Dodaj do ulubionych

pilnie proszę o pomoc

14.07.10, 20:59
witam , proszę o pomoc, doczekaliśmy się tel z oś.adopcyjnego jestem
przerażona faktem iż mama biologiczna ma być na sprawie , mało tego pozna
nasze wszystkie dane , czy to zgodne z prawem ? co zrobić przeszliśmy cały
kurs w oś. tam mówiono że adopcja jest tajna a teraz co ? jestem w szoku tu
Pani dyrektor wysyła nas do sądu zajechaliśmy do dziecka proszę o dyskrecję
danych p. ordynator a kobieta uświadamia mi że po co to skoro i tak na sprawie
matka będzie , jak to będzie ? no tak powiada,dzwonię do ośrodka i pytam czy
to prawda? no tak prawda , jestem zniesmaczona całą sprawą fajnie tak mama
biol. w każdej chwili może zapukać mi do drzwi do tego sprawa jest tak mało
komfortowa iż matka zrzeka się praw lecz ojca dziecka nie ma bo twierdzi iż
porzucił ją i dzieci i wyjechał w ośr. powiedziano że różnie długo może się to
skończyć że ojca będą szukać , dodam iż dziecko pochodzi ze zdrady a wpisała
męża swojego jako ojca , boję się bardzo iż zabiorą mi dziecko kiedy tatuś się
znajdzie , co zrobić ? czy mają prawo udostępnić dane matce biol? jak to jest
co zrobić proszę o pomoc
Obserwuj wątek
    • kawka74 Re: pilnie proszę o pomoc 14.07.10, 21:43
      doczekaliśmy się tel z oś.adopcyjnego jestem
      > przerażona faktem iż mama biologiczna ma być na sprawie

      Na sprawie adopcyjnej????

      dzwonię do ośrodka i pytam czy
      > to prawda? no tak prawda ,

      Co to za niepoważny ośrodek? Dzwonią i mówią, że na sprawie będzie matka
      biologiczna, a właściwie to może znaleźć się ojciec biologiczny? Może to sprawa
      o pozbawienie praw? Zupełnie tego nie rozumiem.
      Spróbuj może skontaktować się jak najszybciej na forum 'Nasz bocian' z panią
      Dorotą Dominik (forum eksperckie), ona jest dyrektorem OAO i procedury zna.
      Adopcja jest tajna (o ile to nie jest adopcja ze wskazaniem), rodzina
      biologiczna nie ma prawa znać Waszych danych osobowych.
      --
      My, psychiatrzy odkryliśmy, że ponad osiem procent ludzkości zawsze składała się
      z myszy. W każdym z nas jest coś z myszy. Ilu z nas nie przyzna, że czasami
      czuje pociąg seksualny do myszy?
      • adriana.0 Re: pilnie proszę o pomoc 14.07.10, 22:03
        dziękuję bardzo za odpowiedz, to właśnie pani dyrektor nas nie uprzedziła o tym
        , dopiero jak ordynator , gdzie dziecko leży mnie poinformowała to właśnie
        zadzwoniłam ja do ośr.z zapytaniem czy to prawdą jest , że matka biol. będzie na
        rozprawie i dane zapozna i wtedy ośrodek się przyznał że tak to prawdą jest bo
        takie zasady tam panują że robią adopcję ze wskazaniem ja nie chcę tak ,,,,
        przeszliśmy po to kursy czekania 2 lata nie znam matki ośrodek wskazał dziecko
        to jaka adopcja ze wskazaniem a jak powiedziałam że pani a jak ta kobita mi pod
        dom przyjdzie bo jej się odwidzi to co to dyr, na to a co ona Pani zrobi ? nic
        bo się zrzekła policję pani zawoła ja tak słucham i nie wierzę ,jestem
        wystraszona papiery poszły do sądu już a dowiedzieliśmy się o tym włwśnie w
        drodzę powrotnej do domu i jeszcze ten tatuś którego nie ma oni nie wiedzą ile
        to potrwa boję się bardzo że dziecko będzie miało 1 lub 2 i rodzice się znajdą ,
        nie jest to sprawa o pozbawienie praw , normalny proces adopcyjny a dyrek mówi
        to co takiego że ta matka będzie podziękuję jej pani i już a może wcale nie
        przyjdzie lub nie zapamięta danych , jestem przerażona .... jest to ośrodek z
        wielkopolski
        • tatiana1973 Re: pilnie proszę o pomoc 15.07.10, 00:33
          Czytam i włos mi się na głowie jeży.Ośrodek nie poinformował Cię
          wcześniej,że to będzie AZW,więc nie działa zgodnie z prawem.Ty czekałaś
          na adopcję tajną,nie ze wskazaniem i nie mieli prawa tak postąpić bez
          Waszej zgody i wiedzy.Ja bym skontaktowała się jak najszybciej z
          prawnikiem,może jeszcze uda się utajnić Wasze dane przed
          rozprawą.Działaj!I powodzenia.
    • jkl13 Re: pilnie proszę o pomoc 16.07.10, 10:32
      Po pierwsze - pracownicy ośrodków adopcyjnych mają baardzo nikłe
      pojęcie o przepisach prawa. Niestety. Z twojej wypowiedzi
      przypuszczam, że matka bio. będzie musiała stawić się w sądzie, aby
      potwierdzić zrzeczenie, ale zwykle odbywa się to w gabinecie
      sędziego, gdzie obecny jest tylko sędzia i matka bio. Nie jest to
      rozprawa, ale odebranie oświadczenia, więc i was tam nie będzie.
      Tego samego dnia może być wasza rozprawa adopcyjna, ale na wokandzie
      (taki spis spraw z danego dnia) będzie tylko wasze nazwisko -
      żadnych adresów i innych danych.

      Po drugie - jeśli matka bio. jest mężatką, to przed wami długa
      droga. My tak mieliśmy z pierwszym synem - matka zdradziła męża, ale
      zgodnie z prawem mązż matki wpisywany jest zawsze jako ojciec
      dziecka. Wobec męża matki musi więc zostać wszczęta sprawa o
      pozbawienie go władzy rodzicielskiej nad dzieckiem, chyba że sam
      zrzeknie się tej władzy przed sądem. Do tego czasu będziecie tylko
      opiekunami dziecka na podstawie postanowienia sądu o powierzeniu wam
      pieczy nad dzieckiem na czas trwania postepowania o przysposobienie.
      Na adopcję będziecie czekać do czasu prawomcnego zakończenia
      postępowania wobec "ojca" dziecka, czyli męża matki. U nas to trwało
      półtora roku.

      Proponuję pójść do sądu, do wydziału rodzinnego, porozmawiać z
      przewodniczącym tego wydziału i zapytać się, jaka jest w danym
      sądzie praktyka. Z mojego doświadczenia (nie tylko związanego z
      adopcją) wynika, że sędziowie starają się jak najbardziej o tajność
      adopcji i nie chce mi się wierzyć, aby matka bio. była obecna na
      waszej sprawie adopcyjnej.

      Powodzenia
      mama adopcyjna dwóch urwisów
      • adrianaa88 Re: pilnie proszę o pomoc 19.07.10, 09:54
        wiecie co ja wam powiem na temat tych adopcji , wszystko rozumiem
        dobro dziecka , ale adopcja nie jest dobra, to jest bol ,dla rodzin ,
        po latach szuka sie dzieci jestem ciocia sama byłam w domu dziecka
        nie byłam w stanie nic zrobic, zeby dzieci uratowc, a teraz da sie
        oszalec, placz bol, bo pamietam jak spedzałam z dziecmi ostatnie
        swieta, a teraz co nie da sie zapomniec o czlowieku , sad odbiera
        dzieci z biologicznego pokolenia, adopcja =nic, kiedys dziecko moze
        dojsc do prawdy , ile osob poszukuje swoich korzeni, adopcja nic
        dobrego , to jest jak bezmyslnosc ludzka,i brak serca ludzi ktorzy
        adoptuja!!!
        • jkl13 Re: pilnie proszę o pomoc 19.07.10, 12:47
          adrianaa88 napisała:

          adopcja nic
          > dobrego , to jest jak bezmyslnosc ludzka,i brak serca ludzi ktorzy
          > adoptuja!!!

          Na przyszłość radziłabym się zastanowić, zanim napiszesz coś
          podobnego, zwłaszcza na forum adopcyjnym.

          Przykro mi, że sąd nie powierzył ci opieki nad siostrzeńcami
          (bratankami ??). Widocznie miał powody. Natomiast z całą
          stanowczością mogę ci powiedzieć, że akurat bezmyślności i braku
          serca rodzicom adopcyjnym nie można zarzucić.

          Zawsze możesz w ośrodku adopcyjnym, który pośredniczył w adopcji,
          zostawić list do dzieci, jakieś namiary do ciebie. Pracownicy
          ośrodka z pewnością przekażą go rodzinie adopcyjnej, ale to już do
          dzieci w przyszłości będzie należała decyzja, czy zechcą się z tobą
          skontaktować.
        • kawka74 Re: pilnie proszę o pomoc 19.07.10, 13:17
          Czyli niech sobie dzieci siedzą w DD i czekają X lat, aż ktoś z rodziny bio może
          zechce ich odwiedzić albo może zabrać?
          To nie adopcja jest zła - korzeni zła trzeba poszukać w zupełnie innym miejscu.
          Nie od adopcji zaczyna się gehenna dzieci, adopcja jest tylko dalszym ciągiem
          wcześniejszych działań i próbą naprawienia skutków tych działań.
          Jesteś rozgoryczona, ale sposób i miejsce wyrażenia Twojego rozgoryczenia są co
          najmniej niewłaściwe.
          Zostaw informacje o sobie tam, gdzie dzieci mogą się w przyszłości zgłosić -
          może zechcą się z Tobą skontaktować; zostawiając namiary na siebie dasz im
          możliwość poznania rodziny biologicznej, jeśli będą tego chciały.
          --
          McTeagle znacznie rozszerzył swą literacką wizję. Przed trzema laty interesowały
          go małe sumy: pensy, szylingi. Ostatnio skierował poetycką percepcję ku większym
          kwotom: 15 szylingów, 4 funty i 14 szylingów, a nawet 9 gwinei. Nic to jednak w
          porównaniu z majestatycznym rozmachem jego najwspanialszego dzieła "Czy mogę
          dostać 50 funtów na naprawę szopy?"
          • milka1951 Re: pilnie proszę o pomoc 19.07.10, 17:03
            Adriana88, czy Ty wiesz, co to znaczy ból i zranienie dziecka,
            pozostawionego w Domu Dziecka? Podczas gdy dzieci w rodzinach uczą
            sie miłości i wzajemności od opiekuna, gdy są ubierane, karmione,
            przewijane, dziecko w DD może liczyć wyłacznie na podstawową
            opiekę. Uraz zostaje na całe zycie, dziecko nie nawiąże bliskich
            relacji osobistych, nie będzie miało poczucia bezpieczeństwa, nie
            będzie chciało sie uczyć ani w przyszłości pracować.

            To, co piszesz, jest czystym egoizmem.
            • monikapw1 Re: pilnie proszę o pomoc 21.07.10, 21:33
              A czy matka jest stroną w sprawie, czy tylko Ośrodek adopcyjny podał ją jako
              uczestnika w sprawie. Dowiedz się koniecznie jaki to rodzaj rozprawy, jeśli
              adopcja to masz prawo do "tajności" inaczej się sprawy mają jeśli matka jest
              stroną w sprawie (AZW), wtedy jej się nie pozbędziesz. Sama nie chciałabym żeby
              rodzice bio "odwiedzali" moje dzieci. Koniecznie napisz jak się sprawy mają.
                • tatiana1973 Re: monikapw1 22.07.10, 18:39
                  Tak nie oznacza formalnych odwiedzin,ale co z tymi "nieformalnymi"?W
                  adopcji ze wskazaniem nie ma poufności danych.Matka bio będzie znała
                  dane rodziny adopcyjnej.Nikt nie wie,jakie emocje będą w niej za
                  kilka lat,czy nie zakłóci spokoju rodziny.I nie chodzi o rodziców
                  adopcyjnych,tylko o dziecko,które ma prawo wzrastać w spokojnym domu,
                  nie zaburzonym nagłym,nieodpowiedzialnym wtargnięciem.Będzie miało
                  prawo do poznania prawdy w swoim czasie,oswojenia się z nią i
                  szukania korzeni,gdy dorośnie.Ale to musi być jego
                  decyzja.Założycielka postu wyraźnie podkreśliła,że czekała na adopcję
                  zupełną a nie AZW.Nie mam nic przeciw tej formie adopcji,ale podjętej
                  ŚWIADOMIE,nie pod przymusem ośrodka adopcyjnego.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka