Dodaj do ulubionych

jak mam to przetrwać-pomóżcie!

07.11.09, 18:55
Straciłam nadzieje, że moja sytuacja jakoś się ułoży. W 5 miesiącu
ciązy zostałam z tym wszystkim sama i raczej to się już nie zmieni.
Teraz jestem na początku 8 miesiąca. Od miesiąca myślę nad
pozostawieniem dziecka w szpitalu, żeby jak najszybciej znalazło się
w rodzinie adopcyjnej. Już nie mam siły płakać. Wiem, że to
najlepsza decyzja. Boję się tylko jak to przetrwam. Najbardziej boję
się szpitala, żebym psychicznie to wytrzymała. Wiem co mnie czeka,
że bede musiała żyć ze świadomością, że podjęłam taką decyzje, ale
uwierzcie nie mam wyjścia. Teraz nie moge liczyć na jakąkolwiek
pomoc ojca dziecka, to tym bardziej później. Ktoś mógłby mi
powiedzieć, że mogłam pomyśleć rozsądniej wcześniej. Otóż nie
przewidziałam takiej sytacji w najgorszych snach. Od kwietnia
planowana była decyzja o ślubie, wspólnym życiu itp, a nasze dziecko
miałobyć dopełnieniem. I co? ciągłe przeciąganie (nie z mojej
strony), bo były ważniejsze rzeczy i sprawy. Oszukiwałam sama
siebie, że to się ułoży, ale teraz wiem i nie mam złudzeń, że z tym
człowiekiem wspólnego życia nie bede miała. Miałam też już te
najgorsze myśli, żeby odebrać sobie życie, każde dnia walcze żeby
odpędzać je jak najdalej. Boję sie, że tego nie wytrzymam...jak mam
sobie pomóc?
Edytor zaawansowany
  • thibaut 07.11.09, 21:45
    A nie masz nikogo kto by Ci pomogl???
  • gulek5 08.11.09, 18:59
    napisałam do ciebie na prive proszę zajrzyj na pocztę gazetową
  • sama99 08.11.09, 21:12
    Dziekuje za propozycje, że ktoś zajmie sie moim dzieckiem. Nie o to
    mi chodziło. Chciałam, żeby kobiety, które to przeszły poradziły mi
    jak przetrwać pobyt w szpitalu, tego najbardziej się boje.
  • leli1 09.11.09, 07:45
    dziewczyna prosi o pomoc, a od razu pojawiają sie maile z propozycjami....tego sie wlasnie obawialam.
    Sama, ciężko Tobie coś doradzac, bo zazwyczaj przebywaja tu kobiety będące w innym niz Ty położeniu.
    Nie wiem, czego najbardziej się obawiasz?, czy tego, że mimo podjetej decyzji będziesz namawiana w szpitalu na zostawienie dziecka?, boisz sie szykan? czy raczej tego, że kiedy zobaczysz malenstwo sama zmienisz decyzje?

    Pamiętaj, że nikt nie ma prawa mówic Ci jak masz postąpić. To Twoje życie, to Ty wiesz co jestes w stanie udźwignąć.
    Jeśli na wstępie zapewnisz dziecku "dobry start" szybko się zrzekając praw (o ile nie zmienisz zdania oczywiscie), to malenstwo szybko znajdzie kochającą rodzinę. Niestety, nie załatwi to Twoich problemów, bo myśleć o nim i tak będziesz.

    Nie masz żadnej przyjaciółki, która mogłaby Cie wspierać w tych ciężkich chwilach?, której mogłabyś się wypłakać/wyżalić - kogoś takiego, kto Cie wysłucha i niekoniecznie będzie chciał oceniać.
  • gulek5 10.11.09, 19:33
    dla ścisłości- NIE propnowałam adopcji ze wskazaniem. Mam swoje
    dzieci, nie szukam innych.
  • joanna2001 09.11.09, 08:35
    Niby dlaczego uważasz , że sobie nie poradzisz?
    Nie masz z czego żyć, nie masz żadnego źródła dochodu, nie masz
    rodziców, rodziny????? Myślę, że jeśli masz jakiekolwiek źródło
    dochodu, to dasz radę. Jeżeli nie - wystapisz o ustalenie ojcostwa i
    alimenty. jeżeli ojciec dziecka będzie uchylał się od łożenia na
    dziecko - wystapisz do komornika. Jeżeli ojciec dziecka nie jest
    wypłacalny- dostaniesz zaliczkę alimetacyjną z MOPS, zasiłek
    rodzinny , a dodatkowo możesz złozyc wniosek do MOPS o zasiłki
    celowe lub inne. Dasz radę!!!!!!!
    Dziecko to skarb, odrębna jednostka. Pokochasz je całym sercem i dla
    niego żyj. acet to nie wszystko. Nie tylko ty jedna będziesz panną z
    dzieckiem i zapewniem Cie, że w tych czasach nikt nie bedzie się z
    ciebie śmiał. Znam przypadki, kiedy to kobiety ( po 30stce) nie
    mogąc znaleść stalego partnera, specjalnie zchodziły w ciążę, by móc
    samotnie wychowywać dziecko.
    Nie martw się! Wszystko będzie dobrze, Głowa do góry i nie popełniaj
    błędu , nie oddawaj dziecka!!!
  • phoebe10 09.11.09, 17:30
    W końcu głos rozsądku. Jeśli nie musisz, nie oddawaj dziecka. I piszę to z
    perspektywy osoby, która czekała na dziecko 19 miesięcy. Porozmawiaj z
    rodzicami, rodzeństwem, dalszą rodziną. Nawet jeśli na początku będzie bardzo
    ciężko, to ten początek da się przeżyć, później będzie lepiej. Jeśli zdecydujesz
    się oddać dziecko, lepiej nie będzie. Bo pieniądze, mieszkanie itp nie złagodzą
    pustki po dziecku.
    My, dzięki kobiecie takiej jak Ty, mamy dwie cudowne córki, są kochane ponad
    wszystko i zapewne do takiej rodziny trafi Twoje dziecko. Ale jeśli masz choćby
    cień możliwości by wychowywać to dziecko, skorzystaj. Bo warto!
    PS. trzymam kciuki za Was oboje, by ułożyło się dobrze.
  • monikapw1 10.11.09, 20:54
    O Boże. To co piszesz jest straszne. Zastanów się jednak czy nie potrzebujesz
    bardziej wsparcia "duchowego". Nawet nie myśl w takim stanie psychicznym o
    oddaniu dziecka. Udaj się do psychologa, psychiatry, a zobaczysz, że spokojniej
    będziesz podchodzić do wszystkiego. Potrzebna Ci jest pomoc, a wszelkie Twoje
    decyzje (TYM BARDZIEJ W SPRAWIE TWOJEGO DZIECKA) mogą Cię jeszcze bardziej
    przytłoczyć. Nie daj się. Wiesz, że życie nie jest usłane różami, ale jest 1500
    osób, które będą chciały Ci pomóc. Nie dołuj się, i nie oddawaj dziecka bo
    chwilę później poczujesz się lepiej i będziesz żałować. Głowa do góry, śliczny
    brzuszek do przodu i po poradę marsz smile)
  • sama99 11.11.09, 21:03
    Wiem, że to jest straszne, przeżywam koszmar. Nie potrzebnie tutaj
    pisałam, nie możecie mi pomóc, sama musze sobie z tym poradzić. Moja
    decyzja jest bardzo przemyślana, choćbym najbardziej na świecie
    chciała inaczej to nie moge, bo sobie nie poradzę. Wychowuję już
    jedno dziecko kilka lat i na własnej skórze wiem jak było mi ciężko.
    To nie tylko chodzi o stronę finansową, ale i cała reszte. Nie mam
    na kogo liczyc ani w kwestii finansowej ani w innej.
  • kawka74 11.11.09, 21:18
    Na podjęcie ostatecznej decyzji masz jeszcze czas - od chwili urodzenia dziecka przez sześć tygodni możesz zmienić zdanie.
    Bardzo Ci współczuję, że w ogóle musisz podjąć tak trudną i gorzką decyzję.
    Próbowałaś uzyskać jakąś pomoc w OAO? Oni zajmują się nie tylko szukaniem dzieciom rodziców, ale też udzielają pomocy kobietom w takiej sytuacji, jak Ty. Może podsuną Ci rozwiązanie, na które nie wpadłaś? (Pisałam to już kiedyś komuś w podobnej sytuacji.) Może potrzebna Ci pomoc dobrego psychologa?
    Masz jeszcze czas. Może pojawi się jakieś rozwiązanie.
    Życzę spokoju, bo tego przede wszystkim potrzebujesz, jakąkolwiek podejmiesz decyzję.
    --
    A teraz... numer jeden
  • leli1 11.11.09, 21:32
    Organizujemy przy jednym z OA grupy wsparcia dla matek chcących oddać swoje
    nienarodzone dzieci do adopcji, są też takie, które mają to już za sobą i z ich
    opowieści wynika, że najstraszniejsze dla nich było właśnie namawianie do
    pozostawienia dziecka, kiedy one same były już zdecydowane na jego oddanie.
    Nikt nie ma prawa ani potępiać Cię za to co chcesz zrobic, ani namawiać Cię na
    zmianę zdania. To Ty wiesz w jakiej sytuacji jesteś, to Ty będziesz musiała
    zapewnić temu dziecku byt i jeśli zdecydowałaś sie na taki a nie inny krok, to
    najprawdopodobniej nie miałaś innego wyjścia.
    Sama, nie wiem skąd jesteś, ale może w Twoim mieście Osrodki także organizuja
    takie spotkania. To bardzo wiele daje, bo przychodzą kobiety, które przeżyły już
    to, z czym Ty borykasz się teraz.
    Forum jest bezosobowe, nie ma szans na uzyskanie pomocy, jakiej z pewnością
    potrzebujesz.
    Trzymaj się i dbaj o siebie......i pamiętaj, że nie może być ciągle pod górkę!
  • kawka74 12.11.09, 00:22
    Dlatego właśnie namawiałabym na kontakt z ośrodkiem adopcyjnym - tam można próbować rozwiązać problem na różne sposoby i raczej nikt nie będzie wywoływał wyrzutów sumienia dobrymi radami i próbował ułożyć życia autorce wątku.
    Każda decyzja będzie trudna, ale z pomocą fachową i dzięki kontaktowi z ludźmi po podobnych przeżyciach może będzie łatwiej przez to przejść.
    --
    A teraz... numer jeden
  • dominika-zimna 12.11.09, 10:59


    "Organizujemy przy jednym z OA grupy wsparcia dla matek chcących
    oddać swoje
    nienarodzone dzieci do adopcji, są też takie, które mają to już za
    sobą "

    Jesli mozesz podaj mi namiary na ten AO .
  • ko-fankabeauty 28.12.09, 08:03
    sama99 napisała:

    > Wiem, że to jest straszne, przeżywam koszmar. Nie potrzebnie tutaj
    > pisałam, nie możecie mi pomóc, sama musze sobie z tym poradzić.
    Moja
    > decyzja jest bardzo przemyślana, choćbym najbardziej na świecie
    > chciała inaczej to nie moge, bo sobie nie poradzę. Wychowuję już
    > jedno dziecko kilka lat i na własnej skórze wiem jak było mi
    ciężko.
    > To nie tylko chodzi o stronę finansową, ale i cała reszte. Nie mam
    > na kogo liczyc ani w kwestii finansowej ani w innej.



    Jak ty mozesz?! W mojej glowie to sie nie miesci.
    Biedne dziecko. Jeszcze nie przyszlo na swiat a juz jego matka
    zdecydowala o jego losie. Nie chce go i juz.
  • sylwia.75 16.11.09, 11:35
    Witaj, bardzo bola mnie takie sytuacje, ale tak niestety sie czesto zdarza. Nie
    poddawaj sie! Jesli mozesz, napisz mi w jakim rejonie Polski mieszkasz, moze
    bede mogla jakos Ci pomoc.
    sylwia
  • sama99 27.11.09, 21:06
    Coraz bardziej dociera do mnie, że jestem z tym wszystkim sama.
    Telefon milczy, a jak juz zadzwoni to tylko słysze trzymaj sie,
    wszystko bedzie dobrze. Nikt mi nie powie, że może mi jakoś pomoc. I
    jak mam myśleć inaczej, jak mam zatrzymać dziecko, dopiero wtedy
    wszyscy uciekną, żebym nie prosiła o pomoc. To przykre. Wiem, to mój
    problem, wszyscy mnie olali. Nie wiem czemu mnie to spotkało,
    przecież starałam się zawsze postępować dobrze i też pomagać jak
    ktoś tego potrzebował, a teraz sama potrzbuje pomocy i jestem z tym
    sama.
  • kawka74 28.11.09, 09:28
    Powiedz, jakiej pomocy oczekujesz. Wtedy będzie wiadomo, kogo/co ewentualnie
    wskazać jako najlepsze miejsce do uzyskania takiej pomocy.
    Byłaś w ośrodku?
    Wiem, że Ci trudno, ale znajomi pewnie nie bardzo wiedzą, co Ci powiedzieć i jak
    Ci dodać otuchy. Boją się pewnie cokolwiek Ci radzić czy wysuwać propozycje, bo
    nie oni będą musieli zmierzyć się z konsekwencjami podjętej decyzji. Z takimi
    decyzjami człowiek zwykle jest sam i to jest bardzo ciężkie.
    --
    Scena gotowa do dezorientacji
  • sama99 28.11.09, 19:39
    Byłam w osrodku, tam mogą mnie tylko wysłuchać, decyzja przecież i
    tak należy do mnie. Podsuwane mam jedynie pomysły, że moge później
    posłać dziecko do żłobka. Tylko ja znam z autopsji tak jak teraz
    jestem ze wszystkim sama, później tym bardziej.Nie chodzi mi o to,
    żeby ktoś dał mi pieniądze, tylko o sprawy które w mojej sytuacji są
    bardzo istotne. Bedac samotną mamą nie mogłam dostać miejsca w
    przedszkolu dla dziecka, nie pomogły odwoływania gdzie tylko sie
    dało, każdy rozkładał rece. Pozatym jak znowu poczytałam na forum o
    sprawach sądowych o alimnety, też już to przechodziłam, to istana
    paranoja musze udowodnić że nie jestem wielbłądem, a na adwokata
    mnie nie stac. Nie moge tez sobie pozwolić, zeby ojciec dziecka nie
    dokładał na wychowanie dziecka. I gdzie tu pomoc państwa, gdzie mam
    iść? Moją rozpacz potęguje jeszcze fakt, że nie mam żadnych ubranek
    i całej reszty dla dziecka. I same powiedzcie jak tu myslec
    pozytywnie? Nie czekam przecież na to aż ktoś zadzwoni i powie, że
    ma dla mnie milion. Tylko tak ostatnio pomyślałam, że nawet nikt nie
    zaproponuje mi pomocy w tych sytuacjach co napisałam, tym bardziej,
    że nikt ze znajomych nie wie, że borykam się z taką decyzją. Kazdy
    mysli, że urodze dziecko i beda powtarzac mi tylko, że wszystko
    bedzie dobrze.
  • thibaut 28.11.09, 20:55
    Hej,zastanow sie dobrze nad swoja decyzja bo mozesz zalowac do konca
    zycia.Ubranka, co nie ktore zeczy jakie mi pozostaly po moim dziecku
    moge Ci przeslac gdyz nie mieszkam w kraju.Mozesz tez do mnie
    napisac jak masz ochote oto moj adres joanna.dziegiel@hotmail.com
    Nie jestem w Twojej sytuacji wiec nie osadzam Cie i nie mysle zle o
    tobie staram sie zrozumiec(sama bylam adoptowana)i jezeli bede w
    stanie to Ci pomoge.Trzymaj sie!
  • kawka74 28.11.09, 22:06
    Strasznie smutne jest to, co piszesz.
    Nie wiem, co Ci zaproponować, bo nie wiem, na ile jesteś zdeterminowana co do
    oddania dziecka i nie chcę Ci mącić w głowie.
    --
    A teraz... numer jeden
  • sama99 29.11.09, 10:37
    I tak mam mętlik w głowie, inaczej się nie da. Każdego dnia myślę i
    rozważam wszystko po kolei. Najgorsze w mojej sytuacji jest to, że
    nie ma dobrej i złej decyzji. Jaką nie podejme i tak jej ciężar bede
    nosić. Same przyznacie, że to co napisałam wcześniej to są typowe
    sytuacje, z którymi każda z mam się boryka, niezależnie czy jest
    sama czy nie. Ja juz w takich sytuacjach byłam sama, było mi
    strasznie cieżko, nie mogłam zrozumieć dlaczego ludzie tacy są, że
    samotna mama nie ma chociażby pomocy w załatwieniu dla dziecka
    żlobka czy przedszkola. I wiecie co, wtedy było mi ciężko, ale teraz
    to istny koszmar bo teraz jestem w ciązy juz sama. I tak sobie
    mysle, ze tylu mezczyzn zostawia swoje dzieci, nie interesuja sie
    nimi i ich nikt nie potepia, a ja zamartwiam sie co bedzie dalej,
    zeby jak najlepiej wybrac dla dziecka i czuje sie z tym strasznie.
    Chyba, zeby to wszystko wytrzymac trzeba troche byc nienormalnym, ja
    nie moge tego juz zniesc, dlatego zaczynam sie chwytac czegokolwiek.
    Moją sytuacje piętnuje jeszcze fakt, że jestem w rodzinie tą
    najbardziej wykształconą, zaradną i wstydem był mój rozwód kilka lat
    temu, a teraz jeszcze drugie dziecko nieślubne i znowu sama to już
    dopiero w rodzinie by wrzało. Do tej pory wiekszość rodziny nie wie
    nawet, ze sie rozwiodłam, bo to wielki wstyd. To akurat mam gdzieś,
    ale taką wizje mam sugerowaną, więc mogę już byc pewna, ze po
    urodzeniu dziecka jesli je zatrzymam przy sobie bede z tym
    kompletnie sama, bo wstyd bedzie komus w rodzinie powiedziec ze
    jestem w takiej sytuacji.
  • sama99 29.11.09, 11:00
    Dodam jeszcze, ze nawet ostatnio poczytałam o żłobkach to kosztuje
    to minimum 1000zł, przewidując gorszą wersje, że w państwowym nie
    bedzie dla dziecka miejsca. To jest tylko złobek, a gdzie reszta.
    Same macie dzieci i wiecie o czym pisze. Sprawa o alimenty itp
    potrwa ok 6-8 miesiecy, jesli ojciec dziecka sie stawi w sadzie. Z
    tym moze byc problem, bo jest w innym kraju, wiec nie bedzie mu sie
    spieszyło. Co do tego czasu mam począć? Nie wierze juz, ze jak
    urodzi sie dziecko, to go nagle olśni, jak teraz tak z nami
    postępuje. Może jakbym miała dobrego adwokata, który by sie podjął i
    wywalczył w naszym kraju godziwe alimenty dla dziecka, mogłabym sie
    choc tego złapać, że nie bedzie az tak zle. Nawet myslalam, zeby
    znalezc takiego adwokata, który zgodzi sie na zapłatę po zakończeniu
    sprawy, bo teraz napewno nie dam rady. Same widzicie, ze szukam dla
    siebie i dziecka innego wyjscia.
  • kawka74 29.11.09, 12:45
    Możesz skorzystać z darmowych porad prawnych (choćby Klinika Prawa). Poza tym
    przejrzyj strony wszelkich fundacji kobiecych, tam są podane adresy miejsc, w
    których możesz otrzymać taką poradę.
    --
    A teraz... numer jeden
  • bj32 30.11.09, 08:52
    Sama, nie wiem, jakiej pomocy potrzebujesz.
    Tyle Ci powiem, że sprawę o alimenty możesz już teraz założyć.
    A jeśli chodzi o inną pomoc materialną, to sporo możesz się
    dowiedzieć tu:
    forum.gazeta.pl/forum/f,615,Pomocne_emamy.html
    Pomoc prawną można otrzymać w rozmaitych miejscach: MOPS, BPO i
    jeszcze kilka. Fakt, że ojciec dziecka przebywa za granicą nie ma nic
    do rzeczy. Jeśli nie odpowie na wezwanie sądu, to wyrok będzie
    przyznany zaocznie, a jeśli nie będzie płacił, to zapłaci fundusz
    alimentacyjny.
    Dodam, że są ludzie, którzy za mikre pieniądze utrzymują po kilkoro
    dzieci, w tym niepełnosprawnych. I żyją.
    Ostatecznie jeśli miałabyś jednak zrzec się praw do dziecka, a
    szpital sprawiałby Ci trudności, to możesz rozważyć to:
    www.tinyurl.pl?rMTbDAtx
    Oczywiście nie unikniesz dzięki temu pewnych spraw urzędowych, ale
    zawsze to jakieś wyjście.
    Jednakowoż decyzja należy do Ciebie. Został Ci miesiąc. Zajrzyj na
    Pomocne. Może tam Ci się trafi przydatna wiedza.
    --
    "Nie widzę różnicy między wątkami: głosujcie na moje maleństwo, bo można wygrać lodówkę z widokiem na giewont, a głosowaniem na Mazury." by Siwa
    "napisz maila w tej sprawie na forum@agora.pl" by Dzieneusz
  • phoebe10 30.11.09, 21:30
    Jeśli zdecydujesz się jednak na oddanie dziecka do adopcji, proszę nie zostawiaj
    go anonimowo w oknie życia! Jeśli zrzekniesz się praw do dziecka, maluch po 6
    tygodniach trafi do przeszczęśliwej rodziny. Jeśli zostawisz dziecko anonimowo w
    oknie życia, będzie ono skazane na placówkę/rodzinę zastępczą na
    kilka/kilkanaście ładnych miesięcy (bo tutaj wszystko zależy od widzimisię sądów
    - trzeba będzie nadać dziecku imię i nazwisko, ustanowić opiekuna prawnego i
    wtedy dopiero będzie ono zgłoszone do adopcji). Także, albo zatrzymaj dziecko,
    albo zapewnij mu jak najszybszy start w nową rodzinę i załatw sprawę jak należy.
    Pozdrawiam ciepło
    phoebe
  • bydzianka 31.12.09, 00:38
    Nie wiem jaką decyzję podjęłaś, ale obiecuję modlitwę za Ciebie i Twoje
    Maleństwo. Trzymaj się
  • thibaut 31.12.09, 01:01
    Ludzie,przestance wypisywac bzdury!!!Co zrobi to jest jej sprawa!
  • bydzianka 01.01.10, 21:21
    Pewnie, że jej sprawa. Nie nakłaniam jej do żadnego rozwiązania. Mam jedynie
    nadzieję, że jej decyzja da jej pokój i będzie najlepsza dla niej i jej dziecka.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka