Dodaj do ulubionych

Cała prawda o AZW

27.03.09, 08:46
No i cała prawda o adopcji ze wskazaniem wyszła na jaw. Zaglądam
sobie na forum AZW, ale nie zwróciłam uwagi, że pojawił się nowy
wątek w dziale po godzinach – "znaki zapytania".

Poczytajcie sobie. Dla mniej cierpliwych od str. 8, dla
zainteresowanych przynajmniej od str. 3 na dole.

www.adopcjazewskazaniem.pl/forum/viewtopic.php?t=443&postdays=0&postorder=asc&start=45


Teraz już nie musimy się domyślać o co chodzi w AZW. Bo użytkownicy
sami się przyznali, że bazują na niewiedzy MB, szukających rodziców
adopcyjnych i spokoju sumienia.
Ciekawa lektura, polecam.

PS
W skrócie Kasiek jest MB, która na stronie AZW szukała rozwiązania
swojego problemu a co otrzymała sami zobaczycie.
Edytor zaawansowany
  • leli1 27.03.09, 12:10
    dzieki za link.
    Przebrnęłam.....no co cóż.....nie zdziwiło mnie to.
    Dawanie ogłoszeń przez mb o wiadomej treści, aż prosi się o otrzymywanie maili także wiadomej treści. A tam chyba nie o to miało chodzić, raczej forum miało być skarbnicą wiedzy o AZW i GRUPĄ WSPARCIA dla mb a nie targowiskiem.
    Cel szczytny jak najbardziej, ale kto prowadzi ową Grupę Wsparcia? i jakie ma do tego predyspozycje? To ze sam przeszedł na własnej skórze nie czyni go ekspertem w tej dziedzinie.
    Próbują zdyskredytowac ado przez OA, na podstawie czyichś (mniej lub bardziej prawdziwych) przykrych doświadczeń z OA, nie przyjmując do wiadomości naprawde wiele udanych adopcji.

    Piszą, że bocian jest na NIE w stosunku do AZW, a to nie prawda. Sama uczestniczyłam w akcji informacyjnej bociana, która to polegała na wydrukowaniu ulotek informacyjnych do mb, co mogą w swej trudnej sytuacji zrobić, jakie mają możliwosci i jako jedna z nich byla pokazana AZW. Była tez strona www o tym (postaram sie jej poszukac).

    I oczywiście jak w każdym (sorry za sformułowanie, ale nic innego mi nie przychodzi na myśl) sekciarskim społeczeństwie są na NIE w stosunku do jakiegokolwiek wątpliwego głosu, na zasadzie BO TAK, albo MIESZASZ, albo CO TY WIESZ, dlatego tez gargulecc ze swoimi mądrymi, wyważonymi pytaniami ma spadać.

    Wiele juz było nawet tu na temat AZW i to nie jest tak, ze jestemy przeciw samej idei. Bo jesli ktos czuje sie w tej roli to jak najbardziej ok, ale w cywilizowany sposób. A nagabywanie, sępienie, wykorzystywanie chwijnego stanu emocjonalnego mb nie jest cywilizowane, wręcz bym powiedziała, że zakrawa na przestepstwo.
    Czyli ogólnie i w skrócie AZW tak, ale nie na dziko.


  • leli1 27.03.09, 12:26
    www.niechcianaciaza.pl/
    To strona przygotowana przez ludzi z bociana gdzie jest mowa o AZW jako jednej z możliwosci.
  • kawka74 27.03.09, 15:01
    Wnioskując z tego, co przeczytałam, w wielu przypadkach dobro matki
    biologicznej, na które przy AZW kładzie się tak ogromny nacisk, jest gdzieś na
    perfyferiach, podobnie jak dobro dziecka, a w centrum stoi zwykłe chciejstwo i
    niecierpliwość rodziców adopcyjnych, którzy muszą mieć dziecko JUŻ nie dając mb
    czasu na ochłonięcie i podjęcie racjonalnej decyzji.
    Niesmak budzi we mnie to nachalne molestowanie matek biologicznych, propozycja
    szukania po szpitalach (to już w ogóle skandal), nieomalże wyrywanie sobie z rąk
    dziecka.
    Myślę, że AZW, pomyślana dla konkretnej sytuacji, zwyczajnie wymknęła się spod
    kontroli, bo za kontrolę trudno uznać dyrygowanie, z przeproszeniem, przepływem
    noworodków przez Kalinę.
    --
    jee-eestem ajron men
  • 1_kicia_miau 27.03.09, 23:03
    Wydaje mi się,że zdecydowanie za mało przeczytaliście na tym forum.
    Skupiacie się tylko na sensacji, wyrywkowe czytanie, słaba
    komunikacja i znowu jest fałszywa opinia.
    Mcie rację,ale tak jak na forum AZW znajdują się osoby które źle
    oceniają pracę OAO , tak na forum boćka jest mase przeciwników AZW.
    Na tym polega równowaga w środowisku.
    A problem Polaków polega nie na współpracy w zwalczaniu słabych
    punktów,tylko na zwiększaniu słabych punktów u przeciwnika,sąsiada,
    co wcale nie prowadzi do podniesienia punktacji Was samych.
    Ja jestem MA przez AZW , i boli mnie jeśli tania sensacja jaką
    robicie, kłamliwy program w stacji komercyjnej(10 min) i podpuchy sa
    dla was dumą.
    Proszę , przeczytajcie mój blog o którym wspominam na forum.
    I więcej pokory od życia, "niewierni" Tomasze...
  • kawka74 28.03.09, 08:03
    > I więcej pokory od życia, "niewierni" Tomasze...

    A tego to już nie rozumiem kompletnie.
    --
    jee-eestem ajron men
  • ni.online 28.03.09, 08:05
    Nie rozumiem twojego toku myślenia. Troska o matkę i dziecko to
    twoim zdaniem tania sensacja? Wiem, wiem dla ciebie wygodniej żeby
    MB tak myśłały, bo wtedy ty masz szansę dostac ich dziecko.
    Fuj, powinnaś się wstydzic, bo nie widzisz nic poza własnym
    interesem. MB nie znajdzie u Was pomocy, bo Wam to nie na rękę i to
    jest właśnie różnica między OAO a AZW.

    Twojego bloga czytałam już dosyc dawno, ale nie zrobił na mnie
    pozytywnego wrażenia. Takie granie na emocjach.
  • misiamika 28.03.09, 00:45
    Wylapywac slowka to Wy potraficie!!!
    Jak przeczytacie wszystkie posty na forum to sami "zobaczycie" ,ze
    wmieszaly sie osoby z OA aby zrobic zamieszanie i naublizac tym
    ktorzy "zabieraja im chleb powszedni z przed nosa".
    O adopcji przez osrodek to WSZYSCY wiedza wiec dziwi mnie ze kasiek
    ma zal do ludzi ,ze nikt jej tego nie powiedzial! To gdzie ona
    mieszka? Na ksiezycu??? Ze nie wiedziala????
    Kobieta chyba sama nie wieziala czego chce wiec lepiej ze ma teraz
    zal do wszystkich anizeli odmyslilaby sie po jakichs 5-ciu
    tygodniach!!!!!!!!!!!
    Pozdrawiam
  • kawka74 28.03.09, 07:08
    Przeczytałam sporo, naprawdę. Moja ocena nie wynika z wyłapywania słówek, tylko
    z rzetelnej lektury całości.
    Rzekomego mieszania się osób z OAO nie skomentuję, bo musiałabym być niegrzeczna
    w stosunku do stałych bywalców forum.
    pozdrawiam również
    --
    jee-eestem ajron men
  • ni.online 28.03.09, 07:27
    No widzisz jak to z wami jest albo nie czytasz tego co komentujesz
    albo klamiesz. Czytalam to dosyc dokadnie i na samym poczatku jest
    napisane jak wol, ze dziewczyna byla w osrodku. Radze zapoznac sie z
    tekstem jeszcze raz, bo chyba nie zrozumialas sensu dyskusji.
  • leli1 28.03.09, 09:35
    kicia_miau, a co to niby miało znaczyc o tej pokorze do zycia.?
    Ze niby jetesmy lekkoduchami, ktorzy to szukajac taniej sensacji wyłapuja
    słówka, zeby narobic szumu?
    Zastanaow sie, nie jestes na forum-humorum, tylko na Adopcji. Mysle ze kazda z
    nas nieraz pochylila glowe przed tym, co zycie jej zszykowało.

    Mysle, ze tu nie chodzi o czepianie sie slowek, akurat kobieta weszla, zeby
    zadac konkretne pytania, a tymczasem stala sie na tyle niewygodna, ze padly pod
    jej adresem rozne niemila slowa....i o czym ma to swiadczyc?
    Wg mnie albo o tym, ze nikt nie zna odp. na jej pytania, albo o slabym poziomie
    kultury na forum.

    Nie twierdzi nikt ze OA sa super, bo pewnie tez zdarzaja sie naduzycia, ale
    dzika AZW, bez sprawdzania kandytatow, z wylapywaniem matek w szpitalach i
    gratisach dla mb "na dziecko" to dla mnie duzo cięższy kaliber.
    I jeszcze nazywanie siebie "grupa wsparcia"........ladnie brzmi i pewnie to
    wszystko.
  • 1_kicia_miau 28.03.09, 10:23
    To znaczy tyle moja droga,że pisząc "cała prawda o AZW" piszesz
    półprawdę, aby nie napisać nieprawdę.
    Dokładnie jest tak w tym przypadku, skupiacie się na jednym wątku i
    generalizujecie. W jakim celu?
    Czy kobieta z niewygodnymi pytaniami to ta gargulec? Nie każdy
    nadaje się na rozmówcę,ani zadającego pytania ani na
    odpowiadającego. Przeczytaj dokładnie ten wątek, dla mnie on jest
    mocno irytujący.
    Forum ma być z założenia jak i inne fora, miejscem skupiającym
    osoby podobnie myślące. Nie ma czasu na kłótnie ani na wymianę
    poglądów z osobami NIEprzekonanymi do pewnej idei. Ja zajmuję się
    wychowaniem dziecka, jak to określiła przedpisząca, pewnie kupionego
    w szpitalu od MB za pośrednictwem salowej, o zgrozo!!!!
    Skoro przeczytałaś blog, to się nie dziw ,że jest pisany emocjami,
    pisany był dzien po dniu, a nie jak ty uważasz,powinnam napisać
    reportaż, streszczenie czy notatkę??? Co za różnica, napisałam tam
    to co się działo. I jeśli znajduje się jeden przypdek, choć jeden
    który znacząco odbiega od wyobrażenia o kupowaniu dzieci, to nie
    piszcie sformułowań typu "cała prawda o AZW".
    Nie znam przypadku z nicka, imienia, albo z rzeczywistości o jawnym
    kupowaniu. Jeśli znacie, to proszę napiszcie, kto komu i co.
    Napiszcie to i ujawnijcie, bo sprawa od razu idzie do prokuratury.
    Czy zdajecie sobie z tego sprawę? Handel ludźmi jest zakazany. Jeśli
    się tak stało to należy NATYCHMIAST zameldowac o tym,a nie snuć
    wywody,że się handluje. I to nazywam sensacją, bo nie ma
    konsekwencji w działaniu.
    Ponieważ kontaktuję się z MB , które oddały i nie oddały, także
    grupa wsparcia działa. Jak to robią inni forumowicze- nie zamierzam
    zgadywać.
    A mendy i szumowiny pojawiają się wszędzie, jak to napisałam w
    poprzednim poście, Polak Polakowi to tylko okoniem staje. Żałuję,że
    brak zrozumienia jest w tym dość ciężkim temacie. MOże jednak coś
    się uda zmienić?
  • kawka74 28.03.09, 10:43
    Nie każdy
    > nadaje się na rozmówcę,ani zadającego pytania ani na
    > odpowiadającego. Przeczytaj dokładnie ten wątek, dla mnie on jest
    > mocno irytujący.

    Bo Gargulec zadaje niewygodne pytania, a Kasiek udziela niewygodnych odpowiedzi?
    Bo okazuje się, że ośrodki nie są takie straszne i faktycznie udzielają pomocy,
    a na forum tej pomocy nie znalazła?

    > Forum ma być z założenia jak i inne fora, miejscem skupiającym
    > osoby podobnie myślące.

    Jeśli wpiszesz w google hasło 'adopcja ze wskazaniem' jako pierwsze wyskoczy
    linkowane forum. W googlach opis tego forum brzmi: "Forum dotyczące adopcji
    ogólnie
    i adopcji ze wskazaniem." Co więc stoi na przeszkodzie, aby
    podyskutować z osobami myślącymi inaczej?

    > Nie znam przypadku z nicka, imienia, albo z rzeczywistości o jawnym
    > kupowaniu. Jeśli znacie, to proszę napiszcie, kto komu i co.

    Na forum? Już się pewnie parę osób rozpędziło, żeby omawiać publicznie cudze czy
    nawet swoje sprawy z podaniem imienia i nazwiska.
    A jak się toczy sprawa poza forum, tego nie wiesz ani Ty, ani nikt inny poza
    zainteresowanymi.

    Żałuję,że
    > brak zrozumienia jest w tym dość ciężkim temacie. MOże jednak coś
    > się uda zmienić?

    Wątpię. Za dużo jest niewiadomych, wątpliwości i niechęci, obustronnej zresztą.
    Swoją drogą chciałabym porozmawiać z RA, które adoptowały dziecko ze wskazania,
    ale nie rok ani dwa lata temu, tylko dziesięć lub więcej.
    --
    jee-eestem ajron men
  • ni.online 28.03.09, 10:45
    Niestety mam wrażenie, że ty uczestniczysz w jakiejś innej rozmowie.
    Ja nic o handlu nie napisałam jeśli masz wątpliwości to prosze
    przeczytaj jeszcze raz. Widzę, że wszyscy na forum AZW macie
    problemy ze zrozumieniem albo celowo zbaczacie z tematu. Na waszym
    forum padła propozycja szukania dzieci po szpitalach. Zaprzeczysz?


    "To znaczy tyle moja droga,że pisząc "cała prawda o AZW" piszesz
    półprawdę, aby nie napisać nieprawdę."

    Jaka jest prawda każdy może przekonać się sam przecież dałam link na
    wasze forum. Ludzie ocenią Was tylko po tym co Wy tam piszecie.
    Czyżbyś uważała, że macie się czego obawiać?


    "Czy kobieta z niewygodnymi pytaniami to ta gargulec? Nie każdy
    nadaje się na rozmówcę,ani zadającego pytania ani na
    odpowiadającego. Przeczytaj dokładnie ten wątek, dla mnie on jest
    mocno irytujący."
    Czy to, że ciebie irytuje jest jakimś wyznacznikiem?
    Wiesz już ktoś kiedyś powiedział, że nie ma głupich pytań.

    "Forum ma być z założenia jak i inne fora, miejscem skupiającym
    osoby podobnie myślące. Nie ma czasu na kłótnie ani na wymianę
    poglądów z osobami NIEprzekonanymi do pewnej idei"

    Fakt zabrakło by czasu na bieganie po szpitalach. A tak na poważnie
    zdaje się, że MB szukająca rozwiązania swojej sytuacji też nie jest
    dla Was straną dyskusji. Skoro nie macie czasu ani chęci jej
    opowiedziec o AZW to po co pchacie się na każde forum z info o
    grupie wsparcia? Zapewniam Cię że za takie wsparcie matki
    biologiczne napewno Wam nie podziękują.


    I jeśli znajduje się jeden przypdek, choć jeden
    który znacząco odbiega od wyobrażenia o kupowaniu dzieci, to nie
    piszcie sformułowań typu "cała prawda o AZW".

    Pokaż mi jeszcze raz gdzie piszę o kupowaniu/sprzedawaniu dzieci?

    A mendy i szumowiny pojawiają się wszędzie, jak to napisałam w
    poprzednim poście, Polak Polakowi to tylko okoniem staje. Żałuję,że
    brak zrozumienia jest w tym dość ciężkim temacie. MOże jednak coś
    się uda zmienić?

    No to już koleżanko pokazałaś klasę, Na pierwszy rzut oka widac, że
    wykazałaś się zrozumieniem wink
  • 1_kicia_miau 28.03.09, 11:03
    "Nie twierdzi nikt ze OA sa super, bo pewnie tez zdarzaja sie
    naduzycia, ale
    dzika AZW, bez sprawdzania kandytatow, z wylapywaniem matek w
    szpitalach i
    gratisach dla mb "na dziecko" to dla mnie duzo cięższy kaliber."

    "> Niestety mam wrażenie, że ty uczestniczysz w jakiejś innej
    rozmowie.
    > Ja nic o handlu nie napisałam jeśli masz wątpliwości to prosze
    > przeczytaj jeszcze raz. Widzę, że wszyscy na forum AZW macie
    > problemy ze zrozumieniem albo celowo zbaczacie z tematu. Na waszym
    > forum padła propozycja szukania dzieci po szpitalach. Zaprzeczysz?"

    Zaprzeczyłam i na forum AZW i tu też mogę powtórzyć.Nie ma opcji
    szukania dzieci po szpitalach.Nie ma opcji stowarzyszenia z
    wpisowym. Nie na tym to się opiera. Poczytaj dokładnie moje wpisy,a
    zresztą....

    "Czyżbyś uważała, że macie się czego obawiać?"

    No właśnie, nagonka w celu wywołania sensacji. Trąci mi to Faktem
    albo ss.

    "Czy to, że ciebie irytuje jest jakimś wyznacznikiem?
    > Wiesz już ktoś kiedyś powiedział, że nie ma głupich pytań."
    Do pewnego momentu jest to wymiana zdań,ale jeśli ktoś ZUPEŁNIE się
    nie zgadzając próbuje dowieść ,że może on jednak ma rację, to jest
    to irytujące. Zaprzeczysz???

    "Fakt zabrakło by czasu na bieganie po szpitalach."
    I znowu ta sama śpiewka- wrzuć na luz,albo podaj jakiś przykład.
    Proszę, nick, może nazwiska? Jeśłi o czymś wiesz, to melduj ale
    jawnie.

    "A mendy i szumowiny pojawiają się wszędzie, jak to napisałam w
    > poprzednim poście, Polak Polakowi to tylko okoniem staje.
    Żałuję,że
    > brak zrozumienia jest w tym dość ciężkim temacie. MOże jednak coś
    > się uda zmienić?
    >
    > No to już koleżanko pokazałaś klasę, Na pierwszy rzut oka widac,
    że
    > wykazałaś się zrozumieniem wink"

    No właśnie próbuję wykazać się zrozumieniem dla tego stosu bełkotu.
    Działanie do jednej bramki z kilku stron przynosi ogólnie lepszy
    efekt niż odbijanie piłeczki.
    Mendy i szumowiny, czyli rzekome osoby co biegają po szpitalach.
    Ehhh, tylko negatywna informacja wzbudza pożądanie, nakład sprzedaży
    i ilośc wyświetleń.
    Spróbuj pogadać choć z jedną z nas, może się okazać że pracujesz z
    kimś kto tak adoptował. WIesz jak zmienia się światopogląd po
    wypiciu wspólnej kawywink Gwarantuję ci to.
    I oczywiście zapraszam.













  • ni.online 28.03.09, 11:29
    "Nie twierdzi nikt ze OA sa super, bo pewnie tez zdarzaja sie
    naduzycia, ale dzika AZW, bez sprawdzania kandytatow, z wylapywaniem
    matek w szpitalach i gratisach dla mb "na dziecko" to dla mnie duzo
    cięższy kaliber."

    Wszystko fajnie tylko to nie moja wypowiedź smile

    "Zaprzeczyłam i na forum AZW i tu też mogę powtórzyć.Nie ma opcji
    szukania dzieci po szpitalach.Nie ma opcji stowarzyszenia z
    wpisowym. Nie na tym to się opiera. Poczytaj dokładnie moje wpisy,a
    zresztą.... "

    Nie chodzi o twoje wpisy tylko wpisy na forum, którego nie jesteś
    jedynym uźytkownikiem a tu masz link jeśli sama się nie zorientujesz
    to podpowiem chodzi np. o Iwonę

    www.adopcjazewskazaniem.pl/forum/viewtopic.php?p=2429&highlight=#2429


    "No właśnie, nagonka w celu wywołania sensacji. Trąci mi to Faktem
    albo ss"

    A mnie trąci manią prześladowczą.

    "Czy to, że ciebie irytuje jest jakimś wyznacznikiem?
    > Wiesz już ktoś kiedyś powiedział, że nie ma głupich pytań."
    Do pewnego momentu jest to wymiana zdań,ale jeśli ktoś ZUPEŁNIE się
    nie zgadzając próbuje dowieść ,że może on jednak ma rację, to jest
    to irytujące. Zaprzeczysz??? "

    To tak jak rozmowa z Tobą, ale jeszcze się nie zirytowałam.

    "Fakt zabrakło by czasu na bieganie po szpitalach."
    I znowu ta sama śpiewka- wrzuć na luz,albo podaj jakiś przykład.
    Proszę, nick, może nazwiska? Jeśłi o czymś wiesz, to melduj ale
    jawnie. "

    Link z przykładem podałam wyżej, nik również. Jeśli chcesz poszukam
    więcej.


    "Spróbuj pogadać choć z jedną z nas, może się okazać że pracujesz z
    kimś kto tak adoptował. WIesz jak zmienia się światopogląd po
    wypiciu wspólnej kawy Gwarantuję ci to.
    I oczywiście zapraszam. "

    Chętnie bym się czegoś dowiedziała, ale już mi wcześniej napisałaś,
    że nie macie czasu na rozmowy z osobami nie w pełni przekonanymi.
  • misiamika 28.03.09, 12:10
    Latwo jest "wyrwac" jedna rozmowe z forum i interpretowac ja tak jak
    sie podoba. Iwonka miala na mysli aby poinformowac kobiety niemajace
    pojecia o AZW. Ale oczywiscie tutaj zostaje zle zinterpretowana jej
    pomoc, tylko dlatego ze "nie ubrala" w dyplomatyczne sloweczka
    swojego postu.

    Ktos chcial pogadac z kims kto AZW przeszedl juz przynajmniej 10 lat
    temu. Porozmawiaj z Kalina ona jest jedyna osoba ktora moze z Toba
    porozmawiac i odpowiedziec na pytania. A jesli chcesz pogadac z kims
    kto niedawno przeszedl taka adopcje to zapraszam.
  • ni.online 28.03.09, 12:45
    Dlaczego piszeż, że jedyną? I owszem chętnie porozmawiam z kimś o
    AZW, ale dlaczego możecie rozmawiac ze mną a nie chcecie z tymi co
    są u was na forum?

    Nie bardzo wiem jak mam się z wami czy z tobą komunikowac, mam się
    zalogowac na waszym forum, żeby się czegoś dowiedziec czy wolisz na
    maila a może poprostu tutaj coś napiszesz?
  • ni.online 28.03.09, 12:46
    Aaaa i nie chodzi o jedną rozmowę tylko o cały 14 stronowy wątek. On
    już chyba więcej mówi o waszej postawie.
  • czarnula2009 28.03.09, 14:00
    Idea AZW jest naprawdę godna polecenia szkoda tylko że praktyka
    często nie ma z nią nic wspólnego sad
    Ostatnio rozmawiałam z pewną MB . Przyznam , że po raz kolejny
    myślałam ,że to właśnie Ta Mama aż do momentu kiedy to ta kobieta
    poinformowała mnie o swoich długach. Powiedziałam jej ,że nie jestem
    w stanie jej pomóc. Nie trudno się domyślić ,że kontakt po tej
    rozmowie nam się urwał. Mama pewnie postanowiła szukać
    dalej "kupca " na jej dziecko.
    Niestety nie jest odosobniony przypadek. Ostatnio pojawiła się na
    forach kobieta która oficjalnie pobiera opłatę za pośrednictwo.
    Jeśli dobrze pamiętam kosztuje to jakieś 4 tyś plus od 10 tyś zł
    dla matki!!!
  • kawka74 28.03.09, 13:54
    > Ktos chcial pogadac z kims kto AZW przeszedl juz przynajmniej 10 lat
    > temu.

    To ja chciałam.
    Z Kaliną raczej nie porozmawiam, ponieważ nie wydaje mi się dostatecznie
    obiektywną osobą. Zresztą, o ile wiem, Kalina oddała dziecko, a mnie chodzi o
    rozmowę z RA, więc nawet gdyby była najbardziej obiektywnym człowiekiem na
    świecie, niczego, co mnie interesuje, nie powie.
    Interesuje mnie dalszy los takich rodzin, w których MB w jakiś sposób
    uczestniczy w życiu rodziny adopcyjnej. Jak takie życie się układa? Czy nie
    męczy RA to, że chcieli mieć dziecko, a w rezultacie mają je, przepraszam za
    sformułowanie, na spółkę z kimś jeszcze, kto tak naprawdę jest im obcy? O tym
    może opowiedzieć tylko ten, kto ma za sobą kilka lat życia w takiej konfiguracji.
    Interesuje mnie też, czy nawet jeśli MB deklaruje całkowite zniknięcie, czy nie
    decyduje się po latach wrócić.
    O wiele spraw chciałabym się zapytać.
    --
    jee-eestem ajron men
  • ni.online 28.03.09, 14:11
    Widzisz Kawka tylko o to nie ma kogo zapytac. Zreszta o inne rzeczy
    też jak widac po dyskusji, która zlinkowalam. W najlepszym razie
    zostaniesz posądzona, że jesteś z brukowca albo OAO.

  • kawka74 28.03.09, 14:48
    A szkoda, wielka szkoda.
    Bo adopcja jako zobowiązanie na całe życie, niesie ze sobą określone
    konsekwencje również na całe życie. Kilka miesięcy jedzenia sobie z dzióbków MB
    i RA to nic - jak wytrwać w takim układzie dziesięć, piętnaście, dwadzieścia
    lat? Jak głęboko MB może ingerować w życie rodziny adopcyjnej? Czy sprawy
    dziecka, np. kwestia komunii, omawiane są we dwoje czy we troje? Czy MB jest
    zapraszana na rodzinne uroczystości? Co zrobili rodzice adopcyjni, kiedy np. po
    siedmiu czy ośmiu latach MB zapukała do drzwi? itd. itp.
    Ja czasem mam wrażenie, że ludzie adoptujący ze wskazaniem żyją chwilą, mają
    dziecko i tym się cieszą, i nie myślą o tym, co będzie za kilka czy kilkanaście
    lat, o tym, kiedy i w jaki sposób MB pojawi się w ich życiu, albo myślą po
    mickiewiczowsku, że 'jakoś to będzie', że 'jakoś się ułoży'. Ile z tych ludzi
    jest gotowych na życie w trójkącie?
    Masa pytań, masa.
    --
    jee-eestem ajron men
  • leli1 28.03.09, 18:54
    wydaje mi sie, zreszta dziewczyny na forum AZW same to deklaruja, ze nie kazdy
    sie nadaje do tego typu adopcji. Wiec mysle, ze skoro sie jednak zdecydowaly, to
    wziely pod uwage takze fakt, ze mb bedzie uczestniczyc w ich zyciu (o ile
    zechce) teraz i za kilka/kilkanascie lat takze. Wlasnie.....moze przy okazji
    pytanie do bardziej zorienowanych i zaawansowanych.....czy jesli w ktoryms
    momencie RA nie zechce sie juz kontaktowac z mb, to co? (oprocz oczywiscie
    zmiany miejsca zamieszkania?).

    Dziewczyny tu piszące z forum AZW - jesli nie zapłaciłyscie za np. "długi
    matki", to nie o was pisałam, ale to nie znaczy, ze nie znajdzie sie jakas
    potencjalna RA, ktora za te dlugi zechce zaplacic. Nie oburzajacie sie tak o to,
    bo to niestety fakty, znane mi takze niemal osobiscie. Mialam propozycje od
    mb(przekazana za posrednictwem mojego lek), że odda dziecko pod warunkiem (i tu
    padł warunek rzeczowo/finansowy). Owszem, stac mnie bylo, aby ten warunek
    spełnic, ale moralnie nie odpowiadalo mi to wcale. A także fakt uczestniczenia
    mb w naszym zyciu. I nie chodzi wcale o zatajenie adopcji.
    Moje dziecko o niej wie, ile rozumie tego nie wiem, jesli przyjdzie czas i
    zechce poznac swoje korzenie, to jak najbardziej pomogę, o mb mojego dziecka
    mysle bardzo ciepło i mam dla niej wielki szacunek. Tak tez jej osobe w
    przyszlosci "przedstawie" mojemu dziecku.
    Wiem, że mialam ogromne szczescie, że mb nie robila zadnych problemow z oddaniem
    dziecka, dbala o siebie bedac w ciazy, dała mu najlepszy start, jaki matka moze
    dac dziecku i wierze ze zrobila to z milosci do niego.

    Nie odbierajcie naszej dyskusji, jako atak na was i szukanie sensacji.
    Rozgorzała ciekawa dyskusja (bo dyskusja gdzie wszyscy sie zgadzaja i głaskaja
    po główkach, to zadna dyskusja), tymczasem probujecie gargulecc zdyskredytowac,
    za niewygodne pytania. A moze te pytania pomogą tym mniej lub bardziej
    zdecydowanym na adopcje w wyborze jej formy?

    Wszyscy jedziemy na tym samym wózku, tylko woźnica nieco inny, więc nie
    "naparzajmy" sie na siebie, tylko skierujmy swoją energię tam gdzie trzeba.
  • kawka74 28.03.09, 19:50
    > wydaje mi sie, zreszta dziewczyny na forum AZW same to deklaruja, ze nie kazdy
    > sie nadaje do tego typu adopcji. Wiec mysle, ze skoro sie jednak zdecydowaly, t
    > o
    > wziely pod uwage takze fakt, ze mb bedzie uczestniczyc w ich zyciu (o ile
    > zechce) teraz i za kilka/kilkanascie lat takze.

    Leli, mnie nie chodzi o gotowość na różne sytuacje - chodzi mi o konkretne
    doświadczenia. Deklaracje tak naprawdę nic nie znaczą; zadeklarować można
    wszystko, i gotowość, i chęć współpracy, i całą masę innych rzeczy, ale zmierzyć
    się z tym w doświadczeniu dnia codziennego, mierzyć się z tym przez wiele lat to
    zupełnie inna para kaloszy i o to pytam, nie o dobre chęci.
    --
    jee-eestem ajron men
  • misiamika 28.03.09, 19:42
    Nikt gargulca nie zakrzykuje, tylko to juz staje sie "meczace" ze
    tylko jej poglady sie licza a argumety innych sa nie do przyjecia i
    ciagle "pyta" o to samo...ale nie o tym chcialam....
    Propozycja abyscie skontaktowali z Kalina jest prosty poniewaz ktos
    wyglosil chcec poznania osoby ktora prawie 10 lat jest po takiej
    adopcji-a Kalina jest JEDYNA osoba z forum ktora tak dlugo ma z ta
    AZW do czynienia... To ona moglaby byc moze przedstawic kogos kto
    juz jest po AZW oraz opowiedziec jak i co ona przezywa jako MB ktora
    buduje to ze wie jak dobrze ma dziecko ktore urodzila.
    Przeciez jak by nie bylo to jest troszke jak z matka Mojrzesza
    ktorego matka byla zawsze blisko niego i choc w "cieniu" ale czuwala
    nad nim.... Znacie ta opowiesc??? Stara jak swiat....
  • kawka74 28.03.09, 19:54
    a Kalina jest JEDYNA osoba z forum ktora tak dlugo

    To znaczy jak długo? Dziesięć lat? Piętnaście? Dwadzieścia?

    oraz opowiedziec jak i co ona przezywa jako MB ktora
    > buduje to ze wie jak dobrze ma dziecko ktore urodzila.

    Ja się nie pytam o przeżycia matki biologicznej - pytam się o rodzinę adopcyjną.
    Interesuje mnie to, jak RA sobie radzi z obecnością MB w ich życiu, nie to, jak
    radzi sobie MB.

    > Przeciez jak by nie bylo to jest troszke jak z matka Mojrzesza
    > ktorego matka byla zawsze blisko niego i choc w "cieniu" ale czuwala
    > nad nim.... Znacie ta opowiesc??? Stara jak swiat....

    Mnie się to kojarzy z zupełnie inną opowieścią biblijną. uncertain
    --
    jee-eestem ajron men
  • chmurka_257 28.03.09, 20:16
    ja nie miałam nic wspólnego z AZW ale kontakt z RB utrzymujemy ,a co Cię tak
    Kawka74 interesuje ,może pomogę ?
  • kawka74 28.03.09, 20:19
    Twoja córa za młoda wink
    Chmurko, pisałam wyżej, jakie pytania chciałabym zadać, czego się dowiedzieć -
    ale, tak jak pisałam, z perspektywy kilkunastu lat. A Twoja ślicznotka
    kilkuletnia, o ile się nie mylę...?
    --
    jee-eestem ajron men
  • chmurka_257 28.03.09, 20:22
    no 6-letniasmile
  • kawka74 28.03.09, 20:30
    Tak mi się coś wydawało.
    A ja bym chciała usłyszeć, jak to jest po kilkunastu latach, po adopcji ze
    wskazaniem, po ustaleniu, że MB będzie w życiu RA obecna. Ciekawi mnie, jak taka
    obecność wygląda po latach.
    --
    jee-eestem ajron men
  • chmurka_257 28.03.09, 20:29
    A Twoja ślicznotka
    > kilkuletnia, o ile się nie mylę...?

    a skąd wiesz ,ze ślicznotkabig_grin ?
  • kawka74 28.03.09, 20:37
    Mam swoje źródła smile
    Miałaś wrzucone zdjęcia na fotoforum smile
    --
    jee-eestem ajron men
  • chmurka_257 28.03.09, 20:41
    smilemyślałam ,że widziałaś na innym forum (też o adopcji)
  • leli1 28.03.09, 20:56
    chmurka, a ja mam pytanie jesli mozna smile
    Czy te spotkania z mb inicjujesz Ty?, czy np. macie jakis ustalony termin, typu
    pierwsza niedziela miesiaca?
    Rozumiem, że nic Was do tych spotkan nie zobowiązuje, zadna obietnica/umowa?
    Czy widzisz ze dla mb te spotkania znacza wiele? czy chodzi głównie o spotkanie
    z rodzenstwem?

    Pytam, bo mb mojego syna chodzi mi ciagle po glowie. Wiem ze ma jeszcze
    przenajmniej 3 dzieciakow, ktore wychowuje. Czasem nachodzi mnie mysl, ze moze
    moj mlody chcialby poznac rodzenstwo.....ale......jest wiele ale, zbyt wiele,
    abym to wdrożyła....jednak mysl caly czas gdzies tam sie kołacze wink
  • chmurka_257 28.03.09, 21:11
    Już odpowiadam-spotkania i miejsce spotkania ustalamy my ,nie są to częste
    spotkania bo raz ,czasem dwa razy w roku.Oczywiście są to spotkania
    niezobowiązujące ,bez żadnych umów .Odkąd dowiedzielismy się ,że nasza córka ma
    młodsze rodzeństwo (4-letnią siostrę i brata 10mis.)postanowiliśmy ,że lepiej
    będzie dla naszej córki jeśli odnajdziemy RB. ze względu na
    rodzeństwo.Chcieliśmy aby dzieci miały ze sobą jakiś tam kontakt ,aby wiedziały
    o swoim istnieniu ...To był strzał w dziesiątkę.Dziewczynki bardzo się pokochały
    ,świetnie się dogadują,widac że te spotkania bardzo dużo im dają( piszę tu cały
    czas o dziewczynkach bo brat jeszcze za mały ).J
  • chmurka_257 28.03.09, 21:15
    upss cos mi urwalo

    Jesli chodzi zas o RB. to ich spotkania są w sumie na neutralnym gruncie ,bez
    emocji ,bez fajerwerków .Nie wiem czy coś czuja jeszcze do swojej córki ,z moich
    obserwacji wynika że nie ,ale moge sie mylic ,moze to tylko taka blokada ...
    w kazdym razie ,im tez sie podoba ten pomysl aby dzieci utrzymywaly ze soba
    kontakt ,a to chyba najwazniejsze.
  • czarnula2009 28.03.09, 21:45
    Chmurka podziwiam Cię za odwagę!! Pozwolę sobie zadać Ci tu pytanie.
    Czy mówiłaś może córci kim jest Ta Pani ? Jeśli tak to jaka była
    reakcja córci ?
  • chmurka_257 28.03.09, 21:58

    Zanim moja córka poznała swoja MB. wiedziała ,ze ma dwie mamy ,jedna brzuszkową
    ,a druga serduszkową. Kiedy jechaliśmy na pierwsze spotkanie ,moja córka miała 3
    latka i doskonale wiedziała kogo zaraz zobaczy .Nigdy nie nazywałam MB. Panią,
    to jest po prostu mama brzuszkowa,dziś kiedy córka ma juz 6 lat, sama podjęła
    decyzję jak ją będzie nazywac,nazywa ja MAMą B...(i tu wymienia imie siostry).
  • 1_kicia_miau 28.03.09, 23:08
    Podpisuję się pod podobnym podejściem co chmurka.
    AZW to jawna adopcja, wiesz komu powierzasz pieczę nad swoim
    dzieckiem. A my RA wiemy kto nam powierza dziecko. I to jest jedyna
    różnica.
    zy jest jakaś osoba sprzed 10 lat która adoptowała przez OAO dziecko
    wiedząc o MB???
    Więc nowinki nas wprowadzają w zakłopotanie. Ale sądzę,że tylko
    jawne podejście do tematu, nie ukrywam ,że nie mogłam mieć dzieci
    naturalną metodą,ani in vitro. Nie ukrywam tego. To,że jestem mamą
    też wiadomo,że adopcyjną.Ale czy gorszą? Nie. Natomiast od początku
    deklaruję jawność swojego statusu MA. ALe mama ( i tata ) ,którzy
    znaja MB. Znają rodzeństwo jakie ma córka. Znają i nie pozwolimy aby
    mogły pojawić się łzy. Gdy dziecko w wieku np. 18 lat dowiaduje
    się,że jest adoptowane.
    Mam świadomość ,że tylko kontrolowane MOJE wypowiedzi do córki,
    często to robię choć wiem,że na razie słabo rozumie, moga mieć
    zdrowy wpływ na jej i moją psychikę. Jeśli ode mnie się dowie tego
    co jest prawdą, to dlaczego ma być jakiś problem???
    W naszych albumach jest kilka zdjęć MB, rodzeństwa. teraz
    wymianiamy się fotkami przy spotkaniach-ale nic nie jest na siłe.
    Nikt nikogo nie nachodzi. Dlaczego miało by tak być??? Mamy dobre
    relacje z MB , z jej mamą, z jej siostrą. Czemu mamy zakładać ,że
    będzie niespokojnie???

    Jeśli zdarzają się przypadki korupcji, przekupstwa, unikajmy tego i
    w AZW i przez OAO. Jeśli mamy szczere chęci nie łaszczmy się
    na "kąsek" , bo on może faktycznie po latach pokąsić!


    Pytanie zwrotne, jak opowiemy o rodzicach biol przy adopcji
    blankietowej? Jak zareagujemy, gdy dziecko będzie naciskać na
    spotkanie z rodzicami biol? Czy wtedy nie boicie się o swój spokój?
    Jak wytłumaczycie mniejszemu dziecku niż 18-o letnie,że pierwsze
    spotkanie było z nim w DMD,albo w innej placówce? Jak się tam
    znalazło? DLaczego? Dlaczego znalazło się u was? Dlaczego było samo
    w obcym miejscu i z obcymi ludźmi?
    Dla mnie te pytania są dramatyczne. Nie chciałabym odpowiadać na
    nie...
  • kawka74 28.03.09, 23:20
    Ale sądzę,że tylko
    > jawne podejście do tematu, [ciach]
    Gdy dziecko w wieku np. 18 lat dowiaduje
    > się,że jest adoptowane.

    Nie wiem, czy dobrze rozumiem - uważasz, że przy adopcji przez OAO dziecko o
    adopcji nic nie wie?

    Jeśli ode mnie się dowie tego
    > co jest prawdą, to dlaczego ma być jakiś problem???

    A z bardzo prostego powodu - AZW nie jest wolna od traumy odrzucenia. Jak tego
    nie nazywać, fakt jest faktem - MB nie mogła/nie chciała zajmować się swoim
    dzieckiem. I z tym faktem dziecko musi się uporać.

    > Nikt nikogo nie nachodzi. Dlaczego miało by tak być??? Mamy dobre
    > relacje z MB , z jej mamą, z jej siostrą. Czemu mamy zakładać ,że
    > będzie niespokojnie???

    Można założyć wszystko, ale stan faktyczny bywa tak różny, jak różni są ludzie i
    ich emocje.

    > Pytanie zwrotne, jak opowiemy o rodzicach biol przy adopcji
    > blankietowej?

    Normalnie. Tyle, co wiemy i co uznamy za stosowne wyjawić (zależnie od rodzaju
    informacji i od samego dziecka).

    > Jak wytłumaczycie mniejszemu dziecku niż 18-o letnie,że pierwsze
    > spotkanie było z nim w DMD,albo w innej placówce? Jak się tam
    > znalazło? DLaczego? Dlaczego znalazło się u was? Dlaczego było samo
    > w obcym miejscu i z obcymi ludźmi?

    Normalnie. Prawdę.
    I nie wierzę, że przy AZW unikniesz trudnych pytań. Tyle, że można ich ciężar
    próbować zrzucić na MB.
    --
    jee-eestem ajron men
  • 1_kicia_miau 29.03.09, 00:10
    Droga kawko,
    jak najbardziej zdaję sobie sprawę z różnic między adopcją
    balnkietową a AZW. I dlatego,że znam te różnice jestem przygotowana
    na pewne, możliwe sytuacje. Masz rację , świat zmienny jest, zmienni
    są ludzie,ale my możemy wpłynąc na pewne sytuacje (patrz wpisy
    tutajwink I jeśli zakładam,że relacje mam poprawne z MB,że się
    komunikujemy,że możemy w każdej chwili się skontaktować, a wierz mi
    nie szukamy tego nadmiernie, to dlaczego muszę założyć,że będzie mi
    za jakiś (nieokreślony czas) gorzej? Ja założyłam,że jestem
    normalnym człowiekiem, nie przeraża mnie kontakt z "drugą" stroną.
    Czy on będzie, jak często, co przyniesie? To są pytania bez
    odpowiedzi. tak jak przy adopcji blankietowej.

    AZW jest zecydowanie łatwiejsza do wytłumaczenia. Nijako musi tak
    być. Ktoś cię kochał,że nie porzucił ale własnie nam przekazał swój
    skarb. Właśnie nam, a dlaczego nam? Dlatego,że po 11 latach
    małżeństwa i pożycia bez zabezpieczenia,po kilku martwych ciążach i
    2 in vitro opadły nam ręce, a że nie lubimy przegrywać więc
    podjęlismy ostateczną walkę.
    Ja również szybko pokochałam małą, widziałam ją i trzymałam godzine
    po porodzie. I choć serce waliło jak oszalałe,że może zupełnie byc
    inaczej, ni ebyłam w stanie nie myśleć o dziecku. Zdziwicie się
    jednak,ale prawda jest taka, zależało mi na dziecku, na jego dobru.
    MB miała 24 godziny gdy nie odbierała wogóle telefonów smsów, coś
    zupełnie dziwnego. Chciałam i pisałam,aby odpisała,że zmieniła
    zdanie,że zabrała małą do domu,że to koniec. Nic nie odpisywała. o
    były najgorsze 24 godziny. Byłam zawieszona, martwiłam się,bo mała
    leżała z ciężką żółtaczką. Jak ja się martwiłam,że ją zostawi w
    szpitalu.... Po tym czasie napisała,że się waha. A ja co? jak głupia
    ( i możecie nie wierzyć) pisałam,aby tylko małą zabrała do domu i
    nie zostawiała jej. Tylko to mnie interesowało. Jak ja walczyłam o
    jej życie.
    Dziś dziękuję,że nie jestem sama,że w ciężkich chwilach czuwa nade
    mną Anioł Stróż. Przeszliśmy ten strach ten niepokój.
    A z małą pożegnała się cała rodzina przed blokiem. Czy to jest
    tajna i nieformalna adopcja? Chyba to jest wskazanie? To samo
    powiedzieliśmy w sądzie, kuratorowi, psychologowi.

    Ja zamierzam to wszystko opowiedzieć małej, tą przepiękną historię
    jaka przeżyliśmy, a zwieńczyła ona wiele lat łez i bólu. Sądzę,że
    prawda jest tu najważniejsza.
  • leli1 29.03.09, 11:01
    Kicia,piszesz. że najwazniejsza jest prawda- mam nadzieje ze nie interpretujesz
    ado blankietowej jako tej, któą mozna zataic, bo pewnie zdecydowana wiekszosc RA
    informuje o adopcji, a ze mozna zataic....owszem, tak samo jak mozna w AZW,
    wystarczy ze wyjedzisz na drugi koniec Polski, ze nie wspomne o zagranicy i slad
    po was zaginie.

    Widzisz, mnie wydaje sie prostsze wytlumaczenie tego dziecku, kiedy nie ma w
    naszym zyciu mb.
    W pewnym okresie naszych staran, dostalam "propozycje" od siostry, ze ona urodzi
    nam dziecko, ktore pozniej adoptujemy......dla mnie bylo to nie do przyjecia.

    Mysle, ze nie ma co pokazywac wyzszosci jednej ado nad druga, tylko nalezaloby
    zawalczyc, aby AZW stala sie bardziej "przyjazna", zarowno dla mb jak i RA, a
    przede wszystkim dla dziecka.

    Przeczytałam wczoraj wasze forum niemal od A do Z i przede wszystkim skojarzylo
    mi sie z portalem ogłoszeniowym.
    Toczyła sie tu dyskusja, czemu nie wolno na forum GW dawac takich ogloszen i
    argumenty: bo jak inaczej znalezc matke, bo internet jest dla ludzi itp......ale
    czy nie raziłoby was takie samo ogloszenie w prasie, w supermarkecie, na tablicy
    ogloszen........masakra, naprawde tak uwazam.
    Nawet w wątku wspierajacym dla mb pojawialy sie nachalne "reklamy" , opisy mb
    jakie to wsparcie otrzymaly, kiedy pisaly, że sa w niechcianej ciazy.
    Dodatkowo dla mnie podejrzana historia z jedna z matek biol., ktora to po swoich
    przejsciach ostrzega przed grupa wsparcia inne mb.

    Forum jak najbardziej powinno zaistniec, z informacjami o tym sposobie adopcji,
    ale nie jako tablica ogłoszen.
    Czytam, ze chcecie utworzyc Stowarzyszenie, moze wtedy jako wieksza sila,
    bedziecie w stanie zawalczyc cos wyzej, aby AZW była w pełni zalegalizowana, aby
    nie rodziła zadnych podejrzen i nie stanowila niebezpieczenstwa dla stron
    zaangazowanych w AZW. Gdzie rzeczywiscie dziecko bedzie najwazniejsze, bo o nie
    glownie w procesie adopcji jako takiej chodzi, gdzie bedzie zapewniona pomoc
    psych. i prawna dla obu stron, instytucja do ktorej mozna sie zglosic, kiedy cos
    idzie nie tak. Gdzie RA bedzie do adopcji ZW przygotowana, bo teraz mam podobne
    wrazenie co Kawka, ze ludzie godza sie na AZW tylko dlatego, ze szybciej niz w
    OA lub w OA nie uzyskaliby kwalif., ze tak naprawde chodzi im tylko, aby
    adoptowac i zniknac (oczywiscie nie mowie o wszystkich), a to jest oszustwo w
    stosunku do mb, ktora jakby nie bylo liczy na uczestnictwo mniejsze lub wieksze
    w zyciu dziecka, ktore oddala.

    Pozdrawiam.



  • kawka74 29.03.09, 11:52
    Masz rację , świat zmienny jest, zmienni
    > są ludzie,ale my możemy wpłynąc na pewne sytuacje

    Ale nie na innych ludzi. Nie możemy sterować ich emocjami i potrzebami.

    Ktoś cię kochał,że nie porzucił ale własnie nam przekazał swój
    > skarb.

    Powielasz tendencję widoczną na forum AZW - do pojmowania adopcji blankietowej
    jako porzucenia.

    Właśnie nam, a dlaczego nam? Dlatego,że po 11 latach
    > małżeństwa i pożycia bez zabezpieczenia,po kilku martwych ciążach i
    > 2 in vitro opadły nam ręce, a że nie lubimy przegrywać więc
    > podjęlismy ostateczną walkę.

    Takich jak Wy jest kilkaset. Nieudane starania o dziecko nikogo nie czynią
    dobrym rodzicem.

    Zdziwicie się
    > jednak,ale prawda jest taka, zależało mi na dziecku, na jego dobru.

    To jesteś chlubnym wyjątkiem.

    > A z małą pożegnała się cała rodzina przed blokiem.

    Nijak nie unikniesz gorzkiej prawdy, z którą będzie musiało się zmierzyć Twoje
    dziecko. Machali mu na pożegnanie, ale oddali, ale nie chcieli się nim zająć,
    nie dali szansy na dorastanie w rodzinie biologicznej. Nie osłodzisz tej pigułki
    w żaden sposób.
    --
    jee-eestem ajron men
  • 1_kicia_miau 29.03.09, 14:55
    Mogę pisac tylko za siebie, nie mam zgody ani nawet nie
    rozmawiam ,aby reprezentować jakąś grupę.
    Kawko, ja nie zamierzam absolutnie nic słodzić. Tylko prawda,
    powiedziana w sposób naturalny, czyli od nas rodziców a nie od
    ciotek i sąsiadek może przejść gładziej. Nie zakładam zbyt wiele, bo
    to przed nami,a z drugiej strony jestem przekonana,że mając za sobą
    kilkudziesięcioosobową rodzinę ( bo mniej więcej 20-30 osób na
    świętach i uroczystościach) mam siłę i argumenty aby ten fakt,że nie
    urodziłam,a jestem mamą nie dziwił małej. Tak jak nie dziwi nikogo z
    rodziny. Nawiasem mówiąc większość czekała na taką naszą decyzję.\
    Co do adopcji blankietowej, myślę,że łatwiej uciec od wypowiedzenia
    prawie wszystkiego. Zresztą, tylko osoba adoptowana mogłaby
    powiedzieć coś więcej jak chciałaby się dowiedzieć o RB. Ale tu znów
    mamy wiele różnych osób i tyle samo mogłoby być możliwości. Temat
    jest bardzo delikatny,ale ja nie zamierzam od tego uciekać. Problem
    urodzenia dziecka jest trudny, wychowania jest trudny, przekazania
    tradycji i wiary i wiedzy. Jest tyle stopni do pokonania. Całe
    schody i to pod górkę, ale jestem optymistką bo nie jestem sama. Mam
    siłę rodziny, jesteśmy jednomyślni. Zanim zdecydowaliśmy sie na taką
    formę adopcji spędziliśmy wiele god\zin rozmawiając,analizując. Nikt
    nas nie odrzucił. I analizując to z psychologiem również znaleźliśmy
    oparcie w naszym podejściu do tego zagadnienia.

    Nie napisałam o naszych staraniach aby udowodnić ,że jesteśmy teraz
    wzorowymi rodzicami!!! Skąd ten pomysł???

    Oni się pożegnali ale nie zapomnieli. Tuż po Nowym roku byłam sama
    na spotkaniu w ich domu. Wspaniała atmosfera, normalna , rodzinna.
    Mała nie byŁa ani głównym ani jedynym tematem. Przez kilka godzin
    poruszałyśmy wiele tematów. Ważnych dla niej. Tak jak wspomniałam,
    jesteśmy sobie bliskie jak siostry. Także nie ma tajemnic. Nie
    zamierzam o niej zapomnieć, po co? Ona również nas nie zapomni. Nie
    jest osobą bez serca. To,że mając dwójkę dzieci nie dałaby rady
    wychować trzeciego, ojciec małej nie był przygotowany aby sprostać
    takim wymaganiom. Czy to ma przekreślić wszystko? Dzieciaczki są
    super. Widze podobieństwa i różnice. A że jestem sama siostrą , to
    logiczne,że chciałąbym aby mała miała rodzeństwo. Nie wiem,czy dane
    nam będzie zostać ponownie rodziacami?Choć próbujemywink

    Napiszę jeszcze jedno,że gdyby nie fakt porzucenia nas przez OAO w
    momencie gdy ta opieka była nam potrzebna, prawdopodobnie bylibyśmy
    rodzicami adopcyjnymi przez OAO. Zycie jednak jest zupełnie
    nieprzewidywalne, widocznie taka jest nasza droga.
    Podkreślam, nie uważam się za lepszą, chcę abyśmy szli w jednym
    kierunku, czyli ku adopcji. Wspieranie się jest zdecydowanie
    korzystniejsze niż zwalczanie. I tylko wtedy unikniemy błędów,
    wyłapiemy nieuczciwe osoby. Licytacja kto jak został rodzicem jest
    bezsensu. Wychowujemy cudowne dzieciaczki, mamy z nimi radości i
    troski. Proza życia. Warto się połączyćwink
  • leli1 28.03.09, 23:22
    kicia_miau jest spora szansa, że może byc zle, dlatego AZW nie dla mnie.
    Te pytania sa bardzo trudne, ale jesli pyta male dziecko, to jestes w stanie
    wiele rzeczy wytlumaczyc, zaś starsze samo juz wiecej rozumie i wie np. dlaczego
    dzieci znajduja sie w DD czy innej placowce.
    Ja mojego mlodego poznalam w 4 dobie jego zycia (taka mialam szanse i z niej
    skorzystalam) i bedac swiadoma tego, ze mb moze zmienic zdanie, pozwolilam sobie
    go pokochac. Nie wiem i nie chce myslec co by bylo, gdyby......., ale jestem
    szczesliwa ze moglam byc przy moim dziecku od pierwszych niemal chwil. I to jest
    niezaprzeczalne dobrodziejstwo AZW, bycie z dzieckiem od poczatku, no i jak dla
    mnie to jedyne dobrodziejstwo.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka