Dodaj do ulubionych

dobrowolna wplata na konto osrodka

19.02.07, 20:34
czesc,
czy ktos moglby mi doradzic ile wplacic na konto katolickiego osrodka
adopcyjnego zeby bylo to dobrze widziane przed procedura kwalifikacyjna?
jestesmy teraz na tym etapie i bardzo nam sie osrodek podoba, ale nie chcemy
zeby wyszlo, ze kupujemy sobie przychylnosc komisji, z drugiej strony boimy
sie, zeby nie bylo za malo...moze ktos ma doswiadzenie w tym wzgledzie,
prosze o pomoc
Edytor zaawansowany
  • leli1 20.02.07, 08:56
    u nas była "niby" dobrowolna wpłata, ale na zasadzie ze wszyscy dają 1000, to bylo 2 lata temu i wiem ze od tego czasu cennik jest waloryzowany wink.
    Ale wiem tez ze jesli kogos nie bylo na to stac to dawal mniej.
  • bella43 20.02.07, 09:07
    My daliśmy 200 zł ( to było 6 lat temu).
  • natasza70 20.02.07, 18:40
    dzieki ogromne za pomoc, duza rozpietosc w sumie miedzy 1000 i 200 zl...ale
    taka odpowiedz mnie zadowala
  • kasiapfk 20.02.07, 20:38
    Jeśli chodzi ci o warszawski koao, to cię mocno rozczaruję. Komisja W OGÓLE nie
    ma pojęcia kto wpłacił a kto nie. Po prostu pani, która księguje, informuje PO
    komisji.
    Zresztą nam wyraźnie powiedziano, że żadne akcje "Wspomagające" nie wpłyną na
    decyzję komisji. I, że twierdzenie: "nie dostaliśmy kwalifikacji bo nie
    wpłaciliśmy jest równie niedorzeczne jak oczekiwanie "przychylności" gdy się
    wpłaci." - cytat z pracownikó koao.
  • leli1 21.02.07, 07:42
    Kasiu a czemu miałabys autorke rozczarowac, ja byłabym b.zadowolona po usłyszeniu takiego komentarza ze strony OA....no tyle ze go nie usłyszalismy.
    Ta kwota była dla nas dosc duzym obciążeniem, musielismy ją zapłacić na 2 raty, ale niestety nikt nas nie poinformował, że mozemy zapłacic mniej (o tym sie dowiedzielismy po fakcie od innych uczestnikow szkolenia).
    I faktycznie zapłacenie mniejszej kwoty nie miało przełożenia na otrzymanie lub nie kwalifikacji.
  • chrosna 21.02.07, 07:48
    Witam my też przychodziliśmy adopcjie w tym ośr. tylko że 2 lata temu i stawką
    było 800 zł.było to tłumaczone tym iz tyle kosztuje utrzymanie dziecka przez 3
    m. w ipo .My pieniążki wpłaciliśmy po kwalifikacji (a jak sie nie
    zakwalifikujesz???)i kwota byla 500 zł gdyż nasze dziecko było tam tylko 6 tyg a
    od trzech to ja kupowałam pieluchy i ubrania oraz sie opiekowałam byłam tam
    codziennie po 9-11 godzin i to nie tylko swoje dziecko przewijałam czy karmiłam.
    Więc z koleżanką uzgodnilyśmy że ta kwota bedzie wystarczająca
  • kasiapfk 21.02.07, 08:21
    chrosna, ale czy to takie niespotykane,ze musiałaś??? chciałaś chyba opiekować
    się innymi dziećmi. Dla mnie to naturalne,że jak nasze dziecko śpi to zajmuję
    się innymi! Zwłąszczą,ze w ipo nigdy nie za wiele rąk do pracy. A pieluch,
    pieniędzy i daró rzeczowych to spłnęło do IPO ogromne ilości w czasach, gdy
    mysmy byli po adopcji. Po prostu rodzice ise skrzyknęłi i pomagali. Bo tak
    należy. Żadna łaska. Być moze twoim dzieckiem też ktoś się tak zajmował, włacił
    do koao więcej pieniędzy i nie WYCENIAŁ swojej pracy. Nie podoba mi się taki
    cierpiętniczy ton.
  • chrosna 21.02.07, 20:19
    wiesz co kasiapfk gdzieja napisałam że musiałam przeczytaj?????????????// i nie
    oceniaj
  • chrosna 21.02.07, 20:21
    a powiem ci jedno że nie opiekowałam się tylko dziećmi z sali naszej malej ale
    ze wszystkich sal. i to bez przymusu
  • agaxx 26.02.07, 19:29
    my wpłacaliśmy "darowiznę na cele statutowe" 1500 zł + musieliśmy kupić
    wyprawkę dla niemowlaka do domu dziecka ...koszt ok 400 zł... 3 miesiące temu
  • mamamonika1 01.03.07, 12:15
    Czytam to i jestem zdziwiona, bo nam zwyczajnie podczas pierwszej rozmowy
    (07.02.2206) powiedziano, ze proszą o wpłatę darowizny na rzecz KOAO w
    wysokości 500 zł. Nawet nam nie przyszło przez mysl, że jest to dobrowolna
    opłata. Uiścilismy ją od razu jeszcze przed pierwszymi zajęciami, zresztą bez
    jakiegoś żalu oczywiście, wiedząc jakie KOAO ma koszty w związku z charakterem
    swojej pracy i prowadzeniem IPO. Zdziwiona jestem, że w tym samym ośrodku (W-wa
    KOAO) ktoś miał sugerowane inne kwoty. Tak więc Nataszo70 myślę, ze 500 zł jest
    dobrą kwotą , chyba, ze masz chęć dać więcej.
    Obecnie mamy w domu Marysię od 8 dni smile)))
  • ada244 08.03.07, 22:32
    U nas było podobnie, na samym początku szkolenia powiedziano nam , ze mamy
    wpłacic darowizne na rzecz ośrodka w kwocie 300 zł. wiec to dużo mniej niż w
    innych ośrodkach. Nie wiem jak jest w przypadku, gdy jest już po adopcji,
    wpłaca się jeszcze jakieś darowizny, takie dodatkowe, ale to chyba wyglądałoby
    na zapłata za adoptusia. Może ktos się orientuje w temacie już po adopcji, jak
    podziękować sensownie OA i np. rodzinie zastępczej?
  • ewkos74 14.03.07, 19:35
    Jestem w szoku jak to czytam.My też kończyliśmy kurs w KOAO,ale nikt nigdy nie
    prosił,nie proponował żadnej kwoty.....gratis wszystko!!!!przez 8 tygodni!!!!
  • eska302 11.04.07, 08:28
    Trafiłam na to forum przypadkowo....poszukiwałam w internecie miejsc gdzie jako
    matka biologiczna znajde wsparcie i razem z innymi takimi kobietami bede mogła
    wymienic opinie...jestem zszokowana ze dokonujecie takich wpłat na
    osrodki....ja skorzystałam z adopcji ze wskazaniem i uznaje to za najlepszą
    formę adopcji...miałam pełny udział w tym do jakiego domu trafi moje
    nienarodzone wówczas dziecko...rodzina adopcyjna zapewniła mi opiekę lekarską
    na jaką nie byłoby mnie stac.
  • leli1 11.04.07, 10:18
    nie wiem dlaczego jestes zszokowana?!
    Wszak odbywaliśmy szkolenia (zazwyczaj z drobnym poczęstunkiem typu kawa, ciastka), zapraszani byli fachowcy (typu położna, pani z poradni laktacyjnej itp....), rozmowy z psychologiem, testy, przyjazdy z Osrodka na "oględziny" warunków w domu.
    Ktos wykonywał swoją prace, za co normalnie należy mu się wynagrodzenie.
    Może akurat forma nie najszczęśliwsza (czyli "co łaska" - nigdy nie wiem ile to jest), ale nie oburzało mnie to że mam zapłacić.
    Podejrzewam że jesli na rodziców wybrałas pare, która uzyskała kwalifikacje z Osrodka, to także dokonywali jakis tam wpłat na rzecz Osrodka, a dodatkowo zapewniali Ci opieke lakarską.
    Dla mnie nie ma w tym nic szokującego....
  • eska302 11.04.07, 12:56
    nie nie z osrodka choc wiem ze w osrodku starali się o dziecko...ja nie
    zgłosiłam sie nigdy do tej instytucji zresztą tam nie dali by mi wyboru to oni
    by wybierali nie chciałam takiego systemu
  • kasiapfk 12.04.07, 08:47
    eska, tak z ciekawości: jak sprawdziłaś "psychikę" rodziców dla twojego
    dziecka? czy np nie są DDA, albo nie mają innych zaburzeń psychicznych,
    zdrowotnych? jest to możliwe w adopcji ze wskazaniem?
  • eska302 12.04.07, 09:12
    Myślę ze jesli miałabym jakiekolwiek watpliwości poprostu poprosiłabym ra o
    takie badania miałabym prawo jesli ra by zależało na dziecku wykonaliby takie
    badania dla mnie...wiem ze to cudowna ropdzina bo mają juz dzieci....i sa to
    dzieci wyjątkowe...miałam okazje byc u nich przed porodem i poobserwowac ich
    zycie rodzinne.
  • dota110 14.04.07, 22:56
    nikt ci nie da gwarancji ani nie bedziesz miala pewnosci jakimi rodzicami beda
    ci ludzie dla twojego dziecka tak samo jak my rodzice nie mamy pewnosci jakie
    beda nasze dzieci osrodek nie gwarantuje ze beda madre i piekne a my je kochamy
    takimi jakimi sa sa po prostu naszymi dziecmi.wydaje mi sie ze rodzice
    biologiczni tez nie zawsze sa idealami dla swoich dzieci.a dzieci oddane do
    adopcji napewno maja wiecej milosci od rodzico niz od kobiety ktora je urodzila
    i oddala wiec oczym my rozmawiamy.
  • eska302 17.04.07, 08:04
    dota nie mozesz oceniac nas kobiety matki bilogiczne w jednoznaczny sposób ze
    skoro oddałysmy dziecko to je nie kochamy....gdybysmy nie kochały nie
    zdecydowałybysmy sie na urodzenie....są rózne powody dla których podejmujemy
    tak cięzkie zyciowe decyzje....napewno nie jest to brak miłosci do narodzonego
    dziecka sad(( zasmuciłas mnie tą opinąsad((
  • ewelina0907 17.04.07, 11:06
    Eska302 nie przejmuj sie opinia doty.Chciala sie chyba dowartosciowac kosztem
    matek oddajacych dzieci do adopcji.Zapomniala lub nie wie,ze nie kazda z tych
    matek ma w d****swoje dziecko.Czesto decyzja o oddaniu dziecka jest okupiona
    cierpieniem i lzami na cale zycie.Dota ma teraz dziecko takiej kobiety i
    pinkoli,ze ona bardziej je kocha niz tamta.Takie podejscie dla mnie jest
    zalosne.
  • kasiapfk 18.04.07, 10:11
    a ja nie lubie jakiejkolwiek rywalizacji w uczuciach. Możecie się obrazić albo
    i nie: ale ja zupełnie nie dostrzega mb mojego dziecka. No nie istnieje dla
    mnie. Nie zauważam jej. Jeszcze jakiś rok, może dwa po adopcji czasem się
    zastanawiałąm nad jej życiem, ale teraz? teraz mi to lotto. Ot zyję sobie
    normalnie. Wszyscy żyjemy. moje dzieciaki nie czują "na plecach" oddechu mb, bo
    go nie ma.
    Ewelina, ja myslę,że nie wiesz co czuje dota, jelsi ona sama o tym nie napisze.
    Takie wróżenie pseudopsychologiczne to też moze być oznaką jakiegoś zaburzenia -
    jesli by rozumować twoimi kategoriami.
  • ewelina0907 18.04.07, 16:16
    Kasiapfk chyba mnie nie zrozumialas.Twoja postawa jako matki adopcyjnej w moim
    odczuciu jest w porzadku i tu chyba nikt nie moze nic zarzucic.Odnioslalam sie
    tylko do slow Doty:
    a dzieci oddane do
    adopcji napewno maja wiecej milosci od rodzico niz od kobiety ktora je urodzila
    i oddala wiec oczym my rozmawiamy.
    Dota nic innego nie zrobila tylko wartosciowala uczucia.Wszystkie matki
    oddajace dzieci do adopcji "wrzucila do jednego wora".I dziewczyna,ktora oddala
    dziecko po tych slowach naprawde mogla poczuc sie nie fajnie,delikatnie
    mowiac.Nie wierze,ze akurat ona oddala dziecko z blachych powodow.Nie oszukajmy
    sie patologiczne matki nie wchodza raczej na forum adopcyjne,one rodza i
    zapominaja o swoich dzieciach,bo musza uzywac zycia.Mysla o sobie nie o
    dzieciach,ktore oddaja.
    Sama jestem matka,urodzilam swoje dziecko i kocham je nad zycie.Moja mloda ma
    wszystko od urodzenia,jest kochana przez cala rodzine.Nigdy nie musialam nawet
    rozwazac takiej decyzji jak Eska.I wlasnie jako matka,ktora urodzila podziwiam
    dziewczyne.Wlasnie jej decyzja o urodzeniu i oddaniu,swiadczy o jej milosci.O
    tym,ze wyzbyla sie swego egoizmu,zeby tylko dziecku zapewnic jak najlepsze
    warunki,ktorych ona nie mogla mu dac,dla mnie taka matka jest WIELKA.
    I jak sie ma to do slow Doty?
    I jeszcze jedno nie mam zadnych zaburzen,no jesli dla Ciebie okazywanie empatii
    jest zaburzeniem,to tak mam silne zaburzenia.
  • zofijkamyjka 18.04.07, 20:51
    ewelina0907 napisała:

    Odnioslalam sie
    > tylko do slow Doty:
    > a dzieci oddane do
    > adopcji napewno maja wiecej milosci od rodzico niz od kobiety ktora je
    urodzila

    Myślałam że to oczywiste i że mb właśnie na to liczy
    > i oddala
  • ewelina0907 18.04.07, 22:12
    Czy wy naprawde nie widzicie w tym zdaniu wartosciowania uczuc?
    To byla odpowiedz Doty-matki adoptowanego dziecka dla Eski-matki,ktora oddala
    swoje dziecko.
  • eska302 19.04.07, 08:27
    Witam Was
    Poczytałam trochę tych wypowiedzi i mogę opowiedziec Wam jak to było ze mną i
    mysle ze nie jestem odosobnionym przypadkiem.
    O swojej ciązy dowiedziałam się dosc szybko na tyle szybko by złosic się do
    lekarza baaa nawet zaopatrzyc się w słynną tabletkę poronną z Holandii...mozna
    ją dostac zamawiając przez internet. Nie zrobiłam tego...choc mogę się
    spodziewac ze kiedys to dziecko stanie naprzeciwko mnie...nie wiem czy mi
    kiedykolwiek wybaczy, ze tak postąpiłam....czasem myslę ze chciałabym nigdy tej
    chwili nie dożyc.
    Dlatego dziwią mnie niektóre wypowiedzi bo ja moglam znalezc inne rozwiązanie,
    ale wolałam urodzic i dać szczescie ludziom, którzy o nim marzą... jedyny
    balsam na moje peknięte serce to taki że znam tych ludzi, że miałam szanse sama
    zadecydowac kto ma być rodziną dla "mojego" dziecka....i to najkochańszego
    dziecka.
  • leli1 19.04.07, 12:22
    Eska z całym szacunkiem dla twojej decyzji i Twojego sposobu myślenia, ale nie wierze ze znajde więcej osób (znaczy mb) tak myślących.
    Nie wierze w to, ze kobiety decydują sie urodzic dzieci niechciane, aby dac szczescie innym parom. Wierze natomiast ze robia to z milosci do tegod dziecka. Oczywiscie pomijam skrjane przypadki znecania sie lub nie dbania o dzieci. Moze o takich matkach dota myslala.
    Pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka