bardzo dziękuję wszystkim za miłe słowa, UROSŁAM

). Magda79pn
musiałam przeszukać baaaaaardzo długi wątek, a w pierwszym poście
azyli przepraszała, że go wogóle zakłada

. Podaję dokładnie:
rowerek mamy od 27 marca, z tym, że mały chorował, pogoda była
niebardzo, mamusia była zabiegana przed świętami a tata jak zwykle
zapracowany. Przed świętami byliśmy z rowerkiem na dworze dosłownie
kilka razy i za każdym razem po kilku próbach rezygnował. Dopiero w
święta "złapał bakcyla" (ale o tym pisałam już dzisiaj). Nasz sposób
na nauczenie się to było zjeżdżanie z górki, nie trzeba się prawie
odpychać tylko starać się łapać równowagę, ale zdaję sobie sprawę,
że są różne dzieci i dla tych mniej odważnych może być to trudne.