Dodaj do ulubionych

MÓWCIE PRAWDĘ!!!

IP: *.* 15.07.02, 00:46
Kochani!...Mam 26 lat. 26 lat temu moja biologiczna matka zrzekła się praw do mnie i podpisała zgodę na adopcję. Adopcyjna mama zmarła, gdy miałam 5 lat. Adopcyjny ojciec kocha mnie, ale słabo sobie radził. Nigdy nie powiedziałby mi prawdy, gdybym się sama nie domyśliła. Nie zapomnę tej chwili, kiedy przycisnęłam do muru moją ciocię, która mi powiedziała o adopcji. Nie zapomnę chwili, gdu znalazłam rodziców (nie mamy kontaktu). Chcę Wam, którzy decydujecie się adoptować dziecko, powiedzieć tylko jedno: NIE WOLNO WAM KŁAMAĆ. NIE WOLNO WAM KŁAMAĆ NAWET - A MOŻE PRZEDE WSZYSTKIM - PRZEZ MILCZENIE. ONO MUSI WIEDZIEĆ, ŻE NIE JEST WASZYM BIOLOGICZNYM DZIECKIEM. IM PÓŹNIEJ MU POWIECIE - TYM GORZEJ. NIE ZWLEKAJCIE. JEŻELI DOWIE SIĘ OD INNYCH, JEŚLI SIĘ SAMO DOMYŚLI - MOŻE BYĆ ZA PÓŹNO. NIE ODBUDUJECIE JUŻ ZAUFANIA. OSZUSTWO JEST ZAWSZE OSZUSTWEM, NAWET W DOBREJ WIERZE. POWIEDZCIE WASZEJ CÓRCE LUB SYNOWI, ŻE WYRÓSŁ NIE W BRZUSZKU MAMUSI, ALE W JEJ SERCU. ALE NIE KŁAMCIE. A JEŻELI ZECHCE ZNALEŹĆ BIOLOGICZNĄ RODZINĘ - PO PROSTU PRZY NIM BĄDŹCIE. Sama dziś jestem mamą. Mam 4 - miesięczną córeczkę. I też chciałabym kiedyś adoptować dziecko. ADOPTOWAĆ, TO ZNACZY URODZIĆ PRZEZ MIŁOŚĆ, Z WYŁĄCZENIEM MACICY. ADOPTOWAĆ DLATEGO, ŻE TO DZIECKO WAS POTRZEBUJE. Nie zmarnujcie tego... Pozdrawiam. Adoptowana
Edytor zaawansowany
  • Gość edziecko: kaasia IP: *.* 15.07.02, 10:09
    Zgadzam się z Tobą i aż dziwne, że jeszcze nikt nie poruszył tu tematu jawności adopcji. Kiedy powiedzieć o tym dziecku? - myślę, że na tyle wcześnie, żeby potem nie pamiętało tego momentu, żeby rosło w takiej świadomości, żeby to było normalną sprawą. Nasza Ania ma 2,5 roku i nie pyta jeszcze o rodzenie, o ciąże itp., ale myślę, że ten czas jest bliski. I prawdę mówiąc chciałabym żeby już nadszedł... sama trochę się boję, że coś zchrzanię...Czy ktoś może podzielić się swoimi doświadczeniami w tej materii?Kaś
  • Gość edziecko: jlopuszynski IP: *.* 15.07.02, 11:42
    Tak się składa, że ja zacząłem o tym mówić mojemu 2,5 letniemu synowi. Nie pamiętam już konkretów, ale na zmianę były to metaforyczne opowieści i rzeczowe relacje -dlaczego podjęliśmy z żoną taką decyzję, jak wyglądały wizyty w ośrodku TPD(zresztą później zażyczył sobie, by go tam zaprowadzić)jak wyglądała procedura sądowa itp. Czasem traktował to jak bajkę, która nie bardzo go dotyczy, czasem w skupieniu słuchał i po krótkim "acha" biegł na podwórko. Pamiętam moje przekonanie, że nie muszę starać się, żeby zrozumiał o czym mówię-on wszystko pamiętał i po czasie wracał po wyjaśnienia.pozdrawiamjędrek
  • Gość edziecko: mjm IP: *.* 10.09.02, 14:05
    Mam adoptowaną siostrę cioteczną. Kilka lat młodzszą. Jej mama (ciocia jest samotna matką) nigdy nie ukrywała przed nią prawdy. W raz z pytaniami "skąd się wzięłam", udzielała jej informacji. Oczywiście odpowiedznio do wieku dziewczynki. Początkowo wystraczyła odpowiedź, "że nie, nie była w brzuszku u swojej mamy, ale to tylko taka mała pomyłka, bo mama przecież ją strasznie kocha i właśnie na nią czekała", z wiekiem kolejne szczegóły. Zadawała pytania mnie, moim rodzicom, dziadkom. Czasami były bardzo dziwne. W podtekście prawie zawsze było pytanie, czy ją kochamy. I mam nadzieję, że wie, że tak jest.
  • Gość edziecko: goskax IP: *.* 17.07.02, 11:33
    Do Ente...Od dwóch lat jestem mamą. Jak pięknie napisałaś - swoje dziecko nosiłam w sercu, a nie pod nim ... Jest dla mnie wszystkim i własnie dlatego cierpię, gdy pomyslę ,że będę musiała mu powiedzieć prawdę... Nie chcę usprawiedliwiać Twoich rodziców, że nie powiedzieli Ci prawdy... mogę się jedynie domyślać,że chcieli zaoszczędzić Ci cierpienia,ale jak widzę przysporzyli jeszcze większego... Teraz dużo sie mówi o adopcji, potrzebie jawności,ukazują się książki , informacje kiedy i jak powiedzieć, ale kiedyś ? Dla mnie duzo znaczy Twoja prosba ...widzę, jak to wygląda z drugiej strony ... Mam też pytanie,czy mogę wydrukować Twoją prośbę i przekazać innym rodzicom adopcyjnym ? Pozdrawiam Cię ciepło i dziękuję ...
  • Gość edziecko: aka IP: *.* 01.08.02, 01:13
    Wiesz Sunna...Ja tez mam 4 miesieczna coreczke i tez mysle zeby kiedys adoptowac dziecko.Czasami (na przyklad teraz :) ),zastanawiam sie czemu o tym mysle...Przeciez moge urodzic..,a jednak tak mysle.Myslalam tak juz dawniej :) Mam moja niunie i kocham ja nad zycie.A jest jeszcze ta mysl,zrodzona moze wlasnie w sercu :),ze tam jest jednak ktos kto na mnie czeka.Irracjonalna mysl.I dla mnie trudna,bo adopcja wydaje mi sie rzecza trudna.A jednak w moim sercu jest takie miejsce gdzie rodzi sie ta milosc..Pozdrawiam Ciebie bardzo cieplo. Ucaluj coreczke :)Nana
  • Gość edziecko: DorotaO. IP: *.* 02.08.02, 06:54
    Co powiedzieć dziecku, gdy zapyta, dlaczego matka go nie chciała? Jak wytłumaczyć, że było skutkiem wakacyjnej pozamałżeńskiej przygody? Jak?!? Na szczęście Paulinka ma dopiero 3 miesiące, jeszcze o nic nie pyta. Jest w rodzinie zastępczej, czeka aż mąż jej matki zrzecze się praw rodzicielskich. A on ma to gdzieś, nie jego dziecko, niech idzie do domu dziecka... A tak maleńka miała by szansę na adopcję... Jest taka śliczna, grzeczna, kochana. Tak szybko się uczy, od kiedy tydzień temu zabraliśmy ją ze szpitala, gdzie leżała wśród 5 innych porzuconych dzieci.Jak jej kiedyś powiedzieć, że własna matka nawet nie chciała jej zobaczyć?!?
  • Gość edziecko: jlopuszynski IP: *.* 02.08.02, 08:52
    Ja chronię wizerunek biologicznej matki mego syna, bo od tego zależy jego poczucie tożsamości. Nie mówię prawdy bo sam jej nie znam, to że go odrzuciła dla mnie działa na jej korzyść. Snuję tylko przypuszczenia, które sprowadzają się od ogólnikowego: widocznie nie mogła, nie umiała, była chora i zrobiła to co mogła najlepszego-bez przeciągania sprawy zgodziła się na adopcję.Ale syn wprost nigdy nie zadał takiego pytania, zawsze to wypływało za naszych rozmów o tym jakie są motywy różnych ludzkich decyzji- on dzięki całej naszej rodzinie czuje się tak jakby był naszej krwi i często to komunikuje.pozdrawiamjędrek
  • Gość edziecko: siwaczka IP: *.* 05.11.02, 12:57
    Jędrek.Budujące są Twoje słowa na łamach tego Forum. Podziwiam Cię za proste widzenie tej sprawy. Mój maż jest podobnego zdania co Ty, ale on o tym nie mówi. Nie mówi do dzieci.Z ust moje pięcioletniej córki nigdy nie padło pytanie skąd się wzięła. Ona jest tak pewna tych wiezów krwi, że pewnie jej nie przyszło to do głowy? A może czuje cos podświadomie? Może boi sie zapytać? A może poprostu ja dziele włos na czworo? Nigdy, w całym dotychczasowym moim życiu nie miałam tak ogłuszającego momentu. Wiem co mam zrobić, ale nie wiem jak, przy ogromnej wiedzy jaką posiadam na ten temat.Pozdrawiam Jola
  • Gość edziecko: jlopuszynski IP: *.* 13.11.02, 12:32
    Jolu,żeby to powiedzieć nie trzeba mieć wiedzy poza tą, że to trzeba zrobić. Mówienie o tym 5-letniemu dziecku nie różni się od opowiadania mu bajek, czy czytania książek. Inicjatywa niestety należy do Ciebie, bo jeśli tak jest jak mówisz , to pytanie może nigdy nie paść, albo padnie wraz z hukiem zatrzaskiwanych drzwi w Twym domu, po tym jak ktoś "życzliwy" za kilkanaście lat poinformuje o adopcji Twoje dziecko. Jeśli masz tu jakiś opór, to niech zrobi to tata, my faceci też mamy intuicję jak takie rzeczy przeprowadzić, a ponadto jesteśmy bardziej "celowi" niż "problemowi"jeśli nie czytałaś, to przeczytaj artykuł na Bocianie "Adopcja-ujawnić czy zataić?" Tekst: Marianna Pszczółkowska :http://www.naszbocian.pl/modules.phpname=News&file=article&sid=131&mode=&order=0&thold=0pozdrawiamjędrek
  • Gość edziecko: siwaczka IP: *.* 15.11.02, 21:22
    Jędrku ... Dziękuję za odpowiedź. Przeczytałam artykuł, który poleciłeś. No cóż, należę do tej grupy mam, które chętnie by zapomniały skąd się biorą dzieci. Nie ukrywam żródła ich pochodzenia , ale o tym nie informuję ogółu. Stwierdzenia ( chyba z artykułu ) typu... " mój synek cieszy się, że ma dwie mamy i chwali sie przed całym przedszkolem " jakoś mnie nie przekonują. Jędrku ... Po przejrzeniu Twoich postów i po szperaniu w Naszym Bocianie wiem, że jesteś doświadczonym rodzicem w tym temacie. Mam problem, a nie jest to temat do dyskusji ( chyba ), którym bym chciała się z Tobą podzielić w bardziej bezpośredni sposób. Czy jest to możliwe?Pozdrawiam Jola
  • Gość edziecko: jlopuszynski IP: *.* 17.11.02, 19:14
    Jolu,nie o to oczywiście chodzi, by głosić światu tą dobrą nowinę, bo jest to jednak całkiem prywatna sprawa; co innego, gdy dziecko wiedząc o fakcie adopcji używa tej wiedzy by sobie radzić w różnych sytuacjach społecznych, że zacytuję kolejny raz mego syna: " ja jestem adoptowany, a ty nie" gdy już mu brakowało argumentów, by pognębić przeciwnika na podwórku.Po latach ja także zapominam o adopcji, bo po prostu nie ma z tym problemu. Czasem tylko, gdy ktoś sprytnie zauważy, że nasz syn jakoś niepodobny do żadnego z nas, to albo mówię wprost, jeżeli uznam za stosowne, albo że podobny do któregoś dziadka.Nie wiem czy dotarła moja odpowiedź na priva, jeśli nie to daj znać.pozdrawiamjędrek
  • Gość edziecko: JolantaK IP: *.* 01.09.02, 17:32
    To chyba nie zupełnie tak że matka nie chciała zobaczyć własnego dziecka. Od roku wychowuję syna, którego też adoptowaliśmy i jego matka też nie chciała go widzieć.może to i lepiej bo już rok wcześniej też pożuciła dziecko, ale przyszła je zobaczyć kilka dni przed oddaniem do adopcji i się rozmyśliła. Na to dziecko już ktoś czekał a ona wzięła i wcale go nie wychowuje tylko sąsiadka.Wydaje mi się że kobiety, które potrafią się zrzec własnych dzieci tak naprawdę je kochają, bo nie jest im obojętny ich los. Dają im lepsze życie niż same mogłyby im dać.Ja sama chciałabym im za ten dar podziękować.
  • ulkar 02.04.04, 19:12
    Czy wszystko trzeba tak brutalnie? ja swojej córeczce powiem, że czasem i Panu
    Bogu zdarzają sie pomyłki i kobieta, która rodzi dziecko, wie, że urodziła
    dziecko nie swoje a innej kobiety. Nie chce go widzieć, żeby go nie pokochać,
    bo jak pokocha to nie zechce już oddać prawdziwej matce... a przecież wie, że
    nodsiła w brzuchu nie swoje dziecko. A dziecko nie jest winne, że urodziło się
    nie tej mamusi. Ta której jest, szukała go po całym świecie i znalazła, bo
    doprowadziła ją do dzieckoa miłość ... Wszystko mozna powiedzieć na parę
    sposobów, nie koniecznie, że było porzuconym i niechcianym dzieciem. Można
    powiedzieć, że było dzieckiem, którego rodzice bardzo pragneli i dlatego
    szukali .... co też jest bezsprzecznie prawdą, mozna powiedzieć, że jest
    dzieckiem wymarzonym wyśnionym, że na nie właśnie rodzice czekali.... że nie
    jest dziełem przypadku....
  • maryla41 02.05.04, 14:15
    Zastanawia mnie dlaczego mowi sie że matka nie widziała swojego dziecka ,a nikt
    nie mowi o tym ,że pierwsze co taka matka która mysli o oddaniu
    dziecka ,dowiaduje sie w osrodku to to żeby tylko nie oglądała dziecka i ta
    biedna matka targana tymi wszystkimi emocjami ,sama nie wie co ma robic , bo to
    przecież rady niby fachowcow ......czy jakiś rodzic adopcyjny słyszał o tych
    radach udzielanych matkom biologicznym , ??????
  • Gość edziecko: Magda72 IP: *.* 05.03.03, 11:37
    post usunięty na prośbę autorki
  • alltid_ung 27.07.03, 12:05
    Moja sasiadka zaadoptowala dwoje dzieci. tam u niej nie bylo mozliwosci do
    przemiliczenia, dziecko roslo ze swiadomoscia ze jest adoptowane - w gazecie
    miejscoeej oglosili ze ukochany syn/corka przybyli z nimi do domu pod tytulem
    adopcja (tak jak inni oglaszaja urodzenie dziecka)zdjecia z osrodka adopcyjnego
    gdzie jakas kobitka oddaje dziecko mojej sasiadce-tak jak inni fotografuja
    urodzenie dziecka. a kiedy przywiezli mlodsza dziewczynke starszy brat
    (adopcyjny) byl z nimi i odbieral siostre. Kurcze wszystko jakos tak naturalnie
    te dzieci nie pytaly o to czy sa odoptowane one rosly z ta swiadomoscia!!! Nie
    ma pytan i nie porozumien - teraz nawat starszy chlopiec chce poszukac
    biologicznej matki i adopcyjna matka bedzie mu pomagac. Moj kuzyn adoptpwal 14
    lat temu dziewczynke i ona nie wie ze jest adoptowana Jest mi strasznie szkoda
    i rodzicow i dziecka to bedzie straszne jak ona sie dowie!! I te jej pytania
    takie jak czy dlugo sie rodzila czy miala zoltaczke po porodzie i bolesne
    spojrzenia jej matki i uniki odpowiedzi -TO JEST STRASZNE- jak im pomoc?
  • pelik 07.08.03, 00:31
    Od 14 miesięcy jesteśmy z naszą córeczką. Ma teraz 2,5 roku i sama o nic nie
    pyta. Wykorzystujemy jednak niektóre sytuacje, by delikatnie wprowadzić temat
    adopcji. Czytamy książeczkę Katarzyny Kotowskiej "Jeż" - odnosimy opisaną tam
    w bajkowej formie adopcję Piotrusia do naszej, bajka o Calineczce też sie do
    tego dobrze nadaje, pdobnie jak film "Stuart Malutki" cz.I. Mamy kilka
    znajomych rodzin adopcyjnych i mówiąc o nich w domu używamy
    pojęcia "adoptopwane dzieci" - zawsze w kontekście wielkiej miłości ich
    rodziców. Mam nadzieję, że uda nam się ten temat rozwijać w jak najbardziej
    naturalny sposób.
  • e5121 18.05.04, 19:46
    Moi Rodzice już nie żyją. Pól roku temu na pięć minut przed pogrzebem Mamy ktos
    życzliwy powiedział mi "prawdę". Pytam po co? Cieszę się, ze mi śp. Rodzice nie
    powiedzieli i nie mam do nich pretensji i żałuję, że w ogóle mi to ktos
    powiedział.To co wiem utwierdziło mnie w przekonaniu,że moja Mama była ideałem
    człowieka. I już.
  • ro0203 11.03.04, 21:41
    Mój brat został adoptowany gdy miał 2 lata, teraz mówi,że wiedział o tym "od
    zawsze" i dzięki temu mogłam go odnaleźć. Gdyby adopcyjni rodzice ukryli ten
    fakt, to nie pozowlili by mi na poznanie go. Ja nie miałam szczęścia i nie
    zostałam adoptowana, a on nie miał rodzeństwa - teraz jesteśmy razem. Adopcyjni
    rodzice weźcie to pod uwagę.
  • 4chmurka 25.03.04, 14:03
    ładnych słów użyłaś: Popieram
  • e-milia44 02.05.04, 18:08
    pieknie napisalas: "urodzic przez serce..." pozdrawiam smile))
  • irena1 16.06.04, 13:14
    Witaj !!!!
    Twoj list mnie bardzo wzruszył,tez jestm adoptowana,mam prawie 40 lat,moja mama
    adopcyjna mnie oszukiwała i wypierała sie nawet w momencie kiedy ktos inny mi
    to powiedział.Moja mama adopcyjna jest juz stara ma 83 lata,mieszka zemna i
    moja rodzina ,mieszkamy wszyscy za granica,niedawno powiedziała mi moje
    pierwsze imie i nazwisko ,odrazu wziełam sie do roboty,dałam w Polsce
    pełnomocnictwo zaufenej osobie ktora mi wszystko znalazła,najpiekniejsze jest
    to ze mam siostry ktore tak samo były oszukiwane,z jedna juz nawiazałam kontakt
    miałysmy spotkanie ,było cudownie,znalazłam jeszcze jedna ale narazie nichce
    kontaktu zachowuje sie dziwnie!!!!mozliwe ze ja strasznie oszukiwali,tej
    trzeciej siostrze jestem na tropie,wiem czuje to ze sie wszystkie spotkamy bo
    krew niejest woda,a miec rodzenstwo to najlepsza zecz na swiecie,kolezanki
    mozna wybrac ale siostry nie bo tu sa!!!!!i zostaja.
    Tez apeluje do wszystkich rodzicow ktorzy adoptuja,NIE OKłAMUJCIE SWOICH
    POCIECH,DOWIEDZCIE SIE CZY WASZE DZIECI MAJA RODZENSTWO,NIE BADZCIE
    EGOISTAMI,WYCHOWUJCIE SWOJE DZIECI OD SAMEGO POCZATKU Z DOZYM ROZSADKIEM.
    Moja adopcyjna mama teraz załuje ze mi nie powiedziała wczesniej o rodzenstwie.
    Trudno tych 37 lat nie mozna zwrocic ,ale z ukochanymi osobami zawsze to mozna
    nadrobic!!!!
    POZDROWIENIA Z ZAGRANICY!!!!!!
    ADOPTOWANA ALE JUZ NIE JESTEM JEDYNACZKA!!!!!!!!
  • Gość edziecko: jlopuszynski IP: *.* 02.12.02, 09:24
    Jeszcze jedna udana adopcja, chociaż poddana bardzo ciężkiej próbie. jędrek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.