Moge napisac, ze robimy postepy

Okazalo sie, ze plac zabaw pelen
dzieci i roznych zabawek nie jest dobrym miejscem na nauke, bo synek
sie ciagle rozprasza. A w mieszkaniu z kolei za malo mial miejsca. I
pomyslalam, by wziac go do lasu. I to byl przelom - maly ciagle
chcial jechac na swoim "kokua"

Wymawia to perfekcyjnie, choc malo
wyrazow jak dotad potrafi powiedziec. I co najlepsze, wszystkie
rowery tak nazywa

Ladnie siedzi na siodelku, na poczatku dreptal,
a teraz powoli zaczyna sie rozpedzac - dzis mi uciekl, musialam go
gonic. Oczywiscie jezdzi w kasku, nauczylam go, ze bez kasku nie
ma "kokua". Staramy sie jezdzic codziennie i naprawde kazdego dnia
jest coraz lepiej. A rowerek rzeczywiscie jest boski, ja sie w nim
zakochalam. Napisz, jak Wam idzie. A tak w ogole, to czy Wy nie
macie wrazenia, ze nasze dzieciaki na tych rowerkach robia troche za
malpki w zoo? Ciagle ktos sie za nami oglada, pytaja, gdzie pedaly,
a nawet robia nam zdjecia