Dodaj do ulubionych

komunia chrzesnicy ale...ja jej w sumie nie znam

26.04.16, 04:49
kilka lat temu kolezanka z dziecinstwa poprosila mnie o bycie chrzestna jej corki, zgodzilam sie choc wewnetrzne przkonanie mowilo mi zeby tego nie robic. po prostu. W sumie okazalo sie ze mama ma roszczeniowa pozycje do mnie, moze nie mowila wprost ale dawala mi do zrozumienia ze chrzestny ma obowiazek DAWAC prezenty, no na tym jakby jego rola sie konczy wink moja przekorna natura odezwala sie i z mamuska zerwalam kontakt (z dzieckiem jakby tez ale ciezko tu mowic o super kontakcie z niespelna dwulatka), tak juz mam ze jak sie ode mnie czegos oczekuje to skutek odwrotny. sama z siebie bardzo chetnie, owszem, przysiegam ze uwielbiam dawac. poza tym od koelzanki tejze kolezanki uslyszalam ze co ze mnie za chrzestna (no prezents = bad woman). w sumie i tak szybko sie wyprowadzilam kilkaset km od miejsca ich zamieszkania wiec nie mialam okazji ich za czesto widywac. z rok czy dwa lata temu odnowilam kontakt ale wspolnych tematow ni chu chu, dziecko obce.no nie wazne, w kazdym badz razie w tym roku jest jej komunia, wybieram sie tylko do kosciola (chyba,,,,), bardzo prosze o doradztwo co mozna kupic dziewczynce w takiej sytuacji, czy uwazacie ze chrzestna = wielki prezent..? ja nie dorastalam w takim przekonaniu, moje dzieci rowniez maja ograniczony kontakt (z dwojka chrzestnych w sumie zaden,,,) i nie robie z tego aj waj.bede wdzieczna za kazda podpowiedz, nie chce wyjsc ani na chamke ani nie chce przesadzic. dziękuję za uwagę.
Obserwuj wątek
    • agulag76 Re: komunia chrzesnicy ale...ja jej w sumie nie z 26.04.16, 07:46
      ciężka sytuacja, ale chyba najwięcej "obrywa" dziecko... kup to na co cię stać, nie musi to być najdroższy prezent świata, coś pamiątkowego... może drobna biżuteria, zegareczek (ja mam swój do dzisiaj, a chrzestny był od "święta"), jakaś ładna biblia dla dzieci... swoją drogą to że koleżanka niezbyt fajna, z dzieckiem nie trzeba było zrywać kontaktu mimo że miało 2 lata, kartka urodzinowa nie "boli" ...

      --
      http://lbym.lilypie.com/PtAKp1.png http://lbym.lilypie.com/BDpmp1.png
    • card222 Re: komunia chrzesnicy ale...ja jej w sumie nie z 26.04.16, 08:14
      Najlepiej zadzwoń i zapytaj, opcje od zegarka, do komórki, roweru, tabletu. Tak normalnie jak inni chrzestni. W mojej rodzinie kupuje się prezent ok 600 zł, ale są rodzice chrzestni którzy dają laptopy, drogie rowery, są też tacy którzy dają biblię i łańcuszek. Raz na 8-9 lat możesz jej coś podarować, to jej święto, jak się zjawisz na obiedzie też korona Ci z głowy nie spadnie, a może będzie miło, jak nie to wyjdziesz szybciej. Możesz miło wszystkich zaskoczyć.
    • slonko1335 Re: komunia chrzesnicy ale...ja jej w sumie nie z 26.04.16, 08:14
      Ja bym kupiła normalny prezent ...dziecko nie jest winne temu co zaszło między Wami i rzeczywiście jak ktoś napisał wysłanie kartki czy drobiazgu na urodziny nie boli. Swoją drogą to już duża dziewczynka można kontakt z nią utrzymywać, spotkać się, zadzwonić, zaprosić do siebie.
      --
      Sygnaturka się zgubiła....
    • malowanka06 Re: komunia chrzesnicy ale...ja jej w sumie nie z 26.04.16, 08:43
      Nie rozumiem takich chrzestnych, jak masz przekorną naturę- od razu trzeba było się nie zgadzać. Dziecko ma 9 lat i wynika, że przez 7 lat miałaś je w ....lesie. Telefon na urodziny lub kartka- byłby to miły gest. Uważam, że z tobą jest coś nie halo, skoro nawet twoje dzieci nie mają kontaktu z chrzestnymi- czyli ty coś ludziom robisz, że się odwracają.
      Jak masz jechać na siłę to nawet nie jedź. A do chrześnicy możesz zadzwonić i zapytać co chciałaby. Może jakaś delikatna biżuteria?
    • juvian Re: komunia chrzesnicy ale...ja jej w sumie nie z 26.04.16, 08:51
      Skoro jesteś chrzestną chcąc czy nie, to jednak coś więcej niż zwykła osoba dla tego dziecka, więc też więcej się oczekuje. Nie znaczy to,że od razu musisz kupować laptopa, czy quada. Nie wiem czy Cię prosili na tą komunię czy nie. Jeśli prosili idź, nawet się nie zastanawiaj, jeśli nie - idź tylko do kościoła i daj dziecku prezent. Można kupić tyle fajnych rzeczy dla dziewczynki np. ładną bransoletkę z zawieszkami, zegarek, porządne wydanie encyklopedii, na prawdę jest sporo możliwości. Jeśli Cię stać kup ten rower, to w końcu teraz nie jakiś wielki wydatek (oczywiście jeśli młoda nie ma roweru), może fajną hulajnogę. Ale na prawdę komunii dziecka bym nie olała, ono będzie to pamiętać do końca życia....
      • junia15 Re: komunia chrzesnicy ale...ja jej w sumie nie z 26.04.16, 08:58
        właśnie rad Ci dawać nie będę co powinnać robić te kilka lat wstecz
        ale teraz skoro już napisałaś na forum, tak poza tematem komunii - może skoro to już duża Dziewczynka, zabierz Ją czasem na pizzę, czy na czekoladę i ciacho - tak żeby jednak kontakt był

        a prezent na komunię - jak wyżej śliczne są bransoletki z zawieszkami, jakieś ładne encyklopedie czy słowniki - świetna pamiątka..rower może być już obstawiony przez kogoś jednak z bliższej Rodziny, a na laptopa może uzbiera kaskę od reszty Rodzinywink
    • tosi-mama Re: komunia chrzesnicy ale...ja jej w sumie nie z 26.04.16, 09:12
      A ja z innej beczki zapytam - skoro zerwałaś kontakty to po kie licho teraz, ni z gruszki ni z pietruszki się tam pchasz i chcesz wyskoczyć z prezentem? Jako matka nie chciałabym Ciebie na takiej uroczystości u mojego dziecko. No chyba, że dla matki dalej liczą się prezenty a co za tym idzie kolejny gość, o jeden prezent więcej.
      Chrzestna mojej córki też okazała się niewypałem. Nie wiem dlaczego zgodziła się w ogóle na bycie chrzestną. Jest to bliska kuzynka(jeśli chodzi o koniugacje rodzinne a nie obecne relacje), mieszkamy w tym samym mieście praktycznie na jednym osiedlu. Nigdy jak już miałam dziecko nie wpadła ot tak bezinteresownie na kawę, nie zadzwoniła. A jak już przychodziła raz na ruski rok to właśnie z prezentem. Tłumaczyłam jej, że wolę aby przychodziła bez prezentów, że nie chcę aby dziecko kojarzyło ją tylko z prezentami. Jak grochem o ścianę. Ostatni raz była u nas jak córka miała 4urodziny. A o jej zaangażowaniu w życie chrześniaczki może świadczyć fakt, że do prezentu dołożyła kartkę dla 3 latka. Potem kontakty się urwały. Na ulicy udaje, że nie widzi, nie odbiera telefonów. Wujostwo "świeci" oczami no ale co oni winni, że mają taką córkę. Moja córka za rok ma komunię i już postanowiliśmy, że jej nie zaprosimy. To kompletnie obca osoba. Sytuacja niby niepodobna do Twojej ale jednak i w moim przypadku i Twoim dzieci nie znają chrzestnych. Po co więc bawić się w grę pozorów?


      --
      "Dzieci są kotwicami, które trzymają matkę przy życiu."Sofokles
      • baba_za_kolkiem Re: komunia chrzesnicy ale...ja jej w sumie nie z 26.04.16, 11:33
        tosi-mama napisała:

        > Jako
        > matka nie chciałabym Ciebie na takiej uroczystości u mojego dziecko.

        Na niedojrzałe i dziecinne za przeproszeniem zachowanie autorki postu reagujesz również trochę podobnie.
        Ja jako matka nie muszę być psiapsiółką tej chrzestnej, skoro jej nie lubię, ale dziecku kontakt bym podtrzymywała, bo tu chodzi o dziecko i jej kontakt a nie twój.
        Dla dobra dziecka zaprosiłabym chrzestną na komunię i zachęcała dziecko do nawiązania lub odwzajemniania kontaktu.
        Chrzestnej nie sugerowałabym prezentu, tylko zaproponowała "porozmawiaj z Anią / Kasią / Marysią sama, może ci zdradzi co by chciała".

      • mini_em Re: komunia chrzesnicy ale...ja jej w sumie nie z 27.04.16, 18:57
        a jak ją wybierałaś na chrzestną to miałyście super kontakt? czy liczyłaś, że ten kontakt się nawiąże dopiero? bo ja np. zostałam wmanewrowana w bycie chrzestną w wieku lat 15stu uncertain nie wiele miałam do powiedzenia.. w momencie komunii dziecka byłam na studiach więc wszelkie prezenty i tak kupowali moi rodzice bo ja nie pracowałam.. kontaktu z dzieckiem (teraz już dorosłym) ani z jego rodzicami też nie utrzymuję większego... są ode mnie sporo starsi, nigdy jakoś się specjalnie nie spotykaliśmy. nie wiem skąd pomysł żebym to ja była chrzestną ich dziecka- oboje rodzice mieli rodzeńtwo... ja na chrzestnych rodziców moich dzieci wybrałam swoje rodzeństwo i osobę, z którą mam stały kontakt. i problemów nie ma.
    • lucyjkama Re: komunia chrzesnicy ale...ja jej w sumie nie z 26.04.16, 09:18
      Zachowujesz się jak przedszkolak. Podejrzewam, że twoja chrześnica jest dojrzalsza niż ty sad
      Zdecydowałaś się być chrzestną więc o kontakt powinnaś zadbać. Ty nie dziecko. Możesz dużo teraz naprawić. Zdejmij z twarzy focha, jedz do dziecka idź na przyjęcie, spędź z małą miły dzień.
      Prezent jest tu najmniej ważny. Choć po tylu latach olewania dziecka przydałoby się kupić najbardziej wypasiony na jaki cię stać wink
      • edyta_32 Re: komunia chrzesnicy ale...ja jej w sumie nie z 26.04.16, 10:03
        Dajcie dziewczynie spojkoj ze tak olala dziecko. Mysle ze do konca noe jest tak.Moje dzieci maja chrzestnych najblizszych tylko jedno z nich tak rozpieszcza moja corke w sposob o ktorym mowicie. I jest to 20 letni chlopak-chrzestny.Reszta niczym wyjatkowym od innych ciotek sie nie wyroznia.Ale olewam to .choc u chrzestnego bardzo doceniamsmile) Mam dwojke chrzesniakow urodzinowo czy tsam Mokolajkowo zawsze pamietam,ale zebym zabierala na pizze i po kinach jezdzila. Ledwo mi czasu starcza na wlasne dzieci sad

        --
        -----
        Mama
        CUDOWNEJ CÓRECZKI i CUDOWNEGO SYNKA
        Julia 27.08.2009 i Bartosz 07.03.2013
        • edyta_32 Re: komunia chrzesnicy ale...ja jej w sumie nie z 26.04.16, 10:07
          Moja rada. Tak jak pisza dziewczyny dziecko bedzie pamietalo. Jesli jestes zaproszona na przyjecie zacisnij usta i idz. Zobaczysz ze moze sama sie nawet lepiej poczujesz a moze i z kolezanka relacja sie poprawismile w zyciu roznie bywa. Jesli chodzi o prezent zapytaj tel. dziecko jakie ma marzenia. Nie pytaj matki dziecka.

          --
          -----
          Mama
          CUDOWNEJ CÓRECZKI i CUDOWNEGO SYNKA
          Julia 27.08.2009 i Bartosz 07.03.2013
          • makoja Re: komunia chrzesnicy ale...ja jej w sumie nie z 26.04.16, 10:16
            Kup co sama uważasz za stosowne i na ile cię stać, nie sądzę by 9-latka zwierzała się z marzeń obcej osobie, raczej powtórzy to co powie jej obok stojąca matka.
            Ogólnie nie rozumiem nagłego przejmowania się prezentem dla osoby z którą się nie utrzymuje kontaktów i którą pewnie następny raz zobaczy się na 18 czy na ślubie.
    • angazetka Re: komunia chrzesnicy ale...ja jej w sumie nie z 26.04.16, 10:51
      Nie pytasz o zakup, więc ci nie doradzę. Za to piszesz o swojej (byłej) koleżance z taką wyższością, taka się czujesz fajniejsza i lepszejsza, bo nie kupujesz prezentów chrześnicy, że aż przykro się to czyta. Nie popisałaś się przez ostatnich siedem lat, ale tkwij sobie daje w samozadowoleniu.
    • kanna Re: komunia chrzesnicy ale...ja jej w sumie nie z 26.04.16, 11:03
      Chrzestna mojego brata była własnie taka "odległą" chrzestna, rzadko go widywała. Ja miałam chrzestną bliska, często się spotykałyśmy.

      No, ale jak już mój brat spotykał się z chrzestną (raz na rok, dwa, lub rzadziej), to ona ZAWSZE dawała mu jakieś pieniądze. Jako dzieciak bardzo mu zazdrościłam.

      --
      Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
      Pół wieku poezji
          • ursgmo Re: komunia chrzesnicy ale...ja jej w sumie nie z 26.04.16, 12:33
            Szczerze powiem że jestem zaskoczona Waszymi wypowiedziami . Mój mąż jest chrzestnym z przypadku , przymusu , nie wiem jak to nazwać inaczej . Rodzina dziecka to dalecy kuzyni teścia który już wtedy nie żył , a rodzice dziecka nie utrzymywali kontaktów z pozostałymi członkami rodziny (poza dużymi uroczystościami typu ślub ) . Mój mąż był młody , bardzo zaskoczony sytuacją i w zasadzie zgodę na bycie chrzestnym wymusiła teściowa bo " dziecku nie można odmówić " . Już po naszym ślubie bardzo ale to bardzo na siłę utrzymywaliśmy kontakty aż do komunii dziecka . Na następne urodziny po komunii nie pojechaliśmy bo chłopiec urodził się w święta i dokładnie wtedy je urządzano , co reszcie gości , bliskiej dla nich rodzinie nie przeszkadzało ale my mieliśmy dosyć i postanowiliśmy nie rezygnować ze swoich planów jak to było wcześniej . Obrażono się na nas co nas - szczerze powiedziawszy - niespecjalnie obeszło bo nigdy nie czuliśmy choćby odrobiny sympatii do rodziców chłopca , nie nawiązaliśmy też bliskiego kontaktu z chrześniakiem męża (trudno widując się raz do roku) . I czyja to wina ? Czy czasem też nie rodziców którzy wybierają chrzestnych np. na podstawie zawartości portfela , a nie ludzi z którymi są blisko i którzy będą chcieć angażować się w kontakty z całą rodziną ( bo to zawsze jest kontakt z całą rodziną a nie tylko z dzieckiem ) .
            .

            --
            http://lb3f.lilypie.com/TikiPic.php/yT439Ec.jpghttp://lb3f.lilypie.com/yT43p2.png
    • s_mag_s Re: komunia chrzesnicy ale...ja jej w sumie nie z 26.04.16, 11:12
      Nie jedź, za kilka lat będzie problem, bo 18, potem problem, bo ewentualny ślub itd.Swoim pseudononkonformizmem i tak nikomu nie zaimponujesz, i wywnętrzać się za kilka lat na forum nie będziesz musiała, szukając kolejnej porady.

      --
      Najtrudniej nauczyć się tego, że nawet głupcy mają czasami rację. (Churchill)
    • dialam Re: komunia chrzesnicy ale...ja jej w sumie nie z 26.04.16, 11:42
      mam takiego chrzestnego - był na moim roczku, akurat wypadało to 13-go grudnia '81, kiedy wprowadzono stan wojenny. Miał problemy z powrotem do domu. Dużo później się śmiałam, że taki uraz mu został, że już nigdy więcej na moje urodziny nie przyjechał. Ale jako dziecko bolało mnie to bardzo, że nawet kartki nie przysyła na urodziny.
      Na komunii był w kościele, dał mi o wiele za duży pierścionek, pamiętam, że strasznie przeżywałam to, że nie przyszedł do nas do domu, było mi tak przykro, że płakałam. NIe chciałam prezentów, płakałam, bo chciałam, żeby wujek przyszedł, ale odmówił. Nie jest pokłócony z moimi rodzicami, ot taki typ - nie umie budować relacji.
      Na moim ślubie też był tylko w kościele. Widuję go czasem, bo mieszka z moją babcią, którą odwiedzam, ale nie mam żadnych ciepłych uczuć do niego.
      Tak jak piszą dziewczyny - dziecko nie jest niczemu winne, nawet jak się pokłócisz z matką, czy ojcem, to dziecko nie jest winne. Jedź na tę uroczystość dla dziecka.
      Schowaj tę swoją śmieszną dumę i urazy nie wiadomo o co.
      Nie prezent się liczy, ale obecność.
      • s_mag_s Re: komunia chrzesnicy ale...ja jej w sumie nie z 26.04.16, 12:39
        Liczy się obecność kogoś, komu jest się obojętnym, kogo praktycznie nie znasz?Kogo z poczucia obowiązku będziesz zmuszona później zapraszać na ważne dla ciebie, ale nie dla tej osoby, uroczystości?Wg mnie dręczenie się nawzajem oczekiwaniami i wymuszonymi postawami nie jest zdrowe ani dla jednej ani dla drugiej strony, nie mówiąc o dawaniu okazji do publicznego obnoszenia się ze swoją "krzywdą" przez obie strony dramatu (bo z pewnością nie tylko chrzestna czuje się w tej sytuacji niekomfortowo i na forum żale wylewa, jakkolwiek obie są winne - jedna powierzenia funkcji, a druga na nią zgody).

        --
        Najtrudniej nauczyć się tego, że nawet głupcy mają czasami rację. (Churchill)
        • fredy58 Re: komunia chrzesnicy ale...ja jej w sumie nie z 27.04.16, 08:45
          trochę mamy w rodzinie podobną sytuację - i zapytam was o stanowisko czy również jest podobne jak do autorki wątku - babcia wnuków zwymyślała swoją córkę i ojca dzieci - wyzwała od najgorszych - oni zaprzestali kontaktu i wnuków też nie dopuszczają do babci - ale babcia też od roku ani razu nie przeszła jedynie jak jej się uda to przekazuje prezent przez innych - żali się wszystkim w okół że dzieci nie widzi i że banda deb... nie chce jej dać dzieci - czy w tej sytuacji też uważacie że dzieci nie powinny brać w tym udziału i spotykać się z babcią? przecież babci tylko na tym zależy .. a nie powinna najpierw przeprosić rodziców i przyjść - rodzice rzeczywiście nie winni taki typ babci że na każdego kubeł gó...en wylewa
    • basi-a27 Re: komunia chrzesnicy ale...ja jej w sumie nie z 29.04.16, 21:27
      Jeżeli zostałaś zaproszona to poszłabym na komunię św. i obiad oczywiście też, by dziecko mogło w końcu cię poznaćsmile To najważniejsze święto dla dziecka. Ja też mam chrzestnego co widywałam go raz na kilka lat. Chrzestny nie był bogaty więc nie dostawałam prezentów, ale jakoś wcale to nie przeszkadzało, to niektórzy rodzice wpajają dzieciom uroczystość=prezenty..... chrzestny=kasa nawet w postach powyżej widać jak niektórzy z nienawiścią odpowiadają. Ludzie dawno zatracili się w sensie takich wydarzeń. A ja cieszyłam się że mój chrzestny był zwykłym człowiekiem nie udawał, znałam go tak jak ty chrześnicę. Nie przejmuj się co mówią koleżanki, rób to co mówi ci serce. Dodam, że zapraszając chrzestnego na ślub wiedziałam, że nie będzie drogiego prezentu bo chrzestny ma mniej niż ja ale jak ja się cieszyłam, że w ogóle przyjechał, że był ze mną w ten ważny dla nas dzień W prezencie dostałam kartkę z życzeniami i małą dziewczynkę w szklanej kuli i pamiętam do dziś słowa chrzestnego:"życzę ci byś ty też miała takie dzieciątko" to był najpiękniejszy prezent jaki dostałamsmile . I tym się kieruj w życiu -daj tyle ile uważasz za stosowne a nie tyle ile wypada i co powiedzą inni. Największą radość sprawisz dziecku jak przyjedziesz i będziesz w ten dzień razem z nim. Pozdrawiam.
      ps współczucia dla dzieci, których rodzice mają dumę wyżej niż rozum i nie zapraszają chrzestnych na tak ważne święto tylko dlatego bo chrzestny jest skąpy, bo chrzestny nie przychodzi na urodziny, bo chrzestny.... a może tak do chrzestnego chrześnica z rodzicami by przyjechała. Ciekawa jestem czy rodzice pamiętają o chrzestnym swojego dziecka o jego urodzinach o jego ważnych wydarzeniach w życiu czy patrzą tylko kiedy chrzestny przyjedzie do dziecka z prezentem??

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka