Stało się to hitem uwielbianym przez moich znajomych a mąż nie może się nadziwić bo ogólnie to niespecjalnie króluję w kuchni ;D
      • Mi się nadal nie chce ćwiczyć, ale powoli wprowadzam inną kuchnię. Też często właśnie warzywa, ryż, makaron i filet albo łosoś. Tylko muszę się całkowicie przestawić. Też gubią mnie słodycze. Mam na obcasach - jesteśmy tego samego wzrostu. Dla mnie 75 kg to za dużo, ale już przy 63 kg wyglądałam na chudą. To też nie było dobre. Brzmi optymistycznie z tą zmianą nawyków żywieniowych. Bo z ruchu to ja nadal preferuję spacery z psem.
        • Też zdecydowanie czuję się lepiej z obecną wagą 60 kg ale przed ciążą nawet nie myślałam żeby wprowadzać w życie to "całe zdrowe jedzonko" wink
          Myślę że kiedy zmienisz nawyki żywieniowe, będzie naprawdę łatwiej i dojdziesz do upragnionej wagi smile
          • O dziewczyny podpowiedzcie mi jak sie powstrzymac przed podjadaniem? macie na to jakies sposoby? nawet te najdziwniejsze. Jestem zalamana, przytylam w ciazy o duzo za duzo, mialam nadzieje, ze jak wroce do pracy to jakos to zgubie, ale od pazdziernika przytylam jeszcze 5kg! jestem zalamana.
            • Dla mnie dobrym pomysłem są dietetyczne posiłki, ale takie po których nie czuję głodu, np. wieczorem jakieś węglowodany+warzywa. Jak zjem za mało to nie ma siły - podjadam.
              • Wczoraj 3 pączki. Stanowczo za dużo. Ale dzisiaj już się pilnuję. Optymistycznie brzmi to, że wystarczy zmienić skład posiłków, a waga poleci. Oby. Dzisiejsze zakupy to mięso, ryby, mrożonki, warzywa, musli bez świństw, owoce. Do tego herbaty typu czerwona, zielona, owocowe. Z łatwością mi się pilnuje śniadania pumpernikiel, chudy twaróg i warzywa albo mus ze śliwek czy truskawek mrożonych. Muszę zadbać o mięso/rybę + warzywa na kolację. Wtedy jest chyba najgorzej. No i między 13 a 15 jakiś obiad węglowodanowy. W zasadzie to staram się odżywiać tak, żeby nie łączyć węglowodanów, białka i tłuszczu w jednym posiłku. No i żeby wszystko generalnie było chudsze jak się tylko da.
                Co do wagi to jest mnie jakiś 1-2 kg, ale póki to nie będzie bliżej 70 kg to nie traktuję tego jako trwałą utratę. Pochwalę się jak będzie między 72 a 73 kg. Potem 70 i 71. No i fajnie jak się już pojawi 69 kg. Trzymajcie za mnie kciuki, bo moja motywacja tym razem jakaś marna jest. Trochę to wina tego, że pracuję w domu, prowadząc własną działalność. Inaczej było kiedy codziennie trzeba było dotrzeć do pracy. Przygotować sałatkę na lunch itp. Cóż muszę sobie radzić w takich warunkach jakie są. Piszcie jak najwięcej. Teraz najważniejsze dla mnie nie rezygnować mimo porażek smile
                • Oj ale o jakich porażkach mowa? o tych trzech pączkach? należało Ci się wink
                  A dwa kg to wcale nie tak mało. Od czegoś zacząć trzeba! Zobaczysz że niedługo będziesz się cieszyć upragnioną wagą. Swoją drogą, ja nie przełknęła bym tego purperniklu za sto diabłów a także nie wezmę musli do ust wink Więc podziwiam. A warzywek na kolację z rybką już Ci zazdroszczę bo sama dzisiaj zadowolę się czymś "szybszym" bo mam lenia jak cholera smile
                  • Całej listy porażek wymieniać nie będę. Generalnie jem za dużo, za często słodycze itp. No ale poddawać się nie zamierzam. Dzisiaj 2 h na biegówkach. I dobrze mi szło, mimo że trasa nie należała do płaskich. Ani jednego upadku przy zjazdach. Mały sukcesik na osłodę.
                    • Ostatnie dwa dni po 60 min kręcenia obciążonym hula-hopem. Wymyśliłam sposób, żeby nie paść z nudów. Mam filmy na cały tydzień i kręcę przez pierwszą godzinę filmu. W moim przypadku efekty takiego kręcenia są szybko widoczne. Obym wytrwała 2 tyg., to potem już się wdrożę. Jest coraz lepiej z jedzeniem. Mam wrażenie, że apetyt się normuje. Posiłki już coraz sensowniejsze.
                      • Dziewczyny jeśli tylko mogę to biorę się za siebie razem z Wami.
                        Z tym że ja mam dużo większą nadwagę aż wstyd się przyznać.Mam 167 cm wzrostu i przed ciążą ważyłam już za dużo bo 80 kg ale w ciąży już bardzo się pilnowałam i przytyłam tylko 6 kilo.Po urodzeniu synka przez jakiś czas waga lekko spadła ale nadal była spora,natomiast ostatni rok to kompletna porażka-ważę obecnie 90 kg-wstyd straszny ale nie chcę tego ukrywać i dalej udawać że nie zauważam problemu,chcę w końcu wziąć się za siebie bo wiem że stać mnie na to.Nie raz już schudłam i to ze sporym sukcesem.
                        Mój cel obecnie nie jest jakiś konkretny bo w moim przypadku na razie każde zrzucone kilogramy będą zbawieniem a dopiero później mogę mówić o osiągnięciu jakiegoś konkretnego pułapu do którego mi jeszcze strasznie daleko,ale wiem że dalej nie mogę brnąć w stronę tycia bo to koszmar.Czuję się złe sama z sobą,mało energii,chęci do działania.
                        Wiem że na chwilę obecną osiągnęłam już taki stan że postanowiłam walczyć o siebie,o zdrowie,wygląd.
                        Jeśli chodzi o mój plan diety to zaczynam od zmniejszenia posiłków bo to mnie strasznie gubiło,jadłam dużo i często a do tego oczywiście słodycze .
                        Zamierzam zredukować ilość posiłków i jeść zdrowo ,słodycze zminimalizować jak tylko się da.Wiem że początki są trudne i wpadki będą się zdarzać ale najważniejsze by się nie poddawać i dlatego też tu jestem.Wiem i znam siebie że sama rady nie dam,potrzebuję właśnie takiego wsparcia i rozmów jakie możemy tu sobie dawać i dyskutować ,mi to pomaga bardzo,ponieważ już nie raz odchudzałam się w takim sposób z innymi ale było to dawno,dawno temu .
                        Jeśli chodzi o ruch to wiem że powinnam też zacząć ćwiczyć ale znam siebie i wiem że dopóki nie zrzucę paru kilogramów to po prostu nie będę w stanie ćwiczyć,czuję się zbyt ciężko i bez sił.Choć z drugiej strony jak spojrzeć to przy moim malcu mam mnóstwo ruchu i postaram się go jeszcze intensywnie wykorzystać,długie spacery z dzieckiem,zabawy itd....
                        Bardzo kocham jeszcze wszelkie aranżacje wnętrz i ciągłe zmiany w domu smile Ostatnio to zaniedbałam także muszę do tego powrócić bo wiem że bardzo mnie to pochłania i wtedy nie myślę o podjadaniach i dodatkowych posiłkach.A zyska na tym mój dom i moje zdrowie,no i udzielałam się często na forach wnętrzarskich a od dłuższego czasu po prostu je zaniedbałam.Pora więc powrócić smile))
                        To tyle i aż tyle o mnie-trzymam również za Was kciuki bardzo,bardzo mocno-żeby każdej z nas udało się osiągnąć swój cel.
                        Ze swojej strony proszę o przyjęcie mnie do grona ,wsparcie i rozmowy.Ja mogę być tu nawet codziennie smile))Chcę się zmienić!!!
                        • Witaj w klubie Yasemine smile Fajnie, że dołączyłaś. Z tym ruchem to Cię doskonale rozumiem. Ja sobie wymyśliłam sposób - ściągam filmy na tydzień i 40-60 min w czasie filmu kręcę. Na razie działa. Został mi jeden film, więc pora przygotować kolejne na nast. tydzień i kolejne godziny kręcenia. Właśnie się zastanawiam na tytułami, przy których kręciłam smile "Lincoln", "Django", "Sponsoring", "Wróg numer jeden" (4 h bez 20 min, wczoraj kręciłam 40 min). Na dzisiaj "Nędznicy". Możecie coś polecić? Wczoraj odkryłam, że lubię brukselkę i brokuły na parze z jogurtem naturalnym takim gęstym 1.5% tł. Polecam.
            • Podjadanie jest najgorsze, właściwie to przyczyna tycia. Jakbyśmy miały zaplanowane 5 posiłków typu rybka z warzywami albo 2 kromeczki z serkiem to nikt by nie utył.
              Mnie podjadanie towarzyszyło od zawsze, apogeum było zawsze od godziny 16-tej wzwyż kiedy wracałam do domu i przy szykowaniu rodzinie kolacji, podwieczorków, sałatek itp.
              Nadal mam gorsze dni, ale zdecydowanie dobrze na mnie działaja 4 zaplanowane posiłki.
              Najważniejszy jest tzw. Pierwszy Kęs, jeżeli spróbujemy przy szykowaniu kolacji to już koniec.
              Z podjadaniem na spacerze i w drodze - mozna poradzić sobie nie nosząc przy sobie pieniędzy na jedzenie, robiąc zakupy w określonym czasie (zaplanowane)
              W ogóle trzymanie się planu, ale wiadomo z tym różnie.
              Sa takie praktyczne sposoby jak : mycie zębów, picie herbaty po posiłku, żeby juz nie czuć jedzenia. Odradzam gumy do żucia.

              --
              Bieganie Magdy Blog
    • cześć dziewczyny.
      Jeżeli przyjmujecie jeszcze nowe mamy na diecie to chętnie się dołączę. Mam do zrzucenia ok. 8 kg. Przy wzroście 168 cm ważę 65 kg, bardzo chciałabym ważyć jakieś 56-57 kg. Tyle ważyłam przed ciążami i świetnie się czułam w swoim ciele. Teraz no cóż trochę się zaniedbałam i wyglądam tak jak wyglądam. Zmagania z wagą zaczęłam od środy (pomyślałam, że post to dobry okres na tego typu postanowienia) puki co idzie mi różnie, ale bardzo się staram i mam nadzieję, że z waszym wsparciem uda mi się osiągnąć cel. Największym problemem są dla mnie ćwiczenia, nie mogę się do nich zmobilizować. Od marca mam zamiar zacząć biegać (mam nadzieję, że zrobi się cieplej), a puki co muszę sobie wymyślić jakiś fajny zestaw ćwiczeń do robienia w domu. Mam w domu hula-hop taki z wypustkami do masowania, ale robią mi się od niego straszne siniaki w talii które podczas kręcenia bolą niemiłosiernie. ale co tam ból, żeby być piękną trzeba pocierpieć :0.
      Dziewczyny trzymam za was kciuki, razem damy radę smile
    • Witajcie dziewczyny. Przyłączam się do was.
      40 lat, 174 wzrostu.
      Joanna, piszesz że przytyłaś 10 kg w ciągu 4 lat? Ja przytyłam 15 kilo w ciągu 5 miesięcy. Robię to co roku, na wiosnę gubię. Te wahania wagi to mój największy problem.
      Zaczęłam w zeszłym tygodniu w środę popielcową - stanęłam na wagę, a tu... zonk - 89 kilo! Najlepiej czuję się przy 68, ale już przy 75 jest dobrze. Mam chyba masywniejszą budowę niż wy.
      No nic to, od środy zaczęłam moja własną dietę - połączenie wszystkich znanych mi do tej pory. Dzisiaj na wadze było 84 kilo. Jak dalej tak dobrze pójdzie, to znowu zmieszczę się w letnie ciuchy. Mój termin "schudnięcia " jest wcześniejszy niż wasz - w maju muszę się zmieścić w sukienkę, żeby nie kupować nowej na komunię chrześniaczki. Jak zwykle mi się uda. A na zimę jak zwykle pewnie przytyję... Zimno tak na mnie działa...
      A swoją drogą - czy to nie jest jakieś zaburzenie, tak szybko chudnąć i szybko tyć? Tarczyca zdrowa, cukier niski. Jedyny problem to ciągła anemia, spowodowana obfitymi miesiączkami.
      Pozdrawiam was, i zyczę owocnego odchudzania smile
      • Dorota, a z tymi obfitymi miesiączkami byłaś u gina? Może to endometrioza, warto sprawdzić
        iza
        • Byłam, byłam... Jestem zdrowa. Jak oznajmiłam, że nie chcę Mireny, to pani doktor stwierdziła "jak pani wytrzymała 25 lat, to jeszcze 10 wytrzyma" smile
          • Piszę, bo też tak zawsze miałam. Obfite i bolesne miesiączki. Moja mama też i zawsze słyszała ze taka jej uroda. Cóż przyzywczaiłam się jeśli można tak powiedzieć do comiesięcznego bólu, aż w końcu na kontrolnym badaniu gin znalazł torbiele i dowiedziałam się, że byc może mam endometriozę. Wczoraj właśnie miałam laparoskopie i potwierdzenie endometriozy.
            izka
            • Współczuję, i życzę szybkiego wyleczenia.
              • hej
                no to ja z wami jeśli możnasmile po pierwszej ciąży przytyłam 28kg -wieeem za dużo ,ale musiałam leżeć no i hormony sad((( ale po pół roku tylko karmiac piesią ważyłam 3 kg mniej niż przed zajściem w ciążę smile wyglądałam a przede wszystkim czułam się świetnie!!3 lata później w drugiej ciąży przytyłam około 20kg też zgubiłam karmiąc i spacerując z dzieckiem, niestety teraz osiem lat po porodach przytyłam i mimo że się nie objadam , waga stoisad(( niby to 5-6kg do zrzucenia ale nie idzie i jużuncertain mam siedzącą pracę-a po pracy sprzątanie ogarnięciu domu i już padam ,nie ma mowy o ćwiczeniach.
                Chcę teraz ćwiczyć choć 2-3x w tyg po pół h,no i zero słodyczy i podjadania mam nadzieję że z wami wytrwamsmile najgorsze te ,,luźne'' grube uda ,ramiona,brzuchsad((((mam 39lat, 165cm i 65kg-a w udzie masakra 61cm aż do kolan są bllleeeeesaddlatego myślę że same schudnięcie nic nie da muszę ćwiczyć żeby je ujędrnić i skóra nie wisiała -powodzenia dziewczyny smile
                • witam się z Wami wytrwałymi odchudzajacymi sięsmile Jeżeli można to ja też się zapisuję do Waszego "klubu" smile Po ciazy przytyłam ok 6-7 kg i to najlepsze, że nie zaraz po ciąży tylko jakieś 2 lata posmile i nie wiem czy to przez obżarstwo czy zaburzenia hormonalne bo takowe mam. 1,5 tyg temu zaczełam dietę białkową i po tygodniu było 3 kg mniej (waga wyjściowa 68 przy wzroście 170), ale niestety musiałam wrócić do normalnego odżywiania, bo mam problemy ze zdrowotne związane z czestymi zasłabnięciami i na diecie było tego dużo więcej... więc teraz postanowiłam, że wszystko a w mniejszych ilościach, duuuużo mniej słodyczy i jak się zmobilizuję smile to ćwiczenia, ale z tym u mnie krucho bo chęci zerowe. Narazie to mam jeden wielki dół, bo ciągle na coś się skuszę i zjem coś czego nie powinnam... ech...
    • wiecie co, z tymi ćwiczeniami to jest tak ,że chyba lepiej nie rzucać się na głęboką wodę od razu.
      ja przy wzroście 165 miałam już 67 kg. Jak zaczynałam się ruszać, to było mi koszmarnie źle i ciężko. Szybko się zniechęcałam. Więc zaczęłam od tańczenia przy radiu smile po 5 - 10 minut , najczęściej z synem na rękach ( 13 kg obciążenia) , trochę żeby się po prostu przyzwyczaić do zmęczenia. Pomalutku jak przestałam tyle jeść czułam się też lżej i coraz lepiej mi szło. Aż doszłam do ćwiczeń od 0,5h do 1 h. Nie jest to jakieś cardio, tylko spokojny,w dodatku domowy pilates, ale są efekty i dużo lepiej się czuję. Jak zaczynam się dynamiczniej ruszać, to też mniej się męczę. Na razie idzie dobrze, ćwiczę co 2 co 3 dni, nie katuję się. Mam 3 kg mniej - w miesiąc to chyba dobrze, zdrowo. Dieta - po prostu MŻ i moje paskudne zioła. Ale zjem też czasem i coś słodkiego, i kotleta. Po prostu jem mniej. Nie chodzę głodna na zakupy i staram się nie głodzić i dużo pić.
      pozdrawiam
      ja dążę do moich kochanych 58 kg ! to jeszcze ze 2 miesiące smile

    • co slychac? co z odchudzaniem? chetnie sie przylacze bo jak tu poczytalam dwa tygodnie temu to postanowilam odstawic slodycze i zmniejszyc porcje... waze 70 kg przy 163 cm... a dwa tygodnie wazylam o dwa kilo wiecej ! mysle o odstawieniu kawy... mam 37 lat i widze ze przemiana materii jest wolniejsza niz kiedys,
      -
      coeficiencenet.typepad.com/4foto/2006/02/sommeil.html
    • Hej, odezwalam sie jakis czas temu, ale dalam za wygrana i zrezygnowalam z odchudzania sie. Ale 14 kwietnia popatrzylam na kalendarz i sie przerazilam- niedlugo komunia, spotkanie klasowe, 30stka...i wzielam sie za siebie. Dieta: przede wszystkim MŻ, jem o tych samych porach, w tygodniu nie jem slodyczy, ale na weekend tez sie nimi nie objadam, Staram sie cwiczyc codziennie po godzinie, albo bieganie albo fitness na xboxie. Mam 164cm wzrostu, 68kg. Wiem, ze mam niedoczynnosc tarczycy, ale biore codziennie Letrox. Dzis jest 1 maj i nic, waga nie drgnela, po ciuchach tez jeszcze nic nie widze, troche mnie to dobija, ale zaparlam sie i mam nadzieje, ze w polowie lipca bede wygladac ladnie smile))

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.