Dodaj do ulubionych

zawzięłam się i wygram :):):)!!!

  • kasiarzynap 24.09.06, 23:05
    jestem już po wieczornej kąpieli i peelingu kawowym - jak ja to uwielbiam a
    tym samym czuje się "oczyszczona" i gotowa do dalszej walki z kilogramami

    a od jutra zaczynam także walkę z moja kondycją i biegam - ciekawe jak mi to
    pójdzie ;/

    dobranoc i słodkich snów wszytskim kiss
  • kasiarzynap 25.09.06, 09:38
    właśnie dzisiaj zdałam sobie sprawę, że do Sylwestra już tylko 97 dni (z
    dzisiejszym), więc trzeba ostro brac się do roboty!!! Ja mam dodatkową
    motywację - w Święta będziemy chrzcić młodszego synka - więc muszę jakoś
    wyglądać

    tak więc od dzisiaj się już zawzięłam na całego:
    - rano troszke pobiegałam - tylko gdzie sie podziała moja kondycja????
    - posiłki co 3 godzinki (ograniczenie ilości, ograniczenie pieczywa)
    - ćwiczonka codziennie wieczorkiem
    - dwa razy w tygodniu peeling kawowy
    - raz w tygodniu po peelingu folia
    - od przyszłego tygodnia basen raz lub dwa razy w tygodniu
    - w weekendy większy luz od dietki - żeby nie zwariować
    - ważenie się raz w tygodniu (sobota do naszej tabelki)
    - w razie napadu głodu guma do żucia lub marchewka

    Na razie to chyba tyle z moich "nowych" postanowień

    pozdrowionka
  • karmelek37 25.09.06, 20:05
    to super Kasiu, że Ci się motywacja odnowiła, bo ja właśnie dziś myślałam, że mi
    motywacja siadła i co tu zrobić? Sylwester mnie niestety nie motywuje. A waga
    jak stała tak stoi. A dziś się jeszcze zmartwiłam, że synek słabo przybiera może
    to przez to moje odchudzanie?
  • aniasol 26.09.06, 16:51
    witam, ja niestety nie mam za bardzo czym sie pochwalic. Nadal nie cwicze, choc
    wiem ze powinnam, na szczescie dietke utrzymuje, zadko kiedy zdazy mi sie
    podjadac cos wieczorkiem. Slodkosci jem malo, a jak cos wpadnie to nie bede nad
    tym plakac, bo przeciez jak czasem czegos sie nie zje co sie jubi to mozna
    zwariowac. Najgorsze teraz u mnie jest samopoczucie, nie mam sil ani checi na
    nic. Na dokladke cos dzieje mi sie z serduszkiem a na wizyte u kardiologa musze
    czekac do konca listopada....eh. Ale nic, trzeba dalej dzialac. Dziewczyny, oby
    tak dalei. Pozdrawiam
  • karmelek37 26.09.06, 20:13
    czyżby moja motywacja zaczynała się odnawiać? Przeczytwałam, że jedna dziewczyna
    schudała 4kg w 3 tygodnie nie jedząc kolacji. 4kg to tyle ile brakuje mi do
    pełni szczęścia. A 3 tygodnie to przecież tak krótko. Nawet jeśli te głoden
    wieczory trochę pobolą to może warto? Spróbuję.
  • kasiarzynap 27.09.06, 20:26
    właśnie sobie siedzę nad wieczorna kawusią i czuje, że zaczynaja mnie boleć
    mięśnie - ale jak ja się z tego cieszę - przeciez to znaczy (chyba), że moje
    gimnastyka i bieganie coś będą dawać - tylko gdzie sie podziała moja kondycja???

    musze powiedzieć, że jestem z siebie zadowolona tzn. z trzymania dietki... tak
    jak sobie zaplanowałam jem co ok. 3 godzinki, szkoda tylko że obiadek wypada mi
    tak koło 18-19, ale później skakanka i hula hop więc może mimo to waga pójdzie
    w dół

    pozdrowionka
  • karmelek37 28.09.06, 14:43
    dziewczyny, dziś po raz pierwszy zobaczyłam szósteczkę po piątce, czyli waga
    56,8. Jestem zachwycona. Tym bardziej, że weszłam w spodnie sprzed ciąży. Trochę
    ciasne, ale weszłam. A jak ciasne to mi przypominają, że nie mogę zbyt dużo
    zjeść no i brzuch muszę wciągać przez cały dzień, więc to tylko pomaga. Bo luźne
    ciuchy rozleniwiają niestety. Pozdrowionka smile
  • kasiarzynap 30.09.06, 20:51
    sobota przebiegła mi prawie w caości dietkowo, poza małymi ciachem do kawy u
    taty z okazji dnia chłopaka smile, waga dzisiaj rano pokazała 70.0 czyli o 0.5 kg
    mniej niż przed tygodniem smile juz nie moge się doczekać tej upragnionej 6 z
    przodu ;/
  • karmelek37 01.10.06, 20:42
    wczoraj ujżałam 56,6 ładnie to wygląda, zaczyna mi się podobać. Spodnie sprzed
    ciąży już się uleżały więc czuję się w nich rewelacyjnie. Trochę mi tylko
    tłuszczyk znad paska wychodzi, ale wszystko powoli. W weekend troszkę sobie
    odpuściłam bo miałam gości no i oczywiście z tej okazji dużo dobrego jedzonka.
    Ale od jutra, wracam do "pracy".
  • kasiarzynap 04.10.06, 09:40
    no i niestety zaczęła się u mnie pogoda typowo jesienna ;/ a to nie bardzo
    będzie sprzyjać moim postanowieniom dotyczącym biegania. Na szczęście wykupiłam
    karnet na basen więc ruchu nie zaprzestanę. Ciekawe jak ta moja waga?? -
    sprwadzę to dopiero w sobote rano, ale nawet jak waga stoi to ja i tak lecę
    przynajmniej z cm bo wchodze juz w coraz więcej ciuchów przedciązowych smile
  • aniasol 04.10.06, 10:28
    Witam, u mnie bez zmian niestety, z cwiczeniem ciezko, tyle ze na basen z
    maluchem chodze.Poplywac nie poplywam, ale tez jest ok. Tez mam w planach
    wykupic karnet i chodzic czesciej, ale sama bez dziecka. Z dietka jest nawet
    dobrze, unikam smarzonych potraw, wcinam owoce, pije duzo wody. Nie mam wagi w
    domy takze nie wiem czy cos ubylo, ale po ciuchach widze, ze raczej nie. Powodzenia
  • karmelek37 04.10.06, 19:59
    u mnie zastój wagowy. Weekoendowe odpuszczenie diety przeciągnęło się nieco poza
    weekend sad. Wieczór nastraja do podjadania a tu właśnie o to chodziło, żeby
    wieczorem NIE. Eh, trudno jest.
  • karmelek37 05.10.06, 17:52
    hej, hej, dziś mam dobry humor, bo waga 56,4 a więc najniższa jaką dotąd udało
    mi się osiągnąć smile. Jestem już blisko celu. Ah, marzę o tym poranku kiedy waga
    będzie 54, albo nawet 53 zobaczymy. Ale wiecie co? Obejrzałam się dziś dokładnie
    i powiem Wam że całkiem dobrze wyglądam, cycki całkiem całkiem dupeczka też nie
    za chuda, tylko ten brzuch!!! Gdyby nie brzuch byłoby super. A jak brzuch zrzucę
    to niestety tyłek będzie chudy i piersi małe. Po prostu złe proporcje. Pomogłaby
    tylko liposukcja...żartowałam. Dziś mijają 4 tygodnie od kiedy zaczęłam dietować
    z Wami. Jestem dwa kilo lżejsza, a więc jakiś efekt jest. Pozdrawiam.
  • karmelek37 07.10.06, 19:59
    hej, hej, dziewczyny co u Was? Jak tam postępy? Wątek nam spada smile. U mnie
    rekord wagowy padł wczoraj 56,3, ale dziś było więcej. Odezwijcie się.
  • kasiarzynap 09.10.06, 14:12
    witjacie
    jestem cały czas tylko znowu w tym tygodniu nie bardzo będe miała jak tu
    zagladać bo synus przywlókł z przedszkola tym razem anginę ;/ to dopiero drugi
    miesiac przedszkola i druga choroba, a jeszcze pediatra mnie postraszyła, że
    zaczyna się ospa w pzredszkolu i na osiedlu - Szymek ma 3,5 roku i zanim
    poszedł do przedszkola może ze 4 razy chorował - więc teraz chyba nadrabia ;/

    a co do mojej dietki, to mimo, że biegam, ćwiczę, oszczędzam się z jedzeniem
    waga od 2 tygodni stoi jak zaklęta, ale może w końcu ruszy - nie poddaje się -
    a dzisiaj ide pierwszy raz na basen smile
  • karmelek37 08.10.06, 15:22
    56,2 - lece w dół że aż strach big_grinDDD
  • aniasol 09.10.06, 13:07
    No Karmelek ładnie, aż ci zazdroszcze, w miesiąc 2 kilo... Ja tez tak chcę!!!
    Brak mi pomysłu co robić, kolacji już nie jem od paru miesięcy (zdaży się
    sporadycznie), ogólnie nieduzo jem, raczej chude i lekkie jedzenie. Słodycze
    sporadycznie a jeśli już to w ciągu dnia. Ogólnie nie jest tragicznie, tylko ten
    brzuszysko... Eh
  • karmelek37 09.10.06, 22:26
    o jak fajnie że jesteście!
    dzis 56,1 - no to chyba najwyższa pora powalczyć o piąteczkę. Mąż mnie dziś
    dowartościował, bo gdy powiedziałam, że ważę już 56 i że niedługo będzie dobrze,
    to powiedział, że już jest dobrze. Ale ja swoje wiem, jeszcze 3 kilo!
    Nie jest lekko, czasem przez kilka dni waga stoi pomimo, że nie jem dużo, a
    potem zaczyna powoli schodzić, nie wiem od czego to zależy. Ale grunt to się nie
    poddawać, powoli, powoli...
  • kasiarzynap 10.10.06, 08:25
    witajcie

    karmelku gratuluje!! i przyznaje sie bez bicia, że zazdroszczę Ci baaardzo smile

    ja już po porannej kawce, muszę się Wam pochwalić - wczoraj pierwszy raz byłam
    na basenie i było suuper gdyby nie to, że nie bardzo mam jak dostosować się
    godzinowo i finansowo to chetnie chodziłabym tam ze 3 razy w tygodniu

    ale musze się do czegoś przyznać - ja wiem, że jestem okropna - mianowicie
    jedną z pierwszych myśli jakie miałam wchodząc na basen było "czy będę tam
    Największa??" i wiecie co przez pierwsze 5 minut szukałąm w wodzie ludzi
    większych ode mnie. no i znalazłam, a to mnie troszkę pocieszyło (o ja
    okropna uncertain)

    a tak poza tym, to przedwczoraj strasznie zmarzłam - i to w domu - i już mam
    efekt w postaci ogromniastego "zimna" na wardze - jak ja tego nie lubię
  • karmelek37 10.10.06, 10:36
    big_grinDDDD ale się uśmiałam czytając Twój post. Nie jesteś taka okropna, w końcu
    trzeba dbać o dobre samopoczucie i podreperowywać poczucie własnej wartości. A
    taki sposób jest bardzo skuteczny big_grinDD. Zazdroszczę Ci że chodzisz na basen bo
    mi się bardzo podobało, ale teraz nie mam z kim chodzić a samej jakoś mi się nie
    chce. Poza tym boję się przeziębienia nie chciałabym młodego czymś zarazić i tak
    ma katarek od 10 dni. Oprycha to fatalna rzecz wiem bo też mi się nieraz
    przyplącze, nieciepię jej jak diabli. Zovirax pomaga ale tylko kiedy urzyje się
    na samym, samiutkim początku jak tylko zaswędzi. Ja smaruję też pastą do zębów,
    wysusza.
  • karmelek37 10.10.06, 10:24
    dziewczyny, dziękuję za gratulacje ale przede wszystkim za to, że jesteście!
    Naprawdę bez Was byłoby 100 razy trudniej. Trzymam za Was kciuki, żeby Wam też
    się udało. Przyznam Wam się, że zaobserwowałam coś przedziwnego, mianowicie waga
    schodzi łatwiej kiedy JEM SłODYCZE. Oczywiście nie dużo, ale np. wieczorem jak
    czuję głód, albo w ciągu dnia kiedy czuję chwilowe lekkie osłabienie to zjadam
    np. 2-3 śliwki w czekoladzie albo kawałki czekolady i przechodzi. Myślę że
    kalorii to nie jest dużo ale za to potężny zastrzyk energii i przyjemności,
    która pozwala przetrwać. Nie wiem może to zbieg okoliczności, ale odkąd podjadam
    te śliwki to waga spada. Natomiast podgryzanie marchewek czy rzodkiewek tylko by
    mnie rozsierdziło.
    A doniesienia z frontu? Długo walczyć o 5 nie musiałam bo dziś jest 55,9. Coś
    podobnego!
  • kasiarzynap 13.10.06, 09:43
    cos nie bardzo mam czas ostatnio żeby tu zaglądać, ale nie znaczy to, że sie
    poddałajm smiledalej jestem na dietce i będę aż osiągne swój cel smile pozdrawiam
    serdecznie
    Kacha
  • karmelek37 13.10.06, 19:20
    55,7 smile
  • aniasol 13.10.06, 20:20
    Farciara, ja tez tak chce, jak ty to robisz? Musze kupic sobie wage, ale boje
    sie na nia stanac...uf.
  • karmelek37 13.10.06, 20:28
    nie wiem, ale codzienne ważenie dopinguje. Jak wieczorem chcę coś zjeść i
    pomyślę sobie że jutro ujrzę efekty tego na wadze to mi się odechciewa. Popieram
    kup sobie wagę smile
  • malikowna 13.10.06, 21:07
    dziewczyny zaczynam z Wami nie jem kolacji tzn. nic po 16.00 mam 1,68 waże
    jakieś 70 kg rozmiar 40 przed ciążą ważyłam 63 muszę schudnać!!!!!!!! napiszcie
    proszę co jecie w ciągu dnia-ja pracuję więc weźcie to pod uwagę.Acha i jaką
    wagę polecacie? pozdrawiam
  • karmelek37 15.10.06, 21:48
    witaj i powodzenia. W ciągu dnia to ja jem wszystko, oprócz chleba, ale to takie
    moje osobiste uprzedzenie. A waga najlepsza elektroniczna, ja mam taką ze
    średniej półki chyba coś koło 100 zł kosztowała, pozdrawiam.
    ps. dziś 55,5 smile
  • kasiarzynap 18.10.06, 10:04
    witam!
    ależ ja zazdroszcze utraty wagi big_grin
    u mnie waga niestety stoi, dlatego postanowiłam się nie już nie ważyć do czasu
    zakupu nowej elektronicznej - gorzej jak się okaże, że mam jeszcze więcej kg bo
    ta waga źle waży ;/
    twardo chodzę na basen i baardzo mi się to podoba, poza tym ćwiczę codziennie
    ok. 40 min., zaprzestała tylko biegania bo juz strasznie zimno rano a ja nei
    mam odpowiedniego ubioru ;/
    pozdrowionka dla wszsytkich big_grin
  • karmelek37 22.10.06, 19:52
    dziewczynki, jesteście? Nie odpadajcie. Ja stoję w miejscu i zbieram siły na to,
    żeby się rozprawić z 2,5 kg, ktore jeszcze zostały. Mam ochotę kupić sobie
    jakieś nowe spodnie, ale dopóki nie wrócę do moich rozmiarów nie kupię. Może to
    mnie zmotywuje smile. A co tam u Was?
  • aniasol 22.10.06, 22:46
    Niestety u mnie tez bez zmian. Chwilami chce dac sobie spokoj i wyglądać tak jak
    teraz. Staram sie nadal jesc racjonalnie, dzic bylo ciasto-urodziny męża.
    Niedlugo kupuje wage cyfrową to napisze ile mam, brr. Napisz mi jak to robisz,
    że tak gubisz te kilogramy, moze cos wymysle. Trzymam za ciebie i inne
    dziewczyny kciuki i czekam również na relacje innych kobitek. Pozdrawiam
  • limet 23.10.06, 12:54
    To ja się przyłączam. Wątek mnie baaaardzo zmobilizował. Chyba w tej chwili
    ważę 80 kg. W pracy się nie zważę, ale sprawdzę w domu. Gratuluję Karmelku tak
    wielkiej motywacji - chyba Ty najbardziej mnie zmobilizowałaś. Mnie jeszcze ze
    4 tygodnie nie wolno ćwiczyć, chodzić na basen czy jeździć na rolkach. Mam 27
    lat, 175 cm i powinnam ważyć międdzy 73 a 75 kg. Przy takiej wadze czuję się i
    wyglądam najlepiej. Głównie to powinnam zrobić coś z brzuszkiem. Wygląda
    nieciekawie po ciąży (dodam, że sprzed 4 lat). Skutecznie go maskuję, ale
    jeeeest co zrzucać. Reszta jest ok. Postaram się pisać w miarę systematycznie.
  • tonia2005 23.10.06, 13:21
    Właśnie mija 10 tydz. po porodzie, jak na razie zrzuciłam 12 kg i niestety waga
    stanęła, karmię piersią i jestem na diecie matki karmiącej więc nie jem słodyczy
    oprócz herbatników. Mam 32 lata, 170 cm i waże 61 kg, przed ciążą ok 55 kg. Wszystko
    wygląda na to, że cyc nie wyciągnie ze mnie specjalnie już nic i trzeba będzie się
    zacząć ruszać, wczoraj przymierzałam spodnie z przed ciąży i nie mieszcze się w żadne
    jeszcze ale nie kupię nowych bo mam motywacje by zrzucić te 6 kg nadwagi. Przed ciążą
    miałam cellulit i skutecznie go zwalczyłam zabiegami domowymi GUAM, teraz zapasy
    tego cudownego środka leżą w szafce ale mam opory by go użyć bo karmie piersią.
    Pozdrawiamsmile
  • limet 23.10.06, 13:26
    Ja sobie właśnie zeszłam do kuchni i zamiast przegryzki zaserwowałam sobie 2
    szklanki wody smile Na pewno muszę się wdrażać powoli. Staram się nie słodzić kawy
    i herbaty. To na dobry początek. Rozbawił mnie sposób z chodzeniem w za
    ciasnych ubraniach. Faktycznie jakaś mobilizacja jest. Jak ci sie pasek wżera w
    talię smile)) Chyba jutro przyjdę do pracy w spódnicy jeszcze z 2 roku studiów.
    Moblilizacja gwarantowana
  • karmelek37 23.10.06, 19:59
    hej, Limet, Tonia witajcie, witajcie, bardzo się cieszę, że się przyłączacie!!!
    Na sam początek życzę szybciutkich sukcesów!!! Grunt to dobrze zacząć, zawziąć
    się w sobie smile. Aniasol pytasz jak ja to robię, kurczę nie wiem co Ci
    odpowiedzieć. Na pewno pracuję nad motywacją, szukam sobie takich punktów
    zaczepienia: spotkanie ze znajomymi, zakup nowego ciucha, cała szafa ubrań,
    których nie mogłam dotąd nosić no i oczywiście to, że "muszę" się przed Wami
    "spowiadać" smile mnie to mobilizuje ale każdy pewnie musi sam sobie znaleźć co na
    niego działa. A jeśli chodzi o dietowanie to same oczywistości: staram się nie
    jeść słodyczy, rzeczy tłustych, nie podjadać między posiłkami, jeść niewielkie
    posiłki no i przede wszystkim to co u mnie było problemem - nie jeść głównego
    posiłku wieczorem. Nie trzymam się tych wytycznych z żelazną konsekwencją,
    czasem pozwolę sobie na drobne odstępstwo, ale raczej się pilnuję. Powiem Ci
    jeszcze jedno bez głodu nie ma chudnięcia, to znaczy u mnie tak jest, a więc
    bywam głodna sad. Ale mówię sobie: jeszcze trochę i będę mogła jeść normalnie,
    jak przed ciążą i nie zastanawiać się nad jadłospisem, im szybciej tym lepiej -
    to też mobilizuje. No i codzienne ważenie myślę, że to ważne bo masz od razu
    informację zwrotną co na Ciebie działa a co nie. Ale szukaj swoich sposobów,
    takich które na Ciebie działają, metodą prób i błędów.
    U mnie po kilku dniach zastoju dziś tylko 54,8 smile.
    Trzymam za Was kciuki i czekam z zapartym tchem na Wasze relacje smile. Powodzenia
  • limet 23.10.06, 21:46
    Mnie to by się przydało jakieś sensowne jedzenie brać do pracy. Właściwie to te
    dodatkowe kilogramy wzięły się z siedzącej pracy. Ruszać się to nawet lubię,
    ale za mało czasu na to przeznaczałm, no i na efekty wystarczyło poczekać 2
    lata sad Teraz to kombinuję co zmienić tak na stałe w jadłospisie. Na co dzień
    żywię się racjonalnie, ale te wszystkie weekendowewo-imprezowe szaleństwa mi
    się odłożyły. Jakiś batonik raz na jakiś czas, jakieś pizze, obiadki w
    restauracjach raz na jakiś czas, trochę też mąż się bawił w pichcenie.
    Oczywiście on nie patrzy za bardzo na kaloryczność tego co robi. Teraz to i
    jemu nawet robi się piłeczka.
    Staram się rano zjeśc musli (takie domowej roboty) z mlekim0,5%, potem o 11 jem
    kanapke i jakies warzywa z serkiem wiejskim, potem do tej 17 jakies dwa owoce.
    W domu okolo 18 zazwyczaj jem jakis obiad: mniej lub bardziej kaloryczny. Jak
    wpadna jacys znajomi to jakies slodycze, alkohol jest zazwyczaj. No i czasem w
    pracy zdarza sie batonik. Pewnie tu lezy pies pogrzebany. W tych niby
    epizodzikach. Calkiem wqieczorem to prawie nie jadam dodatkowej kolacji: jakies
    jablika, czasem sporo i wlasciwie tyle.
    Ach, zeby tak miec taka motywacje jak Ty Karmelku.
  • limet 24.10.06, 09:21
    Ja sobie wczoraj żartowałam, ale dzisiaj rzeczywiście jestem w pracy w
    kostiumie z czasów studiów. Oczywiście ma długi żakiet zakrywający brzuszek.
    W łazience specjalnie się katowałam własnym widokiem w zbyt obcisłej spódniczce
    i dopasowanej bluzce. Bleee. Wczoraj się zważyłam. Niestety wagi el. nie mam.
    No, ale bylo mniej wiecej 79,2. Dzisiaj w pracy kawka bez cukru, jogurt i
    jablko na sniadanie. No i w pracy mam kanapke z ciemnego pieczywka, serek,
    warzywka i dwa owocki. Jak popelniam jakies bledy zywieniowe, ktorych nie
    zauwazam - to piszcie.
    A wiecie co mnie tak bardziej zmobilizowalo? Spotkanie z kolezanka ze szkoly
    sredniej, ktore nie widzialam sporo lat. Widok nieco mna wstrzasnal. Nie chce
    wygladac tak jak ona. Bleee. Ma duzo nadwagi, ktorej juz sie nie da zamaskowac.
  • limet 25.10.06, 08:21
    To jak z tym mobilizowaniem sie wzajemnie?
  • aniasol 25.10.06, 10:59
    Staram sie, staram dziewczyny. Nie posiadam wagi, ale w ramach tego mierze
    siebie i wczoraj mina mi zrzedla jak zobaczylam wyniki. Teraz to naprawde boje
    sie stanąć na wagę smile Mam 160 cm. wzrostu i ok. 65+kg.Chciałabym schudnąć do 55
    a jak sie uda to moze ciut wiecej. Od wczoraj nie jem kolacji, ostatni posilek
    ok. 18, kładę sie najczęściej ok. 23 także dla mnie ok. Najgorsze dla mnie to
    słodkości, dla synka zawsze coś mam i czasem mu podwędzę. Obiecuję solennie się
    poprawić(oczywiście nie na tuszy). Piję dużo cherbaty owocowej, mięty i wody
    niegazowanej. Bez kawy to się nie obędę no i słodzę. Będę się spowiadać z
    każdego przestępstwa. Moze w sobotę kupię wagę to się pochwalę big_grin Na razie
    Pozdrawiam
  • tonia2005 25.10.06, 12:19
    Mam w domu wagę elektroniczną ale nie jestem do końca przekonana czy jest ona obiektywnym miernikiem naszych postępów, proponowałym podawanie też wymiarów (w cm),
    jak tylko pozbęde się śpiącego małego ssaka z kolan, to się wymierzesmile.
    Co Wy na to?
  • limet 25.10.06, 12:23
    Dobry pomysł z tym mierzeniem, ale mierzyć się mozna co 2 tygodnie, bo częściej
    raczej nie będzie widać różnicy.
  • limet 25.10.06, 12:29
    Przydałoby mi się też nie jeść już po 18. Wczoraj pochłonęłam jogutrt i ze 2
    jabłka. A mały musi jeść słodycze? Może on też polubi np. suszone morele albo
    jogurty czy słodkie musli z owocami. Dla niego to zdrowiej, a i mamę będzie
    mniej kusiło. A z kawką to może powolutku nieco mniej cukru wsypuj. Ani się
    obejrzysz jak nie będziesz słodziła i nie będzie Ci to przeszkadzało. Chyba
    mamy podobną nadwagę. Ja też mam 5 kg powyżej wzrostu. 80 kg przy wzroście 175
    cm.
  • limet 25.10.06, 12:29
    Źle podpięłam wątek sad To komentarz do Aniasol
  • aniasol 25.10.06, 13:51
    Zgadzam sie z tobą. Czasem mierzenie lepiej pokazuje, bo wagi moze nie ubywac a
    jednak figura sie zmienia. To ja zaczne: biodra 101, brzuch 85, wzrost 160. Co
    do słodyczy to na szczęście synek niewiele tego je, wolę dać mu trochę płatków
    kukurydzianych, albo rodzynki. Ciastka to podjada mojemu bratu smile, pije tylko
    niegazowaną wodę,tak jak ja. Musze wymyślić sobie jakieś fajne zajęcie, żeby nie
    myśleć o jedzeniu i więcej się ruszać. Niedługo się przeprowadzam więc będę
    miała trochę pracy. Na razie to by było tyle. Jak coś mi wpadnie do głowy to
    napiszę. Pozdrawiam
  • tonia2005 25.10.06, 16:47
    Zmierzyłam się w końcu: biodra 103 cm, talia 75 cm, wzrost 170 cm...masakra,
    w biodrach przed ciążą miałam 95 cm a w talii 64 cm. Następne mierzenie za 2 tygsmile.

  • karmelek37 25.10.06, 17:29
    ale dziewczyny mierzcie się zawsze i ważcie o tej samej porze dnia, najlepiej
    rano, bo w ciągu dnia brzuszek się nieco napełnia smile. Ja nie wiem jakie mam
    wymiary, podam jutro. Dziś niestety kupiłam sobie ulubione ciasteczka i pożarłam
    ich trochę, ale musiałam bo przyczepił się do mnie jakiś zastój w piersi i w
    dodatku mam torbiel na dziąśle i chyba będę musiała usunąć ząb. Te ciasteczka to
    na pocieszenie sad. Ale Wy działajcie smile
  • aniasol 25.10.06, 20:48
    Byłam dziś u męża w pracy i tam się zważyłam, buuuuu, 67.
  • limet 26.10.06, 08:36
    Ja się zapomniałam zmierzyć, ale wczoraj po pracy zmobilizowałam się jeszcze na
    mały spacer z Młodą na plac zabaw. Myślę, że to lepiej jej zrobiło niż mnie.
    Urządziłyśmy wyścigi w drodze powrotnej i Mała wróciła zlana potem.
    No, ale wczoraj już nic nie jadłam po obiadkololcji okolo 18.00. Już jakiś mały
    sukces. Dzisiaj zmusiłam się do wyciągnięcia takiej dość krótkiej spódniczki,
    ale o dziwo w pasie jest ok, a spodziewałam się, że poranny widok zmobilizuje
    mnie do zdwojenia wysiłków.
    Jedno co wprowadziłam dobrego - regularne gotowanie obiadu na drugi dzień.
    Wczoraj ryż zapiekany z jabłkami. Na dzisiaj będzie zupa jarzynowa z jogurtem
    naturalnym. Nie ma wymówki, że w domu nic nie jest ugowowane i nie kusi, żeby
    iść na pizze. Powoli obcinam kaloryczne dodatki w jedzeniu - pierwszy krok to
    ten jogurt. Wczoraj w zapiekance brak jakichkolwiek dodatków tuczących.
    Boję się tylko, że do pracy biorę za dużo żarełka, mimo że to mało kaloryczne,
    ale sobie mówię, że wszystko powoli. Nie chce schudnąć za szybko, bo wiem, że
    wtedy nabiorę ciałka jeszcze szybciej.
    Dzsiaj już rano nie jadłam musli w domu. Tylko mała jogobella owocowa
    (dojrzewam do naturalnego), małe jabłko i kawka z mlekiem. Staram się, żeby
    ciągle na biurku stała woda.
    Ale bym pojeździła na rolkach... Pogoda jeszcze jako taka, a ja muszę jeszcze
    odczekać ze 3-4 tygodnie. Ale może to i lepiej. Jak się człowiek rusza to
    bardziej chce mu się jeść. Nic to, niedługo sezon na łyżwy, a obiecałam Młodej,
    że będziemy w tym roku juz chodziły razem. Oby tylko się jej spodobało.

    Miłego dnia!
  • limet 26.10.06, 08:43
    Takie ciasteczka to drobiazg. Nie przejmowałabym się nimi zupełnie. Ty też
    działaj - przecież nie możesz zawieść. Głównie to Ty ciągniesz ten wątek.

    A właśnie, może napiszecie, tak w zarysie, jak wygląda Wasz dzień. Bo to chyba
    ma ogromne znaczenie jaki się prowadzi tryb życia.
  • aniasol 26.10.06, 12:19
    Hej. Dziś od rana kawka i 2 kanapki z wędliną i pomidorkiem. Tak jak radziłaś
    zaczynam zmniejszać ilość cukru, do dziś 1.5 zamiast 2 a za kilka dni 1.
    Zobaczymy. Wczoraj przeglądałam zdjęcia i jak porównałam jedno z obecnych do
    zeszłorocznych to oj oj.... Może to będzie moją motywacją dodatkową. Synek na
    tydzień kończy 2 lata i najwyższy czas aby mama wyglądała jak należy. Pozdrawiam
    i miłego dnia życze
  • limet 26.10.06, 14:33
    Takie małe kroczki są wg mnie skuteczniejsze od wielkich głodówek.
    Ja motywacji zdjęciowej nie mam. Nie widzę wielkiej różnicy w wyglądzie.
    Natomiast w samopoczuciu jest ogromna. Chyba z wiekiem coraz lepiej potrafię
    dbać o siebie i się maskować.
    W poniedziałek idę do fryzjera (ścięcie, farba, układanie - full wypas, za
    który pewnie zapłacę majątek, bo to jakaś mistrzyni fryzjerska i się ceni), no
    i mam nadzieję, że zmiana będzie na dobre. Chyba nie tylko jest ważne katowanie
    się i czekanie na efekty, ale też zajmowanie się sobą tak całościowo. W końcu
    chodzi nie o cyferkę na wadze tylko, ale o to, żeby ładniej wyglądać. W moim
    przypadku skuteczny jest też regularny masaż, chłodne prysznice i balsamiki.
    Zwłaszcza teraz jak nie mogę ćwiczyć, to przynajmniej jest to namiastka wysiłku
    fizycznego przed spaniem.
    Właśnie, któraś z Was pisała o jakimś pilingu do ciała. Możecie coś polecić?
    Używam tylko do twarzy, więc się nie znam.
  • aniasol 26.10.06, 16:14
    Dzieki za wsparcie. Co do pilingu to wczesniej uzywalam Dave ale zadna
    rewelacja. Teraz zaczynam stosować domozej roboty piling z kawy, zobaczymy jaki
    bedzie efekt.
  • limet 27.10.06, 09:20
    Jak się robi taki pilning kawowy i jak działa?
  • kasiarzynap 26.10.06, 20:47
    witajcie!
    dawno sie nie odzywalam, ale niestety komp mi padl i dalej cos nie dziala nawet
    polskiej czcionki nie mam, mialam tez male problemy - synus znowu chory chyba
    przedszkole mu nie sluzy, a na dodatek spadlismy razem ze schodow w niedziele i
    on ma noge w szynie gipsowej - choc lekarz stwierdzil tylko stluczenie, mnie
    tez noga w kostce troszke boli, ale nie mam juz sil zeby jeszcze ze soba po
    lekarzach latac i ogolnie chyba dola zlapalam.

    ciesze sie strasznie, ze sie watek rozrasta i zycze wszystkim meega sukcesow w
    odchudzaniu smile

    co do dietki to chyba trzymam sie jej najbardziej od poczatku stosowania, i w
    sobote nawet waga pokazala rowne 70 kg czyli o 0,5 kg mniej niz ostatnio tak
    wiec teraz walcze o 6 z przodu

    a co do zabiegow kosmetycznych to ja tak
    - codziennie kapiel zakonczona naprzemiennym prysznicem cieplym-zimnym
    - co drugi dzien peeling w tym 2 razy w tygodniu kawowy z dodatkiem soli
    kuchennej i cynamonu
    - i dwa razy dziennie smarowanko, raz balsam ujedrniajacy nivea q10plus a raz
    nawilzajacy
    - czasami, ale bardzo rzadko foliowanko
    - raz w tygodniu basen
    - codziennie (a na pewno co drugi dzien) cwiczonka tak ok 40 minut

    to na razie tyle, jak naprawie kompa to bede czesciej do Was zagladac
    buziaczki



  • limet 27.10.06, 09:19
    Witaj Kasiu,
    prześledziłam Twoje wątki i wydaje mi się, że waga Ci się nie zmniejsza, mimo
    że tak naprawdę chudniesz, bo ćwiczysz. Ja przed swoim ślubem tak z 6 miesięcy
    walczyłam o lepszą figurę (dieta, ostro rolki, basen i ćwiczenia). Koleżanka
    jak mnie zobaczyła po jakichć 5 miesiącach stwierdziła, że schudłam z 10 kg, a
    na wadze była różnica kilku kilogramów tylko. Po prostu rozbudowujące się
    mieśnie więcej ważą. U Ciebie może być podobnie. Raczej powinnaś się mierzyć
    niż ważyć. Ale Twoja wytrwałość jest godna podziwu. Gratuluję. Nie ukrywam, że
    zrobiła na mnie wrażęnienie ta TWoja wytrwałość w ćwiczeniach i dbaniu o
    siebie. CZy na "foliowanko" chodzisz do jakiegoś gabinetu? Na czym to polega?
    Zauważyłam w którymś poście, że też jesteś z Krakowa. Gdzie chodzisz na basen?
    Trochę mnie przeraziłaś tym upadkiem ze schodów. A z kostką to uważaj, bo się
    lubi odnawiać, jeśli nie przypilnujech. Ja po skręceniu przez parę lat mniej
    więcej raz w roku miałam kolejne kontuzje. Zwłaszcza, że ćwiczysz i pływasz.
    Powinnać mieć bandaż elastyczny i się oszczędzać. No chyba, że to nic poważnego.

    Pozdrowionka dla wszystkich
  • kasiarzynap 29.10.06, 07:58
    witajcie w ten niedzielny poranek smile

    limet --> faktycznie juz wcześniej zauważyłam, że cm lecą (chociaż się jeszcze
    nie mierzyłam) bo wchodze już od jakiegoś czasu w coraz więcej "przedciążowych"
    ciuchów smile ale nie ukrywam, że chciałabym żeby waga tez zaczęła spadać ;/

    co do basenu to chodzę na Koronę, właśnie ja wyremontowali a tak wogóle to jest
    najbliżej mnie - mieszkam na Kurdwanowie
    wczoraj zaukpiłam sobie gazetke SHAPE z pilatesem na płytce dvd - więc do moich
    ćwiczeń wejdzie urozmaicenie smile

    pozdrowionka w ten deszczowy (przynajmniej u mnie) dzień - już z czsem
    zimowym ;]
  • limet 30.10.06, 08:47
    Nie zauważyłam wcześniej Twojego maila. Na Koronie nigdy nie byłam. My jeździmy
    do Skawiny, bo koło mnie basen jest dwukrotnie droższy. Ale w grudniu mają
    otworzyć nowy basen koło Toru Kajakarstwa Górskiego. A na basen chodzisz z
    dzieckiem? Możesz wtedy sama popływać? Ja muszę mieć męża do Małek, żębym sama
    mogła sobie dać wycisk. Z Małą to żadne pływanie.

    Ale zazdroszeczę wchodzenia w coraz większą ilość mniejszych ubrań. Ja jeszcze
    trochę powalczę zanim to nastąpi.

    Pozdrowienia (już dzisiaj zimowe niestety)
  • limet 27.10.06, 19:54
    Wreszcie się zmierzyłam:
    biust - 105 cm
    talia - 89 cm
    biodra - 102 cm
  • aniasol 27.10.06, 22:22
    Ja bede sie miedzyc za minimum tydzien, ale musze sie pochwalic, ze od kilku dni
    nie jem kolacji, ZERO zlodyczy i zobaczymy. Musze sie zmobilizowac do wiekszego
    ruchu to sie moze ruszy. Moze macie jakies fajne propozycje? Bieganie odpada,
    nie lubie i nie moge (chore kolana), na basen na razie nie chodzie, bo synek
    podziebiony. Staram sie jest nieduzo ale rozsadnie. Pozdrawiam i do niedluga
  • limet 28.10.06, 19:28
    To może słynny hula-hop albo chociaż samo krążenie biodrami, np. w jedną stronę
    tyle, ile ważysz, a potem tyle samo w drugą. Tak na dobry początek można zacząć
    od czegoś tak prostego. Albo np. przez tydzień brzuszki, ale tylko po 30 razy,
    żeby się nie zniechęcić. Ja uwielbiam jazdę na rolkach (w wakacje jezdzilam po
    20 km), z braku pogody przerzucę się - mam nadzieję - na łyżwy. Też nienawidzę
    biegania, więc Cię świetnie rozumiem. Lubię za to siłownię i basen jeszcze.
  • limet 06.12.06, 11:05
    Tak fajnie powolutku, a skutecznie się za siebie zabierasz. Najpierw to
    słodzenie, teraz niejedzenie kolacji, teraz ruch. Grunt to wytrwałość smile Tak
    trzymać! Ale Ci zazdroszczę tego zero słodyczy. Ja przedwczoraj kilka toffifi,
    ptasie mleczko, 2 kieliszki białego wina, jeden batonik czekoladowy, w weekend
    4 pierniczki, ze 4 kawałki cista.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka