Dodaj do ulubionych

Bardzo chcę adoptowć dziecko,a mąż nie:(

12.08.06, 22:31
Jestem mamą 2 letniego synka.Staraliśmy się z mężem o dziecko dośc długo i
marzyliśmy o córeczce.Jest synek-wspaniale,kochamy go bardzo,bardzo i nie
chcę zamieniać go na dziewczynkęsmileZawsze chciałam mieć dwoje dzieci,ale jak
sobie pomyślę,że mam jeszcze raz przechodzić przez to samo - ciąża,karmienie
z nawałem pokarmu i obrzydliwymi bolącymi guzami,brak snu(do tej pory synek
nie przesypia całej nocysad ( itd. coraz cześciej myślę o adopcji.Rozmawiałam
z mężem tak wstępnie,ale on tknąć się nie da.NIE i koniec.Tak bardzo
chciałabym żeby moje dziecko miało rodzeństwo,ale poza własnym wygodnictwem
jest jeszcze jeden problem:studiuję zaocznie(jestem na drugim roku od
października),jestem na wychowawczym i wracam do pracy w marcu i nie wiem czy
nie dostanę przypadkiem zaraz wypowiedzeniasadNo nie wiem sama już co
robić.Nie proszę Was byście mnie przekonywały o tym,że najlepiej zajść w
ciążę,tylko jak przekonać mężą do zmiany decyzji.Proszę podpowiedzcie cośsmile


Edytor zaawansowany
  • iwonasg 12.08.06, 23:00
    Jestem w podobnej sytuacji rowniez mam 2 letnie dziecko ( pierwsze stracilismy
    zaraz po urodzeniu ze wzgledu na zespol wad wrodzonych). Z mezem nie
    rozmawialam o adopcji choc coraz czesciej mysle o niej. Na dzien dzisiejszy nie
    wiem jakie jest jego zdanie na ten temat. Jedno czego jestem pewna nigdy bym go
    na sile nie przekonywala do adopcji. Nie kazdy jest na to gotowy a ja nie mam
    prawa nikogo do tego zmusic, to musi byc wlasna przemyslana decyzja - w
    szczegolnosci dla dobra dziecka.
    Pozdr i zycze powodzenia.
  • honi_29 13.08.06, 07:50
    Oczywiście,że nic na siłę.Zastanawiam się tylko jakiego argumentu użyć,żeby się
    zgodził bez oporówsmile
  • magasi9 13.08.06, 11:05
    my staramy sie o pierwsze dziecko juz od 3 lat,
    i maz na poczatku tej naszej drogi byl niby za adopcja,
    a teraz jak ja bym chciala jakies bardziej realne deklaracje, to moj maz ma
    jedna odpowiedz "bedziemy miec swoje" i jest calkowicie przeciwny
    nie wiem dlaczego, bo ma adoptowanego brata
    jestem troche tym przerazona, chociaz mysle ze jesli nam sie nie uda to sie
    zgodzi
    tylko nie wiem kiedy, bo plan na leczenie i proby ma raczej dlugoletni sad

    ale prawde mowiac, gdybysmy mieli juz dziecko, to nie wiem jakbym go przekonala
    do adopcji - kompletny brak argumentow
  • gulek5 13.08.06, 12:00
    DO autorki tematu...

    Sory, nie wiem czy sie nie obrazisz ale strach przed ciążą, karmieniem,
    niedospaniem...nie jest argumentem do podjecia drogi adopcyjnej. Jestem mamą
    adopcyjna. Nie karmiłam piersią, moje dzidziotko miało 3 latka jak je spotkałam.
    Ale: 1. Miałam mnóstwo nieprzespanych nocy. Mała budziła się i płakała - nie
    wiadomo dlaczego (tak mają dzieci po przejściach, i sądze że wiele mam sie
    podpisze pod tym) 2. W pracy nie dostałam wychowawczego- pracuje i zajmuje sie
    domem 3. Moja firma zostala zlikwidowana. Poszukałam innej pracy, może mniej
    płanej, ale znalazłam 4. Studiowałam zaocznie - właśnie skończyłam. Dało sie
    pogodzić.5. Jesteśmy szczęśliwi mimo że nasza droga nie była prosta i nadal nie
    jest. czekam teraz na drugie dziecko.

    Moze mąż właśnie widzi Twoje motywacje? Może on ci troche otworzy oczy że
    adopcja to nie "ominięcie" bólu rodzenia, karmienia itd? To dzieci już z
    przeszłością.. mimo że maleńkie- juz odrzucone.
    Gdybym wiedziała że mogę zajść w ciążę wiedząc o bólu, nie wahałabym się.
  • cordata1 14.08.06, 00:19
    ja moge zajsc w ciaze, ( mam corke 1,5 roczna, cieze znioslam bardzo dobrze)
    ale wiem ze kolejny porod bedzie przez cesarke. w pierwszej ciazy nie rozeszla
    sie miednica- poprostu jestem za waska i nie bede mogla rodzic naturalnie.
    Oczywscie probowalam ale przy kolejnym spadku tetna zdecydowano sie na ciecie.
    i dziekuje codziennie za to lekarzom. BARDZO, BARDZO!!!!
    odbieglam od tematu, wiec sama tez mysle o adopcji, niektore panie zdecydowaly
    by sie bez problemu na kolejna cesarke w koncu zle nie bylo, ale widac natura
    nie przystosowala mnie do rodzenia to moze powinnam pomyslec o innej drodze..
    dodadam ze ciecie nie jest bezbolesne, rowniez przechodzilam bolesne karmienie,
    nocne kolki, ale taki jest jesli sie jest mama. Tu pani wstawala do dzieciatka
    3 letniego odrzuconego, pokrzywdzonego przez los na wstepie i nie nalezy sie
    spierac ktora droga jest ciezsza, lzejsza lub przyjemniejsza bo kazda z nich
    jest zupenie rozna i rozne sa problemy, jesli nie z kolkami i piersiami to z
    problemami odrzucenia. W ciazy tez dzieciatko odbiera emocje, czasami sie mowi
    jaka ciaza- takie dziecko.. moze cos w tym jest a na pewno nalezy to miec
    chociaz w jakims sensie na uwadze.
    mam nadzieje ze zadna zpan nie bedzie sie czula obrazona tym co pisze bo nie
    zamierzam nikogo obrazac, sa to jedynie moje przemyslenia.
    pozdrawiamy.
    --
    Karolina 4 marzec 2005
    www.snugglepie.com/ezb/177291.png
  • honi_29 13.08.06, 19:07
    No właśnie ja mogę zajść w ciążę,ale tylko na drodze sztucznego
    zapłodnienia.Wiem,że to nic strasznego,ale mimo wszystko nie chcę przeżywać
    tego kolejny raz,a do tego jeszcze koszty takiego zabiagu...Wolałabym tę kasę
    przeznaczyć dla moich dziecismile
  • evee1 14.08.06, 02:47
    Honi,
    Motywacje adopcji moga byc rozne i nie mnie kwestionowac dlaczego chesz
    adoptowc. Ja na przyklad mam dwojke dzieci, ale chcialbym adoptowac jeszcze
    jedno albo dwoje. Chcialabym miec jeszcze dwoje wlasnie droga adopcji, chociaz
    nie mialam zadnych problemow zwiazanych z ciaza, donoszeniem, rodzeniem itd. I
    pewnie - poza wiekiem - nie ma zadnych przeciwskazam, zeby miala jeszcze
    biologiczne dziecko. Ale nie chce.
    Mojemu mezowi za to nie bardzo juz sie chce powiekszac rodzine. Rozmawialismy o
    tym sporo, o naszych motywacjach, albo raczej o powodach ich braku. Takze o
    naszych obawach i strachach. W przypadku mojego meza to jest po prostu niechec
    do komplikowania sobie zycia. On sie nie obawia potencjalnych problemow, ktore
    czesto wiaza sie z adopcja, rodzinnych obciazen itp. Twierdzi, ze jak sie CHCE,
    jak sie czuje te potrzebe, to zadne potencjalne problemy nie sa w stanie
    odstraszyc.
    Moze zastanow sie/porozmawiaj z mezem co tak naprawde on o tym mysli, dlaczego
    on sie wzbrania przed adopcja.
    W przypadku mojego nie ma argumentow, ktore by go przekonaly na TAK. Dopoki on
    sam nie zechce, to go nie przekonam. A nie wiem co moge zrobic, zeby sam
    zechcial sad.
    --
    "Po co wasze swary glupie, wnet i tak zginiemy w zupie"
  • gulek5 14.08.06, 11:28
    Droga Honi! Nie chciałam oczywiście cię urazić.Naprawdę. Nie wiedziałam ze
    jedyną drogą do dziecka jest sztuczne zapłodnienie w Waszym przypadku. Nie
    wiedziałam bo tego nie powiedziałaś. Powołałaś się jedynie na strach przed
    ciążą i karmieniem.Dlatego zareagowałam.
    Jesli jednak istotą są problemy " z zajsciem naturalnym" to oczywiście
    przepraszam za moją wypowiedź.U nas też tak jest że właściwie można by tylko
    sztucznymi metodami. I tu również jak jedna z moich poprzedniczek w temacie-
    mysmy się nie zdecydowali ze względu na nasze przekonania + ogromna kasa na
    to , a przecież można ją przeznaczyć dla dziecka...
    Co do tematu: Facetom trudniej dojrzeć do takiej decyzji. Mam przyjaciółkę,
    która ma problemy z "zajściem". Leczy się, ale ma niewielką szansę. Strasznie
    chciałaby adoptować. Ale mąż podchodzi do adpocji jako "zło konieczne" więc jak
    na razie nie ma szans go przekonać. Doprawdy nie wiem co mogło by byc
    argumentem, co mogło by przekonać. Ty znasz go najlepiej, moze znajdziecie czas
    wspólny zeby dogłębnie pogadać? Wejdź też na www.nasz-bocian.pl. na forum są
    tam właśnie takie tematy... moze znajdziesz podpowiedź dla siebie?
  • verdana 14.08.06, 20:05
    Coś mi sie wydaje, ze mamy tu trolla.
    Bo inaczej nie moge wytłumaczyc 'drobnego przeoczenia", jakim jest niemozność
    zajścia w sposob naturalny w ciążę.
    A adoptować dziecko, zeby nie miec kłopotow ze wstawaniem w nocy i bolącymi
    piersiami, to najgorsza motywacja, o jakiej słyszałam. Lepiej kupic sobie
    lalkę.
    --
    Mops w naturalnym środowisku

    img182.imageshack.us/my.php?image=dsc06454rq.jpg
  • honi_29 14.08.06, 21:24
    Verdana,a tak bliżej,to o co Ci chodzi?
  • honi_29 21.08.06, 13:19
    Udało się,zgodził się!!!Od czego teraz zacząć starania?Proszę o pomoc i
    podpowiedźsmile
  • leli1 21.08.06, 21:29
    honi musisz zglosic sie do Osrodka, najwygodniej do najblizszego, ale oczywiscie niekoniecznie. Poczytaj na bocianie jakie Osrodki z Twojego regionu są polecane. Potem postępujesz zgodnie z wytycznymi osrodka, a te sa różne więc musisz dowiedziec sie konkretnie czego od was oczekuja.
    Powodzenia.
  • kasiapfk 22.08.06, 07:17
    Honi, prtoszę tylko zastanówcie ise, ćzy on nie zgodziłsię "dla świętego
    spokoju". PRzegadajcie jeszcze raz tę psrawę. Niestety i na bocianie są
    historie, gdzie mąż zrobił uprzejmości i się zgodził, a tej rodziny juz nie
    ma. Nie wytrzymałą próby czasu. I uwikłano w to dziecko sad
    pozdrawiam,
  • honi_29 22.08.06, 12:09
    Dzięki.Przemyślimy sprawę raz jeszcze na spokojnie i nie zrobimy nic,co mogłoby
    sprawić,że dziecko będzie u nas nieszczęsliwe.Spokojna głowasmile
  • honi_29 14.08.06, 21:38
    Ja rozumiem Verdano,że Ty wiesz najlepiej,że moje powody są błahe i nijakie jak
    ja sama,jednak ja prosiłam o pomoc w przekonaniu męża do adopcji dziecka,o
    podanie jakiegoś niezbitego argumentu,a nie o ocenę mojej decyzji.Nie wydaje mi
    się żebym była zmuszona do podawania bliższych informacji na temat mojego
    zdrowia i przyczyny niepłodności,ale Tobie mądra kobieto dorosłych już dzieci
    wydaje się,że skoro powiedziałam "A",powinnam powiedzieć :"B".Uważam,że nie
    muszę się nikomu tłumaczyć,a Tobie już najmniej
  • cordata1 14.08.06, 21:52
    teraz to ja juz nie wiem, ale czy powodem do adopcji moze byc tylko i wyłacznie
    niemożność posiadania własnych dzieci, lub wielkie problemy z zajsciem w ciaze?
    a co z paniami ktore po trudach porodu panicznie boja sie podjac decyzje o
    kolejnej ciazy ( nie mowie o samym bolu bo nie jest najgorszy),
    a co z kobietami dla ktorych kolejna ciaza moze byc jakimkolwiek obciazeniem
    dla organizmu? lub chociazby z osobami, ktore chca pomoc jakiemus dziecku
    odrzuconemu , niekochanemu i je adoptowac- dac DOM ( bo jak mi sie wydaje domy
    dziecka i domy malego dziecka pekaja w szwach..)
    wiem ze niejedna kobieta niemogaca miec biologicznego dziecka powiedzialaby ze
    to nie sa problemy i ze one zdecyduja sie je podjac, wiem ze tak jest ale
    przeciez ta kobieta ktora moze miec dziecko ale z jakichkolwiek powodow nie
    chce zajsc w ciaze a chce adoptowac zapewne bedzie je kochac tak samo mocno jak
    pierwsze swoje biologiczne dziecko ( np pani honi ma juz dzieciaczka).
    jak wyzej przpominam ze nie chce nikogo obrazac, chcialabym poznac inny punkt
    widzenia, nie chce nikogo urazac.
    pozdrawiamy
    --
    Karolina 4 marzec 2005
    www.snugglepie.com/ezb/177291.png
  • honi_29 14.08.06, 22:06
    Napisałam ten wątek również na emamie,bo częściej tam bywam niż tutaj(w
    zasadzie tutaj piszę pierwszy raz) i podano mi linki do stron o adopcji.Jak
    przeczytałam relację jednej z mam włos mi się na głowie zjeżył i doszłam do
    wniosku,że robię dobrze chcąc adoptować dziecko.Przeczytałam jak dzieci siedzą
    na nocniczkach wszyetkie razem i są z nich zdejmowane gdy wszystkie skończą
    (Tragedia!),przed zaśnięciem opiekunka klaszcze w dłonie,by uspokoić dziecko!
    Tragedia!),żadne z dziecki nie ma swojej przytulanki,bo codziennie dostaje
    inną,żeby się nie przyzwyczaiło.Boże!!!!!!! Chcę zabrać z takiego miejsca takie
    dziecko nawet w tej chwili.Chcę dac mu normalny dom,miłość i poczucie
    bezzpieczeństwa,a słyszę,że jestem nienormalna,bo nie chcę rodzić chociaż
    mogę.Jasne,lepiej udawać,że nic się nie dzieje,że tym dzieciom jest całkiem
    fajnie i jak najszybciej zapomnieć o ich małych-wielkich tragediach.
  • hanna26 15.08.06, 00:23
    Honi, naprawdę nie wiem, czy mam się śmiać, czy płakać nad twoją naiwnością.
    Tak, domy dziecka są pełne, ale nie zdrowych maluszków z uregulowaną sytuacją
    prawną, gotowych do adopcji. One są pełne sierot społecznych, z nieuregulowaną
    sytuacja prawną, których rodzice mają zawieszone, ale nie odebrane prawa
    rodzicielskie. Sa też pełne rodzeństw, a ponieważ panuje zasada nierozdzielania
    braci i sióstr, kilkuletnie dzieci nie mają aż tak wielkiej szansy na adopcję -
    w końcu nie każdy potencjalny rodzic adopcyjny jest gotowy przyjąć kilkoro
    dzieci. Są też pełne dzieci chorych, z różnymi stopniami upośledzenia, nad
    którymi opieka jest daleko bardziej uciążliwa niż wstawanie nocą do dwulatka.
    Nie, nie uważam, że jesteś nienormalna. Uważam, że po prostu nie masz pojęcia o
    czym piszesz. I uważam, że jeżeli już teraz jesteś zmęczona będąc z własnym
    dzieckiem, to wybacz - nie wyobrażam sobie, żeby ktoś mógłby Ci powierzyć
    malucha z takimi przeżyciami.
    A tak w ogóle, to motywacja typu: "Chcę pomóc biednej sierotce" jest
    najgorszą z możliwych.

    --
    Jakość zabawy, podobnie jak jakość życia nie zależy od warunków materialnych
  • dalekikoniecpolski 15.08.06, 09:19
    Jeśli zamierzasz adoptować, to przygotuj się na to, że bedziesz się musiała mocno tłumaczyć z podjętej decyzji. Ośrodek adopcyjny, sąd będą - wiercić dziurę w brzuchu, by dowiedzieć się "Dlaczego?". To najczęściej gęste sito, przez które osoby z motywacją " bo mi się nie chce urodzić", "bo żonie bardzo zależy" nie przecisna się. Uwierz mi, ale oa nie czekają z otwartymi osobami na każdą osobę, która deklaruje chęć pomocy "biednym sierotkom", bo to za mało. To za słabe argumenty, bo stworzyć bezpieczną rodzinę dla dziecka z bagażem doświadczeń czasem trudnych do wyobrażenia. Wbrew pozorom, chętnych, tych przesianych i podszkolonych, jest mnóstwo, więcej niż te "dmd zapchane dziećmi".
    Boisz się karmienia, nocnego wstawania, zamieszania z noworodkiem, a ja myślę że to bajka w porównianiu z okresem adaptacji dziecka adoptowanego, z czasem potrzebnym na wyciszenie jego skołatanej psychiki i usunięcie złych doświadczeń. Trzeba mieć w sobie dużo siły, cierpliwości i wiary, bo inaczej odrzucisz je i skrzywdzisz powtórnie w tak krótkim życiu.
    Nie przekonuj też męża na siłę, nie każdy potrafi przyjąć i pokochać "obce" dziecko, nie mozna adopcji traktowac jak kaprysu.
  • honi_29 15.08.06, 10:20
    A ciąża tylko przez in vitro nie jest wystarczającym argumentem dla Ośrodka
    Adopcyjnego?Może nie stać mnie na nie,a leki przygotowujące organizm też
    najtańsze nie są.Wiem,że "utrzymanie" dziecka nie jest "tanie",ale nie wydaję
    jednorazowo 10 tys.
  • pasodoble 15.08.06, 11:29
    honi_29 napisała:

    > A ciąża tylko przez in vitro nie jest wystarczającym argumentem dla Ośrodka
    > Adopcyjnego?Może nie stać mnie na nie,a leki przygotowujące organizm też
    > najtańsze nie są.Wiem,że "utrzymanie" dziecka nie jest "tanie",ale nie wydaję
    > jednorazowo 10 tys.

    Honi, Ty chyba jednak nie przemyślałaś decyzji o adopcji na poważnie. Jeżeli
    chcesz adoptowac bo nie masz pieniędzy na in vitro, to moim zdaniem, to nie
    jest najlepsza motywacja.
    Pytasz, jak przekonac męża do adopcji? Nic na siłę, może najpierw sama to
    dobrze przemysl.
  • verdana 15.08.06, 17:56
    Chyba mąż wie co robi, gdy się sprzeciwia.
    Co będzie, jesli do adoptowanego dziecka bedziesz musiała wstawać w nocy przez
    pare lat? Co będzie, jesli sie okaże, ze nie da się kontynuowac studiów, bo
    dziecko wymaga leczenia, pomocy, stałej obecności matki?
    Chcesz dziecko z DD, bo nie masz ochoty na zajmować sie kłopotliwym
    niemowlęciem? To motywacja, ktora niezaleznie od zgody męza prawdopodobnie
    zdyskwalifikuje Cie jako matkę adopcyjną.

    --
    Mops w naturalnym środowisku

    img182.imageshack.us/my.php?image=dsc06454rq.jpg
  • cordata1 15.08.06, 21:45
    wszystko zalezy do człowieka, od odpowiedzialnosci z podjetej decyzji.
    jezeli maz nie chce, tzn tez nie chce za bardzo biologicznego dziecka (?) ale
    gdyby sie trafilo to byloby ok, a adopcja to juz sie trzeba postarac, moze byc
    inaczej, trudniej ( bagaz zlych doswiadczen- nie kazdy ma na tyle cierpliwosci
    i chce sie poswiecac-"przeciez juz mamy dziecko pocosmy se wzieli jeszcze
    dodatkowy probelm".)
    dodatkowo nikt nie odpowiedział na moje pytania co z kobietami ktore mialy
    ciezki porod lub dla ktorych ciaza bylaby jakimkolwiek obciazeniem dla
    organizmu, ja np wiem ze kolejnego dziecka nie moge urodzic naturalnie, musi
    byc cc.
    co z takimi osobami, czy skoro moge zajsc w ciaze nie moge adoptowac?
    zapewne nie jest to powod wystarczajacy aby adoptowac.?.
    Pisza panstowo, iz pni honi trudno zajac sie biologicznym dzieckiem, a chce
    jeszcze sobie robic dodatkowy problem z adoptowanym, fakt ze moze to niektore
    osoby przerosnac i wtedy jak napisal ktos wyzej, skrzywdzone zostanie kolejny
    raz niewinne dzieciatko, ale taz przezciez wtedy mozna napisac ze gdyby pani
    honi "wpadla" to mialaby problem z kolejnym biologicznnym i je porzucila?
    staram sie wierzyc w ludzi, moje przemyslenie wychodza z zalozenia ze kobieta
    pokocha dziecko bezwzglednie czy jest adoptowane czy nie, moze miec problemy,
    narzekac ale ta milosc istnieje i staje sie kazdym dniem sielniejsza.
    ja tez narzekam ze nie mam czasu dla siebie, dla swoich koni, na swoja prace
    zawodowa a wszystko to poswiecam corce i choc czasem mi sie marzy
    popoludnie "spokoju " i eksmisja Kralucha do babci to jednak ciesze sie ze tak
    jest i kocham ja ogromnie. dodatkowo niemozliwosc powrotu do pracy zawodowej
    spowodowana jest tym ze jezdzimy jakies 3 razy w tygodniu na rehabilitacje i
    musze znalesc czas dla niej i na cwiczenia. Owszem narzekam, ale musze z nia
    byc bo CHCE widziec jak poszly cwiczenia, podac ulubiana zabawke, posciskac sie
    itp.. jakos lecismile)))

    --
    Karolina 4 marzec 2005
    www.snugglepie.com/ezb/177291.png
  • marijohanna 17.08.06, 16:09
    honi IUI, w wyniku czego poczal sie twoj synek, nie jest sztucznym
    zaplodnieniem, wiec nie mieszaj pojec.
    Sztuczne zaplodnienie jest wtedy gdy nastapi poza cialem matki.

    Twoje motywacje sa najgorsze jakie slyszalam i zostalo juz to objasnione
    dlaczego. Gdy w ten sposob zeprezentujesz sie w osrodku, sadze, ze was nawet nie
    zakwalifikuja.

    --
    Musze odstawic trunek z la manchy, niedzwiedzie widze tanczace z amorkami, a do
    tego swiece i kaganki, czary mary jakieswink /by soledag/
    ♥♥♥♥♥
  • honi_29 17.08.06, 20:53
    Tak mój synek począł się na drodze IUI,ale teraz nastąpiły pewne zmiany,o
    których nie chcę mówić i nie muszę i zostaje nam tylko in vitrosad
  • marijohanna 17.08.06, 23:03
    honi, tez przez to wszystko przechodzilam (IUI, ICSI itd.), ale adopcja nie jest
    alternatywa do invitro.

    ma tyle wspolnego, ze efektem jest maly czlowieksmile) ale motywacje i podejscie do
    tematu jest inne.

    u mnie bylo troche odwrotniewink ja sie zgodzilam na ICSI, bo proces adopcyjny
    wydal mi sie za bardzo skomplikowany. z przekonania chcialam zawsze adoptowac
    dziecko. no i jestesmy w trakciesmile

    --
    Musze odstawic trunek z la manchy, niedzwiedzie widze tanczace z amorkami, a do
    tego swiece i kaganki, czary mary jakieswink /by soledag/
    ♥♥♥♥♥
  • marijohanna 17.08.06, 23:06
    jesli jestes przekonana do adopcji i "problem" jest w przekoniau meza, to po
    prostu rozmawiajcie na ten temat. nie probuj niczego wymuszac, szantazowac,
    stawiac warunki. kazdy musi sam dojrzec do tej decyzji.
    moj tez poczatkowo nie chcial. a pozniej sam dzwonil do osrodka..

    --
    Musze odstawic trunek z la manchy, niedzwiedzie widze tanczace z amorkami, a do
    tego swiece i kaganki, czary mary jakieswink /by soledag/
    ♥♥♥♥♥
  • cordata1 19.08.06, 14:46
    bo proces adopcyjny
    > wydal mi sie za bardzo skomplikowany. z przekonania chcialam zawsze adoptowac
    > dziecko. no i jestesmy w trakciesmile

    co to znaczy "z przekonania"?? tzn np chcec pomocy dziecku? bo tu napisano ze
    jest to najgorszy powod do adopcji. Czy moze wazne jest dla pani dziecko a nie
    czy jest ono biologiczne czy adoptowane?
    nie chce obrazac pani, ani drążyc złosliwie, ale nie mam z kim na zywo
    poromawiac na ten temat wiec moze pani mi opowie o podjeciu tej waznej decyzji.
    pozdrawiamy.
    --
    Karolina 4 marzec 2005
    www.snugglepie.com/ezb/177291.png
  • marijohanna 19.08.06, 18:49
    nie wiem co hanna miala na mysli, mysle, ze uzyla skrotu myslowego, bo chyba o
    to zdanie o "sierotce" chodzi??

    ale owszem dziecko powinno sie adoptowac z checi pomocy, z checi obdarzenia go
    miloscia.

    w moich formularzach napisalam m.in., ze wyobrazam sobie zycie bez dziecka
    biologicznego, ale nie wyobrazam sobie zycia bez dzieci. nie wiem czy odpowiada
    to na Twoje pytanie.


    --
    Musze odstawic trunek z la manchy, niedzwiedzie widze tanczace z amorkami, a do
    tego swiece i kaganki, czary mary jakieswink /by soledag/
    ♥♥♥♥♥
  • cordata1 19.08.06, 21:55
    chyba tak.. wiesz ujelas bardzo trafnie to czego nie za bardzo umialam ujac w
    slowa.
    mam bilogiczna corkei nie do konca jeszcze wiem czy chce znow rodzic, ale chce
    miec dzieci zdecydownie wiecej niz jedno. nie wiem czy mnie zaraz ktos nie
    zaatakuje ze usiluje sie wymigac od ciazy i niewygod z tym zwiazanych, porodu,
    karmienia, nocnego wstawania, bo tak nie jest.


    --
    Karolina 4 marzec 2005
    www.snugglepie.com/ezb/177291.png
  • marijohanna 19.08.06, 23:44
    ja wlasciwie zawsze chcialam adoptowac. moze tez dlatego, ze moja mama wychowala
    sie w Domu Dziecka i ten temat ciagle u nas w domu sie przewijal..
    moj m. jednak nie byl przekonany do konca. chcial miec jedno dziecko
    biologiczne, wiec nasz "plan" poczatkowy byl taki: jedno dziecko biologiczne i
    jedno lub dwojka adoptowana. gdy okazalo sie, ze nie zostaniemy rodzicami na
    drodze naturalnej, chcielismy zdecydowac sie "tylko" na adopcje.. ale przerazaly
    mnie te wszystkie procedury, obawialam sie tego striptizu psychicznego w
    osrodkach, wielka niepewnosc, szarpanine z urzedami i biurokracja. powiem Ci, ze
    u mnie to byl powod aby sprobowac invitro, bo nie wyobrazalam sobie aby obcy
    ludzie tak gleboko wchodzili w moje intymne zycie.
    z tego tez trzeba sobie zdawac sprawe.. i do tego dojrzec.. teraz wrecz uwazam
    to za blogoslawienstwo, ze mam sztab specjalistow, psychologow, ktorzy sa do
    mojej dyspozycji w razie watpliowsci.

    nie znam Twoich motywacji, ale kazdy kto zetknal sie z tematem adopcji, wie, ze
    zazwyczaj to nie sa grzeczne, slodkie bobasy, a dzieci po "przejsciach",
    straumatyzowane, wymagajace szczegolnej opieki i troski.

    chyba to miala na mysli hanna, ze czesto ludzie lituja sie nad "biedna sierotka"
    i mysla, ze wezma sobie ja do domu jak laleczke, ktora bedzie wdzieczna za
    wszystko co dla niej zrobilo dobre panstwo.


    sorry, ze tak nieskladnie, ale mam ciezki dzien za soba i jetsem zmeczona.

    pozdrawiamsmile)


    --
    Musze odstawic trunek z la manchy, niedzwiedzie widze tanczace z amorkami, a do
    tego swiece i kaganki, czary mary jakieswink /by soledag/
    ♥♥♥♥♥
  • magasi9 20.08.06, 09:18
    ja czuje dokladnie tak samo.. tak jak ty napisalas w swoim wniosku adopcyjnym,
    ja tez wyobrazam sobie zycie bez dziecka biologicznego, ale nie wyobrazam sobie
    zycia bez dziecka.

    trzymam kciuki smile
  • piotrek-05 27.01.19, 13:41
    Jestem mężem którego żona chcę adoptować dziecko a ja się waham.
    Mamy dwoje dzieci - dwóch chłopaków 5 lat i 3 lata.
    Powiem szczerze że jedyny powód przez który się zastanawiam to to że jakieś dziecko będzie miało normalne życie jeżeli je adoptuję - mamę tatę i rodzeństwo. - jeżeli nie to to powiem trochę kolokwialnie - zrobili byśmy sobie trzecie dziecko (żona nie ma przejść po porodzie ani żadnych koszmarów przez porody) W sumie przewertowałem internet i nie znalazłem nikogo kto by miał podobny dylemat. tzn. chcemy trzecie dziecko możemy je urodzić (ani Ja ani Żona po dwóch porodach nie widzimy większych przeszkód) ale się tak zastanawiamy aby adoptować aby niechciane dziecko miało dom. Czy to normalny dylemat, tak jak pisałem wcześniej wszyscy chcą adoptować dziecko bo albo nie mogą mieć albo mają traumy z porodem?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka