Dodaj do ulubionych

Nie chcę własnych dzieci - szansa na adopcję?

31.05.10, 21:40
Ja mam 36 lat, mój mąż 33. Nie chce mieć własnych dzieci, czy mamy szansę na
adopcję? Mamy oboje dobrą pracę i własne duże mieszkanie.
Edytor zaawansowany
  • leli1 01.06.10, 08:43
    ale adoptowane tez beda twoje smile)
    Dziwnie to sformułowane, ale do rzeczy:
    na pewno czeka Was pytanie o motywację (nie wiem jak zostanie przyjete takie jak tutaj przedstawiłas....no chyba że w OA rozwiniesz dlaczego nie chcesz), na pewno rozmowa z psychologiem/testy i na koniec kwalifiakcje. Potem cekanie w dłuuugiej kolejce a na końcu tej drogi czeka dziecko.....wasze smile)
  • verdana 01.06.10, 15:44
    A dlaczego nie chcesz wlasnych?
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • kawka74 02.06.10, 16:11
    Może chodzi o bycie w ciąży i poród?
    --
    Człowiek wcale nie pragnie zostać myszą... To staje się samo.
  • hanna26 02.06.10, 17:59
    Jeżeli tylko motywacją nie jest chęć pomocy biednej sierocie, to
    zapewne macie szanse.


    --
    Jakość zabawy, podobnie jak jakość życia nie zależy od warunków
    materialnych

  • verdana 02.06.10, 19:25
    Myślę, że to trochę zależy od przyczyny niechęci do własnych dzieci.
    Czy jest to patologiczny strach przed ciążą i porodem - pewnie OK,
    obciążenia genetyczne (na pewno nie ma przeciwskazań do adopcji), ,
    czy niechęć do ciąży, bo traci się czas i figurę (niedobrze, nie
    wróżę powodzenia), czy też idealistyczna wizja "świat jest i tak
    przeludniony, nie bedziemy na ten swiat sprowadzać kolejnego
    człowieka" - też obawiam się, ze mogą byc problemy.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • mja-15 07.06.10, 18:15
    No właśnie chodzi o to, aby nie być w ciąży. Chciałabym mieć dziecko, ale nie
    koniecznie sama być w ciąży. I nie jest to urojenie młodej dziewczynki, która
    jeszcze nie dojrzała do posiadania dzieci, ale mam już dobrze 30+ i nadal nie
    potrafię sobie za żadne skarby wyobrazić męczarni 9 miesięcy i zniszczenia
    figury (w mojej rodzinie prawie wszystkie kobiety po urodzeniu dziecka są otyłe
    bez względu na to czy przytyły w tym czasie 8 czy 30 kg). I koszmarny poród -
    żadna z koleżanek czy znajomych nie ma pozytywnych wspomnień.
  • kawka74 07.06.10, 18:59
    Verdana już Ci napisała - taka motywacja raczej nie wróży powodzenia. Ale, jak
    zresztą w każdym innym przypadku, spróbować możesz.
    --
    Większość normalnych, dojrzałych ludzi popiskuje dwa lub trzy razy dziennie.
  • verdana 07.06.10, 23:24
    Cóż, jeśli bardziej Ci zalezy na figurze, nioż na dziecku - to
    raczej nie masz wielkich szans. Bio to po prostu oznacza, ze
    nieszczególnie chcesz mieć dziecko. zastanow się, po co Ci ono? Czy
    zdajesz sobie sprawę, ze adoptowane dziecko jest czasem tak
    wymagające, ze i tak zabraknie Ci czasu na dbanie o figurę? Że moze
    się okazać, ze będziesz musiała siedzieć długo w domu przy chorym
    dziecku i brak ruchu doda Ci i tak parę kilogramow...
    Nie radzę nawet rozpoczynać starań. Czy dostaniesz to dziecko, czy
    nie - nie będziesz szczęśliwa. Zadbaj o siebie, chyba jeszcze nie
    dorosłas do dziecka.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • monikapw1 08.06.10, 11:59
    Ok. a co zrobicie jak w Waszym idealnym świecie i pięknej figurce okaże się za
    parę lat, że dziecko będzie wymagało większej uwagi z waszej strony
    (niekoniecznie musi to być związane z chorobą). Zostawisz nianię z dzieckiem i
    polecisz na siłownię i do manikiurzystki? Wierz mi, że wszystkie matki muszą się
    czasami czegoś wyrzec np żeby wyjść z dzieckiem na plac zabaw. Masz dziwne
    podejście do macierzyństwa i tyle.
  • kawka74 08.06.10, 17:45
    Problem polega na tym, że autorka wątku i chciałaby mieć ciastko, i zjeść
    ciastko, i mieć dziecko, i nie ponosić tego konsekwencji.
    Nie da się tak, w żaden sposób.
    --
    Większość normalnych, dojrzałych ludzi popiskuje dwa lub trzy razy dziennie.
  • verdana 08.06.10, 18:09
    Autorka wątku chce MIEĆ dzieko - tak jak samochód, mieszkanie itd.
    Do kompletu. Ale matka zdecydowanie nie ma ochoty być.
    Poza tym chyba nie zdaje sobie sprawy, ze to dziecko może nie być
    wymarzonym słodkim aniolkiem, ktory jest jej potrzebny do wizerunku
    rodziny.
    mam nadzieje, ze zrezygnuje, albo osrodek zrezygnuje. Inaczej
    współczuję dziecku.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • kawka74 08.06.10, 19:04
    Autorka wątku chce MIEĆ dzieko - tak jak samochód, mieszkanie itd.
    > Do kompletu. Ale matka zdecydowanie nie ma ochoty być.

    W sumie się zgadzamy smile Bo dla mnie bycie matką to ponoszenie wszelkich
    konsekwencji posiadania dziecka, wszelkich - łącznie z fałdą na brzuchu, której
    ciężko się pozbyć.
    --
    Człowiek wcale nie pragnie zostać myszą... To staje się samo.
  • mja-15 08.06.10, 20:56
    Nie do końca tak jest. Mam pełną świadomość, że dotychczasowe życie całkowicie
    się zmieni. Już nie będziemy wolnymi ptakami robiącymi co się chce i kiedy się
    chce. Z obserwacji znajomych widzę, że dziecko wszystko zmienia.
    Przeorganizowuje życie. Tylko nie rozumiem, co jest złego w fakcie, że chce się
    być i wyglądać zdrowo i dobrze. Przecież bycie matką nie jest równoznaczne z
    zapuszczoną i zaniedbaną kobietą. Dziecko przecież doskonale wyczuwa matkę
    nieszczęśliwą, a zadbana i szczęśliwa matka jest o niebo lepsza. Wiem, że nie
    będzie już tyle czasu na zajęcia sportowe i hobby, a przynajmniej na początku,
    co obecnie. Dziecko to nie samochód, który się zmienia, co 5 lat.
  • kawka74 08.06.10, 21:04
    Tylko nie rozumiem, co jest złego w fakcie, że chce się
    > być i wyglądać zdrowo i dobrze. Przecież bycie matką nie jest równoznaczne z
    > zapuszczoną i zaniedbaną kobietą.

    Nie jest. Ale jednocześnie nie jest równoznaczne z na tyle silną obsesją
    kontrolowania wagi i histerycznym strachem przed przytyciem, że aż się rezygnuje
    z ciąży i porodu.
    Ja bym się na Twoim miejscu zajęła przepracowaniem problemu wagi i tycia, a
    potem dopiero macierzyństwem.
    --
    Większość normalnych, dojrzałych ludzi popiskuje dwa lub trzy razy dziennie.
  • verdana 08.06.10, 22:12
    Cóż, dla Ciebie jednak wyglad jest wazniejszy niż dziecko. Wolisz
    bowiem nie urodzić własnego, aby nie utyć, nie stracić figury.
    Czasem adoptowane (własne zresztą też, ale jednak rzadziej) dziecko
    jest tak absorbujące, ze nie starcza czasu na perfekcyjne zadbanie o
    wygląd. Moja przyjaciółka jeżdzi od dwoch lat na rehabilitację z
    adoptowanym dzieckiem - codziennie. Myślisz, ze to nie wpływa na
    jej wygląd? Wiesz, jak na wygląd wpływa dwa lata nieprzespanych
    nocy? Wiesz, jak wygląda matka, ktorej onkolog mowi, ze dziecko
    prawdopodobnie ma nowotwór? Wiesz, jak źle się odżywia kobieta
    spędzająca miesiąc w szpitalu na podłodze przy łóżeczku dziecka?
    Póki wyglad i zadbanie będzie dla Ciebie az tak istotne, ze nie
    warto Ci będzie poświecić go dla dziecka - nie warto miec dziecka.
    Rozczarujesz się.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • zofijkamyjka 12.06.10, 19:38
    Powiem krótko: Jeżeli wygląd jest dla Ciebie aż tak ważny że
    decydujesz sie na adopcję chociaz możesz miec normalnie biologiczne
    dziecko to ja bym Cie do psychiatry wysłała.
    Dziecka na wychowanie by Ci nie dała.

    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko
    sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten
    drugi przyjmuje z miłością.
  • kasialu 09.06.10, 11:42
    Poniekąd rozumiem autorkę wątku. Młoda kobieta chce się realizować w
    roli mamy, ale niekoniecznie chce być w ciąży. Nie potępmiam takiej
    motywacji.
    Jednak musi się liczyć z tym, że dzieci adoptowane bardzo często
    pochodzą z rodzin patologicznych, a to może nieść określone
    problemy...
  • verdana 09.06.10, 15:07
    Ktos, kto po prostu "nie chce" być w ciąży stawia swoje preferencje
    wyżej, niż chęć posiadania dziecka. Owszem, rozumiem np.
    patologiczny strach przed ciążą i porodem, ktory uniemożliwia
    urodzenie dziecka, ale tu najważniejsze okazują sie niewygody 9
    miesięcy i utrata figury. A to po prostu oznacza, ze z własny wyglad
    jest w hierarchii wartości stawiany wyżej niż posiadanie dziecka.
    Co oznacza, zę tego dziecka nie należy mieć, nie jest bowiem
    szczególnie wazne dla potencjalnej matki.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • kasialu 10.06.10, 11:36
    Mam dzieci ado-biolo. Jakbym miała mieć tzrecie - byłoby to dziecko
    ado. Poprostu chcę mieć dziecko. W ciaży juz nie chciałabym być.
  • verdana 10.06.10, 16:53
    Bo utyjesz? Czy dlatego, ze doswiadczenia pierwszej ciąży były
    traumatyczne?
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • mja-15 10.06.10, 20:07
    Nigdy nie byłam w ciąży i nie chcę być.
  • monikapw1 11.06.10, 13:02
    Tak, jasne bo jeszcze utyjesz i rozstępy będą i co wtedy - TRAGEDIA. Musisz
    tylko uważać przy podnoszeniu dziecka bo bardzo łatwo złamać paznokieć wiesz?!A
    jak Ci mięśnie urosną ramion od tego to co Ty biedna zrobisz??? Wybacz ale Twoje
    podejście do sprawy jest żenujące!
  • leli1 11.06.10, 13:49
    sorry, ale nie pojmuje tej fali złośliwości wobec autorki wątku.
    Może Wam się nie podobac jej argumentacja, ok, macie prawo, ale nikt z was nie jest w stanie stwierdzic, ze przez to bedzie gorszą matką.
    Oczywiście, że mogła opowiadac dyrdymały o patologicznym strachu przed ciążą, ale postawiła sprawe uczciwie-nie chce i juz. Jesli ma byc nieszczesliwa z tego powodu i potem "odgrywac" sie na dziecku, to moze faktyczniej lepiej adoptowac wink....a swoją droga pamiętam jak byłam w "fazie zaprzeczenia ze tesknie za macierzynstwem" i wymyslalam rozne powody, dlaczego "dobrze, że nie zachodze w ciążę" i jednym z argumentów była utrata figury smile).....hihi, nie urodziłam, a figure i tak utraciłam.....
    Nie chce byc w tym wypadku domorosłym psychologiem, ale majac na wzgledzie swoje doswiadczenie, moge podejrzewac ze autorka moze byc w podobnej "fazie".
  • kawka74 11.06.10, 14:32
    Leli,
    jeśli ktoś rezygnuje z czegoś, na czym mu zależy, bo mu się zmieni figura, to
    albo za mało mu zależy, albo ma problem psychiczny z wagą. Tak czy siak, autorka
    wątku powinna się dobrze zastanowić, co jest dla niej priorytetowe.
    Dla mnie problem wygląda trochę tak, jak rezygnacja z in vitro i z dziecka, bo
    koleżankom, które przechodziły zabieg, po potężnej dawce hormonów zrobiły się
    krosty.
    Być może jednak nie będzie to tak problematyczne dla pracowników ośrodka (w co
    wątpię, ale mogę się mylić).
    --
    Człowiek wcale nie pragnie zostać myszą... To staje się samo.
  • kawka74 11.06.10, 14:33
    A co do fazy, o której piszesz, możesz mieć rację jak najbardziej.
    Racjonalizacja w takich przypadkach jest powszechnym zjawiskiem.
    --
    My, psychiatrzy odkryliśmy, że ponad osiem procent ludzkości zawsze składała się
    z myszy. W każdym z nas jest coś z myszy. Ilu z nas nie przyzna, że czasami
    czuje pociąg seksualny do myszy?
  • hanna26 11.06.10, 20:50
    > Oczywiście, że mogła opowiadac dyrdymały o patologicznym strachu
    przed ciążą, a
    > le postawiła sprawe uczciwie


    To że postawiła sprawę uczciwie na anonimowym forum internetowym nie
    ma żadnego znaczenia. To nie od nas zależy, czy zostanie kiedyś
    rodzicem adopcyjnym, nie znamy jej, a ona nas, prawdopodobnie nigdy
    w życiu się nie spotkamy, nie miała więc żadnego interesu, żeby
    pisać nieprawdę.
    Faktem jest, że autorka wątku zgadza się na rezygnację z
    macierzyństwa ze względy na wyższą wartość, jaką jest dla niej
    własny wygląd. Taki system wartości MZ nie wróży dobrze na
    przyszłość. Bo dziecko nie tylko w okresie prenatalnym potrafi
    nieźle namieszać w wyglądzie matki. Jeżeli komuś aż tak bardzo
    zależy na figurze, raczej powinien się zastanowić, nim się podejmie
    opieki nad maluchem.

    --
    Jakość zabawy, podobnie jak jakość życia nie zależy od warunków
    materialnych

  • leli1 11.06.10, 22:02
    a ja bym powiedziała, ze jednak ma znaczenie, bo wtedy obyłoby sie bez tych
    komentarzy.
    Nie znamy jej to fakt i byc moze ma problemy psych. związane ze swoim
    wyglądem/wagą/formą, ale to wcale nie musi znaczyc ze miałaby byc z tego tytułu
    gorszą matką od od przysłowiowej Matki Polki.

    Gdyby ktos posłuchał moich "mądrości" sprzed kilku ładnych lat, to pewnie
    zadnego dziecka by mi nie powierzył, nawet na chwile.
    Tymczasem mysle ze moj młody ma sie całkiem dobrze, co wiecej, nasz dom jest tzw
    domem otwartym wink, zawsze w nim pełno okolicznych dzieci, bo matka (ktora tak
    generalnie "nie przepadała za dziecmi") teraz kopie z nimi w piłke, walczy na
    miecze i bawi w ciepło zimno.
    Wtedy byłam swiecie przekonana co do swoich racji (figura/kariera/podroze....no
    jak to mozna przy dziecku?), teraz wiem, że to była moja forma obrony, chyba
    zebym całkiem nie ześwirowała smile.

  • mja-15 11.06.10, 22:25
    Niestety w większości same stereotypy. Jak chce dobrze wyglądać - zła matka. Jak
    chce iść lub musi wrócić do pracy - zła matka. Jak pozwala sobie na hobby - zła
    matka. Zostawia opiekunce - zła matka. Itd. Itp.
    Mam obsesję na punkcie wyglądu i co z tego. Pozwala to mi na zachowanie pewności
    siebie i wysoką samoocenę. Bo co, gdyby hipotetycznie - kobieta miała własne
    dziecko i była bardzo zadbana - to by powiedziano, że je zaniedbuje kosztem
    siebie. Moja mama dawała z siebie wszystko, rezygnowała ze wszystkiego - bo dla
    dzieci, dla ich dobra, niech one mają, mi się nie należy. Niczego dobrego nie
    zaznała w życiu, nawet ze strony mojego ojca, który "żartował" jak to się
    roztyła po dzieciach - piękne i "czułe" żarty. Wieczne poświęcenia. Lata 80-te,
    co z tego, że chodziła w tym samym starym płaszczu parę lat, w kinie była może w
    liceum. Dzieci są po to, żeby rezygnować z siebie całkowicie i zapomnieć o
    swoich potrzebach. Ciąże zniszczyły jej życie. Przepuklina i w wieku 46 lat było
    po niej. Dlatego ja nie chcę rodzić dzieci, a nie kręcić zgrabnym tyłkiem nawet
    po 40-ce, bo mam coś z psychiką, jak tutaj powiedziano wcześniej.
  • verdana 12.06.10, 13:59
    Matka, która chce dobrze wygladać - to nie jest zła matka. Matka,
    dla ktorej zdecydowanie wazniejszy jest nieskazitelny wygląd niż
    dziecko - to nie jest odpowiednia matka. Spora różnica.
    O pracy nikt tu nie pisał - tylko, paradoksalnie, łatwiej wrócić do
    pracy mając dziecko biologiczne niż adopcyjne, bo adopcyjne z racji
    swoich przezyć często nie nadaje się do żłobka, ani przedszkola, a
    poza tym częściej, niz dzieci biologiczne ma problemy, wymagające
    intensywnej rehablilitacji.
    Silan obsesja na punkcie czegokolwiek jest przeciwskazaniem do
    powierzenia komukolwiek dziecka. Jeśli bowiem Twój wyglad z powodu
    dziecka się pogorszy - czy nie odbije się to na Twoim stosunku do
    dziecka? Czy mając wybór - fitness, albo rehablitacja - zrezygnujesz
    z finness? Obawiam się, że nie.
    Zareczam ci, ze jmoż na mieć dzieci, dobry wyglad i nawet zrobić
    karierę. "Poswięcanie" dla dzieci wszystkiego jest idiotyzmem. Sama
    nawet nie bylam w stanie wytrzymac w domu do konca urlopu
    macierzyńskiego. Ale nie da się wychować dzieci, nie rezygnując z
    niczego.
    Twoje argumenty są częściowo słuszne, tyle, ze przemawiają po prostu
    za innym modeklem wychowania dziecka, a nie za adopcją. A jeśli
    uwazasz, że dla dziecka nie waryo poswięcać niczego (pamietaj, że
    czasem trzeba liczyć sie z koniecxnoscią rezygnacji z bardzo
    istotnych rzeczy), to jest to argument nie za adopcja, a nie
    posiadaniem dziecka w ogóle.

    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • mama303 12.06.10, 19:33
    mja-15 napisała:

    > Mam obsesję na punkcie wyglądu i co z tego. Pozwala to mi na
    zachowanie pewnośc
    > i
    > siebie i wysoką samoocenę.
    Może to nie na temat ale obsesja na punkcie wyglądu jest raczej
    objawem kompleksów a nie pewnosci siebie. Osoba pewna siebie raczej
    leje na swój wygląd niż ma na tym punkcie obsesję smile
  • italiakami 01.07.10, 23:58
    jesli nie chcesz miecc swoich dzieci tym bardziej nie powinnas mniec
    adoptowanych.Z twojego postu wynika ze chcesz miec to dziecko bo:znajome juz
    maja,bo juztaki wiek bo to bo tamto...ale tak naprawde nie pragniesz..I nie
    przesadzaj bo ja mam 26 lat,2 dzieci jedno 3 i dugie 1 i jestem zadbana,czysta i
    atrakcyjna,nie wierze ze nie mozna znalesc chwilki czasu dla siebie,tak jest
    ciezko ale jesli naprawde sie chce mozna wszystko zdzialac..wiec nie pisz
    historyjek bo dla ciebie wazniejsza jestes TY ksiezniczko...
  • yoggi87 11.07.10, 23:23
    nie rozumiem !
    nie rozumiem, jak mozna NIE CHCIEC miec czastki siebie i ukochanego,
    jak mozna nie chciec czuc maluszka w sobie, jego kopniaczkow,
    czkawki, czuc jak rozpycha sie we wszystkie strony lub jak spokojnie
    spi kolysany ruchem Twojego ciala... nie rozumiem jak mozna nie
    chciec byc ze swoim dzieckiem od pierwszej sekundy jego zycia, nie
    chciec uczestniczyc w pierwszym jego oddechu i ukoic pierwszy
    placz...
    sa rzeczy, ktore bola, wyrwanie zeba czy porod... nie wpadajmy w
    paranoje, nie kazdy tyje po ciazach ! wielu kobietom naprawde sluzy
    ciaza, pieknieja. nie kazda kobieta ma rozstepy !
    mysle, ze powinnas isc do psychologa (nie pisze zlosliwie) i
    porozmawiac. to bylby poczatek zmiany nastawienia.
    ciaza i porod, nauka karmienia... na sama mysl lzy cisna mi sie do
    oczu ze wzruszenia, to jest piekne przezycie.
    masz problem. adopcja go nie uleczy !
    moze sie okazac, ze dziecko, ktore adoptujesz bedzie mialo leki,
    przez wiele miesiecy nie bedzie w stanie opuscic Cie na krok... jak
    pojdziesz do fryzjera? moze bedzie chore, co bedzie kosztowalo Cie
    wiele stresu, poswiecenia? to rowniez odbije sie na Twoim zdrowiu.
    tyle rodzin czeka na adoptusia, nie mogac latami miec biologicznego
    dziecka, nie przedluzaj ich oczekiwania, przez swoje chore obawy. jak
    masz fobie to najpierw sie z nia uporaj.
    znam pewna Pania, ktora adoptowala, nie dlatego, ze nie chciala byc w
    ciazy tylko dlatego, ze nie lubi pieluch i niemowlakow. bardzo nie
    podoba mi sie jej ralacja z jej adoptowanymi dziecmi.
  • mja-15 17.07.10, 22:30
    A jednak można nie chcieć doświadczać tych "przyjemności". Mam powody, o których
    pisałam wcześniej i moje pytanie dotyczyło możliwości adopcji z całymi
    konsekwencjami wychowania dziecka. Oprócz bycia w ciąży i urodzenia dziecka.
  • michmaja 11.06.10, 14:32
    Twoja motywacja do adopcji nie wydaje mi się odpowiednia. Owszem masz prawo być
    zadbaną i zdrową kobietą, ba, każda kobieta, matka taka być powinna. Ale
    wybierasz drogę na skróty - uniknę ciąży , porodu, ułatwię sobie bycie piękną i
    zdrową. tylko pojawia się wątpliwość, czy dalej kiedy już dziecko będzie znowu
    nie będziesz wolała wybierać drogi na skróty, wygodniejszej dla ciebie, nie
    dziecka.Jeśli już na starcie tak bardzo chcesz swoje macierzyństwo
    wyreżyserować, wiele sytuacji może cię potem przerosnąć, bo w rodzicielstwie
    sukces odnosi ten rodzic, który potrafi elastycznie odpowiadać na potrzeby
    dziecka i sytuacji. Owszem, nasze rodzicielskie potrzeby są ważne, ale jednak,
    musimy trochę je modyfikować wobec potrzeb dziecka.
    Jeśli możesz urodzić dziecko zrób to, adoptowane dzieci, jak każde inne, nie
    wpisują się w idealne i wymarzone obrazy, co prowadzi niestety do rozczarowań i
    niepowodzeń. Wydaje ci się, że coś sobie ułatwisz, rezygnując z ciąży i porodu,
    a adopcja w swej istocie zakłada sporo niełatwych emocji i sytuacji, czasem
    jest trudniej niż w biologicznym rodzicielstwie. A jeśli dziecko nie będzie
    zdrowe, ładne, zadbane, z odpowiednią wagą, wzrostem, czy czym tam jeszcze?
    Znam wiele matek biologicznych i adopcyjnych, którym udaje się być piękną,
    zdrową i zadbaną.Tak samo są wśród nich te zaniedbane. W ramach przygotowań do
    rodzicielstwa może warto byś przyjrzała się temu, skąd w Tobie tyle lęku i czy
    to na pewno tylko o to chodzi. Jest jeszcze czas, przyjrzyj się zanim podejmiesz
    decyzję.
  • verdana 11.06.10, 19:07
    Dlaczego uważam, ze jeszcze nie czas?
    Bo jesteś sklonna zrezygnować z dziecka, jeśli ma to wpłynąć na Twój
    wyglad. Wybierając miedzy wyglądem a dzieckiem - wybierasz szczupłą
    talię i brak dziecka. Problem w tym, ze gdy będziesz miała dziecko,
    prawdoppodobnie też Twoje potrzeby będą od dziecka bez porównania
    ważniejsze. Obawiam się, prawde mowiąc, że dziecko będzie dla Ciebie
    nieszczęściem, jesli np. okaze sie, zę choruje, albo wymaga
    olbrzymich nakładów finansowych, co odbije się na Twoim wygladzie.

    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • fioletowy_krokus 12.06.10, 15:29
    Myślę, ze lepiej zainwestuj w dobrego, rasowego pieska i to takiego, który
    pomoże Ci utrzymać formę. Takim pieskiem też trzeba się opiekować. Serio.
  • pani_fizyk 12.06.10, 16:02
    Weszłam na to forum żeby się dowiedzieć czegoś na temat adopcji, właśnie w
    takiej sytuacji jak Pani się znajduję.
    Nie wiem czy mogę mieć dzieci - nie próbowałam zajść w ciążę, ale zakładam ze
    względu na to, że jestem zdrowa, że pewnie mogę.
    W tej chwili nie chcę mieć dzieci, nie chodzi tu o to, że nie chcę stracić
    figury, po prostu sam proces ciąży wydaje mi się niemożliwy do zrealizowania na
    tym etapie życia na jakim się znajduję.
    Z drugiej strony, jeżeli będę miała 36 lat i będę chciała mieć dzieci to czy
    zdecyduję się na ryzyko urodzenia dziecka np. z zespołem Downa ze względu na
    późny wiek w pierwszej ciąży - nie na pewno nie.
    Uważam, że jeżeli ktoś chce zapewnić dziecku dom, a nie chce sam rodzić to
    powinno mu się to umożliwić.
    Życzę Pani powodzenia. To zdecydowanie bardziej poważne podejście niż matek,
    które zachodzą w ciążę a potem przez całe życie wypominają dziecku, że
    zniszczyło im życie - bo utyły i mąż je rzucił.
    To tylko moja prywatna opinia wink
  • verdana 12.06.10, 18:41
    O zapewnieniu dziecku domu nie ma mowy - po dzieci do adopcji są
    kolejki. Więc kazde dziecko nadające sie do adopcji - male i zdrowe -
    znajdzie dom bez klopotu.
    A co oznacza "na danym etapie życia proces ciąży jest niemożliwy do
    zrealizowania"? Może to oznaczać albo brak partnera (marne szanse),
    albo brak czasu na ciążę (a więc i brak czasu na dziecko).
    Matki, ktore wypominają dziecku, ze utyły to rzadszy wypadek niż te,
    które wypominają, ze adoptowały.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • zofijkamyjka 12.06.10, 19:41
    pani_fizyk napisała:

    > Uważam, że jeżeli ktoś chce zapewnić dziecku dom, a nie chce sam
    rodzić to
    > powinno mu się to umożliwić.

    Ależ nie musi nikomu domu zapewnić bo chetnych do adopcji jest
    mnóstwo, takich którzy nigdy nie będa miec swojego biologicznego
    dziecka. Oni czekają latami.
    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko
    sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten
    drugi przyjmuje z miłością.
  • kawka74 12.06.10, 20:20
    To zdecydowanie bardziej poważne podejście niż matek,
    > które zachodzą w ciążę a potem przez całe życie wypominają dziecku, że
    > zniszczyło im życie - bo utyły i mąż je rzucił.

    Pokrętna logika, która do niczego dobrego nie prowadzi.
    Nie chcę utyć, teraz nie chcę mieć dziecka, bo ciąża przeszkodzi mi w karierze,
    potem pewnie nie będę chciała, bo się będę bała, więc sobie wezmę i adoptuję -
    taki mniej więcej obraz się wyłania z tego i założycielskiego postu.
    Kompletnie niepoważne.
    --
    My, psychiatrzy odkryliśmy, że ponad osiem procent ludzkości zawsze składała się
    z myszy. W każdym z nas jest coś z myszy. Ilu z nas nie przyzna, że czasami
    czuje pociąg seksualny do myszy?
  • kasialu 28.06.10, 13:47
    Ja ciążę przeszłam super. Była na początku zagrożona, ale póxniej
    juz było ok. Nie przytyłam jakoś specjalnie. Nie mam rostępów,
    wróciłam do wagi sprzed ciąży momentalnie, moje ciało jest ok. To
    była druga ciąża. Pierwsza była adocpyjna.
    Obie wspominam super.
    Jakbym miała się zdecydować na trzecie dziecko - powtarzam -
    wolałabym adoptować. Jedyną wadą ciąży ado jest fakt, że nie mogłam
    karmić mojej córeczki piersią, a to jest wspaniałe doświadczenie.
    Nie potępiam autorki wątku.

    Zauważyłam, że dużo kobiet głównie tych, które rozpoczynają proces
    adopcyjny niepotrzebnie spala się analizując różne tematy. Ja patrzę
    na wszystko z dystansem i nie bulwersuję się, że słowo "adopcja"
    jest używane również w przypadku wzięcia zwierzaka ze schorniska,
    albo mówiąc o in vitro padają pojęcia "dziecko ze słoika" (poddałam
    się próbie in vitro również).
    Jestem mamą mieszaną, znam miłośc macierzyńską dziecka które
    urodziłam i tego, które "urodziłam sercem". Rozumiem kobiety, które
    chorobliwie pragną być w ciąży i tylko dziecko biolo są w stanie
    wychować, jak równiez te, które nie chcą być w ciąży z powodów dla
    siebie bardzo widac ważnych.
    pozdrawiam czerwcowo wink
  • prawdziwy_necik 28.07.10, 18:50
    Mam juz dwójke bardzo wspaniałych dzieci w wieku szkolnym,i nie
    wyobrazasz sobie jak bardzo pragne miec jeszcze takiego malenkiego
    skarba tyle bym dała...ale ja nie nie moge bo choruje co jest
    przeciwskazaniem...a ty adopcje traktujesz jak zakup samochodu,tu
    potrzba ofiarowac duzo matczynej miłosci,wiele wrzeczen-w zyciu by
    mi nie przyszło na mysl ze bede zle wygladac a co tam jak bym mogła
    byc szczesliwa mama...powodzenia

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.