Dodaj do ulubionych

bocian zrobił nam "psikusa..."

17.03.06, 23:07
Czekamy 18m-cy na małego adoptusia (do roczku).Nastawiłam się bardzo na
pampersy,oliwki,wózeczki itp.Już wszyscy z naszego kursu dostali swoje dzieci
i to mniej więcej w takim wieku w jakim chcieli (niektóre z problemami
zdrowotnymi). Aż w końcu dzwoni do nas TEN upragniony tel. "Jest śliczny
zdrowy chłopczyk z uregulowaną sytuacją prawną, pasuje do was, ale ma...4
latka - decyzja należy do was". Dwa dni byliśmy w "szoku",ale dziś
postanowiliśmy,że 20.03 spotkamy się z Danielkim. Może tak właśnie miało być?
czekaliśmy co los przyniesie - los przyniósł - i teraz musimy podjąć decyzje?
Czuję duży niepokój, lęk ale i zarazem jakąś ulgę, radość...
MOże komuś przytrafiła się podobna historia - wiem że wszyscy jesteśmy inni -
ale proszę napiszcie co postanowiliście?
Edytor zaawansowany
  • chmurka_257 18.03.06, 00:04
    MY STARALISMY SIE O DZIECKO DO 6M. ZYJAC W TAKIM PRZEKONANIU ROBILISMY PIERWSZA
    WYPRAWKE DLA BOBASA .AZ TU PEWNEGO DNIA TELEFON "JEST DZIEWCZYNKA ROK I
    9M.PROSZE DOBRZE SIE ZASTANOWIC I DAC ODPOWIEZ DO JUTRA"BEZ ZASTANOWIENIA
    ODPOWIEDZIALAM PANI Z OAO ZE CHCEMY TO DZIECKO I POPROSIALAM ABY JAK NAJSZYBCIEJ
    UMOWILA NAS NA SPOTKANIE.NASTEPNEGO DNIA POJECHALISMY DO DOMU DZIECKA I TEGO NIE
    ZAPOMNE DO KONCA MOJEGO ZYCIA (JAK TERAZ O TYM PISZE TO LZY NAPLYWAJA MI DO
    OCZU CHOC MINOL JUZ ROK JAK JULCIA JEST Z NAMI)TO BYLO JAK POROD ,WRESZCIE
    MOGLAM ZOBACZY MOJE UPRAGNIONE DZIECKO ,PRZYTULIC ,POCALOWAC I POWIEDZIEC "WITAJ
    TO JA TWOJA MAMA".
    I CHOC BARDZO ZALEZALO NAM NA MALENKIM DZIECKU TO JEDNAK NIE ZALUJEMY
    PODJETEJ DECYZJI !!!
  • ariadna14 18.03.06, 10:42
    Od zawsze marzyłam o niemowlaczku, którego będę mogła wozić w wózku z gondolą,
    ubierać w malutkie ciuszki i widzieć od początku jak się rozwija. W
    kwestionariuszu w ośrodku napisaliśmy, że oczekujemy niemowlaka maksymalnie do
    5 miesiąca życia- dziewczynkę. Po 10 miesiącach zadzwonił telefon i pani
    powiedziała, że jest dziewczynka, ale nie do końca spełnia nasze oczekiwania,
    jest starsza i ma 9 miesięcy. I mimo, że ubranka jakie zgromadziliśmy w
    większości były już za małe, to jednak nie miało to znaczenia. Liczyło się, że
    jest NASZE dziecko. Kochamy ją bardzo, świata poza nią nie widzimy. A malutki
    dzidziuś, cóż może drugim razem...
  • magasi9 18.03.06, 20:52
    mysle ze osrodek jak ma takie wnioski to powinien je czytac, 5 miesiece a 9
    miesiecy to nie jest wielka roznica, ale 10 miesiecy a 4 latka to moim zdaniem
    osrodek adopcyjny powinien zrezygnowac z kwestionariuszy i tego typu pytan
    jakie dziecko byscie chcieli, bo wy sobie a oni sobie
    bo ja rozumiem ze bardzo trudno teraz powiedziec nie ale czekalismy na
    niemowlaka
    ja sobie takiej sytuacji nie wyobrazam..
  • moniczynka1 18.03.06, 23:05
    magasi9 - doskonale Cię rozumię, że nie wyobrażasz sobie takiej sytuacji - ja
    też jeszcze parę dni temu bym sobie nie wyobrażała. Ale po długich rozważaniach
    i rozmowach z mężem czujemy coraz to więcej i więcej "za" niż "przeciw".
    Gdyby nam się "powiodło" mielibyśmy teraz dziecko mniej więcej w tym wieku...
    Co do pracy naszego ośrodka nie mam zastrzeżeń - oni doskonale wiedzieli, że
    chcemy małego dzieciaczka. Przecież my wcale nie musimy się decydować, możemy
    czekać nadal.Ostateczna bezskutkowa decyzja należy przecież do nas.Jedno wiem
    na pewno - że nie ma przypadków, i tak będziemy mieli to dziecko, które
    mieliśmy mieć od zawsze!
    Tak czy inaczej pozdrawiam wszystkie przyszłe i obecne MAMY! Ja też nią wkrótce
    zostanę...oh
  • chmurka_257 19.03.06, 08:21
    ciesze sie bardzo ze podjeliscie taka decyzje i wlasnie tak podchodzicie do
    sprawy.troszke wam zazdroszcze tego dreszczyku emocji przed wizyta a pozniej
    tej chwili kiedy go juz zobaczycie to jest takie cudowne i piekne,ja do dzis
    mam jeszcze ten obraz przed oczami.mysle ze moge wam juz pogratulowac droga
    mamusiu i tatusiu.trzymam za was kciuki,mysle ze po wizycie opowiecie nam jak
    bylosmile)
  • magasi9 19.03.06, 13:38
    ja tez to widze tak samo, gdyby mi tak zaporponowano bym byla wsciekla ze nie
    czytali, ale ja nie widzialabym innej mozliwosci jak sie zgodzic, poprostu nie
    umialam bym powiedziec nie.
    moze wy byliscie takimi osobami, ktorzy umieja dac milosc dziecku ktorego sie
    nie spodziewali, gratuluje
    wszystkiego nie mozna zaplanowac
    pozdrawiam
  • mamamonika1 20.03.06, 12:14
    Mysle,ze osrodek glownie kieruje sie dobrem dziecka, nie chce , aby dziecko
    bylo choc jeden dzien dluzej w DD jesli jest cien szansy,ze jakas rodzina moze
    go przyjac. Byc moze oprocz wieku zgadzaja sie inne wazne cechy np. temperament
    dziecka i rodzicow, cechy zewn. Mysle, ze rodzice, ktorzy faktycznie nie czuja
    sie na silach przyjac dziecka starszego niz zadeklarowali beda mieli odwage
    powiedziec "nie" tez ze wzgledu na dobro tego dziecka. (Moga nie czuc sie na
    silach dac mu prawdziwego szczescia). A jesli zabije im mocniej serce i
    poczuja, ze moze to wlasnie to dziecko to znaczy, ze jednka osrodek podjal
    dobra decyzje dzwoniac do rodziny. Ciesze sie, ze w tym przypadku rodzicom
    zabilo mocniej serce. Czekam na relacje przyszlej MAMY ze spotkania z synkiem.
  • agnieszka2012 20.03.06, 12:20
    mamamokika1
    nasz całkowitą rację zgadzam się dziwecko jest ważne i jsśli kochamy to nie
    ważne ile dziecko ma lat ważne że będzie wasze
    --
    szczęśliwa rodzinka
  • agnieszka2012 21.03.06, 06:10
    no jakie wrażenie ze spotkania z Danielkiem
    --
    szczęśliwa rodzinka
  • ewkos74 21.03.06, 13:04
    my mieliśmy podobną sytuację.Jak chcesz pogadać o tym napisz na gazetowego lub
    misia206@poczta.onet.pl ja chętnie podzielę się doświadczeniami.....
  • agnieszka2012 22.03.06, 12:25
    no moniczko nie chcesz się pochwalić szok nie minoł czy co
    czekamy na informację
    --
    szczęśliwa rodzinka
  • moniczynka1 23.03.06, 01:01
    No i nadal czekamy...
    Spotkaliśmy się i spędziliśmy parę godzin na zabawie z Danielkiem. Fajny
    chłopczyk ale nic z tego nie wyszło. Miałam wyrzuty sumienia, że nic nie czuję,
    byłam zła sama na siebie. Myślałam a właściwie byłam święcie przekonana, że ten
    dzień będzie jednym z najlepszych w moim życiu. Mąż miał podobne odczucia.
    Gdyby chociaż troszeczkę coś zaiskrzyło, ale nic.. Nasza babka z ośrodka, która
    była cały czas z nami, mówi że nic na siłę, że nie można się zmuszać a tym
    bardziej obwiniać. Trzeba czuć chociaż troszeczkę to "COŚ" (już na pierwszym
    spotkaniu). Mały (i jeszcze kilkoro dzieci, które również były w bawiacle) mile
    spędził popołudnie,natomiast ja nie czuję się za dobrze, jestem tym wszystkim
    trochę 'zmęczona'. Mamy się nie obwiniać,uzbroić w cierpliwość i mieć nadzieję,
    że wkrótce odnajdziemy się z naszym dzieckiem. Postanowiłam w to uwierzyć i
    znowu się uśmiechać...
  • agnieszka2012 23.03.06, 11:45
    moniczko co cię tak przeraziło czego nie czułaś pamiętasz bajkę o brzytkim
    kaczątku, tak jest i w życiu czasem my też nie umiemy się sprzedać nie
    powinniście rezygnować a ta pani powinna obserwować was z innego pomieszczenia
    nie mieliście swobody ruchu ani ten chłopczyk tak naprawdę czego oczekujesz mam
    syneczka 2,5 roku i jest we wszystkim podobny do nas je tak jak ja kocha sport
    tak jak mąż, przecierz to nie towar ktoś postawił na drodze waszej jego
    bezbronnego nie ma szczęścia chyba ten dzieciak do rodziców pokochać idzie
    każdego, może to dla was było jednak za szybko, teraz rozumię czym dłużej się
    czeka tym bardziej się pokocha innego pozdrawiam i myślę, że czas pokaże jak
    może zaiskrzyć
    pozdrawiam was
    --
    szczęśliwa rodzinka
  • moniczynka1 23.03.06, 15:26
    Dziś znowu mam doła.
    Znam bajkę i o brzydkim kaczątku i Jeża przeczytałam kilka razy. Naprawdę
    chciałam zobaczyć w nim moje dziecko - zobaczyć sercem nie oczami. Wiem, że to
    nie sklep w którym się wybiera. I choć rozsądek by nakazywał, nie zobaczyłam w
    nim mojego syn.Wszystkie dziewczyny z naszego kursu, opisywały nam ich pierwsze
    spotkanie.Od razu wiedziały, że to ich dzieci. Mówią, że to się od razu czuje.
    Nie wiem dlaczego nam się zdarzyła taka sytuacja i czemu miała służyć? Zostało
    mi wierzyć, że spotka wkrótce swoich prawdziwych rodziców którzy go szukają a
    my swoje dziecko,które gdzieś na nas nadal czeka...
  • verdana 23.03.06, 16:06
    Myslę, że namawianie Cię , abyś "spróbowała jeszcze raz", czy przywoływanie
    bajki o brzydkim kaczątku jest najgorsza przysługa, jaką można wyrządzić Tobie
    czy dziecku. Jesli nic "nie zaiskrzyło" to lepiej dziecka nie brać, niż mieć
    potem w domu obce dziecko.
    Niestety, nie należę do idealistek i nie wierzę, ze każde dziecko, zwłaszcza
    starsze, można pokochać, bo tak się postanowiło. Adopcja dziecka, które nie
    przypadło nam do serca to coś, jak wychodzenie za mąż za faceta, który nam się
    nie podoba i którego się nie lubi. Albo rozwód, albo zmarnowane życie są
    zapewnione na 90%.
    Dziecko też powinno mieć rodziców, którzy będa pewni, że "to ono", a
    nie "dobrych państwa", którzy przjma z litości sierotkę,wychowają zaciskając
    zęby, i z ulgą powitają usamodzielnienie sie , ale będą żyli poczuciu "dobrze
    spełnionego obowiązku".
    Życzę powodzenia!!!!
    --
    Nowe zdjęcia - Mopsa i Kota
    img204.imageshack.us/img204/7329/beztytuu3xx.jpg
    img516.imageshack.us/img516/839/dsc00779ni.jpg
  • magasi9 23.03.06, 16:25
    nie obwiniaj sie nigdy i sie usmiechnij, nie mozesz zaadoptowac calego domu
    dziecka, nawet jakbys chciala
    znajdziesz jeszcze swoje dziecko
    zycze powodzenia!
  • agnieszka2012 24.03.06, 07:55
    Nie ma sęsu się sprzeczać do jej dezyzja ale:
    rozumiem wasze odpowiedzi a porównywanie dziecka do męża to głupota,
    co byś powiedziała jako matka gdybym powiedziała,że nie nawidzę brata lub
    siostry bo kochasz tylko ich za kim wstawiła byś się czy iskra matki do dzieci
    jest taka sama co byś tłumaczyła poczekaj jak urośnie to pujdzie sobie matka
    kocha bezgraniczne dzieci obojętnie czy jest piękne czy brzydkie, dobre czy złe
    nie potrzebna jej iskra nas było w domu ośmioro wiem że niechciała mieć nas
    tylu i wież mi mniej nas nie kochała a mogła by kochać tylko tych do których
    jej zaiskrzyło co nie.
    Jeśli kochasz to i kaktus ci zakwitnie.
    Tak na prawdę czy my żyjemy dla siebie, chyba nie, bo gdyby tak było to na nic
    była by ta praca ludzi domach dziecka czy w ośrodkach, przecież wybiera się
    jakąś drogę pomocy.


    szczęśliwa rodzinka
  • verdana 24.03.06, 14:29
    Idealizm to fatalna droga do udanej adopcji.
    Tak, bywaja matki, które nie kochaja wcale dzieci - nawet rodzonych. A całe
    mnóstwo matek wcale nie kocha bezgranicznie. Świadome wzięcie dziecka, gdy
    mamy watpliwości, czy zdołamy je pokochać a nawet polubić - to zmarnowanie
    zycia dziecku. Nie kazdego da się pokochać - taka jest prawda.
    To , co prezentujesz, to swiat powieści dla panienek, a nie realne życie.
    --
    Nowe zdjęcia - Mopsa i Kota
    img204.imageshack.us/img204/7329/beztytuu3xx.jpg
    img516.imageshack.us/img516/839/dsc00779ni.jpg
  • agnieszka2012 27.03.06, 06:57
    Tak verdana jestem z krwi i kości panienką, ale ja nie zapominam że to my świat
    reprezentujemy i to że jest taki. To my jesteśmy temu przyczyną tak wiele od
    naszych decyzji zależy.
    Nie myśl że to sprzeczka, tylko czasem nie rozumiem ludzi, którzy potrafią
    skrzywdzić innych tylko dlatego,że im się nie powiodło. Zawsze mieliśmy wybór i
    wolną wolę i dlatego wiem że ludzie są różni i życie to nie bajka. Sama
    doświadczyłam krzywdy od ludzi którzy decydowali o naszym dalszym życiu.
    pozdrawiam cię,cieplutko napisz coś jeszcze fajnie się pisze z osobą
    z rzeczywistości pa --

    ps.
    A to nie złośliwość tylko zachęcenie
    szczęśliwa rodzinka
  • agnieszka2012 28.03.06, 10:35
    verdana
    jak kto kogo,Dziecko skrzywdzone nie ma szczęścia do rodziców i rodzice którzy
    nie odnaleźli swojego dziecka bo iskierki nie było, przecierz o nich mowa.
    można by było powiedzieć to nie bocian to czapla zrobiła psikusa.
    pozdrawiam
    --
    szczęśliwa rodzinka
  • mamamonika1 29.03.06, 14:57
    Zgadzam sie z tym, ze dziecko po takim spotkaniu, z ktorego nic nie wyszlo
    cierpi (jesli bylo swiadome, ze przyszli do niego jego "nowi" rodzice)i ze jest
    skazane na jakis nastepny czas w DD. Uwazam jednak, ze jesli Rodzice maja
    JAKIEKOLWIEK watpliwosci co do przyjecia danego dziecka lub w ogole co do
    adopcji to nie powinni podejmowac tej decyzji wlasnie ze wzgledu na dobro tego
    dziecka.Ta decyzja wg. mnie jest zyciowa decyzja zarowno dla Rodzicow jak i dla
    dziecka i powinna byc podjeta z przekonaniem. Trzeba tez umiec przyznac sie do
    swojej slabosci i powiedziec:"prawda jest taka, ze nie potrafie przyjac tego
    dziecka". To trudne i boli ale jesli taka jest PRAWDA... Wg mnie liczy sie
    tylko prawda.
  • agnieszka2012 30.03.06, 06:42
    No moniczka nareście nie będziesz naszych postów brała tak do serca bo serce ci
    już odpowiedziało sama wierz jak masz postąic znasz argumenty za i przeciw a o
    to chodzi. życze ci tej iskierki oby szybko zabłysła w waszym domku.
    Głowa do góry bociany lecą.
    --
    szczęśliwa rodzinka
  • moniczynka1 31.03.06, 21:48
    Mam nadzieję,że niedługo będziemy już w trókę! Wiem,że nie skrzywdziłam tego
    chłopca przez to spotkanie. Spotkaliśmy się przecież w grupie wraz z innymi
    dziecmi, dziennie przychodzi tam tyle wolontariuszy, że pewno pomyślał, że i my
    nimi jesteśmy.
    Tak jak już wcześniej pisałam - jego właściwi-prawdziwi rodzice napewno go
    wkrótce znajdą, tak jak i my odnajdziemy się z naszą pociechę!Napewno się wam
    pochwalę. A tym czasem tylko wypatrywać bocianów, przecież mamy już wiosnę smile
  • agnieszka2012 03.04.06, 06:17
    Nasz rację wypatrujemy boczianów, ale przez tem deszcz chba się gdzieś
    schowały.Czekamy na twoją radość
    --
    szczęśliwa rodzinka
  • agnieszka2012 19.04.06, 10:03
    Hej moniczka1 co dalej, czy wszystko dobrze się skończyło czy dalej czekacie,
    gdzie jesteś, odezwij się.
    pozdrwaiam
    --
    szczęśliwa rodzinka
  • moniczynka1 19.04.06, 20:50
    Dalej czekamy - musimy uzbroić się w cierpliwość nie ma innej rady.
    Na pewno się pochwalę jak będziemy już coś wiedzieć. Pozdrawiam szczęśliwe
    rodzinki i wszystkich oczekujących. Pa!
  • anka_77 20.04.06, 18:06
    Moniczynko1 wiem co czujesz. Jestem w podobnej sytuacji, także czekam, ale mój
    telefon milczy. Jestem nowa na tym forum, ale pisanie tutaj i czytanie Waszych
    wcześniejszych postów bardzo mi pomaga. Wiem, że nie jestem sama, a w GRUPIE
    zawsze raźniej. Pozdrawiam i życzę powodzenia wszystkim czekającym i
    szczęśliwym rodzicom adoptusiów.

    NIECH SIĘ ROZDZWONIĄ TELEFONY!!!!!!!!!
  • agnieszka2012 20.04.06, 11:16
    dobrze, że nie zrezygnowaliście powodzenia
    --
    szczęśliwa rodzinka

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka