Dodaj do ulubionych

Znalazłam dzidzi i co dalej....?

02.05.07, 17:47
Witajcie
mam problem, znalazłam dzidzi do adopcji. W jednym z domów dziecka w moim
mieście jest 10 miesięczny maluszek. Nie wiem jak się do tego zabrać, czy
najpierw zgłosic to w moim ośrodku adopcyjnym czy może rozmawiać z dyrekcją
domu dziecka. Boje się, że się spóznię i dzidzi zostanie przedstawione innej
rodziniesadPoradzcie jak to zrobić?
Edytor zaawansowany
  • zajacowna 02.05.07, 18:32
    Ola idz do OAO i postaw sprawe otwarcie.I tak musisz przez nich adoptowac... bo
    oni maja Twoje papiery opinie itd.

    Idz do OAO.. to moje zdanie..

    P.S jestes pewna ze dzidzi ma czyste papiery? jest zrzeczenie?
    Dlaczego to dziecko jest w DD?
  • olus811 02.05.07, 19:13
    Tak myślałam, ze powinnam najpierw porozmawiać z ośrodkiem.
    Oni i tak wiedzą, że ja i moj mąż szukamy na własna rekę, więc nie powinni byc
    zdziwieni.
    W tym domu dziecka mam praktyki. dzieci jest dużo, ale wiekszość jest bardzo
    chora a zdrowe juz maja rodziców adopcyjnychsmile
    Ten maluszek ma uregulowaną sytuację prawną, chyba od niedawna. Ale jego rodzice
    pili alkohol i dlatego mały być dość długo diagnozowany. Jedyne co "zostało" mu
    po mamie biol. to imię i jest troszkę opużniony ruchowo, bo nadal nie siedzi ,
    ledwo trzyma główkę jak lezy na brzuszku, ale w domu dziecka powiedzieli, ze
    jest to spowodowane tym, że nikt nie ma czasu z nim cwiczyć.
    Ogólnie jest dzieckiem zdrowym. Nie ma żadnych powaznych schorzeń, no i nie ma
    mamysmile
    Ale masz rację...zgłoszę to w moim ośrodku adop. i ewentualnie zrobie co mi
    poradzą, chociaż nie ukrywam, że chciałabym już jutro pogadać z dyr. domu
    dziecka i prosić ..i błagaćsmile

  • zajacowna 02.05.07, 21:50
    powodzenia Ola... pisz na biezaco o postepach.. bede ciekawa!
  • dota110 03.05.07, 01:11
    Trzymam kciuki .Powodzenia
  • olus811 03.05.07, 11:09
    dzięki za wsparciesmile
    napisze Wam jak tylko dowiem sie czegoś więcej
  • mbw78 03.05.07, 09:48
    Nie musisz adoptować za posrednictwem osrodka!!!
    jesli jestes juz po calej procedurze to mozesz sama zlozyc sprawe do sadu jesli
    znalazlas dziecko szybciej niz twoje OAO.
  • kasiapfk 03.05.07, 12:10
    ale kwity a oao MUSI mieć, bo inaczej sąd zarządzi badania od nowa, logiczne? o
    czas tu chodzi, nieprawda?
  • olus811 03.05.07, 17:30
    tak, tak, myślę, że szybciej będzie przez OAO. Jak tylko dowiem się cos więcej o
    tym maluszku to pojadę do OAO. A wcześniej może wspomnę o moim pomyśle pani
    dyrektor z domu dziecka. Może sie uda i maluszek będzie miał rodziców, a rodzice
    będą mieć maluszkasmile
  • kasiapfk 03.05.07, 21:02
    olkuś, ja myslę,ze spokojnie mozesz spotkać się z dyrektorem dd i jednoczesnie
    w oao. Powiesz jaka jest sytuacja a sądzę, że oao nie odmówi pomocy. Jełśi syt.
    prawna małego jest jasna, to chyba i oao i dd i Wam przede wszystkim zależy by
    miałszybko nowy dom smile
    A przy okazji śad nie będzie zarządzał durnych dodatkowych badań, bo przecież
    kwalifikację macie smile)))))))
    powodzenia,
    k.
  • olus811 03.05.07, 21:35
    hihi, no własniesmile
    pozdrawiam
  • mbw78 04.05.07, 20:14
    Z tego co zrozumiałam to jest juz po kwalifikacji a w takim przypadku może sama
    złożyć sprawę w sądzie a OAO musi udostępnić całą dokumentację. Nie wiem skąd
    to oburzenie i ten ton...
  • luna133 04.05.07, 12:14
    Witaj, my również sami znależliśmy naszą dzidzię w domu
    dziecka,porozmawialiśmy z kierownikiem DD,uzyskaliśmy jego akceptację oraz
    wielką pomoca ,potem poinformowaliśmy nasz OAO i poproślilśmy ich o
    pomoc.Ponieważ wiedzieli że jak raz się już uczepiliśmy to nie ustąpimy więc
    pomogli nam załatwić wszystkie sprawy.Po tygodniu mieliśmy postanowienie sądowe
    że możemy zabrać dziecko do domu, po 1 mcu sprawę sądową ,która dawała nam
    pełne postanowienie o adopcji.Od tego momentu dzidzia była już nasza i miała
    nadane nasze nazwisko .Zyczę powodzenia.
  • olus811 05.05.07, 10:27
    Witajcie, jestem Wam bardzo wdzięczna ze wszelkie rady i słowa otuchy.
    Niestety z tej adopcji nic nie będzie. Tak ja sie spodziewałam, dziecko wczoraj
    zostało zaproponowane innej rodzinie.A ja miałam jechać do DD dopiero we wtorek(
    taki mam grafik praktyk. Pojechałam dzisiaj i niestety nie ma szans, dzidzi
    pójdzie do innej rodzinysad
    Więc szukamy dalej.....
  • klusqa 05.05.07, 22:43
    Przykro mi, ale mam nadzieję, że wkrótce znajdziecie swoje dzieciątko!
  • alis33 07.05.07, 08:35
    Olus bardzo mi przykro.
    Jeśli znajdziesz niunię w DD to nie zastanawiaj się i od razu rozmawiaj z panią
    dyrektor DD bo to oni wysyłają dokumenty do OAO ,że dziecko ma uregulowaną
    sytuację prawną i jest do adopcji.
  • olus811 07.05.07, 09:37
    mnie też jest przykro, juz sobie wyobrażałam jak jedziemy z dzidziunią na wakacjęsad
    ale trudno, ważne, że Mikołaj bedzie miał rodzine.W końcu nie my- rodzice tu
    jesteśmy najważniejsi, a dzieci, czyż nie?
  • dota110 08.05.07, 12:31
    Widocznie to nie byl bobas dla was ,na swojego musicie poczekac,a gdzies i on
    na was czeka.Napewno sie spotkacie jestem pewna.trzymam kciuki i zycze
    cierpliwosci.
  • stookrootka 24.05.07, 15:09
    czasem warto pogadać ze szpitalami w których matki zostawiają noworodki, jak
    znam życie nieraz droga takiego malucha ze szpitala (a szczególnie takiego
    gdzie nie ma oddziału preadopcyjnego) jest dość długa.
    Pozdrawiam i trzymam kciuki
    --
    Stookrootka
  • olus811 24.05.07, 17:32
    Szukałam na oddziałach, ale lekarze strzegą informacji. W styczniu sama leżałam
    na oddziale ginekologii, w tym czasie dwie dziewczyny rodziły i deklarowały, ze
    oddają dzieciaczki do adopcji. Obeszłam cały oddział, pytałam pacjentek(patrzyły
    na mnie jak na szaloną), pytałam lekarzy i pielęgniarek. Nikt nic nie
    powiedział. W moim OAO(zaznaczę, ze to Miejski, państwowy i niepłatny ośrodek w
    moim mieście, BARDZO ŻYCZLIWY!!!) dowiedziałam się, ze oddziały ginekologiczne
    maja podpisane umowy z prywatnymi OAO. O każdym narodzonym ("niechcianym")
    dzieciaczku natychmiast powiadamiają OAO, prywatny rzecz jasna.
    cóż....pieniążkisad
  • licia 25.05.07, 16:33
    A ktore to sa te prywatne??
  • kasiapfk 25.05.07, 18:26
    Licia, oluś nie wie co pisze -heheheh a lubi chyba zamieszać.
    w PL nie ma stricte prywatnych oao. Są publiczne i niepubliczne (powołane przez
    działające stowarzyszenia lub instytucje)
    A szpitale NIE DOSTAJĄ żadnych pieniędzy za powiadomieni o dziecku, to juz
    raczej rodziny szukające na własną rękę możnaby podejrzewać o gratyfikacje
    finansowe dla życzliwego personelu. (co ty oluś na to?)
    Jak się nie wie co pisze to lepiej nie pisać w ogóle...
  • kasiapfk 25.05.07, 18:30
    OLuś w szpitalu tobie, jako zupełnie obcej osobie NIKT nie ma prawa powiedzieć
    o takiej sytuacji! Byłoby to naruszenie wprost ustawy o ochronie danych
    osobowych i jest zagrożone sankcjami w prawie.
    Dla mnie info, że się nie dowiedziałaś jest potwierdzeniem, że szpital zna
    przepisy i robi z nich użytek. Chciałąbyś aby komuś zupełnie obcemu wyjawiono
    twoją dokumentację medyczną?
    Poza tym, w świetle obowiązujących przepisów to oao kwalifikują DZIECI do
    adopcji. Nie szpitale. (rozporzadzenie dot. działania oao).
  • olus811 25.05.07, 18:41
    Jaka Ty jesteś doinformowana!!! Szkoda, ze „błyszczysz” tylko suchą wiedza
    teoretyczną, a ani trochę kulturą i uczuciami. Nie masz racji, ale nie chce mi
    się Ciebie wyprowadzać z błędu…hehehe.
  • kolben 25.05.07, 22:00
    olus ma racje niestety . nie pisuje na takich forach raczej tylko podziwiam co ludzie pisza ale nie moge patrzec jak ktos zna tylko przepisy i sie nimi chwali ale nie zna naszej polskiej rzeczywistosci . Niestety szpitale maja umowy( oczywiscie nie formalne ) z niepublicznymi osrodkami . Dzieci nawet tam nie trafiaja bo zaraz je zabiera (rodzina???)ktora niestety dala wiecej to jak gielda tylko nie zwierzat ale dzieci NIESTETY !!!!.
  • olus811 25.05.07, 22:15
    Dziękuje, dziękuję, dziękuję...za wsparcie!smile
    Tak właśnie jest. Ośrodki Miejskie( publiczne) są całkowicie dofinansowane przez
    państwo, a prywatne( niepubliczne), są dotowane przez państwo i dodatkowo
    "wyciągają" ostatnie grosze od zdesperowanych rodzin, które po prostu chcą mieć
    dziecko. Ale oczywiście to nie jest handel dziećmi!A skąd że, w żadnym razie!
    Ja jestem zarejestrowana w Miejskim, publicznym OAO i polecam z całego serca!
    Cudowne, serdeczne, wykwalifikowane, kompetentne i powołane do tej funkcji
    osoby, które nigdy, ale to absolutnie nigdy nie wpierały mi, ze adopcja ze
    wskazaniem jest niezgodna z prawem.Za całe szkolenie obejmujące prawie 40 godzin
    nie zapłaciliśmy ani grosza. Mimo, ze dawno otrzymałam kwalifikacje w dalszym
    ciągu jestem w kontakcie z Paniami z ośrodka. Wspierają, doradzają, gdzie i jak
    szukać.
    Tak więc drogie przeciwniczki...czytajcie uważnie, i uczcie się uczciwości w
    udzielaniu informacji(chociaż).
  • ramonamona 26.06.07, 15:06
    Witaj. Czy moglabys podać mi adres OAO, w którym jesteś zarejestrowana. Ja też
    myślę o adopcji dziecka. potrzebuje informacji o wiarygodnych OAO. Będe
    wdzięczna za adres twojego OAO.
  • leli1 25.05.07, 22:20
    a ja sie z tym nie zgodze. To ze akurat znacie/slyszalyscie o takich przypadkach nie znaczy, ze jest to regułą. Zawsze sie znajdą tacy, którzy chca zarobić na ludzkim nieszczęściu, ale to nie znaczy, że jest to normą.
    Jesli znacie rzeczywiscie takie przypadki to powinno sie je zgłosić, bo to działanie niezgodne z prawem, a jesli tylko o nich słyszałyście, to nie rozgłaszajcie tego jako "polską rzeczywistość" bo to co najwyzej "polska patologia".
    Pozdrawiam.
  • kolben 26.05.07, 09:07
    a ja sie z tym nie zgodze. To ze akurat znacie/slyszalyscie o takich przypadkac
    > h nie znaczy, ze jest to regułą. Zawsze sie znajdą tacy, którzy chca zarobić na
    > ludzkim nieszczęściu, ale to nie znaczy, że jest to normą.
    >leli sama zaprzeczasz sobie tym co mowisz . na ktorymsi z watkow dziewczyny probowaly ci to samo wytlumaczyc w zwiazku z adopcja ze wskazania . ZAWSZE SIE ZNAJDA TACY,KTORZY CHCA ZAROBIC . Mowisz ze adopcja ze wskazania to wiekszosci handel dziecimi ale ze w osrodku placisz to juz nie handel no tak wkoncu ty znasz paragrafy i przepisy a my niestety tylko jestesmy szarymi ludzimi ktory sie na niczym nie znaja . Nasza rzeczywistoscia jest to ze albo czekasz albo placisz a jak czekasz to sobie czekaj a jak placisz to masz . pozdrawiam
  • alis33 26.05.07, 09:39


    >
    Nasza rzeczywistoscia jest to ze albo czekasz albo plac
    > isz a jak czekasz to sobie czekaj a jak placisz to masz . pozdrawiam

    Kolban ,pewnie nie uwierzysz ale my nie płaciliśmy a mamy i nie czekaliśmy
    długo choć czas oczekiwania strasznie się nam dłużył ,ale to chyba normalne w
    tej sytuacji.
  • kasiapfk 26.05.07, 15:09
    kolben a ja z tobą się też nie zgodzę.
    Olus mi zarzuca, że znam tylko przepisy??? śmiechu warte, bo ja znam RÓWNIEŻ
    przepisy jak i procedurę, i sprawy sądowe z praktyki.
    Jak się zabierałam kilka lat temu za adopcję to własnie od przepisów zaczęłam
    żeby wiedziec o czym mówią w oao i sądzie. Jak się ma dostęp do internetu,
    dobrze chociaż te przepisy dobrze poznać. No i nie rzucać oskarżeń bez DOWODÓW.
    Leli słusznie zauważyła, jak wiesz i masz dowodu na korupcję to twoim
    obowiązkiem jest zgłosić to do policji albo prokuratury, a nie jęczeć anonimowo
    na forach.
    Moje adoptowane ZA DARMO (poza dobrowolna darowizna w kwocie nie wystarczającej
    na pokrycie czesnego w przedszkolu hehehehe - to te wieeeelkie pieniądze z
    nieformalnych umów heheheh) dziecko, było odbierane własnie z placówki przy
    spzitalu a nie z DMD (i dzięki Bogu). BEZPOŚREDNIO.
    Zniesmacza mnie wszelkie generalizowanie.
    Z waszych wypowiedzi wynika, że w PL albo się płaci albo dłuuugo czeka. Zalezy
    dla kogo długo jest długo. Dla jednych, co to muszą mieć już i natychmiast -2
    lata to koszmarnie długo. Dla innych, którzy czekają na swoje dziecko to okres
    oczekiwania na jaki się godzą.
    Tak jak niepłodne pary leczące się latami.

    p.s. cierpliwość przy dziecku: złota cnota, warto ćwiczyć i pielęgnować.
  • chrosna 26.05.07, 16:22
    A ja mam jedno pytanie do ciebie-Czy ty wiesz co czują kobiety które nie mogą
    mieć dzieci jaki to odległy okres dla nich te dwa lata? Z tego co wiem bo śledzę
    twoje (kąśliwe)wypowiedzi od dawna to masz swoje jedno dziecko biologiczne i
    jedno adop. oraz oczekujesz kolejnego więc zastanów się za każdym razem gdy
    komuś dogryzasz tymi swoimi paragrafami że niektórzy mają uczucia a ty im grasz
    na nich zamiast te kobiety podnosić jakoś na duchu. Większość z nich nie
    przeżyła tego co ty a ty nie przeżyłaś tego co one (brak dziecka bardzo boli a
    jeszcze bardziej gdy ich w koło jest dużo)tobie było dane nosić swoje dziecko
    pod sercem nam nie my nasze dzieci nosimy w sercach.
  • kolben 26.05.07, 17:13
    ja tez czesto czytuje twoje wypowiedzi i az zal mi ciebie bo umiesz tylko obrazac innych i ich krytykowac . Wydawalo mi sie ze te forum jest po to zeby powiedziec swoje zdanie a nie przytakiwac wam ze wszystko jest tak piekne jak mowisz . Niestety nie zawsze jest .Ja nie mowie ze wszyscy biora ale to sie niestety jeszcze zdarza i to dosc czesto. I nikt nie zglosi tego do prokuratury a napewno nie ja . Mysimy czekali ponad 2 lata i co dzwonilismy do naszego osrodka to bylismy dalej na liscie .Wkoncu zadzwonil ten wymarzony telefon i spodkalismy sie z dzidzia I CO !!!!! juz mielisimy wniosek ,bylo wszystko przygotowane i zadzwonil do nas telefon z wiadomoscia ze niestety ale dziecko idzie do innej rodziny . KTOS WIECEJ DAL no bo my niedalismy nic niestety . pojechalismy do osrodka i ja wprost zapytalam ile ??. po dwoch tygodniach zadzwinil telefon i byla dla nas dzidzia !!! zaplacilismy ale to bylo 2 lata temu . Ja nie waze sie zglosci tego do prokuratury przeciesz mam nasza dzidzie i nie chce jej stracic . A piniadze to tylko pieniadze a nasze szczescie mamy w domu i cieszymy sie kazdym dniem spedzonym z nim . pozdrawiam zniesmaczonych
  • kasiapfk 26.05.07, 19:31
    cyt kalban:
    "Nasza rzeczywistoscia jest to ze albo czekasz albo placisz a jak czekasz to
    sobie czekaj a jak placisz to masz . pozdrawiam "

    To nie jest nasza rzeczywistość. Bo ja znam większośc innej rzeczywistości.
    Dla mnie łamanie prawa zaczyna się w chwili rzucania papierków na ulicę.
    Jestem jeszcze bardziej zniesmaczona faktem ZAKUPIENIA przez was dziecka, i to
    się faktycznie nadaje do prokuratury (można to zgłosić po fakcie). Rozumiem też
    konieczność wylania żalu na forum (bo przecież nikomu normalnemu w realu nie
    powiesz, że musiałaś ZAPŁACIĆ za dziecko).
    Choć myślę, że ze względu na dobro dziecka stabilności waszej rodziny nic
    raczej nie grozi.
    bleee, przyznać się do handlu i jeszcze oczekiwac
    współczucia?/zrozumienie?/pochwały?.
    Ja odbieram to jako dążenie do celu po trupach.
    Ciekawe czy jak Wasze dziecko kiedys przeczyta wypowiedzi mamy na forum, to
    będzie równie szczęśliwe?
    Współczucję (i to nie jest sarkazm, to współczucie dla waszej desperacji).

    Chrosna:
    Tak jak ja nie wiem jak to nie móc mieć w ogóle dzieci, tak i Wy nie macie
    pojęcia co znaczy nie móc mieć więcej dzieci. Licytować się na
    szczęście/nieszczęscia w życiu nie zamierzam. Mimo, wszystkiego co w zyciu mnie
    spotkało, a może na przekór, uważam się za szczęśliwą osobę.
    Wiem co to znaczy czekać dwa lata bo kilka więcej poświęciłam na leczenie.-to
    tak dla wyjasnienia.
    Dla jasności i umiłowania przepisów: ktoś, kto czuje się obrażony moimi
    wypowiedziami i uważa, że one obiektywnie obraźliwe są, ma prawo zgłosić post
    do wykasowania jako niezgodny z regulaminem forum.


    Ale uważam,ze w życiu należy być uczciwym. Ot taka skaza na charakterze.
    Nie twierdzę, że wszystko mi się w życiu udaje. Ale dlatego, że wyznaję poglądy
    jakie wyznaję. I jestem bezkompromosowa w potępianiu np: handlu ludźmi.
    O ile dobrze kojarzę to dwa lata temu nie było jeszcze takiego "tłoku" w oao. I
    2 lata temu to Poznań przodował w brzydkich praktykach. Mozna było zawsze
    zwrócić się do innego oao. Wiele oao traktowało ze zrozumieniem trudnosci np w
    dojazdach i tak organizowało skzolenia, by były jak najmniej uciążliwe.

    Liczę na ochłoniecie emocji i rzeczową dyskusję.
    pozdr.
  • olus811 27.05.07, 08:00
    Jestem w szoku jak rozwinęła się dyskusja! Post zatytułowany jest "znalazłam
    dzidzi i co dalej.." Nie chodzi w nim o adopcję ze wskazaniem, a o adopcję
    dziecka z domu dziecka, tyle że znalezionego na własna rękę, a nie przez OAO.
    Tak więc trochę zmienia nam się temat.Poniżej zamieściłam posta "szukamy
    dzidziuni" i tam cisza, nikt nie piszesmile
    Ja jestem młoda osoba, mam 26 lat. Wyszłam za mąż jak miałam 18. I od razu
    chcieliśmy mieć dziecko. Niestety nic z tego. Przez wszystkie te lata staraliśmy
    się, leczyliśmy, to ja -to mój maż, albo oboje w jednym czasie.Przeszłam kilka
    zabiegów chirurgicznych i nic. Co rok zmienialiśmy lekarzy, jeździliśmy do
    Łodzi, Krakowa, Zabrza, Kielc, Katowic. Każdy brał od nas dużo kasy i dawał
    nadzieję. Az jeden lekarz w tym roku w styczniu, zrobił mi kolejną operację i
    powiedział, ze "nie ma najmniejszych szans na ciążę, nawet in vitro jest mało
    prawdopodobne, ze się utrzyma" Nie muszę Wam opisywać jak się poczuliśmy?
    Ponieważ o adopcji zawsze marzyliśmy, więc zanim dowiedzieliśmy sie, ze
    biologicznego dziecka nie będziemy mieć, to przeszliśmy szkolenia w ośrodku i
    otrzymaliśmy kwalifikacje. Czekaliśmy na dziecko!I czekamy nadal.
    I chciała bym, żebyście wiedziały, ze wszystkie te lata były dla nas bardzo
    ciężkie, bo potrzeba posiadania dziecka, potrzeba macierzyństwa jest jedna z
    podstawowych potrzeb człowieka jako istoty żywej. Tu nie chodzi o to, ze ja już
    chce mieć dziecko i koniec , musi być teraz!Wiem, że rozumieją mnie teraz te
    dziewczyny, które od lat czakaja na dzieciątko, najpierw żyły nadzieja na
    biologiczne- ktoś im tą nadzieję odebrał, a teraz czekają na adopcję - a Wy im
    ja odbieracie wypowiadając się na ich temat z taka ironia, pogardą i chamstwem-
    bo tak to trzeba nazwać.
    Jeśli chodzi o uczciwość OAO (niepublicznych) to zapewne, jak we wszystkich
    swerach życia, są lepsze i gorsze. Ale w dzisiejszej Polsce rządzi pieniądz, i
    wielki katolicki kraj zagubił się w pogoni za pieniądzem!!!Zazdroszcze tym z
    Was, które adoptowały i nikt od nich bezczelnie nie żądał kasy! Naprawdę
    zazdroszczę. Ja przez telefon dowiedziałam sie od Pani dyrektor jednego z OAO
    niepublicznych ile będzie kosztowało niemowlę, które chcę adoptować "na dniach",
    ile takie na które poczekam np. 6 miesięcy.Różnica jest kolosalna! jeśli Wasze
    OAO takich rzeczy nie robią, to "BÓG IM zapłać" bo to straszne co się dzieje w
    tym państwie.
    I na koniec pozdrawiam wszystkie mamy biologiczne, mamy adopcyjne - czekające na
    adopcję i te , które już maja swoje dzidzismile
  • leli1 26.05.07, 20:14
    nie wydaje mi sie ze zaprzeczam sama sobie.
    Piszac ze sa tacy co chca zarobic na nieszczesciu mam na mysli pracownikow OA, ktorych tutaj przedstawiłyscie i jesli ktos płacił w OA za dziecko, a nie za szkolenie lub "dobrowolna darowizna" jak np. czesto w katolickich OA to tez HANDEL, z tym ze to sie nadaje do prokuratury.
    Ja mam kontakt z kilkoma roznymi osrodkami, mam kontakt z ludźmi którzy adoptowali, ssą w trakcie albo sie zastanawiają. Mam kontakt z ludzmi pracujacymi w tych Osrodkach i ręcze, ze nie przyjeliby kasy choćby nie wiadomo ile im sie proponowało. Chodzi o zwykłą ludzką przyzwoitość.
    Przeraza mnie to co piszecie, pozostaje mi miec tylko nadzieje ze to rzeczywiscie incydentalne przypadki.
    Zam rowniez kilka osob, które same szukały dziecka (oczywiscie po kwalifikacjach w OA) i nigdy tego nie negowałam. Jestem w stanie zrozumiec tęsknotę za dzieckiem (ja na swoje czekałam 10 lat), ale z drugiej strony nigdy nie odważyłabym się na "kupno" dziecka. Nie wiem czy umiałabym spokojnie z tym żyć sad (nie oceniam Cie, tylko wyrazam swoje zdanie).
    I przy okazji prossba o unikanie osobistych wycieczek w stosunku do forumek. PEACE!
    Pozdrawiam burzowo (mam na mmysli pogode za oknem smile )
  • pascal12 26.05.07, 22:24
    Kolben nie zawracaj sobie glowy tym forum na kilku innych watkach pytaja , blagaja o rade a jak napiszesz jak mozna to zrobic i co sie dzieje w niektorych osrodkach (mowie niektorych zebym nie zostal zle zrozumiany!!!!)to zaraz wybucha burza zaprzeczen i oskarzen . Nie ma tu co pisac swoich przezyc ani nie ma co odpowiadac na pytania bo i tak madrzejsi zrownaja cie z blotem nazwa przestepca i powiedza ze sie uzalasz nad soba i zawsze wyjdziesz na idiote . Tu moga pisac tylko ci prawi ,swiecacy czystoscia .Ja opisalem swoja historie dla przestrogi i zeby opisac ze niewszystko jest takie piekne w naszych osrodkach i poco chyba tylko poto zeby nazwano mnie klamca i biednym czlowieczkiem uzalajacym sie nad soba. A ja chcialem tylko przestrzec innych . . Na watku o adopcji ze wskazania niby chca sie dowiedziec co to jest adopcja ze wskazania BZDURA czychaja zeby ktos napisal ile dal za dziecko . A jak ludzie pisza ze nic nie placili bo te kobiety nie oddaja dzieci dla pieniedzy to i tak w ich oczach sa zli , niedobrzy , i klamia .Ale ludzie powiedzcie mi poco tutaj pisac prawde ?????? to i tak bezsesu .Idiota zostanie zawsze idiota .
  • alis33 27.05.07, 10:43
    A ja Ci wierzę Pascal12, wierzę w to ,że kobieta chce oddać dziecko i nie chce
    za to pieniędzy. Wierzę w to ,że chce by dziecku które nosiła pod sercem przez
    9 miesięcy było dobrze w życiu ,żeby trafiło do dobrych ludzi i było kochane.
    Może to ta moja naiwność i dobroć sprawiły ,że nikt odemnie niechciał pieniędzy
    choć rodzice wielokrotnie mnie namawiali i mówili ,że bez tego ani rusz.
    Odczekałam swoje (jakieś 9 miesięcy) i zostałam mamą pięknego 6 tygodniowego
    chłopczyka.
    Polecam nasz Szczeciński ośrodek tu naprawdę nikt nie bierze. Niestety okres
    oczekiwania teraz jest bardzo dłuuuuugiiiiiii.
  • chrosna 27.05.07, 06:39
    Witaj co ty mi tu opowiadasz że my nie wiemy co to się leczyć dwa lata ja się
    leczyłam 9 co ty piszesz że my nie wiemy co to nie mieć drugiego dziecka co ty
    wogóle porównujesz zastanów się .Brak dziecka a brak drugiego dziecka
    .?????????Hym rzeczywiście.Ja to ci powiem zastanów się bo naprawdę nie
    porównasz tych dwóch spraw.
  • olus811 27.05.07, 08:10
    Jestem w szoku jak rozwinęła się dyskusja! Post zatytułowany jest "znalazłam
    dzidzi i co dalej.." Nie chodzi w nim o adopcję ze wskazaniem, a o adopcję
    dziecka z domu dziecka, tyle że znalezionego na własna rękę, a nie przez OAO.
    Tak więc trochę zmienia nam się temat.Poniżej zamieściłam posta "szukamy
    dzidziuni" i tam cisza, nikt nie piszesmile
    Ja jestem młoda osoba, mam 26 lat. Wyszłam za mąż jak miałam 18. I od razu
    chcieliśmy mieć dziecko. Niestety nic z tego. Przez wszystkie te lata staraliśmy
    się, leczyliśmy, to ja -to mój maż, albo oboje w jednym czasie.Przeszłam kilka
    zabiegów chirurgicznych i nic. Co rok zmienialiśmy lekarzy, jeździliśmy do
    Łodzi, Krakowa, Zabrza, Kielc, Katowic. Każdy brał od nas dużo kasy i dawał
    nadzieję. Az jeden lekarz w tym roku w styczniu, zrobił mi kolejną operację i
    powiedział, ze "nie ma najmniejszych szans na ciążę, nawet in vitro jest mało
    prawdopodobne, ze się utrzyma" Nie muszę Wam opisywać jak się poczuliśmy?
    Ponieważ o adopcji zawsze marzyliśmy, więc zanim dowiedzieliśmy sie, ze
    biologicznego dziecka nie będziemy mieć, to przeszliśmy szkolenia w ośrodku i
    otrzymaliśmy kwalifikacje. Czekaliśmy na dziecko!I czekamy nadal.
    I chciała bym, żebyście wiedziały, ze wszystkie te lata były dla nas bardzo
    ciężkie, bo potrzeba posiadania dziecka, potrzeba macierzyństwa jest jedna z
    podstawowych potrzeb człowieka jako istoty żywej. Tu nie chodzi o to, ze ja już
    chce mieć dziecko i koniec , musi być teraz!Wiem, że rozumieją mnie teraz te
    dziewczyny, które od lat czakaja na dzieciątko, najpierw żyły nadzieja na
    biologiczne- ktoś im tą nadzieję odebrał, a teraz czekają na adopcję - a Wy im
    ja odbieracie wypowiadając się na ich temat z taka ironia, pogardą i chamstwem-
    bo tak to trzeba nazwać.
    Jeśli chodzi o uczciwość OAO (niepublicznych) to zapewne, jak we wszystkich
    swerach życia, są lepsze i gorsze. Ale w dzisiejszej Polsce rządzi pieniądz, i
    wielki katolicki kraj zagubił się w pogoni za pieniądzem!!!Zazdroszcze tym z
    Was, które adoptowały i nikt od nich bezczelnie nie żądał kasy! Naprawdę
    zazdroszczę. Ja przez telefon dowiedziałam sie od Pani dyrektor jednego z OAO
    niepublicznych ile będzie kosztowało niemowlę, które chcę adoptować "na dniach",
    ile takie na które poczekam np. 6 miesięcy.Różnica jest kolosalna! jeśli Wasze
    OAO takich rzeczy nie robią, to "BÓG IM zapłać" bo to straszne co się dzieje w
    tym państwie.
    I na koniec pozdrawiam wszystkie mamy biologiczne, mamy adopcyjne - czekające na
    adopcję i te , które już maja swoje dzidzismile
  • licia 27.05.07, 23:08
    Adoptowałam dwójkę dzieci - niemowląt, w 2003 i 2006 roku w ośrodku
    niepublicznym, i jedno i drugie było odbierane ze szpitala, choć nie z
    położnictwa, a z oddziału preadopcyjnegowink Miały po 3 miesiące.

    "Prywatne" ośrodk ktore biorą pieniadze za taki a nie inny okres oczeiwania to
    absurd. Wierzę, że są ludzie, prawnicy, położne, lekarze, którzy pośredniczą w
    różnych procederach handlu dziećmi lub adopcji ze wskazaniem po prostu, ale
    generalizowanie, ze ośrodki adopcyjne - niepubliczne - handluja dziecmi, to
    absurd.

    Licytowanie sie kto ma gorzej... sorry, to juz troche nie na miejscu. Kazdy,
    kto wchodzi na forum adopcja ma pojecie co oznacza nieplodnosc.
    Na pocieszenie: adopctowałam dzieci bez dawania łapówek, bez kupowania,
    całkowicie legalnie, blankietowo, nie było problemów i jestem szczęśliwą
    adopcyjną mamą. Cierpliwoścismile ja też musiałam poczekac na drugie dziecko 2
    lata "w kolejce" - ale naprawde warto czekac...
  • licia 28.05.07, 13:45
    Chrosna,
    zdaję sobie sprawę, że emocje biorą górę. Ale nie warto się licytować. Kazdy z
    nas odczuwa swój stan jako brak, bolesne oczekiwanie. Niezależnie od tego,
    które dziecko chce adoptować i jaka jest jego historia.

    Trzymam kciuki za Ciebie. Będzie dobrze.
  • kasiapfk 28.05.07, 15:52
    Nigdzie nie napisałam, że "że my nie wiemy co to się leczyć dwa lata " jak to
    ładnie imputujesz.Przeczytaj, Chrosno ponownie mój postm, a potem ewentualnie
    niech cię emocje ponoszą. Bowiem tylko tym tłumaczę twoją wypowiedź.

    A handel dziećmi będę zawsze potępiać, bez względu na motywacje!


  • kasiapfk 09.06.07, 12:55
    a tutaj: www.nasz-bocian.pl/modules.php?
    name=Forums&file=viewtopic&p=1324439#1324439
    a propos uczciwosci PUBLICZNYCH oao. I obiektywizmu niektóych piszących tutaj.
    Pieniędzy nie wzięli, ale czy na pewno?
  • mikra7 14.06.07, 17:58
    'Jedyne co "zostało" mu po mamie biol. to imię i jest troszkę opużniony
    ruchowo, bo nadal nie siedzi ,ledwo trzyma główkę jak lezy na brzuszku, ale w
    domu dziecka powiedzieli, zejest to spowodowane tym, że nikt nie ma czasu z nim
    cwiczyć.'

    nie orzumiem
    z dzieckiem nie trzeba cwiczyc,zeby sie prawidlowo rozwijalo! Mma corke 10
    miesieczna i z tego co pamietam-a pamietam wszystko, nigdy jej spejclnie 'nie
    cwiczylismy' czasami ukladalismy na brzuszku i to tez niedlugo, bo ja to
    meczylo. Usuadla w 8 miesiacu sama, raczkuje do przodu-jak na razie slabo, ae
    to sie zminia z dnia na dzien.
    Dziecko 10 miesieczne musialo byc owaznie zanidbane,a moze nawet opoznione nie
    z powodu zaniedbania tylko jakis wad fizycznych.
    Prosze o sprostowanie!
  • eska302 18.06.07, 08:26
    Przeczytałam całe forum...dyskusja rozwinęła się makabrycznie...powiem jedno
    jesli kobieta ktora oddała dziecko dostanie kase to jest handel a jesli
    ktoś....niewazne czy osrodek czy ktokolwiek postronny np lekarz wezmie kase zea
    informacje o dziecku to nie handel??? Komuś się poprostu mylą pojęcia....ci co
    tak własnie myslą są dla mnie rzenujący
  • kasiapfk 18.06.07, 08:58
    oczywiście, że handel, jak lekarz bierze forsę, jak pani z oao "pod stołem"
    bierze forsę to też handel.
    Wyjatkiem jest opłata zgodnie z regulaminem ośrodka, na którą JEST
    pokwitowanie! i którą MOŻNA np odliczyć od podatku (daowizny i darowizny z tyt.
    1%). Bo ośrodki niepubliczne mogą pobierać opłaty za przerpowadzone procedury.
    Co więcej, ośrodki publiczne dostają ze starostwa PIENIĄDZE na prowadzenie
    takiej procedury, niektóre niepubliczne (jesli zostały ogłoszone przetargi i
    one je wygrały) też.
    Wszystko co jest nierejestrowanym obiegiem pieniądza, to dla mnie handel
    dziecmi.
    No i adopcja zagraniczna, gdzie koszty agencji zagranicznych pokrywają chcący
    adoptować.
    W tej chwili ten 1 % to Urząd Skarbowy w naszym imieniu będzie przekazywał -
    zmiana od 01.01.2007 r.
  • eska302 18.06.07, 09:08
    a dlaczego ktokolwiek musi płacic za procedury??? Dlaczego Pani w osrodku jest
    decydującą osobą w sprawie przyznania komukolwiek dziecka?? Dlaczego nie moze o
    tym zadecydowac kobieta ....matka biologiczna??? Dla mnie jakiekolwiek dawanie
    kasy osobom trzecim niezaleznie kim sa to własnie handel. Dlatego ja oddałam
    dziecko sama bo nie bedzie nikt zywił się kosztem mojego dziecka i mojego
    nieszczescia....to ja najlepiej wiem kto nadaje się na rodzica mojego dziecka i
    nie mówcie mi ze mogę kiedys nagle zarzadac jego zwrotu bo szybciej kazda z was
    zobaczyłaby mnie w drzwiach swojego domu kiedys dziecko trafiłoby do was
    anonimowo niz wtedy kiedy wiem komu je oddałam.... wierzcie mi dzis jakbym nie
    wiedziała gdzie ono jest to za 10 lat zaczełabym je szukac i nikt nie moze mi
    na to niepozwolic
  • licia 18.06.07, 11:36
    Eska, procedury kosztuja, bo długo trwa PRZYGOTOWANIE rodzicow do bycia
    rodzicami adopcyjnymi oraz ewewntualna selekcja tych, którzy rodzicami
    adopcyjnymi byc nie powinni.

    Problem jest taki, ze najprawdopodobniej wiesz, co dobre dla Twojego dziecka,
    ale czy znasz naprawde rodzine, ktorej oddajesz dziecko? Jakie masz o niej
    informacje, co wiesz o jej przeszłosci, uwarunkowaniu psychicznym etc etc?
    Wyłączam tu oczywiscie kwestie adopcji ze wskazaniem w ramach rodziny - no bo
    wtedy po prostu znasz tych ludzi od zawsze.

    Na szczescie rowniez przy adopcji ze wskazaniem, sady "cofaja" większosc
    kandydatow na rodzicow do osrodkow celem uzyskania kwalifikacji. W zwiazku z
    czym procedura i tak sie odbywa... Sad ma z drugiej strony prawo nie zgodzic
    sie ze wzkazaniem rodzica biologicznego, jesli uzna, ze kandydaci na rodzicow
    nie spełniaja podstawowych warunkow.

    Eska, powiem Ci szczerze, mimo, ze cenię rodzicow biologicznych moich dzieci,
    to nie chciałabym ich spotkac przy adopcji dzieci. Jest kilka powodów, dla
    których wolę uniknąć kontaktu z nimi do dojrzałości moich dzieci. Gdyby któres
    z nich poprosiło osrodek o informacje o dziecku, z przyjemnoscia je przekaze -
    jak sie ma, jak sie czuje etc. Dla mnie osobiscie adopcja blankietowa byla
    lepszym wyjsciem. Znam historie swoich dzieci, staram sie rozumiec motywacje
    ich rodziców biologicznych, w przyszłości pomoge im w kontakcie z nimi i nie
    powiem złego słowa o tym co zrobili lub nie zrobili. Ale Ciesze sie, ze to
    psycholog sprawdzal, czy sie nadaje i przygotował mnie solidnie do roli rodzica.
  • eska302 19.06.07, 14:16
    skoro panstwo tak decyduje to niech zapłaci samo za procedury.... nie bede sie
    z Tobą sprzeczac ale znam przypadki gdzie psycholog tez sie pomylił i to nie sa
    odosobnione przypadki.
    Własnie Osrodki moga się skupic na ewentualnej pomocy psychologicznej a nie na
    dyktowaniu kto ma byc rodzicem mojego dziecka jesli ja sobie tego zycze...jesli
    jako matka chciałabym móc wybrac juz osrodek mi na to nie pozwala zakrywajac
    sie tym ze zacznie się handel...ale sam wezmie kase za to ze
    posredniczy....chory system....ponadto ja jako matka jestem zostawiona juz bez
    opieki ani psychologa ani nikogo kto by mi powiedział jak mam sobie poradzic z
    sytuacją kiedy nie wiem gdzie jest moje dziecko
  • kasiapfk 19.06.07, 17:17
    posredniczy....chory system....ponadto ja jako matka jestem zostawiona juz bez
    opieki ani psychologa ani nikogo kto by mi powiedział jak mam sobie poradzic z
    sytuacją kiedy nie wiem gdzie jest moje dziecko

    Eska, psycholog jest w Poradniach psychologicznych w większości większych ZOZ.
    Możesz zadzwonić do twojego NFZ i zapytać gdzie znajduje się bezpłatny
    najbliższy psycholog. Potem tam się udać.
  • eska302 19.06.07, 14:18
    dołoze jesczze ze jak rodzice adopcyjni płacą mają cały system psychologów do
    dyspozycji a juz matka biologiczna urodziła i moze najlepiej zniknąc z
    powierzchni ziemi...pieknie!!! i to nie jest handel???
  • kasiapfk 19.06.07, 17:14
    Eska, nie jest tak,ze wszystkie ośrodki mają armię psychologów. Moze jest tak,
    że adopcyjni mając świadomosć jak trudna jest rola rodzica adopcyjnego SZUKAJĄ
    sami tej pomocy. Na jakieś 50 oao w PL, na ile ty trafiłaś, ze tak
    generalizujesz? Adopcyjni dostają pomoc a Ty konkretnie nie dostałaś (tak
    przypuszczam, pewnosci nie mam)? Poradnie (publiczne, bezpłatne) psychologiczne
    są przy większości placówek zdrowia. Jesli ich nie ma to swiadomosc kandydatów
    na rodziców każe im SZUKAĆ ich na własną rękę. Potem w przypadku problemów z
    dziećmi też to robią SAMI, na własną rękę.
    Moim zdaniem to dobrze, że adopcyjnymi zajmują się psycholodzy bo to od
    adopcyjnych będzie zależeć "dobrobyt" twojego dziecka. Nie o Ciebie tu chodzi
    tylko o DZIECKO.
    Czy oao mają się domyslać, że potrzebujesz pomocy? Są matki, które chcą
    zapomnieć jak najszybciej bo decyzje gruntownie przemyślały, są takie, które
    wymagają i oczekują pomocy, są też i takie ,których... no nie ma po prostu bo
    zwiały ze szpitala podając fałszywe dane. (inna sprawa, ze zakres tej pomocy
    bywa różny, i oczekiwania bywaja różne. Mam wrażenie (czytając fora adopcyjne,
    na których wypowiadaja się rb.), że część mb oczekuje rozwiązania wszystkich
    problemów za nie, dofinansowania, załatwienia pracy, mieszkania itp.)

    Z twoich wypowiedzi wynika, że chyba pracownicy oao maja to robić
    charytatywnie. By procedury były za darmo. Lokal, w którym mieści się oao też
    ma byc wynajęty za darmo. Naszego państwa nie stać by WSZYSTKIE istniejace oao
    finansować. Zresztą gdyby istniały tylko finansowane publicznie oao, to dopiero
    by jazda była. Kilkanaście oao na całą Polskę. Ani to blisko dla matek
    biologicznych, ani dla kandydatów na rodziców. No i dla dzieci tez nie
    najlpiej, bo przecież zatrudnienie by nie zostało zwiększone- wolniejsze
    procedury (również regulacji sytuacji prawnej maluchów) powodowałyby, że proces
    trwałby LATAMI.
    Otóż uczciwego/oficjalnego wynagrodzenia pracowników oao niepublicznych nie
    uważam za handel. To ich praca. Tak jak praca lekarza, sklepowej czy murarza. I
    musi kosztować. Dlatego rejestrowane przychody są jak najbardziej na miejscu.
    Warto czasem spojrzeć z innej strony.
    Ty masz (według siebie) kompetencje by ocenić czy rodzice twojego dziecka są
    dobrymi kandydatami, a ile jest matek które NIE MAJĄ takich kompetencji? A o
    internecie słyszały jako o czymś teoretycznym? Nie sądzę, że większość matek
    biologicznych jest tak świadoma i wykształcona, w równowadze emocjonalnej,ze
    moze obiektywnie ocenić przyszłych rodziców. Myśle,ze to znikomy procent wśród
    oddajacych do adopcji. A założenie, że w każdym przypadku oddanie dziecka
    wybranym przez siebie rodzicom zapewni mu dobre życie jast obarczone takim
    samym błędem jak to, że ja sama najlepiej wiem co jest najlepsze dla mojego
    dziecka biologicznego. A lekarz, dietetyk, czy pedagog to wymysły systemu.
    Wierzę jednak, że wasze dzieci trafiły na najlepszych rodziców jakich mogły
    mieć. Myślę, że jeśli ktoś jest tak jak wy zaangażowany w krucjatę przeciwko
    oao, musiał zrobic wszystko by jego dziecko trafiło na rzeczywiście godnych
    rodziców.
    Czego oczywiscie życzę z całego serca.
  • licia 19.06.07, 18:29
    Eska, przykro mi to pisać, ale jest tak jak napisała KAsia.
    Rodzice biologiczni dostaja wsparcie, przynajmniej w osrodku, ktorym ja
    adoptowałam dzieci. Matki sa wielokrotnie pytane, czy na pewno chca oddac
    dzieci, czy moze wsparcie od innych członkow rodziny/dom samotnej matki etc
    rozwiazalby sprawe.
    Po tym jak zdecyduja sie na adopcje, maja prawo i mozliwosc, tak jak i rodzice
    adopcyjni, do korzystania z pomocy psychologa i innych pracownikow osrodka.

    Jest tez w osrodku osoba, ktora od lat zajmuje sie kontaktowaniem dorosłych
    adoptowanych z rodzinami biologicznymi.

    Z punktu widzenia dziecka najistotniejsza jest rownowaga rodziców adopcyjnych,
    ich dobre przygotowanie do adopcji i wychowania dziecka. Niekoniecznie istotna
    jest satysfakcja matki biologicznej z dokonanego wyboru. Trzeba pamietac, ze z
    założenia osoba oddajaca dziecko do adopcji jest osoba dysfukcyjna społecznie,
    albo funkcjonujaca w pustce - nie ma oddanej rodziny, ktora moglaby zajac sie
    wychowaniem dziecka etc etc. Nie jest to w wiekszosci przypadkow wina rodziców
    biologicznych, niemniej powoduje to, ze z pewnoscia ciezko ocenic im
    przydatnosc rodzin do wychowania dzieci - bo brak im po prostu prawidłowych
    wzorców, odniesien.
    Nie czułam sie najlepiej bedac egzaminowana w osrodku, przeswietlana przez
    psychologow, ale musze przyznac, ze ich uwagi i wnioski byly trafne i bardzo mi
    pomogly. I - ja nie chcialabym sobie wybierac dziecka. Ciesze sie, ze ktos
    zrobil to za mnie.smile
  • phoebe10 19.06.07, 21:43
    Licia, no to gratuluję ośrodka i kompetentnych psychologów w nim pracujących.
    W "naszym" ośrodku, pani psycholog na każdej wizycie mnie pyta co ja zrobię,
    jeśli ona zablokuje mi kwalifikację (bo ona taką możliwość przecież ma)... po
    czym spokojnie wypytuje o co kłócili się moi rodzice, o co my się z mężem
    kłócimy itp. Zaciskam zęby, przetrwam, ale... Czy to rzeczywiście przygotowuje
    mnie do bycia rodzicem adopcyjnym?
  • kasiapfk 20.06.07, 09:31
    phoebe10, widocznie jakaś pokręcona jest. A na tak postawione pytanie
    odpowiedziałąbym: zwrócę się do innego oao. I już. Może ona w tak mało
    odpowiedni sposób bada waszą determinację? a ze jest "grubo ciosana" to i
    delikatnie tego nie potrafi zrobić i trzeba ją oświecić..
    Nie od dzisiaj wiadomo,ze są różnej jakości oao. Niestety. Jak w życiu ideałów
    nie ma.
  • eska302 20.06.07, 10:18
    no proszę a jednak jak czytam i dowiaduję się od rodziców chcących zaadoptowac
    dziecko to własnie wasz przypadek jes odosobniony...tak naprawde osrodki
    sprawdzają ile kasy maja rodzice adopcyjjni w portfelu a nie ile miłosci w
    sercu...nie bede dyskutowac bo i tak jak grochem o scianę.... jesli chodzi o
    mnie nie potrzebuje pomocy ani psychologa ani rodziny adopcyjnej...był to mój
    wybór zadecydowałam sama ale przeslizgnęłam się przez ten mój osobisty wybór
    bez uszczerbku dla własnego i dziecka zdrowia...dzidzi nie było posikane w
    pogotowiu opiekunczym czekając az kochane dłonie go przytulą tylko odrazu
    dostało rodzinę która się nim odpowiednio zajęła tymbardziej ze miało delikatne
    skrzywienie kręgosłupa które dzieki rodzinie adopcyjnej juz zostało
    skorygowane ...dzidzi chowa się bardzo dobrze i nie ma zadnych problemów a ja
    nie mam zaburzen które mogłyby spowodowac jakies złe sytuacje w
    życiu....adopcja ze wskazaniem poprostu odebrałaby osrodkom stołki urzednicze i
    dlatego tak bardzo te Panie się tego boją
    Pozdrawiam
  • kasiapfk 20.06.07, 11:00
    Eska, ale adopcja ze wskazaniem ISTNIEJE przecież i jakoś nie odebrała stołków
    (w oao pracuję też panowie...).
    Już nie rozumiem: chodzi ci,ze ma być za darmo? Czy ma być tylko ze wskazaniem?
    Czy masz żal, że adopcyjni mają pomoc psychologa, Czy nie potrzebujesz tej
    pomocy, choć pisałaś: "ja jako matka jestem zostawiona juz bez opieki ani
    psychologa ani nikogo kto by mi powiedział jak mam sobie poradzic z sytuacją
    kiedy nie wiem gdzie jest moje dziecko". No to masz problem, czy nie?
    Piszesz o sobie, czy tak tylko by wsadzić kij w mrowisko?
    Mam wrażenie,ze chcesz namieszać.

    Skąd wiesz, że dzieci w po są zasikane? Słyszałaś, widziałaś? Moje biologiczne
    też było czasem (jak spało to go nie ruszałam no i bywało, że pieluszka
    przeciekła...)a pupa odparzona jak złoto (bo akurat takie miał problemu
    układem trawiennym, że każde wypróżnienie "wyżerało" pupcię i wietrzenie, maści
    i inne metody nie działały, unormowało się po roku).

    p.s. Jak sądzę nigdy nie będzie wyłącznie adopcji ze wskazaniem, nigdy tez nie
    znikną oao jako placówki diagnozujące. I warto się z tym pogodzić. Wszystko co
    mozemy zrobić to próbować wyeliminować te złe - nie zgłaszając się do nich. I
    mb i ra.
  • licia 20.06.07, 11:35
    Eska, a czy rodzina, która adoptowała Twoje dziecka nie musiała być
    kwalifikowana przez ośrodek lub RODK? Czy sąd nei zwrócił się o opinię do
    nikogo?

    I jeszcze raz - nie jestem fanem ośrodków, uwazam, ze dużo w nich starych
    obyczajów, urzędniczych naleciałości, zirytował mnie także sąd kiedy przy
    pierwszej adopcji nakazał badanie więzi w RODK, mimo opinii ośrodka i tego, ze
    dziecko było u nas... miesiąc.

    Mnie ośrodek przygotowal do adopcji, pozbawił mnie wielu złudzeń, uczulił na
    niebezpieczeństwa, pozwolił przemyśleć własny stosunek do rodzicow i rodziny.

    Nie wiem, czy wolałabym, żeby wybierała mnie matka biologiczna. Bo jakie
    kryteria by przyjęła? Czy takie, ze mam podobne poglądy wychowawcze? Czy że się
    uśmiecham i jestem sympatyczna? Czy ze mam dom i dobra pensję? Czy że bardzo
    pragne dziecka?
    Polskie prawo daje wybor - adopcja ze wskazaniem lub blankietowa. No i dobrze.
    dużo osób decyduje sie na adopcje ze wskazaniem - no i dobrze. Czas dopiero
    pokaże co bylo dobre. Być może jedynie słuszna jest adopcja ze wskazaniem ale
    tego dowiemy sie pewnie za jakies 20 lat.


  • olus811 20.06.07, 19:40
    Z cała pewnością OAO spełniają ważną funkcję i nie ma co dążyć do ich
    likwidacji. Były, są i będą. Prawda jest również taka, ze w rodzinach
    adopcyjnych, połączonych za pośrednictwem OAO, również jest jakaś niewiadoma,
    jakieś ryzyko, o czym świadczy ilość zerwanych adopcji w roku! Nigdy nie mamy
    pewności, ze dziecko jest szanowane, traktowane z godnością i przede wszystkim
    czy jest kochane?! Tego nie wiemy!
    Ale prawdą jest także to, że kobieta ma prawo oddać swoje dziecko do adopcji ze
    wskazaniem. Jest ona prawnie legalna, więc bez wzgledu na to czy robi dobrze,
    czy źle, jest to jej wyłączny wybór! I przyszłych rodziców- rzecz jasna.
    A najprzykrzejsze jest to, jak komentuje się adopcję ze wskazaniem. Jak oskarża
    się każdego od razu o handel, o przestępstwo! To jest okropne! I dlatego
    absolutnie popieram eske! Jest matką, dokonała wyboru i Chwała Jej za to, bo
    dzięki niej jakieś małżeństwo jest najszczęśliwsze na świecie, a dzieciątko
    kochane jak nigdzie indziej!
  • licia 22.06.07, 00:00
    Olus,
    oczywiscie, ze adopcja ze wskazaniem jest legalna, i z drugiej strony, ze jest
    wieksze ryzyko, ale tylko ryzyko, handlu dzieckiem.

    Wiekszosc kobiet, matek biologicznych, oddaje swoje dzieci, by byly kochane, a
    nie z pobudek finansowych, jestem o tym przekonana. Szczegolnie, ze sady
    staraja sie mocno sprawdzac mozliwe watki handlu - a to duzo ryzyko.

    Niemniej ja wciaz jestem ciekawa, CZYM kieruja sie matki biologiczne,
    wybierajac rodzine dla swojego dziecka? Jakie cechy biora pod uwage? jak
    oceniaja rodzine? co jest dla nich wazne i skad wiedza, ze rodzina jest taka,
    za jaka sie podaje?

    I z innej beczki - ilosc zerwanych adopcji w roku? masz jakies dane? podziel
    sie - nigdy nie widzialam takich statystyk!
  • pascal12 22.06.07, 13:00
    Eska . szkoda czasu na dyskusje na tym forum . Jak bys chciala napisac i tak ktos przekreci twoje slowa . Na tym forum trzeba pisac doslownie a najlepiej tylko koduksem prawa rodzinnego tak jak to robi kapsik . To co dzieje sie poza kodeksem jest to tylko handel . I tak zrobia cie zla matka , kobieta ,czlowiekiem ..tu nie licza sie przezycia i uczucia tylko krytyka !!!!!.Pozdrawiam wszystkich starajacych sie o dzidzie .
  • licia 22.06.07, 16:51
    Pascal,
    z całym szacunkiem: tu nie ma bohaterów, nie jest bohaterką ani matka/rodzina,
    która oddaje, ani matka/rodzice, którzy adoptują.
    Z każdą z tych historii kryje się osobista tragedia.
    Jedyne o co MI w tym chodzi, to żeby dojść do konsensusu, jaka sytuacja
    zmniejszy lub zniweluje traume dziecka.

    Uczucia i przeżycia zarówno rodziców biologicznych jak i rodziców adopcyjnych
    (bo i jedni i drudzy skarżą się na OAO) są znacznie mniej ważne. Są istotne,
    ale pod warunkiem, że po pierwsze myśli się o dziecku.

    Krytyka wobec Eski? Nie mam wobec niej żadnego osobistego stosunku. Ja nadal
    próbuje się dowiedzieć (m.in. od Eski) czym kierują się rodzice biologiczni
    wybierając rodziców dla swojego dziecka (bo o OAO pisze się, że wybiera ze
    wzgledu np. na porfel,ale też pisze o kryteriach, jakie OAO stosują - wiek,
    stabilizacja, wizytacje, obserwacja, testy psychologiczne, zaświadczenia etc)
  • licia 22.06.07, 16:53
    I jeszcze jedno, OAO działają również metodą eliminacji - tzn starają sie po
    pierwsze wyeliminować jednostki i rodziny z całkowicie niewłaściwą motywacją,
    niestabilne psychicznie, niedostosowane społecznie, chore w sposób, który
    uniemozliwia albo znacznie utrudnia wychowanie dzieci.
    Jak eliminują i czy eliminują matki biologiczne?
  • eska302 25.06.07, 08:54
    skoro pytania kierowane są bezpośrednio do mnie odpowiem czym kierowałam się
    ja.... nie była to jedyna rodzina z którą miałam okazję rozmawiac....było ich
    kilka...w róznym wieku i o róznym stanie majątkowym choc dla mnie nie było to
    kryterium wazne przy wyborze....martzyłam aby dziecko wychowało się w rodzinie
    która jest prawdziwą rodziną... ważne dla mnie było to aby zachowywali się
    zupełnie naturalnie...kochali się i kłócili jak kazdy....niesamowite dla mnie
    było to ze kiedy do nich przyjechałam bedąc w ciązy zobaczyłam najnormalniejszą
    rodzinę, kochającą się i kłócącą jak każdy...dodatkowym plusem było to ze mieli
    dzieci...2 starszych. Ponadto dla mnie wazny był wiek i to ze byli
    małzenstwem...jednak w OAO dowiedzieli się ze dyskfalifikuje ich krótki staz
    małzenski choc zrobili to własnie aby miec lepsze rokowania ....to jeden z
    chorych przepisów które dyskfalifikują takich ludzi, a dla mnie jeden z
    ważniejszych dla których podjęłam taką decyzję...ponadto posiadanie juz
    potomstwa choc to potomstwo jednego z rodziców...takze opóźnia i osłabia ich
    szanse....Nieprawdą jest to ze sady odsyłają do OAO jesli rodzina adopcyjna
    przedstawi dokumenty świadczące o ich zdrowiu nie tylko psychicznym a bedą to
    zaswiadzcenia niekoniecznie z OAO to równiez są przez sady
    akceptowane....niewiele własnie juz sądów rodzinnych odsyła po opinię do OAO
    raczej dokumenty jakie zostają przedstawione w sadzie wystarczają....pytacie o
    tym jak ja zweryfikowałam ich zdrowie??? Robi to sąd i niekoniecznie poprzez
    OAO....co bardzo mnie cieszy...
    Moja sprawa trwała 30 mnut...sad przesłuchał swiadków zebrał dowody w postaci
    zaswiadczen i ogłosił wyrok

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka